BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cicha Łapa x Lwia Paszcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cicha Łapa x Lwia Paszcza. Pokaż wszystkie posty

20 stycznia 2024

Od Lwiej Paszczy CD. Ciszy (Cichej Łapy)

Naprawdę problematyczne kocię im się trafiło. I do tego takie głupie. Ale cóż się dziwić, skoro jej matką była szylkretkką, a ojcem był nierudy. Posiadała skażoną krew i nie ważne czy by zmieniła swoje zachowanie względem Lew, ruda przenigdy nie uzna jej za Burzaka. 
— Liderka każe. Poza tym kodeks nakazuje zajmować się takimi niewdzięcznymi pasożytami. Ale co ty możesz wiedzieć, przybłędo... — spojrzała się na kocię z odrazą, że też ją, a nie Północ zdobiło częściowo rude futro — Czeka cię sporo nauki, jeśli nie chcesz się ośmieszać co kroku. A i spróbuj zrobić coś swojej siostrze to... — urwała dostrzegając Kwiecisty Pocałunek z powrotem wchodzącą do żłobka, najwidoczniej jej złe samopoczucie nie wymagało dłuższego pozostania w legowisku medyka, tylko spożycia ziół
— Już jestem, Lwia Paszczo. — oznajmiła wieczna karmicielka uśmiechając się do rudej — Dziękuję, że zechciałaś ich popilnować.
— To drobiazg. W końcu są takie urocze — mówiąc to zdobyła się na uśmiech, po czym spojrzała się na Ciszę, która ponownie szykowała się do zatopienia zębisk w rudej kicie wojowniczki. Chcąc jej po raz kolejny uniemożliwić próbę, podniosła się z siadu i skierowała kroki w stronę niebieskiej kocicy — To sama przyjemność do nich zaglądać i patrzeć co z nich wyrośnie. Powinnaś jednak zabrać Ciszę do medyków. Sądzę, że mogła się zarazić wścieklizną za czasów bycia samotniczką — rzuciła na odchodne opuszczając żłobek

***

skip, akcja się dzieję po śmierci Płonącej Pożogi, ale jeszcze przed napływem samotników


Z całego serca żałowała, że nie trafiła do kociarni w czasie kiedy świeciła ona pustkami, jak to miało miejsce za czasów jej narodzin. Wtedy przez trzy tygodnie wraz z matką i rodzeństwem miała całe legowisko dla siebie, a teraz nie dane jej tego było mieć. Musiała spędzać czas w towarzystwie Kury i jej paskudnych kociąt oraz paskudnych znajd, których sama nawet matka się brzydziła podrzucając je patrolowi. Skoro nawet matka ich nie chciała to czemu oni mieli się nimi zajmować, nie rozumiała tego.
Obecność tylko rudego niebieskookiego kociaka była w miarę do zniesienia, pomijając fakt, że jak nic był spokrewnione z tym zdradzieckim Hiacyntem. Ubolewała nad tym, że nierude kocice się nim zajmowały, na pewno to z ich winy drugi kociak zmarł, jednak nie wygłaszała tego na głos. Rzucała tylko wyniosłe spojrzenia Kurzej Pogoni, kiedy ta banda nierudych pomiotów hałasowała w kociarni, robiąc w niej istny bałagan. To było tak żałosne, że nie potrafiła nad nimi zapanować; jednak taka natura nierudych pomiotów, które same swoimi istnieniem przynosiły wstyd. Nie mogła się doczekać dnia, kiedy opuszczą kociarnie i nie będzie musiała widzieć ich paskudnych pysków. Chociaż przez parę księżyców w żłobku zapanuje cisza.
Zaskoczona uniosła głowę, gdy w wejściu do żłobka dostrzegła niebiesko-kremowo-białe futro kocicy, którą jeszcze nie tak dawno temu sama przyniosła do klanu. A dopiero co parę dni temu poinformowała swojego brata, że na całe szczęście nikt nie zakłóca jej spokóju. Wątpiła, że ta przybłęda sama z siebie postanowiła złożyć wizytę królowym. Sama Kurza Pogoń nie wyglądała na zadowoloną z obecności szylkretki; wręcz natychmiast zawołała do siebie swoje dzieci, Krówke i Kózka. Na pysku rudej, gdy to zauważyła pojawił się lisi uśmiech. 
Dzięki temu, że jej dzieci znajdowały się wtulone w jej bok od ściany, nie musiała zbytnio ich skrywać przed żółtym spojrzeniem szylkretki. Nie chciała, aby niebieska mogła czerpać radość, że Lew trafiło się kocię, które nie było w pełni rude. Cisza była intruzem w kociarni, a mimo to dość pewnym krokiem weszła w głąb legowiska. Odłożyła, czy też lepszym stwierdzeniem było powiedzieć, że rzuciła piszczkę tuż przed Lew, która bacznie obserwowała uczennicę. Przeniosła spojrzenie na posiłek, który dostarczyła jej kotka. Tak jak myślała, marna piszczka, ale czego można było się spodziewać po Cichej Łapie. Lwia Paszcza nie miała jednak zamiaru spożywać zająca, w obawie, że ta przybłęda mogła coś do niego dodać; zwierzynę przyjmowała tylko od swoich bliskich. Wciąż pamiętała co szylkretka jej życzyła, gdy była tylko małym kociakiem. A przezorny zawsze ubezpieczony. 
— Coraz bardziej przypominasz swoją matkę... I nie, to nie komplement, Cicha Łapo. — podjęła, gdy szylkretka już miała się odwrócić, zapewne chcąc jak najszybciej opuścić kociarnie. — Właściwie czy tamta kocica powinna nosić miano matki, bo w końcu co z niej była za matka. — zakpiła ze zmarłej samotniczki, mówiła to bardziej sama do siebie niż do uczennicy, a z jej gardła wydobył się pomruk z nutką rozbawienia. — Nie potrafiła wam zapewnić dobrych warunków na start. Zero wyobraźni, pewnie jej pająki zasnuły mózg i dlatego związała się z kimś pokroju twojego ojca. Patrząc na to w jakich czasach przyszłaś na świat wychodzi na to, że twoi rodzice raczej nie planowali powiększać rodziny... Gdyby udało jej się przeżyć, z chęcią bym się w tej chwili z nią podzieliła cennymi radami dotyczącymi tego jak powinna zająć się własnymi kociętami — zaśmiała się. Gdyby mogła cofnąć czas, nie pozwoliłaby, aby jej brat, siostra czy Drozdowy Szept zauważyli kocięta w wysokiej trawie. Postarałałaby się ich tak zagadać i nakłonić do szybkiego powrotu, bo przecież jej brat był ranny i wypadało mentorkę godnie pochować, to nie mogło czekać... a poniżej by wróciła w to samo miejsce i jeśli te paskudy dalej by kręciły po ich terenie zakończyłaby ich żywot pozbywając się zmartwienia. — Powiedz mi, co cię takiego trzyma w Klanie Burzy, Cicha Łapo. Twoja siostra odeszła, rodziców też już nie masz... Nie masz tu już nikogo. Nikt za tobą nie przepada, bo jesteś córka morderców, a w naszym klanie panuje zwyczaj, że pamiętamy grzechy przodków. — mówiąc to zerknęła na bura królową, mając nadzieję, że ta nie zapomniała, że rodzice tej przybłędy zabili jej siostrę. Powinna, więc ją nienawidzić, bo z tego co zauważyła podczas wspólnych treningów z Iskrzącą Burzą, ich mentorki, będące również siostrami wydawały być ze sobą blisko, może nie tak jak rude, ale w jakimś stopniu były. — Myślę, że powinnaś być już daleko stąd, skoro to my jesteśmy tymi "złymi". Chyba, że w końcu pragniesz przyznać, że się myliłaś i jedynymi, których powinnaś nienawidzić jest dwójka głupców, będąca twoimi rodzicami, bo to nam zawdzięczasz o wiele więcej niż im — uśmiechnęła się pogardliwie do szylkretki, której coś długo szedł ten cały trening. Lew w jej wieku była już wojowniczką, i to jeszcze na sporo przed tym feralnym zgromadzeniem, po którym wraz z bratem została ukarana i na powrót stała się uczennicą.

<Ciszo? Proszę wybombiać z klanu, duża jesteś to się nadajesz już na samotnika> 

05 października 2023

Od Ciszy Do Lwiej Paszczy

 Rude kulki futra, które przychodziły do żłobka, denerwowały ją bardziej, niż chciałby się przyznać. Najbardziej ta, którą zwali Lew i która gloryfikowała głupie zachowanie jej siostry. Uwielbienie kotów z Klanu Burzy było zwykłą głupotą, idiotycznym zachowaniem. Przecież to oni doprowadzili do tego, że nie miały one rodziców. To przecież oni, wraz z tym głupim Drozdowym Szeptem, zabili na ich oczach mamę Błyskotkę i tatę Ciernia, a gdyby jeszcze tego było za mało, to wyrządzili krzywdę kotce, która się nimi zajmowała. Kwiecisty Pocałunek poinformowała dwójkę kocic, że musi iść medyka i opuściła żłobek. Z pewnością te rude mysie bobki stały za tym! Innego uzasadnienia nie było. Poczekała, aż Lew skupi całą swoją uwagę na Północy, a gdy tak się stało, rozpoczęła swój plan. Skradła się do kotki, po czym skoczyła na jej ogon.
 - Giń poczwaro! Za morderstwo rodziców i zranienie miłej kotki! - Zasyczała Cisza, wbijając swoje kły w rudy ogon kocicy. Sprawiało jej to więcej satysfakcji niż gryzienie ogona tego liliowego ucznia. Tu przynajmniej miała podstawy, aby to robić. - Miałaś iść i nie wracać! Nigdy! I-I miałaś wziąć Północ ze sobą!
 Wojowniczka zmierzyła wzrokiem wyszczekańca, który uczepił się jej ogona zębami. Była ciekawa czy ktoś jej podsunął ten pomysł, czy kocię było samo z siebie aż tak zepsute, by wpaść na tak bardzo głupi pomysł.
 - Znaj swoje miejsce przybłędo. - Otwartą łapą uderzyła kocię, chcąc, aby znalazło się jak najdalej od niej, nie chcąc zostać przez nią pobrudzoną, co niestety już się stało. - Jesteś naprawdę zabawna. Powinnaś być mi wdzięczna, że Cię nie zostawiliśmy i że nie podzieliłaś losu swoich, pożal się rodziców. W szczególności po tym, jak twój tatuś zabił członkinie naszego klanu…
 Kocica wystawiła język w stronę wojowniczki, słysząc jej słowa.
 - Tak właśnie interesuje mnie twoje głupie zdanie. - Powiedziała szylkretka. - Gdy tylko miła Pani wróci, powiem jej, że mnie bijesz i grozisz mi śmiercią. - Przerwała na chwilę, po czym znalazła się przy kotce i ponownie wbiła swoje kiełki w jej ogon. - Jesteś tak głupia, jak ma siostra, a niżej nie da się upaść. I w życiu nie będę Ci wdzięczna, bo za co? Za to, że pozbawiłaś mnie dwójki rodziców i mnie tu uwięziłaś?! Jesteś śmieszna!
 - Ja cię nie biję kochana. Chyba nikt Cię jeszcze nie uderzył, skoro zwykłe odepchnięcie uważasz za bicie... Ty mała!
 Zirytowana przycisnęła łapą kociaka do ziemi, gdy ten znowu uczepił się jej ogona, na co kociak tylko pisnął głośno.
 - Posłuchaj mnie uważnie. Głupia to jesteś ty. A twoja siostra jako jedyna z waszej rodziny posiada mózg i go używa. Powinnaś brać z niej przykład. - Zerknęła na Północ, uśmiechając się do niej, po czym puściła Ciszę i unosiła ogon do góry, by uniemożliwić jej ponowne ugryzienie. - Pozbyłam się dwójki wrogów, którzy zagrażali mojemu klanowi, a przede wszystkim mojemu bratu i siostrze. Skoro dla ciebie tak ważna jest rodzina, powinnaś mnie zrozumieć... a czy uwięziłam? Ciszo... Ty mnie obchodzisz tyle, co zeszłoroczny puch, bo wiem, że z córki mordercy nie będzie żadnego pożytku. Każdy tak uważa i każdy widzi twoje zapędy. Więc bądź tak łaskawa i bądź cicho! - Prychnęła. - Naucz się pokory i nie przysparzaj problemów Kwiecistemu Pocałunkowi. Biedna ma swoje lata i tylko brakuję tego, byś ją zawczasu wykończyła…
 Kocica prychnęła cicho pod nosem. Czemu miałaby być taka głupia jak jej siostra? Tylko aby zadowolić jakiś sierściuchów? To nie miało żadnego sensu.
 - Nie nazywaj tatę Ciernia w ten sposób! - Syknęła, uderzając kotkę swą łapą. - Nie znałaś go i nigdy nie poznasz, jaki był świetny, więc nie masz prawa go oceniać! Gloryfikujesz najgorsze zło, jakie istnieje na tym świecie, czyli siebie i popierasz, gdy ktoś robi to samo. To nie ma sensu! Powinnaś skończyć martwa zamiast tej twojej nierudej mentorki!
 - I kto tu komu życzy śmierci? - Rzuciła rozbawiona, korciło ją naprawdę by spuścić manto kociakowi, a jeszcze lepiej, żeby zrobiła to Ziębi Trel. Wtedy raz-dwa przybłęda nauczyłaby się zachowania. - Tatuś Cię nie potrafił wychować, ale na szczęście umarł i kto inny się tym zajmie. Masz szczęście, i to wielkie. Może coś jeszcze z Ciebie będzie. Tak się składa, że idealnie nadajesz się do kopania tuneli. Bo tak tryskasz energia i machasz łapkami... Szkoda by twoje umiejętności się zmarnowały.
 - Nie mam szczęścia, bo trafiłam na taki mysi móżdżek jakim jesteś ty! - Uderzyła łapą w ziemię. - I nie jestem kretem, aby kopać głupie tunele pod ziemią. Może i tobie się podobają, jednak nie musisz przenosić ich na mnie. Jestem przekonana, że twoje futro wygląda cudownie, gdy rzucisz się w błoto i nie przekonasz mnie, że jest inaczej.
 - Ja nie wymuszę… - Przynajmniej nie teraz, w końcu nie miała takiej władzy. - …ale inni na pewno wezmą to pod uwagę, jak im powiem o twoich zdolnościach. Będziesz miała w końcu dług wdzięczności do spłacenia za to, że dzielimy się z tobą jedzeniem, pasożycie. - Ziewnęła znudzona, tym jak Cisza się produkowała. - Północo, a ty co sądzisz? Cisza nadaję się na kreta, prawda? Przynajmniej wtedy powinna być cicho, bo inaczej gleba jej wpadnie do buzi.
 Wzrok kociaka powędrował na niebieską kotkę, do której zostało skierowane pytanie. Mimo iż wiedziała, że ta bez większego namysłu poprze kocicę, to w jej głowie pojawił się płomyk nadziei, że będzie inaczej. Może wreszcie kocica zacznie wyciągać wnioski, a nie iść ślepo za nieznaną jej kocicą.
 - A tylko się waż. Jedno złe słowo, a nawet Kwiecisty Pocałunek mnie nie powstrzyma przed tym co zrobię. - Rzuciła w stronę w Północy, a zaraz jej wzrok powrócił na wojowniczkę. - A ty się nie wtrącaj! Nikt Cię tu nie chcę, więc możesz już iść robić swoje wojownicze obowiązki gdzieś indziej! Nie jesteś karmicielką, aby siedzieć tu z nami od wschodu do zachodu słońca i dłużej. Idź kopać swe tunele i nie wracaj tu więcej.
 - Nie będziesz mi rozkazywać. Pomyliło ci się coś, koteczko. I to tak porządnie... - Prychnęła, spoglądając na kocię spod zmrużonych powiek. - Zapamiętaj raz i porządnie, że to Ciebie tu nikt nie chce. Nawet twoja siostra, która doprowadzasz do płaczu i ją straszysz... Kwiecisty Pocałunek również na ciebie się skarży, nazywa Cię złem wcielonym. Biedna, pewnie żałuję zmiany rangi, bo musi się użerać z takim niewdzięcznym pasożytem. - Zerknęła w stronę wyjścia, mając nadzieję, że kocica zaraz sama wróci i ją uwolni od rozmowy z tym mysim móżdżkiem.
 - W takim razie może się nami nie zajmować. Nikt jej tego nie każe, więc może sobie wrócić do bycia wojownikiem i nas zostawić. I ty możesz też wziąć z niej przykład, a nie zadręczać kocięta swoją propagandą. - Uderzyła zła ogonem w ziemię. Jak jej siostra mogła zadawać się z kimś takim jak ta niemiła kotka? Jedyne co robiła, to przychodziła do żłobka i ją wkurzała.

Wyleczona: Kwiecisty Pocałunek
<Lewku?>