BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śnieżny Wicher x Naparstnicowa Kołysanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śnieżny Wicher x Naparstnicowa Kołysanka. Pokaż wszystkie posty

14 stycznia 2024

Od Naiwnej Łapy (Śnieżnego Wichru) CD. Naparstnicowej Łapy

Trochę zdziwił się, widząc Naparstnicę, dającą mu prezent. Ale nie zdziwiła go niby-łapka, tylko to, że kotka o nim pomyślała. Przyszła z własnej woli, nie po to, by go wyśmiewać, jak Ważkowe Skrzydło, tylko by sprawdzić, jak się czuje. Nigdy nawet nie myślał, że ktoś inny niż Gryka to zrobi. Ale jednak.
- To nic! – odparł, gdy młodsza uczennica zdała sobie sprawę, że kocur nie użyje niby-łapki. – Może się przydać, łapa jeszcze mnie boli. Bardzo ci dziękuję! – miauknął i uśmiechnął się do kotki.
 
***
 
Wygrał walkę i był wreszcie wojownikiem. Mógł sam wychodzić z obozu, nie musiał wykonywać dodatkowych obowiązków i wreszcie miał normalne imię! Cieszył się, słysząc tyle głosów, gratulujących mu wygranej walki, jednak niektórzy, zamiast gratulacji, tylko krzywo na niego spojrzeli i szeptali między sobą. Reszta wykrzykiwała jego nowe imię. Jednak z tych wszystkich głosów, jeden był wyraźniejszy i jakby głośniejszy. Śnieżny Wicher odwrócił się w stronę źródła dźwięku i zauważył Naparstnicową Łapę. Uśmiechnął się do niej, ewidentnie zadowolony i nawet wzruszony. Odkąd stracił siostry i Szczypiorka, nie sądził, że ktoś tyle dla niego zrobi. Niby to tylko kilka małych rzeczy, ale dla niego to było coś wielkiego i niewyobrażalnego. Tak bardzo się cieszył, że poznał Naparstnicę. To była jego jedyna przyjaciółka w Klanie Wilka. Gdy wszyscy rozeszli się do legowisk, Śnieżek udał się do medyka, by opatrzeć resztę ran, zadanych przez Ważkowe Skrzydło. Na wejściu od razu zauważył uczennicę.
- Hej Naparstnicowa Łapo! – przywitał się. – Chcę ci naprawdę podziękować. Gdyby nie ty, nie zostałbym wojownikiem.

<Naparstnico?>

27 grudnia 2023

Od Naparstnicowej Łapy CD. Naiwnej Łapy

Kibicowała kocurowi, będąc dumna, że Naiwna Łapa starał się przezwyciężyć swój lęk. Chciałaby, aby każdy wojownik mający jakiś problem, niedoskonałości, starał się go zwalczyć, tak jak starał się zrobić to van. Widząc jak kocur się wspina ku niej, na jej pyszczku się pojawił uśmiech, po czym nie patrząc w kierunku czarnego, szylkretka wypruła naprzód, starając się dotrzeć jeszcze wyżej, na sam szczyt drzewa. Była pewna, że Naiwna Łapa zaraz do niej dołączy i faktycznie w końcu uda mu się przezwyciężyć strach przed wysokością. Chciała, aby doświadczył tej radości, którą ona sama czerpała, kiedy przebywała wśród koron drzew. Miała również nadzieję, że ich mentorzy nie będą na nich źli, że sami zdecydowali poćwiczyć wspinaczkę. Byli w końcu duzi, spędzili dużo czasu na treningach, więc nic złego nie mogło się stać w trakcie ich tego całego wymknięcia się we dwójkę, prawda?
Jak bardzo się jednak myliła. 
Kątem oka dostrzegła jak łapa kocura ześlizguje się z gałęzi. Nie zdążyła zareagować, nie była w stanie nic zrobić, aby uratować Naiwną Łapę przed upadkiem. 
Natychmiast zaczęła schodzić z gałęzi, na którą dopiero co się wdrapała, aby sprawdzić czy z jej przyjacielem od wspinaczki jest wszystko w porządku. Miała nadzieję, że tam będzie. Bo w końcu poza tym lękiem wysokości, kocurek zdawał sobie całkiem dobrze radzić. A Naparstnica chciała mu tylko pomóc pozbyć się wady, a nie samego Naiwka. 
— Naiwku! — wykrzyknęła zeskakując z pnia i zbliżyła się do leżącego na brzuchu kocurka, który nie wyglądał najlepiej. W szczególności jego łapa, która była lekko wykrzywiona. Dostrzegając grymas na pysku kocura, kiedy próbował oprzeć ciężar ciała na rannej łapie, pchnęła kocura przednimi łapkami, sprawiając, że ten znów wylądował na ziemi, na boku — Co ty wyrabiasz?! Nie ruszaj się, bo ci się pogorszy... Masz leżeć, i czekać... aż nie pomogę ci... A zrobię to zaraz, tylko daj mi chwilę... — miauknęła rozglądając się po okolicy, starając się znaleźć coś co pomogłoby uśmierzyć ból kocurowi 
Naiwna Łapa nie wyglądał na zadowolonego, kiedy dotarło do niego, że został w tej chwili skazany na szylkretkę. Zdany na łaskę córki medyka, która chciała iść w ślady ojca i o mały włos nie wysłała swojego brata do Mrocznej Puszczy. Miała nadzieję, że nie zdawał sobie z tego sprawy, bo w tej chwili naprawdę lepiej by dla niego było, gdyby o tym nie wiedział.
— Pomożesz mi, jak zaprowadzisz mnie do medyków... Kuny, albo twojego ojca...
— O Kuni zapomnij, to szarlatanka. Nie słuchaj tego co do ciebie mówi, ona rzuca uroki... I wtedy zaczynasz głupio myśleć. Właściwie to przestajesz myśleć. Zaraz cię zaprowadzę do taty, tylko... tylko... — końcówkę zdania mówiła coraz to mniej wyraźnie, bo ciągnęła zębami gałązkę, która miała zamiar posłużyć jako usztywnienie łapy kocura, kto wie czy jej nie złamał, nie wyglądało to dobrze. W końcu udało jej się wyciągnąć z ziemi gałąź, z którą przez kilka uderzeń serca walczyła.
Przytaszczyła dwa patyki – jeden dzięki któremu usztywni łapę, a drugi kocur miał zagryźć zębami. Może i nie wspięli się jakoś wysoko, ale van mógł źle upaść i sam upadek przyczynił się do urazu łapy vana. Musiał być teraz dzielny. To był test, kolejny. 
— Nie ma tu niczego, co by mogło złagodzić ból, więc patyk musi wystarczyć! — oznajmiła, wciskając wspomniany patyk do pyska kocura, który niepewnie zerkał na swoją łapę kiedy szylkretka starała się coś z nią zrobić — Boli? — zapytała dotykając łapy vana, a fakt że ten zaczął się wić z boku utwierdziło ją w przekonaniu, że uczeń naprawdę potrzebował pomocy medyka z prawdziwego zdarzenia, a nie jej — Chyba, że cię zaciągnę do Stokrotki... — mruknęła cicho pod nosem, mentorką od medycyny na pewno by poradziła i pomogła Naiwnej Łapie, a poza tym na pewno przepowiedziała by mu śmierć — Nie. Dla ciebie to byłby zbyt duży szok... Hej, nie zasypiaj! — zawołała, widząc, że syn Ważkowego Skrzydła przymyka oczy

***

Jakoś udało jej się przytaszczyć do obozu starszego kocura. Ku uldze, nie było z nim aż tak źle, jak myślała. Ponoć nawet nie musiała mu tej łapy usztywniać. Ale skąd miała wiedzieć? Wolała zaradzić od razu, niż aby kocurowi stało się coś poważniejszego. Cieszyło ją kiedy Gęsi Wrzask kręcił się i doglądał kocura, a ilekroć widziała w obecności czarnego Kunie, łypała na nią nieufnie. Bo w końcu była asystentką medyka, czyli była niżej w hierarchii od jej taty... A co za tym szło, lepiej dla ucznia, jeśli bura go nie będzie dotykać.

***

Wydarzyło się wiele złego w klanie. Nie rozumiała tego zbytnio dlaczego tyle kotów odeszło, kotów, które w porównaniu do takiej Lwiej Grzywy powinny wciąż tu być, wśród żywych. A jednak duchy upomniały się o nich zbyt wcześnie. Kiedy pytała o to Stokrotkowa Polane, dlaczego tak się stało, odpowiadała krótko, że taka wola przodków, aby niektórzy dołączyli do nich szybciej niż inni.
— Pójdę odwiedzić Naiwną Łapę. Nie ufam Kuni, jeszcze mi go otruję i komu będę pomagać pozbywać się lęków... — miauknęła cicho, po czym pożegnała się ze starszą, do której w starszyźnie dołączyła siostra; imienia Goryczkowego Korzenia nie była w stanie poprawnie zapamiętać, to też kotka została przechrzczona na Korzenik, bo drzewa miały korzenie.
Zakradła się do legowiska medyków, mając nadzieję, że uda jej się trafić na moment, kiedy nikogo w nim nie będzie, ani medyczyki, ani innego kota, który mógłby jej przeszkodzić w dostawie prezenty na pocieszenie dla Naiwnej Łapy. Ciągnęła za sobą patyk, który miał ubity na swoim końcu nieduża kulkę śniegu. Zaciągnęła go prosto do legowiska medyków, ku jej uciesze, Kunia gdzieś wybyła, a na legowisku drzemał sobie biały kocur. Szylkretka wsunęła tuż obok niego, czy też jego chorej łapy prezent, wybudzając przy tym kocura ze snu.
— Cześć Naiwku. Jak się czujesz? — zagadnęła spoglądając na kocura, wyglądało na to, że chyba lepiej się czuł. Odpoczynek na pewno dużo pomaga w dojściu do siebie po upadku z drzewa. — A! Mam dla ciebie prezent. To taka niby–łapka, bo twoja nie jest sprawna. Myślałam, że ją na dobrą sprawę stracisz, więc tą byś miał na zastępstwo... Och, zapomniałam o najważniejszym. — spojrzała na kule, na której już po chwili odcisnęła swoją łapkę — No. Teraz jest idealna. Ale jej nie potrzebujesz z tego co widzę — westchnęła, w jej głosie można było wyczuć żal, że jednak jej prezent się nie przydał. W sumie to może i lepiej? Bo jak w końcu Naiwna Łapa dojdzie do siebie, to będzie znowu mógł wrócić do wspinaczki na drzewa.

<Naiwna Łapo?>
[1035 słow - trening med]
[Przyznano 21%]

23 grudnia 2023

Od Naiwnej Łapy CD. Naparstnicowej Łapy

 Nie podobały mu się pomysły tej kotki. A zwłaszcza nazywanie go strachajłem! Przecież nie bał się niczego. Może kiedyś... Teraz cały czas wyglądał, jakby się bał, jakby był nieobecny. Nienawidził tego w sobie, nienawidził swojej zmiany. Jak ktoś się zmienia, to raczej na dobre, a nie takie coś. 
- No chodź, razem pokonamy ten twój lęk i kto wie, może jutro zostaniesz wojownikiem! — machnęła radośnie swym puchatym ogonkiem Naparstnica. Kocur spojrzał na nią. Może miała rację. W końcu musiał zrobić coś z tym swoim lękiem. Pokiwał głową i spojrzał na kotkę, która już zaczęła wspinać się wyżej. Naiwna Łapa poszedł za nią, starając się skupić tylko na niej. Czekoladowa zgrabnie przeskakiwała z gałęzi na gałąź, po drodze zahaczając o pień drzewa. Kocurek starał się robić to samo, lecz mimo to, nic mu nie wychodziło. Za każdym razem boleśnie spadał na gałąź niżej, o mały włos nie rozbijając sobie przy tym głowy.
- Ale Naiwku, nie tak! Musisz to robić tak – powiedziała w pewnym momencie młodsza uczennica, pokazując mu dokładnie, jak powinno się skakać – Rozumiesz? – zapytała. Biały pokiwał głową i znowu naśladował koleżankę. Jak to oglądał, wyglądało na łatwiejsze. Nic się nie zmieniło, cały czas tylko spadał. 

***

Minęło już trochę czasu od ich treningu. Naparstnicowa Łapa jednak się myliła, nie został wojownikiem. Cały czas był uczniem z tym beznadziejnym imieniem, cały czas jego zachowanie się nie zmieniło, czyli do tej pory nienawidził tego w sobie. Lęk towarzyszył mu bez przerwy, co bardzo utrudniało mu treningi ze wspinaczki. 
- Naiwna Łapo! – usłyszał ostry głos jego mentora. Znowu o czymś zapomniał? Wstał i wyszedł z legowiska uczniów, przed którym stał Koszmarny Omen. Starszy kocur wyglądał na zdenerwowanego. Biały tylko przełknął ślinę, obawiając się jego kolejnych słów.
- Dziś nie ma treningu, muszę coś załatwić. – powiedział tylko wojownik i wrócił do swoich zajęć. Van uśmiechnął się szeroko, czego już dawno nie robił. Wreszcie! Dzień wolny od tego wszystkiego! Tak bardzo się cieszył, że chciał skakać z radości, krzyczeć i po prostu pobiec w las, by powiedzieć to każdemu stworzeniu. Jednak wiedział, że nie może. Zadowolony ruszył do stosu zwierzyny, ale po drodze zatrzymała go znajoma kotka.
- Witaj Naiwku! Jak twój lęk? – zapytała Naparstnicowa Łapa. 
- Źle... Cały czas go mam. – odparł szczerze i ominął kotkę, by dojść do stosu zwierzyny. Ta jednak poszła za nim i ewidentnie chciała podzielić się z nim jej pomysłem.
- Wiesz, może spróbuj jeszcze raz! 
- Nie mogę... Nie mam dziś treningu, a przy okazji jest bardzo zimno i dookoła jest śnieg! – oznajmił, rozglądając się dookoła. Od wczoraj śniegu bardzo przybyło, więc chciał jak najszybciej wrócić do legowiska, by nie zamarznąć na śmierć. 
- No chyba, że pójdę sam... Ostatnio widziałem fajne drzewo.
Kocur spojrzał na nią. Może powinien pójść z nią? W końcu mógł się czegoś nauczyć i wreszcie zakończyć swój problem dotyczący lęku wysokości, bo ona to umiała. Zapytał się jej i po chwili namysłu zgodziła się i razem wyszli z obozu. Szli tylko chwilę, ponieważ drzewo było dosłownie obok. Było to dość niskie, jak na las, drzewo. Naiwna Łapa spojrzał na nie. Poczuł ogarniający go strach, lecz szybko się go pozbył. Musiał być silniejszy niż strach i może kolejnego dnia zostanie wojownikiem. Czekoladowa jeszcze raz pokazała mu, jak to się robi i w końcu skoczył na pień drzewa. Złapał się pazurami kory i powoli zaczął przemieszczać się na górę. Na pierwszą gałąź dostał się bez problemu, lecz nie można tego samego powiedzieć o drugiej. Gdy już miał się na nią dostać, łapa mu się podwinęła i spadł na dół. Widział tylko wirujące gałęzie i swoje łapy, tracące grunt. Po chwili poczuł ogarniający go ból. Uderzył twardo o ziemię, zamykając oczy. Wszystkie dźwięki mu się zlewały w jedno, całe ciało bardzo go bolało, a w nosie czuł tylko krew. 
- Naiwku! – usłyszał w końcu głos Naparstnicy. Otworzył oczy. Żył. Lekko się podniósł i wtedy poczuł ten ból. Łapa strasznie go bolała i nie mógł na niej stanąć.

<Naparstnicowa Łapo? Proszę pomóż mi>
[641 słów]
[Przyznano 13%]

01 grudnia 2023

Od Naparstnicowej Łapy CD. Naiwnej Łapy

 Nie spieszyła się z wdrapaniem na drzewo. O dziwo tym razem zwlekała z tym, dopiero jak jej mentor krzywo na nią spojrzał uczepiła się pazurami pnia. Łapa za łapą, pięła się na górę, aż w końcu dotarła do gałęzi na której znajdował się starszy uczeń. 
— Naiwku musisz się posunąć, bo nie dam rady wskoczyć na gałąź... — zauważyła, nie miała aż tak długiej łapki, aby móc uczepić się gałęzi i podciągnąć się na niej — Halo, Naiwku słuchasz mnie? 
Wywróciła swoimi morskimi oczkami. Syn Ważkowego skrzydła nie słuchał nic, a nic co mówiła do niego Naparstnicowa Łapa. A ona też nie miała wystarczająco siły, aby wiecznie być uczepionej drzewa. Pokręciła zrezygnowana łebkiem, po czym wdrapała się nieco wyżej i usadowiła się na gałęzi, tuż nad swoim kolegą od wspinaczki. W ciszy przyglądała się kocurkowi, analizując zachowanie. 
— Hej, ty masz lęk wysokości? — spytała opierając łapkę o swój pyszczek, kiedy to wychyliła się w stronę swojego przyjaciela. Kocur nie odpowiedział, uniósł za to spojrzenie ku górze, prosto na Naparstnice, która nie bardzo rozumiała jego atak paniki. — Och, ty się naprawdę boisz... — miauknęła z odrazą, była pewna, że kocur był odważny, a okazało się, że być boidudkiem. — Strachajło kolejne w klanie odkryłam, o rany
Koteczka pacnęła się łapką prosto w pyszczek, po czym bez wcześniejszego ogłoszenia, zeskoczyła na gałąź znajdującą się pod nią.
— Ikh! — wydobyło się z pyska vana, kiedy to gałąź pod ciężarem uczniów zachwiała się — T-tak mam lęk wysokości...
— No to musisz się go pozbyć. Inaczej nie zostaniesz prawdziwym Wilczakiem, tylko będziesz mięczakiem — szturchnęła kocura łapą, aby ten się ogarnął i przestał zachowywać jak kocię. Ona była od niego młodsza i z zachwytem podziwiała zawsze otaczający ją leśny krajobraz z wysokości — Jesteś kocurem, czy nie? Kocury nie mogą się bać! Chcesz żeby się z ciebie kocięta małe śmiały? Spójrz na mnie, ja już tyle razy na tę drzewa wdrapywałam się, że powoli rozważam uwicie sobie w ich koronie gniazdka. — zakołysała się, a co za tym szło również i gałęzią 
— Proszę cię, przestań... Już starałem się z tym walczyć, przezwyciężyć ten strach, ale jak spojrzę w dół, to robi mi się od razu słabo. 
— No to nie patrz w dół. Patrz zawsze w górę. Wtedy nie będziesz się bał. A przy schodzeniu... możesz patrzeć się na mnie. Mnie się chyba nie boisz, co? No chodź, razem pokonamy ten twój lęk i kto wie, może jutro zostaniesz wojownikiem! — machnęła radośnie swym puchatym ogonkiem. Jeśli mogła pomóc stać się lepszym kotem Naiwnej Łapie, to służyła pomocą. Musiała wyeliminować słabości każdego kota i nie pozwolić, aby takie jednostki znajdowały się w Klanie Wilka.

<Śnieżku?>
[427 słów trening woj]
[Przyznano 9%]

27 listopada 2023

Od Naiwnej Łapy do Naparstnicowej Łapy

 Dawno nie miał treningów. Koszmarny Omen dopiero teraz postanowił go wziąć na jakikolwiek trening. Było to trochę przygnębiające, że nawet mentor był zdenerwowany za akcję ze Szczypiorkiem, ale czego mógł się spodziewać?
- Ruszaj się Naiwna Łapo! – syknął Koszmarny Omen. Uczeń od razu przyspieszył, tym razem się nie sprzeciwiając. Trudno było mu to przyznać, ale odkąd dostał karne imię, znacznie się zmienił. Zawsze gdy to zauważał, mówił sobie, że to nieprawda, bo w końcu cały czas jest tym samym Śnieżkiem. Miał tylko inne imię. Jednak gdzieś głęboko, że bardzo się zmienił i inni to zauważyli. 
- Naiwna Łapo – powiedział wojownik, zatrzymując się gwałtownie. Uczeń spojrzał na swojego mentora.
- Słuchasz mnie? – zapytał Koszmarny Omen. Van pokiwał głową – Więc o czym mówiłem? 
- Będę mieć z kimś trening – odarł cicho Naiwna Łapa. Zdziwienie wymalowało się na pysku milczącego wojownika. Van tego się nie spodziewał. Tak, jasne, kiedyś by nie słuchał, czy nawet się kłócił, ale to chyba dobrze, że tym razem tak nie jest? Skupił się na treningu. Koszmarny Omen pokiwał głową, cały czas się nie odzywając i ruszył dalej. "Aż tak się zmieniłem?" – pytanie pojawiło się w głowie ucznia. W końcu dotarli na miejsce. Naiwna Łapa wbił przerażone spojrzenie w wielkie drzewo. Przełknął głośniej ślinę. 
- Dziś poćwiczysz wspinaczkę, a że masz trening z młodszą uczennicą, do pracujesz swoje techniki i pokażesz wszystkim, jak to się powinno robić – wyjaśnił wojownik – Z tego co słyszałem, miała już jakiś trening, więc będziecie się wspinać razem. Przyda wam się to, bo przecież lepiej jest poćwiczyć więcej, niż mniej. O, już idą. 
Biały spojrzał a stronę wskazaną przez mentora i zauważył czekoladowego kocura, oraz czekoladową kotkę. Jej morskie oczy rozglądały się bacznie dookoła, wyłapując każdy ruch. Szybko ją rozpoznał. Była to córka Gęsiego Wrzasku, Naparstnicowa Łapa. 
- Dobrze – powiedział drugi wojownik, gdy dotarł z Naparstnicą na miejsce – Zaczynajcie. 
Naiwna Łapa cały się spiął. Musiał się na to wspinać? Czuł, jak obezwładnia go strach. Tak bardzo bał się wspinaczki, wysokości. Jego pierwszy trening od dawna i już musiał mierzyć się z jego największym koszmarem. Spojrzał na kotkę obok, szukając w niej jakiegoś wsparcia, lecz ta już szykowała się do skoku. Westchnął cicho. W końcu skoczył na drzewo, łapiąc się pazurami kory. Powoli przemieszczał się do góry, starając się nie patrzeć w dół. Strach cały czas mu towarzyszył, więc Śnieżek musiał się zmusić do stawiania kolejnych kroków. Próbował nie myśleć o tym, że wspina się na jedno z większych drzew w lesie. W końcu udało mu się dostać na jakąś gałąź. Rozejrzał się, szukając uczennicy. Mieli przecież wspinać się razem. Nie mógł jej nigdzie znaleźć. Może była na dole? Naiwna Łapa spojrzał w dół, ale szybko tego pożałował. Przysunął się bliżej pnia. Czuł ogarniającą go panikę. Nie wiedział, co zrobić. Nie mógł już się ruszyć, obezwładnił go starych. Dlaczego wysokość aż tak na niego działa?

<Koleżanko od wspinaczki?>
[463 słowa + wspinaczka na drzewa]
[Przyznano 14%]