***
Z każdym dniem Migot był coraz bardziej zmęczony, ale też z każdym dniem jego umiejętności podlegały jakiejś poprawie. Dodatkowe treningi wreszcie przynosiły więcej efektów, o które tak się starał od kilku księżyców. Nie mógł się już doczekać, aż wieść o tym rozniesie się w Klanie Klifu. W końcu skądś ta marna kupa futra musiała wytrząsnąć tamtą niedorzeczną plotkę! Skoro tamtą mogła, to tą o jego sukcesie również. A jeśli ona jej nie znajdzie sama, to Migocząca Łapa miał zamiar dopilnować tego, że to on jej tę nowinę przekaże. Niech się wreszcie czegoś nauczy, a nie, kradnie innym nornice!
Swoje rozmyślania przerwał w chwili, gdy został sam na terenach Klanu Klifu. Mimo zmęczenia treningami starał się zachować trzeźwość umysłu. Lśniąca Gwiazda kazał mu upolować jakąś zwierzynę. No, przynajmniej z tego, co pamiętał Migot, dlatego bez chwili zawahania, kocur ruszył na poszukiwania swoich ofiar. Musiał złapać coś dużego! Albo parę małych, by zrobić wrażenie na innych członkach klanu. Najgorsze co mógł zrobić to oczywiście wrócić z niczym, ale do tego nie miał zamiaru dopuścić. Przecież umiał polować! Więc to zadanie nie miało sprawić mu najmniejszego problemu.
Po dłuższej chwili bezsensownego włóczenia się po lesie, do jego nozdrzy doszedł świeży zapach nornicy. Jak na zawołanie Migocząca Łapa przyległ do ziemi, zwracając przy tym uwagę na podmuchy wiatru, doskonale wiedząc, że na samym początku szkolenia miał z tym problemy. Jednak to było wiele księżyców temu. Teraz Migot był już starszy oraz bardziej doświadczony, nauczony wszystkiego przez swojego ojca. Teraz już nie było możliwości popełnienia takich trywialnych pomyłek.
Powoli i cicho przemieszczał się w stronę źródła zapachu. Małe zwierzątko było tuż obok niego. W końcu je zobaczył i wyciągnął pazury. Nie minęło nawet uderzenie serca, a kocur skoczył na swoją ofiarę, wbijając w nią swoje kły.
***
Finalnie wrócił do obozu z dwiema nornicami. Chociaż osobiście nie był z tego zadowolony, zajęło mu to dość dużo czasu, przez panującą dookoła porę Opadających Liści. Szczerze to powinien się cieszyć, że załapał aż dwie w taką pogodę, jednak niebieskiego to nie pocieszało. Pogoda go nie obchodziła. Obchodziła go ilość złapanej dla klanu zwierzyny, a nie była ona powalająca.
W obozie powitał go Lśniąca Gwiazda. Wyraz jego pyska jak zwykle nie zdradzał jego zamiarów, ale Migot czuł, że tym razem kocur nie był nim aż tak rozczarowany, co od razu wywołało lekki uśmiech na twarzy niebieskiego. Pierwszy raz od księżyców czuł się doceniony przez ojca, mimo tego, że przywódca nic nigdy na ten temat nie powiedział.
Reszta wieczoru miała minąć Migoczącej Łapie spokojnie. Chciał odłożyć zwierzynę, wrócić do legowiska bez bezsensownych spotkań z innymi przybłędami i po prostu odpocząć. Jednak oczywiście nie było mu to dane, ponieważ Lśniąca Gwiazda zwołał zebranie. Uczeń niechętnie podreptał na miejsce spotkań i usiadł obok Firmamentowej Łapy.
– Wiesz o co chodzi? Chciałem spać – poskarżył się cicho Migot i kątem oka spojrzał na brata. Ten tylko wzruszył ramionami i skierował głowę w stronę ojca, siedzącego na skalnej półce.
– Zebraliśmy się tu dziś by mianować pewnego ucznia – odezwał się Lśniąca Gwiazda, a jego głos echem poniósł się po jaskini. Migot tylko otworzył lekko pysk. Kogo?!
– Migocząca Łapo, wystąp – na usłyszenie swojego imienia uczeń szybko zamknął pysk i wyszedł do przodu, starając się zachować tak, jakby o wszystkim wiedział i się spodziewał. – Ja Lśniąca Gwiazda, przywódca Klanu Klifu wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika – wygłosił lider, zatrzymując się na chwilę, by spojrzeć na ucznia. – Migocząca Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan, nawet za cenę życia? – zapytał, a słowa te rozbrzmiały w uszach Migoczącej Łapy, który dalej starał się ukryć podekstytowanie.
– Przysięgam – odpowiedział w końcu, lekko drżącym z emocji głosem. Przecież czekał na to całe swoje życie! To do tego tyle czasu dążył! Zaraz stanie się wojownikiem, pełnoprawnym wojownikiem Klanu Klifu.
– Mocą Klanu Gwiazdy nadaje ci imię wojownika – mówił dalej Lśniąca Gwiazda, spoglądając na ucznia, który to coraz bardziej nie był w stanie usiedzieć na miejscu. – Migocząca Łapo, od tej pory będziesz znany jako Migoczący Nieboskłon. Klan Gwiazdy ceni twoją odwagę i ambicje oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Klifu – zakończył rudy, po czym zszedł ze swojej mównicy i dotknął pyskiem głowy dawnego ucznia. Ten dotknął jego barku, po czym wszyscy dookoła zaczęli skandować imię nowego wojownika - Migoczącego Nieboskłonu.
***
Wpatrywał się w gwiazdy na ciemnym nocnym niebie. Gdy wszyscy spali tylko one były jego towarzyszami. Rozświetlały mu drogę i co ważniejsze pomagały przeżyć drugą część ceremonii, czyli czuwanie. Dzięki gwiazdom na niebie nie czuł się tak samotny. Zawsze mógł na nie spojrzeć, ponieważ zawsze tam były. Nawet te migoczące, dla Migoczącego Nieboskłonu dalej tak tajemnicze i ciekawe, jak za czasów uczniowskich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz