Wesoła Łapa tuptała radośnie przez obóz. Dostrzegając swoją siostrzyczkę, natychmiast do niej poleciała, zatrzymując się długość mrówki od koteczki.— Żabciuuu! Dzień dobry! — zaświergotała. — Przepiękny był ten ślub ostatnio prawda? Ach byłam taka zazdrosna o te wszystkie kwiatuszki w sierści Trzcinowego Szmeru! Wyglądała taaaaaak ślicznie! Też tak chcę!
Żabka spojrzała na siostrę.
— Da się załatwić, ale... musimy poczekać na wiosnę. Teraz nie ma nic poza śniegiem. — mruknęła niezadowolona. — Bo teraz to Ci załatwić mogę co najwyżej parę zwiędłych patyków, ale na wiosnę ubierzemy się w kwiaty, co Ty na to? I poudajemy, że jesteśmy na swoim ślubie! — Uśmiechnęła się do siostry.
Wesoła Łapa otworzyła szeroko pyszczek ze zdumienia. Jej ogon poszybował nawet wyżej, niż był aktualnie, a sierść napuszyła się z radości.
— Taaak! Koniecznie musimy zrobić w ten sposób! — pisnęła radośnie.
Wesoła Łapa po chwili nieco spoważniała. — A chciałabyś kiedyś wziąć ślub Żabciu? To musi być fajne uczucie!
— Czy ja wiem. Jak się patrzy na koty w naszym otoczeniu to nie wiem, czy w ogóle istnieje ktoś, Z KIM chciałabym wziąć ślub, wiesz? — Żabka machnęła łapą. — A Ty? Ty to pewnie byś chciała ślub co? Tyle prezentów, kwiatów, piękna. Pewnie wyglądałabyś niesamowicie!
Wesoła Łapa rozmarzyła się kompletnie. Zamknęła oczka i wydała z siebie ciche „hmm”.
— Oj taaak! Chciałabym być taaka piękna jak Pani Trzcina! — miauknęła z ekscytacji. — I dostać tyyyyle — łapkami zrobiła gest wielkiego koła — prezentów! A czemu Ty nie chcesz z nikim ślubu, Żabciu?
— Bo nikt mnie nie interesuje? Ślub może i jest miłą wizją, ale po co go brać jak nie masz z kim? — Żabcia na nią spojrzała. Rzekotce opadły troszkę wąsiki. — A prezenty mogę Ci zawsze dawać też poza ślubem. Co to za problem! Niech tylko przyjdzie wiosna!
Rzekotka aż się zapowietrzyła z szoku! Wąsiska od razu poszybowały do góry.
— Jak to tak?! — miauknęła. — Nie chciałabyś mieć ukochanego partnera? Ja bym chciała... moglibyśmy razem oglądać mrówki! Albo kulać kulkę mchu! Tak by było fajnie... A prezenty? Taaak prezenty! — Jej koncentracja diametralnie przeszła na ten temat, zostawiając za sobą partnerstwo. — Tak Żabciu! Musimy poczekać do wiosny, żeby robić prezenciki, hihi! I Ropuszce też trzeba coś dać! O, o! Rodzicom też! I Panu Księciu Rogatemu Flamingowi!!!
Żabka skrzywiła się nieco, słysząc tytuł Rogatego Flaminga, jakiego używała jej siostra.
— Pewnie. Znajdziemy najładniejsze kwiatki i zrobimy wszystkim piękne wianuszki. Ozdobimy je piękną lilią wodną dla Flaminga. A rodzicom damy coś jeszcze piękniejszego! Musisz już zastanawiać się, co to może być!
— Zgadzam się! A teraz nie chcesz iść na spacer? Będziemy mogły pomyśleć razem!
— No dobrze. Gdzieś poza obóz nie? — Wstała. — Masz już jakieś swoje ulubione miejsce poza obozem? Chcesz się pochwalić swojej siostrze?
— Chodźmy eeeee, eeeeeee — zaczęła szukać w głowie jakiegoś fajnego miejsca. — Hmmmmmm może tam do tego małego lasku? Tam jest ładnie!
— No dobra. — Żabka zaśmiała się pod nosem. — I co ciekawego będziemy robić?
Wesoła Łapa poprowadziła siostrę poza obóz, gdzie obie kotki potupały po śniegu.
— Możemy poszukać mrówek! O! O! Albo zrobić walkę na śnieżki!
Wymieniała po kolei swoje genialne pomysły niebieska uczennica. Wesoła Łapa kochała spacerować u boku siostry.
— Walka na śnieżki? No nie wiem... Nie jest trochę za zimno? Nie chciałabym znowu złapać kataru, a jeszcze bardziej nie chciałabym, żebyś to Ty coś złapała. — mruknęła Żabka, ocierając się o bok siostry z czułością.
Rzekotka odwzajemniła cieplutkiego przytulasa i schowała głowę w gęstej sierści siostry. Była taka śliczna! Błyszczała się na tle śniegu!
— Hmmmmmm — wydobyło się z gardła niebieskiej. — To może ulepimy kota ze śniegu? Próbowałaś kiedyś to zrobić? Bo ja nigdy!
— Nie. To może być dobry pomysł! Znacznie lepszy od rzucania w siebie śniegiem! — przyznała Żabka. — Ty to jednak jesteś geniuszem! — pochwaliła siostrę. Potem rozejrzała się dookoła. — Tam jest idealne miejsce do tego!
— Hihihi~ — zarumieniła się od komplementu, ale no co mogła poradzić, że to była prawda!
Podążyła wzrokiem za Żabki palcem i uśmiechnęła się szeroko. Duża polanka pod laskiem, gdzie praktycznie nikt nie chodził, więc śniegu było dużo i nie został wydeptany.
— Idealne!!! — krzyknęła uradowana, hopsając jak sarenka ku tamtemu miejscu. — Ulepmy mamę!
— I nas? — zaproponowała Żabka, na co jej siostra się bardziej rozpromieniła.
Wesoła Łapa klepała radośnie śnieg razem z siostrą. W sumie ich bałwankowy kot nie wyglądał tak pięknie, jak mamusia, ale jej to mało co dorówna urodą!
Kotki były bardzo pochłonięte pracą, kiedy nagle usłyszały za sobą kroki. Trzask śniegu wyrwał je z lepienia i tak wystraszył, że Wesoła Łapa zaczęła krzyczeć, podskakując w miejscu. Żabka jak tylko usłyszała szybkie kroki, odwróciła się w kierunku dźwięku. Najeżyła się.
Zza pleców niebieskiej również rozległ się krzyk, męski krzyk, a po chwili w Rzekotkę coś wpadło. Przewróciła się, a na nią spadło jakieś kocie ciało, miała tylko nadzieję, że nie martwe.
Podniosła głowę, ale przybysz troszkę ją przygniótł...
— Uch, przepraszaaaam! Panie potworze z lasu czy może Pan zejść? — zapytała, nie wiedząc, kto się na nią przewrócił.
Żabia Łapa nastroszyła się jeszcze bardziej, wyszczerzyła wszystkie ząbki i już miała się rzucać na kota, gdy rozpoznała jego zapach. Zrezygnowana usiadła i polizała się po piersi, aby trochę okiełznać swoją kryzę.
— I lepiej złaź szybko. — prychnęła Żabka podirytowana. Niewiele brakło, aby Szumiąca Wyspa nabawił się od niej blizn. Atakować tak jej siostrę, kto by pomyślał!
Kot zszedł, otrząsając się po upadku. Spojrzał natychmiast na przygniecioną kotkę.
— Ojejciu, jejciu przepraszam! — miauknął nie kto inny jak Szumiąca Wyspa.
Pomógł niezgrabnie wstać Wesołej Łapie, która otrzepała sierść i uśmiechnęła się do niego szeroko.
— Nic mi nie jest! To Ty byłeś potworem z lasu?
— Potworem?? — zapytał skołowany wojownik. Młody kocur podrapał się po głowie. — Ja tam byłem w tym lasku, ale wystraszyłem się waszego krzyku!
— Co... aż taki płochliwy jesteś, co? Brakło mi sekundy, żebym wygrzebywała Ci oczy z głowy. — prychnęła ostrzegawczo, po czym trochę się uspokoiła. Szumiąca Wyspa wyglądał na przestraszonego po groźbach srebrnej, po chwili jednak napięcie zeszło z jego ciała.
Szumiąca Wyspa zmarszczył brewki.
— Nie jestem płochliwy! To wy jesteście panikary! — odpowiedział. — Co robicie? — dopytał biało niebieski kocurek.
— Lepimy naszą mamusię! Chcesz pomóc? Żabciu, może Szumiąca Wyspa dołączyć? — zapytała Rzekotka wciąż nieco najeżoną siostrę.
Żabka zmierzyła Szumiącą Wyspę groźnym wzrokiem.
— Możesz do nas dołączyć, o ile już nie będziesz z zaskoczenia wskakiwać na moją siostrę. — oświadczyła.
Wojownik uśmiechnął się do Wesołej Łapy.
— Mogę?? — miauknął. — Super!
— Taaak! To zacznij o tam — Wskazała mu palcem niebieska. — Żabciu, trzeba poszukać kamyków na oczy!
— Ph. — prychnęła pod nosem Żabka już bardziej do siebie. — Już... zaraz coś odkopię. — mruknęła do siostry i weszła kawałek w las.
Nagle nad Żabią Łapą pojawiła się głowa innego kota, przez co uczennica u mało nie wyskoczyła ze skóry. Żaba najeżyła całą swoją sierść.
— Co robicie? — Ropuszka zajrzała na siostrę, która znowu przypominała kulkę sierści. Zirytowana Żabka polizała się po piersi po raz kolejny.
— Zbieram kamienie. — odparła krótko.
— A po co?
— Budujemy z Wesołą Łapą i... Szumiącą Wyspą kota ze śniegu i potrzebujemy je na oczy.
— Oh... OOOOH! Mogę z wami?!? — miauknęła bura, aż Wesoła podniosła uszka.
— Możesz. Bierz trochę kamieni i chodź. — poleciła srebrna.
~*~
Powoli zmierzchało, kiedy radosna ekipa skończyła lepić koty ze śniegu. Siostry wraz z Szumiącym stworzyli Kropiatkę i jej trzy córki, a niestety na tatusia już zabrakło czasu. Wszystkim było zimno albo doskwierał głód.
— Wracaaaajmy! Zrobimy bałwanka tatusia jutro? — zapytała Wesoła Łapa. — Szumiąca Wyspo, robisz ładne bałwanki! — rzuciła komplement w stronę wojownika.
— Możemy, możemy — odparła Żabia Łapa — Ale po patrolu. Trzeba trochę poćwiczyć. Niedługo będziemy na tyle duże, żeby być wojownikami. — mruknęła z zadowoleniem. Ropuszka zaraz jej zawtórowała.
Niedługo później cała grupa wróciła przemoczona do obozu. Siostry powędrowały razem na wspólne czyszczenie futerek, a Szumek podreptał do legowiska wojowników.
Po mianowaniu Żabki
Wesoła Łapa wtargnęła do legowiska wojowników, w którym od dziś miała spać jej siostra. Nie zważając na wzrok innych, w podskokach dopadła do niej i złapała w silny uścisk. Przytuliła siostrę i schowała mordkę w jej bujną sierść.
— Aaaaahhh jestem taka dumna!! — miauknęła, niemal płacząc. — Będziesz spać teraz oddzielnie, no nie! Mogę z Tobą? Ściśniemy się! W ogóle masz takie piękne imię, Żabciu! Też takie chcę!!!
<Żabie Oko?>
[1302 słów]
[26%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz