BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyrwa x Pożar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyrwa x Pożar. Pokaż wszystkie posty

03 lipca 2022

Od Wyrwy CD Pożaru

 (Po incydencie z Płomień)

Patyk? Miałaby przynieść patyk z terenu Klanu Burzy? Nie, nie mogła tego zrobić. Nie wolno jej było opuszczać obozu. Ale z drugiej strony, może wreszcie jej rodzeństwo by się od niej odczepiło. Wyrwa skuliła uszy i podniosła nieśmiały wzrok na stojącego przed nią brata. Podjęła decyzję.
-D-dobrze. Zrobię to – wyszeptała – ale, ale... nikomu nie mów....
Pożar wydawał się być zaskoczony odpowiedzią Wyrwy. Nie spodziewał się chyba, że może się odważyć na coś takiego. Na złamanie kodeksu i opuszczenie obozu.
-No, nareszcie! Tylko nie spapraj tego, może chociaż jedyny raz uda ci się coś zrobić dobrze! – Rudzielec wyszczerzył się w szyderczym uśmiechu. Wyrwa wiedziała, że Pożar wcale nie chce jej pomóc. Wręcz przeciwnie. Zapewne ma nadzieję, że Wyrwa się zgubi, lub lepiej, że coś rozszarpie ją na strzępy. Ale ona wcale nie zamierzała wychodzić z obozu. Przynajmniej nie dalej niż na długość ogona. Miała plan.
-Dziś... dziś w nocy.... jak, jak w-wszyscy będą spali....- obiecała. Jeśli tylko jej plan się uda, wszystko będzie dobrze.

***

Wyrwa cały dzień ulepszała swój pomysł, przechadzając się po obozie. Nie była taka głupia, na jaką wyglądała. Musiało się udać. Przysłuchując się rozmawiającym uczniom usłyszała, że wytarzanie się w czymś silnie pachnącym maskuje zapachy. Mogła użyć tego podstępu by zmyć zapach obozu ze znajdującego się w nim patyka. Miała tylko jedną sensowną opcję, by to wykonać. Był to wychodek.

***

Było już ciemno. Pożar spał. Szanse na powodzenie były coraz większe. Gdy koteczka upewniła się, że wszystkie koty już pochrapują, a patrol wieczorny oddalił się na bezpieczną odległość, ruszyła do działania. Po cichutku przemknęła przez obóz, rozglądając się za upatrzonym wcześniej patykiem. Leżał lekko za wyjściem, ale to nawet dobrze. Pożar na pewno go wcześniej nie widział. Wyrwa rozglądając się i sprawdzając czy nikt nie patrzy, wychyliła się sięgając po drewienko. Pachniało obozem. Nie zastanawiając się dłużej, ruszyła w stronę wychodka. Zapach był obrzydliwy, ale musiała go wytrzymać. Jeśli Pożar go poczuje, będzie miała usprawiedliwienie. Każdy dobry wojownik  maskuje swój zapach przed ważną, sekretną misją. Tak przynajmniej Wyrwa myślała. Koteczka wcisnęła patyk w brudną ziemię i powoli go w niej obtaczała, tak, by żaden, nawet najmniejszy ślad zapachu obozu na nim nie pozostał. Później, dla pewności, ukrywając się, koteczka wytarzała się, starając się zmierzwić swoje wygładzone futerko jak najbardziej. Widziała, że wracający z patrolu wojownicy zwykle wyglądali nieporządnie. Musiała wyjść lekko poza obóz, ale na szczęście nikt tego nie zauważył. Nawet jeśli, to nie zagłębiała się w teren, więc nie robiła niczego niedozwolonego. By jej plan się dopełnił, Wyrwa musiała wykonać jego najgorszą część. Musiała poczekać kilka godzin, aż zacznie świtać. Wtedy obudzi Pożara i pokaże mu swój patyk. Powie, że udało jej się wyjść poza obóz. Powie mu, że zrobiła to jak prawdziwa wojowniczka, maskując zapach i po cichu wymykając się z obozu. Teraz musiała tylko przypilnować by oczy jej się nie zamykały. Była już bardzo zmęczona.

***

Wyrwa nie zasnęła. Na szczęście. Słońce powoli wspinało się na niebo, jednak koty jeszcze spały. To był idealny moment, by obudzić brata. Wyrwa weszła do żłobka i szturchnęła Pożar łapką. Gdy zaczął się wybudzać, wyszeptała: „Zobacz! Udało mi się! I zrobiłam to jak prawdziwa wojowniczka!”. Wyrwa była tak dumna ze swojego podstępu, że nawet się nie jąkała. Chwilę potem zdała sobie sprawę z tego co zrobiła. Nawet jeśli nie była za obozem, Pożar na pewno zgłosi jej „nieobecność” Zajęczej Gwieździe. O ile uwierzy, że naprawdę jej nie było.

<Pożar, kochany braciszku?>

23 czerwca 2022

Od Pożaru CD. Wyrwy

 – Heeej, Wyrwanee Serceeee! – Pożar ze sztucznym uśmiechem na twarzy powoli zbliżał się do koteczki – Biedny, biedny kociak! 
Jedyną reakcją Wyrwy na jego słowa było skulenie uszu. Że też musiała mu się trafić akurat taka siostrzyczka w miocie. Płomień, mimo tego, że nie lubił jej strasznie, była o niebo lepsza od kremowej galarety kulącej się właśnie przed nim. Żałosne. Przecież nawet, jak jej futro miało odcień słomiany, wciąż mogła zachować dla siebie chociaż odrobinę godności. Honoru. Siły! Te wartości liczyły się najbardziej. Nie żadna dobroduszność czy współczucie, którym wykazywała się najmłodsza z rodzeństwa. Wszyscy wiedzieli, że te cechy trzeba wyplenić. Więc uznał, że się do tego przyczyni. Obnaży jej ohydne cechy i zmusi do wyparcia się ich. A jeśli nie wyjdzie.... cóż, przynajmniej z Płomień będą mieli dobry worek treningowy...
– Wyrwa, daj spokój. Naprawdę musisz cały dzień siedzieć w jednym miejscu? Zachowujesz się gorzej niż nierudy plebs! – zakrzyknął do niej, wywracając oczami. – Nie możesz wiecznie zachowywać się jak trawa. Przyniesiesz hańbę mamusi! 
– Ale kiedy ja...
– Cicho! Teraz ja mówię! – przerwał jej zaraz. Nie będzie tu przerywała jego pięknej wypowiedzi. W końcu ów słowa miały zaraz przynieść piękne efekty! – Jeśli chcesz udowodnić, że jesteś godna naszej rodziny to... przynieś mi patyk! 
– Patyk? – mruknęła Wyrwa, unosząc niepewnie łepek. W jej oczach odbiło się zaskoczenie. Najwidoczniej nie spodziewała się tak z pozoru prostego zadania. Był jednak pewien haczyk.
– Tak, patyk. Głuchaś, że się głupio pytasz? – mruknął, niezadowolony z faktu, że musi się powtarzać. Zaraz jednak jego pysk przybrał diametralnie różny wyraz. Na mordkę wpłynął mu chytry uśmieszek, gdy wskazał łapą wyjście z obozu. – Stamtąd. Z terenów Klanu Burzy, nie obozu.

< Wyrwa? > 

09 czerwca 2022

Od Wyrwy CD Pożaru

*Chwilę po ataku na czarnego wojownika*

Wyrwa nie ruszała się z miejsca. I najchętniej zostałaby tak przez całe księżyce, gdyby nie jej matka, która zaniosła ją do legowiska. Wyrwa czuła, że z kocicy emanuje chłód. Musiała być naprawdę zdenerwowana.
- Mam... Mamusiu.... – pisnęła kremowa koteczka, zwisając ze szczęk matki – Ja...ja....nie chciałam...to zna....ja tylko.... chciałam, żebyś....żebyście....
-Cisza! – przerwała jej Szczypiorkowa Łodyga – Myślisz, że po czymś takim mogę być z ciebie dumna?! Po tym, jak upokorzyłaś nas, rudych, przed całym klanem? Następnym razem pomyśl, zanim coś zrobisz. Musisz godnie reprezentować naszą potęgę, a nie zrównywać się ze śmierdzącymi podkotami! – warknęła.

***

Wyrwa czuła, jak wszechogarniający ból powoli rozrywa jej małe ciałko. A więc Pożar miał rację. Mamusia już jej nie lubi. Ona woli silne koty. Takie jak jej rodzeństwo. Przepełnione żalem myśli kołatały w głowie kotki, nie dając jej spokoju. Od wczorajszego wydarzenia Wyrwa odmawiała wspólnego jedzenia. A przynajmniej w obecności Pożaru i Płomienia. Nie chciała jeść razem z nimi. Nie chciała im przeszkadzać. Nie po tym, jak się upokorzyła, jak na ich oczach okazała się mysim sercem. Nie zasługiwała na ich towarzystwo. Koteczka bardzo chciała przeprosić Pochmurny Taniec za to, co się stało. Ale nie mogła. On nie był rudy. Gdyby się przed nim płaszczyła, mamusia na pewno by ją wygnała. Na zawsze.

***

(skip)

Pożar i Płomień już nie dawali Wyrwie spokoju. Na każdym kroku podśmiewali się z niej, szczypali ją, straszyli lub podstawiali jej ogon. A co najgorzej, dzień w dzień ośmieszali ją publicznie przy każdej nadarzającej się okazji, nie dając jej zapomnieć o słabości. Widać było, że uważali ją jedynie za kupę lisiego łajna. Wyrwa coraz częściej samotnie siedziała w legowisku. Tutaj mogła wyobrażać sobie, że jest piękna, dzielna i wspaniała. Mogła uciekać od rzeczywistości. Mogła....
- Heeej, Wyrwanee Serceeee! – Pożar ze sztucznym uśmiechem na twarzy powoli zbliżał się do koteczki – Biedny, biedny kociak!
Wyrwa czuła, że ironiczne imię nadane jej przez płomiennorudego brata bardzo do niej pasuje. Bo przecież jej serce było wyrwane. I nie tylko z żalu, ale też z klanowej rzeczywistości.

<Pożar?>

30 maja 2022

Od Pożaru CD. Wyrwy

 Z politowaniem patrzył na daremne próby przepędzenia nierudego przez swoją siostrę. Czarny kocur, na którego skoczyła, wyglądał bardziej na podirytowanego niż przerażonego. I nic dziwnego? Kto by się przestraszył takiej żałosnej kupy futra? Wyrwa nie miała siły, nie miała dumny, ani nie budziła podziwu, a co dopiero strachu. Nie to co on. Szybko posłał kąśliwe spojrzenie Tropowi, który schował swój bury tyłek niechętnie za grzbietem swojej matulki. Wiedział, gdzie jego miejsce. Rdzawy napuszył się zadowolony, po czym zwrócił swój wzrok na siostrę, którą akurat Pochmurny Taniec zrzucił na ziemię. Żałosne, doprawdy. Żeby dawała się od tak nierudemu plebsowi. 
A gdy ta zawstydzona próbowała schować się w cienistej paszczy żłobka, szybko nastąpił jej na ogonek, powstrzymując przed tchórzliwym czynem. 
- A! Mama mówiła, że nie jest godnie uciekać jak mysz do nory! - wyszczerzył ząbki w brzydkim, wymuszonym uśmiechu. Wyrwa aż tak nisko upadła, że musiał ją edukować? Gdyby chociaż miała rude futro jak on czy Płomień. Ale nie, jest kremowa, wypłowiała, blada. Może chora? Dlatego się tak zachowuje? Z resztą, co go to obchodziła. Była jasną plamą na jego pięknym obrazie. Szczypiorkowa Łodyga, Płomień i Pożar - wszyscy z pięknym, ognistym odcieniem, niemalże palącym w oczy, a obok mdła Wyrwa, która nawet porządnie nie potrafi się zachować. Wkurzało go to. Za każdym razem, gdy się kuliła, łapki go aż świerzbiły żeby przywalić w ten wygięty grzbiecik, żeby się znów wyprostował. 
Więc teraz, gdy miał okazję jej dogadać, nie miał zamiaru od tak tego przepuścić. 
- Bardzo dobrze ci poszło - zaczął, głosem opływającym przesadzoną słodyczą. - Powiedziałbym, gdybym był ślepy jak kret - burknął zaraz, krzywiąc pysk. - Wyglądałaś gorzej niż nornica którą mama zjadła na obiad. 
- Ale... ja chciałam tylko... - pisnęła Wyrwa, robiąc kilka kroków, zanim Pożar zagrodził jej drogę. Uniósł dumne głowę i ogonek, mierząc ją ostrym spojrzeniem.
- Upokorzyć się? Brawo, akurat to ci się udało - prychnął, tnąc rudą kitą powietrze. I znowu to samo. Ta sama smutna minka, te same smutne pomarańczowe ślepia Wyrwy. Niedobrze robiło mu się od tego widoku. Już mu się przejadł, a żył mniej niż niejedna piszczka! - Ogarnij się. Bo mama i na ciebie będzie warczeć pod nosem - westchnął, różanym języczkiem doczyszczając swoje futerko na łapce. 
- To nie prawda! Mama by nigdy-
- Oczywiście, że prawda - nie dał jej nawet dokończyć zdania. - Mama lubi tylko silne i wspaniałe koty, nie takie mierne wróble jak ty, mysi móżdżku!
- Ale ja mogę być silna... i wspaniała... jak Piaskowa Gwiazda! - słysząc deklarację Wyrwy, nie potrafił powstrzymać głośnego śmiechu. Z szyderczym wybrzmieniem roześmiał się głośno, aż nie zasłonił pyska łapą, by się uspokoić.
- Ty? Jak najlepsza przywódczyni świata? Chyba za mocno walnęłaś w ziemię spadając z łapy tego kocura! 

< Wyrwa? >

Od Wyrwy do Pożaru

Nawet poturbowana, kremowa kocica wydawała się piękna i majestatyczna. Krew obficie spływała jej z ran, jednakże nie poddawała się. Jednym skokiem dopadła stojącego przed nią wroga. Zamachnęła się łapą, gotowa rozerwać go na kawałki. Ale to się nie stało.

***

Od jakiegoś czasu Wyrwa nie mogła przestać myśleć o Piaskowej Gwieździe. Po tym, jak matka opowiedziała jej o zmarłej kocicy, Wyrwa ciągle snuła marzenia na jej temat – nie wszystkie koniecznie zgodne z prawdą. Tak bardzo chciałaby być taka, jak ona! Nieustraszona, odważna, wspaniała...
Jednym słowem, wprost idealna. Mała koteczka zerknęła na swoje kremowe, prawie rude futro. Było w takim samym kolorze jak to jej babci, z czego była bardzo dumna. Wyrwa często wstawiała się w rolę byłej przywódczyni. Wyobrażała sobie, jak stoi na czele najwspanialszego klanu w lesie, toczy walki o teren, jak sama jej postać emanuje taką grozą, że wrogowie drżą ze strachu na sam jej widok. Ale na razie to ona drżała. Prawdziwa ona. I nie przed wrogami, ale przed praktycznie wszystkimi. No, może poza mamusią.
Jednakże wszystkie marzenia prędzej czy później przybierały formę długiej, samotnej wędrówki przez bezkresne pola, gdzie rządzi samotność i żaden kot nie postawił jeszcze łapy. Wyrwa musiała przyznać przed samą sobą, że to fascynowało ją bardziej niż dążenie do stania się kimś tak wspaniałym, jak Piaskowa. Oczywiście, kremowa koteczka nie ujawniła swoich skrytych upodobań do samotnych wędrówek. Próbowała nawet wyprzeć je z myśli na siłę. Ale przecież urodziła się tak niedawno. Miała nadzieję, że może kiedyś jej przejdzie. Musiała pokazać, że jest tak samo wspaniała, jak jej rude rodzeństwo, Pożar i Płomień. W szczególności chciała zaimponować temu pierwszemu. Wydawałoby się, że cały czas patrzy na nią z niechęcią i pogardą. A opowieści o samotnych wędrówkach na pewno by jej nie pomogły. Wręcz przeciwnie. Pogrążyłyby ją jeszcze bardziej.

***

Wyrwa postanowiła, że przekona Pożara, jak dzielną jest wojowniczką. Przekona go, że nie jest głupią, kulką puchu i zasługuje na pokrewieństwo z Piaskową Gwiazdą oraz kotami o rudym, najpiękniejszym na świecie kolorze sierści. Tak nauczyła ją Szczypiorkowa Łodyga. Że to rudy jest najcudowniejszy. A mamusia zawsze mówi prawdę.

***

Kremowa kotka postanowiła, że pokaże Pożarowi swoje umiejętności walki. Oczywiście, nie zamierza nikogo zabijać, ale kilka zadrapań powinno wystarczyć. Medyczka ma jakieś śmierdzące maści na rany, więc nawet nic się nie stanie. No i zaatakuje kota o nierudej sierści. To na pewno będzie bardzo imponujące.

***

Gdy Wyrwa upewniła się, że Pożar jest w pobliżu, a jej matka oddaliła się, zaczęła powoli skradać się w stronę czarnego kota, wysuwając malutkie pazurki. Już niedługo. Już zaraz pokaże, jaka jest dzielna. Jeszcze tylko kilka kroków i...
-POŻAR!! PATRZ NA MNIE!!! ZOBACZ, JAK ATAKUJĘ TEGO NIERUDEGO!! – Wyrwa skoczyła, ostrymi jak ciernie pazurkami wbijając się w nogę Pochmurnego Tańca. Trzęsła się ze strachu, jednak nie dawała tego po sobie poznać. Pochmurny, czując igiełki bólu, syknął. Jednym ruchem strząsnął z siebie kocię tak, że to z piskiem upadło na ziemię. Wzrok wszystkich skierował się na leżącą na mokrej ziemi starającą się wstać Wyrwę.
- Co ty wyrabiasz?! Masz siano w głowie?! – Pochmurny Taniec wydawał się bardzo wściekły.
-Ja, ja tylko... – Kremowa kotka czuła, jak spływa po niej zimny pot. Nie było dobrze. Jak mogła zrobić coś tak głupiego? Widziała, jak czarny kocur z prychnięciem obraca się i odchodzi. Widziała pogardliwy wzrok Pożaru oraz zszokowane spojrzenia innych. Nie mogła tego wytrzymać. Już miała uciec z powrotem do żłobka, gdy nagle poczuła czyjąś łapkę na swoim ogonie. Był to Pożar. No to już koniec. Może pożegnać się ze swoim życiem.

< Pożar? >