BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierzasta Łapa x Gryka x Lawenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierzasta Łapa x Gryka x Lawenda. Pokaż wszystkie posty

04 listopada 2023

Od Pierzastej Łapy CD. Gryki (Gryczanej Łapy) i Lawendy (Lawendowej Łapy)

Lawenda i Gryka zachowywały się kuriozalnie, a mimo to Piórko – poprawka, Piórkowa Łapa –  uśmiechał się, patrząc się na nie z rozczuleniem. Nigdy nie spotkał się z wychowanymi w ten sposób kociętami. Nie było w tym nic złego, kocur wręcz bardzo chętnie pochwaliłby Ważkowe Skrzydło. Powstrzymał się jednak, wiedząc, że nie wyszłoby z tego nic dobrego. Jedno z czarnych uszu poruszyło się, gdy doszło do niego pytanie Gryki.
– Widzisz, Gryko... – zaczął, układając się w bochenek. Definitywnie nie była to pozycja do akrobacji. – Myślę, że twój fikołek był na tyle wspaniały, że nic tu po mnie. Nadal jestem pod wrażeniem – zauważył, że usta Gryki nieco się wydęły, na co pospieszył z odpowiedzią. – Aczkolwiek! Co myślicie o tym, bym wam coś opowiedział? Słyszałyście historię o Wilczej Gwieździe?
Kotki popatrzyły się po sobie, widocznie zastanawiając się nad propozycją Pierzastej Łapy. Zauważył, że były ze sobą zżyte – tak samo jak on i Nocna Łapa. Na myśl o siostrze rozpromienił się. W końcu była najjaśniejszym promykiem w jego życiu. Kochał ją bardzo, bardzo, bardzo... W tym momencie zauważył, że trzymające się ze sobą kotki były bez towarzystwa swojego brata. Z racji, że Piórko urodził się tylko z Nocką, nie bardzo orientował się w tym, jak rodzina składająca się z trojga i więcej kociąt funkcjonowała. Nim zdążył się nad tym dłużej zastanowić, głosy Gryki i Lawendy wyrwały go z zamyślenia.
– Po prostu nie umie i nie chce się przyznać – wymruczała pod swoim różowym noskiem szaro-biała.
– Rozumiemy, panie Piórkowa Łapo – powiedziała głośno Gryka, wcinając się w zdanie Lawendy. – Jeśli to historia o założycielce Klanu Wilka, to niestety już ją słyszałyśmy, ale bardzo chętnie posłuchamy o czymś innym.
Pierzasta Łapa zamrugał. Czyżby się przesłyszał?
– Tak, to historia o założycielu Klanu Wilka... Z tego, co wiem, był nim kocur o imieniu Wilcze Serce – powiedział, próbując sobie przypomnieć o czasie, w którym to on był na miejscu Lawendy oraz Gryki, natomiast w jego roli znajdowała się wtedy Płonąca Dusza. – Była to moja ulubiona – dodał, by potwierdzić swoją rację.
Lawenda obruszyła się. Futro na jej karku podniosło się, ona sama natomiast naburmuszyła się uroczo.
– Nieprawda! – pisnęła. Po chwili jednak szybko rozejrzała się, z powrotem usiadła i przylizała swoje sterczące futerko na szyi, uspokajając się. – To była ona, nie on... – dodała cichutko.
– Proszę pana, chyba się pan pomylił – oznajmiła Gryka z charakterystycznym dla niej spokojem. – Pani szanowna Wilcze Serce nie mogła być kocurem.
– Ty! – nagle w rozmowie pojawił się głos nienależący do żadnego z kociąt czy ucznia. – Nie pozwalaj sobie na za dużo, kocurze. Chodźcie tu moje kochane, nie słuchajcie tych bzdur... – mówiąc to, chwyciła Lawendę za kark, natomiast Grykę zgarnęła swoim długim ogonem.
Piórko łypał na całą trójkę swoimi oczami. Nie wiedział, co się właśnie stało. Po prostu rozmawiali i pojawiła się zagwozdka... Nie wydawało mu się, że powiedział coś nie na miejscu. Nie zamierzał jednak mierzyć się z Ważkowym Skrzydłem i jej temperamentem, dlatego po wzruszeniu swymi barkami wyszedł z legowiska. Wpadnie kiedy indziej, kiedy Ważka będzie mniej... Rozsierdzona.

* * *

Z westchnięciem położył się na swoim legowisku. To był długi dzień. Od rana trenował z Różanym Stepem, by przygotować się do ceremonii, podczas której będzie walczyć o nowe imię. Był pokiereszowany, a co za tym idzie – bardzo zmęczony. Marzyło mu się, żeby oddać się w objęcia Miaufeusza. Gwiezdni jednak byli innego zdania. "Nie ma spania!" zdawali się mówić, kiedy przed samym wejściem do legowiska dla uczniów rozległ się hałas. Pierzasta Łapa skrzywił się i jęknął, zasłaniając swoje uszy łapami w nadziei, że cokolwiek co się wydarzyło zaraz się skończy. Na darmo były jednak jego prośby, ponieważ hałas zdawał się zwiększać, a nie zmniejszać. Jęknąwszy po raz kolejny, podniósł się i poczłapał do miejsca, z którego wydobywał się ten kociokwik, żeby rozprawić się z nim i w spokoju wrócić do swojego legowiska.

< Gryczana Łapo? >

11 października 2023

Od Lawendy CD. Gryki i Pierzastej Łapy

 Lawenda na chwilę przestała posyłać Pierzastej Łapie mordercze spojrzenia, aby móc skupić się na fikołku wykonywanym przez siostrę. Był on zaiste bardzo zacny. Oczywiście Lawenda nie była pewna, jak powinien wyglądać poprawnie wykonany fikołek, więc ten był dla niej zupełnie zadowalający. Gryka zakończyła swoje niezgrabne przeturlanie się po ziemi i stanęła z powrotem na swoje łapki, otrzepując się.
– To był ekstra fikołek – miauknęła z aprobatą Lawenda.
Gryka uśmiechnęła się szeroko.
– A tobie jak się podobał, Piórko? – Uniosła czarny łepek do góry, oczekująco wpatrując się w Pierzastą Łapę.
O nie. Dopiero teraz Lawenda przypomniała sobie, że ten dalej tutaj stoi.
– Na pewno mu się nie podobał, bo jest głupi i nie potrafi docenić twojego talentu  – wymamrotała, nim kocur zdążył nawet otworzyć pyszczek.
– Lawciu!
– Nieprawda, podobał mi się. To był bardzo ładny fikołek – wymruczał Pierzasta Łapa.
Gryka, widocznie zadowolona z reakcji, uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Lawenda natomiast, w przeciwieństwie do siostry niezadowolona, prychnęła, nadęła policzki i odwróciła się na chwilę. Nie podobało jej się, że Gryka zamiast natychmiast odprawić tego przedziwnego przybysza i poinformować mamę o całym zajściu, zaczęła z nim rozmawiać i pokazała fikołka! Jeśli dalej tak pójdzie Lawenda będzie musiała wziąć sprawy w swoje łapki i sama poskarżyć się mamusi. Odwróciła się więc do siostry i postanowiła wyszeptać jej coś do ucha. Oczywiście nie miała pewności, jak cichy jej głos powinien być i Pierzasta Łapa zapewne doskonale wszystko słyszał.
– Nie lubię go. Powiedzmy mu, że ma sobie iść.
– Ale to niemiłe Lawciu! Pochwalił mój fikołek. Daj mu jeszcze chwilę zostać. 
– Niemiłe to jest to, że on tutaj siedzi. – Zmrużyła oczy, wyjątkowo zirytowana tym, że negocjacje z siostrą nie dochodziły do skutku. 
– O czym szeptacie? – zagaił przyjaźnie Pierzasta Łapa.
Niespodziewająca się go Lawenda niemalże podskoczyła na swoich kluskowatych łapkach i lekko zjeżyła sierść. 
– To nie pana sprawa – burknęła, ledwo zdobywając się na słowo pan. Wypadało jednak zachować resztki dobrego wychowania. Odwróciła się ponownie do siostry. – Gryko, on śmierdzi i mi przeszkadza, zrób coś
Pierzasta Łapa w końcu musiał nie wytrzymać i zaczął chichotać. Oburzona Lawenda spojrzała na niego morderczym wzrokiem. Co było takie zabawne?!
– Jesteście bardzo urocze – wymruczał, w końcu uciszając swój śmiech. 
I w tym momencie Lawenda pozostała rozdarta. W końcu z jednej strony był to bardzo miły komplement i powinna podziękować, jak to miała w zwyczaju. Z drugiej jednak komplement ten padł z ust tego podejrzanego kocura. No i kotka nie miała zielonego pojęcia, czemu padł on akurat w tej chwili. Czemu Pierzasta Łapa nazwał ją uroczą, kiedy jasno oznajmiła, że go tutaj nie chce?
– Dziękujemy – miauknęła z zakłopotaniem Gryka, przy tym lekko pchając łapką Lawendę, żeby ta również podziękowała.
– Dziękujemy – dodała przez zaciśnięte zęby.
– A więc, Piórkowa Łapo, może ty też umiesz jakiegoś fikołka? Pokażesz nam? – Gryka nagle zmieniła temat i wpatrzyła się wyczekująco w kocura.
Lawenda zdębiała.
Czemu siostra to kontynuuje?!

<Pierzasta Łapo?>

25 września 2023

Od Gryki CD. Pierzastej Łapy i Lawendy

 Gryka wyjrzała zaciekawiona, nie spodziewając się dzisiaj zobaczyć już nikogo poza własnym rodzeństwem. Tak właściwie, to byli teraz jedynymi kociakami w żłobku, ojciec ich nie odwiedzał i nie miała jeszcze okazji żeby poznać za dużo kotów, więc bywała jeszcze nieco onieśmielona przy pierwszych zapoznaniach. Dziwne zachowanie ucznia jednak pozbawiło ją początkowej kocięcej nieśmiałości i zamiast tego z narastającą podejrzliwością nadęła policzki i zrobiła tak poważną minę, na jaką było stać małe kocię. Miała w końcu obok siebie siostrę, musiała dbać o to, żeby żadne podejrzane typy nie kręciły jej się koło nosa. Mamy teraz w to nie będzie mieszać, w końcu ze zwierzyną było ostatnio kiepsko, a ona dodatkowo musiała wykarmić trójkę dzieci (nawet jeśli jedno z nich, Gryka nie będzie wymieniać imion, niechętnie). Na myśl o matce, mina Gryki mimowolnie lekko złagodniała, niech pobędzie i zje chwilę w spokoju, w końcu musi być zmęczona robiąc wszystko zawsze sama. Są rodziną, powinni wszyscy dbać o siebie nawzajem. No właśnie, skoro mowa o rodzinie, jej myśli trochę wybiegły za daleko, kiedy powinna była być teraz tutaj, w żłobku, przy siostrze i dziwnym typie.
– Dzień dobry – zaczęła uprzejmie, w końcu trzeba zachować jakiś poziom dyskusji, czego nie wie czy może oczekiwać po nieznajomym. – Nazywam się Gryka.
– Dzień dobry – powtórzyła za nią jak echo Lawenda, zachęcona inicjatywą siostry. – Nazywam się Lawenda.
– Mamy jeszcze brata, ale w tej chwili się gdzieś… poszedł. Nazywa się Śnieżek.
– Wiem, czemu go nie ma.
– Lawendo, doceniam to, ale mogłabyś mu czasami pozwolić koło siebie siedzieć, myślę że to dla niego ważne.
– Dla mnie jest ważne, żeby koło mnie nie siedział.
Gryka pokręciła lekko głową z dezaprobatą, ale nie podjęła dalej tematu. Przechyliła lekko głowę do nieco skonfundowanego słownictwem kotek ucznia, dając mu wymowne spojrzenie, czekając na odwzajemnienie przedstawień.
– Ale z was żywe stworzonka, co? – Jednak wygląda na to, że szybko się pozbierał. – Ja jestem Pierzasta Łapa, jak widzicie przyszedłem tutaj dać jedzenie waszej mamusi. Mam nadzieję, że z waszym bratem wszystko w porządku, tak swoją drogą.
– Nie jesteś podejrzanym nieznajomym, od którego mamy się trzymać z daleka? Mama ostrzegała przed takimi – pokręciła lekko nosem Gryka, zanim Lawenda miała okazję odezwać się pierwsza. Jaśniejsza siostra miała bardziej pochmurną minę, zapewne niezbyt zadowolona z faktu dzielenia powietrza i przestrzeni z bezużytecznym osobnikiem płci męskiej. Może myślała, że przedstawi się i sobie pójdzie.
– Ależ skąd! Ale to bardzo odpowiedzialnie z jej strony, że na was tak uważa – odpowiedział radośnie czarno-biały.
Kocur nie znał się za dobrze z matką dzieciaków, ale po patrzeniu na zachowanie jej kociąt można się było domyślić tego i owego również o niej samej. Gryka już miała otworzyć pyszczek, żeby odpowiedzieć uczniowi ale siostra wyprzedziła jej słowa.
– Fuj, kocur – wymamrotała pod nosem, chyba niezadowolona z faktu, że wciąż się tu kręcił.
– Lawciu nie można tak mówić, przecież on to słyszy – skarciła ją cicho Gryka po czym odwróciła się z powrotem do kota. – Dobrze, Piórkowa Łapo, mogę ci coś pokazać co umiem?
– Pierzasta Łapo – poprawił ją z lekkim uśmiechem.
– Nie nazywam się tak.
Na chwilę nastała niezręczna cisza, ale Gryka szybko wróciła do poprzedniego tematu;
– Dobra, to patrz, Piórko, teraz zrobię fikołka, ale takiego ekstra.
– No dobrze Gryko, pokaż mi ekstra fikołka – wymruczał lekko rozbawiony.
– Fuj nie pokazuj mu, pewnie jest głupi i śmierdzi – wtrąciła się znowu cicho Lawenda, nadal rzucając uczniowi krzywe spojrzenia z boku.
– Lawciu nie można tak mówić, on to słyszy przecież – odszeptała lekko zmartwionym tonem Gryka, rzucając zarazem siostrze  jeszcze jedno szybkie spojrzenie. – Uwaga! Robię!
Każdy siedzący teraz w kociarni kot, a nie było to niestety zbyt wiele kotów, mógł ujrzeć teraz jak mała czarna masa wyrzuca szybko zmaterializowane przednie łapki do przodu i lekko odbija się od ziemi, po to, żeby przeturlać się chwilę potem po boku na ziemi, demonstrując tym samym piękny manewr czegoś, czego jednak nie można było nazwać fikołkiem.

<Lawendo?>

14 września 2023

Od Pierzastej Łapy do Gryki i Lawendy

Wyszedłszy ze swojego legowiska, Pierzasta Łapa przeciągnął się. Po chwili jednak wzdrygnął się, czując, że jest zimno. Nawet jego długie, czarne futro nie pomagało. Westchnął, rozglądając się po obozie Klanu Wilka. Jego wzrok zatrzymał się tam, gdzie powinien znajdować się stos... A tymczasem nie było tam niczego poza jedną wiewiórką i dwiema lub trzema myszami. Pory Spadających Liści i Nagich Drzew nie zapowiadały się dobrze. Piórko martwił się, że nie wszyscy najedzą się do syta. Między innymi obawiał się o swoją siostrę. Była ona bowiem uczennicą, a w dodatku ostracyzowaną przez Wilczaków. Na samą myśl o tym pokręcił głową. To nie był czas na użalanie się nad sobą i Nocną Łapą.
– Hej, ty.
Kocur odwrócił się w stronę głosu, którego właścicielem okazała się być Czerwona Róża. Poza patrolami nigdy ze sobą nie rozmawiali, więc zdziwił się, że ta odezwała się do niego. Mimo to uśmiechnął się do niej na powitanie. Ta jedynie skrzywiła się, przecinając swoim długim, brązowym ogonem powietrze.
– Jesteś uczniem, nie? To rusz swoją brudną dupę i nakarm moją siostrę – splunęła w jego stronę, a następnie odeszła, zostawiając za sobą zdezorientowanego Pierzastą Łapę.
Podrapał się po głowie. Domyślił się, że chodzi o Ważkowe Skrzydło. W końcu była matką. Stwierdził, że nie warto zastanawiać się nad tym dłużej. Ruszył się z miejsca i zrobił to, o co poprosiła – a raczej rozkazała – Czerwona Róża. Odchodząc od stosu, zapisał sobie w głowie, że potem przydałoby się pójść i na coś zapolować.
– Doberek! – przywitał się, wypuszczając ze swojego pyska wiewiórkę.
Powitało go natomiast warczenie. Po raz kolejny skonfundowany, Piórko popatrzył na Ważkowe Skrzydło, zastanawiając się, czy ta jej i jej rodzeństwa agresja była genetyczna. Mimo to nie pogardziła wiewiórką. Przysunęła ją do siebie, po czym zaczęła się zajadać. Domyślił się, że opieka nad kociętami i wykarmienie ich są bardzo męczące, toteż nie pogniewał się na jej zachowanie i brak "dziękuję". Wypuściwszy ze świstem powietrze przez nos, uśmiechnął się do samego siebie. Miał z tym miejscem bardzo dobre wspomnienia. Przycupnął więc przy jednej z jego ścian, mając nadzieję, że nie będzie przeszkadzał Ważkowemu Skrzydłu. Gdyby ktoś pytał to wypełnia swoje obowiązki – czyszczenie i te sprawy... Lub opiekowanie się kociętami, bowiem dwie z trzech pociech samotnej matki wysunęły się spod niej i do niego podpełzły.
– A kogo my tu mamy? – pochylił swoją głowę by być na tym samym poziomie co one. – Nie boicie się, że was pogryzę? W końcu jestem taki wielki... – wyszczerzył się do nich, pokazując swoje zęby, a uśmiech nie schodził mu z pyska.

< Gryko? Lawendo? >

[ 412 słów ]

[Przyznano 8%]