BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)
02 kwietnia 2022
Od Jeżowej Ścieżki CD. Iskry
13 kwietnia 2021
Od Jeżowej Ścieżki CD. Iskry
Zmusił się do lekkiego uśmiechu.
- Nie będą się martwić, że tak długo nie wracasz?
- Potrafią poradzić sobie sami. - odpowiedziała z melancholijnym uśmiechem.
Przestał zwracać uwagę na otoczenie. Wpatrywał się w swoją przyjaciółkę, zachwycony ponownym spotkaniem. Była spokojniejsza niż wtedy, gdy się ostatnio widzieli, ale iskry w jej oczach nie straciły swojego uroku i mocy.
Czekała na niego. Jak zawsze punktualna. Jeżowa Ścieżka zatrzymał się w cieniu drzew. Jeszcze go nie dostrzegła. Cofnął się o kilka kroków i zerwał pobliski kwiat o ślicznych fioletowych płatkach. Liczył, że kotce się spodoba.
Wyjrzał zza drzewa. Dostrzegła go i czekała cierpliwie, aż do niej podejdzie. Jeżyk uniósł wyżej kwiatek. Podejście do kotki nie zajęło mu dużo czasu. Stanął naprzeciwko niej i wręczył prezent.
- Miło cię widzieć, Iskro. - miauknął, przysiadając na tylnych łapach.
- Cześć, Jeżyku. - powitała go. Spoglądała jedno uderzenie serca na podarunek, zanim go przyjęła. - Jest śliczny. Dziękuję.
Słysząc uciechę w jej głosie, uśmiechnął się szeroko. On również się cieszył, ale z tego, że spodobał jej się kwiat. Następnym razem przyniesie więcej. Otworzył pysk, chcąc zacząć jakiś temat, gdy dobiegł go cichy szmer w pobliżu. Kątem oka dojrzał czające się w krzewach kocura, przez ciemną sierść pozostawał niemal niewidoczny.
- Znasz go? - spytał, dyskretnie wskazując ogonem na nieznajomego. Miał nadzieję, że ten nie ma złych zamiarów.
22 listopada 2020
Od Jeżowej Ścieżki CD. Iskry
- Opowiedz mi, co się działo, gdy mnie nie było. Proszę - miauknęła, uśmiechając się do niego.
Usiadł wygodniej, szczelniej owijając łapy ogonem. W miejscu, w którym siedzieli, nic nie osłaniało ich przed podmuchami jeszcze chłodnego wiatru. Może i śnieg dawno stopniał, nie znaczyło to jednak, że dni nie potrafiły być jeszcze nieprzyjemnie zimne.
Spodziewał się takiego pytania ze strony kotki. Dopiero powróciła z bardzo długiej wędrówki. Ominęło ją tak wiele, że nawet nie wiedział od czego zacząć! Musiał jej koniecznie powiedziecie o tym, że został wujkiem! I medykiem! O Konwalii i Stokrotce, swoich uczennicach, też musiał jej donieść! Oraz o przyjaźni z Mokrym! Jeszcze o....
Przyłapał się na tym, że dał wspomnieniom się ponieść za bardzo. Siedział jak ostatni głupek, błądząc gdzieś myślami, podczas gdy ona czekała. Iskra siedziała cierpliwie, cały czas go obserwując, z błogim uśmiechem na pyszczku. W jej oczach odbijał się spokój. Nie wiedział jeszcze co przeszła podczas wędrówki, ale był pewny, że ta ją zmieniła. Ukształtowała. Dodała siły i może zupełnie inne spojrzenie na świat? Czy gdyby tamtego dnia z nią odszedł też by się zmienił? Pokręcił głową. Może trochę, jednak życie w Klanie Burzy i pełnienie odpowiedzialnego obowiązku medyka, także dołożyło co nieco do jego osobowości i nie zamieniłby tego czasu na żaden inny. Tyle wspomnień.... był świadomy, że z każdym kolejnym księżycem się starzał. Jednak teraz, przy Iskrze, czas zdawał się nie mieć znaczenia. Zapomniał o otoczeniu, całkowicie tracąc czujność i wpatrując się w znajome, żółte oczy.
Wróciłaś. W błękicie ślepi właśnie to się odbiło.
- To będzie długa opowieść. - zaczął, uśmiechając się delikatnie. - Dostałem uczennicę. Wiele księżyców temu, teraz jest moją asystentką. Konwaliowe Serce. Polubiłabyś ją. Obecnie uczę Stokrotkową Łapę. Ma potencjał. I.... zostałem wujkiem. Naprawdę. Ośle Ucho i Rzeczny Nurt doczekali potomstwa. Wszystkie robią postępy. Jednemu z nich czuję się najbardziej potrzebny. A tak poza tym to zdobyłem kilku przyjaciół. Zostałem też głównym medykiem Klanu Burzy, niestety Klan Gwiazdy wezwał Zajęczą Stopę do siebie. - miauknął.
Nieśmiało spuścił głowę. Czy nie rozgadał się za bardzo? Chociaż lepsze pytanie brzmiało: Czy o czymś nie zapomniał?
- Mieliśmy problem z zatrutą zwierzyną, przez starego potwora dwunożnych na naszych terenach, ale na szczęście już jest dobrze. Klan Wilka przeżył gorsze tragedie, wojna nigdy nie jest przyjemna. - drgnął niespokojnie. W jego oczach pojawiło się współczucie. Powinien powiedzieć "Klan Wilka i Klan Lisa". Nie wiadomo gdzie zniknął klan Iskry. Pogłoski mówiły o tym, że Pstrągowa Gwiazda, przywódczyni Klanu Nocy, kazała wszystkich wymordować. To byłoby okrutne z jej strony, zwłaszcza, że nikomu nie wadzili. Iskra miała tam siostry.... liczył, że nic im się nie stało i że czekoladowa będzie miała okazję do ponownego spotkania z rodziną.
- Przykro mi z powodu Klanu Lisa. - miauknął, wpatrując się w nią ze współczuciem. - Ja.... chciałbym coś dla ciebie zrobić. Pewnie jesteś zmęczona, prawda? masz się gdzie zatrzymać na noc? ta wędrówka musiała być niesamowitą przygodą.
09 października 2020
Od Jeżowej Ścieżki CD. Iskry
Postawił niepewny krok na śniegu, który ugiął się pod naciskiem jego łapy. Zimno przeszyło jego ciało, mierzwiąc sierść i muskając pyszczek. Jeżowa Ścieżka westchnął cicho, podejmując się na nowo wyprawy. Pora Nowych Liści wkrótce powinna się rozpocząć. Czekoladowy liczył, że jak najszybciej. Zioła zaczęły się kończyć, przez częste urazy jego pobratymców. Zapasy z każdym dniem malały. Jeżyk obawiał się, że może ich zabraknąć dla tych najbardziej potrzebujących. Trzepnął koniuszkiem ogona. Jako medyk miał obowiązek dbać o cały Klan Burzy.
Wybrał się na poszukiwanie ziół, chociaż miał świadomość, że może żadnych nie znaleźć. Za jeden wrotycz mógłby oddać własny ogon.
Rozejrzał się wokół. Otworzony pysk miał mu pomóc w szybszym wychwyceniu słodkiej lub ostrej woni danej rośliny. Powinny odcinać się na tle białego puchu, a jednak w zasięgu wzroku i węchu, żadnego potrzebnego zioła nie znalazł. Zmrużył niebieskie ślepia w zamyśleniu. Wygląda na to, że będzie musiał udać się za Siedlisko Dwunożnych. Tam przynajmniej powinien znaleźć kocimiętkę. Niech dzięki będą Klanowi Gwiazdy, że żaden z jego pobratymców nie złapał białego kaszlu!
- Jeżyk - rozległo się w zimowej ciszy.
Zatrzymał się w pół kroku. Stał tak, czując nasilające się zimno na jego ciele, nie mogąc jednak wykonać żadnego ruchu. Każdy mięsień odmawiał mu posłuszeństwa. Zesztywniał. Czyżby się przesłyszał? Znajomy głos odbijał się w jego uszach, powtarzając w kółko jego imię. Jeżyk. Wymówione z takim wdziękiem, radością, tęsknotą. Uśmiech sam wkradł się na jego pysk.
Czekoladowy odwrócił głowę. Niebieskie ślepia spotkały się z tymi żółtymi. Poczuł jak przyspiesza mu serce, a każdy włosek sierści pali się żywym ogniem. To była ona.
Iskra.
Zmieniła się, chociaż dla niego pozostała tą samą kotką, którą spotkał pewnego dnia na starych terenach Klanu Burzy. Tą samą, która zaczepiła go podczas przeprowadzki. Przyjaciółką, która musiała odejść w wędrówkę, podczas gdy on został. Od tego czasu tyle się zmieniło. Został medykiem, wyszkolił Konwaliowe Serce, poznał wielu przyjaciół, przeżywał śmierci i narodziny. A ona? Co się z nią działo przez ten czas? Zwiedziła cały świat? Poruszył wąsami. Nie zdziwiłby się, gdyby spotkała ją masa przygód. Lśniące niebieskie oczy, na chwilę zmrużyły się, żeby potem ponownie otworzyć się szerzej. Odbiła się w nich tęsknota.
- Iskra. - odpowiedział szeptem, jakby to wszystko było tylko snem. - Wróciłaś.
Dotrzymała obietnicy. Miała wrócić i właśnie to zrobiła. Znowu mógł ją zobaczyć, tym razem znacznie silniejszą. Bardziej doświadczoną przez życie. Przystąpił krok do przodu.
- Minęło tyle księżyców... - pokręcił łbem. Czas tak szybko mijał. - Ja... czekałem. I cieszę się, że mogę cię znowu zobaczyć.
Zamilkł. Nie chciał psuć tej chwili słowami. Jego przyjaciółka wróciła do domu. Może tylko na dzień, dwa, miesiąc, ale ważne, że znowu się spotkali.
Uśmiechnął się łagodnie.
02 kwietnia 2020
Od Jeżowej Ścieżki CD. Iskry
- Iskro, czy ty… odchodzisz?
- Tak. Ale jedno mogę ci obiecać - czekoladowa kotka spojrzała głęboko w jego oczy. - Wrócę. Obiecuję. I prędzej Słońce i Księżyc zgasną, niż złamię swoje słowo.
Poczuł się na moment jak bezbronny kociak. Chciał krzyczeć, miauczeć, prosić, ale nie potrafił. Iskra podjęła decyzję, chciała być wolna, a on musiał to uszanować. Jeśli wędrówka miała sprawić, że będzie szczęśliwa. Mimo iż pragnął ją chronić, być przy niej. Była dla niego bardzo ważna.
Kotka przytuliła się do niego. Okrył ją ogonem jak wtedy, gdy pierwszy raz byli ze sobą tak blisko na Zgromadzeniu. Na moment poczuł spokój. Zamknął oczy, ciesząc się tą chwilą. Nie czuł zimnego wiatru, ani jak marzną mu łapy, jedynie bliskość drogiej jemu sercu koteczki.
- Możesz iść ze mną.
Kolejne słowa jego uroczej Iskry, wyrwały Jeżową Ścieżkę z zamyślenia. Odsunął się o krok, by spojrzeć czekoladowej w oczy. Te piękne, pełne ciekawości na świat ślepia. Westchnął. Będzie za nią bardzo tęsknił. Nie potrafił sobie wyobrazić, że może jej już więcej nie zobaczyć. Ta myśl sprawiła, że Jeżyk spuścił głowę, teraz spoglądając na własne łapy. Pojedyncza łza spłynęła po jego policzku, dając upust trzymanym uczuciom.
- Jeżyku?
Serce biło mu mocniej, wręcz marząc, by znowu wtulił się w kotkę, zapominając o całym okrucieństwie, czyhającym gdzieniegdzie na świecie. W pierwszym odruchu, zamierzał się zgodzić na odejście. Mogliby opiekować się sobą nawzajem, zwiedzać świat, poznawać nowe koty, odkrywać zioła, których nigdy nie mieli okazji powąchać. Uśmiechnął się lekko na tą myśl. Wtedy stanęła mu jednak przed oczy Sreberko. Jego siostra, która wiele księżyców temu odeszła z Klanu Burzy, by zacząć nowe życie. Brzozowy Szept była załamana. Nie mógł jej tego zrobić. Nie potrafił pozwolić na to, żeby jego bliscy cierpieli, myśląc, że ich synowi coś się stało, nie wyobrażał sobie, że nagle przestanie pilnować sióstr, albo zostawi Zajęczą Stopę sam na sam z tyloma obowiązkami. Nie umiał zostawić klanu. Uniósł głowę, na nowo wpatrując się w członkinię Klanu Lisa, tym razem smutnym spojrzeniem.
- N-nie mogę ich zostawić. - zaszurał łapką po ziemi. - I-iskro, bardzo Ciebie lubię, jesteś wyjątkową kotką i jest to dla mnie szczęściem, że mogę nazywać się twoim przyjacielem. Wierzę, że odnajdziesz to, czego poszukujesz. B-będę na Ciebie czekał i to ja pierwszy wybiegnę ci na spotkanie, gdy wrócisz z wędrówki.
Przytulił kotkę. Pomodlił się do Klanu Gwiazdy, by mieli ją w swej opiece. Żeby nic jej się nie stało, była usatysfakcjonowana. Mimo wyrzutów sumienia, które go dręczyły, Iskra nie wydawała się na niego gniewać, zupełnie jakby wiedziała, że kocur z nią nie wyruszy.
- Będę tęsknić. - wyszeptała.
Liznął ją za uchem, jako ostatni gest, chociaż wiedział, że ich drogi jeszcze się nie rozeszły.
tęsknimy Iskro
29 lutego 2020
Od Jeżowej Łapy CD. Iskry
Kocurek na kilka uderzeń serca wstrzymał oddech. Skupił się wyłącznie na pięknych oczach Iskry, oraz jej głosie, który był jak łagodne brzmienie dla jego uszu. Uśmiechnął się do kotki. Nie spodziewał się, że w czasie tej trudnej, niebezpiecznej podróży ponownie się spotkają. Fakt, że wielokrotnie mijając jakąś grupę klanową, wypatrywał znajomego czekoladowego futerka i nasłuchiwał, licząc, że spotka swoją znajomą z Klanu Lisa. Czuł jednak, że ma na to małe szanse i że jest większe prawdopodobieństwo, że zostanie zjedzony przez Lisią Gwiazdę, niż będzie mu dane porozmawiać z koteczką. To spotkanie było więc dla niego wyjątkowe, poczuł się prawdziwym szczęściarzem i może to był znak, że Iskra dalej chce mieć z nim kontakt?
- A tak w ogóle, to co u ciebie? Bo ja dostałam ucznia - pochwaliła się. - Ma na imię Kogut i będzie najlepszym wojownikiem w Klanie Lisa! No, obok Sokoła i Szyszki - dodała, a Jeżyk jedynie skinął głową. - I obok ciebie.
- Ale ja… - zmieszany zaszurał łapką po ziemi. Iskra wpatrywała się w niego z ciekawością.
- Ale co? - zagadała, trochę się niecierpliwiąc.
- Nie zostanę wojownikiem. Moją mentorką jest Zajęcza Stopa, medyczka.
Oczy Iskry rozszerzyły się z podziwu.
- Medyczka? Zostaniesz medykiem? Fajowo! Też bym chciała, gdybym nie była wojownikiem.
Błękitne oczy Jeżyka zalśniły szczęściem. Porzucił myśl, że oba klany odchodziły, przypatrując się energicznej koteczce, po czym usiadł wygodnie, by łatwiej mu było odpowiedzieć na jej słowa.
- Oh, na pewno byłabyś zachwycona! Życie medyka jest super, tak przynajmniej na razie odczuwam. - zaczął niebieskooki, a widząc naglące z zainteresowania spojrzenie towarzyszki, dokończył swoją myśl. - Moja mentorka uczy mnie o wszystkich chorobach i ranach, nawet tych najmniej istotnych. Znam już prawie wszystkie rośliny i mogę spędzać czas w towarzystwie wielu ziół.
- Czadowo!
- Tak, a najlepsze jest to, że dużo już zapamiętałem! Chce być godnym medykiem Klanu Burzy. - miauknął syn Brzozowego Szeptu, zanim z poruszył wąsami. - Mówisz, że masz ucznia? Koguta? Jeśli jesteś jego mentorką, to zapewne wyrośnie na super wojownika. Miło cię widzieć ponownie Iskro. Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę.
Okrył ogonem przednie łapy, czekając na słowną przemowę swojej towarzyszki, która zdecydowanie w przeciwieństwie do niego wolała mówić. Chociaż ponownie nie wiedział dlaczego, czuł się przy Iskrze wspaniale. Wciąż szybko biło mu serce, nawet jeśli próbował je opanować.
- Chciałbym być twoim przyjacielem. - wyszeptał Jeżowa Łapa
26 stycznia 2020
Od Jeżowej Łapy CD. Iskry
Była niesamowita.
Jeżowa Łapa z zainteresowaniem obserwował Iskrę, nawet kiedy ta zdecydowała się po wspólnym znalezieniu trybuli, skierować w swoją stronę.
- Dzięki za oprowadzanie, musimy to kiedyś powtórzyć! Do zobaczenia!-rzuciła koteczka, zanim puściła się biegiem, w tylko sobie znanym kierunku.
I po prostu zniknęła za najbliższym drzewem, zostawiając kocurka samego. Jeżowa Łapa jeszcze długi czas, stał w miejscu, z rośliną między łapami. To nieoczekiwane spotkanie, wywarło na nim ogromny wpływ. Czekoladowy nie mógł uwierzyć, że poznał tak fantastyczną kotkę. Znaczy, nie to, żeby w swoim życiu nie spotykał fajnych kotek, przecież wychowywał się z trójką sióstr, sam po prostu nie umiał określić, dlaczego Iskra tak bardzo go zafascynowała. Była miła, ciekawska, odważna, piękna I mógł z nią porozmawiać o wszystkim (nawet roślinach!). Czuł, że jest godna zaufania, czym jeszcze bardziej zyskała w jego oczach. Miał ochotę zawołać za nią, dogonić i ponownie spędzić z czekoladową kotką trochę czasu, ale łapy przestały być mu posłuszne. Westchnął, spuszczając głowę. W jego głowie wciąż odbijały się ostatnie słowa Iskry. Liczył na to, że będzie jakieś “do zobaczenia”.
Chwycił trybulę ostrożnie w pyszczek, zanim odwrócił się i wlokąc ogon po ziemi, podążył w stronę obozu. Szedł nieśpiesznie, wyciągając przed siebie łapki, a jego kroki odbijały się głucho o podłoże. Zajęcza Stopa widząc ucznia, powitała go lekkim uśmiechem, zanim odebrała od Jeżyka potrzebną roślinę. Jeżowa Łapa wyprostował się dumny, że dostał od niej pochwałę. Przynajmniej nie zawiódł i zdobył sympatię medyczki.
- Idziesz na patrol?-spytała siostra, wciąż wlepiając w niego spojrzenie.
- Mhm... jasne.-mruknął krótko.
- Co ci jest?-rzuciła podejrzliwie liliowa kotka, gdy ulegle poszedł za nią.
Jeżowa Łapa nie był pewien, co może jej odpowiedzieć. Gdyby się przyznał do swojego spotkania z klanową kotką, siostra pewnie rzuciłaby coś o braku lojalności. Wolał więc przemilczeć, co nie było łatwe biorąc pod uwagę, że pytanie zadała mu Psiankowa Łapa. Uratowało go pojawienie się Lamparciego Skoku i Hiacyntowej Cętki, który wyrośli przed nimi jak z podziemi. Całą czwórką udali się na patrol po terenie.
Uczeń Pliszkowego Kroku, nie mógł się skupić na trasie którą podążali, będąc głęboko zamyślonym. Wspominał pełne tajemnic oczy kotki, połączone z pasującym ślicznym futerkiem. Pragnął ją bliżej poznać, dowiedzieć się więcej, porozmawiać na interesujące tematy. Może nawet wybrać się jeszcze głębiej w terytorium Klanu Burzy?
Uniósł głowę, wyczuwając znajomy zapach. Zatrzymał się, ogonem dając znać towarzyszą, by na niego nie czekali. Miał duże szczęście, że Lamparci Skok, prowadzący ich patrol, zignorował nieznaną woń. A może po prostu uznał, że to jakieś zwierzę, na które zaraz zapoluje uczeń? Jeżowa Łapa wyczulił wszystkie zmysły,podążając za wonią, niesioną wraz z wiatrem. Nasłuchiwał, węszył i starał się rozglądać. W głębi duszy marzył, żeby jego przeczucie okazało się prawdą.
- Jeżyk!
Jeżowa Łapa drgnął, słysząc swoje imię, a na jego pysku momentalnie pojawił się promienny uśmiech. Zatrzymał się, czekając aż Iskra do niego podejdzie. Kotka zdawała się być znudzona, chociaż gdy go zobaczyła, uniosła ogon do góry w geście powitania. Czyli go szukała! Syn Kucykowego Ogona, ponownie poczuł to słodkie, ciepłe uczucie.
- Cześć, Iskro!-miauknął, kiedy kotka przystanęła, upuszczając mu przed łapami jakąś roślinę. - Co mi przyniosłaś?
Pochylił się, lustrując niebieskimi oczami drobny kwiatek. Iskra przysiadła, wyraznie zadowolona z siebie. Miała ogromne szczęście, że nie złapał jej żaden kot. Oddaliła się dość sporo od granicy.
- Szukałam cię.-odparła krótko, odwzajemniając uśmiech. - Spójrz na ten kwiatek. Musisz go zobaczyć.
Jeżowa Łapa spojrzał na nią, z małym zdziwieniem. Pamiętał jak opowiadała mu o tym kwiatku, który nosił barwę jego oczu. I teraz, gdy spoglądał na drobną roślinkę, faktycznie musiał potwierdzić, że była ładna.
- Cieszę się, że mi ją pokazałaś. Robi wrażenie.-miauknął kocurek, uśmiechając się do czekoladowej. - Przynajmniej to nie szalej, co?
Zmrużyła oczy w zamyśleniu, nim skinęła głową.
- Ten jest lepszy.
Jeżyk tylko czekał, aż kotka znowu zacznie swoją radosną paplaninę. Usiadł wygodnie, otaczając łapki ogonem, kiedy Iskra zaczęła opowiadać, jak cały ranek poszukiwała tego czadowego błękitnego kwiatka, kiwał jedynie głową, od czasu do czasu dodając coś od siebie. Nie miał serca jej nie słuchać, gdy tak ciekawie opowiadała. Skupił się w pełni na niej, nie zwracając uwagi na otoczenie. Była cudowna. Pochłaniał każdy jej najdrobniejszy ruch. Zauważył, że gdy mówiła, poruszała wąsami, czasami ogonem, a jej oczy w zabawny sposób pobłyskiwały. Ponieważ kotka nie mogła usiedzieć w jednym miejscu dłuższej chwili, zamiast siedzieć, oboje ruszyli głębiej w teren. Jeżowa Łapa niósł w pyszczku przyniesiony kwiatek, postanawiając, że zrobi wszystko, żeby znajomość jego i Iskry, przetrwała pomimo pochodzenia z dwóch różnych klanów.
Jeżowa Łapa szedł ramię w ramię ze swoją siostrą, Rzeczną Łapą, od czasu do czasu ziewając. Poprzedniego dnia nie spał zbyt dobrze. To nie było jego legowisko, jego obóz i jedynym co dawało mu poczucie bezpieczeństwa, był jego klan. Jeżowa Łapa miał ochotę usiąść, odpocząć i wyruszyć w dalszą wędrówkę dopiero wtedy, gdy porządnie odpocznie. Wiedział jednak, że mógłby wtedy zgubić grupę, a i tak ich zapach mieszał mu się z woniami innych klanów. Uniósł pyszczek, obserwując ruch nocnego nieba. Pomału zaczynało świtać, lada moment będą mogli zatrzymać się.
Mruknął coś pod nosem, gdy zrównali kroki z innym klanem, idącym akurat o kilka skoków lisa koło nich. Nie był zadowolony obecnością tylu obcych kotów. Zwyczajnie się bał, że może zostać zaatakowany i nie móc nic zrobić. Jego obawy spełniły się niemal błyskawicznie, gdy ktoś na niego naskoczył, wywracając oszołomionego kocurka na ziemię. Jeżowa Łapa zamknął szybko oczy, czekając na swoją śmierć. Zamiast jednak tego, usłyszał głośny śmiech. Odchylił jedno oko, za nim drugie i westchnął z ulgą, widząc nad sobą pyszczek Iskry.
- Hejka!
- Twoje powitania są za każdym razem coraz bardziej zaskakujące.-uśmiechnął się kocurek, szczęśliwy z kolejnego spotkania.
02 stycznia 2020
Od Jeżowej Łapy CD. Iskry
Krztusił się od gęstych liści, gdy postanowił skierować się okrężną drogą do obozu. Słyszał w oddali Potwory Dwunożnych, mknące niebezpiecznie po Drodze Grzmotu. Skrzywił się. Dwunożni byli dziwni. Jak można pozwolić żreć się jakiejś bestii? Do tego odbierali takim zachowaniem, wiele kocich żyć. Takie pieszczoszki muszą być strasznie nieszczęśliwi. Jeżowa Łapa zamyślił się. Wyłonił się zza drzewa, zamierzając oczywiście podążyć dalej.
— Hejka!
Ostatecznie zdecydował się spojrzeć na swoje zagrożenie, niepewnym, błagalnym wzrokiem. Kilka długości ogona myszy przed nim, stała z dumnie uniesioną głową kotka. Uśmiechała się wesoło, jakby las należał tylko do niej.
— C-cześć?-mruknął wciąż niepewny. Kotka wydawała się być od niego starsza, mimo iż byli równego wzrostu. Ale to tylko za sprawą tego, że Jeżowa Łapa był wyjątkowo wysoki, mimo swojego młodego wieku. — Co r-robisz na t-terenach m-mojego klanu? Klanu B-burzy?
Pokręcił pośpiesznie głową. Weź się w garść Jeżyk! Przecież jest na naszym terytorium, a nie swoim! Jest sama, bez wsparcia i... i nie wygląda na zagrożenie.-pomyślał przelotnie. Z małym trudem, wyprostował sylwetkę, jeżąc sierść na karku. Wysunął instynktownie pazury, chociaż w jego oczach dalej krył się strach.
— Klanu Burzy?-nieznajoma zmrużyła oczy, starając sobie coś przypomnieć. Najprawdopodobniej co specjalizuje klan Jeżyka. — Czyli to wasz teren?
— T-tak i... i muszę cię przegonić?-miauknął cicho, ostrożnie dobierając słowa. Podchwycił zapach kotki, niesiony z wiatrem. Zaliczył już swoje pierwsze Zgromadzenie, ale mimo ogromnego skupienia, nie potrafił rozpoznać w jej woni, żadnego poszczególnego klanu. Czyżby była włóczęgą, lub pieszczoszką? Nie. Wydawała się zbyt odważna, żeby mieszkać z Dwunożnymi. Nie była też na tyle chuda, by żyć samotnie. A zatem, skąd pochodziła nieznajoma? Jeżowa Łapa cicho podziękował Klanowi Gwiazdy, że miał dobry węch. Wyczuł bagna. Przynajmniej tak mu się zdawało. Zapragnął poznać tą kotkę, nawet jeśli miałaby go później zabić.
— Trzęsiesz się jak galareta.-sprecyzowała krótkim miauknięciem nieznajoma kotka, wbijając w niego zainteresowane spojrzenie. — Chyba się mnie nie boisz?
Czekoladowy kocurek zaszurał łapką po ziemi. Było mu wstyd, że się jej bał, ale przecież jej nie znał. Miał do tego prawo, prawda?
— T-trochę, ale... będę walczył, jeśli mnie zaatakujesz.-wymamrotał.
— Zaatakuje?-kotka wydawała się zdziwiona.
Jeżowa Łapa westchnął głośno. Czyli nie miała takich zamiarów. Poczuł się pewniej. Ukrył trybulę (którą wcześniej wypuścił z pyska) za swoją łapą. Kocur wlepił przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu, w obcą mu kotkę. Dopiero teraz miał okazję jej się uważniej przyjrzeć. Kotka mogła poszczycić się półdługim czekoladowym futrem. Smukłe ciało, pręgowane dziko, podkreślało tylko smukłe, lecz umięśnione łapy. Wąskie uszy postawione były z zainteresowaniem, ukazując przy okazji jasny pyszczek, na którym spoczywał szeroki, śliczny uśmiech. Długie wąsy poruszały się z zainteresowaniem, podobnie jak puchaty ogon. Jeżowa Łapa nieświadomy, że otworzył z wrażenia pyszczek, wciąż śledził jej delikatne rysy. Biała skarpetka na lewej łapie, nie umknęła jego uwadze. Przy szyi futerko kotki było dłuższe, a żółte oczy, miały lekką pomarańczową obwódkę. Uczeń Klanu Burzy, poczuł, jak jego serce przyspiesza. Biło głośno, w szybkim tempie, jakby chciało wyrwać się na wolność. Przyjemne uczucie wypełniło ciało kocurka, od nosa po koniuszek ogona. To było... dziwne. Pierwszy raz czegoś takiego doświadczył, równocześnie pragnął tego więcej.
— Żyjesz?-spytała ciepłym, przyjemnym głosem.
Jeżowa Łapa szybko pokręcił głową, wyrywając się z zamyśleń i wracając "na ziemię".
— Tak. Przepraszam.-miauknął. — Pytałaś o coś?
— Jak się nazywasz.-kotka obiegła go wzrokiem.
— Jestem Jeżowa Łapa.-mruknął od razu. — A ty?
— Dziwne imię.-odparła nieznajoma. Jeżyk jeszcze bardziej zapragnął ją poznać, nie mogąc przy tym oderwać od niej wzroku. Klanie Gwiazdy, co się ze mną dzieję? — Iskra jestem.
— Iskra? A zatem jesteś samotniczką? Nie należysz do żadnego klanu?-spytał szczerze zainteresowany. Zanim jednak zdołał uzyskać odpowiedz, Iskra ruszyła z miejsca. Czekoladowa kotka minęła go, zapuszczając się głębiej w terytorium Klanu Burzy. Jeżowa Łapa otworzył zaskoczony oczy. Czy jej nie obchodziło to, że mogła zostać złapana przez patrol?
Zostawił trybulę, ruszając za Iskrą. Dogonił ją w kilku szybkich krokach. Teraz kierowali się ramię w ramię. Iskra co jakiś czas przystawała, rozglądając się, wyłapując różne zapachy, albo po prostu nasłuchując.
— Chcesz zwiedzić terytorium mojego klanu?-miauknął Jeżowa Łapa, pewien, że właśnie o to chodzi. — Pozwól, że cię oprowadzę. Pokażę ci super norkę, gdzie są króliki i mogę nauczyć cię, jak się je łapie. Poza tym, że mną na pewno nie złapie cię patrol, bo tak wyrwaliby ci wąsy pewnie. Możesz stać się towarzyszką mojej podróży.
Liczył, że Iskra się zgodzi. Nie chciał zostawić jej tak szybko samej. Choćby musiał płacić największą cenę.