BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berberysowa Łapa x Śpiewająca Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berberysowa Łapa x Śpiewająca Łapa. Pokaż wszystkie posty

11 kwietnia 2026

Od Berberysowej Łapy (Dzikiego Berberysu) CD. Śpiewającej Łapy (Śpiewającego Raniuszka)

— Mhm — mruknął pod nosem, wcale nie słuchając swojej mentorki.
"Dobrze wiesz, że ciebie również nie lubię, prawda?" — posłał Śnieżycowej Chmurze ostre spojrzenie.
Niech wie, że ma do niej pretensje, za ten trening ze Śpiewającą Łapą.
— Może następnym razem potrenujemy również z Równonocną Łapą? Albo Rybią Łapą? Chyba, że wolałbyś z Ciernistą Łapą? Jestem pewna, że Jagodowe Marzenie nie miałaby nic przeciwko, a i tak muszę ją spytać o kilka rzeczy, czemu więc nie podczas treningu? — zaproponowała Śnieżycowa Chmura w zamyśleniu.
— Wolałbym trenować sam — warknął pod nosem. Wiedział, że mógłby mieć więcej problemów, gdyby był bardziej agresywny i niemiły dla swojej mentorki.
Wyminął Śnieżycową Chmurę, idąc dalej w poszukiwaniu odpowiedniego podłoża na sparing z Śpiewającą Łapą. Chciał mieć to wszystko za sobą, już miał dość głośnych i śmiejących się kotek, które jakby tylko mogły to obgadałyby go i puściłyby jakąś głupią plotkę na jego temat, która by się ciągnęła za nim, jak smród spod ogona.
— Chętnie bym na to popatrzyła — przyznała Śpiewająca Łapa z uśmiechem. — Oczywiście, żeby wyciągnąć z tego jakąś naukę, w końcu niektórzy są bardzo pomysłowi, jeśli chodzi o ruchy w walce.
— Przynajmniej moja matka nie jest Łapą. — odkasłał, robiąc również złośliwą minę do Śpiewającej Łapy.
— Nie wiedziałam, że teraz wyznacznikiem naszej wartości są nasi rodzice — mruknęła oschle.
Szylkretka zmierzyła go ostrym wzrokiem. Czyżby trafił w jej czuły punkt? Uczennica jednak mu nie odpowiedziała.
W końcu dotarli do miejsca wyłożonego piaskiem. Ich mentorki zasiadły obok siebie w bezpiecznym miejscu, a uczniowie stanęli naprzeciwko siebie.
"Dobrze, teraz tylko poprzepychać się z nią na tym pisku i będę miał wolne do końca dnia! Nigdy więcej wspólnego sparingu!"
— Jesteście gotowi? Jeśli tak, to możecie zaczynać, tylko bez pazurów i gryzienia! — zawołała do nich Śnieżycowa Chmura.
Skinął głową, dając sygnał, że jest gotów. W jego ślady poszła Śpiewająca Łapa, po czym doskoczyła do niego z zamiarem wykonania pierwszego ciosu. Widział w jej oczach, że chciała go uderzyć, więc wykonał unik. Było mu ciężko wykonywać niektóre ruchy, dzieliła ich dość duża różnica wzrostu, więc kiedy Śpiewająca Łapa starała się go uderzyć w bark lub w pysk, miała problemy z dosięgnięciem go, a on nie mógł prześlizgnąć pod jej brzuchem, bo musiałby się bardzo nisko schylić, narażając się tym ciosy kotki.
Wymieniali się uderzeniami, aż do momentu, kiedy stracił cierpliwość i postanowił zdać się całkowicie na swój wzrost oraz siłę. Zatrzymał się, przyjmując na klatę kilka mocnych ciosów Śpiewającej Łapy, jednak zamiast odskoczyć, naparł na nią z całej siły, przewracając ją na miękki piasek. Wierciła się pod jego ciężarem, starając się odepchnąć go swoimi krótkimi łapkami, jednak było to bezcelowe. I tak nie mogła się uwolnić z jego uścisku.
"Wygrałem!" — ucieszony zerknął na swoją mentorkę, która patrzyła się na niego z zaskoczeniem. — "Czemu jesteś taka zdziwiona? Myślisz, że nie dałbym sobie rady z jakąś młodszą smarkulą?"
Nagle Śpiewająca Łapa splunęła na niego i trafiła go w oko. Ten wzdrygnął się i z obrzydzeniem wytarł ślinę kotki ze swojego pyska.
— Chyba cię coś boli… — mruknął niezadowolony, patrząc się na nią ze wstrętem. — I tak już wygrałem, bo nie mogłaś się wydostać.
Szylkretka i tak przestała się wiercić, wlepiła w niego złośliwe spojrzenie i wzruszyła ramionami.
— To za obrażanie mojej mamusi!
Położył po sobie uszy, łapą zgarnął piasek i rzucił nim prosto w pysk swojej rywalki. Kotka syknęła oburzona i wypluła część piasku, który wpadł jej do pyska.
— Fuj!
— Berberysowa Łapo! Jesteś starszy, nie dokuczaj Śpiewającej Łapie! — zawołała zza jego pleców Śnieżycowa Chmura. Zawtórowała jej Słodka Dziewanna głośnym pomrukiem.
Przewrócił oczyma i puścił wolno szylkretkę. Czy jego mentorka akurat musiała nie widzieć, jak jego rywalka opluła go w pysk? Czy on teraz musiał wychodzić na tego złego? Wojowniczki podeszły do nich, a on jeszcze zdążył upewnić się, czy na jego pysku nie została ślina uczennicy.
— To co? Koniec już na dzisiaj? Mogę wracać do obozu? — miauknął wyczekując niecierpliwie na odpowiedź starszych kotek.
Śnieżycowa Chmura popatrzyła się pytająco na Słodką Dziewannę, na co tamta skinęła krótko głową.
— Możesz już wracać, Berberysowa Łapo — zgodziła się jego mentorka.
Było to dość szybkie zakończenie sparingu, co usatysfakcjonowało kocura. Ruszył biegiem do obozu, nawet się nie oglądając za siebie.

* * *
Świeżo po mianowaniu Śpiewającej Łapy na wojowniczkę

Stał w kolejce kotów, które przyszły pogratulować awansu szylkretowej mądrali. Nie doceniał jej wcześniej ze względu, na jej głupie irytujące zachowanie, a kotka pokazała, że jest w stanie bardzo szybko zostać mianowaną. Powinien być z niej dumny, bo to jednak jest jego rodzina oraz Klan Burzy potrzebował utalentowanych wojowników, jednak nie potrafił całkowicie zdusić w sobie niechęci do Śpiewającego Raniuszka.
W końcu przyszła na niego kolej, podszedł do kotki i skinął jej głową.
— Gratuluje sukcesu, Klan Burzy potrzebuje młodych wojowników — zabrzmiało to bardzo sztucznie, jednak nie umiał z siebie wydobyć więcej pozytywnej energii. Nadal miał jej za złe, za przezywanie go od nieudaczników oraz naplucie w jego oko, podczas jednego z nielicznych treningów. — Przynajmniej nie będę musiał chodzić z tobą już na żadne treningi doszkalające, wiem, że ty również ich nie lubiłaś w jakimś stopniu.
Wiedząc, że tamta nie może odpowiedzieć, skinął ostatni raz głową i wyszedł z Groty. Musiał się nacieszyć jej czuwaniem, zanim ta otworzy pysk. Wtedy dopiero będzie miał przechlapane. Przynajmniej Ciernista Łapa jeszcze nie został mianowany, będzie mógł mu wypominać jego porażkę, do końca jego życia.

* * *
Kilka dni po pochowaniu Trzmielego Pyłka

Snuł się w ciemnościach obozowiska, gdyż kolejnej nocy z rzędu nie był w stanie zmrużyć oka. Czuł, jak strasznie pusto jest w legowisku wojowników bez Jagodowego Marzenia, Przeplatkowego Wianka, Trzmielego Pyłka oraz tego przeklętego Świerszczowego Skoku, który okazał się mordercą i zdrajcą. W dodatku Kminkowy Szum, Brzoza oraz sam zamieszany w tą rzeź Zawilcowa Korona, upuścili Klan Burzy. Nic dziwnego, że przez kilka ostatnich dni panowała dziwna atmosfera. Los im nie odpuszczał, na dodatek, gdyż zmarł kolejny kot. Tym razem był to Strzępkowy Kokon, który zmarł na skutek otrucia zwierzyną, w którym było zamieszane dwoje uczniów.
Szczerze Dzikiego Berberysa mało to interesowało, kto dopuścił się kolejnej zbrodni, nadal bolała go strata rodziny oraz współczuł Słodkiej Dziewannie, która musiała przechodzić przez to samo. Może i nie przepadał za wojowniczką, jednak całkowicie ją rozumiał.
Z zamyślenia wyrwał go ruch na polanie. Odwrócił się w stronę kota, który również wyszedł z legowiska wojowników. Ujrzał znajomą niską sylwetkę, była to Śpiewający Raniuszek. Zakłopotany skinął jej głową. Przez ostatnie wydarzenia, które dotknęły ich rodziny, nie umiał być złośli w jej kierunku.
— Też nie możesz zasnąć? — Wrócił do wpatrywania się w Srebrną Skórę. Chciał ukryć zakłopotanie, zaczęcia z nią rozmowy.

<Śpiewający Raniuszku? 🎶💞>

22 marca 2026

Od Śpiewającej Łapy do Berberysowej Łapy

 Gdy stanęli przed nią Śnieżycowa Chmura wraz z Berberysową Łapą, najpierw oczywiście przywitała się ze starszą kotką grzecznie. Ładnie skłoniła główkę, utrzymując przyjemny uśmiech, a gdy dwie mentorki zajęły się sobą i swoją rozmową, ta mogła całą swoją uwagę przekierować na drugiego ucznia, chociaż dała przy tym znać swoją mimiką, że wcale nie jest jej to na łapę i wolałaby być gdzie indziej. Kuzyn był... stary. Przynajmniej w jej oczach, w dodatku niedołężny, bo niby czemu wciąż gnił w legowisku uczniów? Z resztą nie tylko on, ale całe kuzynostwo, prócz Zwiewnego Maku było, jakby to ująć ładnie, pozbawionymi piątej klepki kociętami z żelatyną w kolanach. Dlaczego więc ich mentorki uznały, że łączenie tej dwójki podczas treningu to świetny pomysł? Po pierwsze, mało zwracały pewnie uwagę na prywatne sprawy swoich uczniów, a po drugie, po prostu chciały między sobą poplotkować. 
– Wciąż tu jesteś? – prychnęła, obdarzając go najbardziej wymownym spojrzeniem, na jakie było ją stać. – Mój brat jest bardziej rozgarnięty od ciebie. Nie znudziło ci się dreptanie za mentorką? Sam nie umiesz znaleźć drogi powrotnej do obozu i potrzebujesz, żeby cię zaprowadziła?
W odpowiedzi Berberys przewrócił oczyma. 
– Pff wracaj do żłobka kociaku, nadal masz mleko pod nosem – prychnął nawet nie racząc ją swoim spojrzeniem.
– I ten kociak cię dogania? Jesteś pewien, że nie chcesz nad sobą popracować? – na jej pyszczku pojawił się drwiący uśmieszek, którego "przysłoniła" łapką.
Kocur zignorował kotkę, kładąc się na trawie i pozwalając, aby promienie słońca przyjemnie ogrzewały jego futerko. Co za bezczelny gówniarz (co z tego, że starszy od niej). Przywykła do bycia w centrum uwagi, gdy kogoś obrażała, ale niestety za ignorowaniem nie przepadała. Również go zignorować, czy może zarzucić mu, że nic nie robi i to nie jest czas na wylegiwanie się, bo są na treningu? Zerknęła kątem oka na dwie starsze kotki i nie minęła chwila, jak zdecydowała. Uniosła głowę dumnie, wraz ze zmiotką do kurzy (ogonem) i otworzyła pysk. 
– Ni-(...) 
– (...) Wiem, że ziemia jest przyjemnie nagrzana, ale to nie pora na siedzenie w miejscu. Śpiewająca Łapo, powinnaś wiedzieć lepiej, wstajemy, Berberysowa Łapo. Wraz ze Śnieżycową Chmurą uznałyśmy, że fajny byłby wspólny trening przez jakiś czas, żeby przyzwyczajać was do współpracy już teraz, zanim będziecie mianowani. Przy okazji poznacie trochę swoje możliwości, no i jaka zabawa jest z treningu tylko ze starszymi wojownikami? Zaczniemy najpierw od jakiegoś lekkiego sparingu a innego dnia spróbujemy polowań dwójkami, pasuje taki układ? 
Berberysowa Łapa się skrzywił i pokręcił przecząco głową. Nie zamierzał mieć nic wspólnego, ze Śpiewającą Łapą, tak samo, jak ona z nim. Z tą różnicą, że nie chciała okazywać tego w pełni i wychodzić na rozpuszczonego kaszojada, który nie wie, że trening jest od trenowania, a nie do spełniania życzeń.
– Wolałbym, żeby był to nasz pierwszy i ostatni trening. Wolę polować sam oraz walczyć najwyżej z bratem. Po co mam przepychać się z jakąś pchłą? – prychnął, wstając z ziemi.
– Nigdy nie wiesz w jakiej sytuacji się znajdziesz, a walka z różnymi przeciwnikami da ci dodatkowe doświadczenie w przyszłości, nawet, jeśli byłaby to walka z pchłą, szczególnie, że niestety w takich sytuacjach zapoznanie się ze wzrostem przeciwnika, a tym samym z jego zmianami anatomicznymi, może być kluczowe – wyjaśniła wyrozumiale Dziewanna, natomiast Śpiewka, chociaż nieco urażona, posłała w stronę kuzyna wzrok pokroju ,,nawet tego nie wiedziałeś?". 
– Dam z siebie wszystko, by współpraca była udana – miauknęła na głos z wysoko uniesionym ogonem, zerkając z ukosa to na mistrzynie, to na Berberysa. Patrz i się ucz, niedorobiona pokrako, tak trzeba się reprezentować przed dorosłymi. Upartość Berberysowej Łapy była jednak ponad najśmielsze oczekiwania, gdyż kocur znów pokręcił przecząco głową, wstając jednak bez słowa, gotów na trening. Nie obyło się jednak bez komentarza od strony Śpiewającej Łapy, bo kim by była, gdyby odpuściła? Na pewno nie sobą. 
– I przekładasz swoje osobiste uczucia ponad trening? Ależ Berberysowa Łapo, to strasznie niedojrzałe, powinieneś brać ze mnie przykład. Chętnie z tobą zawalczę i zapoluję, by wyciągnąć z tego jak najwięcej cennego doświadczenia! – przyłożyła łapkę do piersi przybierając ton słodkawy, lekko kujonowaty, z wyraźnym komunikatem dla odbiorcy mówiącym, że jest lepsza. 
– Śpiewająca Łapo, nie drocz się z nim – tym razem to Śnieżycowa Chmura postanowiła zabrać głos, gdyż Słodka Dziewanna, jak by się zdawać mogło, nie widziała wiele złego w zachowaniu swojej uczennicy. Szkoda tylko, że nie wiedziała, jak owa uczennica mówi i myśli o jej przybranej córce. Jeszcze. 
– Nie zawsze będziesz współpracował z przyjacielem. Nie mówię, że to łatwe, szczerze powiedziawszy, czasami jest to naprawdę potężnym utrapieniem – Śnieżyca kontynuowała swoją przemowę, ze zbywającym machnięciem łapą i niezbyt kolorowym wyrazem pyska – Niemniej takie chwilowe zawieszenia konfliktu są bardzo ważną częścią w funkcjonowaniu klanu, bez tego mielibyśmy same wewnętrzne mini wojny i końcowo pozdychalibyśmy z głodu, chociaż Szarej Skórze zdaje się, że to nie grozi... ekhem, tak. Więc dajmy z siebie wszystko~
Berberysowa Łapa strzepnął ogonem poirytowany, a na słowa Śnieżycowej Chmury, przewrócił oczyma. Zdawało się, że wcale jej nie słuchał, podobnie jak jego mentorka nie zwracała uwagi na jego niesłuchanie. 
– Mhm... Czy Słodka Dziewanna może jednak robić treningi z kimś innym? Nie chce mi się przepychać z Śpiewającą Łapą. – upierał się nadal swego.
Dwie dorosłe spojrzały po sobie niepewnie. 
– Znaczy.... oczywiście, możemy ominąć teraz wspólne treningi, jeśli ci przeszkadzają, ale kiedyś ewentualnie trzeba będzie do nich wrócić, przynajmniej przy polowaniu nie chciałabym tego odpuścić – odezwała się po chwili Słodka Dziewanna, nie bardzo widocznie wiedząc, jak ugryźć temat. – A teraz... myślę, że moglibyście spytać Zwiewny Mak, czy nie chciałaby z wami poćwiczyć z Baziową Łapą...? dodała, zerkając znów niepewnie na Śnieżycę, która kiwnęła w milczeniu głową. 
Tymczasem Śpiewająca Łapa lustrowała Berberysa wzrokiem, zniżając nieco głos. 
– Ale z ciebie dzieciak – mruknęła miękko, chociaż oceniająco – Nic dziwnego, że nadal tkwisz w legowisku uczniów, najwyraźniej to miejsce jest dla ciebie stworzone.
Wzrok wypełniony odrazą spoczął na jej pysku. 
– Powiedział dzieciak i lizus. – prychnął. – Jak ci miaukną tak ty tańczysz. Żałosne.
– Znam swoje miejsce i obowiązki, Berberysku, w przeciwieństwie do niektórych. Klan Burzy nie potrzebuje upartych dzieci przebranych w dorosłą skórę – mruknęła już raczej sucho i wyniośle, przypominając bardziej znienawidzoną nauczycielkę matematyki, zanim znów na jej pysku pojawił się kpiący, powątpiewający uśmieszek. – A może boisz się, że byś ze mną przegrał? – o proszę, co za ciekawa reakcja pojawiła się na jego pysku na te słowa. Taka zmarszczona, brzydka, wspaniały opis jego osoby. 
– Aż tak ci zależy żeby ze mną walczyć? Nie jestem twoją nianią i nie zamierzam z tobą robić cokolwiek, nawet jeśli sam Klan Gwiazdy mi kazał. 
– Ależ skąd ten pomysł? Dotykanie cię jest niebezpieczne, jeszcze bym się czymś zaraziła. – zaraz skierowała głowę bardziej w tył z obrzydzeniem, niby chcąc się odsunąć. Jedyną przyczyną, dla którego go męczyła, był sam fakt męczenia kogoś, a rodzina się świetnie do tego nadawała. Psucie nerwów nierobom to nie było nic złego w końcu, prawda? W końcu nic nie robią tak czy inaczej, więc mogą się trochę podenerwować. Kocur wstał z wygodnej trawy i otrzepał się, z jego białego futra oderwały się zielone źdźbełka i opadły z gracją na ziemie.
– Chodźmy na ten trenig, chcę mieć to już z głowy... – zwrócił się do wojowniczek poirytowany. – Następnym razem nie bierzcie mnie na trening z Śpiewającą Łapą. Jest dużo uczniów, macie w czym przebierać.
– Jednak? Obiecujemy więcej cię nie męczyć. Prawda, Śpiewająca Łapo? – Dziewanna przerwała swoją rozmowę, by obdarzyć uśmiechem starszego ucznia. Problem zażegnany, nie muszą nic zmieniać i mogą spokojnie ze Śnieżycą plotkować, jak planowały. Przynajmniej to przeszło przez myśl Śpiewce, która miauknęła krótkie ,,Oczywiście!"  w odpowiedzi. 
– Znajdziemy może jakieś piaszczyste wgłębienie, co? W takim podłożu ciężej jest utrzymać równowagę, piasek potrafi pochłonąć ci łapy... z resztą już to wiesz – Śnieżycowa Chmura machnęła krótko ogonem, mówiąc niby do Berberysowej Łapy, jednak na tyle głośno, by wliczyć w rozmowę całą grupę.

[1263 słów]
<Berberys?>

[25%]