Gdy szary kocur powiedział, że zostanę uczniem, Zajączek pokiwała energicznie głową i z radości zamachała ogonkiem. Będzie polować, a co za tym idzie, mieć cel w życiu. Nie będzie samotna, ani głodna, ani smutna, już nigdy! Rozmyty Pył chyba widział szczęście wymalowane na pyszczku koteczki, gdyż parsknął śmiechem i przyspieszył kroku. Zajączkowi nie przeszkadzało to, że musiała teraz podbiegać, by za nim nadążyć. Przyszłość wydawała się jej tak cudowna, że wszystko, przez co przeszła, bledło i odchodziło w zapomnienie. Gdy dotarli do obozu Klanu Burzy, młoda kotka została wszystkim przedstawiona. Nie przejmowała się tym, że niektórzy patrzyli na nią z nieufnością - a może po prostu nie chciała się tym zadręczać, skoro dostała taką ofertę od życia? Trudno byłoby wybrzydzać, gdy mogła z tym porównać wiele gorszych rzeczy...
~~Kilka wschodów i zachodów słońca później~~
Zajączek została mianowana Zajęczą Łapą, co niezmiernie tą kotkę cieszyło. Była uczniem, teraz tak naprawdę, skoro dostała to cudowne uczniowskie imię. Nie został jej jednak przydzielony konkretny mentor. To sprawiało, że zaczynała mieć obawy i wyciągać z tej sytuacji dziwne wnioski. Pewnego dnia postanowiła pójść do Srebrnej Gwiazdy i zadać jej kilka pytań, by usunąć swoje wątpliwości. Gdy już zebrała się w sobie i wyszła z legowiska uczniów, w połowie obozu stanął przed nią Rozmyty Pył.
<Rozmyty Pyle? Wybacz, że tak późno>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zajęcza Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zajęcza Łapa. Pokaż wszystkie posty
16 listopada 2016
29 października 2016
Od Zajączka CD Rozmyty Pył
Zajączek przystanęła niepewnie naprzeciwko dorosłych kotów i zamyśliła się. Jeśli przyjmie propozycję niebieskiej kocicy i dołączy do klanu, który określiła mianem ''Klanu Burzy'' ma szansę przetrwać Porę Nagich Liści, która niedawno nadeszła. Przestanie też być głodna, smutna i samotna. Będzie mogła poczuć się potrzebna, zacząć się uczyć wraz z innymi kociakami i żyć obok innych przedstawicieli jej gatunku. A w dodatku przystając na tę ofertę, będzie miała większe szanse na znalezienie brata i ojca. To wszystko wydawało się młodej kotce bardzo kuszące. Nie miała właściwie nic do stracenia... Oprócz swojego życia - w tym wielkim lesie czyhało na nią wiele drapieżników i innych niebezpieczeństw. A Zajączek chciała przeżyć swoje życie, chciała, by kiedyś jej żywot był lepszy niż dotychczas. To marzenie mogło się spełnić w kocim klanie, obok kotów, które teraz stały naprzeciwko niej. Wystarczy, że się zgodzi. Druga taka sytuacja może nie nadejść. I to chyba przesądziło o jej decyzji - postanowiła się zgodzić.
- Tak. - kiwnęła niepewnie głową Zajączek. - Tak, chciałabym. - dodała stabilniejszym tonem głosu, po czym spojrzała w oczy wojownika, a potem w oczy Srebrnej Gwiazdy. - A mogłabym...?
- Byłaś kiedykolwiek szkolona? - zapytał chłodno szary kocur.
- N-nie. - wyszeptała szarobiała kotka, spuszczając głowę.
<Rozmyty Pyle?>
- Tak. - kiwnęła niepewnie głową Zajączek. - Tak, chciałabym. - dodała stabilniejszym tonem głosu, po czym spojrzała w oczy wojownika, a potem w oczy Srebrnej Gwiazdy. - A mogłabym...?
- Byłaś kiedykolwiek szkolona? - zapytał chłodno szary kocur.
- N-nie. - wyszeptała szarobiała kotka, spuszczając głowę.
<Rozmyty Pyle?>
28 października 2016
Od Zajączka
Dni Zajączka płynęły wolno, na niekorzyść białoszarej kotki bicolor. Od czasu śmierci jej matki, Różanego Płatka i odejścia w świat jej brata o imieniu Szron, była sama w wielkim świecie pełnym drapieżników i wrogo nastawionych do niej kotów, które zaciekle broniły swojego terytorium przed samotnikami, do których ona także należała. Nie chciała, bowiem nigdy nie przepadała za samotnością. Jednakże życie nie pyta nas o nasze życzenia, gdy sprawia nam taki los. Nikt nie mógł nic na to poradzić, a już na pewno nie młoda Zajączek, która w wielkim świecie chyba nic nie znaczyła. Niewielka, często głodna, drżąca z zimna i samotna, czuła się zbędna i nikomu do niczego nie potrzebna. To poczucie wracało do niej niczym bumerang rzucony przez dziecko, ale zawsze w najgorszych dla Zajączka chwilach. Kotce chciało się wtedy płakać, ale wiedziała jedną rzecz. Postanowiła to sobie i to, i to, że zawsze będzie się się tego trzymać. Postanowiła, że będzie silna i przetrwa najgorszy czas w swoim dotychczas stosunkowo krótkim życiu. Będzie silna dla swojej zmarłej matki, która tego by od niej oczekiwała, by się nigdy nie poddała. Będzie silna dla swego brata, który opuścił ją po to, by znaleźć jej opiekę ich ojca. Będzie silna, by przetrwać do dnia, w którym spotka kota, który opuścił ich matkę po zajściu przez tą kocicę w ciążę. Przetrwa do tego dnia i zemści się na ojcu. Przetrwa do dnia, w którym będzie nadejdzie lepsze jutro. Bo musi nadejść, prawda...?
Od Zajączka CD. Piórka
Zajączek przekrzywiła głowę w ptasi sposób, jak to miała w zwyczaju. Patrzyła na młodszą od niej czarną kotkę z zamyśleniem i ze zdziwieniem. Czy ta naprzeciwko się jej... boi? To można bać się jej, Zajączka? Zazwyczaj to szaro-biała koteczka bicolor bała się innych kotów. Nigdy jeszcze nikt nie bał się jej. Tej, która dostała imię od nazwy niewielkich, burych, płochliwych stworzeń. Osobiście sama nie za bardzo przypominała zające, aczkolwiek takie nadała jej imię jej matka, Różany Płatek. Jej brat zwał się Szron. Szron, piękne zjawisko atmosferyczne, zadziwiające, a zarazem czasami przerażające. Zajączek nie wiedziała, dlaczego matka dała im tak różne, dziwne imiona, ale nie przeszkadzało jej to. Aczkolwiek nie o tym teraz mowa.
- Jestem Zajączek. Samotniczka. - wyjaśniła krótko po dłuższej chwili napiętej ciszy. - A ty? - zwróciła się do czarnej koteczki.
<Piórko?>
- Jestem Zajączek. Samotniczka. - wyjaśniła krótko po dłuższej chwili napiętej ciszy. - A ty? - zwróciła się do czarnej koteczki.
<Piórko?>
Od Zajączka
W dni, w których Zajączek siedziała sama, w zimne, samotne, głodne dni, rozmyślała nad swoim życiem i obecną sytuacją życiową. Co z nią, samotną w lesie pełnym drapieżników i obcych kotów, wrogo nastawionych do takich jak ona, stanie się, gdy nadejdzie jeszcze zimniejsza pora od teraźniejszej Pory Opadających Liści? Co będzie z niewielką koteczką, gdy nadejdzie Pora Nagich Drzew? Co ona pocznie, gdy spadnie śnieg i trudniej będzie jej zdobyć pożywienie niezbędne do przetrwania? Co zrobi, gdy wraz z Porą Nagich Drzew nawet inne koty będą z głodu i braku pokarmu czyhać na jej życie? Co wtedy będzie? Tak rozmyślała, zadumana i trochę przestraszona. Ba, poprawka - przerażona - i to bardzo. W ciągu swojego krótkiego dotychczas żywota, przeżyła jedną jedyną Porę Nagich Drzew. Wtedy jednakże była z matką i z bratem. To ich rodzicielka dbała o ich wyżywienie, nie Zajączek. Koteczka ta wiedziała, że powinna żyć dniem teraźniejszym, bo przeszłość nigdy nie wróci. Jej matka zmarła i nic nie jest zdolne sprawić, by powróciła do życia i do swoich dzieci. Zajączek nie może sprawić, by jej brat wrócił do niej. Może i nie może... Ale może zadbać o lepsze jutro dla siebie. I postanowiła, że mimo wszelkich przeciwności losu i przeszkód na swej drodze, zrobi to. Zadba o swoje lepsze jutro. Bo kiedyś musi nadejść lepsze jutro. I nadejdzie - bo Zajączek o to zadba.
27 października 2016
Od Zajączka
Jakże smutne było życie Zajączka w czasie Pory Opadających liści, gdy ta kotka nie mogła gonić swoich kolorowych, pięknych liści wirujących na wietrze niczym ptasie piórka. Młoda kicia zaprzestała to robić, gdy kilka razy w czasie jednego dnia natknęła się na kilka agresywnych w stosunku do niej kotów. Zrozumiała ona wtedy, że gdy robi się coraz zimniej i trudniej zdobywać cenne pożywienie, koty stają się niemiłe. Kiedyś nie miała takich problemów. Kiedyś to matka zaopatrywała ją i jej brata w pokarm, ewentualnie pomagali swojej rodzicielce podczas robienia tego. Teraz jednak były inne czasy, a Zajączek żyła sama w lesie pełnym drapieżników i innych kotów. Musiała jednak sobie radzić. Pokrzepiała ją myśl, że kiedyś, gdzieś indziej, może być lepiej i łatwiej. To chyba właśnie ta nadzieja sprawiła, że szaro-biała koteczka żyła do dnia dzisiejszego, mimo samotności i smutku. Jak żyła? Marnie, schowana w opuszczonej norze lub na drzewach. Jednak żyła - i to się liczyło.
24 października 2016
Od Zajączka
Gonienie liści przyniosło Zajączkowi zbyt wiele niebezpieczeństw, strachu i smutku, że młoda kotka zaprzestała robienia tego. Szła przez las, omijając większe sterty wielobarwnych liści. Starała się dreptać jak najciszej, jednak nie miała kontroli nad tym, co znajdowało się pod jej niewielkimi łapkami i trzeszczało pod ciężarem jej ciała. Niestety. Pozostawało jej tylko starać się i mieć nadzieję, że jej chód nie sprowadzi jej na głowę jakiegoś drapieżnika czy kogoś innego, kto mógł być dla niej niebezpieczny. Samotne życie sprawiało szaro-białej koteczce trudy, ale cóż miała zrobić? Nie wiedziała, jak nawiązać kontakt z którymś klanem - nie wiedziała nawet, który byłby przyjazny dla takiej samotniczki jak ona. Raz spróbowała i gorzko tego pożałowała. Mimo tego, dotychczas radziła sobie całkiem dobrze jak na kota bez doświadczenia takiego, jak mają szkolone koty w jej wieku. Podobno miały nawet inne imiona z tego powodu. Zajączek nie była pewna, czy to prawda - nie wiedziała za wiele o kocich klanach i życiu kotów w nich.
Idąc tak przez las z głową podniesioną wysoko, by wydać się większą, kotka rozglądała się uważnie dookoła, obserwując otoczenie i wypatrując niebezpieczeństw. Nagle usłyszała poruszenie w krzakach naprzeciwko niej i po kilku szybkich uderzeniach serca zobaczyła tam szarego kocura z rozbawieniem widocznym w oczach.
<Wodny Ogonie?>
Idąc tak przez las z głową podniesioną wysoko, by wydać się większą, kotka rozglądała się uważnie dookoła, obserwując otoczenie i wypatrując niebezpieczeństw. Nagle usłyszała poruszenie w krzakach naprzeciwko niej i po kilku szybkich uderzeniach serca zobaczyła tam szarego kocura z rozbawieniem widocznym w oczach.
<Wodny Ogonie?>
23 października 2016
Od Zajączka
Zajączek goniła liście spadające z drzew, co lubiła i co często robiła. Ta czynność pozwalała jej zapomnieć o wszystkim innym. Dzięki temu jej myśli na chwilę wyłączały się. Nie martwiła się zaginięciem brata Szrona, nie opłakiwała zmarłej matki, której ciało znalazła, nie rozpaczała nad nieznajomością swego ojca, nie zadręczała się swoją samotnością i nadchodzącą Porą Nagich Drzew, wraz z którą przychodził śnieg zastępujący liście, a także zimno i trudniejsze zdobywanie pożywienia. W pogoni za liśćmi Zajączek po prostu odpływała w inny, beztroski świat, w którym smutek, troski i zło nie istniały. W marzeniach odpływała wraz z liśćmi, tańczyła z nimi na wietrze i łagodnym wirem opadała na ziemię. Och, jakże pragnęła z całej siły swojego siedemnastoksiężycowego żywota, by jej życie było tak proste, jak by chciała. W świecie z jej marzeń miała matkę, ojca i brata, a także siostrę, która odeszła kilka dni po urodzeniu się. Żyli razem i byli bezpieczni, szczęśliwi i najedzeni. A wokół nich latały liście...
Jednak prawdziwy świat Zajączka był pełen strachu, żalu i niebezpieczeństw. Chwile, które poświęcała na zabawę, były rzadkie, ale niezwykle je ceniła. Gdy liść, za którym żwawo podążała, spadł jej na nos, potrząsnęła główką. Ten ruch sprawił, że kotka ujrzała kicię nadchodzącą z naprzeciwka. Zajączek była od niej widocznie trochę starsza. Kocię było same, ale nie wyglądało na zagubione. Ciekawość wzięła górę nad Zajączkiem, która podeszła ostrożnie do młodszej, czarnej koteczki.
<Piórko?>
Jednak prawdziwy świat Zajączka był pełen strachu, żalu i niebezpieczeństw. Chwile, które poświęcała na zabawę, były rzadkie, ale niezwykle je ceniła. Gdy liść, za którym żwawo podążała, spadł jej na nos, potrząsnęła główką. Ten ruch sprawił, że kotka ujrzała kicię nadchodzącą z naprzeciwka. Zajączek była od niej widocznie trochę starsza. Kocię było same, ale nie wyglądało na zagubione. Ciekawość wzięła górę nad Zajączkiem, która podeszła ostrożnie do młodszej, czarnej koteczki.
<Piórko?>
22 października 2016
Od Zajączka
Zajączek goniła liście spadające z drzew. Były dla niej czymś cudownym. Cudowną zabawą. Ta kotka była jeszcze młoda, jednakże nie miała teraz rodziny, a przez to nie miała też z kim się bawić. Łaknęła zabawy, toteż dostarczały jej liście wirujące na wietrze i kojąco, przyjemnie szeleszczące. Zajączek by tego nie przyznała nigdy przed nikim, ale w duchu brakowało jej czyjejś opieki nad nią i troski o nią. Gdy zawiał zimny wiatr, kotka zadrżała. Zbliżała się Pora Nagich Drzew, a ona była całkiem sama w tym lesie pełnym zapachów obcych kotów i innych zwierząt. Już nie raz się przekonała na własnej skórze, że musi zawsze być ostrożna i nieufna. Czasem jednak o tym zapominała. Na przykład teraz...
Wiatr przywiał do nosa Zajączka zapach obcej kocicy. Młoda kotka otworzyła szeroko oczy z przerażenia. Jednak zamiast błyskawicznie odwrócić się w drugą stronę i uciekać co sił w małych łapkach, zamarła w bezruchu i oczekiwaniu. Nie wiedziała, dlaczego stanęła. Po prostu to zrobiła. Po kilku uderzeniach serca ujrzała dorosłą kotkę o zielonych oczach i z dużym brzuchem. Przekrzywiła głowę, patrząc na nią ze zdziwieniem. Czy ta kocica...? Po dłuższej obserwacji z bliższej odległości stwierdziła, że przybyła kotka musi być ciężarna. Gdy pręgowana kotka stanęła naprzeciwko Zajączka, ta miauknęła pytająco.
<Spopielona Gwiazdo?>
Wiatr przywiał do nosa Zajączka zapach obcej kocicy. Młoda kotka otworzyła szeroko oczy z przerażenia. Jednak zamiast błyskawicznie odwrócić się w drugą stronę i uciekać co sił w małych łapkach, zamarła w bezruchu i oczekiwaniu. Nie wiedziała, dlaczego stanęła. Po prostu to zrobiła. Po kilku uderzeniach serca ujrzała dorosłą kotkę o zielonych oczach i z dużym brzuchem. Przekrzywiła głowę, patrząc na nią ze zdziwieniem. Czy ta kocica...? Po dłuższej obserwacji z bliższej odległości stwierdziła, że przybyła kotka musi być ciężarna. Gdy pręgowana kotka stanęła naprzeciwko Zajączka, ta miauknęła pytająco.
<Spopielona Gwiazdo?>
Od Zajączka CD Płomienna Pieśń
Zajączek zamiast swojego brata Szrona ujrzała dorosłego kocura o krótkiej, pręgowanej sierści i zielonych oczach. Wojownik zaproponował jej pomoc, ona jednakże odrzuciła tę ofertę. Zawsze była nieufna w stosunku do nowo poznanych osobników. Cofnęła się niezdarnie o krok i potrząsnęła główką. Po chwili rozważania jednak uznała, że właściwie niepotrzebnie to zrobiła. Miała pytania bez odpowiedzi... I zgubiła się, mimo tego, że temu zaprzeczała. Kotka westchnęła cichutko z rozpaczy i rezygnacji. Na chwilę zwiesiła łebek, przedłużając rozmowę z kocurem, po czym podniosła pyszczek trochę wyżej, tak, aby spojrzeć kotu w oczy.
- Właściwie to... Mógłbyś mi pomóc...? - miauknęła pytającym tonem głosu.
Kocur starał się ukryć rozbawienie, parsknął jednak, a niemy śmiech było widać po jego pyszczku. Gdy Zajączek kichnęła urażona, wojownik przybrał kamienną maskę, jednak wąsy drgały mu nieregularnie.
- Tak, czemu by nie? - zapytał kot.
- No nie wiem... Nawet nie znam twojego imienia... - wyjąkała.
- Ja twojego też nie.
Zajączek przekrzywiła głowę i wymruczała:
- Faktycznie.
Zapadła cisza, podczas której oba koty patrzyły się na siebie. W końcu młoda kotka zrobiła krok do przodu, w stronę starszego od niej kocura.
- Jestem Zajączek. Moja mama wyszła z legowiska na polowanie. Ja i mój brat znaleźliśmy ją później martwą... - głos się jej załamał na kilka uderzeń serca. - Mój brat uparł się szukać ojca. On był w jakimś z kocich klanów, tak mówiła mama. Szron odszedł. Ja zostałam w legowisku... Po kilku wschodach słońca wyszłam szukać brata. Ale go nie znalazłam do dziś.
- Tak trafiłaś tutaj, jak mniemam. - domyślił się kocur.
- Mhm. - potaknęła kotka. - A teraz twoja kolej.
- Na co?
- Na powiedzenie mi, kim jesteś. - miauknęła.
Zajączek przysiadła na ziemi i popatrzyła na wojownika z oczekiwaniem.
<Płomienna Pieśń?>
- Właściwie to... Mógłbyś mi pomóc...? - miauknęła pytającym tonem głosu.
Kocur starał się ukryć rozbawienie, parsknął jednak, a niemy śmiech było widać po jego pyszczku. Gdy Zajączek kichnęła urażona, wojownik przybrał kamienną maskę, jednak wąsy drgały mu nieregularnie.
- Tak, czemu by nie? - zapytał kot.
- No nie wiem... Nawet nie znam twojego imienia... - wyjąkała.
- Ja twojego też nie.
Zajączek przekrzywiła głowę i wymruczała:
- Faktycznie.
Zapadła cisza, podczas której oba koty patrzyły się na siebie. W końcu młoda kotka zrobiła krok do przodu, w stronę starszego od niej kocura.
- Jestem Zajączek. Moja mama wyszła z legowiska na polowanie. Ja i mój brat znaleźliśmy ją później martwą... - głos się jej załamał na kilka uderzeń serca. - Mój brat uparł się szukać ojca. On był w jakimś z kocich klanów, tak mówiła mama. Szron odszedł. Ja zostałam w legowisku... Po kilku wschodach słońca wyszłam szukać brata. Ale go nie znalazłam do dziś.
- Tak trafiłaś tutaj, jak mniemam. - domyślił się kocur.
- Mhm. - potaknęła kotka. - A teraz twoja kolej.
- Na co?
- Na powiedzenie mi, kim jesteś. - miauknęła.
Zajączek przysiadła na ziemi i popatrzyła na wojownika z oczekiwaniem.
<Płomienna Pieśń?>
Od Zajączka
Większość liści opadła z drzew. Słońce świeciło, przez co ten dzień był ciepły jak na Porę Opadających Liści. A mimo to młoda kotka o imieniu Zajączek drżała z zimna. Powodem tego mogła być krótka sierść. A może smutek i głód - całkiem sama w lesie pełnym drapieżników czyhających na nią jako na posiłek, nie jadła od dwóch dni. Była zmęczona, smutna i wściekła. Nie znalazła swojego brata ani ojca, jej matka zginęła już jakiś czas temu, a w dodatku wielkimi krokami nadchodziła Pora Nagich Drzew. Kotka przeżyła jeden taki czas. I chociaż uważała spadające z nieba i wirujące na wietrze płatki śniegu jako coś pięknego, ten urok przyćmiewało przenikające do wszystkich kości zimno i trud w zdobywaniu pożywienia. Matka Zajączka uczyła oba swoje kocięta polować, ale nawet ona czasem nie mogła nic upolować i wracała z pustymi łapami i brzuchem oraz z rozpaczą wymalowaną na pyszczku do swoich głodnych dzieci. Czasem musiała stoczyć walkę o posiłek i wtedy wracała do syna i córki z ranami. Uprzednio zawsze zmywała z siebie krew, by nie przestraszyć kociaków, jednakże raz, gdy woda zamarzła, nie było to możliwe. Wylizała się, jednak zapach krwi został. To zasiało grozę i nienawiść do Pory Nagich Drzew w sercu Zajączka i jej brata Szrona.
Jednakże Pora Opadających Liści była chyba ulubioną porą Zajączka spośród wszystkich pór. Szaro-biała kotka uwielbiała szeleszczące w dotyku liście spadające z drzew łagodnym kołysaniem. To zjawisko było niemal cudem, czymś cudownym, wręcz magicznym w oczach póki co niedoświadczonego kociątka. Kicia obserwowała z zachwytem na pyszczku liście siedząc pod wielkim drzewem, gdy nagle zobaczyła jakieś koty. Jeden z nich był młodym kocurem o długim, gęstym, szarym pręgowanym futrze. Obok niego szła starsza kotka o niebieskiej sierści, sporo krótszej od jej towarzysza. Obydwa koty widocznie zmierzały w stronę przerażonego Zajączka. Kicia bicolor zlękła się. Kilka razy spotkała samotników i nie skończyło się to dla niej dobrze, ale nauczyło ją, że nie powinna zadzierać z obcymi kotami. Miauknęła z rozpaczą i cofnęła się o kilka kroków. Jednak dorosłe koty nieuchronnie zbliżały się. Zajączek w końcu przystanęła, wiedząc, że ucieczka jest niemożliwa. Postanowiła sprawdzić zamiary wojowników, a w razie czego zerwać się do ucieczki w bezpieczne miejsce. O ile takie istniało...
<Srebrna Gwiazdo? Rozmyty Pyle?>
Jednakże Pora Opadających Liści była chyba ulubioną porą Zajączka spośród wszystkich pór. Szaro-biała kotka uwielbiała szeleszczące w dotyku liście spadające z drzew łagodnym kołysaniem. To zjawisko było niemal cudem, czymś cudownym, wręcz magicznym w oczach póki co niedoświadczonego kociątka. Kicia obserwowała z zachwytem na pyszczku liście siedząc pod wielkim drzewem, gdy nagle zobaczyła jakieś koty. Jeden z nich był młodym kocurem o długim, gęstym, szarym pręgowanym futrze. Obok niego szła starsza kotka o niebieskiej sierści, sporo krótszej od jej towarzysza. Obydwa koty widocznie zmierzały w stronę przerażonego Zajączka. Kicia bicolor zlękła się. Kilka razy spotkała samotników i nie skończyło się to dla niej dobrze, ale nauczyło ją, że nie powinna zadzierać z obcymi kotami. Miauknęła z rozpaczą i cofnęła się o kilka kroków. Jednak dorosłe koty nieuchronnie zbliżały się. Zajączek w końcu przystanęła, wiedząc, że ucieczka jest niemożliwa. Postanowiła sprawdzić zamiary wojowników, a w razie czego zerwać się do ucieczki w bezpieczne miejsce. O ile takie istniało...
<Srebrna Gwiazdo? Rozmyty Pyle?>
18 września 2016
Od Zajączka
Młoda, szaro-biała kotka bicolor przymierzała się do przeskoczenia sterty zeschłych liści. Od jej dalekich, wysokich, podobnych do zajęczych skoków jej matka, Różany Płatek, nadała jej imię - Zajączek. Niestety dwójka dzieci tej kocicy niedawno znalazła jej ciało. Wtedy też ich drogi się rozłączyły, gdyż kocięta rozstały się. Brat Zajączka, biały kocurek o imieniu Szron, postanowił odnaleźć ich ojca. A sama Zajączek została kilka dni w lesie, mając nadzieję, że kocurek wróci. Jednakże tak się nie stało, więc wyruszyła na poszukiwanie brata. Niestety, do dziś go nie znalazła. Ale ciągle próbowała, bo jeśli ta kotka się uparła, to walczyła, aż osiągnęła swój cel. Nie było to jednak łatwe, zważając na wiek Zajączka - zaledwie 5 księżyców, a przez to jej możliwości. Potrafiła upolować mysz, ale nic ponad to. I tak dobrze sobie radziła. Biorąc pod uwagę to, że jej matka mówiła o nadchodzącej Porze Nagich Drzew, zimnem i czymś, od czego pochodziło imię jej brata, przyszłość kotki nie wyglądała zbyt dobrze. Zajączek była świadoma niebezpieczeństw czyhających na nią w lesie. Przecież ona była praktycznie bezbronna. Nie poddawała się jednak, gdyż usłyszała o kocich klanach w tym lesie, w którym akurat była. Podobno czasami dawały schronienie kotom takim jak ona, samotnikom. Miała nadzieję na lepsze życie i chyba właśnie to ją przy nim utrzymało do tej pory - nadzieja.
Zajączek podskoczyła wysoko do góry, by ominąć stertę zeschłych liści. Niestety mimo swojego imienia, jej skoki nie były takie, jak powinny być, przez co spadła w sam środek sterty. Sprawiło to podrzucenie do góry wielu szeleszczących, brązowych i pomarańczowych liści. Kotka prychnęła z frustracji spowodowanej nieudanym skokiem. Fruwające liście jednak wydawały ciekawy dźwięk i zafascynowały Zajączka, który w życiu jeszcze nie widział czegoś takiego. Z zapałem zaczęła podbiegać do liści, które w większości już opadły na ziemię. Jednak gdy się na nie stanęło, były cudowną zabawką dla młodej koteczki, która rzadko unikała okazji do zabawy. Trącała liście swoją niewielką łapką z zachwytem w zielonożółtych oczach. To zajęcie tak ją wciągnęło, że dopiero po chwili wyczuła zapach jakiegoś kota kilka długości ogona dorosłego kota od niej. Przerażona zamarła na kilka uderzeń serca, po czym skuliła się i zamiauczała z przerażenia. Po chwili jednak przyszło jej do głowy, że może ten kot pochodzi z klanu i wie coś o jej bracie. Przekrzywiła głowę i z podkulonym pod siebie ogonem i spuszczonymi płasko uszami, zrobiła kocięcy krok w stronę przybyłego kota.
- Szron, to ty? - pisnęła.
<Jakiś kot?>
Zajączek podskoczyła wysoko do góry, by ominąć stertę zeschłych liści. Niestety mimo swojego imienia, jej skoki nie były takie, jak powinny być, przez co spadła w sam środek sterty. Sprawiło to podrzucenie do góry wielu szeleszczących, brązowych i pomarańczowych liści. Kotka prychnęła z frustracji spowodowanej nieudanym skokiem. Fruwające liście jednak wydawały ciekawy dźwięk i zafascynowały Zajączka, który w życiu jeszcze nie widział czegoś takiego. Z zapałem zaczęła podbiegać do liści, które w większości już opadły na ziemię. Jednak gdy się na nie stanęło, były cudowną zabawką dla młodej koteczki, która rzadko unikała okazji do zabawy. Trącała liście swoją niewielką łapką z zachwytem w zielonożółtych oczach. To zajęcie tak ją wciągnęło, że dopiero po chwili wyczuła zapach jakiegoś kota kilka długości ogona dorosłego kota od niej. Przerażona zamarła na kilka uderzeń serca, po czym skuliła się i zamiauczała z przerażenia. Po chwili jednak przyszło jej do głowy, że może ten kot pochodzi z klanu i wie coś o jej bracie. Przekrzywiła głowę i z podkulonym pod siebie ogonem i spuszczonymi płasko uszami, zrobiła kocięcy krok w stronę przybyłego kota.
- Szron, to ty? - pisnęła.
<Jakiś kot?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)