BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jemiołowa Skóra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jemiołowa Skóra. Pokaż wszystkie posty

29 sierpnia 2022

od Jemiołowej Skóry do Bylicy

Jemiołowa Skóra parła przed siebie, nie oglądając się. Chciała być tylko jak najdalej od rodziny! Kamienna Gwiazda oceniła ja niesprawiedliwie. Każdy zasługiwał na szansę. Może i sama postanowiła poprawę, ale nigdy nie wybaczy matce, bo nikt jej nie nauczył wybaczać. Nigdy nie potrafiła wybaczać. Była też załamana, bo nikt jej nigdy niczego nie nauczył... No może mentor. Dlatego była taka niemiła. Bo nikt nie zechciał okazać jej  miłości, której tak potrzebowała. Sama radziła sobie w świecie, wychowywana przez zło. Teraz planowała przemianę, by okazać uczucia tym, którzy nie potrafili zrobić tego samego dla niej. Ale nie mogła też obwiniać innych za to, czego nie zrobili. Boląca łapa opóźniała jej marsz, przez co zeszło tak dużo dni. Raz po raz potrafiła się wywalić, ale też nie nauczyła się poddawać. Ani kochać. Była pewna, że w każdą sekundę jest możliwe, żeby dołączyła do Sowiej Łapy. Nie bała się spotkania z siostrą, albo sama może... Chciała już odejść. Każda chwilą i sekunda ciągnęła się w nieskończoność, a ona już traciła siły. Ale  po jakimś czasie zobaczyła legowiska dwunożnych. Może i lepiej być pieszczochem niż samotnikiem, ale czy będzie to się zaliczać do wygranej, czy poddania? Bez sił opadła na podłoże, czując, że to jej koniec. Łzy zaczęły strugami lać się po jej policzku. Nie zauważyła nawet kiedy zmorzył ją sen.

<Bylica?>

12 sierpnia 2022

Od Jemiołowej Skóry Do Gepardziej Łapy

Jemioła skierowała się do legowiska medyka, żeby tylko porozmawiać z Gepardzią Łapą. Przywitała się z Wiśniową Iskrą, nie dając jej czasu do zadawania pytań.
— Przyszłam porozmawiać z Gepardzią Łapą.
Podeszła do niebieskiej kotki, z nadzieją, że będzie chciała rozmawiać.
— Dobra dzieciaku, chcesz mieć matkę? — powiedziała niby chamsko, ale tak naprawdę tego nie zamierzała — Chyba, że nie chcesz jej mieć.
— Yyy... — zająkała się. — Jak mieć matkę?
— Czuć, że ktoś cię kocha, się tobą opiekuje... Ale z resztą, to propozycja nie do odrzucenia.
— Nie rozumiem — miauknęła, siadając. — Nie mam matki, jak mam ją teraz mieć? Jestem sierotą.
— Wiesz... Ja mogłabym być twoją matką. — Jemioła poczuła, że pod jej skórą robi się dziwnie ciepło — Chyba tego chcesz, czyż nie?
— Adoptowałabyś mnie?
— Jeśli chcesz to chętnie... Bo i tak nigdy nie poznam odpowiedniego kocura. Ale będę cię wychowywać z inną kotką, którą poznasz później...
— To trochę dziwne, jesteś pewna, że chcesz?
— Jestem pewna. Od małego ci współczułam i chciałam pomóc. — Jemiole kłamstwo prawie utknęło w gardle.
— N-na prawdę? A nie dyskryminujesz nierudych?
— Nie. Sama nie jestem doskonale ruda, moja siostra tak samo, a brat biały. Matka czarna. We mnie płynie krew nierudych, nie martw się.
— Nie próbujesz mnie wrobić?
— A co by mi to dało? Jakbym faktycznie chciała cię wrobić, to bym już dawno to powiedziała.
— Jakoś nie jestem przekonana...
— Przecież na pewno jesteś przekonana. Każdy by mnie chciał za matkę.
— Ale ja nawet cię mocno nie znam...
— Przecież jesteśmy z jednego klanu. A poza tym, każdy zna mnie tak samo mocno jak ty. Nie bardziej.
— To wciąż trochę dziwne, nie jestem przekonana, nie wiem czy to dobrzy pomysł — mruknęła.
— Przecież chciałaś mieć matkę, czyż nie? A mówił ci ktoś, że popełniłam jakąś zbrodnię? Otóż nie. Nie wiem, czemu mi nie ufasz.
— No tak, ale my się ledwo znamy, nie wiem, czy to tak działa.
—Wiesz... — Jemiołowa Skóra westchnęła teatralnie — Zawsze chciałam mieć taką córkę jak ty. Jestem dla ciebie miła... I cię kocham. Jak biologiczna matka.
— Umm, możemy spróbować...
— Dobrze. Mam nadzieję, że dobrze ci się będzie spało. — Pogłaskała córkę po głowie z obrzydzeniem. I matki żyją z tym przez cały czas. Fuj. — Wiesz, ja chyba też będę szła spać. Bo łapa mnie strasznie męczy, pewnie źle stanęłam.
— Możesz poprosić moją mentorkę o zobaczenie, czy wszystko z nią w porządku, ja jeszcze tego niestety nie umiem.
— Naprawdę nie trzeba. Przyjdę jutro. — nie czekając aż kotka znowu zacznie się spierać, skierowała się ku swojemu legowisku.

<Córeczko?>

03 sierpnia 2022

Od Jemiołowej Łapy (Jemiołowej Skóry) CD Rozżarzonego Płomienia (Rozżarzonej Łapy)

*dawniej*

- Ha! Bo co mi zrobisz? Uważaj do kogo mówisz. Twoja mamusia nie ocali cię przed moim gniewem. Zresztą... - Uśmiechnął się paskudnie. - Ostatnio posłużyła mi za cudowny worek treningowy.
- Zostaw moją matkę! - prychnęła od niechcenia, przecież i tak los matki jej nie obchodzi. Ale nigdy nie może pozwolić, żeby ktoś obrażał jej rodzinę!
- Nie zostawię. To moja zabaweczka - zaśmiał się. - Tylko się nie popłacz. Znajdź sobie lepsze wzory do naśladowania niż ta ofiara losu.
- To zmuszę cię siłą, ty zesrany lisie! - syknęła - Puść moją matkę wolno!
- Siłą? Ty? Nie masz ze mną szans. Jesteś tylko uczennicą. Znaj swoje miejsce - miauknął, kierując kroki dalej w teren, ignorując ostatnie słowa kotki.
- O. Cykasz się? - powiedziała w stronę Żara, podbiegając do rudego, choć sama się bała co kocur może jej zrobić. - Bij się ze mną! Najwyżej umrę w obronie matki. - dopowiedziała z trzęsącym się tonem.
Spojrzał na nią, zimnym wzrokiem.
- To doprawdy godne podziwu, że zależy ci tak na tej wroniej strawie. Nie będziemy jednak się bić, bo nie jesteśmy sami, a ja mam ważniejsze rzeczy do roboty niż ty.
- A jakie na przykład rzeczy? - zapytała z drwiną w głosie - Grzebanie w dupie i życiu Kamiennej Agonii?
- Nie interesuj się tak. Przynosisz wstyd nam rudym, takim zachowaniem. Powinnaś wstydzić się takiej matki.
- Moja matka chce żyć tak jak chce, i tak właśnie próbuje tak żyć. I nigdy nie będę się jej wstydzić. - miauknęła dumna.
- Nie ma czym tu chwalić się, zdrajczyni - syknął, przyspieszając.
- Jakbym tylko mogła, zesrałabym się już na ciebie, wiesz? - odpowiedziała sarkastycznie - A poza tym niczym się nie chwalę.
- Uważaj na słowa smarkaczu. Twoja mama już nie rządzi. - zatrzymał się mordując ją wzrokiem. - Zawsze możesz skończyć jak ona albo gorzej.
- Już możesz przestać rzucać te głupie słówka na wiatr, wiesz? - syknęła - A moja matka jest jedną z najbardziej szanowanych kotek, a ja w życiu nie skończę gorzej nisz ona. A jeśli dalej śmierdzielu będziesz taki bezczelny, to skończysz pod moją podeszwą.
- Szanowana? Nikt w Klanie Burzy jej nie szanuje. Jest uznawana za mordercę kociąt. Jako zastępczyni, nikt jej nie lubił, bo się na wszystkich darła. Zejdź na ziemię, bo żyjesz w jakimś chorym śnie. Teraz jest workiem kości, co ryczy ciągle w mech. Gdzie tu siła? Ojoj, już się ciebie boje, naprawdę. Tak fikasz do starszych? Może trzeba znów ci wyrwać te nierude kłaki co? Mogę ci to załatwić u Zajęczej Gwiazdy. Coś czuje, że się zgodzi ze mną.
- Ojoj, chciałam zauważyć, że każdy ją szanuje. I nikogo nie zamordowała, każdy ją lubił, bo właśnie prawie w ogóle się nie darła. - krzyknęła - I co jeszcze pominęłam?! Że się jej bałeś?! To oczywiste, i tak nie jesteś nic warty. - zaśmiała się cicho pod nosem - a i tak co mi zrobisz? Pogrozisz paluszkiem? Tak, już to sobie wyobrażam.
- Nie zamierzam rozmawiać z kimś, kto jest pusty jak pień drzewa i nie dostrzega prawdy. Jak mi nie wierzysz to popytaj wojowników, to ci powiedzą jaka ta twoja mamusia jest szują. - odszedł.
Jemiołowa Łapa miała ochoty wybić go z planszy. Ale jak? Przecież był wojownikiem.

*obecnie*

Jemioła przechadzała się po obozie, szukając rozrywki. I nagle zauważyła Rozżarzoną Łapę.
 - Heej uczniaku! - zawołała w stronę kocura, wykorzystując fakt, że jest wojowniczką - Jak tam mija bycie uczniem?
Oczywiście, podkreśliła ostatnie słowo.

<Żaruś?>

07 lipca 2022

Od Jemiołowej Skóry CD. Narcyzowej Łapy

Niedawno Jemioła znowu miała okazję spotkać się z Narcyz, więc wcale nie była szczęśliwa. Ta nic nie wspomniała, że albo mogą się przyjaźnić, albo coś więcej... Nie, Narcyz nigdy jej nie będzie kochać. Bura od niedawna czuła jakieś do niej uczucie... Miłość? Może ruda niespecjalnie ją lubiła, a może... Przecież uratowała ją przed szczurem. Teraz akurat wracała z polowania, znalazła jedną, bardzo tłustą nornicę. Szła zanieść ją kotce. Lekko kroczyła po trawie, by zanieść Narcyzowej Łapie to, co upolowała. Zaraz potem znalazła się w obozie, wtedy od razu pobiegła do rudej.
— Proszę, to dla ciebie. — Jemioła podsunęła jej pod nos swoją zdobycz, uśmiechając się lekko.
— Nie chcę tego, śmierdzi.
— To zaniosę to karmicielkom, trochę dużo ich mamy.
— Dawaj, ja im to zaniosę.
— Jak chcesz — odmruknęła Jemiołowa Skóra.
Zaczęła kierować swoje kroki w kierunku legowiska wojowników, ale kątem oka jeszcze spojrzała za siebie. Nie zdziwiła się, widząc, że Narcyz jednak zaczęła jeść świeże mięso. Bura chciała spróbować po raz drugi, tym razem narwać jej kwiatków. Zobaczyła tylko te głupie niebieskie kwiatki. Chyba nazywały się maki. Pochodziła jeszcze chwilę po łące, aż nie zobaczyła takich bardzo jasnych różowych okazów. Tak, te na pewno jej się spodobają. Weszła przez wejście do obozu i podbiegła do rudej.
— Zerwałam dla ciebie kwiatki. — Jemioła podsunęła jej pod nos słodko pachnące rośliny.
— Co... — bura przerwała kotce.
— Po prostu chodźmy, o tam. — Wskazała kierunek ogonem.
Narcyz od niechcenia poszła za nią, nieświadoma, co druga chce zrobić.
— Po prostu nie mówiłam ci tego wcześniej, ale... — zaczęła tajemniczo — Ale ja cię kocham, i tego nie zmienisz.
Ruda z piskiem odskoczyła w bok.

<Narcyz? Chyba masz problem>

19 czerwca 2022

Od Jemiołowej Skóry CD. Owczej Łapy

 Jemiołowa Skóra poczuła się dziwnie. Narcyzowa Łapa ciągle próbowała znaleść sposób, by ją wyśmiać. Dlatego bura omijała ją szerokim łukiem. Był wieczór i właśnie truchtała do sterty zdobyczy, powoli sięgnęła głową po królika. Nagle zaskoczył ją Owcza Łapa, który, jak się okazało, stał za nią.
– Chciałabyś ze mną pójść na polowanie jutro? Jako wyszkolona wojowniczka pokazałabyś mi kilka rzeczy? A potem byśmy może poszli do Słonecznikowej Łodygi? – zaproponował.
– Okej. – tortie sama była zdziwiona, że nagle nie rzuciła ostrego komentarza.
– To postanowione. – odparł kocur z uśmiechem na pysku – Pójdziemy jakoś o wysokim słońcu, jak znowu nie wyślą mnie na patrol lub polowanie.
Teraz zaczęła powoli truchtać w stronę legowiska wojowników, zupełnie zapominając o posiłku. Teraz tylko martwiła się, jak to będzie spać w legowisku wojowników. Przecież jeden wschód słońca temu została wojowniczką i odbywała czuwanie. Po cichu weszła do legowiska, żeby nikogo nie zbudzić, bo niektórzy spali. Ułożyła sobie legowisko w miejscu, gdzie najbardziej wiało. Przecież nie zasługiwała na wygodę. Położyła się, żałując, co obiecała bratu.

*kolejny dzień*

– Nie śpisz? – szepnął Owcza Łapa.
– Jeszcze nie ma wysokiego słońca... – jęknęła zrezygnowana.
– Słonecznikowa Łodyga powinien zaraz wstać. Możesz mi pokazać kilka rzeczy, a w tym czasie powinien wstać. – odparł podekscytowany. – No chodź! To potrwa tylko chwilę!


< Owcza Łapo? >

16 czerwca 2022

Od Jemiołowej Łapy (Jemiołowej Skóry)

Niegdyś Jemiołowa Łapa czekała na ten dzień. A czemu teraz nie? Dziwne. Przecież zawsze chciała zostać prawdziwą wojowniczką. Powinna się cieszyć, że zostanie nią szybciej niż Narcyzowa Łapa. Jednak teraz czuła jedynie rozczarowanie. Bardzo dobrze wiedziała, że Zajęcza Gwiazda obróci to wszystko w żart. Jakoś się na nią dziwacznie patrzył. Może zły, że zostanie głupią wojowniczką? Tego nie wiedziała. Z jego oczu nic nie dało się wyczytać. Dlaczego ten dzień musiał nadejść?
— Ja, Zajęcza Gwiazda, przywódca Klanu Burzy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika.
— Jemiołowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
Okej. Na razie nie jest źle... Jest normalnie...
— Przysięgam.
— Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Jemiołowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Jemiołowa Skóra. Klan Gwiazdy cieni twoją odwagę i głupo... siłę, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Burzy.
Jemiołowa Skóra była zawiedziona. Takie imię? Przypominające jej głupotę? Teraz Narcyzowa Łapa będzie miała powód do wyśmiewania jej.
Lider dotknął pyskiem jej głowy, a ona z pośpiechem dotknęła jego barku. Teraz powinni skandydatować imię nowej wojowniczki, jednak nic takiego się nie stało. Tylko kilku wojowników cicho się zaśmiało, jednak szukała wzrokiem córki Obłocznej Myśli. Widziała, że ta chce wybuchnąć śmiechem, jednak nie chce okazać złych manier. Teraz jej życie zmieniło się w koszmar. I to teraz taki prawdziwy.



14 czerwca 2022

Od Jemiołowej Łapy C.D Narcyzowej Łapy

Jemiołowa Łapa była zdziwiona nagłą reakcją Narcyzowej Łapy. No co? Tylko mówiła prawdę. A ona ni stąd, ni z owąd powiedziała, że nie mogą się przyjaźnić. Pierwszy raz w życiu poczuła lekkie ukłucie w sercu. A może jej się zdawało? Raczej nie. Miała nadzieję na przyjaźń z nią. Ale ona chyba zaliczała ją do plebsu. I uwaga: nie ten plebs, tylko to plebs. Zaliczali się oni do rodzaju nijakiego. A na zgromadzeniu bura nie mogła na nią patrzeć. Wszyscy przed wyjściem gratulowali rudej wybrania przez Zajęczą Gwiazdę. A ona? Czemu nawet się pyta? Przecież kto by miał jej gratulować? Rodzina? Przyjaciele? Nie. Wszyscy uważają, że jest taka, a nie inna. Nie miała nikogo takiego. Ona wcale na początku nie była chamska. Tylko widząc, że nikt się nią nie interesuje, nikt na nią nie raczył spojrzeć, zrobiło jej się żal. Kogo? Nie jej. Tylko kotów, które nawet nie zauważyły, że istnieje. A wracając do zgromadzenia, otoczyły ją wtedy koty. Bała się. Zaczepiła pierwszego lepszego kocura, który okazał się Omenem. Potem ta głupia NARCYZ. To przez nią się rozpłakała. Nie przez kogo innego. A dlaczego nie mogła być jej przyjaciółką? Bo se powiedziała, że ma już przyjaciół. Oczywiście rudych. A kto to był? Zapytała się. A ona:
– No wiesz. Irys, Drozd, Orzech. Mak może. Oni wszyscy są fajni i nie robią scen. Nie mamy tu miejsca na Jemiołę. – zasugerowała coś kotce, mierząc ją wzrokiem.
– Może i tak... – odpowiedziała ze spokojem. – Ale tylko ty znasz mój prawdziwy charakter, tylko nie chcesz się do tego przyznać.
– JA???!!! – wypluła z siebie mierząc ją wzrokiem, i śmiejąc się jednocześnie. – Tobie chyba poprzewracało.

<Narcyz? Puk puk.>

[przyznano 20%]

09 czerwca 2022

Od Jemiołowej Łapy C.D Narcyzowej Łapy

Jemiołowa Łapa leniwie rozciągała się przed legowiskiem uczniów. Przed chwilą spała, właśnie miała iść coś zjeść. Strasznie się zezłościła, bo "owa" Narcyz jest już Narcyzową Łapą. Tortie miła już dość tej napyziałej uczennicy. Taki przykład: niby umie polować, ale nie umie wywęszyć zwierzyny. Po prostu udawała mądrą, nawet ostatnio się tak jej wystraszyła, że pomogła sobie przy poważnej rozmowie Marchewką. Właśnie, tak znikąd, kątem oka zauważyła patrol "nierudych" wracających z pulchną sikorką. Oblizała się i miała nadzieję, że nikt jej ptaka nie odbierze. Przypatrywała się stosowi. Jacyś inni uczniowie zanieśli królika dla karmicielek i dwie myszy dla Byczej Szarży. A ptak został nietknięty. Gdy wszyscy sobie poszli, wzięła się za jedzenie. Jak na złość, chyba córce Obłocznej Myśli zachciało się nornicy.
 – Witaj. ­– Narcyz przysiadła koło niej.
 –Nie masz lepszych rzeczy do roboty? – Bura była zirytowana, i to z dwóch powodów. Pierwsze, Ruda dobrze wiedziała, że nie lubi jej towarzystwa. A po drugie, specjalnie usiadła w mokrym i odosobnionym miejscu.
 – Akurat nie. A ty tak sobie tu siedzisz ładnie i się zastanawiam. Nie jest ci zimno w tą ogoloną skórę?
– A może, zapyziała klusko, nie. – Odpowiedziała zgryźliwie. Ale przecież futro jej powoli odrastało! To skandal.
 – Dziwne. To powiedz mi, z jakiego powodu, jak nie z tego, tak się trzęsiesz?
Bura już traciła cierpliwość i normalnie wybuchała w sobie. Miała dość głupich odzywek uczennicy.
 – W takim razie, powiedz mi, kogo jesteś córką. – Jemioła zarzuciła wyzwanie kotce.
 – Obłocznej Myśli i Falującej Tafli. – powiedziała szyderczo uczniaczka – A ty jesteś córką morderczyni i przywódcy, który nie potrafi zmądrzeć, jak każdy przywódca, nie licząc Piaskowej Gwiazdy.
Jemioła uśmiechnęła się, ale tym razem normalnie.
 – Z resztą, też uważam, że moja rodzina jest głupia. – Bura już nie czuła wielkiej złości do drugiej – Nie jesteś taka zła. Nawet mogłabym, jakbym się postarała, zaprzyjaźnić się z tobą.

<Narcyz? Oczekuję na twoją odpowiedź.>

[przyznano 5%]

27 maja 2022

Od Jemiołowej Łapy

Spać. Spać. Spać. Chciała przez cały dzień spać. Obudził ją lodowaty, śnieżny powiew wiatru pory nagich drzew. A jej było zimno. Tak jak drzewa, w niektórych miejscach była naga. Futro odrastało, ale powoli. Jednak nie tylko wiatr ją obudził. Jeszcze Orlikowy Płatek, powiedzieć, że idzie na patrol.
- Przynajmniej patrol lepszy od polowania.- Ta sucha pociecha od budzącego się Owczej Łapy niewiele dała.

***
po patrolu

Skierowała się w stronę legowiska. Na szczęście, nikt jej nie przeszkodził. Nie mogła się tym cieszyć długo.
-Idź coś zjedz! Idziemy na trening.-zawołała od progu Sójcza Łapa. - Tylko się nie spóźnij!
Eh. Kolejny trening. Kiedyś wręcz je uwielbiała, ale teraz... Teraz chciała spać. Nic innego. W miejscu treningu spotkała Rzęsa. Pokazał jej banalny ruch.
-A teraz ty spróbuj - powiedział tak, jakby on też nie chciał tu być. - Mamy mało czasu...
Jemiołowa Łapa pokazała ten sam ruch opanowany do perfekcji.
-Jak ty... - powiedział z otworzonym pyskiem przez zdziwienie. - Ty...
-Ehem, panie mądraliński - powiedziała z dezaprobatą. - Przecież ćwiczyliśmy to wczoraj.
-A to koniec treningu. Rób, co chcesz.
Jemioła skierowała się w stronę obozu. A potem, spełniła swoje marzenie. Poszła spać. Nie, jeszcze nie poszła spać. Musiała rozmyślać, jak zawsze, co się stanie w przyszłości. Klanie Gwiazdy, ratuj! Czemu przerwała swoje rozmyślania? Czemu poszła spać? Jednak dziś była troszeńkę zmęczona.

[przyznano 5%]

Od Jemiołowej Łapy

Jemiołowa Łapa zauważyła, że na patrole i tym podobne rzeczy chodzą prawie tylko nierudzi. Sowa i Owca się strasznie na to skarżą. Dlaczego? Jemioła tego nie wie. Sowia Łapa mówiła, że obskubałaby się z futra, żeby choć raz nie iść na patrol.
- Pewnie nie myślała co mówi - stwierdziła po cichu, gdyż ze swojego doświadczenia wiedziała, jakie to nieprzyjemne. Jemioła chciała się z nią zamienić miejscem. Śpi całymi dniami, na nic nie ma pomysłu... Ach. Przypomniała sobie. Na zgromadzeniu Narcyz powiedziała Omenowi, że jest córką mordercy. Ją to ukuło. Dalej nie wiedziała, czy to prawda. Czy prawdą jest, że któryś z jej rodziców kogoś zamordował? Może tak powiedziała na odczepne? Może jej rodzice kogoś zamordowali. Może. Może Mroczny jest mordercą. Jednak tego NIE WIEDZIAŁA. Powinna się zdecydować. Nie lubi walk i jak inni umierają, ale rodzinę to już chyba może zabić. Nie potrafi się zdecydować. Może chyba może może. Rodzinę zabić może. A czemu by nie? Nie zrobi to prawie różnicy. Tylko znikną z pamięci wszystkich klanów. Tylko ona będzie pamiętać, że ich zamordowała. Może jeszcze kilka kotów. Ale tylko kilka. Może powinna zrobić się dla innych miła? Porzuciła tę myśl od razu. I zapomniała, że w ogóle nad tym rozważała. Głupiutka Jemiołowa Łapa.

[przyznano 5%]

Od Jemiołowej Łapy

Co chciała zobaczyć wokół siebie: otoczenie - soczyste, zielone liście, prawda - biały, cały biały śnieg. Tak właśnie wygląda pora nagich drzew. Nie, żeby była marudą. Przecież futro jej w połowie odrosło. I, ot, tak, znikąd, zatęskniła za Omenem. Czemu? Nie wiedziała tego. To głupek i psychol przecież. Jednak na razie najmądrzejsza osoba, jaką spotkała w życiu. Nawet jej ojciec, którego w ogóle, nie był taki mądry. Chyba. Jego w ogóle nie widziała na oczy. Buraczki-Burzaczki. Tak chyba Mroczny Omen nazywał ją i jej klan, przypomniała sobie.
-To jednak nie jest inteligentny - stwierdziła w duchu. - Istnieją lepsze osoby.
Na przykład Piaskowa Gwiazda. Pokochała ją Jemioła. Na pewno byłaby z niej dumna. Za to, że wiadomo - jest ruda. I jeszcze, jest taka silna. Jej taka wewnętrzna duma. Dlatego Owca jest głupi, bo jest biały. A na przykład, Sójcza Łapa jest prawie cała czarna. Raz słyszała słowo rasizm - nawet nie wie, co to jest, ale wie, że to istnieje. To chyba znaczy, że ktoś jest czarnym brzydalem. Nawet nie wie, co się Owczej Łapy czepia. Jest jednym z lepszych chłopaków - na pewno lepszy od głupich sióstr płci jej własnej. Jest jedyną na świecie fajną kotką. Inne się zawsze czegoś czepiają - na przykład, że urodziła za mało kociaków.

[przyznano 5%]

Od Jemiołowej Łapy

Heh. Długi Rzęs w końcu nauczył ją walki. W końcu ma jak się rozprawić z rodziną. Heh. Kiedyś jeszcze Rzęsa zabije za to, że wcześniej jej nie nauczył. Narcyz dalej bawiła się w żłobku. Kozi bobek. Zrozumiała, że futro jej odrośnie. A z Węglem nie była tego taka pewna. Niektóre koty nie miały tego szczęścia. Na przykład Węgiel. Zaczęła rozmyślać. Dalej była ciekawa, co się stało z jej ojcem. Jaki był? Nie wiedziała, ale to dlatego, że nikt jej nie powiedział, kim był. Po prostu był jak prostu. Prawie wszystkie informacje o nim zaginęły. Nawet nie wiedziała, czemu się tym interesuje. Więc porzuciła temat. Szła do Węgla. Nie, do Kastraxa. A po co? Umm... Raczej chyba jednak nie idzie. Chciała być w innym klanie. Dlaczego? Inne klany - zabijemy każdego, nasz klan- kastrujmy koty i obskubujmy z futra. Fajnie. Po prostu fajnie. Wolałaby być samotnikiem. Oni nic nie muszą robić. Nie polują dla klanu, nie sprzątają legowiska starszyzny, nie trzeba wierzyć w Klan Gwiazdy, nie trzeba znać kodeksu wojownika. Ich plan na każdy dzień, to:
- Zapolować
- Pozwiedzać
- Pospać
I chyba jeszcze czasem walki. Dlatego chce być samotnikiem. Jednak nie myślała dłużej, poszła spać. Ale tam też męki. Koszmar. Sen jej pokazał, że nie zabije nigdy swojej rodziny. Koszmar. Koszmar. Koszmar. A miała właśnie uciec do Klanu Wilka, tam zostać wojowniczką. A tam ktoś na warcie. Oczywiście, nie myślała na poważnie. Przecież jest mała.

[przyznano 5%]

Od Jemiołowej Łapy Do Rozżarzonego Płomienia

Była na polowaniu. Znowu. Miała już dość ganiania za króliczymi bobkami. Serdecznie dość. Wszędzie była trawa. I kwiatki. A wokół niej głupie króliki. Tam jest jeden biały, drugi, o tam, trochę bardziej szarawy. A trzeci...? Rudy. Jaki rudy? Przecież nie istnieją rude króliki. Jednak to chyba był brązowy. Upolowała jednego. I wróciła do obozu, wraz z Długimi Rzęsami. Po prostu tylko jej przeszkadzał w polowaniu. Chwilę słuchała szumy soczystych zielonych liści. A potem jej mentor, przeszkodził, mówiąc:
-Jak chcesz, to się prześpij. Jeden królik starczy.
Jemiołowa Łapa nie dowierzała. Jeden królik? Tym ledwo dwa koty się podzielą. Jednak nie protestowała, poszła pospacerować po licznych łąkach. Tam Długie Rzęsy poszedł jeszcze zapolować i mogła mu towarzyszyć. Jednak tam dalej nic ciekawego. Spotkała tylko jakieś maki. Bo chyba tak nazywały się te fioletowe kwiatki. Znalazła jakieś nasłonecznione miejsce i się położyła. I zaczęła marzyć.
-Co by się działo, jakbym była Przywódczynią. I mi odrosło bure futro. I bure futro by się zmieniło na rude...-wiedziała jednak, że to niemożliwe. Nawet jakby nie wiem, jak pracowała. To po prostu niemożliwe. A na przywódcę jej nie będą chcieli. Za to, co zrobiła na zgromadzeniu. Musiała się pogodzić z losem. Ale, na szczęście, Narcyz nie wybiorą. Heh. Potem coś rudego, czy tam brązowego, przykuło jej uwagę. Królik! Ten, co wcześniej! Po cichu się zakradła. Potem skoczyła. O nie! To był kot. Ale jednak jej umiejętności się sprawdziły. I był to Rozżarzony Płomień.
-Złaź ze mnie!-Syknął-Zostaw moje rude futro!

< Żar? Mam nadzieję, że ci nie zrobiłam krzywdy >

[przyznano 5%]

Od Jemiołowej Łapy Do Owczej Łapy

Jemiołowa Łapa miała iść na polowanie ze swoim mentorem Długie Rzęsy-czyli inaczej psycholem. Ale chyba zmienił plany. Powiedział on niewyraźnie:
- Żłbk... Tera... - chyba zakrztuszony.
- Och, oczywiście...-odpowiedziała, i dodała w myślach: „Chętnie pójdę po jakiś wielki oset do twojego legowiska... Och, nie musisz mi dziękować”. Jemioła dalej nie mogła się przyzwyczaić, że jest bez burego futra. Niby ma jeszcze rude. Nie bure. Jej biedne futerko! Przynajmniej Narcyzowa Łapa dostała za swoje. Przepraszam, Narcyz. Mianowali ją kociakiem! I kto tu ma stulić pysk?! Jednak potem zauważyła Owczą Łapę na środku obozu. Nie, żeby ją jakoś specjalnie obchodził, ale może jej pomoże w sprzątaniu legowiska. Ale jaka była heca! Fajnie było patrzeć, jak kastrują Zwęglonego Kamienia. Głąb. Na zgromadzenie się wepchał, a jest nierudy. Klanie Gwiazdy ratuj!
- Hej ptaszku z psiego łajna!-zawołała go.-Czemu jak kociak nie hasasz po terytorium...?
- A czemu się tak do mnie odzywasz, proszę, nie bądź niemiła.
- Co?
- Pytam się, co się stało.
- Nic.
- No proszę. Próbuję ci pomóc.
- Aha.
- Co aha?
- Wszystko. W ogóle nie ogarniam, o co ci chodzi.
- Oh, naprawdę tak sądzisz? Mówię normalnie jak kot.
- Wiesz, nie, tylko to mówię dla żartów.
- Czego nie rozumiesz?
- Całego mojego życia.
- Pomóc ci?
- Słyszałeś w ogóle o tym, że to sprawy prywatne?
- A kto by nie słyszał?

< Owco? >

[przyznano 5%]

Od Jemiołowej Łapy Do Różanej Przełęczy

Jemiołowa Łapa westchnęła. Kolejne polowanie. Kolejne. Ona wolała się uczyć walki, żeby kiedyś w zemście zabić swoich bliskich. Jednak większość dnia mogła odpoczywać. Jej biedne futerko dalej nie odrosło. Dalej! Przecież miało czas. Teraz wolałaby być głupim bachorem. Depresyjnym dziadkiem trochę mniej. Skąd zna te słowa? Na zgromadzeniu jej ktoś powiedział. Chyba. Na razie nie rozumiała, że jest strasznie głupia, i musi się poprawić. Bo jest dziwna. A co do zgromadzenia, słyszała też coś o Klanie Wilka. Podobno dziwny się zrobił. Nie taki jak zwykłe klany. Podejrzany. Jednak tylko te rzeczy słyszała, bo potem zaczepiła Omen. Tego dziwoląga. Na początku, Narcyz myślała, że znalazła sobie partnera. Planuje partnera, ale w przyszłości. I planuje mieć dwanaście kociaków. Od początku o tym marzyła. Jednak dopiero teraz zwróciła szczególną uwagę, co się wokół niej dzieje. Rożana Przełęcz stała koło niej i się darła:
- Czy możesz mi proszę odpowiedzieć? - powiedziała chyba zirytowana, ale ze spokojem. - Czy możesz mi odpowiedzieć?
- Po pierwsze nie jestem głucha - odpowiedziała ze spokojem kotce. - A po drugie, co chciałaś tak bardzo ważnego mi powiedzieć?
- Jesteśmy na polowaniu - przypomniała się szylkretka. - Więc rozejrzyj się za zwierzyną.
Jemiołowa Łapa poczuła lekką irytację. Nie może jej rozkazywać. Chyba. Ale była już wojowniczką. Więc nie zakwestionowała jej decyzji.
- Okej. Tylko o czymś myślałam.
- To się pospiesz z myśleniem i zapoluj.

< Róża...? Chyba nie zepsułam twojego życia i dumy...? >

[przyznano 5%]

Od Jemiołowej Łapy Do Narcyzu

Jemioła była wściekła na Klan Burzy. A głównie na Zajęczą Gwiazdę, bo to chyba on wymyślił, żeby ją obskubać z futra. A teraz mniejsza z tym. Właśnie szła do żłobka wszystko zwalić na Narcyzową Łapę. A czemu do żłobka? Przepraszam, Narcyz. Ją obskubali z burego futra, a ją mianowali kociakiem na dwa księżyce. Kociakiem! Gdy tylko stanęła w wejściu do żłobka, powiedziała z udawanym uśmiechem:
-Czego chcesz? Chętnie ci pomogę.
-Proszę. Porozmawiajmy na zewnątrz.
-No okej, mi to nie przeszkadza, kochana Jemioło.
Jak stanęły z dala od wzroku i słuchu innych, Jemiołowa Łapa się wydarła:
-ZEPSUŁAŚ MI ŻYCIE! PRZEZ CIEBIE CZUJĘ SIĘ NAGA!
-Spokojnie. Spokojnie. Ty nie rozumiesz, że mnie uważają za idealną kotkę. Nie krzycz, bo jak będzie afera, będą po mojej stronie, nie twojej.
-Ani trochę mnie to nie obchodzi. A teraz bardzo proszę, pani Narcyzowa Gwiazdo, zrób to dla mnie...
Narcyz wydawała się świadoma, co chce jej powiedzieć.
-STUL PYSK!!!
Była... Była... Nie dało się tego ocenić. Wściekła, zabójcza i jeszcze wnerwiona. Wszystko na raz.
-Och, tak chcesz się bawić... Czy mam im powiedzieć, że mnie bijesz?...-powiedziała Narcyz ze swoim uśmieszkiem.
-Mów im co chcesz...-mruknęła Jemiołowa Łapa. - I tak to nigdy nie będzie prawda.
-Założysz się...?-mruknęła podejrzanie, jakby zaraz miała ją zabić.-Jak przegrasz, zostaniesz mysim bobkiem.

<Narcyz? Zamierzasz zostać mysim bobkiem, kobito?>

[przyznano 5%]

26 maja 2022

Od Jemiołowej Łapy

Jemiołowa Łapa wyszła na polowanie. Po raz kolejny. Nie, nikt jej nie kazał za bardzo. Sama chciała odetchnąć poza obozem. Rzęs się pytał, czy chce pójść razem z nim. Wkroczyła właśnie na polanę ośnieżoną białym puchem. Na razie nie dostrzegła zwierzyny. Nie potrafiła się skupić. Lodowaty śnieg tak ją zmroził, że poczuła się, jakby była z lodu. Mróz już dawno przeniknął jej futro, ale ona się nie poddała. Walczyła dzielnie dalej. Do końca. Aż, niespodziewanie, dostrzegła królika. Może i wychudzonego, ale to dalej coś. Zakradła się po cichu, powoli... Skoczyła... I... Uciekł. Mysi móżdżek. Nawet nie wiedziała, czemu go tak nazywa, skoro ma króliczy móżdżek. Przecież niewiele się różni. Zwierzyny szukała aż do późnego wieczora, ale bezzwłocznie. Nic. Wróciła do obozu po ciężkim dniu pracy, jednak wiedziała, że nikt tego nie doceni. Jakoś, na resztkach sił, wciągnęła się do obozu, i padła na legowisko. Jednak może mentor doceni. Od niedawna, wydawał się bardziej zainteresowany jej szkoleniem. Chciała dziś usnąć samymi dobrymi myślami, ale nie. Nie tym razem. W nocy nękały ją koszmary. Próbowała się przebudzić i znaleźć w głębi swojego umysłu lepsze sny.

***

kolejny dzień

Jemioła obudziła się cała obolała. Wszystkie mięśnie miała sztywne. Chętnie by jeszcze chwile pospała, ale się bała, że znów będą ją nękać koszmary. Reszta uczniów dalej spała. Chętnie by ich obudziła, ale nie chciała kolejnej kary. Za bardzo ją męczyły.

[przyznano 5%]

30 kwietnia 2022

Od Jemioły

Spojrzałam poza żłobek. Niby jest przytulny. Ale ja chciałam zobaczyć coś więcej. Jest to pierwsza rzecz, którą zrobiłam, jak otworzyłam oczy. Niedaleko żłobka, moje rodzeństwo: Sroka i Owca, robili coś na zewnątrz. W moje oczy, jak piorun, uderzyła fala jaskrawych barw.
- A więc tak wygląda obóz... - pomyślałam zaskoczona.
- Ile tu miejsca! - miauknęłam.
Kamienna Agonia, popatrzyła się na mnie, jakbym jej w czymś przeszkodziła, jednak wyglądała na smutną. Pokazałam matce minę, że mnie to nie obchodzi, a ona się odwróciła.
- Chyba zrozumiała co chcę powiedzieć.- powiedziałam bezgłośnie.
Dopiero zauważyłam, że wszystkie koty w obozie wydają się poruszone, nawet Irysek przyszedł zobaczyć co się dzieje.
- Nie obchodzi mnie, co myślą inni, przecież jestem najlepsza! - szepnęłam mu do ucha, ale on wydawał się nieporuszony.
Końskie Kopytko podszedł do mnie i mruknął rozbawiony:
- Uważaj na siebie, mała!
- Jestem na pewno lepsza od ciebie, więc nie potrzebuję uwag! - prychnęłam pogardliwie.
Kocur wydawał się niepewny, z kim rozmawia. Kiedy byłam w drodze do żłobka, niezadowolony Owca burknął:
- Ty masz fajnie. Wojownik, którego nastraszyłaś, rozczula się jacy to ja i Sroka jesteśmy słodcy.
Już miałam iść, ale jego spojrzenie czekało na odpowiedź.
- Nie moja wina, że wszyscy się mnie czepiają z byle powodu i że tak łatwo im zagrozić!- postarałam się to powiedzieć spokojnie, ale mi nie wyszło.
- Okej... - Owca dziwnie się  popatrzył.
- To ja już może pójdę...- i uciekł.
Potem pomyślałam - Może by tak wybrać się poza obóz...- nie. Po prostu się obraziłam, że o tym myślę. No okej, daleko zaszłam, ale dopiero się urodziłam. Mam jeden księżyc. Idziemy zwiedzać obóz!
- Najpierw legowisko wojowników.- postanowiłam. Jednak co innego przykuło moją uwagę.
- Zwierzyna!
Podkradłam się cicho do zbiorów.
- Hej mała! -zawołał ktoś.- To nie dla ciebie!
Wystarczyło mi poddać się rozczarowaniu. Obruszyłam się. Przecież jak zostanę uczennicą, będę przynosić najwięcej zwierzyny z polowania! A z resztą, już późno. Dobranoc. Jeśli wy nie zamierzacie spać, to nie mój problem. JA W KAŻDYM RAZIE CHCĘ TO ZROBIĆ.