BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozżarzony Płomień x Splątane Futro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozżarzony Płomień x Splątane Futro. Pokaż wszystkie posty

12 lutego 2022

Od Rozżarzonego Płomienia cd Splątanego Futra

- Pamiętasz tunel, w którym zginął Jałowcowy Świt? - oznajmiła, podchodząc do niego. Rozżarzony Płomień spojrzał na nią pytająco. - To będzie odpowiednie miejsce.
Zastanowił się nad słowami kotki. Czy miejsce, gdzie zginął nierudy mogło uchodzić za święte jej pamięci? Możliwe... Postanowił przyjrzeć się tej norze. Nie chcieli w sumie sami zginąć pogrzebani pod ziemią, gdyby znów się zawaliła. Ale możliwe, że to się nie stanie, gdy już nawiążą z nią kontakt. 
- Pokaż mi to miejsce - zadecydował. 
Wyszli pod pretekstem polowania i skierowali kroki ku wrzosowiskom. Chciał już wykonać kolejny krok i zobaczyć czy to zadziała. Ona musiała powrócić. Musiała! 
Nora była w całkiem niezłym stanie. Zapach królików nadal był tu świeży. Najwidoczniej stworzenia te wróciły do domu, poszerzając wejście. I bardzo dobrze. Wiedząc, że ziemia jest umocniona, wszedł do środka. Na ich nieszczęście obiadu tu nie było. Pewnie kicał gdzieś dalej lub leżał na ich stercie w obozie. 
- Całkiem przytulnie... - stwierdził idąc głębiej, aż natknął się na całkiem sporą komorę. - O! Tu jest idealnie. - Rozejrzał się po przestrzeni. 
- No i co teraz? - zapytała. 
Właśnie. Co teraz? Zastanowił się nad tym, gdy w jego głowie pojawiła się odpowiedź. Kamień od Klanu Gwiazdy w legowisku medyków! Musieli wziąć kawałek, dzięki niemu ich plan się powiedzie. Nie za bardzo wiedział skąd na to wpadł, ale uznał, że przez to, że jest genialny. W końcu jak miał się skontaktować ze zmarłymi, jak nie przy użyciu czegoś co pozwala na to medykom? 
- Teraz... musimy ukraść kawałek kamienia, który leży w legowisku medyków - podzielił się z nią. 
- Jak to chcesz zrobić? Przecież jest tam Jeżowa Ścieżka i Wiśniowa Iskra. Wejdziesz tam i po prostu go wyniesiesz? Na pewno ktoś zauważy - ględziła swoje ciotka. 
- Po to mam kuzyna i Szczypiorkową Łodygę - miauknął tajemniczo opuszczając norę. - Idź zapoluj, spotkamy się tu wieczorem - z tymi słowami opuścił kotkę, udając się na poszukiwanie tej dwójki. 

***

Falująca Tafla i Szczypiorkowa Łodyga siedzieli z nim na obrzeżach obozu. Wcale nie knuli, chociaż mogło to tak wyglądać w oczach zastępczyni. Na szczęście dzisiaj jej nigdzie nie widział, więc mieli szczęście. Nie chcieli zostać pogonieni, kiedy zacznie się ich wielka akcja. 
Skończył tłumaczyć tej dwójce cały swój plan. Wybrał do tego dobre koty, ponieważ ta dwójka podzieliła jego entuzjazm. 
- Łatwizna! Ten nierudy idiota nie zauważy, że coś zniknęło - powiedziała kotka już układając w głowie jak podjedzie do tej dwójki. 
- Nie zawiedziemy cię - dodał kuzyn. 
Pokiwał głową. 
- To do dzieła. Za niedługo się ściemni, mamy tylko jedną szansę. 

***

- Ał! No i co robisz ty idioto! 
- Przepraszam! 
Dwójka kotów weszła do leża medyka, zwracając uwagę szykujących się do snu medyków. Wiśniowa Iskra od razu zjawiła się przy wojownikach, pytając o tak późne najście. Oczywiście Szczypiorkowa Łodyga zaczęła całą litanię, jak to polowała, a ten głupek na nią naskoczył, przez co oboje niefortunnie upadli i ich łapą coś się stało. Kotka nie szczędziła ostrych słów, a Falująca Tafla zaczął się tłumaczyć przed medykami jak i szylkretką. Ten harmider pozwolił mu zakraść się do kamienia przodków. Wcześniej wytaplał się w błocie, by ukryć swój płomiennorudy odcień futra, więc w mroku jaskini z łatwością dostał się do celu. Najgorsze jednak było to, że kamień ktoś otoczył cierniami. Dotknął łapą miejsca, nieoplecionego przez tą ozdobę i wygłosił cichą modlitwę. Kawałek kamienia odłamał się i spoczął mu pod łapami. Słysząc straszny wrzask Szczypior, która idealnie odwracała uwagę, złapał odłamek w pysk i szybko przemknął się w stronę wyjścia. 
Gdy tylko znalazł się na otwartej przestrzeni, pomknął w stronę wrzosowisk. Szczypiorkowa Łodyga i Falująca Tafla mieli spotkać się z nimi później. Ciekaw był jak wytłumaczą się z tego, że jednak nie potrzebują pomocy medyków. Oby tylko nikt z nich nie zauważył, że to wszystko był podstęp.

***

Splątane Futro już czekała z królikiem pod łapami. Widział jak się niecierpliwiła. Od razu zaczęła wytykać mu co tak długo i że już myślała, że ją wystawił. Wypluł jej pod łapami odłamek jako dowód, że akcja się udała. 
- Widzisz? Było to warte czekania. Teraz musimy urządzić wnętrze - to powiedziawszy, chwycił skałę i wszedł do nory. 
Gdy tylko znaleźli się w komorze, ułożył kamień przy ścianie, a ciotka złożyła pod nim jeszcze ciepłego królika. Narysował pazurem jakiś okrąg wokół tego skromnego ołtarza, po czym pozostało im czekać.

***

Szczypiorkowa Łodyga i Falująca Tafla jakiś czas później dołączyli do nich. Widział jak kotka chcę się pochwalić, jak wykiwała medyków, lecz oboje musieli zachować ciszę. Teraz nie byli tu sami. Ten kamień był na to dowodem. Gdy usiedli, podszedł do skały i dotknął ją łapą.
- Piaskowa Gwiazdo! Zebraliśmy się tutaj, by cię pomścić! Odezwij się! Daj nam znak! 
- Piaskowa Gwiazdo, odezwij się! Daj nam znak! - rozległy się głosy towarzyszy. 
- Piaskowa Gwiazdo! Wzywamy cię! To ja! Rozżarzony Płomień, twój uczeń. Pojaw się nam! 
- Pojaw się nam, Piaskowa Gwiazdo! - chór głosów zawtórował. 
Nagle poczuł coś dziwnego, jakby nieznana moc przepływająca mu przez łapę. Zachwiał się na łapach i upadł na ziemię. 
Nagle znalazł się w zupełnie innym miejscu. Czyżby zasnął? Nie czuł jednak, że śni. Wszystko było wyraźne. 
- Witaj, mój płomieniu. Wiedziałam, że nie stracisz we mnie wiary. 
Ten głos. Znał go. Odwrócił głowę i spotkał się ze wzorkiem dawnej mentorki. Piaskowa Gwiazda stała tuż obok! Udało się! Naprawdę udało się z nią skontaktować! 
- Jak się cieszę, że cię widzę! Przez twoją śmierć wiele się pozmieniało. Ten parszywy uzurpator wygnał twoje dzieci i mianował Kamienną Agonię na zastępcę! Rudzi już nie mają przywilejów! Chcemy go zabić. Ja i ci co są ci wierni. Zabijemy go i przejmiemy władzę! Zajęcza Gwiazda skona w cierpieniu! - Splunął na ziemię.  
- O tą białą gnidę już się nie martw. Mamy już iskry, potrzeba tylko cierpliwości żeby pojawił się ogień. Zając wcale nie jest taki święty, jak im się wydaje, a teraz jeszcze łatwiej będzie im pokazać jaki jest naprawdę. Ale już ja się tym zajmę, Rozżarzony Płomieniu. Tak, już ja się tym zajmę... 
Te słowa sprawiły, że rozkwitła w nim nadzieja. Skoro Piaskowa Gwiazda twierdzi, że się tym zajmie to... to powinien jej zaufać. 
- Dobrze. A co my mamy robić? 
- Powiem wam to wszystkim, teraz się ocknij - tak jak powiedziała, tak też się stało. Ocknął się przy kamieniu i spojrzał na wyznawców, czekających na jego słowa. Zamiast jednak opowiedzieć im co się wydarzyło, każdy z nich w głowie usłyszał głos bóstwa. 
- Wprowadźcie zamieszanie. Plotka tu, plotka tam, zaraz więcej kotów powinno przejrzeć na oczy. Odmawiajcie wykonywania rozkazów Zająca i tej jego pomylonej zastępczyni. Zadbajcie, żeby pamięć o mnie nie zgasła, przekazujcie ją dalej. W klanie na pewno są jakieś młode szylkrety i inne rude, które jeszcze nie znają swojej wartości i których Zając jeszcze nie zatruł swoją obrzydliwą ideologią. 
Był gotów na to poświęcenie, kiwnął głową, za bardzo nie wiedząc do kogo, lecz skoro Piaskowa Gwiazda tak chciała, to niechaj tak będzie. 
- A jeśli nas wygnają jak twoich synów? - głos zabrał Falująca Tafla, patrząc dookoła, w poszukiwaniu śladu dawnej liderki. 
- Nie wygnają. Nie mają prawa. A jeśli ruszą chodź włos na głowie Żar... któregoś z was, zadbam o to, żeby mnie popamiętali do końca ich miernego życia.
To wystarczyło by uspokoić kocura. 
- Dobrze. Mamy więc cel... Piaskowa Gwiazda zdradziła mi, że zajmie się Zajęczą Gwiazdą. Na ten moment róbmy tak jak każe. Niedługo ujrzymy jego upadek. 

<Splątane Futro?>

03 lutego 2022

Od Splątanego Futra CD. Rozżarzonego Płomienia

Silny wiatr mierzwił futro kotki. Splotka leżała w cieniu, obserwując krzątające się po obozie koty spod przymrużonych powiek. Wiedziała, że powinna wrócić do ciepłego legowiska, ogrzać się przed pójściem na patrol. Nie zamierzała jednak tego zrobić. Nie obchodziło jej to.
- Idziesz? - zirytowana uderzyła ogonem w ziemię, słysząc wesoły głos Ziemniaczanej Bulwy. Czasami zastanawiała się, czy istniało cokolwiek, co mogło wyprowadzić rudzielca z równowagi. Po księżycach prób nie miała siły dłużej próbować.
- Niestety tak - burknęła, podnosząc się i otrzepując z kurzu. Wojownik pochylił się, a szylkretowa parsknęła cicho, gdy delikatnym ruchem wyjął jej gałązkę z futra. Czasami zastanawiała się, czy Ziemniaczek rzeczywiście wierzył, że mogli być kimkolwiek więcej niż przyjaciółmi.
Rudzielec pognał w stronę zbierającego się patrolu, a Splątane Futro powolnym krokiem za nim podążyła. Ta monotonia nudziła ją. Wszyscy udawali, że potrafią osiągnąć wielkie rzeczy, że ich istnienie rzeczywiście ma jakieś znaczenie, ale w rzeczywistości byli zbyt przestraszeni, by cokolwiek zmienić w otaczającym ich świecie. To było takie przewidywalne. Szylkretowa chciała czegoś nowego.
Chciała chaosu.
Dlatego zgodziła się na plan Rozżarzonego Płomienia niemal natychmiast.

***

Bez słowa wpatrywała się w idące przed nią koty. Falująca Tafla i Ziemniaczana Bulwa rozmawiali cicho, a Splotka nawet nie próbowała włączyć się do dyskusji. Niby po co?
Czasami zazdrościła innym kotom błogosławieństwa, jakim była głupota. Żyli w swoich małych światach, nie pragnęli niczego więcej, niż mieli na wyciągnięcie łapy. Czymże byłoby ich spełnione marzenie o zostaniu najwspanialszymi wojownikami wobec wielkości świata? Mogli żyć swoim szczęśliwym i zwyczajnym życiem, dokładnie tak jak połowa kotów stąpających po tych ziemiach - szkoda tylko, że nie znaczyli zupełnie nic.
Szylkretowa nie chciała być taka. Zamierzała zostawić po sobie ślad.
Czasami zastanawiała się, czy jej rodzina, której nigdy nie chciała zakładać, również pragnęła być kimś więcej.
Falująca Tafla od zawsze przypominał jej Ziemniaczka. Za każdym razem, gdy patrzyła na niego, nie potrafiła powstrzymać się od porównywania go do wiecznie uśmiechniętego, naiwnego ojca. Jednak… czasami miała wrażenie, że było w nim coś więcej niż tylko durnota i naiwność. Być może ten mysi móżdżek Żar rzeczywiście miał na niego dobry wpływ?
Cisowy Gąszcz była prawie perfekcyjna. Nieczuła, wyrachowana, ambitna. Splątane Futro miała wrażenie, jakby widziała w córce cząstkę samej siebie. Powinna być z niej dumna. Wiedziała przecież, że szylkretowa była zdolna do wielkich rzeczy. Więc czemu nie czuła zupełnie, kiedy na nią patrzyła?
Za to Zachodząca Łapa była bezkonkurencyjnie jej najbardziej irytującym dzieckiem. Uważała się za taką mądrą, buntując się i broniąc swoich cennych nierudych kotów. Splotka nie potrafiła uwierzyć, że wychowała kogoś tak naiwnego i niepotrafiącego przewidzieć konsekwencji swoich czynów. Mimo wszystko… Zachód wywoływała u niej najwięcej emocji. W swojej niedoskonałości była lepsza od rodzeństwa, a szylkretową to intrygowało.
Ogarnęła ją nagła złość. Kiedyś było inaczej. Kiedyś wypełniały ją emocje, a to wszystko naprawdę ją obchodziło.
Kiedyś był z nią Jałowiec.
Ten durny staruch postanowił sobie, że umrze, kiedy najbardziej go potrzebowała. Odszedł bez słowa, zostawił ją samą w tym głupim świecie. Myślała, że był silniejszy. Tylko słabeusze umierali w taki sposób. Naprawdę nie sądziła, że jej ojciec był taką ofiarą losu. Pamiętała, jak razem z innymi wojownikami wykopała jego ciało z na wpół zawalonego tunelu. Nigdy wcześniej nie czuła takiego smutku. Jedyna osoba, którą kochała, porzuciła ją. To nie było sprawiedliwe. Po czasie jednak powróciła do niej ta sama pustka, którą czuła, gdy umarła Trzcinowa Sadzawka.
Nie mogła pozwolić śmierci Jałowcowego Świtu pójść na marne. Miała nadzieję, że ten depresyjny staruch obserwował ją z Klanu Gwiazdy, bo zamierzała zmienić świat.
Jego głupi wypadek dał jej pomysł, jak to zrobić.

***

Przemknęła przez zatłoczony obóz, nawet się nie rozglądając. Jej wzrok utkwiony był w rudym wojowniku, samotnie posilającym się niewielką myszą.
- Pamiętasz tunel, w którym zginął Jałowcowy Świt? - oznajmiła, podchodząc do niego. Rozżarzony Płomień spojrzał na nią pytająco. - To będzie odpowiednie miejsce.

< Żar? >

23 grudnia 2021

Od Rozżarzonego Płomienia cd Splątanego Futra

- Rozżarzony Płomieniu, czy możemy porozmawiać?
Znajomy głos, którego tak dawno nie słyszał, rozległ się tuż obok. Zdziwiony spojrzał na kotkę, z którą nie miał zbyt dobrych stosunków. Ciekawiło go, czego od niego chciała... Czyżby przez te księżyce, gdy rządzili nimi nie rudzi zmądrzała? 
Ostatnio chodziło mu coś po głowie. Coś, co raz na zawsze by ukróciło te nieprawe rządy. Potrzebował do tego jednak wiernych rudych, którzy nie pójdą na skargę do Zajęczej Gwiazdy. Splątane Futro... mogłaby się nadać, gdyby nie fakt, że za nim nie przepadała. Tylko... właśnie. Pozostawała kwestia tego, co tu robiła i co od niego chciała? 
- Możemy - powiedział, odchodząc z nią na ubocze. - O co chodzi? 
- Wiem, że nie przepadasz za mną, lecz nastały takie a nie inne czasy i sądzę, że powinniśmy się pogodzić. 
Ohohoho! Nie wierzył własnym uszom! Na jego pysk wkradł się paskudny uśmieszek. Czyli jednak dostała w tyłek od losu i postanowiła się z nim sprzymierzyć? Mimo to oglądanie jak ciotka prosi go o pomoc była nader interesująca. 
- Przeproś za swoje wcześniejsze zachowanie, to zastanowię się nad tym - miauknął, siedząc dumnie wyprostowany. 
Widział jak jej wyraz pyska ulega zmianie. To skrzywienie chyba nie oznaczało nic dobrego. Ale, ale! Musiał wiedzieć, czy przypadkiem z niego nie żartuje. Zachęcił ją łapą do wykrztuszenia z siebie tych słów. 
Wojowniczka westchnęła i burknęła pod nosem.
- Przepraszam, zadowolony? 
Czyli jednak była zdesperowana! 
- Przeprosiny przyjęte. Cieszę się, że jednak wybrałaś właściwą stronę. Powiedz... też masz dość jak te nierude kupy futra się rządzą? Jak nam rozkazują? 
- O tak... - Splątane Futro przybrała wojowniczy wyraz pyska. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego jak się oboje czuli. Byli rodziną nie bez przyczyny. 
- Mam... pewien plan, ale musiałabyś mi pomóc. Liczę jednak na to, że to zostanie pomiędzy nami i nikt się nie dowie. 
To zaciekawiło starszą, która od razu pokiwała głową. Zbliżył się do jej ucha i streścił jej swój plan. Nie miał pojęcia jak ona na to zareaguje. Był dość dziwny i wymagał ofiary. Ale czego się nie robi, by powrócił stary ład?

<Splotko? Zaczynamy>

23 czerwca 2021

Od Żaru

Utkwił spojrzenie w horyzoncie, nerwowo zamiatając ogonem ziemię. Nagle z jego gardła wydobył się cichy pomruk zirytowania. Pewnie dla zwykłego obserwatora był uroczy, w końcu jego głosik był bardzo piskliwy. Jednak w jego wyobraźni rozniósł się niczym potężny, złowrogi ryk. Jego mama. Pszczeli Pyłek zostawiła ich. Z kim? Pod opieką ciotki, która grzała tyłek już od kilku dni w kociarni. Nie miał pojęcia, dlaczego ta postanowiła z nimi zamieszkać. Naprawdę  w legowisku wojowników nie było dla niej miejsca? Po wymianie zdań z mamą, uznał że jeszcze bardziej jej nie lubił. Przypomniał ją sobie w głowie: 
" - Idę, zajmij się moimi dziećmi - oznajmiła ruda. 
- A to z jakiej racji? - fuknęła Borówkowa Mordka, kierując wzrok na niego i Zmierzch. Czuł jak ciskała w nich gromami, jakby nie uśmiechało jej się niańczyć siostrzeńców. 
- To taki trening przed wiesz czym - po czym zniknęła" i do tej pory nie wróciła!
Znów warknął, bijąc ogonem nieszczęsną ziemię. Gdzie ona poszła? No gdzie? Poczuł, że obok niego siada siostra, która również wyjrzała na zewnątrz.
- Nie martw się. Wróci. Mama by nas nie zostawiła - zapewniła go. 
Tak... Nie zostawiła... A to? To co niby było? Już słońce było wysoko na niebie, a jej nadal nie było!
- Ej wy! Dzieci czy jak wy tam... idźcie spać czy coś - usłyszał głos ciotki, która chyba chciała odpocząć od skupiania na nich całej swojej uwagi. 
- Pfff! Sama idź spać! Jest dzień, a nie noc! - warknął i co zrobił? Oczywiście wyszedł na zewnątrz! 
- Żar! - Siostra pisnęła zaskoczona. Chyba nie spodziewała się, że naprawdę wyjdzie. 
Po jego akcjach z rudym wojownikiem, powinna już wiedzieć, że niczego się nie bał. Musiał znaleźć mamę. Musiał! I jej nagadać! O tak! Co to były za wycieczki bez nich? Mogła ich przecież ze sobą zabrać! 
Krocząc tak przez trawę wpadł na kogoś... O zgrozo... Drugą ciotkę. A to miał pecha. Zadarł pysk na Pokręcony Łeb, bo tak dowiedział się od mamy, że nazywa się jej siostra, po czym skrzywił z niezadowolenia pyszczek. 
- Nie wrócę do żłobka! Nie zmusisz mnie! Odsuń się! Szukam mamy!

<Splotka?>