BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielik x Łasiczy Skowyt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielik x Łasiczy Skowyt. Pokaż wszystkie posty

04 stycznia 2023

Od Szpetnego Pyska (Łasiczego Skowytu) CD. Bieliczej Łapy (Bieliczego Pióra)

Jeszcze w Klanie Wilka

- Damy radę - dodała jej otuchy. - Zawsze może nie wyjść, nie? Wtedy przecież nie będzie ganiać nas po krzakach, aż się uda. 
- Ty się lepiej módl do Mrocznej Puszczy, że nie znajdzie ci tego partnera, na mnie już trochę za późno.
- Powiesz mi w razie czego czy to takie straszne? Bo muszę przyznać, że boję się to zrobić. Nie wiem czy jestem gotowa... Odnoszę wrażenie, że Mroczna Gwiazda uważa nas za swoje rzeczy, a nie rodzinę, skoro nie mamy żadnego zdania w tym temacie.
To zdanie dało Łasicy trochę do myślenia. Młodsza dobrze prawiła. 
- Szczerze sama już nie wiem co mam o tym myśleć, coraz więcej sytuacji na to wskazuje.
- Prawda. No nic. Miejmy nadzieję, że nie odbije mu bardziej. Będę już szła, dzięki za rozmowę. Dobrze wiedzieć, że nie jestem w tym sama.
- Nie ma sprawy. Trzymaj się Bielicza Łapo. - skinęła łbem z szacunkiem.

***

Zmierzała właśnie do legowiska wojowników, od razu wypatrzyła w nim Bieliczą Łapę.
- Szpetny Pysku... Chyba teraz to imię pasuje i do mnie - rzuciła gorzko w jej stronę.
Natychmiast zareagowała na "imię" gdy usłyszała słowa siostry. 
- Co masz na myśli?
Kotka obróciła głowę, pokazując jej bliznę, którą sprawił jej ojciec. - O to. Widzisz? Lider mi to zrobił.
Położyła po sobie uszy. 
- Prawie mnie zabił...
W jej oczach dało się zauważyć narastający gniew. Ojciec z dnia na dzień pokazywał coraz bardziej swoją prawdziwą twarz, Bielik oszpecił tak samo jak Łasicę, zaś obydwie namawiał na zrobienie sobie kociąt. Źrenice zwęziły się do dwóch kresek a oddech stał nieregularny. Nie odpowiedziała nic uczennicy.
Spuściła łeb, przyjmując tą ciszę ze spokojem. 
- Nie rób nic głupiego, proszę. - zwróciła się do niej.
Wojowniczka przełknęła ślinę. 
- Twoje prośby na nic się zdadzą. T-ten klan, nie czuję się tu jak w domu. - wyznała ledwo dusząc w sobie emocje.
- Jak to nie czujesz? - zdziwiła się, unosząc na nią wzrok. - O czym ty mówisz... Przecież. To nasz dom.
- Też tak uważałam będąc w twoim wieku, jednakże najwidoczniej zrozumiałam coś, co kiedyś powiedział mi brat. Szkoda, że tak późno.
- A co on takiego powiedział? Nie wydaje się zbyt mądry. Wiele razy zdenerwował Mroczną Gwiazdę i ma masę przez to problemów. - zauważyła, jednak ciekawiła ją jej odpowiedź.
- Powiedzmy, że kiedyś był zupełnie inny i ten Chłodny Omen, a raczej Słodki Kwiatuszek różni się od swojego starego ja. 
- Znasz go lepiej, więc ci wierzę. Co takiego mówił? - spróbowała jeszcze raz dowiedzieć się od siostry, tych tajemniczych słów 
- A nic takiego... - miauknęła nie chcąc mówić Bielik zbyt wiele, młoda i tak już za dużo wiedziała. Młoda skrzywiła jedynie pysk.
- Skoro tak mówisz... - westchnęła, ponownie się krzywiąc, bo ciało strasznie miała obolałe. - Ciekawe czy Mroczna Gwiazda będzie mnie teraz chciał do kultu skoro jest na mnie zły... 
- Może uda ci się w jakiś inny sposób wywinąć, poza tym jego złość pewnie minie. - miauknęła bez przekonania. 
- Może. Mam przynajmniej taką nadzieję. Nie chcę skończyć jak Bezzębny Robal... 
Wzdrygnęła się na samą myśl o byłej mentorce, pluła na nią, nie zawdzięczała jej nic a nic. 
- Nie skończysz, ty jesteś pożyteczna, nie to co ona. 
- Miło mi to słyszeć. Dziękuję Łasiczy Skowycie. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej siostry - posłała jej lekki uśmiech Odpowiedziała jej tym samym, po czym postanowiła pójść w swoją stronę.

27 listopada 2022

Od Bieliczej Łapy (Bieliczego Pióra) cd Szpetnego Pyska (Łasiczego Skowytu)

Zawiodła. Oblała test na wojownika i Łasicza Łapa zgarnął laury. Ten knypek, który zawsze miał do niej problem i się puszył. Syn Zakrzywionej Ości, która już dawno gryzła piach. Położyła po sobie uszy, dostrzegając swoją siostrę, która pomagała w pracach nad obozem. Czy powinna poprosić ją o radę? Zdawała się silna, może doradziłaby jej w kwestii lidera, bo po tym co od niego usłyszała, zaczęła się obawiać swojej przyszłości w tym klanie. Nie mogła po raz kolejny zawieść. Musiała zrobić co w swojej mocy, aby następne starcie o tytuł wojownika wygrać. Nie chciała zginąć... 
- Szpetny Pysku - miauknęła do kotki, podchodząc. - Masz chwilę by porozmawiać?
- Zależy jak długo. - odpowiedziała. 
Nie chciała wyrywać ją z myśli, ale naprawdę potrzebowała kogoś komu mogła się wygadać. Siostra jej zdaniem była odpowiednim wyborem. Miały w końcu tą samą krew i być może podobne problemy z pewnym czarnym vanem. 
- Chwilę - Wzruszyła ramionami. - Mroczna Gwiazda powiedział mi, że... że będę musiała odpłacić przegranie z Łasicą i iść jak podrosnę z jakimiś kocurem w krzaki. Trochę się tego obawiam... Jak sądzisz? Kiedy się upomni, jeżeli tego nie zrobię? I czy będzie zły? Nie chcę jeszcze mieć kociąt. 
- Przepraszam - szylkretka pokręciła ze zdumienia łbem. - Ile ty masz księżyców, przypomnij mi.
- Dwanaście - miauknęła. - Ale nie martw się, to uzależnione jest też od tego, kiedy zostanę wojownikiem. Chciałabym być nim szybko, ale... Ale... Powiedział, że znajdzie mi kocura...
Ta wizja była... straszna. Zrobiłaby dużo dla Mrocznej Puszczy, ale wizja uziemienia w żłobku na dwa księżyce, a potem kolejne sześć, nie brzmiała zbyt przyjemnie. To praktycznie połowa życia! A ona jeszcze chciała korzystać z wolności i tej niezależności, tylko... Jak miała to wytłumaczyć liderowi, który zdawał się już podjąć decyzję?  
- ILE?! - Łasica wykrzyczała prawie na cały obóz, parę spojrzeń zwróciło się w jej kierunku, ale na szczęście niewiele. - Staruszek do reszty już oszalał? 
Położyła po sobie uszy, słysząc jej krzyk. Ona również nie zgadzała się z jego decyzją, ale widziała jego wzrok. Nie przyjmował odmowy, zwłaszcza że zagroził, że połamie jej łapy.
- Ciszej - Machnęła ogonem. - Jeszcze nas usłyszy i będziemy mieć kłopoty.
- Jakbym ich nie miała już dosyć. Słuchaj no - Siostra przybliżyła się do niej. - Dał ci już kogoś?
- J-jeszcze nie. Ale boję się, że to będzie jakiś staruch. - miauknęła przejęta. - Bo on lubi staruszki, to uzna jeszcze, że i ja powinnam.
Wojowniczka skrzywiła się aż z odrazy.
- Dobra, nie mówiłam tego jeszcze nikomu, ale myślę, że jesteś godna zaufania. Nie jesteś z tym sama Bielicza Łapo. Bardzo nie chcę mieć kociąt, jednak ojciec strasznie na nie nalega i rozumiem cię w pełni. Od tej władzy trochę mu odwaliło. - wyszeptała.
Zamrugała zaskoczona. To ona też miała ten problem? Rozmawiała z kocurem na ten temat? Naprawdę będzie niedługo mieć potomstwo? 
- A czy wybrał już ci kogoś? - zapytała, mając nadzieję dowiedzieć się, czy ten wybranek był bardzo stary. Bo jeśli nie, to miała większe szansę na dostanie kogoś młodego, co byłoby zbawienne. - Mnie ciocia Irga z jego rozkazu uczy opieki nad kociętami. Zajmuję się od czasu do czasu jej wnuczkami w ramach treningu.
- Moim "wybrankiem" ma być Trójoka Wrona. Szczerze jestem w szoku, że się na to zgodził. To straszny dziwak, tylko siedzi cicho i najchętniej by rozwiązywał wszystko pokojowo - prychnęła. - Co do Irgowego Nektaru nie martw się, też przerabiałam już te lekcje, musiałam słuchać jak plecie bzdury o wychowaniu kociąt.
Kojarzyła kocura. Nie był stary, wręcz prawie był z niego rówieśnik Łasicy. Odetchnęła z ulgą. Czyli jak już, to lider wybierze jej kogoś podobnego. Kamień spadł jej z serca! 
- Trudno jest odmówić Mrocznej Gwieździe. Możliwe, że nie chciał mu podpaść. Pamiętasz co spotkało tego kocura, który został wygnany, bo nie chciał dać kociąt Stokrotkowej Polanie? Możliwe, że nie chciał pójść w jego ślady.
- N-nikt by nie chciał. Chyba jestem to jednak w stanie zrozumieć. - odparła cętkowana cicho, kładąc po sobie uszy.
- Damy radę - dodała jej otuchy. - Zawsze może nie wyjść, nie? Wtedy przecież nie będzie ganiać nas po krzakach, aż się uda. - powiedziała, nawet sobie tego nie wyobrażając. Skoro nie wyszło, to oznaczało, że taka była wola Mrocznej Puszczy! 

<Łasico?>

13 listopada 2022

Od Łasiczego Skowytu Cd. Bielik (Bieliczego Pióra)

Jeszcze dawno temu

Obserwowała jak młoda zapada się w śniegu.
- Dlatego właśnie uczniem zostaje się od szóstego księżyca. Musisz trochę podrosnąć. - mruknęła do kotki. 
- Mam nadzieję, że będę taka duża jak ty - Usiadła, otrzepując nos ze śniegu. - Żłobek jest taki nudny... Nie mogę się doczekać, aż zostane uczniem. Jak byłaś mała, też tak miałaś? - zapytała z zainteresowaniem. 
- Właściwie to tak, byłam bardzo niecierpliwym kocięciem. - przyznała przypominając sobie czasy, gdy była w kłamie klifu i robiła wszystko by się stamtąd uwolnić. 
- O! To twoja mama miała pełne łapy roboty. Moja ciągle wzdycha i wygląda na bardzo zmęczoną. Nie zasłużyła, by zajmować się dziećmi Zakrzywionej Ości. Bez nich jak i tych Bezzębnego Robala, żyłoby się znacznie lepiej. Łasica skrzywiła się na słowa przypominające o matce.
- Taaak, to prawda. - miauknęła krótko. Poćwiczyły jeszcze chwilę skradanie się, nim ich drogi się rozstały. 

***

- Łasiczy Skowycie! Tutaj! - zabrzmiał znajomy głos. Arlekinka dostrzegła małe coś skaczące w śniegu, od razu rozpoznała tą kulkę sierści.
- Widzę cię Bielik. Nie trudź się tak skakaniem w tym śniegu. Chodź z powrotem do żłobka.
- Jeszcze nie, bo muszę ci coś powiedzieć! - miauknęła z entuzjazmem. - Jadłam dzika! - pochwaliła się, nie zdradzając szczegółów. 
- Aha. - nie spodziewała się takiego zwrotu wydarzeń. Poza tym kto w ogóle pozwolił kociętu to jeść?
- Kto ci go dał?
- Nie zdradzam swoich sojuszników. Jak wydam kto to, to nigdy mi nie pomoże. - powiedziała. - A ty nie chciałaś mi dać spróbować dzika! Nie wiem czemu... nie był zły.
- Dobra, zapomnij że pytałam.
Kiwnęła łebkiem.
- Jasne. Nic się nie stało. W ogóle zauważyłaś coś? - zapytała, prostując się dumnie i pokazując jej swoje futerko.
- Nie. Urosłaś? - zapytała mało zainteresowana.
- To też! Ale nie! Chodzi o to, że mam czyste futerko, takie jak ty! Sama je wyczyściłam. - odparła z dumą
- W takim razie jestem z ciebie bardzo dumna. Widzisz Bielik, w tym klanie brakuje takich jak my. - miauknęła do niej puszczając oczko. 
- Takich jak my? Czyli jakich? - zapytała z zainteresowaniem. - Dzieci Bezzębnego Robala głoszą jakieś dziwne rzeczy o wyższości kotek nad kocurami, a ten pasożyt im przyklaskuje.
Skrzywiła się słuchając o Bezzębnym Robalu, rzygać jej się chciało na samą myśl o tym pasożycie.
- Takich jak my, czyli mądrych i sprytnych.
Oczka Bielik błysnęły od razu na te słowa.
- Tak! Dokładnie! To takie okropne żyć z mysimi móżdżkami. Nie prezentują sobą nic, a podskakują wyżej niż mają ogon. Czasem nie rozumiem czego ode mnie chcą... Zachowują się jak zwierzęta, a nie koty
- Jaka szkoda, że mam już ucznia i jest nim Łasicza Łapa. - jęknęła żałośnie, ledwo jej przeszło przez gardło imię tego lisiego łajna. - Jesteś taką słodką mądralą. - uśmiechnęła się do kotki.
- Łasicza Łapa to twój uczeń? - Zamrugała zdziwiona. - O nie... współczuję. Okropny typ. Dziwne, że Mroczna Gwiazda go tobie dał. Dajesz radę? Ja bym go chyba zostawiła samego w lesie... - miauknęła przypominając sobie ostatni dekret lidera. - Uh... akurat ominęło ich to... Bo teraz zmieniło się prawo w klanie... Super. To ja będę teraz siedzieć przez noc w lesie...
Jej mina spoważniała, zrobiła kilka kroków do przodu kładąc łapę na piersi kotki.
- Słuchaj, dasz radę. Jesteś mądra i dzielna. Jeśli ktoś ma sobie poradzić to jesteś to ty. - podniosła na duchu kocię z niespodziewaną dla niej delikatnością i entuzjazmem.
- Dzięki. Też mam taką nadzieję. Akruat nie boję się ciemności ani samotności. Zresztą może być to ciekawa przygoda. Gorzej jak będzie zimno... Na pewno wymyślę jakiś plan. Nie zawiode was - obiecała.
- Zawód nie wchodzi w grę. - odparła.
- Wiem to... Mroczna Gwiazda by mnie chyba rozszarpał, gdybym stchórzyła. Ciekawe... jak poradzi sobie Chryzantema...
- Czas pokaże, jeśli zawiedzie na niczym nasz klan nie straci. Potrzebujemy silnych wojowników.
- Racja. Słabi nie daliby rady nas obronić, gdyby ktoś zaatakował. Walczyłaś już z kimś? - zapytała zaciekawiona.
- Kiedyś jak byłam jeszcze uczniem. Zostałam zaatakowana przez samotnika na patrolu, ale to dawne dzieje.
- Naprawdę? Skoro jest ich mnóstwo i się ich przegania, to czemu wracają? Nie uczą się na błędach?
- Czasami po prostu przychodzą inni, ale później gdy ich wyganiamy znikają bez śladu.
- To jak znikają to powinni ostrzegać innych, że te tereny są zajęte. O! A może otoczyć teren cierniami? Wtedy dwa razy pomyślą, jak w nie wdepną
- Nie chciała już odpowiadać na jej pytania. Skubana była strasznie cwana prawie tak jakby czytała innym w myślach. Łasica zbyła to pytanie nie chcąc mówić tajemnicy kultu kocięciu. Zbyła ją jedynie machnięciem ogona po czym zniknęła w wyjściu.

<Bielik?>

24 sierpnia 2022

Od Bielik cd Łasiczego Skowytu

Czy mogła wyjść poza żłobek? Oczywiście, że mogła! Kilka razy miała już swoje próby, lecz zwykle kończyły się fiaskiem przez Irgowy Nektar, która ją od razu zawracała, gdy tylko dojrzała jej ciekawskie uszy wystające ze śniegu. Siostra jednak nie musiała o tym wiedzieć. Nie zamierzała uczyć się polowania wśród tych bachorów, które zaraz by się zleciały i im przeszkadzały. Już teraz piski kociąt drażniły nieprzyjemnie jej uszy. 
- Nic mi się nie stanie. Będziesz przecież mnie pilnować - starała się przekonać ją do tego pomysłu. - Nie musimy odchodzić daleko.
Siostra przewróciła oczami.
- No pewnie... Że będę cię pilnować. - Zagryzła zęby. - Idź przodem mała.
Od razu wyszła zadowolona na zewnątrz, rozglądając się po terenie. Zachowanie kotki nie uszło jej uwadze, lecz postarała się nie wypytywać jej zanadto. Już zauważyła, że nie wszyscy lubili pytania. Mroczna Gwiazda był tego najlepszym przykładem, mrużąc te swoje oczy z irytacji. 
Zapadła się w śniegu, robiąc w nim kilka podskoków, by nie utonąć. Od razu zwróciło to uwagę starszej, która to obserwowała z lepszej perspektywy. Jej głowa była w końcu dość wysoko i była wolna od białego puchu zasłaniającego widoczność.  
- Może ci pomóc? - zapytała ją z niesmakiem.
- Dam radę sama. - miauknęła. 
Nie chciała być od nikogo zależna. Wolała nieco się pomęczyć i czerpać później satysfakcję z tego, że pokonała tą trudną przeszkodę, niż gdyby ktoś miał ją przenieść. Łasiczy Skowyt na szczęście nie kłóciła się z nią o to, jak robili to w większości dorośli, dając jej wolną łapę. 
Dotarła na ubocze, gdzie mogły trochę potrenować z dala od reszty kociąt. Usiadła, wlepiając w wojowniczkę wzrok i czekając na jej prezentacje.
Przez chwilę szylkretka wyglądała tak, jakby zapomniała, że miała ją uczyć. Szybko jednak to wrażenie zniknęło, a ona z uwagą przysłuchiwała się jej słowom.
- No to po pierwsze i najważniejsze Bielik to nauka tropienia. Nic nie upolujesz jeśli tego najpierw nie wytropisz. - wyjaśniła. - Weź głęboki wdech tak jak ja i zamknij oczy. Pozwól, żeby zapachy napłynęły do twojego nosa a płuca wypełniło powietrze.
Zamknęła oczy, wdychając zapachy. Mróz szczypał ją w nosek, lecz starała się to zignorować, próbując rozróżnić i oddzielić od siebie konkretne wonie. A było ich... dość mało. Najintensywniej wybijał się zapach obozu i kotów oraz zamarzniętej ziemi. Może też z lekka drzew, ale trudno było jej to przyznać na pewno. 
- Czuje... - zaczęła, biorąc kolejny oddech. - Mokre koty... 
- Ciężko ich nie czuć, ale przynajmniej poznasz zapach swojego klanu.
- Teraz mało jest zwierzyny w lesie, więc pewnie cały teren tak pachnie. - stwierdziła. - To jak już wywęszy się zdobycz, to jak ją złapać? - przeszła do tego co interesowało ją najbardziej. 
- Wtedy podążasz za jej zapachem, a gdy już zobaczysz ofiarę bez litości musisz się na nią rzucić i szybko zabić zanim ci się wymsknie z łap. - wyjaśniła w skrócie.
Brzmiało łatwo, ale pewnie był tam jakiś haczyk. Żadne stworzenie nie chciałoby zostać zabite na posiłek, raczej walczyłoby do końca. 
- A jak się do nich podchodzi? Pewnie by usłyszały lub zobaczyły, gdyby tak na nie wbiec - myślała na głos.
- Musisz się skradać. Przylegasz brzuchem do ziemi i powoli podchodzisz. - miauknęła demonstrując.
Obserwowała to z uwagą, po czym gdy skończyła, sama spróbowała ją naśladować. Zapadła się bardziej w śniegu tak, że wystawały jej tylko uszy. Nic nie widziała... Uh... bycie karakanem było męczące!

<Siostra?>

19 sierpnia 2022

Od Łasiczego Skowytu CD. Bielik

- Jesteś taka mądra to się sama domyślisz. - Fuknęła nie chcąc zdradzać jej przebiegu inicjacji, w końcu jeśli nikt jej o tym nie mówił pewnie mieli do tego dobry powód.
- Wiem, że odrywacie kawałek ucha i... i przynosicie coś z lasu - szepnęła z uśmieszkiem. - Jakieś dziwne mięso.
Słysząc te słowa musiała szybko improwizować by mała się nie skapnęła co żre klan.
- E tam, jak każde inne. Żadne dziwne, mięso to mięso. - mruknęła nie zdradzając wszystkiego.
- Wcale nie. Zwykle kładą wojownicy całe stworzonka, a tu były oderwane kawałki od czegoś większego. Gdybym była większa, sprawdziłabym co to, ale eh... - westchnęła. - Śnieg strasznie utrudnia podróż, ale dowiem się co to, zobaczysz.
Skubana, dobra jest.
- Nie musisz, to dzik był. - powiedziała z marszu, kocię nie powinno się dowiadywać, że cały klan stał się kanibalami. Przynajmniej jeszcze nie w takim wieku.
Dzik? Upolowaliście go? Jak wyglądał? - dopytywała zaciekawiona.
- Wygląda gabarytami podobnie do Spasionej Świni. - wytłumaczyła nabijając się z kocicy. - ale ma kły w drugą stronę i jest szarobrązowy. Nie, nie upolowaliśmy, jedynie znaleźliśmy jednego na skraju śmierci.
- Spasiona Świnia jest śmieszna. Wydaje śmieszne odgłosy, gdy wychodzi z legowiska.
Przynajmniej Bielik zmieniła temat rozmowy, dobrze, bo Łasica nie chciała tego dalej ciągnąć.
- Odgłosy narzekania chyba chciałaś powiedzieć. - poprawiła kocię.
- Nieeee - Na jej pysku pojawił się szeroki uśmiech. - Ona popiskuje. Nadstaw ucho następnym razem, to usłyszysz. Narzeka też, ale to dopiero później. Jak się budzi i wychodzi, wtedy wydaje takie śmieszne odgłosy i skacze jak piłeczka po śniegu - zdradziła siostrze.
- Och i ach, nie chcę stracić jeszcze słuchu! - Dodała żartobliwie.
- To prędzej ona straci, bo słucha siebie prawie codziennie - miauknęła. - Opowiesz mi jak jest poza obozem? Czy to prawda, że nasze tereny są bardzo wielkie, sięgające aż potężnej rzeki?
- Oj tak, są za prawdę wielkie. Możemy dziękować za ten dar Mrocznej Puszczy.
Bielik od razu zerknęła poza wyjście ze żłobka, jakby już paląc się do opuszczenia żłobka.
- A skoro są takie wielkie, to nie ma już na nich żadnych zwierząt, prócz tego dzika? - zapytała, bo stos ze zwierzyną wyglądał tak... pusto.
Westchnęła.
- Niestety, ale w porę nagich drzew wojownicy robią wszystko by szukać pożywienia, jednak jest to bardzo ciężkie. Na szczęście ostatnio... Słabe dziki jest bardzo łatwo znaleźć dzięki czemu można wykarmić klan.
- Pokazałabyś mi jak się poluje? - zapytała.
Zdziwiła się na to pytania. Młoda już parła się do polowań? 
- No cóż... Średnio tu z miejscem. - miauknęła drapiąc się za uchem jednocześnie próbując spławić przyrodnią siostrę. Ta mała istotka jednak nie dawała za wygraną.
- Możemy wyjść na zewnątrz - zaproponowała zerkając na ośnieżony obóz.
Arlekinka rozejrzała się na chwilę po kociarni a następnie zerknęła na wyjście.
- Na pewno możesz wyjść poza żłobek?

<Bielik?>

15 sierpnia 2022

Od Bielik do Łasiczego Skowytu

Żłobek pełen był teraz dzieciaków. Kocięta Bezzębnego Robala się za bardzo rozgościły, miaucząc jakieś bzdety, a fakt, że Łasica jak i jego bracia zostali jej nowym przyszywanym rodzeństwem, nie pomagał. Miała powoli ich wszystkich dość. 
Ujrzawszy, że ktoś do nich zagląda, skierowała szybko tam wzrok. Czy to nadchodził ratunek? Widząc znajomą sylwetkę, jak i futerko, nie mogła najpierw uwierzyć własnym oczom. Jej starsza siostra? Tutaj? Znała ją jedynie z widzenia, gdy czasem obserwowała klanowe życie. Ciekawe co tu robiła... 
Zauważyła jak na kogoś patrzy. Powędrowała za jej spojrzeniem, dostrzegając Łasicę. Oh... No tak. Pewnie zazdrościła mu imienia albo uważała go za niegodnego, by miał podobne imię co ona. W sumie, to się z tym zgadzała.
Podreptała do niej zaciekawiona, siadając naprzeciw niej i zadzierając łeb w górę. 
- Też za nim nie przepadam - miauknęła na powitanie.
Kotka rzuciła młodej zdziwione spojrzenie.
- Cieszę się, że podzielasz moje zdanie... Ty jesteeeś? - zapytała o imię.
- Bielik - przedstawiła się, z uwagą przyglądając się jej sierści, rysą pyska i całemu kształtowi, jakim prezentowała się wojowniczka. Była naprawdę ładna. Zadbana sierść, ta postawa... widać było, że była córką lidera. 
- Ja jestem Łasiczy Skowyt, pewnie słyszałaś. - wymruczała z udawaną sympatią. - Bardzo mądre z ciebie dziecko Bielik.
- Ciocia Irga też tak mówi - miauknęła. - W sumie... Ciekawi mnie co skłoniło cię do przyjścia tutaj. Nie wyglądasz na zadowoloną... Pewnie nie lubisz dzieci. 
Siostra skrzywiła się lekko, lecz chciała zachować dobrą twarz.
- Nie! Nie wiem kto ci tak nagadał, ja wręcz kocham dzieci. - powiedziała przez zęby. - Przyszłam, bo byłam ciekawa... Co tam u was...
Uśmiechnęła się do niej miło. Sądziła, że była taka głupia? Że ją okłamie, gdy całe jej ciało, a tym bardziej pysk, krzyczało wielką informację - nie cierpię dzieci?
- To widać! - wytknęła jej to. - Nie przyszłaś do nas odkąd się urodziłyśmy, omijasz żłobek, a teraz mówisz przez zęby, co oznacza, że starasz się wcisnąć mi kit - mruknęła. - U nas? Cóż... okropnie. Teraz Łasica i jego bracia są naszym rodzeństwem. Nie cierpię ich. A jeszcze Bezzębny Robal się tu panoszy. Denerwuje mnie - Skrzywiła pyszczek.
Na twarzy arlekinki pojawił się niemały grymas. 
- Tak między nami. - Szturchnęła ją łapą - Nie musisz ich lubić, a już na pewno nie Bezzębnego Robala, ojciec na pewno się ucieszy, gdy usłyszy, że jego dzieciaki nie spoufalają się z podkotami. - szepnęła.
Nie dała się łapie siostry, siedząc nadal jak skała, w tym samym miejscu. 
- A powiedziałam, że się z nimi spoufalam? Nie lubię ich, więc to jasne, że nimi gardzę. Nie przepadam za upośledzonymi umysłowo - prychnęła
- Podoba mi się twoje nastawienie młoda. - Uśmiechnęła się szeroko i podejrzanie. - Jeszcze będą z ciebie koty.
Owinęła ogonek wokół swoje łapki, patrząc na siostrę. Czyli zaplusowała u niej? Dobrze było to wiedzieć. Może też nie cierpiała tych imbecyli? Bardzo brakowało jej rozmów na poziomie, a o nie było strasznie trudno w żłobku pełnym... no mysich móżdżków. 
- Wiem. Jak będę duża, to będę czcić Mroczną Puszcze z wami na polowaniach. Dostanę też takie fajne ucho? - Wskazała na lewe ucho siostry, które od razu rzuciło jej się w oczy. 
Mama także takie miała. Przypominało te należące do lidera. Jej umysł szybko doszedł do wniosku, że to była jakaś forma naznaczenia. Po obozie chodziło więcej kotów z takim znamieniem. To nie był przypadek!
- Kto ci mówił o Mrocznej Puszczy? - zapytała Łasiczy Skowyt, kręcąc łbem z niedowierzaniem.
- Mama i ciocia Irga - miauknęła. - Uczyły mnie modlitw do złych duchów oraz jak być im posłuszną. - wyjawiła jej cicho, by nikt nie podsłuchał o czym rozmawiają. - No i Mroczna Gwiazda też mnie pytał o to i owo. Sprawdza czasem moją wiedzę.
- W sumie zawsze lepiej, żebyś wiedziała prędzej czy później. - stwierdziła dalej szepcząc starsza. - Ja się dowiedziałam za późno i odstawiłam niezłe sceny. - przyznała się.
- Mi nie przeszkadza ta wiedza. Jestem mądra, wiem że nie wolno tego rozpowiadać. I w sumie... to nie mogę się doczekać, aż dołączę do was. Chciałabym pokazać przodkom swoją lojalność, no i blizny są super. Jak zobaczyłam, że mama i inni z kultu je mają, zrozumiałam że przeszli jakąś inicjację. Opowiedziałabyś mi jak to wygląda? Dorośli nie chcą nic mówić.

<Siostra?>