Przeszłość, Pora Nagich Drzew, Po zostaniu złapanym przez Klan Wilka
— Wejść — zabrzmiał władczy i srogi ton starszej kocicy.
Posadzono go przed obliczem szylkretki, która łaskawie odwróciła się do niego przodem. Obejrzała nowy nabytek, mrucząc coś pod nosem. Jakby komentowała jego rany oraz posturę.
— Ten Burzak przekroczył granicę zapachowe. Patrol Wąsatkowego Ruczaju, na którym były jeszcze Gwiazdnicowy Blask i Aksamitkowy Nos znalazł go w głąb naszego terytorium. Z tego, co mówiła Wąsatkowy Ruczaj, próbował uciekać, jednak finalnie doszło do walki.
Zalotna Gwiazda po wysłuchaniu raportu popatrzyła na niego z niesmakiem.
— Jak masz na imię, Burzaku? — zapytała od niechcenia.
— Dziki Berberys — odpowiedział posłusznie.
— Dziki Berberysie, powiedz mi, co zabrania mi teraz zabicie ciebie na środku obozowiska, robiąc przy tym teatrzyk dla kociaków i młodych uczniów? Czy twój Królicza Gwiazda cię nie obroni? Jeśli wysłano cię na zwiady jako szpieg, możesz wiedzieć, że już cię nie ma. — Przyłożyła wysunięte pazury do jego krtani.
Poczuł przechodzące go ciarki po plecach. Był w naprawdę złym miejscu. Nie mógł trafić gorzej. Z dołka do jeszcze większego i to z krwiopijcami, Wilczakami.
— Królicza Gwiazda nie żyje. Został zamordowany.
Te słowa zaintrygowały kocicę. Jej źrenice rozszerzyły się, a pazury schowały. Zabrała swoją łapę, by dokładniej poprawić się na posłaniu.
— Zabiłeś go?
— Nie ja. Mój brat. Jednak został ułaskawiony przez Zawodzące Echo i resztę klanu, gdyż stchórzył. Został dożywotnim więźniem Burzaków. Reszta rebeliantów, którzy również podwinęli pod siebie ogony, podzielili jego losy, a ci, którzy tego nie zrobili, zostali zamordowani.
— A ty, dlaczego nie jesteś więźniem lub martwy. Zbiegłeś?
Oczy zwęziły mu się w szparki. Czyżby insynuowała, że jest tchórzem? Napuszył się z oburzenia.
— Nikt nie był w stanie udowodnić mi winy. Nikt nie widział, bym kogoś zabił oprócz tego, że byłem wtedy wraz z rebeliantami. Do końca procesu siedziałem i milczałem, gdy inni zaczęli zdradzać rebeliantów. Zostało przegłosowane, że Klan Burzy nie będzie już moim domem. Wygnano mnie prosto na waszą granicę — opowiedział zgodnie z prawdą. Teraz czekał, aż Zalotna Gwiazda podejmie decyzję. Kocica siedziała tak, dumając nad ostatnimi wydarzeniami, które odbyły się w Klanie Burzy. — Królicza Gwiazda był słaby, tak samo dużo kotów nie chciało jego krwi, by zasiadała na czele Klanu Burzy. Rozmawiałem z wieloma wojownikami, których niestety nie było w rebelii i mieli takie same podejście do tych “królików”. Coraz więcej samotników dołączających oraz koty z innych klanów… A jak przyszło, co do czego, to również stchórzyli. Nie przyznając się do nas rebeliantów i głosując, żeby nas zabić lub wygnać.
— Ciekawie — odpowiedziała mu, bez emocji w swoim głosie. — Możesz się na coś jeszcze przydać. Jednak na tą chwilę zostaniesz naszym więźniem. Jak się zaaklimatyzujesz i nabierzesz pokory do Wilczaków, to zastanowię się, czy nie zostałbyś uczniem.
Szylkretka machnęła ogonem do Tygrysiej Nocy, dając znak, że mogli wyjść. Jego przesłuchanie się zakończyło. Został zaprowadzony z powrotem do izolatki, gdzie czekało na niego nieprzyjemnie zimne posłanie. Położył się na nim, będąc nadal osłabionym po nocy spędzonej w zimnym dole oraz walce z patrolem Wilczaków. Zasypiając ze zmęczenia, w międzyczasie liderka Klanu Wilka wyszła na mównicę, przedstawiając go pozostałym. Czuł ciekawskie spojrzenia kotów, padające na jego skórę. To było uczucie, którego szczerze nienawidził. Nie było to mianowanie, z którego mógłby czuć się dumnie. Był więźniem. Takim samym jak jego brat, Gradobijący Cierń, którego nienawidził całym swoim sercem. Gdyby tylko mógł pomścić śmierć Tańcującego Pierza i wyrwać srebrnemu język. Kocur już nigdy nie mógłby na nikogo donieść i udawać ofiarę przed klanem.
***
Aktualne, Pora Opadających Liści
Minęła cała Pora Nagich Drzew, Nowych Liści oraz Zielonych Liści, a on nadal był więźniem. Poznał większość Wilczaków, nawet jeśli z nimi nie rozmawiał, to kojarzył ich imiona. Na tyle ile on się nasłuchał zebrań klanu, najróżniejszych plotek i szczebiotów małych kociąt, tak coraz bardziej świerzbiła go skóra od siedzenia w jednym miejscu i nic nierobienia. Jak Zalotna Gwiazda definiowała jego pokorę? Czy musiał się z wszystkimi zaprzyjaźnić? Było to dość głupie. Nigdy nie polubi wszystkich kotów z Klanu Wilka, bo nie byli jego pobratymcami. Nie urodził się on tutaj. Nigdy nie będzie ich częścią, nawet jakby stanął na głowie, co by się nie zmieniło.
Do izolatki zajrzał rudy łeb kocura, którego dobrze znał. Tygrysia Noc machnął do niego głową.
— Chodź, wzywa cię Zalotna Gwiazda.
Bez zbędnych pytań po prostu wstał i podążył za wojownikiem. Kiedy znów stanął przed obliczem liderki, jego uwagę zwróciła siwizna na pysku kotki. Postarzała się bardzo, a jej pysk nie był aż tak ostry, jak go zapamiętał. Kocica na dobrą sprawę powinna zasiadać już w starszyźnie. Z pewnością jej zwinność i siła przeszły do historii i opowieści o liderce, o której później będą opowiadać kociętom.
— Jesteś już w Klanie Wilka długi czas i skończyliśmy cię niańczyć. Mamy dużo kotów do wykarmienia i nie zamierzamy utrzymywać pyska więźnia, który nic nie robi. Dlatego zostaniesz mianowany na ucznia. Muszę jeszcze porozmawiać z kotem, który zostanie twoim mentorem. Nie chcę, żeby twój trening poszedł w złą stronę, tym bardziej patrząc na twoją przeszłość. Możesz spodziewać się mianowania jutro o poranku.
Nie miał nic do powiedzenia, a nawet jeśli by miał, to nie dopuściliby go do głosu. Tak szybko, jak został zaprowadzony przed oblicze Zalotnej Gwiazdy, tak szybko odprowadzono go do izolatki. Musiał wytrzymać tylko jeden dzień. Następny wschód słońca był, dla niego przepustką do normalnego życia i planowania następnych kroków w stronę zemszczenia się na Klanie Burzy.
***
— Dziki Berberysie, byłeś więźniem przez trzy pory sezonu oraz miałeś czas, żeby spokornieć przed twoimi nowymi pobratymcami, nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Dzika Łapa. Twoim mentorem będzie Krucze Pióro.
Spod mównicy wyszedł jeden z zastępców samej liderki i zlustrował Dziką Łapę chłodnym spojrzeniem. Zastępca pewnie podchodził do niego sceptycznie i nie rozumiał decyzji swojej liderki. Na szczęście tego nie kwestionował, tylko przyjął swój nowy obowiązek w milczeniu. Przynajmniej Dzika Łapa miał taką nadzieję. Tak naprawdę przekona się na pierwszym treningu, kiedy nikogo nie będzie w pobliżu, czy jego mentor będzie marudził, że musiał uczyć jakiegoś dorosłego kocura, który na dodatek był zbiegiem z konkurującego klanu.
— Krucze Pióro, zdążyłeś wyszkolić Zapomnianą Koniczynę, jak i Kalinowy Powiew. Otrzymałeś od swojej mentorki, Makowego Nowiu, doskonałe szkolenie i pokazałeś swoją odwagę i lojalność Klanu Wilka. Będziesz mentorem Dzikiej Łapy, mam nadzieję, że przekażesz mu całą swoją wiedzę — zakończyła Zalotna Gwiazda.
Oba kocury popatrzyły się po sobie z niechęcią. Dzika Łapa czuł, że niezbyt podobał mu się pomysł zetknięcia się nosami z chłodnym zastępcą, jednak musiał to zrobić. W milczeniu i dla samej symboliki zetknęli się nosami i stanęli przodem do Wilczaków. Nikt nie celebrował jego imienia. No może wyrwało się z pysków kotów parę miauknięć, jednak była to zdecydowana mniejszość. Mimo rangi ucznia i nowego imienia nadal był zbiegiem i większość o tym pamiętała.
— Nie marnujmy dnia. Pokaże ci, jak przebiega terytorium Klanu Wilka — powiedział bezceremonialnie Krucze Pióro i wyprowadził go z obozu.
< Zalotna Gwiazdo, jak będą jakieś plany żeby opowiedzieć Dzikiej Łapie o Mrocznej Puszczy, to call me 😘 >
🍂
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz