BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ametyst x Cynamonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ametyst x Cynamonka. Pokaż wszystkie posty

02 grudnia 2023

Od Cynamonki CD. Ametysta

 Nie chciała myśleć co by się stało, gdyby dwunożni zauważyli Ametysta. Była niemalże pewna, że syn Błotnistego Ziela zostałby pieszczochem, czy tego chciał czy nie. A pieszczochem kocurek raczej nie chciał być, nawet jeśli jako kociak wraz z resztą swojego rodzeństwa wykazywał ogromne zainteresowanie zabawkami pieszczochów. Gorzej, gdyby chciał ich zaatakować. Wtedy mogłyby wyniknąć z tego jeszcze większe problemy. 
— A ty ciągle o tych poszukiwaniach brata... — westchnęła owijając ogon wokół łap, spoglądając na kocurka z troską i smutkiem. Jaka była szansa, że uda mu się odnaleźć zaginionego brata? Kocurka, który będąc zaledwie oseskiem zaginął i nie było pewności czy wciąż żyje. — Pomogę wam. Im będzie nas więcej, tym lepiej. Sprawniej pójdą poszukiwania — uśmiechnęła się do niebieskiego kocurka — Poproszę również Bryzę i Nico, aby nam towarzyszyli
— Naprawdę? Dziękuję ciociu! — Pręgowany tygrysio lekko podskoczył do góry. 

***

Mimo złożonej obietnicy pomocy w poszukiwaniach zaginionego kocurka, cynamonowa nie była w stanie udać się wraz z grupą poszukiwawczą poza znane jej tereny. A powodem tego była ciąża kotki oraz narodziny kociąt, które nałożyły się na datę wyruszenia grupy ochotników w kierunku terenu tych dziwnych ugrupowań kotów zwanych klanami. Z tego co udało jej się dowiedzieć, poszukiwania zakończył się niestety fiaskiem.
Zmartwiona przeniosła spojrzenie na szóstkę swoich kociąt, które leżały wtulone w jej bok; niektóre z nich spały, pozostałe przepychały się, aby mieć jak najlepszy dostęp do mleka. Nachyliła się do szylkretowej koteczki, która znajdowała się najbliżej jej przednich łap, lekko szturchnęła jej małe ciałko pyszczkiem. Teraz, gdy sama była matką jeszcze bardziej współczuła Błotnistemu Zielu utraty jednego ze swoich dzieci. Gdyby była na jej miejscu... gdyby to jej kocię zaginęło, prawdopodobnie pękło by jej serce z żalu i tęsknoty. 

***

Siedziała na balustradzie ze wzrokiem utkwionym w niebo. Pora zielonych liści zbliżyła się ku końcowi, dało się dostrzec już pierwsze oznaki zmiany barwy liści na drzewach. Nie mogła uwierzyć, że to już dwie pory minęły, a wieści o jej zaginionym synie jak nie było, tak nie ma. Mimo bólu w sercu, starała się być silna, przede wszystkim dla reszty swoich dzieci. Nie tylko ona odczuła mocno zniknięcie Kosa. Hessonit z nerwów miał problemy ze snem przez długi czas, co dodatkowo powodowało niepokój u pieszczoszki. Na szczęście dzięki pomocy Jeżyk udało się zaradzić na przypadłość jej drugiego syna, jednego z dwóch, którzy wciąż przy niej byli. 
Deski cicho zaskrzypiały pod ciężarem kota, który wdrapał się na werandę i zbliżył się do Cynamonki.
— Ciociu? Mogę się dosiąść? 
— Oczywiście Amku — miauknęła, wzrok ciągle miała utkwiony na niebie. Dopiero po paru uderzeniach sercach przeniosła spojrzenie swych złotych oczu na kocurka, czy już powinna powiedzieć kocura. Ametyst zmienił się bardzo przez ten czas. Wyrósł, już nie był tym samym małym kociakiem, który nie słuchał jej i jak na złość sam wpakowywał się do domu dwunożnych ryzykując tak naprawdę wszystko. — Jeśli mogę spytać, jak przebiega twój trening? — zadała najprostsze z możliwych pytań, w końcu chciała o czymś miłym porozmawiać, a była ciekawa jak sobie radzi syn Błotnistego Ziela

Wyleczeni: Hessonit

<Ametyst?>

04 sierpnia 2023

Od Ametysta CD. Cynamonki

Chodził w kółko po stodole. Nie mógł się skupić. Diament bawił się piłeczką, Bazalt siedział przy mamie, która mu coś opowiadała. Amek się nudził i stresował. Chciał już odnaleźć brata, jednak nie był już jednoksiężycowym kocięciem. Stał się dojrzalszy i zaczęło do niego powoli dochodzić, że mogą nigdy nie odnaleźć brata. Ale chciał w to wierzyć. Musiał. Kilka kotów przyłączyło się do poszukiwań. Teraz Ametyst nie miał co robić. Skoro i tak mu się nudziło mógł równie dobrze pójść do Cynamonki zapytać się, czy pójdzie z nimi na wyprawę. Powinna się zgodzić, prawda? Wyszedł na ogródek kierując się do jej gniazda. W prawdzie nie wolno mu było tu wchodzić, ale miał ważną sprawę do cioci, która w jego mniemaniu nie mogła zaczekać. Całe szczęście zobaczył ją od razu, kiedy wszedł przez klapkę. Siedziała przy misce z wodą i piła.
- Ciociu Cynamonko! - zawołał ją. Ta wzdrygnęła się słysząc jego głos. Gwałtownie odwróciła głowę.
- Co ty tu robisz? - zapytała.
- Przyszedłem cię odwiedzić? - Amek przekrzywił główkę.
- Nie wiesz, że to niebezpieczne? Błotniste Ziele wie? A co gdyby dwunożni tu byli? - zapytała wściekła.
- Oj przestań. Nie było ich tu i nic się nie stało. Możemy porozmawiać?- zapytał ją. Wciąż była zła, ale już nie tak bardzo jak na początku.
- Na razie stąd chodźmy. Dwunożni mogą tu przyjść w każdej chwili. - powiedziała i puściła go przodem. Wyszli na ogródek.
- Chciałem się ciebie zapytać, czy pomożesz nam szukać brata? Mogłabyś nam pomóc i czułbym się pewniej mając cię u boku. - powiedział miłym tonem Amek. Tak naprawdę chciał odnaleźć brata, a przez obecność Cynamonki wcale nie czuł się pewniej. Jednak cynamonowa kotka wcale nie musiała tego wiedzieć.
<Cynamonko?>

25 lipca 2023

Od Cynamonki CD. Ametysta

 Zawaliła sprawę. Kocurek tylko się nakręcił na chęć znalezienia swojego brata, który na dobrą sprawę mógł już dawno nie żyć. A jeśli żył, to byłoby jak szukanie igły w stogu siana. Jaka jest szansa, że udałoby mu się wpaść na kocurka, skoro odszukanie jakiegoś kota w Betonowym Świecie stanowiło problem, to co dopiero poza nim.
— Amku — zaczęła, starała się brzmieć niezbyt srogo, nie chcąc brzmieć aż tak ostro jak przed chwilą, dostrzegła jak malec się wzdrygnął w momencie podniesienia głosu — Niestety nie wiem jak się tamten kocurek nazywa, Błotniste Ziele nie poinformowała mnie o tym. Najpewniej nie nazwała go, w końcu, dopiero gdy przyniesiono was do szopy nadała waszej trójce imiona. Dopiero później dowiedziałam się, że był jeszcze czwarty kociak... — położyła uszy po sobie, a głos jej uwiązł w gardle. Zaczęła rozważać powiedzenie kocurkowi prawdy, odnośnie tego, że nie ważne ile będzie szukać brata, to może go nigdy nie znaleźć, bo bardzo możliwe, że nie ma go już na tym świecie. Nie śmiała jednak otworzyć pyska, to powinien usłyszeć od matki bądź kogoś z Kamiennej Sekty. Nie miała prawa, by go informować o tym.
— Jesteś bardzo dzielnym kociakiem, najdzielniejszych ze wszystkich jakie przyszło mi poznać w swoim życiu. — podjęła ciepło, po czym dotknęła swą łapką Ametysta za plecy, przysuwając go nieco ku sobie — Obiecaj mi, że dopóki nie będziesz wystarczająco duży i nie skończysz treningu nie wymkniesz się poza ogródek. Wychodzeniu bez dorosłych mówimy "nie". Dobrze? — spytała czekając na odpowiedź kocurka. — Musisz urosnąć. A jak będziesz duży, będziesz mógł robić to co ci się podoba.
Ametyst dłuższą chwilę milczał, aż w końcu z jego pyska wydobyło się twierdzenie.
— Dobry dzieciak — odetchnęła z ulgą, to było łatwiejsze niż sądziła, to całe posiadanie kociąt. Nie myliła się, prawda? — No już, zmykaj do mamy i braci, bo mi się przeziębisz. Nie chcę brać za to odpowiedzialności — zaśmiała się i lekko popchnęła kocurka w stronę drzwi i zachęciła gestem głowy, aby wszedł do szopy
— A pójdziesz z nami na poszukiwaniem naszego zagubionego braciszka?
— Pójdę. Będę was pilnować razem z innymi kotkami, byście nie rozrabiali po drodze — oznajmiła
— A do twojego domu możemy jutro pójść?
— Tak, jeśli dwunożni opuszczą dom na dłużej. Chociaż jutro chyba to nie jest ten dzień, gdy od rana ich nie ma... No już, Amek. Bo się zdenerwuję, a chyba nie chcesz widzieć zdenerwowanego pieszczocha... — spojrzała się srogo na kociaka, który zaśmiał się z jej miny — Obiecałam ci, że jak tylko dwunożni opuszczą dom i uzyskam zgodę od twojej mamy to cię zabiorę byś mógł pozwiedzać mój dom.
— Dobrze, dobrze! — wciąż śmiejąc się skierował się w stronę szczeliny w drzwiach. Mina jednak mu zrzedła, gdy się zbliżył w stronę składzika. Nim przeszedł przez szczelinę, jeszcze odwrócił się w stronę pieszczoszki i intensywnie wpatrywał się nią swymi pomarańczowymi oczkami. W końcu jednak zniknął w ciemnościach. Cynamonka stała jeszcze chwilę chcąc się upewnić, że kocurek nie postanowi ponownie wyjść na zewnątrz, po odczekaniu paru minut podczas, których nie było żadnego śladu wskazującego na to, skierowała się w stronę klapki w drzwiach.

<Ametyst?>
[Trening med]
[Przyznano 5%]

16 lipca 2023

Od Ametysta CD. Cynamonki

 Obróżka? Kocurek sam nie wiedział. Te wydające dźwięk naszyjniki mu się podobały, ale czy to nie byłby znak tego, że jest pieszczochem? A on nie mógł być pieszczochem. Musiał być dzielny, aby odnaleźć brata. Ale to, że nosi obróżkę nie znaczy chyba, że jest pieszczochem? W końcu Cynamonka mówiła, że samotnicy też mogą. Amek pokiwał z zapałem głową.
- A jak to się robi? – zapytał wskazując łebkiem na obróżkę.
- Dwunożni to jakoś tworzą. Nie wiem jak. – odpowiedziała.
- A czemu do nich nie możemy pójść? Ciociu, proszę! Skoro robią takie super rzeczy, to może też mnie postarzą, żebym mógł odnaleźć brata! – mały wypiął dumnie pierś. Widział jak Cynamonka patrzy na nią z dezaprobatą i ze smutkiem.
- Możemy do nich przychodzić tylko wtedy kiedy dwunożnych nie ma w swoim gnieździe. W dodatku Błotniste Ziele musi się zgodzić. – powiedziała.
- No dobra. A możemy pójść poszukać brata? Przecież gdzieś musi być! Nie rozpłynął się w powietrzu. Im szybciej go znajdziemy tym lepiej! I mama już nie będzie taka smutna. – ostatnie zdanie powiedział ciszej.
- Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł. Musisz jeszcze urosnąć, żeby-
- A jak on się nazywa? Będę go mógł jakoś nawoływać podczas poszukiwań? – Amek aż kręcił się z ekscytacji.
- Nie! – głos Cynamonki zabrzmiał trochę ostro, przez co kociak aż się skulił. Widać po niej było, że o czymś rozmyśla. Czyli była taka jak wszyscy. Dotychczas miał ją za lepszą, za to miłą, tą dobrą. Błotniste Ziele kiedy chciał ją o coś zapytać zamykała się w sobie na cały dzień. Krokus i Jeżyk też nic oczywiście nie mówiły. Dlaczego nie chciały, aby ocalił braciszka? Wiedział, że coś przed nim ukrywają. Jaka była ta okrutna prawda, której nikt mu nie pozwalał poznać? Wpatrywał się z otwartymi oczami w Cynamonkę.

<Cynamonko?>

Od Cynamonki CD. Ametysta

 Dostrzegła małą niebieską kulkę brodzącą przez śnieg, która zmierzała w jej kierunku. Wyszła kociakowi na przeciw zmartwiona faktem, że kocie mogłoby się rozchorować. Wciąż był w końcu taki mały, że ledwo dawał radę poruszać się naprzód, starając się z całych sił przebrnąć na swych małych łapkach przez śnieg.
— Ametyst, co ty wyrabiasz? — gdy Cynamonka użyła jego pełnego imienia, kociak zrobił niezadowoloną minę. No tak, wolał jak zwracano się do niego Amek. — No już. Wracaj szybko do szopy, bo się przeziębisz — miauknęła patrząc się na kociaka, który wpatrywał się nią szeroko otwartymi pomarańczowymi oczętami. A dokładniej na jej obróżkę i adresówkę.
— Wybieram się na poszukiwania brata. — oznajmił unosząc dumnie głowę ku górze — Słyszałem, że była nas czwórka, gdy się urodziliśmy. Odnajdę go byśmy mogli być wszyscy razem. Mama na pewno się ucieszy! — powiedział robiąc krok naprzód, po czym zapadł się w śnieg tak, że tylko jego łebek wystawał
Kotka zmartwiona przyglądała się synowi Błotnistego Ziela. Czyżby podsłuchał jej rozmowę z Jeżyk, bądź Krokus? Spojrzała karcąco na młode, jednak nie potrafiła się na niego gniewać i już po chwili na jej pysku zagościł łagodny uśmiech.
— To bardzo szlachetne, że chcesz odnaleźć swojego brata, jednak jesteś za mały. I jest na to za zimno — Nachyliła się do niego i złapała za kark podnosząc go ze śniegu, by ani chwili dłużej nie przebywał opatulony z obu stron przez biały zimny puch — Jak zrobi się cieplej i skończysz trening, wtedy myślę że nie będzie problemu abyś udał się na jego poszukiwania. — powiedziała dość niewyraźnie przez to, że trzymała Ametysta, po czym wraz z nim skierowała się w stronę szopy.
Nie miała serca powiedzieć mu, że to czwarte kocie mogło nie przeżyć. Nie chciała by malec płakał, dlatego też zasiała w nim ziarno nadzieji. W końcu sama była dobrej myśli i miała nadzieję, że duch Bylicy osobiście pilnuje by zgubie nic się nie stało.
— Ciociu Cynamonko — odezwał się cicho Ametyst w momencie, gdy został odstawiony przed drzwiami szopy — A czy mogłabyś pokazać mi gniazdo dwunożnych? Mama nie pozwala mi się samemu zbliżać do ich domu, ale jeśli poszedł bym z tobą, to nie powinno być problemu... Jestem ciekawy tego jak żyją pieszczochy.
Ciocia Cynamonka. Nie sądziła, że kiedyś jakiekolwiek kot się tak do niej zwróci. W końcu nie sądziła, że uda jej się poznać potomstwo swoich braci, o ile ci takowe posiadali. Po tym, gdy każdy z nich trafił do różnych dwunożnych, nie mieli już ze sobą kontaktu. A tutaj proszę, mimo że nie łączyła ich krew, młody zwracał się do niej per ciocia. Ucieszyło ją to bardzo, co musiał zauważyć kocurek, bo po chwili ponowił prośbę łasząc się do niej.
— Dobrze, dobrze. Tylko twoja mama musi się zgodzić, sama cię nie zabiorę bez jej wiedzy. I będziemy musieli poczekać, aż dwunożni opuszczą swoje gniazdo. Wtedy jak już Błotniste Ziele się zgodzi przyjdę po ciebie i bez problemu będziemy mogli się poruszać w środku, ale musisz się mnie słuchać... — odparła nachylając się do niebieskiego, który w tym samym czasie podskoczył ku niej i łapką dotknął jej medalika — Widzę, że podoba ci się moja obróżka. 
— Ładnie się błyszczy to małe kółeczko. Tylko pieszczochy mogą mieć obróżki?
— Nie, jednak samotnicy rzadko noszą cokolwiek na szyi, w końcu sami mogą mieć problem z jej założeniem. Jak już spotkasz jakiegoś samotnika z obróżką to bardzo możliwe, że był właśnie kiedyś pieszczochem. Może nie potrafić pozbyć się pamiątki po dwunożnych, albo z sentymentu sobie ją zostawił... A wiesz, że Bylica mimo, że była samotniczką dumnie na szyi nosiła naszyjnik? To takie coś co noszą dwunożni na swoich szyjach, podobne do obróżki. Może sam chciałbyś coś takiego nosić?

<Ametyst?>
[trening med]
[przyznano 5%]

15 lipca 2023

Od Ametysta do Cynamonki

 Ametyst stawiał powoli łapki rozglądając się. Urodził się nie tak dawno temu w przytulnej szopie. Było im tam ciepło i dobrze. Kocurek Diamenta, którego  poznał kilka dni temu. Wciąż jeszcze nie potrafił za dobrze biegać, piszczał po zbytnim oddaleniu od mamy i był od niej całkowicie zależny. Usiadł sobie na ulubionym kocyku. Był puchaty i miły w dotyku, a Ametyst lubił dotykać rzeczy. Obok toczyła się gumowa piłeczka, którą Diament z zapałem toczył. Brat mówił na niego Amek. To imię brzmiało lepiej, tak mniej… majestatycznie. Diamencik miał bardzo dużo energii, bawił się już tak piłeczką od dwóch godzin. Ametyst był raczej spokojny. Siedział sobie i oglądał zabawę brata. Bazalt znowu coś skarżył, że niby Diament jest za głośno, jednak Błotniste Ziele zaraz go uciszyła, a ten zwinął się w kłębek obok niej. Ametyst miał ochotę zobaczyć dom Cynamonki – miłej kotki, która często do nich przychodziła. Kocurek naprawdę ją lubił. Błotniste Ziele nie pozwalała mu się tam zapuszczać, bo dwunożni mogli być przecież w domu, a Ametyst słuchał się mamy więc był posłuszny. Podszedł do niej i usiadł. Chwilę trwała cisza, która nie przeszkadzała Ametystowi. Wtedy Bazalt zadał nurtujące go od kilku dni pytanie:
- Mamo, czy mu mamy tatę? – zapytał ciekawie.
- Macie tatę, ale on jest chyba daleko stąd. – ton Błotnistego Ziela wskazywał na to, że nie warto ciągnąć temat.
- A brata? Cynamonka mówiła coś o czwartym kocięciu. – zapytał się Ametyst. Błotniste Ziele spuściła głowę. Może lepiej naprawdę nie ciągnąć tego tematu. Kocurek nie wiedział, co się stało, ale postanowił zamilknąć. Może poprosi o to tą Cynamonkę, która ich odwiedzała. Właściwie, to gdzie ona jest? O tej porze zwykle już tu była. Rozejrzał się dookoła i ujrzał ją w ogrodzie. Postanowił do niej pójść i się zapytać. Jeśli gdziekolwiek jest ten brat i jeśli żyje, Ametyst miał zamiar go znaleźć.

<Cynamonko?>