Nadeszła piękna Pora Nowych Liści, pierwsza w życiu małego rudzielca. Kasztanka opowiadała mu o tej porze roku, ponieważ oni sami rodzili się Porą Nagich Drzew. Zwinek mógł sobie jedynie wyobrażać wtedy pięknie zazielenioną trawę, krzewy, zapach owoców i kwiatów. Teraz gdy nareszcie nadeszła ta wspomniana pora roku, kocurek był więcej, niż wniebowzięty. Regularnie pod okiem Kasztanki bądź Purpury, wychodzili na spacery, a Zwinek zrywał wszystko, co wyglądało ładnie. Co krok zadawał pytania, komentował różne rzeczy i patrzył na koty, których do tej pory nie widział. Część wojowników nie odwiedzała żłobka, dlatego spora część społeczeństwa pozostawała mu nieznana. Wujek Topola oraz ciocia Figa za to przychodzili nie raz, by ich odwiedzić. Z jakiegoś powodu Kasztanka zawsze miała spiętą minę, dlatego pewnego razu, gdy podczas spaceru rudy dostrzegł znajome czekoladowe futro, w podskokach podleciał do zastępczyni.
— CIOCIU FIGO — krzyknął.
Starsza spojrzała pod łapy, pod które się zaplątał. Spojrzał na nią złotymi oczami. Milczał chwilę, nim wziął wdech.
— Dlaczego mama Cię nie lubi? — zapytał bez zbędnych ceregieli.
Figa najpierw, odrobinę zaskoczona, zaraz uśmiechnęła się i roześmiała z takim jakby… trochę zadziornym wyrazem. Bądź po prostu pewnym siebie, może trochę wrednym. Zwinek nie był pewien; w końcu wciąż mało wiedział o życiu i emocjach. Mimo to starsza schyliła się, podnosząc łapę i klepiąc go po głowie.
— Lubię Twoją bezpośredniość — miauknęła. — Widzisz, Twoja babcia była kiedyś samotniczką, dla której Twój dziadek, Kolendra, nadstawiał kark i uciekał na nocne schadzki.
— Co to schadzki? — przerwał jej.
— Takie spotkania, na których dwa koty się bawią — odpowiedziała po chwili namysłu. W jej oku czaił się dziwny wyraz, jakby nie do końca mówiła prawdę. — Czasem się przytulają!
— Ja też mogę iść na taką schadzkę? — zapytał ponownie.
— Pewnie.
— Z kim chcę?
— Z kimś, kogo lubisz, ale nie jest Twoją rodziną — wytłumaczyła. Zwinek nie bardzo rozumiał, ale pokiwał głową.
Więc schadzki to wspólne zabawy! Zapamięta.
— Wracając — kontynuowała. — Nie lubimy obcych. Mogą nam zagrażać, chcieć zrobić krzywdę. Dlatego właśnie nie lubiłam, kiedy Kolendra chodził na spotkania z Szafran. Rozumiesz? I dlatego mnie nie lubią. — Schyliła się, by szepnąć mu coś do ucha. — Bo im przeszkadzałam co nieco.
Puściła mu oczko, a Zwinek poruszył wąsami, marszcząc brew. Nie kumał. Przeszkadzała im w zabawie? To nie mogli razem tego robić?
— To dziwne — mruknął. — Dlatego mama Cię nie lubi?
— Tak wyszło — wzruszyła ramionami.
Zwinek nie dociekał, ponieważ usłyszał wołanie swojego imienia. Odwrócił głowę, dostrzegając wspomnianą kotkę. Kasztanka ogonem kazała mu wrócić do siebie.
— Muszę lecieć. Mama Cię nie lubi i mnie woła — oznajmił. Figa zaśmiała się. — Przyjdziesz się do nas pobawić?
— Myślę, że nie będzie tam dla mnie miejsca przez jakiś czas — odpowiedziała, patrząc w stronę krzewu, pod którym był żłobek.
Zwinek przechylił łebek. Jak to? Przecież mieli jeszcze sporo przestrzeni!
Kiedy wrócił do Kasztanki, kontynuowali spacer. Nazrywał kwiatów, które poznajdywał. Trochę stokrotek, kalin, fiołków i barwinków. Mieli tego mnóstwo dookoła! Wszystko zabrał, a w żłobku zaczął sporządzać bukiety. Jeden dał Dzwonkówce, która najpierw się rozgadała, jakie to piękne dla niej wybrał okazy, a potem mocno go przytuliła, aż nie mógł oddychać! Kolejny bukiecik podarował Krasce, która spojrzała na niego z typową dla siebie wyższością.
— No co? — zapytał.
— Nic. Dziękuję — odpowiedziała, nie siląc się na dłuższą wymianę zdań. Widocznie uznała brata za nieodpowiedniego do konwersacji.
Zwinek opuścił ogon skołowany, ale odpuścił. Poszedł na koniec do Kasztanki, wskakując jej w ramiona i dając zwinięte w bukiet (ten bukiet to trochę wyolbrzymienie. Po prostu wziął trochę kwiatów w jedno zawiniątko i je podarował) kwiatki. Mamusia go wyprzytulała wylizała i wyłaskotała, a śmiech Zwinka słychać było aż na zewnątrz.
Wtem poczuli jakby chłód wpadający do kociarni, pomimo Pory Nowych Liści. Zwinek leżąc na plecach na łapach mamy, spojrzał w tamtą stronę. Dostrzegł biało-szylkretową kotkę, która zadzierała nosa. Zdawkowo się przywitała, a następnie zajęła wolne miejsce pod krzewem kaliny.
— Kto to? — zapytał rudy. — Wygląda, jakby nie mogła zrobić kupki-...
Kasztanka zatkała mu pysk łapą.
— Zwinku, nie możesz mówić wszystkiego, co myślisz na głos — oznajmiła. — To jest Poinsecja. Spodziewa się kociąt — ruda posłała synowi uśmiech.
— Kociąt? Będziemy mieć tutaj więcej kotów do zabawy?! Ale ekstra!
— Tak, niedługo — miauknęła ruda.
— To, czemu skoro ona spodziewa się kociąt, ma taki wredny wyraz pyska?
Kasztanka ponownie zatkała synowi buzię i westchnęła ze zrezygnowaniem. Daleka droga przed nimi.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot Samotników!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Owocowym Lesie!
(jedno wolne miejsce!)
Znajdki w Klanie Burzy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Wilka!
(jedno wolne miejsce!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz