BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ważkowe Skrzydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ważkowe Skrzydło. Pokaż wszystkie posty

02 października 2022

Od Ważkowej Łapy Do Różanej Łapy

Ważkowa Łapa nie spędzała zbyt dużo czasu z rodziną. Nie czuła takiej potrzeby. Zwłaszcza, że jej matka była popychadłem w tym Klanie. Zwłaszcza, że i ona i jej rodzeństwo byli traktowani z pogardą z powodu swojego pochodzenia. A przecież prawda jest taka, że byli kociętami Gwiezdnych! Gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość? Gdzie zasłużony szacunek, który powinny im okazywać wszystkie koty w Klanie Wilka? Ta cała sytuacja była niedorzeczna i wprawiała biedną, młodą Ważkę w napady nerwicy. Jednak pomimo tego wszystkiego, Ważka nie dawała się zaślepić problemami. Nieważne, jak zdenerwowana, jak zestresowana była, skupiała się na treningach i nie pozwalała, by cokolwiek ją rozproszyło. Rodzina czasami była rozpraszająca, więc mała uczennica nie poświęcała jej dużo czasu, tak wracając do tematu. Ale mimo to… mimo to czasami po prostu wypadało się zainteresować rodzeństwem.
Polizała swoje liliowe futerko jeszcze kilka razy, a potem wstała wyginając grzbiet, przeciągając się. Kilka stawów w łapach jej strzeliło, takie miała wrażenie. Nieprzejęta niczym, w każdym razie tak zewnętrznie, Ważkowa Łapa skierowała się do miejsca w którym tymczasowo mieli sypiać uczniowie. Słońce chyliło się ku zachodowi, także stwierdziła mądrze, że może jej siostra, Różana Łapa, już tam będzie, uszykowana do snu i w ogóle.
Widząc znajome, czekoladowe futerko ułożone już w legowisku, Ważkowa Łapa podeszła i delikatnie trąciła siostrę przednią łapą.
- Oh… najmocniej przepraszam, siostro. – zrobiła teatralnie zatroskaną minę, zaraz siadając obok drugiej uczennicy, przyglądając się jej teraz już otwartym oczom. – Skoro nie śpisz, to co powiesz na krótką rozmowę? Co tam u ciebie, jak trening, tego typu sprawy… Wiesz, jak bardzo się stęskniłam. – wymruczała z lekkim uśmiechem na pyszczku. I to co mówiła wcale nie było sarkastyczne!

<Różana Łapo?>

[przyznano 5%]

Od Ważkowej Łapy CD Bieliczej Łapy

Sama córka Wielkiej Gwiazdy nie wątpiła w to, czy mistrz sobie z nią poradzi. W końcu była tak ułożoną, dokładną uczennicą, że każdy wojownik mógłby pomarzyć o treningach z nią! Dlaczego więc niektóre koty zdawały się mieć co do niej wątpliwości? Czyżby to przez reputację jej matki, która jak wiadomo nie jest w Klanie Wilka najlepsza? Ważkowa Łapa była bardzo niezadowolona z tego faktu. Starała się specjalnie nie pokazywać w towarzystwie byłej przywódczyni przy innych kotach, spotykała się z nią i dbała o jej dobre samopoczucie w tajemnicy… nie mogła przecież zostawić własnej matki! Ale cóż, najwyraźniej to nie wystarczało i niektóre mysie móżdżki będą oceniały ją patrząc na jej matkę. Czyż to nie głupie? Przecież Ważka była zupełnie innym kotem! Czuła się przez to sfrustrowana i tym bardziej chciała się wykazać na treningach.
Nie znała całej tej historii swojej siostry z Bieliczą Łapą. Skąd miałaby znać, skoro ledwo rozmawia z Różaną Łapą? To nie było dla niej istotne, jako że mała kotka była skupiona głównie na własnym nosie i przy tym własnych celach. W ogóle ona, w przeciwieństwie do większości swojego Klanu, nie mieszała się w nie swoje sprawy!
Uniosła lekko łebek, gdy znajoma jedynie z imienia kotka usiadła obok. Nie przeszkadzało jej towarzystwo, także Ważkowa Łapa nie wstała i nie odeszła w tamtej chwili. Mogły porozmawiać, w końcu ona chciała mieć coraz lepsze relacje z współklanowiczami.
- Witaj, Bielicza Łapo… Nie musiałaś się przedstawiać, znam twoje imię. – odezwała się melodyjnym, opanowanym głosem. Tak opanowanym, że brzmiał aż trochę sztucznie, ale to nieistotne. – Miło, że pytasz. Noc w lesie minęła spokojnie, nie napotkałam żadnych wielkich trudności. Poradziłam sobie doskonale, a teraz pokazuję co potrafię również swojemu mentorowi… Jestem całkiem zadowolona, choć mógłby być trochę bardziej… - zmarszczyła lekko nosek - …wojowniczy. – wzruszyła po tych słowach barkami, a potem spojrzała na towarzyszkę w rozmowie.
Bielicza Łapa miała długie nogi, była ładną i przyjazną kotką. Ważka miała wrażenie, że dobrze się dogadają.
- A ty? Wiem, że jesteś trochę starsza, ale powiesz mi jak idzie ci trening? Kto to był twoim mentorem… naszą zastępczyni, nieprawdaż? – uśmiechnęła się lekko, po czym wróciła do lizania futerka na piersi.

<Bielicza Łapo?>

[przyznano 5%]

25 września 2022

Od Ważki (Ważkowej Łapy) Do Mrocznej Gwiazdy

Dzień jej mianowania na ucznia zbliżał się coraz to szybciej, takie miała wrażenie. Klany wciąż przeprowadzały się z jednych terenów na drugie, a ciężka wędrówka sprawiła, że młoda kotka straciła poczucie czasu. Mijał dzień za dniem, prędko, nie dając jej ani chwili na wytchnienie i uspokojenie nerwów, które się w niej kłębiły. Sprawiło to też, że Ważka izolowała się nieco od pozostałych członków Klanu Wilka. Wiedziała, że nie powinna, jeśli chciała mieć dobrą opinię pośród współklanowiczów, ale wewnętrzne przeżycia były silniejsze od tego logicznego wniosku. Dopiero gdy któregoś poranka do jej uszu dotarły wieści… dopiero wtedy Ważka zdawała się otrząsnąć ze swojego otępienia i zrozumieć, jaki to dzień. To dzień przed jej ceremonią, tym wielkim wydarzeniem. Dzień, w trakcie którego będzie musiała się wykazać i przekonać Mroczną Gwiazdę, że jest gotowa i godna zostania uczennicą. Nie wątpiła w siebie. Na samą myśl o spędzeniu nocy samotnie w jakimś obcym jej lesie coś nieprzyjemnie skręcało się w jej brzuszku, ale młoda pręguska przełknęła ślinę i pozostała poważna, dumna.
Tak było cały czas, cały dzień. Kiedy żegnała się z matką, w ukryciu trąciła ją noskiem w policzek na znak, że jest pewna siebie i niczego się nie boi. W końcu nikt nie mógł wiedzieć o wszystkich jej wątpliwościach. Pozostała poważna i pozornie niewzruszona również wtedy, kiedy ogłoszono jakie ma zadanie przed Klanem, a także wtedy, gdy została wysłana gdzieś w las, pomiędzy drzewa… zupełnie sama. Wiedziała, że jej rodzeństwo ma taki sam cel – przetrwać, ale teraz o nich nie myślała. Myślała tylko o tym, co sama miała zrobić, osiągnąć. Nie potrafiła polować, ani walczyć, ponieważ przepychanki z rodzeństwem nie zaliczały się do prawdziwej walki. Mogła zginąć, nie zdziwiłaby się, gdyby któreś z nich faktycznie nie przeżyło. Ale zacisnęła szczęki i myślała jedynie o swojej sile.

***

Nie miała pojęcia, ile czasu dokładnie minęło po tym, jak zapadła noc. Ale siedziała w miejscu, zamiatając leżące na ziemi liście ogonem. Poruszała uszami i rozglądała się ciągle, zaniepokojona najróżniejszymi otaczającymi ją dźwiękami. Każdy z nich mógł być oznaką drapieżnika, każdy szelest i każda pękająca gałązka mogła zwiastować jej śmierć. Ważka zmrużyła oczy, spoglądając w ciemność która zdawała się pochłaniać pobliskie drzewa coraz bardziej. Wysunęła pazury, zupełnie nieświadomie, przesunęła łapami po ziemi, tworząc w piasku pod nimi kilka nierównych śladów.

***

Gdy nastał świt, Ważka była wciąż w pełni przytomna. Wydało się to myślą niedorzeczną, patrząc na to, że nie spała calutką noc… ale mimo to fakt był taki, jaki był. Była tak przejęta, tak rozemocjonowana, że ledwo mrugała. Chciała widzieć wszystko, każde możliwe zagrożenie. Jednak gdy zrobiło się jasno… zrozumiała, że tego dnia nie zginie, ani nie czeka jej żadna wyjątkowa przygoda. Dała radę. I mała, pręgowana kotka wróciła do tymczasowego obozu swojego Klanu, do którego drogę na całe szczęście zapamiętała dokładnie.
Znalazłszy się na miejscu, skinęła głową matce, którą ujrzała kątem oka. Zaraz po tym zobaczyła też Mroczną Gwiazdę, do którego od razu podeszła, ignorując ból łap i lekko mokre futerko na tylnej części swojego ciała. Całą noc spędziła siedząc w jakichś zaroślach… okropne! Będzie musiała doprowadzić się do porządku jak najszybciej! Jednak teraz skupiła się na przywódcy.
- Mroczna Gwiazdo, wróciłam. – odezwała się, stając przed kocurem i zadzierając łebek by móc spojrzeć mu prosto w oczy. - Spędziłam całą noc w lesie, sama, wyszłam z tego cało i wierzę, że to wystarczy aby cię zadowolić. Czy mogę poprosić o swoje nowe imię? – mrugnęła kilkakrotnie i czekała na odpowiedź.

<Mroczna Gwiazdo?>

[przyznano 5%]

12 września 2022

Od Ważki Do Chryzantemowej Łapy

Ah, ile Ważka dałaby za nieco więcej czasu na dawnych terenach Klanu Wilka! Ta zmiana, która czekała wszystkie klanowe koty najmocniej dotykała właśnie najmłodszych. W końcu kociarnia, bezpieczne miejsce w obozie, było jedynym co dotąd znały takie kociaki. Zaś teraz, z powodu jakiegoś podobno-Gwiezdnego kota, wszyscy musieli zostawić to za sobą. Oburzające! Można się łatwo domyślić, że młoda córka Wielkiej Gwiazdy nie była zadowolona z obrotu spraw. Ale kiedy była? W końcu niedługo po jej narodzinach miała miejsce też inna rewolucja w Klanie, która zakończyła się karą dla jej matki i zmianą imienia tej dotąd szanowanej kotki - było to czymś, czego Ważka dotąd nie akceptowała. W myślach wciąż mówiła na rodzicielkę Wielka Gwiazda, jedynie przy innych kotach udawała, aby nie podpaść. Jak więc widać, młoda nie była typem kota, który był wiecznie zadowolony z życia i swojej sytuacji. Wręcz przeciwnie.
Mimo wszystko, Ważka starała się być dzielna. Nie marudziła, gdy bolały ją łapy i nie mówiła nic, gdy nadepnęła na ostry kamień, co sprawiło jej ból. Po prostu przy następnym postoju wylizała dokładnie poduszkę swojej niewielkiej łapki. Musiała być idealna i dojrzała, nie mogła być widziana jako zwykłe kocię którym należy się opiekować.
To wszystko jednak powodowało u kotki frustrację, z którą ta potrafiła sobie radzić głównie przez samotne spacery, lub, o ironio, rozmowy z innymi członkami Klanu. Zależało jej na dobrych relacjach i na budowaniu własnej reputacji. Dlatego też tamtego poranka, jeszcze zanim Klan Wilka ruszył w dalszą drogę, Ważka znalazła się przy większej od siebie, niebieskofutrej kotce. Kotce, z którą dotąd nie miała wielkiego kontaktu, lecz której imię znała. W końcu była to córka i uczennica samego Mrocznej Gwiazdy, tak?
– Dzień dobry, Chryzantemowa Łapo. Czy udało ci się tej nocy wypocząć? – zagadała uprzejmie swoim piskliwym głosikiem, podchodząc bliżej wyższej kotki. Zaś potem, właściwie nie czekając na jej reakcję, po prostu kontynuowała wypowiedź. – To wszystko niezwykle męczące, nie uważasz? Musimy wędrować tak daleko, a nawet nie wiemy dokąd dokładnie idziemy. Nie wiemy, w jakim miejscu zasiądziemy i czy nie będzie ono bardziej śmiertelne od poprzedniego. – westchnęła i usiadła obok rozmówczyni. Spojrzała na nią, wyczekując reakcji.

<Chryzantemowa Łapo?>

OD Ważki DO Mgiełki

Klany przenosiły się na inne tereny. Miały na zawsze porzucić swoje poprzednie miejsce zamieszkania, które najwyraźniej nie nadawało się do życia… i iść we wskazanym przez jakiegoś Gwiezdnego kierunku. Ważka udawała, że ta wielka zmiana ani trochę na nią nie wpływa. Udawała ułożoną, spokojną młodą kotkę, jak zawsze gdy coś szło nie po jej myśli. Jednak prawda była taka, że młoda członkini Klanu Wilka czuła wielkie napięcie, wielki stres związany z tak nagłą i wręcz nieopisywalnie ogromną zmianą. Wraz ze stresem w ciałku i duszy Ważki zawitał gniew. Najprawdziwszy, najszczerszy gniew, który usilnie starała się ukrywać, ubierając pyszczek w łagodny uśmiech i wygładzając językiem swoje stroszące się z emocji futerko. Musiała w końcu prezentować się dobrze – jak najlepiej. Wkrótce miała być mianowana na terminatora i wtedy też czekało ją wiele trudności, wiele sytuacji w których będzie musiała pokazać wszystkim, że jest tego warta. Warta szacunku, uznania w Klanie. To było dla niej najważniejsze – aby mieć dobrą reputację pośród otaczających ją kotów. Miała wielkie ambicje i zamierzała dążyć do swoich planów. Nawet teraz, gdy miała jedynie cztery księżyce, myślała o tym jak byłoby przejąć kiedyś władzę w Klanie. Tak, jak kiedyś rządziła mama – teraz rządziłaby Ważka! Ważkowa Gwiazda? No ale o co takiego gniewała się ta młoda kotka, bo chyba nie tylko o sam fakt przeprowadzki? Nie. Była wściekła, bo to wszystko wina jakiegoś kota z Klanu Gwiazdy. Co on sobie myślał? Czy w ogóle był prawdziwy, czy ktoś się podszywał pod taką tajemniczą postać? Nie mogła uwierzyć w to, że przodkowie kazaliby wszystkim Klanom wynieść się tak z terenów zasiedlanych od pokoleń! Nieważne, jaki był bezpośredni powód tego wszystkiego…
W Ważce, jak widać, kłębiło się bardzo dużo najróżniejszych emocji. Nie dziwne więc, że tak młode, niedoświadczone kocię zrobiło coś absurdalnie głupiego… otóż koteczka, odłączywszy się od rodzeństwa w chwili nieuwagi swojej matki, Wielkiej Gwiazdy, po prostu rzuciła się nieco niezgrabnym biegiem w kierunku przeciwnym od tego, w którym zmierzali jej współklanowicze. Była już wystarczająco duża, że nie męczyły ją tego rodzaju spacery. Uważała, że później bez problemu znajdzie drogę powrotną… jak już wyładuje trochę swoich negatywnych emocji na tym spacerze, pokrzyczy sama pośród drzew lub coś takiego. Była gotowa oddalić się od reszty Klanu tylko po to, by dać upust swojej frustracji.
Poruszała się powoli, szurając pazurkami o podłoże, krzywiąc lekko mordkę w grymasie. Tutaj nikt jej nie widział, nikt nie będzie więc oceniał faktu, że przeżywała jakieś trudności wewnętrzne. Ważka była całkowicie nieświadoma tego, że mógł tu być ktoś jeszcze… aż nie było za późno i jej uwagi nie zwrócił szelest liści pozostałych na ziemi od czasu Pory Spadających Liści.

<Mgiełko?>

15 sierpnia 2022

Od Ważki Do Świetlik

Ważka nie sprawiała problemów. Odkąd tylko przyszła na ten świat, urodzona przez Wielką Gwiazdę, była naprawdę grzecznym małym kociakiem, który nie wciskał nosa w nie swoje sprawy. Czy to wynikało z faktu, że miała wtedy jeszcze zamknięte oczy i ledwo zdawała sobie sprawę z tego, co dzieje się wokół niej? Może, ale to nic nie zmieniało. Była grzeczna, była ułożona, dlatego też szybko zaczęło jej się nudzić w kociarni. 
Mała koteczka, zupełnie nieświadoma wszystkiego co działo się w jej Klanie - całego zamieszania, rozlewów krwi i zdrad, spała skulona w kącie legowiska matek. W każdym razie tak było, dopóki jakiś głośniejszy dźwięk z zewnątrz nie dotarł do jej uszu i nie zbudził jej jakże brutalnie. Ważka otworzyła swoje wielkie, jeszcze nie wybarwione oczęta i rozejrzała się dookoła. Jej spokojna mina nie zdradzała jeszcze tego, że nagła pobudka spowodowała u niej zły humor zapewne na całą resztę dnia.
Widziała Świetlik leżącą obok, chyba jeszcze pogrążoną we śnie. Reszta rodzeństwa obchodziła ją nieco mniej, bo ich tu aktualnie nie było. Ale wracając, teraz Ważka… nudziła się. Znudziło ją bycie kochanym, ułożonym kociakiem i chciała zobaczyć coś więcej, zrobić coś więcej, jeszcze zanim nadejdzie czas na jej ceremonię i zmianę imienia. A jej siostra, Świetlik? Może się przyda i jej w tym pomoże. Może okaże się, że tworzą razem niezły zespół? To się okaże.
Ważka wstała, a potem zaczęła iść w kierunku wyjścia z legowiska na swoich krótkich, kocięcych łapkach. Po drodze specjalnie trąciła jedną z nich siostrę, prosto w łebek, chcąc ją w ten sposób łatwo obudzić. I najlepiej udawać, że był to przypadek z jej strony. 
– Ojć… Wybacz, Świetlik. – powiedziała piskliwym, sztucznie przejętym głosikiem, kładąc po sobie uszy. Ale zaraz na jej mordce pojawił się lekki, złowieszczy uśmieszek. – Ale skoro nie śpisz, to może przejdziemy się po obozie? - zaproponowała coś, na co po prostu nie dało się odmówić! Ale wciąż czekała cierpliwie i grzecznie na odpowiedź bliźniaczki, wpatrzona w jej oczy. 

<Świetlik?>