BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaszczysta Zamieć x Iskrząca Burza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaszczysta Zamieć x Iskrząca Burza. Pokaż wszystkie posty

26 listopada 2023

Od Piaszczystej Zamieci (Piaska) CD. Iskrzącej Burzy

 Czy było w porządku? To on powinien zadać to pytanie. Widział, że coś dręczyło jego siostrzyczkę. Nie wiedział jednak co. Czyżby się czymś martwiła? Przecież dostała naprawdę ładne imię. Chyba, że też jej nie odpowiadało, tak jak w przypadku Lwiej Paszczy? Ciężko mu było zrozumieć humorki swoich sióstr. Bycie jedynym kocurem w rodzinie; bo ojca oczywiście w to nie wliczał, było ciężkie. 
— Tak. W porządku. Zobaczyłem po prostu, że nie śpisz i się zmartwiłem — wytłumaczył kotce, przytulając się do jej boku. — Coś się stało? 
Ruda pokręciła z wolna głową, jakby zastanawiając się czy warto było go martwić. Ostatecznie stwierdziła, że to nic takiego, co nie ukoiło jego niepokoju. Nie mógł jej zajrzeć do głowy i dowiedzieć się przyczyny dręczących ją myśli. Dlatego też owinął ją ogonem i zasnęli razem, wtuleni w swoje boki. 

***

Gdyby teraz pytanie rzucone przez siostrę padło, miałby jej do opowiedzenia prawdziwą, bogatą historię o tym, jak niesłusznie został ukarany. Różana Przełęcz odebrała mu jego wojownicze imię i zdegradowała do roli ucznia. To był cios w jego serce, zwłaszcza że matka się na nim zawiodła tak bardzo, że widok jej zdegustowanego pyska, jak gdyby już go nie kochała, rozrywał go na pół. 
Nie potrafił już kryć swych łez, chociaż przez większość czasu robił dobrą minę do złej gry. Ale ile można było udawać? Każdy widział jego upokorzenie. Zawiódł i już nigdy nie zostanie liderem, nie gdy piętno kary związanej z degradacją wisiało nad nim niczym wyrok. Na dodatek dziadek odszedł z tego świata. Zostawił ich, a jego ciało spoczęło pod ziemią. I jak miał czuć szczęście i spokój, gdy świat wbijał w niego swoje szpilę? 
— Piasku? — usłyszał głos Iskrzącej Burzy, która na szczęście nie została pociągnięta na dno razem z nim i Lew. 
Dygotał w kącie legowiska uczniów, starając się uspokoić oddech i poukładać myśli. Ale im dłużej zastanawiał się nad tym jak zadośćuczynić swój błąd, tym nie znajdował żadnego wyjścia. Matka mu nigdy nie wybaczy. Widział jak specjalnie spędzała więcej czasu z Iskrzącą Burzą, ignorując go, jak gdyby kara jaką dostał nie była wystarczająca. 
— Nie, odejdź — wydusił z siebie, szybko ocierając łapą łzy. Nie chciał, aby ruda widziała go w takim stanie. — Już nigdy nie zostanę liderem. Matka się mnie wyrzekła. Zawiodłem was. Przepraszam Iskierko. Teraz na twoich łapach spoczywa to brzemię. Mnie już nie wytypują na zastępcę, nie gdy przypomną sobie, że zostałem zdegradowany. Kto chciałby słuchać takiego lidera jak ja? Kogoś nieidealnego? To już koniec... I jeszcze dziadek... Zmarł widząc jakim jestem zawodem. Nie warto tracić na mnie czas... 

<Iskierko?> 

31 października 2023

Od Iskrzącej Burzy CD. Piaszczystej Zamieci

 Iskrząca Łapa z uwagą zmierzyła bratem wzrokiem, chłonąc każde jego słowo.
Nie była do końca zadowolona z odpowiedzi kremowego; będąc u władzy mieliby przecież tyle możliwości do pokonania nierudych! Mogli nawet uczynić z nich niewolników, którzy pracowaliby w pocie czoła każdego dnia na ich koszt. To by dopiero było życie!
Natomiast sama idea podziału funkcji lidera brzmiała całkiem zachęcająco. To, że w trójkę będą rządzić, było oczywiste - natomiast wprowadzenie aż tak gwałtownej zmiany mogło przysporzyć im problemów ze strony współbratymców. Swoje reformy musieli wprowadzać powoli, aby klan nie ucierpiał przez wewnętrzne konflikty.
— Wiesz co, braciszku? Twój pomysł jest dobry, ale może być jeszcze lepszy. Powinniśmy być cierpliwi — zamruczała, posyłając mu pewny siebie uśmiech. — Jak zostaniesz liderem, to uczynisz mnie i Lew twoimi zastępczyniami. Nie będziemy jednak ograniczone do tej funkcji; zostaniemy też doradczyniami. Będziesz z nami konsultował każdą decyzję, razem zdecydujemy o losach klanu i wszystkich jego członków, rudych czy też… nierudych — dokończyła, lekko wykrzywiając pysk w niesmaku. Samo to słowo powodowało u niej obrzydzenie.
— Tak, myślę, że to fantastyczny pomysł — dodała Lwia Łapa, ocierając się o kremowy bok brata. Posłała Iskierce znaczące spojrzenie, na który cętkowana odpowiedziała delikatnym kiwnięciem łebka.
Razem doprowadzą Piaskową Łapę do władzy i potęgi. Nie było innej opcji; to było w końcu ich przeznaczeniem, prawda?

***

Ruda kocica nieznacznie uchyliła powieki, powoli wybudzając się ze snu. Pierwsze promienie słońca padały przez liściaste ściany legowiska, tworząc na ziemi charakterystyczną mozaikę z cieni i świateł, lecz córka Ziębiego Trelu nie zamierzała jeszcze wstawać. Leniwie oparła białą brodę na przednich łapach i westchnęła.
Ostatnie księżyce zlewały się w jej umyśle, granice między wschodami słońca mocno się zatarły i nawet nie pamiętała, kiedy dokładnie miało miejsce ich mianowanie na wojowników.
Właśnie. Ceremonia nadania imienia, wysoce wyczekiwany przez nich dzień - czemu tak łatwo o nim zapominała? Przecież to było najważniejsze wydarzenie w jej życiu! Nawet starsi pamiętali doskonale każde słowo…
Pręgowana fuknęła pod nosem, szczelniej owijając łapy rudą kitą. Mogła robić dobrą minę do złej gry, ale w głębi serca czuła, że wszystkie zmiany minionych księżyców coraz bardziej ją przytłaczają. Chciała z kimś o tym porozmawiać, ale co miałaby w ogóle powiedzieć? Jej problemem było właśnie to, że sama nie potrafiła określić przyczyn swojego samopoczucia.
— Iskrząca Burzo? Nie śpisz już? — Cichy, znajomy głos wybudził ją z zamyślenia i gwałtownie odwróciła pysk w stronę brata. Spojrzenie kotki nieco złagodniało, gdy Piasek przysunął się w stronę jej legowiska.
— Właśnie się obudziłam — odparła, specjalnie przy tym ziewając.
Między rodzeństwem zapanowała cisza, która po chwili stała się niezręczna. Iskierkę nagle uderzyła przykra myśl - ostatnio bardzo rzadko ze sobą rozmawiali. Nowe obowiązki tak ją pochłonęły, że zapomniała o swoim kochanym braciszku, którego obiecała chronić całym sercem. Fala wstydu, która ogarnęła ją w tamtym momencie, sprawiła, że głośniej przełknęła ślinę. Młoda wojowniczka nerwowo przenosiła wzrok z własnych łap do wyjścia i z powrotem, jednak ta czynność nie poprawiła atmosfery.
Żółtooka w końcu odważyła się zapytać.
— Wszystko w porządku, Piasku?

<Bracie?>


24 września 2023

Od Piaskowej Łapy CD. Iskrzącej Łapy

 Słowa siostry sprawiły, że zaschło mu w gardle. Uśmiechnął się do niej nieco nerwowo, ponieważ ten temat zawsze budził w nim niezbyt przyjemne uczucia. Nie chciał w końcu być liderem, a tym bardziej, aby Iskierka pomagała mu osiągnąć ten cel. Wiedział jednak, że rodzina odgórnie już mu ustanowiła role w życiu, a próby sprzeciwu zwykle kończyły się niepowodzeniem. Teraz jednak musiał jakoś wyperswadować siostrze, że żadnych zmian nie będzie, bo nie widział siebie w tej roli. Jak już to Lwia Łapa była na tyle utalentowana, aby przejąć tą posadę, a nie on. Bo on kim niby był? Praprawnukiem Piaskowej Gwiazdy, który jedyne co odziedziczył po przodkini to wygląd. Nie miał nic z jej krwiożerczości, lubił nierudych i stawał po ich stronie. Był zdrajcą, zdrajcą, który nieumiejętnie ukrywał się wśród swoich, aby nie stracić swojej rodziny. 
— Tak sądzisz? — Spojrzał niepewnie na Iskierkę. — Um... Ja nie wiem czy się nadaje na to stanowisko... Każdy mi mówi, że będę liderem, a ja... ja nie chcę. Nie umiem przewodzić, nie mam w sobie takiej siły, by sprawić, aby ktoś się mnie posłuchał. Dlaczego mimo tego, że widzicie jaki jestem nieporadny, staracie się mi pomóc? 
Kotka otuliła go ogonem. 
— Nauczysz się, przecież jest to ci pisane. Mama by się nie myliła. Na dodatek masz nas. Pomożemy ci. Będziemy ci doradzać i wspierać. — jak zwykle mówiła to czego nasłuchała się od matki. Ta propaganda wryła się w jej umysł, aż do takiego stopnia, że nie dało się z tym kłócić. Przez pewien czas i sam miał myśl, że może rodzina miała rację. Że to jest mu pisane i nie należało się kłócić z przeznaczeniem. Ale im dłużej obserwował klan i to jakie niektórzy mieli do niego podejście, utwierdziło go w przekonaniu, że to były tylko marzenia, które nigdy się nie ziszczą. Na dodatek nie chciał wyrosnąć na tyrana, który wprowadziłby na powrót dyskryminację. A o to właśnie chodziło. Aby rządy Piaskowej Gwiazdy wróciły za pomocą jego łap. 
Spojrzał na swoje kończyny, nie będąc wciąż pewny słów siostry, która wciąż oczekiwała odpowiedzi na zadane pytanie. 
— Wprowadziłbym... Taką zasadę... Aby nikt nikogo już nigdy nie krzywdził. Żadnego wyśmiewania rudych, nękania, bo inaczej kara byłaby surowa. Chciałbym, aby ci co nie zgadzają się z tym, że przewodzimy, po prostu odeszli. Jak im nie pasują rządy, to nie muszą z nami być. No i... Pewnie jakoś zmodyfikował funkcję lidera, bo skoro też chcecie rządzić to może we trójkę będziemy liderem? Jak taka jedna osoba, ale podzielona na trzy? Co o tym myślisz? 

<Siostro?>
[412 słów]
[Przyznano 8%]

17 września 2023

Od Iskrzącej Łapy CD. Piaskowej Łapy

 — O nic się nie martw. Jestem w końcu wybrańcem czyż nie? Poradzę sobie ze wszystkim, masz moje słowo. Opowiedz mi lepiej jak tam twój trening. Radzisz sobie? — zapytał zaciekawiony Piasek, najwyraźniej pragnąc zmienić temat ich rozmowy.
Iskrząca Łapa przez chwilę się zamyśliła. Treningi z Kurzą Pogonią z pewnością nie należały do jej ulubionej części dnia, ale po tylu wspólnie spędzonych wschodach nauczyła się tolerować irytującą wojowniczkę i jakoś znosić jej wredne komentarze.
— Nie jest najgorzej — westchnęła, nieświadomie krążąc pazurem po ziemi. — Wiesz, jak przebywa się z kimś codziennie, jego wady przestają aż tak przeszkadzać… Niestety obawiam się, że Kurza Pogoń już niczego więcej mnie nie nauczy. Widziałeś, jak ona krzywo się rusza? Moim zdaniem nigdy nie powinna zostać mianowana — prychnęła, przewracając żółtymi ślepiami najbardziej teatralnie, jak tylko mogła, by podkreślić swoje niezadowolenie.
— Może już za niedługo to ty zostaniesz wojowniczką i nie będziesz musiała się z nią męczyć? — uśmiechnął się zachęcająco kremowy.
— Tak, jest to prawdopodobne — Iskrząca Łapa z dumą wypięła pierś do przodu, lecz jej chwilowy przypływ satysfakcji rozwiał obraz liderki pojawiający się w myślach. — Byłoby to możliwe, gdyby nie ta stara zołza próbująca być przywódczynią. Och, Piasku, co jeśli ona nigdy nie dopuści do naszego mianowania? Co, jeżeli z premedytacją uczyni z nas wiecznych uczniów?
— Iskierko, nie bądź śmieszna — Chłodny głos matki dobiegł ich z tyłu, sprawiając, że oboje lekko zjeżyli futerka na grzbietach. Zięba sprawiała wrażenie rozbawionej z powodu zmartwień córki. Czy słyszała całą ich rozmowę? — Różana Przełęcz nie jest idealna, to fakt, ale na pewno w jej łbie kryje się choć trochę trzeźwości. Wyrośniecie na wspaniałych wojowników i jestem pewna, że ceremonie odbędą się w bliskiej przyszłości.
Ruda kocica przysiadła się do swoich pociech i przejechała po kremowym boku ogonem w czułym geście. Następnie spojrzała na córkę i z charakterystyczną pewnością siebie kontynuowała.
— Gdy Piaskowa Łapa zostanie liderem, to wy zadbacie o przywrócenie faktycznego porządku. Już nigdy żaden rudy nie będzie obawiał się o swój los przez zdrajców krwi.
— Masz rację, mamo! — Iskierka energicznie przytaknęła, z przejęciem chłonąc jej słowa. Zięba była dla niej wielkim autorytetem; nigdy nie spotkała nikogo, kto równałby się z nią intelektem oraz pięknem. To właśnie dlatego tak bardzo pragnęła pójść w jej ślady, móc wykazać się choć małą częścią jej sprytu i odwagi, by matka była z niej dumna. Gdyby ją zawiodła… Ojciec się do nich nie przyznawał - nie chciał mieć z nimi żadnego kontaktu, unikał ich na każdym kroku i całe dnie spędzał ze swoim ukochanym, zapominając o swojej prawdziwej rodzinie. Bo przecież tym dla niego byli, prawda? W ich żyłach płynęła krew Leśnego Pożaru i nikt ani nic nie było w stanie tego zmienić, jednak kocur wystarczająco jasno wyraził swoje zdanie na temat własnych dzieci i Iskierka musiała to zaakceptować.
Doceniała słowa brata; miał rację w tym, że przez bycie jedynym kocurem w ich rodzinie to na jego barkach spoczywał obowiązek opiekowania się nimi - w końcu tak mówiła mama - lecz ktoś musiał też zająć się nim.
I jeśli Iskrząca Łapa była w życiu pewna jednej rzeczy, to właśnie tego, że dla rodziny poświęciłaby wszystko. Nawet samą siebie.
— Obiecuję, że pomogę ci w zostaniu liderem, braciszku. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, własnym ciałem utoruję ci drogę wśród tych wszystkich parszywców — wyznała cętkowana po chwili ciszy, gdy ich matka zajęła się rozmową z Lwią Łapą, która akurat wróciła z treningu. — A gdy już dojdziemy razem do władzy… Powiedz mi, jakie zmiany planujesz wprowadzić? Ten klan naprawdę potrzebuje porządnej rewolucji.
Iskierka wlepiła w niego złote oczy, a po chwili dołączyły do niej dwie pozostałe kotki, z zaciekawieniem oczekując na odpowiedź Piaskowej Łapy.

<Piasku?>

[589 słów]

[Przyznano 12%]


31 sierpnia 2023

Od Piaskowej Łapy CD. Iskrzącej Łapy

Temat ojca zawsze był delikatny. Od kocięctwa bał się kocura z uwagi na jego brak połowy pyska. W jego oczach jawił się jako potwór, który czaił się w ciemnościach. Rzadko go widywał, może to i dobrze. Już mu starczyło, że pojawiał się w jego koszmarach, strasząc spalonym pyskiem. I ten jego brak oka? Aż dreszcze przechodziły mu po grzbiecie na samą myśl. 
— Mama mówi, że nas kocha — uspokoił siostrę, kładąc jej ogon na ramieniu. — Mi nie przeszkadza, że mało go widujemy. Dziwnie się przy nim czuję. Nie potrafię zachowywać się wtedy nienagannie, bo wzrok ucieka mi do... no wiesz... do tej dziury — zacisnął oczy, krzywiąc się z niesmakiem. — Jest straszny. 
— Ale to nasz tata — przypomniała mu o tym.
Tak. Tata. Tata, którego nie chciał widzieć na oczy, którego się brzydził i bał, bo kojarzył mu się tylko i wyłącznie z czymś ohydnym i plugawym. Już wolał spędzać czas z dziadkiem i słuchać kolejnych opowieści o Piaskowej Gwieździe niż po raz kolejny udawać, że jego widok go nie ruszał. 
— Ja jestem kocurem w tej rodzinie. Ja się wami wszystkimi zajmę — obiecał to Iskierce, przytulając ją do siebie. 
Tak. Weźmie na siebie ten obowiązek. Jego rodzina w końcu składała się z trzech kotek. On był jedynym męskim przedstawicielem, nie posiadał w końcu braci. Zawsze to siostry go chroniły, ale musiało to się zmienić. To była jego rola. Był silniejszy i nie bał się brudu czy też ran. Miał już wiele sińców i otarć, spowodowanych treningiem, które maskował pod futrem i przed czujnym wzrokiem matki. Teraz to on powinien jako głowa rodziny, troszczyć się o swoich bliskich. 
— Nie powinieneś skupić się na treningu? Masz w końcu zostać liderem... — przypomniała mu o tym fakcie ruda. 
Położył po sobie uszy, ponieważ już słyszał w głowie połajankę na to co zaraz powie. A może lepiej nic nie mówić? Wtedy nie będzie martwił siostry tym, że nie marzył o byciu liderem, a nawet jeśli kiedyś nim by został, to z radością by odmówił. Tak. To brzmiało źle. Iskrząca Łapa by go zjadła, tak samo jak Lew i mama. 
— O nic się nie martw. Jestem w końcu wybrańcem czyż nie? Poradzę sobie ze wszystkim, masz moje słowo — wymruczał, czując że nigdy nie uwolni się spod wpływu bycia kimś niezwykłym, jeżeli będzie tak ciągle im wszystkim ulegał. Ale co miał poradzić na to, że wolał widzieć swych bliskich szczęśliwych, a nie zawiedzionych jego osobą? 
— Opowiedz mi lepiej jak tam twój trening. Radzisz sobie? — zapytał zaciekawiony, chcąc zmienić ten nieprzyjemny dla nich temat. 

<Iskrząca Łapo?>

[413 słów]
[Przyznano 8%]

22 sierpnia 2023

Od Iskrzącej Łapy CD. Piaskowej Łapy

 — Iskierko? Dlaczego Różana Przełęcz odmówiła bycia Gwiazdą? Przecież... Tak się nie godzi. Klan Gwiazdy ją obserwuje, dali jej dziewięć żyć, a ona tak z nich kpi. I teraz Lwia Łapa myśli, że ona to zrobiła dla mnie, bo nie może być dwóch Gwiazd w klanie. A ja przecież nie jestem Gwiazdą, tylko Łapą. Prawda? — spojrzał w jej oczy, licząc na potwierdzenie tego, że do lidera mu było daleko.
Ruda przez chwilę się zamyśliła. Słowa siostry faktycznie brzmiały sensownie, lecz osobiście wątpiła w to, że zastępczyni byłaby zdolna do tak szlachetnych czynów.
— Szczerze mówiąc, Piasku, nie wydaje mi się, żeby Lew miała rację — odparła nieprzekonanym tonem, zwracając pyszczek w jego stronę. — Różana Przełęcz po prostu znowu stara się udowodnić całemu światu, jaka to nie jest oryginalna i cudowna. Jak wiesz, nie wierzę w Klan Gwiazdy, ale Kodeks Wojownika i ogólnie przyjęte zasady powinno się szanować. To, co zrobiła nasza nowa liderka, poskutkuje jedynie oburzeniem kotów z innych klanów. Tak boi się nas i tego, co możemy zrobić w przyszłości jedynie przez pryzmat naszego pochodzenia, a sama naraża się na gniew poprzez odrzucania wiekowych tradycji, dzięki którym klany przetrwały do dzisiejszego dnia — przewróciła oczami.
Sądząc po reakcji kremowego, uznała, że zgadza się przynajmniej z częścią jej zdania.
— Ale to chyba nie dlatego chodzisz taki zestresowany, co? — zapytała z troską.
— Myślisz, że wygna nas z Klanu Burzy? Skoro jest przywódczynią, może to zrobić bez mrugnięcia okiem. Iskierko, ja nie chcę opuszczać domu — mruknął po chwili ciszy, ponownie wbijając w nią przerażone spojrzenie.
Co mogła mu powiedzieć? Sama chodziła jak na szpilkach od czasu śmierci Tygrysiej Gwiazdy z dokładnie tego samego powodu. Mimo przestróg matki, w dzieciństwie nie panowała nad emocjami i wyżywała się na pokrakach Róży. Co gorsza, ich obecność nawet teraz była na tyle trudna do zniesienia, że czasami powiedziała o słowo za dużo. Co będzie, gdy znowu przyjdzie jej dzielić z nimi legowisko? Przecież nie wytrzyma psychicznie takich męczarni!
— Jeśli nas wygna, to jedynie udowodni, że jest rasistką i zrobiła to tylko dlatego, że ma do nas jakieś ,,przeświadczenia” spowodowane kolorem futra. Poza tym chyba nie sądzisz, że pozwoliłby na to tata?
Po wypowiedzeniu tych słów między rodzeństwem zapadła niekomfortowa cisza. Leśny Pożar, kocur, którego tak podziwiała w dzieciństwie, obecnie zupełnie ich ignorował. Gdy siedzieli w żłobku, wojownik przynajmniej miał powód, by zaglądnąć do Zięby i sprawdzić, czy niczego nie potrzebuje, jednak po feralnym mianowaniu kotka jedynie mijała się z nim w obozie. Cętkowana wyraźnie spochmurniała na wspomnienie ojca i, choć do tej pory unikała jego tematu jak żywego ognia, dodała.
— Myślisz, że nas nienawidzi? Dlaczego się od nas odciął? Przecież tak bardzo się staramy — szepnęła, specjalnie bliżej przysuwając się do brata, by ich rozmowy nie usłyszał nikt nieodpowiedni. 
Jej wywód na temat nowej liderki mógł trafić do każdych uszu; powiedziała samą prawdę. Jeśli Różana Przełęcz nie ukarze jej teraz, z pewnością zrobi to w przyszłości. Ale problemy rodzinne? Zięba od najmłodszego wpajała jej, że rodzina to wartość najwyższa i nie może narazić jej na niebezpieczeństwo - dlatego musieli zgrywać idealnych, bo każda okazana wada stanowiła możliwość dla wrogów.

<Piasku?>
[510 słów]
[Przyznano 10%]

21 sierpnia 2023

Od Piaskowej Łapy CD. Iskrzącej Łapy

 Za bardzo nie podobał mu się pomysł siostry, ale musiał przyznać, że było to zabawne jak kotka naśladowała jego mentora. Nie potrafił brać na poważnie rudej, która w taki sposób się zachowywała. Co rusz z jego pyszczka padał chichot, który ukrywał za łapką. Szkoda tylko, że w rzeczywistości nie było mu do śmiechu, gdy musiał stanąć oko w oko z wojownikiem. 
Nagle upadł, gdy uczennica się na niego rzuciła i ze zdziwieniem stwierdził, że to on był górą. Zamrugał zaskoczony, bo nie tego się spodziewał. Fakt. Iskierka była bardziej przebojowa od Lew i wiele razy zaczynała zabawy, nawet takie polegające na tarzaniu się, ale i tak to go zawsze zaskakiwało.
— Dobrze ci idzie, Piasku — pochwaliła kocurka. — Ale nikt nie powstrzyma największego buca Klanu Burzy, czyli mnie! — wyszczerzyła kły w głupawym uśmieszku.
Dawno się nie bawił w taki sposób i matka na pewno wytargałaby ich za uszy, widząc jak się zachowywali, lecz teraz to się nie liczyło. Nosiło go do rozerwania się, nawet w taki mały sposób. A zresztą... Dla siostry to była forma nauki, którą mu serwowała. 
— Ah, tak? Otóż ja cię pokonam największy bucu w Klanie Burzy! — zachichotał, nie pozwalając rudej się podnieść. 
— To udowodnij! Na razie tylko kłapiesz niepotrzebnie jęzorem, bleee. — Iskrząca Łapa wystawiła mu język, na co odpowiedział jej tym samym, powodując u nich jeszcze większy wybuch śmiechu. 
— Ja jestem Piaskowa Łapa, najwspanialszy uczeń, którego nie szanujesz, ale to się teraz zmieni! Największy bucu jaki chodził po tych terenach, teraz twoje rządy nade mną dobiegają końca! Teraz ja jestem panem swojego losu! I masz się dostosować, bo inaczej nie puszczę cię nigdy! — miauknął pewnie i władczo, prostując się dumnie, by stanąć w bohaterskiej pozie. 
Dawno tak się przednio nie bawił. To było... Fajne! Nigdy nie przypuszczał, że zabawa w dogryzaniu mentorowi mu się tak spodoba. Iskrząca Łapa wiedziała jak poprawić mu humor. 
— Och, nie! Ja biedny! Co ja pocznę! Rzeczywiście jesteś wspaniałym uczniem, miałeś rację. Teraz dostrzegam twoją siłę! — Kotka teatralnie położyła łapę na czole. 
— I teraz ją zapamiętasz na zawsze! — Zaczął gilgotać ją po ciele, słysząc jej niczym pieśń skowronka śmiech. Zaraz i ona rzuciła się na niego ze swoją małą zemstą, aż oboje nie opadli z sił. 
— Dziękuję — szepnął do rudej, kiedy łapali oddech. — Coś czuje, że teraz mam w sobie siłę, aby się mu postawić — wymruczał do niej, wciąż czując jak radość przez niego przepływa. O tak. Teraz mógł przenosić nawet góry. 

***

Oczywiście, że gdy emocje opadły, jego pewność siebie zniknęła i znów był tym małym i przestraszonym Piaskiem. Ciężko było mu się postawić komuś, kto mógł zrujnować mu przyszłość w uderzenie serca, jednakże... Jednakże nastał cud, bowiem to zrobił. Był już tym wszystkim zmęczony. Złość i irytacja coraz bardziej nim władały, a matka na dodatek przekonywała go do uczynienia pierwszego kroku. I stało się. Nagadał wojownikowi i zaobserwował ciekawe znaki świadczące o tym, że ten nieco się chyba przejął jego groźbą. Nigdy nie przypuszczałby, że robiąc taką rzecz poczuje, jak kamień spada mu z serca. 
Nie mógł jednak triumfować długo, ponieważ dowiedziano się o śmierci liderki. To był dla niego szok. Skoro Tygrysiej Gwiazdy nie było, na jej miejsce wstąpiła Różana Przełęcz. Kotka, która ich nienawidziła, która miała do nich problem przez ich kolor futra. Chociaż starał się zmienić jej zdanie odnośnie swojej osoby, nie udawało się. Wciąż widział jak na niego patrzyła. A teraz... Teraz musieli być jeszcze bardziej ostrożni. Jeden błąd i wylecą na zbity pysk. Był o tym przekonany. Bał się, bał i coraz bardziej świat jawił mu się w ciemnych barwach. 
Wrócił z treningu, myśląc nad tym czy Tropiącemu Szlakowi szajba nie odbije i nie poczuje się zbyt bezpiecznie, co spowoduje, że ponownie zacznie się jego nieprzyjemne dogryzanie. Nie chciał zatoczyć koła. Nie, gdy wojownik nieco przyhamował swoje komentarze. 
Nieco spanikowany wszedł do legowiska uczniów, nie patrząc gdzie stawia kroki. I w ten oto sposób przewrócił się o siostrę, która właśnie zażywała kąpieli. 
— Ups — miauknął, zbierając się na łapy. — Przepraszam, że cię podeptałem — powiedział, od razu przytulając się do rudawej sierści. 
Potrzebował bliskości i wsparcia, które dawała mu rodzina. Jego dół ponownie wracał, co mu się nie podobało. Liczył na to, że teraz wszystko się ułoży, a zamiast tego, jeszcze bardziej zaczynało się komplikować. 
— Iskierko? Dlaczego Różana Przełęcz odmówiła bycia Gwiazdą? Przecież... Tak się nie godzi. Klan Gwiazdy ją obserwuje, dali jej dziewięć żyć, a ona tak z nich kpi. I teraz Lwia Łapa myśli, że ona to zrobiła dla mnie, bo nie może być dwóch Gwiazd w klanie. A ja przecież nie jestem Gwiazdą, tylko Łapą. Prawda? — Spojrzał w jej oczy, licząc na potwierdzenie tego, że do lidera mu było daleko. 
Chociaż... Co on się oszukiwał. Jak nic, Iskrząca Łapa weźmie stronę siostry. 

<Iskrząca Łapo?>
[775 słów]
[Przyznano 15%]

19 sierpnia 2023

Od Iskrzącej Łapy CD. Piaskowej Łapy

 — Akurat nie... Iskierko... Mam dylemat — wyznał, ciężko wzdychając. — Mama się o wszystkim dowiedziała i kazała mi postawić się Tropiącemu Szlakowi. Ale... Ale czy jeśli to zrobię to nie poleci na skargę do zastępczyni? Co jeśli nagada na mój temat jej bzdur? On jest do tego zdolny, a ja nie chcę, aby wam coś się z mojej winy stało. 
Iskrzącej Łapie serce łamało się na widok zasmuconego pyszczka brata. To wszystko było winą nierudych i zdrajców krwi! Słowa mamy się sprawdziły; rudzi, mimo swojej oczywistej przewagi, zostali ofiarami bezwzględnej przemocy tych kolorowych gnid. A kroplę przelewającą czarę goryczy stanowił fakt, że najbardziej cierpiała na tym jej rodzina.
— Piasku, nie bój się — powiedziała spokojnie, pocieszająco liżąc go po czole. — To bardzo dobrze, że mama już wie. Żaden kot nie dorównuje jej w sprycie i mądrości. Uważam, że ma rację; nie możesz dawać tej kanalii tak sobą pomiatać.
— Ale co, jeśli Tropiący Szlak jednak naskarży Różanej Przełęczy? Przecież ona nas strasznie nie lubi, odkąd się urodziliśmy ma do nas uprzedzenie… I to tylko dlatego, że jesteśmy rudzi… — mamrotał kremowy, smętnie przejeżdżając pazurem po ziemi.
— A wiesz co to oznacza? Że sama jest podłą rasistką — fuknęła, łypiąc złowrogim wzrokiem w kierunku żłobka. — Tak samo jak jej dzieci. Pamiętasz, jak Szept się nad nami znęcał? To z pewnością nie było wzorowe i szlachetne zachowanie, które usiłuje wpoić im ta głupia zdrajczyni. 
Zauważając, że jej brat ciągle nie wygląda na przekonanego, kontynuowała.
— Nigdy nie wstydź się krwi, która płynie w twoich żyłach, Piasku. To właśnie ta krew uczyniła nas rodziną i to dzięki niej w przyszłości staniesz się kimś wielkim. Piaskowa Gwiazda jedynie dążyła do tego, co było konieczne. Ona nie wymyśliła nowego, przerażającego prawa, lecz wprowadziła zasady, które koty znają od zarania dziejów - naturalnym porządkiem jest to, że przetrwają jedynie silniejsi, a słabsi muszą się dostosować — mówiąc to, spojrzała bratu prosto w oczy, by wzmocnić uwagę przekazu. — Ty jesteś silniejszy, Piasku. Silniejszy od tych wszystkich, którzy pragną wmówić ci inaczej. I nadszedł czas, byś w końcu im to wszystko udowodnił.
— Nie wiem, czy dam radę, Iskierko — szepnął żółtooki, lekko pociągając nosem.
Iskrząca Łapa energicznym ruchem poderwała się do góry, tym samym zmuszając do tego brata. Nie zamierzała jeszcze bardziej go zasmucić swoimi słowami, jej intencje były zupełnie odwrotne. Nie mogła jednak pozwolić na to, by tak wspaniały kocur jak Piaskowa Łapa każdego dnia rozpaczał z powodu mysich móżdżków. 
— Chodź, zrobimy coś fajnego — zamruczała, ocierając się o niego bokiem w geście pokrzepienia. — Dzień jest zbyt ładny, by spędzić go na żalach i smutkach.
— Co masz na myśli? — zapytał jej brat, będąc nieco bardziej ożywionym.
Skoro nie mogła trafić do niego zapewnieniami, rozrusza go w inny sposób.
— Będę udawała Tropiący Szlak, a ty spróbuj mi się postawić. Wszystkie ruchy dozwolone! Właśnie w ten sposób może nabierzesz trochę więcej pewności siebie. Zaczynamy — oznajmiła z uśmiechem. — Ej, mysi móżdżku! Patrz, jaki jestem wielki i przerażający, wraaaar! — warknęła specjalnie obniżonym ruchem i wystawiła język w kierunku brata, który lekko zachichotał z powodu jej parodii burego wojownika.
Widząc, że jej plan póki co się udaje, skoczyła na kremowego i przeturlała się z nim na prawo, przez co kocurek obecnie nad nią górował.
— Dobrze ci idzie, Piasku — pochwaliła kocurka. — Ale nikt nie powstrzyma największego buca Klanu Burzy, czyli mnie! — wyszczerzyła kły w głupawym uśmieszku.

<Piasku?>
[542 słowa]
[Przyznano 11%]

Od Piaskowej Łapy CD. Iskrzącej Łapy

 Serce mu się krajało, gdy widział jak jego siostra go przeprasza. Przecież to nie była jej wina. Tropiący Szlak nie znęcał się nad nim, bo niegdyś jako kocięta Iskierka wkopała go u ich mamusi. To było co innego, coś co dotyczyło całej ich rodziny. Mentor w końcu wiele razy dał mu odczuć, że nie lubi Piaskowej Gwiazdy. Z rudzielcami się jakoś dogadywał. Miał w końcu rude siostry, ale to przy nim zaczynał kozaczyć i zachowywać bardzo wrednie. Bo... Bo należał do rodziny tyranki. 
— Siostrzyczko nie przepraszaj i się nie obwiniaj. To nie twoja wina. Nawet gdybyś wtedy nie była dla niego wredna, on i tak miałby do mnie problem — starał się ją pocieszyć, przytulając się do jej boku. — Mój mentor nie lubi naszej praprababci, a ja się z nią mu kojarzę — wyznał. 
— A-ale — próbowała wciąż wziąć winę na siebie za to co go spotyka, co było miłe, ale i bardzo go smuciło. Nie chciał, aby jego siostrzyczka cierpiała. Aby ktokolwiek z ich rodziny czuł się podle przez to kim był. Już starczyło, że sam zaczął nienawidzić swojej sierści i tego, że urodził się z krwią Piaskowej Gwiazdy. 
— Iskierko... Proszę, nie przepraszaj. Kocham cię i nic tego nie zmieni. Dziękuję za piórko — miauknął jeszcze, odsuwając się od kotki i wypuszczając ją ze swoich objęć. — Nie mów proszę tylko mamie o tym co ci powiedziałem o Tropiącym Szlaku. Od razu pójdzie z tym do liderki i nas wygnają, bo pomyślą, że to nie z winy kocura to wszystko, a przez to, że jesteśmy rasistami...
— Co ty mówisz Piasku — zamrugała zaskoczona ruda, słysząc jego słowa. — Przecież Tygrysia Gwiazda też jest ruda, powinna nas wspierać! 
Tak... Jakby to było takie proste. 
— Proszę. Nie chce jej martwić. Musi też ciężko trenować, aby jak my zostać wojownikami — starał się jeszcze ją przekonać. Po chwili namysłu Iskierka zgodziła się dochować tajemnicy, chociaż zrobiła to niezbyt chętnie, tak jak Lwia Łapa. Czasami cieszył się, że świat podarował mu takie siostry, ale niekiedy zachowywały się okropnie dla innych, co go smuciło. Wiedział jednak, że mało co sprawiłoby, że by się od nich odwrócił. W końcu one tylko o niego dbały i chciały dobrze, tak jak mama. 

***

Siedział przybity w obozie, bawiąc się myszą. Leniwie ją przesuwał z łapy do łapy, próbując podjąć decyzję, co do której się wahał. Mamy nie było, więc nie mógł przytulić się do niej i zapomnieć o całym świecie. Chociaż wtedy i tak kotka by nie poprzestała, szepcząc mu do ucha te rzeczy. I chociaż ruda miała w wielu kwestiach rację, to obawiał się, czy jego czyn nie spowoduje konsekwencji. Musiał to przemyśleć dla dobra całej swojej rodziny. 
Kiedy dojrzał wracającą z treningu siostrę, uśmiechnął się smutno w jej stronę. 
— Co się stało? Znowu twój mentor? — zapytała Iskrząca Łapa, która przysiadła obok niego. 
— Akurat nie... Iskierko... Mam dylemat — wyznał, ciężko wzdychając. — Mama się o wszystkim dowiedziała i kazała mi postawić się Tropiącemu Szlakowi. Ale... Ale czy jeśli to zrobię to nie poleci na skargę do zastępczyni? Co jeśli nagada na mój temat jej bzdur? On jest do tego zdolny, a ja nie chcę, aby wam coś się z mojej winy stało. 

<Iskierko?>
[517 słów]
[Przyznano 10%]

16 sierpnia 2023

Od Iskierki (Iskrzącej Łapy) CD. Piaska (Piaskowej Łapy)

 — Myślisz, że Tygrysia Gwiazda da nam fajnych mentorów? Znaczy... Bo zastępczyni nas nie lubi... Sądzisz, że da nam po złości nierudych, których będziemy musieli się słuchać? — powiedział swoje obawy na głos. — A jak nas wygnają? Co my zrobimy sami bez klanu? 
Iskierka zachichotała na samą myśl o nierudych, którzy mieliby wydawać jej polecenia.
— Braciszku, spokojnie. Po pierwsze, choć Tygrysia Gwiazda do najmądrzejszych nie należy, z pewnością wybierze nam sensownych mentorów. Po drugie, jesteśmy zbyt ważni i potrzebni klanowi, aby mieli nas wygnać. Przecież to byłaby ogromna strata! Wyrośniemy na najsilniejszych wojowników, jakich widział ten świat. Pamiętasz, co powtarza mama? Jeśli będziemy trzymać się razem, to nie ma niemożliwego. Ty, ja i Lew zostaliśmy urodzeni do wielkich rzeczy — zamruczała, czule liżąc kremowego po czole. — Wiesz przecież, że jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebował pomocy, możesz na mnie liczyć. Tak samo jak i ja wiem, że z kłopotem zwrócę się do ciebie, bo jesteś najlepszym bratem jakiego mogłabym mieć!
***
Gdyby tylko wiedziała, co przyszłość rzuci im pod łapy.
Wtedy słowa Piaska wydawały jej się tak zabawne! Nierudzi mentorzy? Przecież to brzmiało tak koszmarnie, że aż nierealnie. Myślała, że Tygrysia Gwiazda przeznaczy jej jakiegoś przystojnego, rudego kocura, np. Ostowego Pęda albo odważną kotkę kotkę jak Płonącą Pożogę. Zamiast tego została skazana na buraka w postaci Kurzej Pogoni, której samo imię powodowało śmiech. Przecież wojowniczka nawet nie złapała żadnej kury w życiu! 
Zmordowana długim biegiem przez polanę dołączyła do wspomnianej kocicy, która z irytacją trzepała ogonem na boki.
— Ale z ciebie oferma i ślimak — parsknęła, gdy młodsza stanęła obok, starając opanować dyszenie. — No nic, dobrze, że już tu jesteś.
— Uwierz mi, gdybym mogła, wcale by mnie tu nie było — ruda terminatorka przewróciła żółtymi oczami.
— Postawmy sprawę jasno, Iskrząca Łapo. To, że Tygrysia Gwiazda wyznaczyła mnie na twoją mentorkę nie jest idealnym scenariuszem dla żadnej z nas. O wiele bardziej przemawiają do mnie maluchy Różanej Przełęczy — widząc zdegustowaną minę cętkowanej, bura dodała. — Nie wykrzywiaj się tak, podobno złość piękności szkodzi, księżniczko. Chodzi mi o to, że w moim oraz twoim interesie stoi zakończenie tego treningu jak najszybciej, no nie? Więc rusz ten leniwy zad i chwilę mnie posłuchaj.
Żółtooka musiała niechętnie przyznać, że kocica chyba po raz pierwszy powiedziała coś sensownego.
— Kilka słów o polowaniu. Bardzo ważna jest pozycja, tj. umiejscowienie ciała, utrzymywanie równowagi, wyczucie terenu. Właśnie, teren. Jego znajomość często decyduje o rozstrzygnięciu zarówno łowów, jak i walki, ale o niej później. Pamiętaj, by cicho stawiać kroki, bo inaczej spłoszysz wszystkie potencjalne ofiary w okolicy. Jako klan często polujący na otwartym terenie musimy też uważać na wiatr - musisz zaczaić się tak, by nie przeniósł twojego zapachu w stronę zwierzyny. Co jeszcze? Królik szybciej cię usłyszy, mysz wyczuje. To chyba tyle z podstaw. Gotowa?
Choć Kurza Pogoń miała skłonność do chaotycznej i nadwyraz głośnej mowy, Iskrząca Łapa wyłapała kilka ważnych szczegółów, które mogły jej się przydać. Przytaknęła kocicy, która zdecydowanym ruchem ogona wskazała jej kierunek i ruda dołączyła do mentorki szybkim krokiem.
***
Nic nie było w stanie przebić uczucia dumy, które wypełniało pierś Iskrzącej Łapy podczas wkraczania do obozu. Udało jej się! Po kilku wschodach słońca udało i ciężkich treningach udało jej się coś upolować. Choć pliszka nie była gigantyczna, w oczach uczennicy była najwspanialszą zdobyczą w jej całym życiu. Nawet Kurza Pogoń, która nie szczędziła jej kąśliwych komentarzy, uśmiechnęła się na widok ptaka zwisającego z pyska rudej.
W pierwszej kolejności Iskierka pragnęła pochwalić się Ziębiej Łapie, lecz kierując się w stronę legowiska terminatorów, jej uwagę przykuła kremowa postać skulona tuż obok nory.
— Fjasek? — wymamrotała nad uchem brata, który sprawiał wrażenie wyrwanego z jakiegoś smutnego transu. Pospieszne wypluła pliszkę i przysiadła u boku kocurka. — Co się dzieje?
— N-nic, wszystko w porządku — odparł nieśmiało, jednak ruda przejrzała jego zmyłkę.
— Nie kłam mi w żywe oczy, Piaskowa Łapo. Widzę, że coś cię gryzie — miauknęła z troską, wbijając w niego naglące spojrzenie żółtych ślepi.
— Ja po prostu… Tropiący Szlak strasznie się nade mną znęca w trakcie treningów i mam tego dość. On mnie nienawidzi i pragnie udowodnić, że bycie przodkiem Piaskowej Gwiazdy czyni mnie gorszym kotem — westchnął ciężko, mimowolnie opierając łebek na barku siostry. 
Iskrząca Łapa zacisnęła zęby. Ogromna radość, która dopiero co od niej promieniowała, momentalnie wyparowała, a na jej miejscu pojawiło się ciążące na sercu niczym kamień poczucie winy. To ona w dzieciństwie, gdy razem z Piaskiem wymknęli się poza żłobek, obarczyła odpowiedzialnością burego wojownika, robiąc przy tym scenę i narażając go na gniew ich matki. Wtedy była zadowolona, że oprócz lania od Zięby nie czekały nich poważniejsze konsekwencje, lecz widocznie dopadły ich teraz.
— Piasku… Przepraszam, to wszystko moja wina — szepnęła. — To przeze mnie i moje głupie zachowanie musisz użerać się z tym bucem… Pewnie dlatego Tygrysia Gwiazda przydzieliła nam tak straszliwych mentorów. J-ja… — nie będąc pewną, co powinna zrobić, odsunęła się od kremowego. Czuła, jak łzy napływają jej do oczu. 
— Ma-mama miała rację, przez moje b-błędy cierpi cała rodzina. Gdybym tylko mogła c-cofnąć czas… — wyjąkała, usiłując powstrzymać szalejące emocje. 
Iskrząca Łapa nie należała jednak do kotów, które w obliczu kłopotu się poddają. Nim kocurek miał szansę zareagować, ruda wyrwała białe piórko z leżącej obok pliszki. Nachyliła się nad bratem i delikatnie wsunęła je za jego wywinięte ucho.
— Przyjmij je jako o-obietnicę, że j-już nigdy cię nie zawiodę, dobrze? Jeszcze raz przepraszam, Piasku.

<Braciszku?>
[865 słowa]
[Przyznano 17%]

27 lipca 2023

Od Piaska CD. Iskierki

 No i się doigrali. Ktoś ich nakrył i już czuł jak łapy mamy szykują się do wymierzenia kary. Tak bardzo się wystraszył, że go zamurowało i tępo wpatrywał się w wojownika, czując jak zaczyna panikować. Chciał tylko mamusi zrobić niespodziankę. Dać prezent, który uwielbiała, aby ujrzeć uśmiech na jej pysku. Wiedział, że postąpił źle, łamiąc zakaz. Już raz w końcu wyszedł bez pytania ze żłobka, starając się uciec z kulką mchu na przygodę, a dostał za to... lanie stulecia. Obawiał się, że znów będzie tak samo. Strach ścisnął jego ciałko, więc ledwie co dotarły do niego słowa siostrzyczki. 
Obserwował jak Iskierka biegnie do mamusi i dopada do jej łap, wylewając łzy. Mamusia ich zabije! Nie powinni zachowywać się jak dzidziusie i płakać! Musieli w końcu być idealni! Widząc jednak jej srogi wzrok, posłusznie podreptał pod jej łapki, chowając się za jej wysoką sylwetką. Gdy obie zguby były już przy karmicielce, Zięba spiorunowała Tropiący Szlak spojrzeniem. 
— Co to ma znaczyć? Porwałeś moje dzieci? — syknęła złowrogo.
— Co? Nie? Po co mi twoje kocięta? Ciesz się, że nie zaginęły tylko je powstrzymałem. 
— O-on k-kłamie ma-mamooo — wyła Iskierka chcąc, aby mama wzięła ich stronę. 
I w zasadzie wzięła, ponieważ syknęła tylko groźnie do nierudego, podnosząc płaczącą za kark. Widząc spojrzenie rudej, potruchtał tuż przy jej boku z powrotem do żłobka. Ich misja się nie powiodła, a przez resztę dnia królowa nie spuszczała z nich wzroku. Nie miał pojęcia czy im uwierzyła w to porwanie. Nie podzieliła się z nimi swoją opinią na ten temat, chociaż słyszał w jej głosie nutkę złości, skierowaną w stronę nierudego. Zachowywała się jednak jak na prawdziwą damę przystało i nie darła się na cały obóz, tak jak jej córka, z którą miała długą pogadankę o tym, aby w takich sytuacjach nie płakać. No tak... Mieli w końcu zakaz ukazywania słabości, nawet takich jak smutek czy strach. 
Nie odzywał się przez ten czas do nikogo, ciesząc się, że mimo wszystko to nie on został celem mamusi. 

***

Zachwycał się śniegiem, lecz nie mógł go dotknąć. Namaczał futerko i był zimny, co było takie wspaniałe, ale według mamusi właśnie nie, to było złe. Dlatego też wygrzewał się u boku Iskierki, czując jak chłodny powiew wiatru, dostaje się do nory. Chciałby pobawić się w białym puchu... Trochę poszaleć, ale wiedział, że nie mógł. Na dodatek dzieci Różanej Przełęczy okazały się inne niż sobie wyobrażał. Szepta nie lubił. Tym bardziej, że ostatnio pobił jego ukochaną siostrzyczkę Lew, a mu wsadził mokry palec do ucha. 
— Iskierko? — zwrócił się do siostrzyczki, która właśnie oddawała się pielęgnacji sierści u matczynego boku. 
— Hm? — Spojrzała na niego z ciekawością. 
— Myślisz, że Tygrysia Gwiazda da nam fajnych mentorów? Znaczy... Bo zastępczyni nas nie lubi...  Sądzisz, że da nam po złości nierudych, których będziemy musieli się słuchać? — powiedział swoje obawy na głos. — A jak nas wygnają? Co my zrobimy sami bez klanu? 

<Iskierko?>

24 lipca 2023

Od Iskierki CD. Piaska

                                                                                                    *przed zimą*
Starała się stłumić głupi chichot, który wkradł jej się na pyszczek i opanować ciężkie dyszenie. Choć poczucie wstydu spowodowane surowym wychowaniem Zięby nieco paliło ją w łapy, nie mogła odebrać tej radości bratu - jeszcze nigdy nie widziała u niego tak szerokiego uśmiechu! Może ten jeden raz uda im się to ukryć przed mamą?
— To ty nie uciekniesz! — zawołał i mocno ją przytulił. Z ich pyszczków wydobył się radosny śmiech. — Wiesz co Iskierko? Mam plan... Wyjdźmy ze żłobka i zapytajmy kogoś czy nie przyniesie nam dla mamusi kwiatków. Wtedy jak się obudzi będzie miała niespodziankę — zaproponował.
Przez moment Iskierka nie poruszyła nawet wąsem.
— Czy ty zupełnie zwariowałeś? — szepnęła po chwili ciszy, jednym ruchem stając na równe łapy. — Już bawiąc się w wojowników łamiemy chyba ze cztery reguły! — syknęła, lecz widząc skruszony wzrok brata, wygładziła sierść.
Iskierka traktowała zasady Zięby jako najważniejsze wytyczne w jej życiu, lecz zdecydowanie brakowało jej twardego charakteru oraz asertywności kocicy. Czy bała się konsekwencji? Oczywiście! Tylko głupi nie bałby się jej mamy. Mimo tego, mając świadomość, że po raz pierwszy sprawiła braciszkowi tak ogromną radość, nie mogła mu tak po prostu odmówić.
— No… Może to nie jest najgorszy pomysł — mruknęła, ponownie siadając obok kremowego i posyłając mu nieśmiały uśmiech. Jej dotychczasowa energia magicznie wyparowała, a na jej miejscu pojawiło się niemiłe mrowienie. Strach.
— Naprawdę tak sądzisz? — ożywił się Piasek, uważnie obserwując siostrę.
— To może się udać, ale musimy być baaardzo ostrożni, rozumiesz?
— Oczywiście! To jak, idziemy? — kocurek niemalże pobiegł w kierunku wyjścia, ale zauważając zawahanie się rudej, zachęcająco trącił ją ogonem. — Nie martw się, obronię cię przed każdym przeciwnikiem!
Być może to adrenalina związana z łamaniem reguł, a być może kocięca ciekawość i głupota zwróciły Iskierce werwę ze zdwojoną siłą. Rzucając ostatnie spojrzenie na śpiącą Ziębę, koteczka dołączyła do brata i razem przekroczyli próg żłobka.
— Iskierko? Mieliśmy zapytać jakiegoś wojownika o pomoc…
— Piasku, to zbyt ryzykowne. Co, jeśli jakiś wojownik powie o tym mamie? Musimy załatwić to sami; przynajmniej będziemy mieli pewność, że znajdziemy najładniejsze kwiatki.
— Naprawdę cię dzisiaj nie poznaję — stwierdził kocurek z lekkim przerażeniem, ale po chwili namysłu zgodził się na pomysł siostry.
Żółtooka przełknęła głośno ślinę. Sama siebie nie poznawała! Jeszcze wschód słońca temu zaśmiałaby się na samą wizję takiej wyprawy. Jednak… czuła się szczęśliwa. Pierwszy raz pozwoliła sobie zrobić coś nieodpowiedniego i choć nie była z tego dumna, w głębi duszy doświadczyła przyjemnego łaskotania.
Tak jak i Piasek, Iskierka poruszała się powoli oraz uważała na stawiane przez siebie kroki, by przypadkiem nie wzbudzić podejrzeń u przechadzających się po obozie wojowników. Gdy po mozolnym marszu, upewniając się, że są w miarę niewidoczni, w końcu znaleźli jakiegoś kwiatka, ruda kotka radośnie wyskoczyła do przodu.
— Patrz, Piasku! Udało nam się! Jesteś genialny! — krzyczała, w ferworze zapominając o sytuacji, w której się znajdowali.
— Iskierko-
— A co wy tutaj robicie, małe mysie bobki? — warknął Tropiący Szlak, podchodząc do zdezorientowanych kociąt od tyłu. — Matka was nie nauczyła, że z kociarni się nie wychodzi bez opieki?
Ruda nie myślała w tamtym momencie. Gdyby spytać ją po całej tej akcji, to odpowiedziałaby, że nie robiła tego cały tamten dzień. Jednak to ona zainicjowała ich przygodę i to ona musiała wybronić siebie i brata.
— Rób to co ja — szepnęła.
Wykorzystując pełnię swoich aktorskich możliwości zaczęła płakać, drżeć, pluć i beczeć, wtulając się w kremowe futro Piaska. Bury wojownik wybałuszył oczy i nie miał pojęcia, co ma zrobić, gdy w oddali pojawiło się widmo rudej karmicielki.
— M-mamo! Ma-mamo pomocyyy! — łkała Iskierka, donośnie pociągając nosem i tuląc się do łap kocicy. W duchu modliła się, by nienawiść do rudych w niej przezwyciężyła. — Ten o-okropny nierudy n-nas po-porwał! Prawda, P-Piasku?
                                                                                          <braciszku? tylko nas nie wsyp>

06 lipca 2023

Od Piaska CD. Iskierki

 Słysząc zawołanie, które padło z pyska siostrzyczki, uśmiechnął się szeroko. Tak! Tak! Tego właśnie pragnął! Chciał się pobawić z siostrą! Rzucił szybkie spojrzenie na mamusie, ale ta nie obudziła się na podniesiony głos swojej córki. Czyli... mieli szansę. Prawie tam się popłakał ze szczęścia! Nie mógł zmarnować takiej okazji! 
Widząc jak Iskierka szykuje się do skoku, również przypadł do ziemi, wypinając wysoko kuperek i zatapiając malusie pazurki we mchu. 
— Ah, tak? Ja sądzę, że wcale nie Iskrząca Gwiazdo. To koniec twojej tyranii! Nie dam się tobie i twoim wojownikom! — rzekł dumnie, zaraz czując jak Iskierka napada na niego. 
Upadł na ziemie, a zadowolona z siebie koteczka zamruczała, zadzierając nosa.
— No i co? Teraz leżysz pokonany! — wymiauczała.
Tak sądziła? Że po takim upadku się podda? Nie ma mowy! 
— Jesteś tego pewna? — Posłał jej cwaniacki uśmieszek, opierając łapki na jej piersi. Zaraz mocno ją pchnął, spychając ze swojego ciałka i zbierając się z powrotem na łapki. 
Iskierka jednak nie dawała za wygraną, znów próbowała go pokonać w tej walce. Uniknął jednak jej ataku, zaczynając uciekać ze śmiechem, gdy ta próbowała go złapać w swoje łapki. Jeszcze nigdy nie czuł takiego szczęścia. Potrzebował się wyszaleć. Ciągłe siedzenie sztywno i słuchanie matki bardzo mu nie odpowiadało. Pragnął wolności, a taka zabawa w pogoń była prawie że jej namiastką. 
W końcu ponownie wpadł w łapki rudej, padając na miękki mech i łapiąc oddech. 
— Ha... Ha... Nie uciekniesz — wysapała siostrzyczka.
— To ty nie uciekniesz! — zawołał i mocno ją przytulił. Z ich pyszczków wydobył się radosny śmiech. — Wiesz co Iskierko? Mam plan... Wyjdźmy ze żłobka i zapytajmy kogoś czy nie przyniesie nam dla mamusi kwiatków. Wtedy jak się obudzi będzie miała niespodziankę — zaproponował. 

<Siostro?>

05 lipca 2023

Od Iskierki CD. Piaska

 Iskierka od samego rana tryskała energią z powodu genialnego pomysłu, na który wpadła niedługo po przebudzeniu. Przepełniający ją wigor i zapał widoczny był zarówno w zachowaniu, jak i wyglądzie kotki - mimo usilnych prób matki jej długie, rude futerko co chwilę ponownie się mierzwiło i Iskierka miała wrażenie, że doprowadzenie go do znośnego stanu trwało wieczność. Kiedy Zięba w końcu uznała, iż osiągnęła zadowalający efekt, słońce widniało już wysoko na niebie, a obóz tętnił codziennym życiem. Korzystając z okazji, że mama zmrużyła zmęczone ślipia, Iskierka przemknęła w przeciwny kąt żłobka, by rozpocząć wdrażanie swojej idei w życie.
Starała się zachować jak największą ostrożność, by Zięba niczego się nie domyśliła, lecz wzbierająca w niej ekscytacja szybko zaćmiła przezorność i koteczka całkowicie pogrążyła się w pracy, przestając zwracać uwagę na otoczenie.
— Co robisz? Chcesz się w coś pobawić? — pogodne miauknięcie dochodzące zza ucha spowodowało, że cętkowana z przerażeniem odskoczyła na bok, tłumiąc zaskoczony krzyk.
— Piasek! Co to za skradanie? — pisnęła, odruchowo przylizując nastroszone futro na piersi i mierząc wzrokiem brata.
— Przepraszam… Wszystko w porządku? — zapytał kremowy, podchodząc bliżej.
— Oczywiście, że tak. Chyba nie myślałeś, że mnie wystraszysz, co? — odparła rozbawionym tonem, delikatnie trącając go w bok ogonem, po czym nachyliła się z błyskiem w złotych oczach. — Przygotowuję prezent dla mamy. Na pewno będzie zachwycona!
Zauważając niepewny wyraz pyszczka kocurka, z dumą wskazała łapą na swoje osiągnięcie, lecz w miejscu, gdzie skrzętnie kończyła podarunek, pozostała kolorowa plama.
— O nie! Moje piękne kwiaty! — załkała, gorliwie przebierając w barwnej papce, z której nie dało się już nic uratować. Musiała zmiażdżyć je w trakcie gwałtownego podskoku.
— Hm, raczej już nic z nich nie będzie — dodał niepewnym tonem żółtooki, po czym kontynuował. — Zawsze możemy znaleźć coś innego, na przykład…
— Nie, nie i nie! To muszą być kwiaty. Mama je uwielbia — westchnęła, lecz smutek nigdy nie trwał u niej długo. Nadal rozpierała ją energia, a teraz dodatkowo miała przy sobie ukochanego braciszka, z którym lubiła spędzać czas. 
Zerknęła w stronę Zięby; kocica nadal była pogrążona we śnie, podobnie jak ich siostra Lew. Chociaż Iskierka ściśle przestrzegała zasad matki, nie zmieniało to faktu, iż nadal była zwykłym kociakiem, który nie potrafił długo usiedzieć w miejscu. Czuła, że nie powinna tego robić, ale pragnienie zabawy przezwyciężyło.
— Musisz zapłacić za swoje czyny, Piaskowe Serce — zawadiacko miauknęła, przygotowując się do ataku na kocurka. — Zadarłeś ze złą kocicą!

<Braciszku? Uważaj na mamę!>

Od Piaska do Iskierki

 Strasznie się nudził. To był możliwie pierwszy raz odkąd czuł takie znużenie tym całym dniem. Jego nastrój pogarszał się, a przytłoczenie obowiązkami aż odbierało mu dech. Ciągła tylko nauka, nauka, zero zabawy, której potrzebował jako młody organizm. Zdarzało mu się nocami pochlipywać, bowiem nie podobał mu się taki styl życia. Nie chciał być jak matka czy ojciec. Miał gdzieś etykietę, miał gdzieś nienaganne zachowanie i prezentację. Nie rozumiał przez to swoich siostrzyczek, które widziały w Ziębie wzór do naśladowania. On... On tak nie potrafił... Wciąż jego wzrok kierował się tęsknie poza żłobek. Wciąż przeżywał stratę kuleczki mchu, która była jego na ten moment jedyną przyjaciółką, która go rozumiała. Mógł z nią w końcu biegać, szaleć i czuć się kocięciem. A mama... Mama ponownie podcinała mu skrzydła, gasiła zapał, ponieważ obawiała się, że wyrośnie na kogoś kim miał nie być. 
A jakże, bunt mu się włączał, lecz nie potrafił długo się kłócić z karmicielką. Kotka była starsza, no i była jego mamą. Sprzeciw wobec niej kończył się źle... A on... Nie chciał, aby była przez niego zła. To pełne zawodu spojrzenie jakie mu co rusz posyłała było takie okropne! 
Przewrócił się na drugi bok, wzdychając ciężko. Na pewno jego sierść teraz była w nieładzie, ale miał to gdzieś. Ostatnia lekcja o wyglądzie tak mu się przejadła, że ostatnie o czym myślał czy też marzył, to zabranie się za kąpiel. A zresztą... Mama to zaraz zrobi za niego, gdy tylko się obudzi. Chociaż dziwne, że spała za dnia. Czyżby wymęczyła ją ciągła kontrola nad swoim potomstwem? Mogłaby dać im chociaż trochę swobody. Minimalną wolność. Marzył o tym. Tak bardzo. Jedna kulka mchu już wystarczyłaby mu do szczęścia. 
Widząc jak Iskierka robiła coś ciekawego, jego uszka od razu nastawiły się czujnie. W zasadzie... Mogli się razem pobawić. Może w jakąś walkę? Mama pewnie nie byłaby zadowolona, że zachowują się jak zwierzęta, lecz naprawdę chciał zająć łapki czymś innym niż leżenie i pachnienie. 
Podniósł się więc i podszedł do siostrzyczki, zaglądając jej przez ramię. 
— Co robisz? Chcesz się w coś pobawić? 

<Siostrzyczko?>