BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Burzy!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Owocowym Lesie!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mglista Łapa x Zdradziecka Rybka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mglista Łapa x Zdradziecka Rybka. Pokaż wszystkie posty

26 lutego 2023

Od Mglistej Zatoki CD. Zdradzieckiej Rybki

— Jakby jednak zmienił zdanie i mnie chciał przymknąć, to wstawisz się za mnie? 
Zastanowiła się chwilę po czym kiwnęła łbem twierdząco. 
— Myślę, że Klan Gwiazdy nie pochwalił by wtedy jego decyzji.
— Tak myślisz? A co jeśli mu przyklaskują? Nie zasługuje przecież na to, aby... — przerwał, przełykając ślinę. — Jestem złym kotem... 
Patrzyła na niego z zakłopotaniem w oczach, starszy wyglądał jakby nie wiedział już sam co mówi. Jej spojrzenie wędrowało gdzieś w oddal nie wiedząc jak zareagować. 
— Nie przesadzaj Rybko, wątpię że ktokolwiek mu przyklaskuje ostatnimi czasy.
— Jest już stary... Może odejdzie na emeryturę... Zakazał mi wychodzić na zgromadzenia... Znów jestem tu uwięziony. 
— Co masz na myśli? — zapytała przekrzywiając łeb.
 — To co mówię. Dał mi zakaz... I mnie wciąż pilnują. Nic się nie zmieniło po odejściu Kruczej Gwiazdy... Dosłownie jest tak samo — Zwiesił po sobie smętnie uszy. 
— Nie to, to później co powiedziałeś. Znów uwięziony? 
— Tak... Uwięziony z Zajęczą Gwiazdą. Chcę mnie zabić. Nie odpuścił. Kopie mi dół... Już niedługo mnie tam zakopie. — Wziął głębszy oddech, dygocząc. — Nie ucieknę od niego. Nigdy. 
— Zajęcza Gwiazda? To ten cały lider Klanu Burzy, co panował przed Kamienną Gwiazdą? Przecież on nie żyje. 
— Może jego ciało nie, ale dusza... dusza jak najbardziej istnieję. Opętuje raz po raz moją córkę. Korzysta z jej łap, by mnie zniszczyć i zabić. 
— Z-zajęczą Troskę? — Zdziwiła się. W życiu by nie przypuszczała, że coś takiego może mieć miejsce. — Jesteś tego absolutnie pewien? To bardzo mocne oskarżenia. 
— Jestem... Zawsze mówi przez nią. Wtedy... wtedy, gdy powiedziała liderowi, że się zacząłem okaleczać, to... to było kłamstwo. Ona mi to zrobiła. A raczej... Zajęcza Gwiazda, który w niej siedzi. Topił mnie. Znów to zrobił... — wymiauczał — Chcę mojej śmierci, a Rudzikowy Śpiew mi nie wierzy. Uważa, że zwariowałem. A widział. Widział do czego był ten wariat zdolny. Doświadczył jego okrucieństwa, a mimo to... uważa, że to wymysł! 
— Jeśli tak mówisz, nie mogę tego zignorować. Oczywiście nie mam pewności co do prawdziwości twojej wypowiedzi, jednak zapamiętam to sobie. 
Kocur skinął łbem, wyglądając na zewnątrz. Chyba kotki się znudziły czekaniem i odeszły. 
— Uważaj na nią. To nie jest już moja córka. On ją przejął. Przejął! I zrobi wszystko by nasz klan upadł.
— Rozumiem — miauknęła, chociaż tym razem traktowała słowa starszego kocura z wielkim poważaniem. Nie chciała wierzyć do końca w to co kocur mówił, jednak jeśli coś miało zagrażać jej ukochanemu klanowi, musiała to zbadać. Bury zerknął ponownie w stronę wyjścia. 
— Chyba już im się znudziło. Może uda mi się przemknąć do legowiska wojowników... 
— Rób jak uważasz. Gdybyś mnie w razie czego potrzebował, głównie się wygadać, bo raczej się za szybko stąd nie ruszę, to wiesz gdzie mnie szukać. 
Skinął łbem, po czym szybko wymknął się na zewnątrz.

<Rybko?>

19 lutego 2023

Od Zdradzieckiej Rybki CD. Mglistej Zatoki

Spojrzał na kotkę, rozdziawiając pysk w szoku. Nie spodziewał się tu nikogo zastać. W zasadzie... Gdzie był? A! To legowisko medyka. Nie zorientował się w tym, bo wszedł w pierwsze lepsze miejsce, byle uciec od tych natarczywych spojrzeń wojowniczek. Od początku dnia nie dawały mu spokoju. Czuł się tak, jakby krążyły nad nim sępy, głodne jego mięsa. Jak nic nasłała je na niego Zajęcza Troska. Kochana córeczka... Dlaczego jego życie musiało być takie okropne?
Rozejrzał się na boki, po czym wszedł do środka, chowając się za medykiem i jego pacjentką. 
— One mnie śledzą. Nie dają mi spokoju. Zając nasłała je na mnie. Pomóż, błagam — Wskazał nosem na Makowe Pole, Pszczelą Dumę i Cedrową Rozwagę, które udawały, że wcale go nie obserwowały.
Młoda wojowniczka pokręciła rozczarowana łbem w stronę kotek i westchnęła cicho. 
— Ehh... Nie wiem co na to poradzić — odparła.
A on wiedział? Nie potrafił się od nich odgonić! Rozumiał, że Bażancie Futro wraz z jego córką mieli go pilnować, ale mieszać w to kolejne koty? Przecież... Tak nie można było! Może powinien to zgłosić? Ale czy Rudzik by mu uwierzył? Przecież już w ogóle nie chciał go słuchać, gdy mówił szczerą prawdę.  
— Ja tym bardziej! — pisnął. — Nie wiem czemu to mnie spotyka. Najpierw Zajęcza Gwiazda, a teraz one. To chyba jakiś znak od Klanu Gwiazdy... Muszę coś z tym zrobić. — miauczał do siebie niczym w transie.
— Może jakieś ziółka na uspokojenie? — uśmiechnęła się krzywo Mglista Zatoka. 
Pokręcił szybko głową. Co mu dadzą ziółka prócz tego, że będzie jeszcze bardziej podatny na zranienie? Po tym jak córka dusiła go mchem, gdy smacznie spał, wolał nie ryzykować, że to będzie jego ostatni oddech. Nie zaśnie! Nie zaśnie już nigdy! Coraz więcej kotów pragnęło jego śmierci. Widział to! Były po stronie Zajęczej Gwiazdy. To on! On to wszystko zaplanował! 
— O nie, nie, nie. Nie dam się truć. Oni tylko na to czekają. Jak raz zasnąłem przy córce, to chciała mnie udusić mchem. A teraz jest w tym samym legowisku co ja. Muszę być czujny. — odpowiedział srebrnej, mając nadzieję przeczekać zainteresowanie tych trzech. Może odpuszczą jak się znudzą.
— Co ty opowiadasz? I nie jesteś w stanie nic z tym zrobić? Musisz zacząć jakoś się bronić!
— Bronić? Powiedzą, że zwariowałem i je zaatakowałem, a Rudzik zamknie mnie w starszyźnie jak Lepkie Łapki! — Pokręcił łbem. — Nie chcę być wariatem! Jestem normalny.
Tak! Był pewien, że lider nie był obiektywny. Faworyzował te potwory. Karmił je i zezwalał na to, aby go krzywdziły. Kiedyś cieszył się, że to właśnie rudzielec zostanie ich nowym przywódcą. A teraz? Jak bardzo się co do niego mylił! Miał położyć kres temu barbarzyństwu, a nic nie robił! 
— Słuchaj — zaczęła kocica, kładąc łapę mu na ramieniu. — W razie co, masz mnie. Poza tym myślę, że Rudzik nic takiego nie zrobi. Lepkie Łapki zasłużyła, znęcała się nad swoim uczniem, moim bratem.
Brał spazmatycznie oddech, powoli jednak się uspokajając. Czy miała rację? Rudzik mu tego nie zrobi? Jak miał temu zaufać, skoro wiele razy pokazał mu, że nie był godny jego zaufania?
Zwiesił smętnie łeb. 
— Dziękuję. Jesteś... miła. — mruknął pod nosem. Mało kto już w tym klanie zwracał na niego uwagę, a tym bardziej, że był ofiarą prześladowań i przemocy, a jak już to szeptali obrzydzeni za jego plecami, pewnie popierając to wszystko. — Jakby jednak zmienił zdanie i mnie chciał przymknąć, to wstawisz się za mnie?

<Mgiełko?>

04 stycznia 2023

Od Mglistej Łapy (Mglistej Zatoki) CD. Zdradzieckiej Rybki

- Zobaczymy jak to będzie. Teraz Rudzik nami rządzi. Aż nie mogę w to uwierzyć, że tak daleko doszedł. Gdy byłem w twoim wieku, to go bardzo nie lubiłem. Był strachliwy, a na dodatek był synem morderczyni. Uważałem go za podejrzanego, a teraz? Zupełnie inny kot.
W prawdzie nie znała Rudzikowego Śpiewu za dobrze, właściwie wcale go nie znała. 
- Czyli mówisz, że bardzo się zmienił? Ciekawe jaka ja będę gdy dorosnę. - zastanowiła się przez chwilkę mając nadzieję, że będzie najlepszą wersją siebie.
- Obyś się nie zmieniła... Teraz jesteś dobrym kotem, a co będzie później? Gdy byłem młody, nigdy nie przyszłoby mi przez myśl, że tak skończę. Byłem dumny i wierny, chciałem karać każdego, kto zadaje się na boku z wrogami. A co się ze mną stało? Stoczyłem się przez jedną, głupią decyzję. Tego nie da się już wymazać, a zmieniło moje życie diametralnie. Dlatego... Staraj się iść przez życie ostrożnie, Mglista Łapo.
- Na pewno wezmę sobie twoje słowa do serca. Czasami najmądrzejsze zdania są wypowiadane przez koty, od których nigdy byś się tego nie spodziewał. - miauknęła pewnie posyłając lekki, troskliwy uśmiech kocurowi.
- Dlatego warto czasem słuchać, a nie patrzeć na czubek swojego nosa. - wyjaśnił.
- To prawda. No cóż Rybko, ja będę już zmykać, bo naprawdę padam z nóg. Mam nadzieję, że spokojnie spędzisz dzisiejszy wieczór. - miauknęła z szacunkiem pochylając łeb.
- Nawzajem, Mglista Łapo. Miłego odpoczynku - pożegnał się z nią, idąc świętować dalej śmierć Kruczej Gwiazdy.

***

Właśnie wracała z treningu razem ze swoim uczniem Wodnikową Łapą. Pech chciał, że podczas prezentowania różnych manewrów przydatnych do polowania czy walki, nadziała się na jakiś kolec. Szła więc lekko utykając w stronę legowiska medyka, gdy tylko przekroczyła granicę obozu.
Na miejscu powitał ją Muchomorzy Jad razem z swoim uczniem.
- Co się stało Mglista Zatoko? - zapytał z wielką troską niebieski.
- Coś mi się wbiło w łapę. - odpowiedziała odsłaniając coś na wzór ciernia. Medyk dokładnie obejrzał ranę, a następnie rozkazał wojowniczce się położyć. 
- To może chwilę boleć, ale zaraz dam ci na to jakieś środki przeciwbólowe.
Młoda wojowniczka skinęła łbem i wykonała nakazaną czynność. Po kilku biciach serca poczuła ukłucie spowodowane wyjęciem ciała obcego z powierzchni jej łapy, syknęła przez to z bólu. Na jej łapę medyk nałożył również jakąś maść i pajęczyny, które miały zapobiec krwawieniu. Mglista Zatoka odetchnęła z ulgą i położyła po sobie uszy.
- Dziękuję Muchomorzy Jadzie za twą pomoc.
- Od tego jestem. Taka moja r...
Rozmowę przerwało niespodziewane wtargnięcie do środka Zdradzieckiej Rybki. Nie wyglądał on jednak na chorego.
- Wszystko w porządku? - zapytała kotka.

Wyleczona: Mglista Zatoka

<Rybko?>

24 grudnia 2022

Od Zdradzieckiej Rybki cd Mglistej Łapy (Mglistej Zatoki)

 To zgromadzenie... Pamiętał, że działo się na nim, a działo. Niestety nie był w stanie w nim uczestniczyć. Z jednej strony się cieszył, bo prawdopodobnie zostałby jeszcze zamordowany przez wściekłego, zmartwychwstałego lidera burzaków, a z drugiej żałował, że tam nie był, bo być może spotkałby Piaskową Gwiazdę. Po tym zdarzeniu, zjawa nie odzywała się do niego już wcale i zaczął martwić się, czy przypadkiem jej dusza nie zniknęła na zawsze. 
- Nie mam pojęcia. Nie byłem dawno na zgromadzeniu i nie widziałem tego cudu na oczy - przyznał. - Skoro tak ci lepiej... Nie popadnij jednak w samozachwyt, bo jeszcze się na tym przejedziesz - przestrzegł ją, wiedząc co mówił.
Sam był... dość narcystycznym kotem, który sądził, że zamorduje lidera burzaków. No i co? Nie powiodło mu się, za to przeżył najprawdziwsze piekło w swoim życiu. 
- Klan Gwiazdy nie pochwala takich zachowań - Pokręciła łbem srebrna. - Powinniśmy być skromni oraz dawać dobry przykład młodszym pokoleniom, udowadniać im dlaczego warto jest wierzyć i oddawać im należną cześć.
Pokiwał łbem. Racja. Mówiła z sensem. Gdyby każdy przestrzegał praw zesłanych przez przodków, nie byłoby takich osób jak Krucza Gwiazda. 
- Prawda. Ostatnio wiele kotów odeszło od wiary... Żałuje, że nie będzie mi dane ich kiedyś spotkać, gdy zniknę z tego świata. - mruknął, chowając za tymi słowami informację, że po śmierci zapewnie czeka go Mroczna Puszcza. Nie był w końcu dobrym kotem. Zabił i planował wiele złych rzeczy. Sam fakt, że zaprzedał dusze komuś stamtąd, odbierało mu szansę na odkupienie. 
- Obiecuję ci Rybko, że to się zmieni - zapewniła. - Przepraszam, że pytam, ale jakie imię nosiłeś wcześniej?
Wbił w nią wzrok na chwilę się zawieszając. Pytała o coś, co już dawno pozostawił za sobą. Potrzebował chwili, aby cofnąć się do wspomnień, zatartych i zapomnianych, by odpowiedzieć jej na to pytanie. 
- Pędzący Wiatr... Ale już nim nie jestem. Nie zasługuję na to imię. - odparł.
- A moim zdaniem imię Zdradziecka Rybka jest hańbą oczerniającą twoją osobę. Od tej pory będę się do ciebie zwracać starym imieniem.
Skrzywił się, bo nie podobał mu się jej pomysł. Oczywiście... Dalej czekał, aż Rudzik nada mu coś... brzmiącego lepiej, bez członu zdrajca, ale najwidoczniej musiał się o to upomnieć.
- Wolałbym inne imię. Zostawiłem przeszłość za sobą. Pędzący Wiatr umarł zabity przez Zajęczą Gwiazdę. Nazywanie mnie jego imieniem, to dopiero byłaby dla mnie hańba.
Nie chciał kalać dobrego imienia dawnego siebie. Wiedział, że na pewno byłby o to na siebie zły. 
Uczennica strzepnęła uszkiem gapiąc się na niego pytająco.
- A-ale jak można chcieć nazywać się "zdradzieckim"? Nie jesteś zdrajcą, a poza tym gdybyś był to też byś nie chciał takiego imienia.
- To imię też mi się nie podoba, a przynajmniej pierwszy człon. Mam nadzieję, że Rudzikowy Śpiew zamieni mi go na ładniejszy - powiedział. - Chociaż szczerze mówiąc... przywykłem. Miałem i tak z tym do niego iść, więc może się uda coś na to zaradzić.
- Jakbym była liderem nadała bym ci imię Odważna Rybka.
Zamrugał zaskoczony, kładąc po sobie uszy. Nie spodziewał się takich słów z jej pyska. Poczuł ciepło na sercu, które rozlało się przyjemnie po jego ciele.
- T-to miłe... Chociaż moja odwaga była skutecznie tępiona przez Kruczą Gwiazdę i chyba teraz jej nie posiadam. Gdy wróciłem po niewoli do klanu, to wygarnąłem jej nieźle - Uśmiechnął się na te wspomnienia. - Gdyby żyła, na pewno bym tego nie powtórzył.
- W takim razie i tak byłeś bardzo dzielny! Co jak co, potrafiłeś się postawić, czasami.
- Tak... Miała mnie dość. Nikt nie pluł jej w pysk jak ja - zaśmiał się pod nosem. - Zobaczymy jak to będzie. Teraz Rudzik nami rządzi. Aż nie mogę w to uwierzyć, że tak daleko doszedł. Gdy byłem w twoim wieku, to go bardzo nie lubiłem. Był strachliwy, a na dodatek był synem morderczyni. Uważałem go za podejrzanego, a teraz? Zupełnie inny kot.
To niesamowite ile czasu minęło od tamtych zdarzeń. Nigdy nie przypuszczał, że tak potoczy się ich całe życie. 

<Mgiełko?> 

09 grudnia 2022

Od Mglistej Łapy CD. Zdradzieckiej Rybki

Może faktycznie bury miał trochę racji, no nieważne. Krucza Gwiazda już odeszła i Mglista Łapa mogła jedynie cieszyć się szczęściem Rybki.
- Dla mnie słowo Klanu Gwiazdy jest święte, jestem zdolna do poświęceń. - przyznała nie ukrywając się. 
- Klan Gwiazdy nie każe mordować, ale ja również wierzę, że przodkowie chcą dla nas jak najlepiej. Wśród nich jest moja rodzina. Oni nie krzywdziliby mnie... - zaciął się, przypominając sobie o małym diable. - No... Są wyjątki. Moja córka - Skrzywił pysk. - Teraz, gdy Kruczej Gwiazdy nie ma, może się uspokoi. Rudzik nie da mnie publicznie stracić, tak jak sobie to zamarzyła 
- To chyba nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć ci powodzenia w odbudowywaniu relacji rodzinnych. 
- To chyba niemożliwe... Moja rodzina mnie nienawidzi. Żyją tylko trzej jej członkowie, którzy życzą mi jak najgorzej. Moja radość na pewno jest dla nich niemiła. Ale i tak będę się cieszył, bo zasługuje jak każdy, by czuć to wspaniałe uczucie... A ty? Jak ci idzie trening z moją kochaną znajomą? Nie robi ci wody z mózgu? 
Położyła po sobie uszy słysząc tak przykre słowa. 
- Przepraszam, nie wiedziałam. A trening idzie dobrze, nie ma tragedii. 
- Oby. Szkoda by było gdybyś się stoczyła jak swoja matka, ale... wydajesz się od niej mądrzejsza. Jesteś dobrym kotem.
Kotka poczuła jak rumieńce muskają jej policzki pod sierścią. 
- D-dziekuję - wymiauczała niezgrabnie. 
- Gdyby Wzburzony Potok coś próbowała ci wepchnąć do łba, odnośnie tych swoich feministycznych poglądów, to daj znać. Teraz nie ma Kruczej Gwiazdy, a Rudzikowy Śpiew nie pozwoli nikomu na takie zachowanie - powiedział, praktycznie nie brzmiąc jak jeszcze kilka księżyców temu. 
- Mnie nie obchodzą feministyczne poglądy czy inne. Ja się kieruję ścieżką, którą wyznaczył mi Klan Gwiazdy. - miauknęła dumnie wypinając pierś. 
- To dobrze. Przodkowie na pewno będą z ciebie dumni. - miauknął zadowolony z tego, że przynajmniej znalazła się jedna mądra.
Aż w głębi ducha uśmiechnęła się szeroko i zrobiło jej się ciepło na sercu słysząc takie słowa. Bardzo chciała by gwiezdni byli z niej dumni, w końcu to oni zesłali ją na ten świat. 
- W końcu ja i mój braciszek jesteśmy wybrani!
Rybka zamrugał zdziwiony. 
- Wiesz... Sądzę, że Tulipanowy Płatek mogła się co do tego mylić. Ona od małego zgrywała taką... wybraną. Raczej Klan Gwiazdy nie obdarowuje takich kotów jak ona, swoimi kociętami... W zasadzie... To jest wykonalne?
- Nasi przodkowie są silni, w końcu ponoć przemawiali przez lidera Klanu Wilka, prawda? Dzięki temu zaprowadzili nas na nowe i urodzajne ziemie. Mam wiele podstaw by w to wierzyć jeszcze bardziej. - stwierdziła.

<Rybko?>

[przyznano 5%]

21 października 2022

Od Zdradzieckiej Rybki cd Mglistej Łapy

Cudowna radość rozpierała jego serce. Dotarli na nowe tereny, a mu dalej ona nie przeszła. Można powiedzieć, że oszalał już całkowicie. Nadal świętował upadek Kruczej Gwiazdy. Jego największego wroga, który odebrał mu tak wiele. Nie potrafił zapomnieć tego wykrzywionego w agonii pyska zbrodniarki. Napawał się wspomnieniem jej truchła, które zostało karmą dla wron. 
Gdy tak rozmyślał, dostrzegł jak podbiega do niego pewien kształt. Mglista Łapa. Kotka wyrosła od ich ostatniego spotkania. Została uczennicą, dostając za mentorkę Wzbudzony Potok. Nie miał pojęcia co Rudzikowi siedziało we łbie, że dał dziecko Tulipan tej feministce. Przecież kocur znał wojowniczkę i wiedział jaką była larwą. Nagradzać ją w taki sposób, toż to był błąd! 
- Dzień dobry Rybko, co ty taki radosny ostatnio? - zapytała. 
Spojrzał na nią, a jego uśmiech się poszerzył, słysząc to pytanie.
- Bo Krucza Gwiazda nie żyje! - zaśmiał się uradowany. - Ta przebrzydła morderczyni, która zabiła wielu z nas. Nareszcie dopadła ją sprawiedliwość, odkryli jaka była naprawdę. Potknęła się i gryzie piach, ha!
Dzielił się tym praktycznie z każdym, kto chciał słuchać. Nie obchodziło go, że już jakiś czas minął od jej śmierci, a wielu z nich było tego świadkami, on wciąż i wciąż żył tą chwilą, nie mogąc wyrzucić jej z pamięci. 
- Och... Czyli o to chodzi. - mruknęła posępnie do kocura. - Cieszę się, że mogę cię widzieć w pełni szczęścia, przynajmniej ciebie.
Wyczuł w jej głosie, że nie podzielała jego opinii. A może coś się stało? Wstała lewą łapą, czy też powodem była jej mentorka? 
- Wiele osób świętuje. Nie wiesz jak bardzo tu wszyscy chcieli ją zamordować. I się stało. Teraz te dusze, które zabiła spoczną w spokoju. Nie znałaś jej, więc nie wiesz jaką była wronią strawą, ale jestem naocznym świadkiem tego, jak zamordowała kota. - wyznał jej. - Nie było cię wtedy na świecie.
Trzeba było wyrzucić skrywane od dawna sekrety. Już nikt nie wygna go, nie straci za to, że wywlekł tą okropną informację na światło dzienne. Niezapominajkowa Gwiazda ten zapatrzony w potwora buc zdechł, jak swoja partnerka. I to dość ironicznie, bo z jej łapy. Ugh, żałosne. A Rudzik? Rudzik nie skrzywdziłby go. On ich wszystkich wybawił! Wyniósł prawdziwe śmieci z ich klanu!
- Zamordowała kota? Dlaczego? - zdziwiła się.
- Bo był ślepy i wynosiła tak śmieci - prychnął. - Tak mi powiedziała. Zresztą... Nikt by mi nie uwierzył, gdybym powiedział wszystkim, że morduje. Goździkowe Ziele myślisz, że zmarł od tak? Na pewno mu pomogła, bo nie chciała ciągać na nowe tereny sparaliżowanego kota. Moją matkę wysłała na wojnę, bo była stara. To był zły kot, wariatka - Trzeba było uświadomić tej małej, jakim złem odznaczyła się w ich historii czarna liderka. Nie mogła żyć kłamstwami, które karmiono ją od kocięctwa. Tulipanowy Płatek mogła nagadać jej jakieś bzdury. 
- A-ale czy ona nie robiła też tego w imię Klanu Gwiazdy? - zapytała. 
No i właśnie o tym mówił! Skąd wpadła na taki pomysł? Ona? Mordowała dla Klanu Gwiazdy? To było takie zabawne! Koteczka nie wiedziała co mówi. Trzeba było jej to wyjaśnić, bo jeszcze jej spojrzenie zostanie spaczone tak, jak w przypadku Zajęczej Łapy. 
- Co? - zaśmiał się. - Przecież ona trafiła za to do Mrocznej Puszczy! Żaden gwiezdny by nie przyjął morderczyni. No bo pomyśl. Zamordowała niewinne koty, one poszły do Klanu Gwiazdy. I co? Krucza do nich trafia, a jej ofiary dziękują jej za odebranie im życia? Przecież to absurdalne - prychnął.
Przekrzywiła łebek a na jej pysku pojawił się niezrozumiały grymas. 
- A to nie jest tak, że jeśli działamy wedle woli Klanu Gwiazdy idziemy na Srebrną Skórę?
- Ona nie działała wedle ich woli. Klan Gwiazdy nie mówi, by mordować słabych i schorowanych. Wręcz powinno się szanować takie koty, bo mają ogromną wiedzę i doświadczenie, którym mogą się dzielić z innymi - wytłumaczył jej to, mając nadzieję, że zrozumie, że przodkowie nie chcieli pozbywać się żywych kotów. Tylko Mroczna Puszcza tak działała. 

<Mglista Łapo?>

28 września 2022

Od Mgiełki CD. Zdradzieckiej Rybki

Kocię stresowało się lekko całym zajściem.
- To zdrajca! Powinnaś być mądrzejsza i w ogóle się do niego nie zwracać! Nawet twój brat wie takie rzeczy. - prychnęła karcąc córkę wzrokiem, co rzadko się zdarzało.
Mgiełka siedziała cicho dalej wbijając zirytowany wzrok w matkę, była upartym dzieckiem, które dobrze wiedziało czego chce w życiu.
- Masz się trzymać od niej z daleka, rozumiesz?! - podeszła bliżej kocura, na co ten upuścił łez, cofając bardziej, aż nie zastopował go pień drzewa. Tulipan wyglądała o dziwo na bardzo usatysfakcjonowaną strachem Rybki, czego kocię nie potrafiło zupełnie pojąć.
- N-n-nie zbliżę się - miauknął z drżącym głosem. 
Płakał? Nie wyglądał wcześniej na aż taką ciamajdę, jednak najwidoczniej miał do tego powód.
- Mamooo... Przez ciebie on płacze! 
- Tylko tyle potrafi! - splunęła. 
Nie podobała jej się to. 
- Idziemy stąd Mgła. - zarządziła matka. Kotka jednak przykleiła się zadkiem do ziemi i uparcie dążyła do swojego. 
- Nigdzie nie idę! 
Bury otarł pysk z łez, chowając go między łapami.
- Słuchaj lepiej matki - miauknął Orzechowe Serce. 
- Ta gnida nie zasługuje na litość. Przez niego nasz klan był zagrożony. Wszyscy by zginęli, a ty byś się nie urodziła. 
- To co on niby takiego zrobił?!
- Zdradził wrogowi lokalizacje naszego obozu! Tyle dobrego, że nas tam nie było, bo jego kochany Zajęcza Gwiazda, wybiłby nas do cna - prychnął kremowy. 
- T-to nie tak! Mówiłem już, że nie chciałem! Torturował mnie - zaczął się bronić, patrząc na kocię z obłędem w oczach. 
- Nie słuchaj ich. Nie słuchaj, nie słuchaj. 
Wojownik zasyczał na niego, powodując że bardziej się skulił. 
- To wariat, nie widzisz Mgiełko? Jest niebezpieczny. Może cię skrzywdzić. Tak jak swoją córkę - fuknęła Tulipan, posyłając mu zimne spojrzenie. 
- Biedny Rybka. Wszyscy cię krzywdzą, jak mi przykro. W większości to twoje urojenia. 
Zrobiło jej się naprawdę go żal. Nie rozumiała dlaczego inni nie dali mu się nawet wytłumaczyć lub dlaczego nie chcieli mu wierzyć, jednak było jej bardzo przykro z powodu kocura, nigdy nie widziała kogokolwiek w tak złym stanie.
- A-a co na to Klan Gwiazdy? - zapytała niepewnie kładąc po sobie uszka. 
- Co mają mieć niby gwiezdni do tego? Pewnie się z nami zgadzają. - sypnęła Wzburzony Potok, która do tej pory siedziała cicho. 
- Wcale nie! - syknął w ich stronę. - Klan Gwiazdy jest dobry. Nie każe krzywdzić innych!
Kotka od razu po tych słowach zrozumiała, że kocur jest bardzo wierzący. 
- W takim razie zrób rachunek sumienia, bo nie jesteś święty - rzuciła Tulipanowy Płatek.
- Mgiełko. Karę nadała mu Krucza i Niezapominajkowa Gwiazda. Już i tak okazali mu wielką litość, że go nie wygnali. Skoro to ich decyzja, to muszą mieć poważny powód, a ty i każdy inny, powinien się do tego dostosować.
 - Ale czy to znaczy, że nie mogę sobie z nim porozmawiać? - mruknęła smutno kładąc pędzelkowate uszka. - Poza tym, mówił o Klanie Gwiazdy czyli jest wierzący a to chyba też ma znaczenie? 
- Może być wierzący, lecz przodkowie nigdy mu nie wybaczą zdrady! Będzie smażył się w Mrocznej Puszczy - syknęła kocica do córki. - Dla kogoś takiego nie ma przebaczenia. Zapamiętaj to. 
Srebrna pochyliła smutno łeb, chciała dalej walczyć o swoje zdanie, ale nie mogła wygrać z dorosłymi. Bo przecież dorośli wiedzą lepiej, a ona była tylko kocięciem! Zerknęła smutno na Rybkę i skinieniem głowy pożegnała się z kocurem. 
- L-lepiej słuchaj matki. Nie miej przeze mnie problemów - szepnął do niej.
Szkoda, że to spotkanie musiało się tak niefortunnie zakończyć.

<Rybko?>

15 września 2022

Od Zdradzieckiej Rybki cd Mgiełki

Słysząc pytanie kocięcia, miał ochotę zaśmiać się i rozpłakać jednocześnie. Mała była taka niewinna. Nie miała pojęcia o tym, co jej matka wyprawiała przed jej narodzeniem. Zawsze uważał, że z Tulipan nic dobrego nie wyjdzie. Była zepsuta do cna i nie miała żadnych zahamowań. Więc fakt, że okazała się być w ciąży zaskakiwał. Kto normalny by ją tknął? Chyba tylko jakiś szaleniec. Słyszał plotki o tym, że niby to są kolejne magiczne kocięta, które zesłał im Klan Gwiazdy, ale szczerze? Nie wierzył w to. Już Krucza Gwiazda się upokorzyła przed klanem, mianując tym tytułem swoje dzieci. Tulipan nieumiejętnie to naśladowała. Obie były siebie warte. 
 - Tak. Moje istnienie to dla niej problem. - westchnął cierpiętniczo. - A raczej... Nie chciała mnie pilnować. Tak się odpłaca za mentorowanie... Była moją uczennicą. Wszystkiego ją nauczyłem, a ona... Tak się odpłaca. - dopiero po chwili skojarzył, że powtórzył ponownie to samo zdanie. Nie było z nim dobrze. Już mu się wszystką plątało. Z każdym dniem, czuł się tak, jakby jego mózg stawał się wodnistą breją. Może rzeczywiście tak było? Ciągłe zmęczenie jakie go dopadało, pewnie na to wskazywało. 
- Naprawdę?! Mama była mentorką? Ciekawe kogo ja dostanę!
Nie zrozumiał tej odpowiedzi. Przecież nie mówił nic o Tulipan i jej doświadczeniu z uczniami. A może mówił? Znów napadły go urojenia? O ile wiedział, to jej matka nie wyszkoliła żadnego ucznia. Wcześniej miała pod swoimi skrzydłami jakiegoś dzieciaka, ale przez jej poród, zmuszona była przerwać ich trening. Ha! Czyli coś jej w życiu nie wyszło. Jak bardzo było mu z tego powodu przykro.
- Eh... ja byłem jej mentorem. Ja. Ona w sumie też nim była, ale dla jakiegoś kocięcia, nie znam jego imienia. Nie skończyła go szkolić, bo urodziliście się wy - wytłumaczył to jej na spokojnie. - To wie tylko Klan Gwiazdy. - mruknął na ostatnie zdanie, kładąc się na ziemi.
Siedzenie go męczyło. Gdyby nie fakt, że miał pod nosem to niebieskie pisklę, to poszedłby spać. Dla niej zmuszał swój umysł do myślenia, ale było to naprawdę ciężkie. 
- Klan Gwiazdy wie wiele rzeczy! - przyznała.
- Prawda... Teraz dzięki ich słowom, które wymówili na zgromadzeniu, jesteśmy w podróży. Znajdziemy lepszy dom z masą zwierzyny. - starał się brzmieć pogodnie, by nie wystraszyć kociaka. Kosztowało go to naprawdę dużo sił, bo powoli nic mu się już nie chciało. Na dodatek jego wygląd... był i tak już dość szpetny i mógł budzić niepokój. A ostatnie czego chciał, to ryczące dziecko na głowie, za które Tulipan go zabiję. 
- I pomyśleć że to się stało po narodzinach moich i Stroszka, musimy być wyjątkowi. - miauknęła z dumą, na co Orzechowe Serce tylko przewrócił oczami.
- Tak... Tyle złego się działo. Teraz czas na coś... dobrego - Uśmiechnął się krzywo, jakby nie wierząc w to co mówił. - Jesteś bardzo miła... - zawahał się, bo nie znał imienia kocięcia. - Jak masz na imię?
- Jestem Mgiełka, miło cię poznać Rybko. - Uśmiechnęła się szeroko do kocura.
Miło... Tak było miło. Do czasu. Jak zawsze coś musiało zniszczyć taką spokojną chwilę. Nie mógł liczyć na dzień bez afer. A właśnie taka się zbliżała, gdyż zza Mgiełki, jakby spod ziemi, wyrosła Tulipan karcąca go wzrokiem. 
- Co ty myślisz, że robisz? - syknęła ostro. 
Kocię było zdziwione zachowaniem matki, a on? Nie za bardzo. Jego ciało jednak zareagowało odruchowo; kuląc się i cofając od małej. Musiał wykrakać! Musiał! No i czego się tak darła? Przecież nic złego nie zrobił! To, że uderzył swoją córkę, czego kocica była świadkiem, nie znaczy, że chcę mu się bić i jej Mgiełkę! 
- Nic nie robię. Przecież mnie pilnują - Położył po sobie uszy.
- Tak? A ktoś pozwolił ci rozmawiać z moją córką? 
- Mamusiu, Rybka nie kłamie. Jest bardzo miły i fajny! - Tupnęła łapką, kierując swój morderczy wzrok na niebieską.
Spojrzał zaskoczony na tego bąbelka. Broniła go? Najwidoczniej nie została jeszcze do końca zepsuta. Ile to miało? Dwa? Trzy księżyce? 
- Nie wiem co ci przyszło do głowy, by się z nim spoufalać. - rzuciła jego dawna uczennica.
Nie miał pojęcia czemu, ale czuł się okropnie winny, jakby przyłapała go na spiskowaniu z Burzakiem. Może rzeczywiście popełnił błąd, że nawiązał z Mgiełką rozmowę? Trzeba było ją zignorować... 
- S-sama do mnie podeszła - wytłumaczył, czując powoli jak zaczyna panikować. Orzech go pilnował, Wzburzony Potok również. Nie miał chęci na krzywdzenie młodych Tulipan! Przecież przez to skończyłby u liderów! 
Młoda matka cicho westchnęła w stronę córki, lecz gdy kierowała spojrzenie na niego, czuć aż było nieprzyjemny dreszcz. 
- Przepraszam mamo... - mruknęła cicho.
Patrzył na nie cały spięty. Nie krzyczała, tyle dobrego. Był już na granicy. Czuł ją i był pewien, że poryczy się, gdy ta nagle do niego się zbliży, chcąc go zatłuc. Może jednak nie zrobi tego przy dziecku? Jednak Tulipan, to Tulipan. Z nią nigdy nie było nic wiadomo. Nie miał pojęcia jak udało mu się zgrywać pozory silniejszego niż był naprawdę, ale się udało. Siedział cicho, z nadzieją, że obie odejdą i dadzą mu spokój.

<Mgiełko?>

Od Mgiełki do Zdradzieckiej Rybki

Powoli robił się wieczór, księżyc znacznie górował nad słońcem, które zaczęło ukrywać się za drzewami. Mgiełka leniwie ziewnęła leżąc pod jakimś krzakiem, który robił jej i innym kociętom za schronienie. Coś sprawiało, że nie mogła zasnąć więc rozciągnęła się i wyjrzała zza krzewu. Wielu wojowników szykowało się na spoczynek, zaś niektórzy wracali dopiero co z postojowego treningu ze swoimi uczniami. Kierując swój wzrok w inną ze stron ujrzała trójkę kotów. Dwoje z nich wyraźnie szydziło sobie z tego na środku. Małej kotce bardzo się to nie podobało i postanowiła do nich podejść.
- Dobry wieczór! - wymiauczała do nich. Dwoje wojowników momentalnie popatrzyło po sobie i przywitało się. Ten jeden zaś siedział cicho i niepewnie. 
- Jak panu na imię? To pan jest tatusiem Zajączka? - zapytała z entuzjazem.
Kocur spojrzał na nią z zaskoczeniem tak jakby dziwiąc się temu, że kocię do niego w ogóle zagadało.
- Tak... To ja - miauknął ciężko, krzywiąc się na padające imię córki. - Zdradziecka Rybka. Ale możesz mówić na mnie Rybka albo jak chcesz. - Położył po sobie uszy.
Mgiełka zaskoczyła się słysząc tak durnie brzmiące imię, podrapała się za uszkiem i przycupnęła na trawce. 
- Dziwne to imię, to prawdziwe? - zapytała krzywiąc łebek.
- Nie. Wcześniej miałem inne. Matka tak by mnie nie skrzywdziła - odparł. 
- To imię do niego bardzo pasuje mała. To zdrajca - wyjaśnił Orzech, nie szczędząc uszczypliwości. Rybka widocznie to zignorował. 
- O co chodzi? - zwrócił się do kocięcia. - Jeżeli to coś o mojej córce to... Lepiej zgłoś to do jej matki.
- Nieeee, to nie o Zajączku. Ona jest fajna! - miauknęła. - Widzę, że ci smutno i chciałam pogadać. - odparło kocię ignorując wcześniejszy komentarz Orzecha.
- Tak... Bardzo fajna - prychnął, krzywiąc się. Oblizał pysk, słysząc jej kolejne zdanie. - Twoja matka nie będzie zadowolona, że ze mną rozmawiasz. Nie cierpi mnie. W sumie... wszyscy mnie nienawidzą...
- Nie słyszałam o panu zbyt wiele, więc może zmieniła zdanie?
- No nie wiem... Może cieszy się z faktu, że się ode mnie uwolniła? Wcześniej była moim opiekunem. Nie była z tego zadowolona i próbowała się mnie na każdym kroku pozbyć... - przerwał, najwidoczniej coś ukrywając. - Nieważne. Jesteś za mała, by słuchać o problemach dorosłych. 
Strzepnęła uszkiem gdy bacznie słuchała co mówił kocur.
 - Jak to pozbyć? Zrobił jej coś pan? - zapytała zaciekawiona dalej ciągnąc temat.

<Zdradziecka Rybko?>