BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)
24 sierpnia 2023
Od Rozżarzonego Płomienia CD. Tygrysiej Gwiazdy
11 lipca 2023
Od Tygrysiej Gwiazdy CD. Rozżarzonego Płomienia
— Ciężko stwierdzić — mruknęła. — Mroczna Gwiazda wydaje się świetnie bawić, podsycając jego nienawiść w moją stronę. Mimo wszystko widzę, że Jelonek coraz więcej się waha. Rozpoznaje mnie, ale czegoś mu zdecydowanie brakuje — stwierdziła, spoglądając na niego z wyrzutem. — Gdyby twój syn nie uciekł jak tchórz z klanu, na pewno by nam jego obecność pomogła — dodała.
Rudzielec trzepnął ogonem w ziemię.
— Pożar nie jest tchórzem. Na pewno miał coś ważnego do załatwienia.
Parsknęła, odwracając wzrok. A to na nią marudzili, gdy broniła buntowniczego zachowania Diament.
— W czasie wojny? Jestem wręcz ciekawa tych jego priorytetów — burknęła oschlej.
Kocur drgnął. Zerknęła na niego uważnie, dostrzegając, że na jego pysku zakwitło zawahanie. Sierść na karku z lekka mu zdębiała, a dolna szczęka bezwładnie opadła.
— No dobra, będę z tobą szczery — westchnął, prostując się. — Pożar odszedł do Klanu Wilka szukać Jeleniego Puchu. Powiedział, że jak go znajdzie, to zniszczy ich za to, co zrobili twojemu synowi.
Zastygła w bezruchu.
Nie bardzo wiedziała, co o tym myśleć. Leśny zrobił to samowolnie, jedynie najwyraźniej informując o swoich planach ojca. Poza tym nic więcej wiadome nie było.
— Ale Jeleń jest teraz tu. Nie sądzisz, że zadomowił się tam i nigdy do nas nie wróci? Skąd wiesz, że nie zdradzi im czegoś na nas temat? Już i tak jesteśmy w kryzysowej sytu...
— On nie zrobiłby czegoś takiego. To mój syn. Ufam mu — odparł, odwracając się do niej plecami. — Męczy mnie ta rozmowa. Jesteś do niego zwyczajnie uprzedzona, ale jeszcze się zdziwisz. Zgaduje, że realizuje drugą część swojego planu — dodał od niechcenia, nim nie pozostawił jej samej.
Nadeszła dla nich wolność. Dużo się zmieniło, jej syn dalej wariował, ale wydawało się, że jest coraz lepiej. Pożar wrócił, ale bardzo w poranionym stanie, a do tego nie sam. Zięba okociła się, zasilając ich klan o trzy materiały na przyszłych wojowników.
Przeciągnęła się. Czuła, że powinna porozmawiać o tym wszystkim z Leśnym Pożarem, ale z drugiej strony nie miała na to ochoty. Już jej wystarczyło, że wciąż zadawała się z jego ojcem.
— Jesteś stary — stwierdziła pewnego wieczoru, gdy przesiadywali na skraju obozu, wpatrując się w zaśnieżony krajobraz.
— Ty również.
— Póki pozostaje młodsza od ciebie, jakoś mnie to nie boli — mruknęła.
08 czerwca 2023
Od Rozżarzonego Płomienia CD. Tygrysiej Gwiazdy
10 kwietnia 2023
Od Tygrysiej Smugi(Tygrysiej Gwiazdy) CD. Rozżarzonego Płomienia
Zastrzygła uchem, słysząc jego słowa. No tak, do młodych to on już nie
należał. Ona zresztą też, ale wciąż miała przed sobą jeszcze trochę
księżyców życia, nim rzeczywiście będzie można określić ją mianem
niedołężnej staruszki. Miała jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, więc
wypadałoby wykorzystać ten czas jak najlepiej.
— Nie mam ci tego za złe, to w końcu czynnik niezależny od ciebie — zauważyła, spoglądając w zachmurzone niebo.
Brzydka
pogoda była idealnym odzwierciedleniem tego, co miało nastąpić. Wojna,
krew i sama rozpacz. Wolała bardziej pokojowe rozwiązania, ale w czasie
zgromadzeń nie było na nie miejsca. Niestety, to zaszło za daleko i choć
jej wnętrze cierpiało, a ona dalej stroniła od walki, to wiedziała, że
dla klanu i dla syna trzeba się poświecić. Niby od czegoś miała pazury,
ale czy ich funkcji nie można byłoby ograniczyć do samych polowań?
—
Liczyłem na spokojną starość, a mam... to — sarknął, uśmiechając się
słabo. — No proszę, pani "stwórzmy pokój na całym świecie" wywołuje
wojnę — parsknął, a sierść na jej karku mimowolnie drgnęła.
— To nie
jest śmieszne. Cud, że Kamień nie zrzuciła mnie z fuchy zastępcy za tak
poważną samowolkę — mruknęła, wpatrując się we własne łapy. Już wkrótce
przekona się, ile jest w stanie nimi zrobić.
— Nie zrobiłaby tego. A wojna była nieunikniona, to była jedynie kwestia czasu — stwierdził.
Westchnęła,
zaciskając zęby. Może i miał rację, może i nie, ale ona nie mogła
czasem znieść tego poczucia winy. Jeśli ktoś zginie, to przez nią.
***
Nie
mieli Wiśniowej Iskry ani jej córki. Tygrys nie bardzo potrafiła
zadecydować, co sądzi o Gepardziej Łapie. Kotka miała ponad 40 księżyców
i dalej była uczennicą. Gdyby nie okoliczności, ruda próbowałaby
zaingerować w to, jednak na razie potrzebowali kogokolwiek, kto znał się
na medycynie w mniejszym bądź większym stopniu.
Potrzebowała
porozmawiać. Na jakikolwiek temat, byleby na chwilę nie myśleć o tym
chaosie. Ostatnie czasy zabrały jej wielu bliskich, ale
wciąż miała pod łapą Rozżarzonego Płomienia. Kocur na szczęście przeżył
napad na obóz, toteż do niego poszła na krótką pogawędkę.
— Masz chwilę czasu? — zagadnęła go.
Spojrzał na nią wymownie.
— A czy wyglądam, jakbym miał coś do roboty w aktualnym momencie i przy obecnych warunkach?
Rozejrzała się. Rzeczywiście, głupie pytanie z jej strony.
—
Chodź gdzieś ze mną — poprosiła. — Gdziekolwiek, gdzie nie usłyszy ani
nie dojrzy nas żaden Wilczak. Mam dosyć bycia liderką, przy której
klan się wali. Mam dosyć Mrocznej Gwiazdy i tego, jak pewnie stąpa po
naszych ziemiach — wyrzuciła, krzywiąc się na ton własnego głosu. Taka
ekspresja nie pasowała dorosłej kotce, będącej przywódcą tak dużej
grupy. — Dlatego chcę, czy też muszę nawet, z tobą porozmawiać —
oświadczyła.
— O czymkolwiek. Możesz nawet pomarudzić sobie na nierudych, przeżyję to.
<Żar?>
27 marca 2023
Od Rozżarzonego Płomienia CD. Tygrysiej Smugi
12 marca 2023
Od Tygrysiej Smugi CD. Rozżarzonego Płomienia
— Na Klan Gwiazdy, to byłoby za proste — wykrztusiła, nie lekceważąc jednak tej teorii. Odpowiedź od początku mieli pod nosem, w postaci każdej przybłędy stamtąd. Mroczna Gwiazda sprawiał wrażenie zarazem obrzydliwego i przerażającego, a po dawnych rozmowach z nim zdawało jej się, że za każdym razem próbuje ją podejść i wyciągnąć jak najwięcej informacji o sytuacji jej klanu. Nie chciała nawet myśleć o idei, jaka musiała zaistnieć w jego głowie, jeśli rzeczywiście to on stał za uprowadzeniem Jelonka. Jeśli taka była rzeczywistość, to była gotowa odsunąć swą pokojowość w kąt i odpłacić się za te wszystkie nieprzespane ze stresu noce. — I zarazem to... Tak oczywiste. Jeleń by nie uciekł. Nie opuściłby terenów klanu z własnej woli, a tu nic by go nie zabiło. A Wilczaki wydają się zdolne do wszelkich okrucieństw — stwierdziła, spoglądając uporczywie w dal. A potem, nagle, przeniosła na moment spojrzenie na Rozżarzonego Płomienia. Odchrząknęła, uśmiechając się słabo, bo choć w tej sytuacji nawiedzały ją tylko pesymistycznego myśli, tak musiała zaspokoić swoją potrzebę podziękowania mu. — Nie sądziłam, że kiedykolwiek przyjdzie mi stać przy tobie i czuć... Czuć taką wdzięczność. Za to, że jesteś szczery, dzielisz się ze mną swoimi przemyśleniami i wspierasz mnie samą swoją obecnością — wypaliła, bo choć nie przemyślała tych słów, pozwoliła im wyjść prosto z serca.
Kocur nie wyglądał na zakłopotanego. Z beztroskim wyrazem pyska wzruszył ramionami.
— To nic. Odwdzięczam się tylko za to, że mimo moich wad, dostrzegłaś we mnie coś pozytywnego. Tak naprawdę to ty pomogłaś mi uporać się z tą całą sytuacją, która była dla mnie trudna. Wiesz... degradacja i to dwukrotna — prychnął na to pod nosem. — Zaleczenie serca po zerwaniu oraz pomoc w okiełznaniu mojej burzliwej natury, która pewnie sprawiłaby, że żyłbym teraz na wygnaniu. Naprawdę jestem ci za to wdzięczny, bo pomimo tego, że nasze poglądy się różniły, ty we mnie wierzyłaś i dawałaś mi wsparcie nawet wtedy, gdy tego nie chciałem. Dlatego Tygrysia Smugo. — Spojrzał jej głęboko w oczy. — Pomogę ci znaleźć syna. Rozoramy Wilczakom te ich plugawe gęby i wyciśniemy z nich informację o Jelenim Puchu. Co ty na to? — Uśmiechnął się tak, jak zwykł to robić za swoich młodzieńczych lat, niczym zbój szykujący istną masakrę.
Przez dłuższą chwilę milczała. Nie umiała ubrać w słowa tego, co czuła. To było dosyć niesamowite, że pomimo tych wszystkich sprzeczek i różnicy zdań stali się sobie bliscy. Przełknęła ślinę, pozwalając narastającemu w sercu cieple rozejść się po całym jej ciele.
— W innych warunkach poprosiłbym cię o pohamowanie swoich krwiożerczych żądzy, ale wyjątkowo w tym momencie mam tylko jedno zalecenie — westchnęła. — Nie ograniczaj się. Mają mi go zwrócić żywego i zdrowego — westchnęła, wysuwając powoli pazury. Ona nie miała w zwyczaju wybierać przemocy. Przez myśl jednak ledwo co jej przechodziła opcja, by załatwić to dyplomatycznie. Bo co powie Mrocznej Gwieździe? Nie mieli dowodów, ale im dłużej o tym myślała, tym bardziej czuła, że to przez niego jej syn zaginął.
Kątem oka dostrzegła, jak uśmiech rudego rozszerza się.
— No... I tą Tygrys to ja lubię — zaśmiał się, przyśpieszając kroku. — Chodź. Granica jest w tę stronę. Zaraz im damy po tych parszywych, nierudych kuprach, że aż się zesrają!
Parsknęła na to stwierdzenie i ruszyła żwawo. Stawiała na tyle duże kroki, na ile pozwalała jej długość łap. Serce biło jej jak oszalałe. Jak jeden kot mógł uczynić drugiemu coś tak okropnego?
— A to jest jakaś Tygrys, której nie lubisz? — parsknęła. Nie próbowała rozluźnić atmosfery. Próbowała uspokoić siebie, bo to ona koszmarnie się stresowała tym, co mogłoby znaleźć. — Ale obiecaj mi, że jeśli znajdzie się ich za dużo, to się wycofamy. Mimo wszystko nie mogę jako zastępczyni narażać któregokolwiek wojownika na śmierć.
— Oczywiście. Zrobię co rozkażesz — mruknął.
I wtem ich oczom ukazał się niewielki patrol. Dwójka Wilczaków nie mogła stanowić zbyt dużego zagrożenia, jednak Tygrys do głowy przyszła w tym momencie myśl, że to raczej nierozsądne atakować ich i zwracać na siebie uwagę. Wolała dojść gdziekolwiek dalej i póki co zawalczyć tylko wtedy, gdy będzie to konieczne.
Rozżarzony Płomień najwyraźniej podjął jednak inną taktykę.
— Spójrz. — Wskazał na dwa kocury. — Bierz tego z prawej, ja z lewej — to powiedziawszy, zaczął się skradać, chowając w przydługiej trawie.
Na moment zawahała się. Zdrowy rozsądek kazał jej w końcu zareagować.
— Nie! — pisnęła cicho. — Nie atakujemy nikogo, wracaj tu — zażądała, mimowolnie padając do ziemi. — Mamy być niezauważalni, rozumiesz?
Zatrzymał się, kierując na nią wzrok.
— Ale musimy wyciągnąć z nich informację. No i wcześniej mówiłaś co innego — zauważył zdumiony. — Nie powiedzą nam po dobroci. To Wilczaki — prychnął.
To wiedziała. Ustalenie jednak przebiegu ich małej, samozwańczej akcji, nie było wcale takie proste.
— Ale jak ich zaatakujemy znienacka i to nieskutecznie, to jeszcze zdążą poinformować o naszym najściu swojego lidera i będziemy mieli wtedy problem — zauważyła, krzywiąc pysk. — Nie pomyślałam, że chcesz atakować od razu! Wolałabym go najpierw znaleźć, zobaczyć, czy.... — z trudem te słowa przeszły jej przez gardło — czy w ogóle żyje... I wtedy w razie wykrycia pozwolić na przelew krwi. Oczywiście tylko ich, my nie oberwiemy ani razu — dodała.
12 lutego 2023
Od Rozżarzonego Płomienia CD. Tygrysiej Smugi
30 grudnia 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Rozżarzonej Łapy(Rozżarzonego Płomienia)
— Gdzieś bym miała, gdyby mnie obrażał — burknęła, odchrząkując, bo dalsza część wypowiedzi utknęła jej w gardle i z trudem ją przepchnęła. — Nasi synowie się spotykają. Są razem. W związku — wymamrotała, kuląc uszy z zażenowania. Nie powinna oceniać decyzji swojego potomka, a mimo to skręcało jej żołądek na samą myśl, co ta dwójka może ze sobą wyrabiać. Była dorosła i w pełni świadoma tego, co siedziało w głowie zakochańców. Ona w końcu sama zasmakowała miłości, dzięki czemu poznała życie z innej perspektywy. Stało się to jednak dosyć późno, co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że srebrny był za młody na takie interakcje.
Brała ten temat na poważnie, więc niespodziewane parsknięcie śmiechem wryło ją w ziemię. Skrzywiła nieznacznie pysk, spoglądając na Rozżarzoną Łapą z niedowierzaniem. Niby był od niej starszy, ale po jego aktualnym przykładzie zachowania, trudno było jej w to uwierzyć.
— Czyli jesteśmy już rodziną. Nie spodziewałbym się tego. Skoro są razem szczęśliwi, to nie widzę co do tego przeciwwskazań — stwierdził ze spokojem. Całym sobą prezentował całkowite przeciwieństwo tego, co czuła teraz w środku. Panował w niej dotąd niespotykany chaos.
— Naprawdę? — wykrztusiła oburzona. Czy idąc dalej tym tokiem rozumowania, to ona była złym rodzicem? Nie spodziewała się akceptacji tego zdarzenia z jego strony. — To znaczy, bez urazy, ale bardzo mi się to nie podoba. On ma na niego zły wpływ — rzuciła hardo, kuląc mocniej uszy. Nie zniesie ani chwili dłużej z myślą, że ma mieć coś wspólnego z tym egoistycznym młodzieńcem.
— Przesadzasz. Wiem, co to miłość do kogoś z kim nie powinno się być — skrzywił się, a ona momentalnie zawiesiła na nim wzrok. Pamiętała dokładnie każdy problem, jaki wynikł z międzyklanowego związku zdegradowanego wojownika. — Ciesz się, że nie zakochał się we wrogu. Jak dla mnie Leśny Pożar wyprowadzi twojego syna na koty. Daj im szansę, skoro się kochają — mruknął, a dopiero potem popadł w krótki zamysł. — Jednak skoro się obawiasz, to mogę pogadać na ten temat z synem. Mimo to sądzę, że nie skrzywdzi Jelenia. Wierzę, że nie jest taki — skwitował, przeciągając się beztrosko.
Uniosła zaskoczona spojrzenie. Nie znała go z tej strony i nie spodziewała się po nim takich słów. Może błędem było przychodzenie do niego z tym tematem? Spodziewała się całkowicie innej reakcji, zgody z jej zdaniem i próbą wywrócenia klanu do góry nogami, byleby cofnąć istnienie tego związku.
— A gdyby mój syn nie był rudy, miałbyś dalej takie podejście? — zapytała, analizując zbyt późno te słowa. To poszło samo, bez większej ingerencji ze strony jej rozsądku. Nie powinna mu tego wypominać, a jego reakcja jedynie to potwierdziła. Powieka mu drgnęła, po czym uśmiechnął się. Nie był to jednak szczery gest, wydawał się raczej wrzucony na siłę, byleby pokazać jej, że wcale się tym nie przejmuje.
— Skądże... Wyzbyłem się... rasizmu... — rzekł z wahaniem. — Nie wiem, o co ci się rozchodzi. Ich szczęście powinno być dla ciebie najważniejsze — dodał, odwracając wzrok. To był zły znak.
Przełknęła ślinę. Nie mogła powiedzieć tego, co chciała. Była za dobra na takie wyrażenia.
— Mojego syna owszem. Ale twój napsuł mi krwi i nie chcę, by zmienił mi Jelenia w kogoś podobnego sobie. Bez urazy — dodała po raz kolejny, choć w jej opinii ten zwrot zawsze służył za puste słowa. Jeśli coś brzmi, jakby miało sprawić przykrość, to ją sprawi. I mówienie czegokolwiek w stylu "Nie obraź się", nie miało jak tego zmienić. — Po prostu nie przepadam za Pożarem.
Kocur nie wyglądał na przejętego tym faktem. Po prostu zmrużył oczy i skinął bezradnie łbem.
— Dobrze... Pogadam z nim — westchnął cierpiętniczo. Tygrys czuła, że aż zanadto wykorzystuje jego cierpliwość. Poczuła lekkie ciepło w piersi, była wdzięczna za okazane przez niego chęci. — Jednak niczego nie mogę ci obiecać. Jeżeli kocha go szczerze, to nie będę stawał na ich drodze. Są już dorośli — przypomniał, ale to nie zmieniło jej zdania. W tym temacie była wyjątkowo uparta.
— Może i są, ale mój syn ma dosyć... — urwała. Nie powie wprost, że Jeleń bywa naiwny — ... zbyt pozytywne spojrzenie na świat. Za bardzo wierzy niektórym, a że ja nie ufam twojemu dziecku, to jestem pewna, że prędzej czy później go skrzywdzi — podsumowała, nie szczędząc szczerości.
Dopiero jego karcące spojrzenie ją lekko przygasiło.
— Mój syn nie jest kimś takim. Zapewniam cię, że jeżeli skrzywdzi twojego syna, przeoram mu grzbiet pazurem. Nie tak go wychowałem. Jestem pewny, że Jeleniowi nic nie będzie, a może nawet skorzysta i odnajdzie w sobie jakąś pewność siebie — zapewnił, prostując się dumnie. — Męczy mnie ten temat, masz coś jeszcze do powiedzenia, czy możemy uznać, że to wszystko? — zapytał bezpośrednio, a bijąca w tym momencie od niego pewność siebie, całkowicie pozbawiła ją chęci do dalszego prowadzenia tej rozmowy. Trochą pozwoliło jej się to opamiętać. W tym momencie to ona nie była obiektywna, a Żar zachował spokój, który był w teorii jedną z jej głównych cech. Przełknęła ślinę, nim z jej pyska nie uciekły słowa pożegnania.
Wpatrywała się niemrawo w Kamienną Gwiazdę. Liderka stała na miejscu wystąpień, znacznie górując nad klanem i skupiając na sobie jego uwagę. Czarne, krótkie futro zlewało się z zachmurzonym niebem. To, co mówiła, budziło wiele kontrowersji. I pomimo tego, że Tygrys była naprawdę zadowolona z obrotu sprawy związanej z Żarem, tak nie mogła zaprzeczyć temu, że werdykt odnośnie zniesienia kary Glinianego Ucha, był jej zdaniem nierozsądny.
Rudy kocur już dawno odpokutował swoje przewinienia i całym sobą wskazywał na to zmianę w postępowaniu. Za to o niebieskim nie była w stanie powiedzieć nic, a oburzenie ze strony sporej części klanu tylko potwierdzało słuszność jej myśli.
Nie potrafiła też stwierdzić, co sama czuła. Czy jako zastępczyni nie powinna wiedzieć o czymś takim wcześniej? Owszem, to Kamień miała pełną władzę i prawo do podjęcia każdej decyzji, jaką uzna za słuszną, a mimo to srebrna wiedziała, że gdyby mogła, to doradziłaby jej jakoś i próbowała odwieść na jakiś czas od tej myśli. To nie była odpowiednia pora, aby decydować się na takie ruchy.
Gdy wojownicy się rozeszli, nie pomyślała o tym, by iść porozmawiać z czarną. Wręcz przeciwnie, zdjęcie kary z jej znajomego oznaczało dla niej co innego. Wierzyła w dobre intencje z patrolami szukającymi Jeleniego Puchu, ale wolała zadziałać też z boku na własną łapę, aby zwiększyć szansę na odkrycie prawdy.
— Rozżarzony Płomieniu? — zaczęła, akcentując jego drugi człon. Bez problemu odnalazła go blisko legowiska wojowników. Najwyraźniej korzystał z tego, co mu dano. — Chodź, potrzebuję cię — poleciła. Nie zabrzmiało to jak prośba, choć powinno. Była jednak zbyt zawzięta na odnalezieniu swojego syna, aby przejmować się takimi kwestiami.
— Gdzie chcesz iść? — zdziwił się. — Nie zapomnij, że muszę mieć obstawę — dodał z wyczuwalną irytacją w głosie. Nie skomentowała tego, tylko machnęła ogonem.
— Trudno, idziemy sami, biorę to na swoją odpowiedzialność — zadeklarowała, spoglądając z utęsknieniem w stronę wyjścia z obozu. Odchrząknęła, nim na nowo zabrała głos. — Pomożesz mi go szukać.
12 listopada 2022
Od Rozżarzonej Łapy cd Tygrysiej Smugi
29 września 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Maleństwa (Rozżarzonej Łapy)
Zaraz jednak zatrzymała się, wbijając stanowcze spojrzenie we własne łapy. Nie powinna zmierzać tą drogą, pocieszanie się pustymi słowami, zlepionymi w większe kłamstwo, nic nikomu nie dawało. Od zawsze przecież stawiała na szczerość, dlaczego teraz jej podświadomość próbowała zmienić strategię?
Uniosła wzrok ku górze, ale rude futro całkowicie zniknęło z jej pola widzenia. Najwyraźniej potrzebował chwili dla siebie, aby przeanalizować słowa ich liderki. Tygrysia Smuga liczyła, że po ich wspólnych terapiach nie będzie, chociaż planował krwawej zemsty, a załatwi ten konflikt w dyplomatyczny sposób.
Srebrna nie miała czasu, by biegać za nim cały dzień. W żłóbku czekała na nią dwójka kociąt, toteż postanowiła odciąć się na chwilę od problemów i być dobrą matką, poświęcającą swym pociechom jak najwięcej uwagi. Żar był w końcu dorosły, nie powinien wpaść na żaden głupi pomysł.
Żwawym krokiem podążała nieopodal liderki. Starała się mieć oko na wszystko, nie tylko na czarną i resztę klanu, ale i na całe otoczenie. Stąpali po niepewnym gruncie, a potencjalne zagrożenie mogło kryć się wszędzie. Każdy krzew wydawał się wrogiem, gdy szelest liści odciągał jej uwagę.
Zastrzygła uszami, zauważając swojego syna. Od pewnego czasu trzymał się na dystans od Leśnej Łapy, ale Tygrys wciąż nie ufała jego słowom. Relacje tej dwójki wydawały się podejrzane, niby tylko witali się ze sobą, a jednak Jeleń wydawał się w jakiś sposób zafascynowany starszym kolegą.
Czasami odbierała wrażenie, że jest zbyt przewrażliwiona. Na każdym kroku widziała zło, z którym każdy mógłby sobie poradzić, prócz jej dzieci. Przynajmniej takie miewała podejście i wiedziała, że powinno wyluzować i dać im odrobinę więcej swobody. Nie były ani gorsze, ani słabsze od reszty, a z jakiegoś powodu wydawało jej się, że jako jedyne nie dadzą sobie same rady i wiecznie będą potrzebować jej pomocy.
Zamyślona zboczyła z prostej drogi i wpadła komuś pod łapy. Rudy osobnik w porę zahamował, ratując ją od zderzenia. Spojrzała na niego z wdzięcznością, rozpoznając w kocurze swojego znajomego.
— Oh wybacz, nie zauważyłam cię — przyznała.— Bardzo się zlewasz ze... słońcem — rzuciła na szybko, choć brzmiało to jak najgorsza wymówka, jaka mogła paść z jej pyska.
Wydawał się z początku zaskoczony. Prychnął pod nosem, lecz zaraz to na jego pysku pojawił się niewinny uśmieszek.
— Własnego ucznia tak nie zauważać. Sądziłem, że jestem postawniejszy od innych kotów — rzucił. — Co jest? Wróciłaś do swoich obowiązków i śnisz na jawie? — spytał z lekkim zainteresowaniem.
Skrzywiła się, bo nie lubiła się rozpraszać, a skoro on to widział, to źle to o niej świadczyło.
— Oczywiście, że nie — rzekła spokojniej. — Ale jakbym ci powiedziała, że ciężko cię nie zauważyć, bo jesteś szeroki, to byś się obraził, że cię grubym nazywam — palnęła, próbując w pełni skupić się na nim i przestać obsesyjnie wodzić wzrokiem za swoimi dziećmi.
17 września 2022
Od Maleństwa (Rozżarzonej Łapy) cd Tygrysiej Smugi
12 września 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Maleństwa(Rozżarzonej Łapy)
— Nigdy nie pomyślałabym, że powiesz coś takiego. I to w moją stronę — wymamrotała. — Fakt, że słyszę to z twojego pyska, sprawia, że są to najmilsze słowa, jakie w życiu usłyszałam — dodała, choć widziała, że z każdą chwilą jego stan zdrowia słabnie.
Nie zareagował, bo najwyraźniej stracił przytomność. Oczy miał zmrużone, a krew obficie wypływała z jego ran.
Widząc to, przełknęła ślinę i rozejrzała się. Nie było już żadnego samotnika w okolicy, ale skoro jest tu ten jeden trup, to może w każdej chwili zjawić się tu jakieś głodne zwierzę i zjeść nie tylko agresatora, ale i Żara.
Starała się odciągnąć rudzielca jak najdalej w stronę klanu. Szarpała go za skórę na karku i ciągnęła w kierunku miejsca lokalizacji obozu. Martwił ją pozostawiony czerwony ślad, bo nie była w stanie pozbyć się go. Tak samo jak zapachu krwi, ciągnącego się za nimi.
Gdy tylko znaleźli się pomiędzy drzewami, gdzie było w miarę bezpiecznie, niepewnie skryła go pod jednym ogołoconym z liści krzewów, a sama pobiegła co sił w łapach po pomoc.
Dwóch wojowników pomogła jej donieść kocura do obozu. Nie wahali się pójść za nią, gdy wyjaśniła sprawę i wybłagała ich o ratunek. Ulokowali go w legowisku medyka, gdzie zajęła się nim Wiśniowa Iskra, a Tygrys w międzyczasie mogła opowiedzieć Kamiennej o tym, co zaszło na ich spacerze.
Kiedy tylko rudy odzyskał przytomność, srebrna poleciała do niego, sprawdzić, w jakim stanie jest.
— Hej! — zamruczała, z niepokojem obserwując poranione ciało. — Jak się czujesz? — spytała z troską.
Rozmawiająca jak dotąd z nim szylkretka skinęła jej na powitanie głową, a następnie zajęła sortowaniem ziół, dając im chwilę prywatności.
— Hej... Dobrze. Będę żył. Dziękuję, że nie zostawiłaś mnie tam, gdy straciłem przytomność. A ty? Jak się czujesz? — dopytał dla pewności.
— Świetnie, nawet mnie przecież nie drasnął, zareagowałeś szybko i mnie obroniłeś — wymamrotała, wciąż zdumiona, że to przetrwali. — Chyba nie usłyszałeś wtedy tego, co ci mówiłam, więc... Więc powtórzę. To, że w ogóle stanąłeś w mojej obronie, sprawia, że jest to najmilsza rzecz, jaką ktokolwiek kiedykolwiek dla mnie uczynił.
Miała wrażenie, że mówi mu dokładnie to samo, co ostatnim razem. Mimo to nie żałowała tych słów.
Spojrzał na nią ze zdziwieniem.
— Nie przesadzaj... — Machnął na to łapą zdezorientowany. — Nie rozumiem, czemu uważasz to za coś dziwnego... — dodał.
— Bo mało kto wierzy, że uczyniłbyś coś tak dobrego — odparła z lekkim uśmiechem. — Czasem jesteś najwspanialszy właśnie przez to, że potrafisz zaskakiwać, wiesz? — rzuciła pokrzepiająco.
— Czyli to mój atut? — Uśmiechnął się lekko, nadal zakłopotany całą tą sytuacją. — Nie zgrywasz się?
— Chyba znasz mnie na tyle, by wiedzieć, że nie byłoby to w moim stylu — odpowiedziała delikatnie.
— A ty powinnaś wiedzieć, że nie jestem przyzwyczajony do takich słów... i mi... dziwnie z tego powodu... — wyjaśnił jej.
— Cóż, może teraz będziesz słyszeć je częściej? — zamruczała pogodnie. — Wieści w klanie rozchodzą się szybko, opinia o tobie powinna się zmienić i to na lepszą — zauważyła, rozglądając się po otoczeniu.
Nie przepadała za tkwieniem w legowisku medyka. Kojarzyło jej się ono bardziej z chorobami i śmiercią, aniżeli z całym procesem leczenia i odzyskiwania zdrowia.
— Aż nie chcę się budzić — miauknął, kładąc łeb z powrotem na mchu, w bardzo zadowolonym nastroju.
Zaśmiała się przelotnie.
— Nie musisz, to nie sen. Masz pierwsze wyniki naszych terapii i efekty swojej pracy — stwierdziła z uznaniem.
W jakiś sposób była nie tylko dumna z niego i jego postępów, ale i z siebie. Wielu wątpiło i wprost przyznawało jej, że nie wierzy w jego przemianę. Ona natomiast uparcie tkwiła przy swoich racjach i teraz mogła wytknąć język każdemu, kto sądził inaczej.
05 września 2022
Od Maleństwa cd Tygrysiej Smugi
01 września 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Maleństwa
Uniosła pysk w górę, węsząc za zwierzyną, ale mróz szczypał ją w nos i nie szło jej to najlepiej.
— Kiepsko — skomentowała, rozglądając się po bokach. — W życiu nie widziałam takich pustek, a wydaję mi się, że bywały chłodniejsze Pory Nagich Drzew — rzekła, zatrzymując się przy podejrzanie wyglądającej wypukłości w śniegu. Rozkopała ją łapą, z naiwną nadzieją na coś pożywnego, jednak jedyne, co ujrzały jej oczy, to sterta kamieni.
— Nic z tym nie zrobimy... Powinniśmy się wynieść i poszukać pożywienia gdzie indziej — stwierdził ze znużeniem rudzielec, siadając nieopodal. — Nie ma sensu chodzić ciągle w to samo miejsce, licząc na cud.
Skinęła głową, kierując się w jego kierunku. Nie spuszczała z niego wzroku, bo choć czuła się swobodniej, to nie chciała go zgubić.
— To chodźmy może bliżej granicy z Klanem Wilka, tam zawsze dużo zająców kicka — przypomniała.
Zgodził się bezproblemowo, więc ruszyli w tamtą stronę. Rozglądali się cały czas po otoczeniu, lecz niczego nie dostrzegli, ani nie wyczuli. Przeszli się wzdłuż granicy, nie natrafiając nawet na żadnego Wilczaka.
— Nadal nic — miauknął, kierując na nią wzrok. Zdawał się oczekiwać, że wymyśli coś sensownego dla ich nieciekawej sytuacji. Zapewne miał nadzieję upolować cokolwiek na jego pierwszym wypadzie poza obóz po tak długim czasie odbywania kary. Tygrys wręcz czuła jego zawód.
Mimo wszystko widać było jednak po nim rozluźnienie. Nie wyglądał na zdenerwowanego, lecz spokojnego. Wziął głęboki oddech, a para buchnęła mu z pyska. Srebrna nieraz była w szoku, że z kogoś, kto był zirytowany samym jej widokiem, zrobi się całkiem dobry kompan do rozmów.
— W sumie... to mam pytanie. Czemu załatwiłaś nam ten spacer? Przecież zasługuje na gnicie w żłobku do usranej śmierci. Każdy w obozie ci to powie.
Zaskoczyło ją to nagłe pytanie. Nie myślała o tym, ale powód od razu sam nasunął jej się na język.
— Każdy w obozie ma inne zdanie. To, co twierdzi większość nie zawsze jest prawdą — odparła ze spokojem, spoglądając na niego z takim wyrazem pyska, jakby to wszystko było oczywiste. — Sam wspomniałeś o tym, że chciałbyś się przejść. Zresztą ruch, który odbywasz dziennie, nie jest tym, który spełniałby twoje zapotrzebowania. Uznałam, że przydałoby ci się rozprostować łapy na dłużej. Karą kara, ale jak się przewietrzysz raz porządnie, to ci się lepiej będzie myśleć — zauważyła.
Od Maleństwa cd Tygrysiej Smugi
28 sierpnia 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Maleństwa
— Ale jesteś szczupły, wiesz... Zawsze mogła cię nazwać każdym kolorem futra, który nie jest rudy. To by cię chyba bardziej zabolało, prawda? — podsunęła niechętnie, bo przecież "Maleństwo" nie było aż takie złe.
— Nie — miauknął zirytowany. — Czarny, niebieski czy każdy inny kolor brzmi lepiej niż... niż to. To jest takie upokarzające! Czuje jak pale się ze wstydu, gdy mam wyjść ze żłobka — wyznał niezadowolony.
— To nie wychodź — mruknęła odruchowo, ale widząc jego zmęczone spojrzenie poprawiła się. — Naprawdę nie brzmi aż tak upokarzająco. To imię jest całkiem... Urocze — stwierdziła.
— Urocze, a przez to upokarzające. Brzmi jak imię dla kocięcia, mysiego móżdżka. Nie ma w nim siły. Nie zdziwię się, jak wszyscy w obozie zaczną ze mnie drwić bardziej. — Wziął głęboki oddech. — M-m-mogę patyka? — poprosił, co ją zaskoczyło, ale nie skomentowała tego.
Skinęła spokojnie głową i podeszła po drewniany kijek, leżący tuż za nią. Była gotowa na takie sytuacje. Zgarnęła go w pysk i podsunęła mu.
— Jeśli zaczną z ciebie drwić, to wina ich braku dojrzałości i tego, że nigdy nie wyrośli z kocięcego okresu — odparła.
Nie odpowiedział na to, od razu wgryzając się w przyniesiony przedmiot. Gryzł go, wyżywając się na nim i przenosząc na niego swój cały ból, żal i wściekłość. W końcu ten pękł na wiele drobnych kawałeczków.
Dźwięk rozszedł się po okolicy. Tygrysia Smuga z westchnięciem rozejrzała się po wnętrzu żłobka, zmartwiona zachowaniem rudego. Niegdyś wydawało jej się, że zrobili ogromne postępy. Teraz na nowo wracali do punktu wyjścia.
Czarna mogłaby dać jej większą swobodę, na zasadzie odpuszczeniu Żarowi paru rzeczy. Srebrna wiedziała, jak do niego podejść i liderka na ten moment jej to tylko utrudniała.
— Spokojnie, nie mamy aż tyle patyków — upomniała, widząc, jak dalej maltretuje gałązkę.
Spojrzał na nią, wypluwając resztki tego, co miał w pysku, wprost pod jej łapy.
— Gdybym mógł wyjść poza obóz, to mógłbym znaleźć sobie coś na zastępstwo — poinformował ją.
— Możemy się raz przejść czy coś — zaproponowała bez namysłu. — Z tym że proszę cię Żar, ufam ci na tyle, by cię stąd wyciągnąć na dłuższą chwilę, więc nie szastaj moją dobrocią i nie kombinuj nic — poprosiła.
— Naprawdę sądzisz, że Kamienna Gwiazda pozwoli nam wyjść z obozu? - Posłał jej zmęczone spojrzenie, bez nadziei i wiary, że ten jej pomysł wypali.
— Pozwoli. Poproszę ładnie i będę odpowiadać za ciebie. Zresztą, jakbyś uciekł, to pewnie... Nie robiłaby z tego awantury — mruknęła. — To znaczy, byłaby zła na mnie, ale nie płakałaby za tobą.
— Dobrze. To idź do niej. Ja tu poczekam — orzekł, kładąc łeb na łapach.
Niebieskooka wyszła ze spokojnym wyrazem pyska, starając się nie pokazać po sobie wątpliwości. Musiała tylko znaleźć czarną, przedstawić jej swoją propozycję wraz z zaletami takowej sytuacji, a potem mogła wrócić i choć na moment wyrwać kocura z ciasnej kociarni.
Wróciła do rudego kocura z lekkim uśmiechem na pysku. Poszła lepiej, niż się spodziewała. Liderka nawet nie stawiała żadnych warunków, po prostu się zgodziła.
— Wstawaj ponuraku, spacer nas czeka — orzekła z wesołością. Po drodze do kociarni znalazła opiekę dla swoich dzieci na czas ich podróży, więc nie musiała się martwić, że zostaną same.
Rudy uniósł łeb, gapiąc się na nią tak, jakby widział ducha.
— Co takiego? Nie wkręcasz mnie?
— Nie — odparła, kręcąc głową dla potwierdzenia swych słów. — Muszę ci przyznać, że sama jestem w szoku.
Wstał powoli i wyszedł za nią ze żłobka. Rozglądał się z pewną paniką w oczach.
— I możemy sobie iść? Sami? — dopytywał.
— Tak! — rzekła z lekko uniesionym od ekscytacji głosem, co było do niej niepodobne. — Tylko we dwoje, bez żadnych opiekunów siedzących ci na ogonie — dodała spokojniej.
22 sierpnia 2022
Od Maleństwa cd Tygrysiej Smugi
20 sierpnia 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Rozżarzonej Łapy(Maleństwa)
— Tylko nie zaśnij — upomniała go delikatnie. — Mamy rozmawiać, a nie chrapać sobie nawzajem do ucha — dodała, starając się złagodzić napiętą atmosferę.
Nigdy jednak nie była dobra w żartach. Potwierdził jej to wydany z kocura pomruk, pełen niezadowolenia.
— Postaram się. Więc? O czym dzisiaj chcesz rozmawiać? — spytał, zbywając jej dowcip.
— Najpierw chcę cię zapytać, jak się czujesz — zaczęła, a widząc jego minę, cicho parsknęła. — Tak, zdaję sobie sprawę, że pytam o to zawsze. Nie wiem jednak, czy zauważyłeś, ale za każdym razem odpowiedź brzmi odrobinę inaczej.
— Okropnie. Jestem zmęczony. Od rana haruje i nie mam nawet chwili na złapanie oddechu czy myśli. Czuję się, jakbym utknął w niekończącej się pętli... Jakbym zatracał to kim jestem — przyznał, co wzbudziło w niej zainteresowanie. Ta odpowiedź była wyjątkowo rozwinięta jak na jego standardowe chęci do rozmowy. To porównanie, którym się posłużył, nie mogło zostać użyte bez powodu.
— A kim uważasz, że jesteś, bądź na ten moment, byłeś? — zapytała. — Praca może nie jest przyjemna, ale pozwala ci, chociaż oczyścić umysł i zaczynasz zwracać więcej uwagi na to, na co kiedyś w ogóle nie patrzyłeś — rzekła.
Sama nieraz łapała się na tym, jak problemy potrafiły przysłonić widok prawdziwego świata. Zbyt skupiona na tym, co ją dręczyło, nie spostrzegła drobnych przyjemności, które nieraz czyniły jej dzień lepszym. Postanowiła bardziej doceniać, to co ma, co dostaje i czerpać, choć niewielkie pokłady radości z każdej chwili swojego bytu.
— Jestem... Żar. A byłem...? Silny, potężny, miałem świat u stóp. Teraz czuje się jak gówno. Mam gdzieś wszystkich wokół siebie. Robię to co mi każe Kamienna Gwiazda, ale i ona jest taka... oddalona i nijaka. Brzydzę się, gdy widzę jej pysk. Tak naprawdę tylko z tobą rozmawiam. Czasem ze Szczypior. Nie czuję się dobrze — przyznał, biorąc głębszy oddech i spuszczając wzrok na wysunięte przed nim łapy.
— Rozumiem, że przechodzisz gorszy okres w życiu. Przykro mi, jak wiele trudnych sytuacji cię aktualnie przytłacza. Musisz się jednak zastanowić, kim tak naprawdę teraz chciałabyś być. Czy tamten Żar był kimś dobry? Możesz stać się lepszy od tego, kim byłeś — oświadczyła ze spokojem.
— Nie wiem — westchnął. — Wolałbym być sobą sprzed poznania Rudzika. Wtedy miałem to coś... w sobie. A teraz? Jestem jak wymiętoszona piszczka. Jak niby z czegoś takiego mam stać się kimś lepszym? — prychnął, jakby jej słowa były największym absurdem, jaki mógł usłyszeć.
— Czasem trzeba sięgnąć dna, żeby się odbić — wyjaśniła, jednak głos lekko załamał jej się od skrytej w nim niepewności. — Nie byłeś nigdy kimś, z kogo ktoś mógłby być dumny. Nie pozwoliłeś kiedykolwiek tej swojej dobrej stronie wyjść na wierzch, pozwalałeś jej gnić. Teraz przechodzisz przemianę, tracisz swe poprzednie miano, stajesz się na moment nikim, aby w przyszłości osiągnąć sukces — dodała.
Położył po sobie ucho, słysząc te słowa.
— Czyli... jestem teraz nikim? — burknął tonem, z którego wprost wynikało, że nie był z tych słów zadowolony. — Babcia była ze mnie dumna. — Napuszył się urażony. — Mówiła mi to...
— Okłamywała cię — odparła bez wahania. — Mówiła to, co chciałeś usłyszeć, żeby do ciebie dojść. Złamała cię od środka. Z mojego punktu widzenia to zwykła i paskudna manipulacja, a nie żadna rodzinna więź. Przykro mi z twojego aktualnego stanu, ale to przejściowy etap — oświadczyła, choć kompletnie się na tym nie znała, ale źle by się czuła, gdyby nie dodała czegoś brzmiącego na pocieszenie.
Zacisnął pysk, wbijając po raz kolejny wzrok we własny ogon. Spiął się tylko cały, nie odpowiadając jej.
Zauważyła jego reakcje. Powstrzymała się od głębszego oddechu i zbliżyła się, opierając swoją łapę o jego. Dziwnie jej było, ale chciała zwrócić na siebie jego uwagę.
— Posłuchaj — zaczęła łagodnie. — Ja wiem, że to wszystko brzmi dla ciebie głupio i źle. Nie chcę cię dobić, ale ciężko do ciebie podejść i chcę, byś zrozumiał, że nie byłeś kimś dobrym ani wcale silnym. Znęcanie się nad innymi to największa oznaka słabości. Nie radziłeś sobie ze swoimi problemami, więc pozwalałeś smutkowi zmienić się w gniew i wyżywałeś się na innych.
Nie zareagował, jednak gdy go dotknęła, zwiesił bardziej łeb.
— Może tak było — zgodził się z nią. — Sprawiało mi to przyjemność. Odwracało uwagę
— To nie było dobre rozwiązanie — mruknęła, na co on spojrzał na nią jak na skończoną idiotkę. — Dobrze, powiedzmy, że dzisiaj taka krótka sesja wystarczy. Masz ode mnie spokój.
Patrzyła w osłupieniu na Rozżarzonego Płomienia, a raczej Łapę, choć teraz znowu miał nowe imię.
— Chciałbyś mi powiedzieć, co się stało, że doszliśmy do tego miejsca? — zapytała. — Rozumiem, że mam cię uczyć szacunku, ale robić za twoją matkę? Czy ty niczego się nie nauczyłeś i zamiast pohamować swoje emocje, zrobiłeś coś strasznie głupiego, przez co teraz jesteś tym całym "Maleństwem"? — westchnęła, rozglądając się po żłóbku, jakby Kamienna Gwiazda miała zaraz skądś wyskoczyć i powiedzieć jej, że to był tylko głupi żart i już go stąd zabiera.
18 sierpnia 2022
Od Rozżarzonej Łapy (Maleństwa) cd Tygrysiej Smugi
12 sierpnia 2022
Od Tygrysiej Smugi CD. Rozżarzonej Łapy(Maleństwa)
— Nie interesują mnie relacje. Mogę nie odzywać się do nikogo i żyć normalnie. I się mylisz co do mojej babci. Kochała mnie szczerze. Wiesz czemu? Bo nie odtrąciła mnie, gdy powiedziałem jej, że przeprosiłem Kamienną Gwiazdę, nie odtrąciła, gdy ryczałem jej w sierść, chociaż mówiono mi, że słabość sprawi, że mnie wydziedziczy. Kochała mnie, a ja ją. Była moją matką i nie wyrzeknę się jej nigdy. Zrobiła dla mnie więcej niż wszyscy nierudzi. Rudzik to temat skończony. Nie chcę go znać. Przez niego jest ta pustka i niechęć do życia. Chciałbym odejść. Do babci... być z nią już na zawsze... — mamrotał, spuszczając głowę.
Pysk jej lekko zadrżał. Nie wiedziała, co powiedzieć na to wyznanie. Okazać zrozumienie? Olać i wytrwale dążyć do głównego celu, jakim było znormalnienie go? Nawet gdy mówił o Piaskowej Gwieździe dobrze, nie była w stanie to uwierzyć. Kremowa była zbyt przesiąknięta złem, aby móc kiedykolwiek się go wyrzec.
— Posłuchaj... Ja pojmuję, że ci ciężko i że babcia wydaję ci się jedyną godną twojego zaufania osobą, ale to nie czyni jej wciąż dobrą. Spójrz na to, ile mordowała i jak wiele nienawiści wprowadziła do klanu. A to coś złego. Czy gdyby nagle cały klan znienawidził rudy kolor, czułbyś się z tym dobrze? — spytała.
— Nie... Nie czułbym się dobrze — mruknął. - Ja też zabiłem kota. Kamienna Gwiazda również, moją matkę. Zajęcza Gwiazda dla przykładu Piaskową Gwiazdę. Każdy morduje, to normalne w tym świecie. Mordują, by przeżyć, dla większego dobra czy innych celów. Nieważne, że klan jej nienawidził. Mnie też nienawidzą, więc lepiej trzymać się z innymi potworami, skoro nie potrafi się żyć normalnie...
— Nie mów tak — burknęła. — Owszem, zachowujesz się jak potwór, ale to nie oznacza, że nim jesteś. Zawsze możesz się zmienić, tylko zacznijmy od tego, że musisz tego chcieć — dodała. — I nie marudź, że to nie ma sensu i nie zakładaj z góry, że się nie uda. Warto chociaż spróbować.
— Próbowałem dla Rudzika się zmienić i co? I nic. Nie udało się. Jestem potworem. Nie zmienisz tego. Wszystkich tylko krzywdzę, ciebie też, Wiśnie też — westchnął. — Szkoda na mnie czasu. Jestem do niczego, potrafię tylko siać chaos i zniszczenie.
— Ja tak nie uważam — palnęła bez namysłu. — Sądzę, że patrzysz na to ze złej strony. Zbyt bardzo opierasz swą opinię na tym, co słyszysz od innych. A mało kto bywa obiektywny i nie powinieneś przejmować się słowami takowych kotów. Musisz poznać siebie na nowo, zrozumieć swoje słabe i mocne strony i dopiero wtedy zobaczysz, że nie jesteś takim potworem, za które wszyscy cię mają — wyjaśniła, starając się choć trochę postawić w jego skórze.
To nie było łatwe. Dla niej dobro było jedynym wyborem. Owszem, była na wojnie i widziała śmierć, ale wciąż nie była za przemocą. Każdy miał swoje grzechy, ale i każdy zasługiwała na odkupienie i przebaczenie.
Tylko nie Piasek.