BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azalea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azalea. Pokaż wszystkie posty

22 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Oczywiście pojawiły się obawy. Czy dadzą sobie radę? Czy kocięta będą bezpieczne po tym, co się ostatnio działo? Stwierdziła, że tak. Azalea nie była sama, to dodawało jej odwagi i determinacji. Śnieżynka nie będzie samotna, wychowają ją tak, jak swoje własne kocięta. I będą szczęśliwi. Będzie dobrze!
Myślała o tym, jak to teraz będzie wspaniale. Będą uczyć Śnieżynkę i kocięta jak przetrwać - polować i walczyć, będą opowiadać im o Klanach, o tym, jak się poznali i o Siedlisku Dwunogów... Już nie mogła się doczekać! Żadne złe koty im tego nie zepsują i w tym nie przeszkodzą. Te wesołe muśli sprawiły, że kotka już prawie w ogóle się o to wszystko nie martwiła. Otarła się pyszczkiem o Płomienną Pieśń, wciąż sobie powtarzając: będzie tylko lepiej...

* * *

Ciągle, po prostu ciągle upewniała się, czy Śnieżynce niczego nie potrzeba, czy dobrze się czuje i nie jest głodna. Uważała to za całkowicie normalne, o przyjaciół też zawsze się troszczyła. Ale tak naprawdę już po takim krótkim czasie czuła, jakby ta koteczka była jej córką. A wkrótce na świat przyjdzie jej rodzeństwo. Może i przybrane, ale wciąż rodzeństwo.

Płomienny?

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Bardzo, bardzo się cieszyła, że wreszcie odwiedziła swoich przyjaciół. Tyle czasu spędzonego w Siedlisku Dwunogów jej zdecydowanie wystarczyło - tęskniła już za lasem i chciała tam wrócić jak najszybciej. Nie jest to raczej dziwne, w końcu wie już, że życie w dziczy jest lepsze, a przynajmniej dla niej. Kiedy szli z powrotem, miała ochotę biec, żeby tylko jak najszybciej dotrzeć do lasu. Ale starała się być cierpliwa.
Nie spodziewała się tam kociaka. Ale skoro potrzebował pomocy, ona nie zamierzała go tam samego zostawić. To mogłoby się bardzo źle skończyć, jeszcze coś by tą biedną, małą koteczkę zaatakowało! Nie mogli na to pozwolić.
W legowisku ciągle martwiła się o Śnieżynkę, choć nie potrafiła samej sobie wytłumaczyć, dlaczego. Tutaj była bezpieczniejsza niż tam, na terenach Klanu Nocy, a w dodatku jest tutaj jedzenie. Azalea miała ochotę położyć się obok niej żeby ją ogrzać, ale wiedziała, że wtedy koteczka mogłaby się wystraszyć, pewnie im jeszcze nie ufa. Lepiej poczekać. Wzięła jedną rybę i położyła przed kociakiem.
- Zjedz, jeśli jesteś głodna, Śnieżynko. - powiedziała łagodnym głosem i uśmiechnęła się do czarno-białej, po czym spojrzała na partnera. Bała się nieco o to, co będzie dalej. Co zrobią z tą kotką? Oddadzą ją na tereny jej Klanu? Ale co, jeśli wtedy coś ją zaatakuje? A jeśli będą z nią tam czekać na patrol, koty z niego mogą stwierdzić, że Azalea i Płomienna Pieśń ją porwali. Dała mu znak ogonem, żeby za nią poszedł i wyszła z legowiska. Miała wyraźnie zmartwioną i niepewną minę.
- Co będzie potem? Co z nią zrobimy? - spytała.

Płomienny? Jasne, czemu nie xD

20 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Bardzo się ucieszyła, że Płomienna Pieśń chciał z nią tam iść. Teraz miała tylko nadzieję, że zaprzyjaźni się z jej przyjaciółmi... Ale uważała, że z tym nie powinno być żadnego problemu. Oni są mili i on jest miły, na pewno się dogadają! Nie mogą się doczekać następnego dnia...

* * *

Z samego rana, kiedy kotka się obudziła i przypomniała sobie, co mają tego dnia robić, zaczęła skakać wokół śpiącego jeszcze Płomiennej Pieśni. Próbowała go obudzić, co na szczęście po chwili jej się udało. Zjedli upolowaną poprzedniego dnia zdobycz, po czym z pełnymi brzuchami wyruszyli w stronę Siedliska Dwunogów. Wróciła tam, po tym, jak jej się wydawało, długim czasie. Ale w lesie była szczęśliwsza.
Wreszcie doszli do domu jej przyjaciółki. Dwa Gniazda Dwunogów dalej mieszkali jej dawni właściciele. Starała się o tym nie myśleć. Azalea miauczała i wreszcie pojawiła się jej przyjaciółka. W ogóle się nie zmieniła. Nadal miała takie samo błekitno-szare futerko, niebieskie oczy i obróżkę w podobnym kolorze. Kiedy spojrzała na Azaleę, na jej pyszczku widać było zaskoczenie. Potem popatrzyła ze zdziwieniem na Płomienną Pieśń. Podbiegła do nich.
- Azalea! Nawet nie wiesz, jak się martwiliśmy! Myśleliśmy, że już nie przyjdziesz i coś ci się stało! - powiedziała, ocierając się mordką o siwą kotkę. - Kto to? - spytała, znów patrząc na kocura.
- To mój partner Płomienna Pieśń, nauczył mnie jak przetrwać w lesie. - odpowiedziała była pieszczoszka. Potem poszli po resztę przyjaciół. Tak samo jak to było z niebiesko-szarą kotką, po chwili z Gmiazda Dwunogów wyszedł pieszczoszek. A za nim drugi, mniejszy i widać było, że pełny energii.
- Azalea! - krzyknęła czarna koteczka, biegnąc w ich kierunku. Nagle skręciła troszkę na bok i zatrzymała się tuż przed Płomienną Pieśnią. - Nowy przyjaciel! Jak masz na imię? Ale dziwnie pachniesz... - mówiła, przyglądając mu się. Pręgowany pieszczoch za to tylko usiadł, przyglądając im się ze spokojem, ale również zdziwieniem. Po chwili jednak się uśmiechnął.
Azalea znów wesoło przedstawiła Płomienną Pieśń swoim przyjaciołom, a potem ich Płomiennej Pieśni. Zaczęła opowiadać jak kocur uczył ją różnych rzeczy i jak wspaniale jest w lesie. Wyglądali na zaciekawionych.

Płomienny?

18 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

A co Azalea myślała o posiadaniu kociąt? Chciałaby je mieć, naprawdę bardzo! Uwielbia te małe, urocze kulki. Ale nie pytała partnera o to, czy on też chciałby je mieć, bo uważała, że jest na to zdecydowanie za wcześnie. A w dodatku... mają jeszcze bardzo dużo czasu. Nadal nie wiadomo, czy jacyś nieznajomi nie będą ich atakować, więc lepiej będzie, jeśli młode nie zostaną narażone na żadne niebezpieczeństwo. Stwierdziła, że tak będzie najlepiej.
Wciąż nie rozumiała jednak jak tamte koty mogły ich atakować. Czy nie mogli po prostu odpuścić i pozwolić wszystkim żyć szczęśliwie? Ale nie chciała się tym jeszcze martwić. Tego dnia miała ochotę na odwiedzenie swoich przyjaciół. Powinni wiedzieć, co tam u niej! Ale nie chciała iść tam sama. Kiedy byli w legowisku i jedli, kotka nagle odezwała się:
- Ostatnio tak myślałam i... może chciałbyś iść ze mną odwiedzić moich przyjaciół żyjących u dwunogów? Są mili, dorastałam z nimi... - powiedziała. Miała nadzieję, że się zgodzi, ale oczywiście nie obraziłaby się, gdyby odmówił.

Płomienny?

13 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Wydawałoby się, że będzie to dzień jak zwykle. Kotka również chciała powiedzieć współlokatorowi co do niego czuje, ale kiedy już miała to robić, traciła odwagę. Odkładała to na inny raz. A potem denerwowała się na samą siebie. Jak miała mu to powiedzieć? I jak on zareaguje? Cóż... najwyraźniej to on postanowił to zrobić.
Kiedy kocur powiedział, że ją kocha i zapytał, czy ona zostanie jego partnerką, Azalea znieruchomiała. Czyli... on też ją kocha? Popatrzyła na niego, zaskoczona, ale po chwili na jej pyszczku pojawił się uśmiech. Wstała i podeszła bliżej do niego.
- Ja... ja ciebie też! Tylko... nie wiedziałam jak to powiedzieć i... Tak, chciałabym zostać twoją partnerką! - wręcz podskoczyła. Poczuła wielką ulgę, wiedząc, że on również jest zakochany. Bała się, że Płomienna Pieśń przestanie ją lubić, kiedy dowie się o tym, co ona do niego czuje. Ale to nie jest już ważne. Czuła się niezwykle szczęśliwa!

Płomienny?

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Gwiezdny Klan mu powiedział? Czy to oznacza, że Płomienna Pieśń jest jakimś wybrańcem? Nieważne... W każdym razie to, o czym się dowiedziała, było okropne. Chcą go zabić, zabić Płomienną Pieśń! Ale przecież on jest taki dobry i miły, jak w ogóle mogą to robić? Azalea postanowiła, że na to nie pozwoli. Oni nie mogą go zabić, ona będzie go bronić! Są we dwójkę, na pewno dadzą sobie z tym radę! Kotka jeszcze chwilę patrzyła w ciszy, po czym podeszła do niego i wtuliła pyszczek w jego futro.
- Będzie dobrze. Nie pozwolę, żeby cokolwiek ci zrobili. I ty też dasz radę. - powiedziała. Czuła się tak, jakby nie chciała pocieszyć jego, ale siebie. Jakby starała się to sobie wmówić i już się nie martwić. Ale to Płomienna Pieśń ma tu najgorzej. A ona musi pomóc właśnie jemu. Ale... jak? Czy da radę go pocieszyć, kiedy on wie, że jakieś koty próbują go zabić? I jak miałaby to zrobić? Nie miała pojęcia. Czuła się bezsilna. Przytuliła go.

Płomienny?
Możemy w każdej chwili, nawet w następnym opku xD

12 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Normalnie z chęcią poszłaby na dalsze polowanie, ale nie po tym, co się stało. Co teraz będzie? A jeśli ta kotka znów zaatakuje? A jeśli znajdzie to legowisko i już nie będą bezpieczni? A może... już je znalazła? Azalea potrząsnęła łebkiem, próbując pozbyć się tych myśli. Nie chciała się martwić i nie chciała, żeby Płomienna Pieśń się martwił. Ale do mogła poradzić? Naprawdę się bała, kiedy widziała tamtą kotkę. Mogła zrobić im krzywdę! Co by było, gdyby okazało się, że jest tych kotów więcej? I będą ich tak dalej atakować? Samotniczka wciąż nie wiedziała czemu, ale i tak miała wiele obaw.
W końcu doszli do legowiska. Kotka poczuła ulgę, że tutaj są. Bezpieczni? Nie była pewna. Pozostało jej mieć taką nadzieję. Weszła do środka i się położyła, patrząc na Płomienną Pieśń. Nadal zastanawiała się, dlaczego tamta nieznajoma go zaatakowała.

* * *

Był już wieczór. Azalea wróciła z krótkiego spaceru. Chciała odpocząć i się uspokoić, ale zamiast tego wręcz podskakiwała słysząc nawet najcichszy odgłos. Ciągle wydawało jej się, że ktoś ją śledzi i próbuje zaatakować. Albo to prawda, albo była pieszczoszka zbyt panikowała. Albo obydwa.
Spojrzała na Płomienną Pieśń, który był już w legowisku. Może i to zbyt wcześnie, ale chciała go wreszcie zapytać o co chodziło z tą nieznajomą.
- Hej... - powiedziała cicho. Kocur popatrzył na nią. - Bo... ja chciałam zapytać... O co chodziło z tą kotką, która cię zaatakowała. Wiesz, dlaczego to zrobiła? Oczywiście... nie musisz mi mówić. - po tych słowach usiadła. Miała nadzieję, że wreszcie się dowie. Myślała o tym prawie cały dzień.

Płomienny?

Od Azalei C.D Kamiennego Serca

Czyli jest w porządku! Kotka od razu poczuła się lepiej, wiedząc, że nieznajomy nie zamierza się na nią rzucić. Ciekawe, czy ma gdzieś jakieś legowisko? A może jest tu nowy i potrzebuje pomocy, tak jak ona kiedyś? Mogłaby go zaprowadzić do Płomiennej Pieśni, on by coś wymyślił! Łatwo znalazłby dobre miejsce na legowisko dla tego kocura, czy coś takiego... A może jest głodny? W każdym razie, Azalea czuła, że nie może go zostawić bez pomocy.
- A czy... potrzebujesz jakiejś pomocy? - zapytała po chwili. Nie wiedziała, od kiedy on tutaj żyje. Mogła go po prostu nigdy nie spotkać, albo on naprawdę jest tutaj od niedawna. Ale musiała się, upewnić, czy nie jest na przykład bardzo głodny, albo czy nie zamarza.

Kamienne Serce?

Od Azalei

Zbliżał się wieczór. Azalea akurat nie była z Płomienną Pieśnią, bo poszła na polowanie. Raz na jakiś czas robiła to sama. Oczywiście nie lubiła tego bardziej od polowania z kocurem. Bycie samą jest dla niej okropne. A w dodatku... wiedziała, że coś do niego czuje. Coś większego, niż przyjaźń. Ale nie chciała mu jeszcze mówić. Co, jeśli wtedy przestanie ją lubić? Postanowiła, że jeszcze poczeka. A teraz węszyła, szukając czegokolwiek na co mogłaby zapolować. Nie mogła nic znaleźć od jakiegoś czasu. W końcu jest Pora Nagich Drzew, teraz będzie ciężej. Mogła się tego spodziewać. Ale muszą dać sobie radę.
Ale nagle, kątem oka, zobaczyła ruch. Popatrzyła w tamtym kierunku. To jakiś kot! Nie przypominała sobie, żeby widziała go wcześniej. Może to jej przyszły przyjaciel? Szkoda by było się nie przedstawić. Kotka uśmiechnęła się i podeszła bliżej.
- Cześć! Jestem Azalea. - miauknęła wesoło. - A ty? - zapytała. W myślach błagała, żeby był miły i jej nie zaatakował. Nie chciała z nikim walczyć. A w dodatku... Czy dałaby sobie radę z takim kocurem?

Kamienne Serce?

09 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Kiedy nieznajoma kotka przygniotła Azaleę do ziemi, ta poczuła ból. Uderzyła grzbietem w podłoże z jakimiś kamykami i starała się, żeby nie było po niej tego widać. Ale na szczęście kocur jej pomógł. Chwilę po tym nieznajoma uciekła, a była pieszczoszka poczuła ulgę. Na szczęście skończyło się bez żadnej większej walki!
Czy naprawdę walczyła jakby urodziła się w lesie? Była zaskoczona. Nie sądziła, że mogłoby się coś takiego stać. Ale cieszyła się, że pomogła Płomiennej Pieśni. Uśmiechnęła się lekko.
- To dzięki komuś, kto mnie tego wszystkiego uczył! - popatrzyła na niego. Zdała sobie sprawę z tego, że gdyby nie on, nie dałaby rady tu przeżyć. To on ją wszystkiego nauczył... jak miałaby się kiedykolwiek odwdzięczyć?
Zaczęła się zastanawiać, o co chodziło tej kotce. Dlaczego go zaatakowała? Zapytałaby go, ale wolała tego nie robić. Być może Płomienna Pieśń nie chce o tym rozmawiać. Azalea zawsze, kiedy z nim rozmawiała, starała się robić to tak, żeby nie przypominał sobie o żadnych złych i smutnych rzeczach, tak jak to było dnia, którego przyszła mieszkać w lesie.

Płomienny?

07 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Odkąd odeszła do lasu minął prawie księżyc. Zdążyła nauczyć się wielu potrzebnych rzeczy. Życie tutaj było wspaniałe, bardzo jej się podobało. Azalea była tutaj szczęśliwa. Nie odwiedzała jeszcze swoich przyjaciół odkąd odeszła od dwunogów i planowała wkrótce się tam wybrać, porozmawiać z nimi chociaż na chwilę, żeby wiedzieli, że u niej wszystko w porządku i dowiedzieć się, co u nich. Ale jeszcze nie tego dnia. Chciała cały czas spędzać z Płomienną Pieśnią, dowiadywać się nowych rzeczy, polować, spacerować... Mogłaby tak cały czas! Teraz, kiedy go poznała, czuła, że bez niego nie mogłaby żyć.
Spała spokojnie. Nagle się obudziła, nie była pewna czemu, ale od razu zorientowała się, że nie ma tu jej "współlokatora". Podniosła się i wyszła z legowiska. Nie było go tutaj. Musiał wyjść na polowanie. Kotka postanowiła, że pójdzie za nim i mu pomoże. Szła powoli i cicho, bo nie wiedziała, gdzie dokładnie jest kocur i nie chciała przestraszyć mu zdobyczy. Podczas nauk polowania nauczyła się rozróżniać zapachy, wiedziała już, jak pachnie Płomienna Pieśń. Szła w jego kierunku, aż nagle usłyszała jakiś głos. Nie słyszała go nigdy wcześniej. Podeszła bliżej. Zobaczyła, jak jakaś kotka rzuca się na Płomienną Pieśń i przygniata go na ziemi. Azalea wstrzymała oddech i chwilowo nie mogła się ruszyć. Na szczęście kocurowi udało się jej wyślizgnąć. Ale nadal był w niebezpieczeństwie. Czyżby właśnie nadszedł czas, by Azalea przekonała się, jak dobrze umie walczyć? Musi mu pomóc, nieważne, jak bardzo miałaby zostać ranną...
- Przestańcie! - krzyknęła, skacząc. Udało jej się z zaskoczenia przygnieść kotkę do ziemi. Trzymała ją jak najmocniej dała radę. Była pieszczoszka spojrzała na Płomienną Pieśń. Bała się. Nie chciała walki, chciała żyć w spokoju. Ale ktoś go zakłócił. Czy muszą o walczyć o jego powrót?

Płomienny?

06 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Popatrzyła na to, jak kocur to je. Tak po prostu ugryźć? Popatrzyła na mysz i westchnęła cicho. Musi spróbować, jeżeli nie chce chodzić głodna! Ugryzła, połknęła i... od razu poczuła ten dziwny, lecz wspaniały smak. Jedzenie od ludzi było o wiele gorsze, a to... przepyszne! Jak mogła w ogóle myśleć, że to mogłoby być złe? Oblizała pyszczek.
Gdzie będzie mieszkać? Tak naprawdę to się nad tym nie zastanawiała. Oh, a co ona zrobi w zimne noce Pory Nagich Drzew? Zamarznie! Będzie chora! Ale nagle Płomienna Pieśń zaproponował jej, żeby zamieszkała u niego. Popatrzyła na niego, zaskoczona, ale po jednym uderzeniu serca na jej pyszczku pojawił się wesoły uśmiech.
- Naprawdę mogłabym? O, dziękuję, dziękuję bardzo! - miauknęła i potarła się pyszczkiem w łebek kocura. Potem po raz kolejny ugryzła mysz i poczuła ten wspaniały smak. Zapomniała o tym, że szkoda jej było tego zwierzątka. Nie mogła się doczekać tego, co potem będą robić - nieważne, co to będzie! Z Płomienną Pieśnią ona na pewno szybko nauczy się wielu rzeczy!

Płomienny?


Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Zrobiła to. Zaatakowała i zabiła tą mysz. Kiedy to robiła, czuła, że serce wręcz ją boli. To było okropne była wręcz wściekła na samą siebie, ale czuła również niemałą dumę. Jej pierwsza zdobycz, udało się! Nie była pewna, czy mieć smutną minę, czy się uśmiechać. Chciała na razie wrócić do legowiska Płomiennej Pieśni i tam wszystko przemyśleć.
Wzięła zdobycz do pyszczka i zaczęli wracać. Kotka nadal czuła krew w pyszczku. Po raz pierwszy. Czuła się dziwnie. Co pomyśleliby o niej przyjaciele, gdyby im o tym powiedziała? Pewnie byliby zaskoczeni, tak jak ona. Nie wiedzieliby, co o niej sądzić, również tak jak ona. Ale wybrała tą ścieżkę i się z tego cieszyła.
Kiedy byli już w legowisku, Azalea przycupnęła i położyła mysz przed sobą. Przez chwilę przyglądała się zwierzątku, po czym spojrzała na kocura.
- Chcesz trochę? - zapytała i uśmiechnęła się lekko. Nie była pewna, jak w ogóle zabrać się do jedzenia. A co będzie, jeśli jej nie zasmakuje?

Płomienny?

01 listopada 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Czuła dumę, że jej się udało. Za pierwszym razem! Albo jest w tym dobra, albo to jest proste. Teraz nadeszła pora na węszenie, więc kotka pomimo podekscytowania i radości znów poczuła się niepewnie.
Ale w końcu udało jej się wyczuć prawdopodobnie dobry zapach, za którym zaczęła cicho podążać. Wiedziała, że kocur idzie za nią. Starała się skupić żeby nie wywołać hałasu, była niepewna i jakby zestresowana. Czuła, że zapach jest coraz silniejszy. W końcu coś zobaczyła, nie było wcale bardzo blisko, ale łatwo można było zauważyć, jak rusza się wśród liści. Mysz. Azalea zatrzymała się, nie wiedząc, co robić dalej i spojrzała na "mistrza".
- Co teraz? - szepnęła na tyle cicho, żeby mysz nie uciekła i na tyle głośno, żeby Płomienna Pieśń to usłyszał. Nadeszła pora na to, przez co pewnie potem będzie jej przykro, czyli polowanie. Będzie musiała zabić to biedne, bezbronne zwierzątko. Ale wybrała życie tutaj i nie zamierza zmienić zdania. Teraz tak to będzie wyglądać, a ona musi być gotowa na niezbyt miłe przeżycia. Ale pocieszała się myślą, że miłe też są.

Płomienny?

31 października 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Słuchała tego, co mówił kocur i uważnie patrzyła na to, co robił. Nigdy nie próbowała polować i nie przyglądała się nikomu, kto by próbował, więc wcześniej nie wiedziała, jak to wygląda. A więc to najwyraźniej robił Płomienna Pieśń, kiedy spłoszyła mu tamtą mysz! Kiedy powiedział, żeby spróbowała, skinęła łebkiem, ale nieco się wstydziła i obawiała, że jej się nie uda. Jeśli zrobi coś źle, on może pomyśleć, że ona nadal jest jakimś zwykłym pieszczoszkiem! Nie chciała tego, więc przez chwilę stała, przypominając sobie wszystko, co robił. Dopiero po chwili ustawiła się w pozycji, która, jak miała nadzieję, była dobra. Potem zaczęła iść - nie za wolno, nie za szybko.
Kiedy skończyła, wyprostowała się i popatrzyła na Płomienną Pieśń. Uważała, że zrobiła to całkiem dobrze, ale nie była pewna. W końcu to on ją obserwował.
- Było dobrze? - zapytała z nadzieją.

Płomienny?

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

To wszystko brzmiało tak interesująco! Azalea mogłaby słuchać o tych Klanach i życiu tutaj cały dzień. Miała ochotę dołączyć do jakiegoś Klanu, ale nie mogłaby zostawić Płomiennej Pieśni samego. Wiedziała, że on teraz potrzebuje towarzystwa. A w dodatku chciała z nim zostać! Ale czy on chce zostać z nią? Nie wiadomo.
- Polować? Naprawdę mógłbyś mnie nauczyć? Jasne, z chęcią! - wręcz podskoczyła i się uśmiechnęła. Skoro zamierza tutaj żyć, musi jak najszybciej wszystkiego się nauczyć. Nawet, jeśli będzie miała dosyć. Postanowiła, że to jej nowy dom, więc nie będzie wracać do dwunogów za każdym razem, kiedy będzie głodna.
Nadal z uśmiechem wyszła z legowiska kocura i zaczęła się rozglądać. Była bardzo podekscytowana, nie mogła się doczekać, aż zacznie dowiadywać się coraz nowszych rzeczy o tym, jak tu przetrwać.

Płomienny?

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Nie spodziewała się, że będzie świadkiem takiej sceny. Była szczęśliwa, że nareszcie jest wolna w tym wspaniałym miejscu, ale nagle to przestało być ważne. Nie potrafiła się tak cieszyć, kiedy ktoś obok niej był smutny. Czuła, że musi coś z tym zrobić, ale nie za bardzo wiedziała, co. Być może sama rozmowa mu pomoże. Co innego mogłaby zrobić? Żaden pomysł nie wpadał jej do głowy.
Czyli on też był kiedyś pieszczochem? Nie wiedziała, nie spodziewała się tego! Właściwie to... Teraz wiadomo, skąd znał smak jedzenia od dwunogów. A ona, tak jak on kiedyś, przestała być pieszczochem i przyszła żyć w dziczy. Całkowicie wolna. Nadal nie wiedziała jednak, jak było w tamtych Klanach, ale może lepiej będzie, kiedy dotrzyma towarzystwa Płomiennej Pieśni, chociaż przez jakiś czas? Uważała, że tak.
- Współczuję ci. - odpowiedziała, jeszcze smutniejsza, bo w końcu tamten kot umarł w walce. To okropne. Nie rozumiała jeszcze wielu rzeczy, a jedną z nich było to, dlaczego ktokolwiek tutaj walczył. Czy nie mogą żyć w pokoju i się przyjaźnić? Czy tak nie byłoby lepiej dla wszystkich?
Przez chwilę nie była pewna, czy powinna to robić, ale podeszła nieco bliżej do kocura.
- Może... opowiesz mi więcej o życiu tutaj? - miauknęła i lekko się uśmiechnęła. Starała się zachowywać tak, żeby jak najszybciej zapomniał o całym smutku i zajął się czymś innym. Może to wystarczy?

Płomienny?

30 października 2016

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Niektórzy mogą się zastanawiać, co Azalea nadal tu robiła. Nie było to tak, że teraz tu żyła, o nie - wróciła do swoich dwunogów. Poczuła ulgę, że jest tutaj bezpieczna. Została umyta, właściciele ją pogłaskali i przytulili, odpoczęła, poszła do swoich przyjaciół, opowiedziała im o tym, co widziała i kogo spotkała, a małej kotce więcej szczegółów o dzikich kotach. Niby wszystko wróciło do normy... ale już pierwszej nocy po powrocie nie mogła spać. Ciągle myślała o tym wszystkim. O spotkanych tam kotach, o lesie, o myszach, o wolności. Myślała o tym i nie mogła przestać. Nie chciała tego, bo wiedziała, że tęskni za tym, ale nie chciała odejść od właścicieli i przyjaciół. W końcu zasnęła. Jakby na złość, śniło jej się, że spaceruje po lesie. Tak jak wtedy, kiedy po raz pierwszy tam wkroczyła, słychać było szum wiatru i cichy szelest liści. Wokół było wiele kolorów, choć zaczynała się już Pora Nagich Drzew. To było piękne. Gdyby nigdy wcześniej nie była w tym miejscu, po obudzeniu się stwierdziłaby, że to tylko marzenie - jakiś magiczny świat, który został stworzony przez jej wyobraźnię. Ale to nie prawda. To miejsce, las, jest tam, jakby na wyciągnięcie łapy. Czuła to. Czuła, że powinna tam iść. Nieważne, jak bardzo będzie tęsknić za właścicielami i przyjaciółmi. Czuła, że to jej miejsce.
Kiedy obudziła się z tego pięknego snu, nadal uśmiechała się pamiętając tamten szelest liści i inne odgłosy. Przez moment była pewna, że to nie sen, że nadal tam jest i nie musi martwić się tym, że właściciele i przyjaciele będą się o nią martwić. Ale zaraz uśmiech zniknął z jej pyszczka. Była w miejscu, które jeszcze kilka dni wcześniej niezwykle kochała i nie wyobrażała sobie nie życia w nim. A teraz pragnęła odejścia stąd, zapomnienia i szczęśliwego życia w lesie. Leżała w swoim miękkim legowisku, w którym było tak miło, że zwykle nie chciało jej się stąd wstawać. Teraz podniosła się natychmiast, z obawą, że jeśli przypomni sobie o czymś dobrym związanym z tym miejscem, nie będzie już chciała odejść. Postanowiła już, co zrobi. Będzie wolna. Podeszła do swojej miski, oczywiście napełnionej karmą. Przypomniała sobie o tym, co słyszała w lesie. Od razu odechciało jej się jeść. Ale mimo tego zjadła trochę, wiedząc, że tam, gdzie się wybiera, pełny brzuch jej się przyda. Szła przez dom swoich właścicieli, patrząc na wszystko po raz ostatni. Potem weszła do pewnego pomieszczenia, które ludzie nazywali sypialnią. Tam, na bardzo, bardzo dużym legowisku leżeli jej właściciele. Kotka wskoczyła na brzeg łóżka i usiadła. Siedziała tak i patrzyła na nich długo; Wiedziała, że to prawdopodobnie ostatni dzień, kiedy ich widzi. Była przez to smutna, ale chęć życia w lesie była silniejsza. Chodziła tak po mieszkaniu ludzi, aż ci się nie obudzili i jej nie wypuścili. Wychodząc na zewnątrz popatrzyła na nich po raz ostatni.
Potem poszła do swoich przyjaciół. Czekała na nich, miauczała, żeby ich poinformować o tym, że tutaj jest. Na szczęście w końcu zostali wypuszczeni przez właścicieli. Opowiedziała im o tym, że zamierza odejść do lasu. Nie podobał im się ten pomysł, widziała to po nich. Starali się ją przekonać i jak ostatnio, gdy odchodziła, mówili, że będą tęsknić. Azalea nie mogła ich zostawić na zawsze. Obiecała im, że wkrótce ich znów odwiedzi.
Potem wyruszyła w stronę lasu. Żeby żyć, jak dziki kot. Jako dziki kot.

***

Kiedy już pospacerowała po tym przepięknym miejscu, postanowiła, że opowie o tym, co się stało, Płomiennej Pieśni. Polubiła go. Pamiętała mniej-więcej, gdzie widziała go kiedy dzika kotka ją do niego zaprowadziła, więc tam poszła. I była świadkiem pewnego niezbyt miłego zdarzenia. Przez chwilę stała, niepewna, czy powinna odejść czy nie, ale w końcu zdecydowała się na to drugie. Szła powoli. Popatrzyła na kocura smutnym i lekko przestraszonym wzrokiem.
Nie wiedziała za bardzo co powiedzieć, jak się zachować. Nigdy nie przeżyła czegoś takiego. Podeszła nieco bliżej, ale nadal nie wiedziała, czy może usiąść obok Płomiennej Pieśni.
- Przykro mi... - powiedziała cicho. Popatrzyła na swoje łapy, niepewna tego, co robić. - Chcesz zostać sam? - zapytała po chwili milczenia. Kocur może tego w tej chwili potrzebować, ale jeśli nie... Może Azalea mogłaby dotrzymać mu towarzystwa i go pocieszyć?

Płomienny?

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

To wszystko było takie skomplikowane i dziwne! Mimo tego kotka czuła się nieco dumna, bo cośtam zrozumiała. A przynajmniej miała taką nadzieję. Przydałoby się, gdyby kocur wytłumaczył jej to dokładniej, ale nie powiedziała tego na głos.
- Samotnikiem? Czyli żyjesz sam? - zdziwiła się.
- Tak. - odpowiedział. Oczy kotki stały się jeszcze większe niż są zwykle, co oznaczało, że jest bardzo zdziwiona. Jeśli Płomienna Pieśń chciał coś jeszcze powiedzieć, nie udało mu się, bo pieszczoszka prawie krzyknęła:
- Ale to okropne! Żyć tak całkiem samemu, bez nikogo? Musisz być taki samotny! - nie wyobrażała sobie takiego życia i zaczęła mu wręcz współczuć. Jak to jest, nie mieć z kim porozmawiać kiedy się obudzi i pójdzie na spacer? Ona zawsze mogła tulić się do właścicieli i rozmawiać z przyjaciółmi, a on? Przypomniała sobie jednak, że dzika kotka, która ją do niego przyprowadziła, najwyraźniej go znała. Postanowiła, że zapyta o nią później.

Płomienny?

Od Azalei C.D Płomiennej Pieśni

Przez chwilę stała, milcząc. Czyli te koty zabiają te biedne, małe stworzonka? Właściciwe to skoro nie mają właścicieli, muszą być głodni i to jest jakieś wytłumaczenie, ale... i tak było jej szkoda tych myszy. Westchnęła cicho, po czym spojrzała na kocura. Chyba musi się postarać go zrozumieć. Dla niego to najwyraźniej normalne. Ona uważała, że nie dałaby rady zabić takiej bezbronnej myszy. Ale może, gdyby to już zrobiła, zmieniłaby zdanie na ten temat? Tutaj chodzi o jedzenie. Ale i tak nie rozumiała, czemu on nie chce zjeść jedzenia od ludzi. Może do najsmaczniejszego nie należy, ale to jednak jedzenie i da się do tego przyzwyczaić.
- Przepraszam za to, że spłoszyłam tą mysz. Nie wiedziałam o tym, że to dla was jedzenie. - powiedziała. - Skoro nie chcesz zjeść tego, co dają mi moi właściciele, może... mogłabym ci pomóc znaleźć coś do jedzenia? - zaproponowała. Powinna coś zrobić, skoro to przez nią uciekła ta mysz. Gdyby miała mu pomóc coś upolować, byłoby jej tego szkoda, ale co poradzić... Najwyraźniej tutaj tak jest.

Płomienny?