BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Traszka x Gwiazdnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Traszka x Gwiazdnica. Pokaż wszystkie posty

04 sierpnia 2023

Od Gwiazdnicy CD. Traszki

Widziała, jak Sadzawka oburzona odchodzi w stronę legowisk, posyłając kociakom gniewne spojrzenie przez bark. Gwiazdnica była w niemałym szoku. Jej siostra uratowała jej dupcie. 
Przez chwilę nie odrywała od siostry wzroku, jakby się kurde w niej zakochała, zaraz rzucając się jej na szyję.
— O mamciu Traszko! Jesteś moją bohaterką! — zapiszczała niewyraźnie, chowając nos w futrze siostry, która patrzyła na nią osłupiała. Chyba nie była do końca zadowolona z odwagi swojej siostry, jednak po chwili odwzajemniła uśmiech i uścisk. 
— Musimy to uczcić! Chodź! — Liliowa pognała do obozu, a za nią biegła Traszka, i choć musiały uważać na Sadzawkę grasującą niedaleko by skopać tyłki pociechom Maczek, siostrom udało się podkraść do sterty zwierzyny, skąd wzięły jakąś piszczkę, i razem dzieląc ją między sobą, jadły w ukryciu.
— Wiesz co? Musimy chyba zrobić jakąś tajną bazę. W końcu Sadzawka nam nie odpuści, a musimy gdzieś mieszkać, prawda? — Mruknęła smutno, patrząc na siostrę, która z sekundy na sekundę wydawała się coraz bardziej przerażona. 
— Masz rację! Musimy uciekać! Tylko musimy pożegnać się z mamą i tatą… i zabrać Ślimaka! Chodźmy, szybko! — Czarna point już zebrała się do biegu, jednak liliowa w porę złapała ją za kark, szepcząc cicho.
— Co ty robisz! Przecież jak komuś powiemy, że uciekamy, to mogą powiedzieć Sadzawce! — Pisnęła, puszczając ją. Traszka rozejrzała się, zaraz ponownie kierując wzrok na siostrę. 
— Ale gdzie my uciekniemy?! Przecież nawet nie wiemy, gdzie mamy iść! — Zapłakała, jednak przestała wyć gdy Gwiazdnica uciszająco przyłożyła łapkę do jej pyszczka.
— Słuchaj, uciekniemy na konający buk, tam, gdzie mama nas zabierała. Pamiętasz, jak mówiła, że tam nie wolno iść? Właśnie. Tam po nas nikt nie przyjdzie, bo nikt nie może. Chodź, musimy się pośpieszyć! — Rozkazała grubiutka, zaczynając skradać się do wyjścia z obozu. — Jeśli dotrzemy tam przed świtem, to znajdziemy nasz domek i posadzimy kwiatki, za mną! — Zawołała, wybiegając z obozu i biegnąc zapamiętaną przez siebie trasą do konającego buku. 

<Traszko?>

25 lutego 2023

Od Traszki CD Gwiazdnicy

— Phi! — zakpiła bura kotka. — To ma być większe od mojej kupki z liśćmi? 
Zdezorientowane kociaki spojrzały na stosy. Były praktycznie takiej samej wielkości. Traszka nie zbyt rozumiała problemu kotki. 
— A nie jest? — zapytał Ślimak, ścierając cieknącą mu ślinę z pyska. 
Sadzawka tupnęła łapą. 
— Zdecydowanie nie jest, zaślinione bachory! — syknęła. — Macie się nie zbliżać do mojej kupki liści. Jak zobaczę to łapy powyrywam. 
Traszka pisnęła, chowając się za bratem. Gwiazdnica jednak stała dalej dzielnie na czele. 
— Siostro, uciekaj, wyrwie ci łapy! — próbowała ją uświadomić pointka. 
Liliowa wpatrywała się z pogardą w starszą kotkę. 
— Jesteś głupia i brzydka! Nie potrzebujemy twoich głupich liści. — ogłosiła, skacząc na kupkę liści burej. 
Traszka wraz ze Ślimakiem w szoku obserwowali poczynania najgrubszej z rodzeństwa. 
— Osz ty! — krzyknęła Sadzawka. — Rozszarpię was! 
Gwiazdnica pisnęła. Traszka szybko podbiegła do siostry i złapała ją w pysk. 
— Musimy uciekać. 
Liliowa kulka nie była łatwa do ciągnięcia. Lecz nie mogła porzucić siostry. Nie chciała, żeby umierała tak młodo. Bura nie musiała się starać, by ich dogonić. Parę sprawnych susów i stała przed trójką przestraszonych kociąt. Traszka zapiszczała żałośnie. Miała jeszcze całe życie do przeżycia. Nie chciała tak szybko umierać. 
— Co tu się dzieje? — tatuś przybył im na ratunek. 
Traszka puściła Gwiazdnice, która grzmotnęła na ziemię i rzuciła się do łap ojca. 
— Tato! Sadzawka chce nas zamordować! — pisnęła przerażona. 
— Tak dokładnie! — obudziła się Gwiazdnica. — Powiedziała, że nas "rozszarpie", a my tylko chcieliśmy się z nią pobawić! 
Zdezorientowany, a zarazem surowy wzrok czekoladowego przeniósł się na uczennicę. 
— Wcale nie prawda! Kłamią. Oni kłamią! — broniła się kotka. — Zniszczyli moją kupkę liści i teraz jeszcze cię okłamują. 
Żurawinek spojrzał na swoje pociechy. 
— Okłamujecie mnie?  — zapytał łagodnie, przytulając do siebie kociaki. 
Traszka wraz z Gwiazdnicą pokręciły szybko łebkiem. Kocur westchnął. 
— Sadzawko jesteś już uczennicą. Nie możesz grozić śmiercią innym. — pouczył kotkę. 
Bura wymamrotała coś pod nosem, mordując kocięta wzrokiem. 
— Pożałujecie zobaczycie! — ogłosiła, odchodząc. 
Traszka nie chciała tego dłużej słuchać. Wtuliła łebek w futro taty. W końcu czuła się bezpiecznie.

<Gwiazdnico?>


npc: ślimak, żurawinek, sadzawka

15 listopada 2022

Od Gwiazdnicy cd Traszki

 Gwiazdnica uśmiechnęła się zadowolona następnie patrząc co wyprawia jej siostra.. 
— Proszę, pobłogosław mnie! — Traszka pisnęła płaszcząc się pod łapami liliowej. Ta zaśmiała się a następnie wyprostowała.
-Ja, wybrańczyni Wszechmatki- Zaczęła - Błagam ją o pobłogosławienie mojej siostrzyczki, Traszki, nadając jej miano mojej zastępczyni!.- następnie wzięła liścia z ziemi i położyła na jej głowie. -Gotowe!- miauknęła szczęśliwie kątem oka widząc jak ślimak ze zdziwieniem się wszystkiemu przygląda.
-Tak? Dziękuję, dziękuję, dziękuję!- Niebieskie oczy zaczęły strzelać iskierkami na lewo i prawo a następnie uwiesiła się na szyi Gwiazdnicy. Następnie odwróciła się do Ślimaka. -Widzisz? Jestem zastępczynią wybranki wszechmatki! Teraz to musisz uwierzyć!- Podekscytowane próby przekonania brata jednak poszły na nic.
-Lepiej weźmy się za kupkę liści, bo się nie wyrobimy.- Mruknął Ślimak i wziął się do roboty. Racja! Sadzawka zaraz przyjdzie sprawdzać!
-Jednak wolałam dołączyć do Wszechmatki…- Niezadowolona ruszyła swe dupsko z ziemi.
-Ale teraz jesteś i żywa i święta! Powinnaś się cieszyć! - Czarna próbowała przekonać siostrę do dumy lecz i tak to nie zmieniło jej zdania na temat roboty. No i zaczęli, skończyli późno, ale udało się! 
-Udało nam się!- Uradowana Traszka skoczyła na Liliową uradowana ściskając ją tak mocno że aż tlenu jej zabrakło. Racja, przewyższyli stertę Sadzawki o kilka centymetrów, ale dokonali tego! 
-Teraz tylko czekamy aż ta wysadzawkowana kicia tu przyjdzie, pysk jej do ziemi spadnie!- miauknęła szczęśliwa Gwiazdnica, lecz uśmiech jej zszedł widząc niezadowoloną minę siostrzyczki.
-C-czy ty zamierzasz ją skrzywdzić..?- Najwidoczniej Traszka nie zrozumiała.
-Nie! Chodziło mi bardziej o zdziwienie że bardziej wiesz zrobi o tak…- Liliowa położyła pyszczek na ziemi otwierając go przez co wyglądała jakby właśnie latającego różowego dzika zobaczyła wiozącego wszechmatkę.
-Aaa… To dobrze! Niech jej pysk odpadnie!- Zaśmiała się czarna. 

***

-Idzie! Wreszcie Sadzawka idzie!- Gwiazdnica w krzakach śledząc burą idącą w ich stronę 
-Eh… Jednak nie.- Mruknęła zawiedziona widząc jak jednak ktoś ją zagaduje. -Co robimy?- Podeszła do reszty patrząc raz to na Ślimaka, raz to na Traszkę.
-Może ją po prostu zawołamy?- Zasugerował chyba ten najmądrzejszy z całej trójki.
-Nie! Nic nie rozumiesz Ślimaku! Mamy zostać tutaj, trzeba ją jakoś tutaj zaciągnąć…- Posłała zawiedziony wzrok bratu patrząc na siostrę. -Może ty masz pomysł?- 
-Hmm… Może pójdziemy po nią i ją tutaj zaciągniemy?- Zaproponowała czarna.
-Tak! Znakomity pomysł, idziemy!- Miauknęła nagradzając Traszkę ciepłym wzrokiem.
-Powiedziałem to samo!- Oburzony Ślimak poszedł za siostrami na co dostał ciche uciszenie w stylu “Dobra cicho bądź”. Podeszli do Sadzawki. Bura gadała z Borsukiem.
-Skończyliśmy!- wyszła na przód Gwiazdnica. Widziała że jakże miła kotka jaką była bicolorka miała zniesmaczony wyraz pyska. 

<Dawaj Traszka, nakop jej!>

06 listopada 2022

Od Traszki CD. Gwiazdnicy

— Ciemno mi się przed oczami robi! Umieram! — dramatyczny jęk wydobył się z gardła siostry i ta padła trupem. 
Traszka wybałuszyła ślepia. Podbiegła szybko do konającej siostry. Przez jej chęć przygody kotka zmarła. A mama kazała im uważać. 
Teraz Traszka musiała nosić na sobie ciężar śmierci rodzeństwa!
— O nie! — pisnęła przerażona. — Gwiazdnico, błagam! Nie umieraj! Mama mnie zabije! — łkała żałośnie w liliową sierść. — Szybko! Medyka! 
— Ona żyje. — stwierdził Ślimak. 
— Tak?? 
— Spójrz. Oddycha. — poinformował ją brat.
— Gwiazdnico! — jęknęła zła na siostrę. — Wstawaj! — trzepnęła liliową. 
Lecz kotka nadal nie zareagowała. Leżała sztywno na ziemi i wystawionym językiem. 
— Na kasztany! A co jeśli ona faktycznie nie żyje? — znów przeraziła się Traszka. — Proszę odezwij się znów. — potrząsała kotką. 
— No spójrz oddycha. — miauknął znów Ślimak. 
Gwiazdnica wstrzymała na parę uderzeń wdech.
— Na jaskółki i jerzyki! Już nie! — uniosła się przerażona kotka. — O znów oddycha. — zauważyła, unoszący się bok. 
— Weźmy ją do medyka. Plusk da jej zioła na to. — stwierdził Ślimak.
Liliowa nagle powstała z martwych, wstając tanecznym krokiem. 
— Oh, chyba jaskółka przeleciała nade mną. Czuję jak zdrowie mnie rozpiera. — ogłosiła sztywno, uśmiechając się do rodzeństwa.
Traszka rzuciła kotce do szyi. 
— Nie strasz mnie tak! Już nigdy. Obiecaj. — pisnęła. — I chwała Wszechmatce, że cię oszczędziła. — miauknęła radośnie w stronę nieba. 
— Ona udawała. — mruknął Ślimak. 
— Wcale nie! — zaprzeczyła Gwiazdnica. — Naprawdę umierałam, ale Wszechmatka mnie zwróciła światu! Uznała, że muszę go zbawić przed mą śmiercią. — pochwaliła się liliowa, wypinając dumnie pierś. 
— Naprawdę?? — zaskoczona Traszka podskoczyła. — Nie mogę w to uwierzyć. Niech mnie ktoś uszczypnie! Naszą siostrę Wszechmatka wybrała na swojego posłańca! — piszczała podekscytowana, otaczając kotkę. 
Gwiazdnica uśmiechnęła się zadowolona. 
— Proszę, pobłogosław mnie! — zabłagała, płaszcząc się przed siostrą.


<Wybrańcu Wszechmatki?>

Od Gwiazdnicy CD Traszki

- Jeśli usypiecie mi większą niż zebrana przeze mnie sterta, pozwolę wam pobawić się w mojej. — Zaoferowała starsza, bura kotka, mierząc ostrym wzrokiem trzy małe buły. Ta, jasne! Będzie ich najpierw obrażać, a potem zakładać się o kupę liści. Czy ona chce ich poniżyć, że niby gorsi są? O nie nie kochana!
- Dobra! Zrobimy to! - Miauknęła Gwiazdnica bez zastanowienia. Dopiero po swojej pewnej wypowiedzi przeanalizowała zakłopotany wzrok rodzeństwa.
- To do zobaczenia za niedługo. - Powiedziała Sadzawka i poszła sobie gdzieś.
-  Więc co robimy? - Spytał Ślimak, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy z kryzysowej sytuacji.
- Musimy zrobić większą kupkę liści niż ona! Szybko! - Pospieszyła resztę Traszka i cała trójka wzięła się do roboty.
Jeden listek, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty, dwudziesty siódmy, trzydziesty drugi i tak dalej i tak dalej. Z czasem kociaki musiały wchodzić jeden na drugiego, by położyć listka idealnie na szczyt ich wieży.
- Ał! Czemu zawsze ja muszę być na dole! - Pisnęła niezadowolona liliowa.
- Następnym razem ja będę, ale nie ruszaj się, bo spadnę! - Odezwała się siostra, próbująca odłożyć liścia na górce.
I tak minęła godzina.
- Ah my nigdy tego nie skończymy! - Lecz jęki Gwiazdy nic nie znaczyły. Cały czas małe kocie łapki uderzały po podłożu, niekiedy wlatując w kałuże. Niestety, dalej stertka młodszych nie była wyższa od Sadzawki i Borsuka. Końcowo Liliowy point padł na ziemię
- Nie mogę już, zmęczyłam się! - pisnęła. - Ciemno mi się przed oczami robi! Umieram! - Dramatycznie jęknęła i przewaliła się na plecy, wystawiając język i udając, że rzekomo ”umiera”.

<Traszko?>

04 listopada 2022

Od Traszki Do Gwiazdnica

*Porą Opadających Liści*

Skakała wesoło wraz ze Ślimakiem wśród stosów. Kolorowe liście wirowały wokół roześmianego rodzeństwa brykającego beztrosko.
— Dlaczego nie zaczekaliście na mnie! — pisnęła Gwiazdnica, wyskakując ze żłobka. 
Umorusana przez błota mordka Traszki spojrzała na siostrę.
— Przepraszam! Nie mogliśmy się doczekać, a spałaś. — wyjaśniła, podchodząc do kotki. 
Otarła się o liliową kluskę. 
— Wybaczysz mi? Proszę, proszę, proszę. — miauknęła, szczerząc się do siostry. 
Zamruczała cicho, klejąc się do jej ciepłego futerka. Pachniała mamą i mchem. Parę listków, które wpadły do kociarni przyczepiły się do sierści kotki. 
— Może. Ale następnym razem tyłek ci przetrzepię. — mruknęła żartobliwie Gwiazdnica. 
Traszka zaśmiała się cicho, starając się nie denerwować tym ostrzeżeniem. Musiała pamiętać obudzić siostrę następnym razem. Nie chciała dostać w tyłek. 
— Tylko nie odchodźcie za daleko. — zawołała mama, wychodząc z kociarni. 
Jej uśmiechnięty pyszczek jak zwykle poprawiał humor Traszce. Piękny ususzony kwiat maku zdobił jej prawe ucho. Kotka marzyła o podobnym u siebie. Lecz co mama założyła jej kwiatka za ucho, Traszka po paru hopsach i psotach gubiła go. I tak w kółko i w kółko aż mała straciła cierpliwość do tego. 
— Oczywiście mamo! — zawołała. — Chodźcie, widziałam tam super kupkę. — wskazała rodzeństwu usypaną stertę kryjącą się w kącie obozowiska. 
Wesołe łapki kociaków ruszyły w tamtą stronę. Już mieli ją na wyciągnięcie łapek, gdy bura kotka zastawiła im drogę. 
— Z a p o m n i j c i e. — przeliterowała im. — Cały dzień ją zbierałam, żeby pobawić się z Borsukiem, więc spadajcie. Usypcie sobie własną. — burknęła Sadzawka. 
— A może wspólnie usypiemy jedną dużą? — zaproponował Ślimak, podskakując do uczennicy. 
— Fuj! Ślinisz się. — jęknęła bura. — Jeśli usypiecie mi większą niż zebrana przeze mnie sterta, pozwolę wam pobawić się w mojej. — zaoferowała Sadzawka. 

<Gwiazdnico?>