Przeszłość
Siedziały obok siebie na plaży, obserwując, jak ostatni blask dnia znika za horyzontem.
— Dni mijają, noce przelatują, jakie to śmieszne koło, prawda? Budzisz się o świcie, a kładziesz się, gdy noc otula świat swoim pierzem — miauknęła cicho Psotny Nietoperz.
Zgromadzenie
Rozejrzała się w poszukiwaniu swoich córek. Jednak dostrzegła jedynie Dymówkę, która rozmawiała z jakimś kocurem. Miała tylko nadzieję, że jej córka nie wyniesie się do innego klanu. Zaraz jednak pokręciła łbem, ganiąc się za te myśli. Postanowiła potem pogadać z córką na temat tego, z kim rozmawiała. Odwróciła się i ruszyła w przeciwną stronę. W tym samym czasie przed jej oczami pojawiły się ślepia Wzorek.
— Dobry wieczór droga Wzorek, jak mija czas? — zapytała kotki z uśmiechem. Wzorzysta Dal odwróciła się do niej.
— O… cześć Psotko! U mnie w porządku… U ciebie? — mruknęła jaśniejsza kocica. Psotny Nietoperz uśmiechnęła się do Wzorek i usiadła przed nią, otulając łapy puszystym ogonem.
— To dobrze — wymruczała na pierwsze. Kiedy padło pytanie do niej, Psotka zawahała się przez moment.
— W porządku, chociaż brakuje mi psot. Muszę nad tym popracować. No i Dymówka rozmawia z jakimś kocurem. Myślisz, że mogę z nią o nim pogadać? — mruknęła w końcu. Może przesadzała, ale Dymówkowa Łapa była taka...delikatna. Wzorek nerwowo wzruszyła ramionami.
— Nie wiem… chyba tak…? Wiesz, nigdy nie miałam dzieci, nie wiem, jak to jest. — ostatnie zdanie wypowiedziała, trochę gorzko. Czarna westchnęła cicho. Chyba rzeczywiście pogada o tym z córką.
— Ach, wybacz. Po prostu uznałam, że ktoś, kto patrzy świeżym spojrzeniem na świat, lepiej mi pomoże, bym nie wyszła na jakąś, no wiesz wyrodną matkę, albo coś — mruknęła, układając sierść na piersi, chociaż tak naprawdę tego nie wymagała.
— A co to za kocur? Z jakiego Klanu? — rzuciła jeszcze pytaniem kocica.
— Nie jestem pewna, ale chyba z Klanu Wilka. Przynajmniej na takiego mi wygląda... — wymamrotała niechętnie Nietoperz.
— W trakcie zgromadzenia obowiązuje pokój. Nic jej się nie stanie. — pocieszyła kotkę.
— Nie jesteś wyrodną matką, po prostu… się martwisz — dodała jaśniejsza z nich.
— No wiem...wiem.. — mruknęła Psotka. Pokręciła lekko łbem.
— Dobra mniejsza o to, masz jakieś plany na jutro? — dopytała. Miała nadzieję, że kocica niczego nie planowała. Wzorzysta Dal zastrzygła uszami.
— Chyba nie, o ile Lśniąca Gwiazda nie wezwie nas na rozmowę to pewnie tylko jakiś patrol — odpowiedziała jej. Psotka uśmiechnęła się do kotki.
— To dasz się zaprosić na spacer? Dawno nie miałyśmy luźniejszego spotkania — zaproponowała z uroczym uśmiechem. Wzorek zachłysnęła się powietrzem i spojrzała na przyjaciółkę. Spuściła wzrok na łapy. Dopiero po chwili popatrzyła z powrotem na czarną i zabrała łapę sprzed pyska, odgarniając nią grzywkę. Obserwowała ją lekko przekrzywiając łebek. Zastanawiała się, dlaczego jaśniejsza tak zareagowała. Jednak nie przeszkadzało jej to, w końcu efekt zaskoczenia był.
— Tak… czemu nie? — odpowiedziała w końcu jasna.
— Świetnie, teraz kiedy będzie coraz cieplej...spacery będą przyjemne i może uda nam się coś fajnego znaleźć — wymruczała pogodnie. Wzorek również się uśmiechnęła.
— Nie mogę się doczekać! — zamruczała.
— A może pójdziemy na spacer już teraz? Możemy pozbierać bursztyny — zasugerowała. Czarna podniosła się energicznie na równe łapki.
— Brzmi idealnie. Bursztyny są naprawdę piękne! Chodźmy! — miauknęła zachwycona Psotka. Wzorzysta Dal podniosła się z ziemi i podeszła do kotki. Po czym obie zbliżyły się jeszcze bardziej do krawędzi wyspy, gdzie znajdowało się dużo wodorostów, patyków i innych rzeczy wyrzuconych przez morze. Szylkretka usiadła i zaczęła odgarniać te „śmieci” w poszukiwaniu błyskotek. Czarnulka usiadła nieco dalej, ale wciąż blisko szylkretki.
— Musimy się częściej spotykać na takie wypady. No wiesz tylko we dwie — miauknęła, rozgarniając kilka patyków, które leżały przed jej łapami. Wzorek się wzdrygnęła lekko. Oczywiście Psotka to zauważyła.
— Dobry pomysł. Rzeczywiście dawno nie rozmawiałyśmy, chyba tak od… — urwała.
— …nieważne — dodała na koniec. Jednak Psotny Nietoperz nie zamierzała tego tak zostawić.
— Ważne, wszystko jest ważne. Możesz mi powiedzieć wszystko Wzorek. Naprawdę wszystko — wymruczała czarnulka, chcąc ją jakoś uspokoić i może zachęcić do powiedzenia, co leżało młodszej na sercu.
— Nie nic, tak po prostu gadam, co mi ślina na język przyniesie. Przepraszam. — uśmiechnęła się do kotki i zaśmiała się jakby zawstydzona. Nietoperka pokiwała lekko łebkiem. Wiedziała, że jej słowa na pewno miały głębszy sens.
— Wzorek — zwróciła się do kocicy.
— Wiem, że twoje słowa nigdy nie są rzucane na wiatr. Czuję, że coś ukrywasz i się zmagasz z czymś sama i nie podoba mi się to, więc proszę, powiedz mi, co się dzieje — upierała się przy swoim. Łapy Wzorek przyspieszyły, jednocześnie robiąc coraz to mniej skoordynowane ruchy. Po prostu bardzo szybko przerzucała wodorosty z jednego miejsca na drugie, nawet nie wyglądając, jakby czegokolwiek szukała mimo wbitego w ziemię spojrzenia.
— Wszystko jest w porządku. Czuję się dobrze i nie jestem sama — odparła.
Psotny Nietoperz położyła uszy po sobie, ale umilkła, wygrzebując jakiś mały kamyk spomiędzy patyków. Zastanawiała się, dlaczego kocica nie chce jej tego powiedzieć. Chciała jej pomóc, ale nie mogła tego zrobić, dopóki nie rozumiała problemu.
— No...dobrze... — odpowiedziała w końcu. Wzorzysta Dal wypuściła cicho powietrze ustami z ulgą. Psotka zauważyła, że kotka bardziej skupiła się na poszukiwaniach, a po chwili jasna zobaczyła coś błyszczącego w stercie. Wyjęła to, położyła na swoją łapę i zapytała kotki.
— Myślisz, że to bursztyn? — mruknęła. Psotny Nietoperz przeniosła wzrok na przedmiot. Pochyliła pysk, a jej niebieskie oczy lekko się zwęziły.
— Tak, zdecydowanie to jest bursztyn. Bardzo ładny na dodatek — pochwaliła przyjaciółkę. Po czym położyła zaokrąglone kolorowe kamyczki.
— Ja znalazłam tylko takie, a najbardziej podoba mi się ten — wskazała na niebieski. Kocice jeszcze trochę poszperały w poszukiwaniu ciekawych rzeczy, ale wszystko, co dobre szybko się kończy, więc kiedy Lśniąca Gwiazda zaczął zbierać Klan Klifu, Psotka wzięła niebieskie szkiełko i podeszła ze Wzorek do reszty. Chwilę później dołączyła do nich Dymówka. Całym klanem wrócili do domu.
Obecnie
Psotny Nietoperz odszukała wzrokiem Wzorzystej Dali i podeszła do niej z dwoma stworzonkami. Miała nowinki, bo zdążyła jeszcze przed treningiem córki ją złapać i zamienić kilka słów.
— Zjemy razem? — zaproponowała przyjaźnie, siadając obok młodszej kotki. Po czym umilkła na moment.
— Ten kocur, z którym rozmawiała Dymówka, rzeczywiście jest z Klanu Wilka… — mruknęła wyraźnie niezadowolona, że jej dziecko zadaje się z Wilczakiem. Jednak nie mogła z tym nic zrobić niestety.
<Wzorek? Moja droga, chcesz zjeść ze mną?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz