BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koperkowa Łapa x Niedźwiedzia Siła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koperkowa Łapa x Niedźwiedzia Siła. Pokaż wszystkie posty

26 lutego 2023

Od Koperkowej Łapy CD. Niedźwiedziej Siły

*Przeszłość*

 Świeżo mianowany uczeń został już wysłany na patrol. Miał iść na niego ze swoją mentorką, Niedźwiedzią Siłą oraz uczennicą Niedźwiedziej Siły. Aksamitną Chmurkę i wojownika już znał, tak mniej więcej, jednak Czaszkowa Łapa była dla niego nową osobowością, którą chciał jak najszybciej poznać. Na całe szczęście, gdy dotarł pod wyjście z obozu, nieznana mu kocica czekała wraz z burym wojownikiem. Nigdzie nie było, jednak jego mentorki. Ten zbytnio się tym teraz nie przejmował, bo była ta jedyna kocica. 
 - Czaszkowa Łapa, mam racje? - Zapytał liliowy kocur, podchodząc do uczennicy. Ta spojrzała na niego z ciekawością. 
 - Dokładnie. A ty pewnie jesteś Koperek. Nie. Koperkowa Łapa. Ten nowy uczeń, który został mianowany przez Lamparcią Gwiazdę. - Powiedziała szylkretowa kocica. - Miło mi Cię poznać! 
 - Mi również miło Cię poznać! - Powiedział Koperkowa Łapa i już miał zapytać bardziej o kocicę, jednak odezwał się nagle bury kocur. 
 - Gotowi? - Wojownik spojrzał najpierw na kocura, a później na kocicę. 
 - A Aksamitna Chmurka? Nie miała ona iść z nami? - Padło pytanie od Czaszkowej Łapy.
 - Właśnie, moja mentorka. Nie sądzę by Dziki Kieł, wysłałby mnie bez niej na patrol. - Wzrok wbił w wojownika, który próbował wymyślić jakąś dobrą odpowiedź na pytanie uczniów. 
 - Aksamitna Chmurka dojdzie do nas po drodze. Nie możemy na nią wiecznie czekać, bo patrol się opóźni. - Tak właśnie brzmiała jego odpowiedź, na którą tylko Koperkowa Łapa kiwnął głową. Trójka kotów wyszła z obozu i zmierzyła w tereny Klanu Klifu. Blisko nich przeleciał mały motylek, a oczy uczniów od razu w nim utknęły. 
 - Ale piękny! Nada się do mej kolekcji idealnie! - Szylkretowa kocica była bardzo szczęśliwa z zobaczenia motyla i próbowała go złapać. 
 - Kolekcji? - Spytał zaciekawiony kocur, co oczywiście rozpoczęło rozmowę o owadach. Wojownik nie wydawał się nią zaciekawiony, a nawet można powiedzieć, że przeszkadzało mu ona, jednak liliowy się tym nie przejmował i słuchał słów kotki z wielką uwagą.

***********

 Minęło dużo księżyców, a kocur dojrzał. Teraz gdy Aksamitna Chmurka była zastępczynią i zarządzała tymi wszystkimi patrolami i polowaniami, kocur spędzał z nią coraz mniej i mniej czasu. Z jednej strony, nie miał jej tego za złe, bo to nie była jej wina, a z drugiej strony, powinien poćwiczyć z nią walkę, bo szła mu ona niezbyt dobrze. To będzie trudne osiągnięcie, bo jego mentorka, z jakiegoś powodu, nie chciała ćwiczyć z nim walki. Musiał coś wykombinować, by przekonać ją do tych ćwiczeń. 
 Właśnie skradał się do pliszki, która poprawiała swoje pióra na skrzydłach. Został wysłany na polowanie wraz z Prószącym Śniegiem, Śniącą Kołysanką i Gawronim Skrzydłem. Nie mógł spotkać się z tą trójką bez żadnej zdobyczy. Był jedynym uczniem w tej grupie, więc musiał pokazać, że nie jest najgorszy! Gdy dotarł na odpowiednią odległość, to odbił się od ziemi i skoczył w stronę ptaka. Niestety, ten zauważył go, jednak liliowy zdążył złapać go, nim odleciał. Wgryzł się w zwierzynę, zabijając ją szybko. Wraz z nią wrócił do trójki kotów, którzy stali już ze swymi zdobyczami w ustalonym miejscu.
 - Któż tu wreszcie się pojawił. - Powiedział Prószący Śnieg, wbijając swój wzrok w ucznia. Uczeń odłożył pliszkę na ziemię.
 - W przeciwieństwie do Ciebie, ja jeszcze się uczę, więc nie możesz oczekiwać, że przybiegnę tu szybko ze stosem zwierzyny. - Odpowiedział Koperkowa Łapa na zaczepkę białego wojownika. 
 - I tak lepiej Ci poszło niż Prószącemu Śniegowi. - Wtrąciła się Gawronie Skrzydło. - No pochwal się wojowniku, że złapałeś tylko jedną, małą myszkę. 
 - A kto prosił Cię o zdanie? - Mruknął brązowooki. 
 - Ja siebie prosiłam. Naucz się wreszcie, żeby nikogo nie komentować, jeśli samotnie nie zrobiło się postępów. 
 - Możecie to skończyć? Po prostu weźmy swoje zdobycze i wróćmy już do obozu, bo jeśli chcecie tu stać i kłócić się, to ja wracam sam. - Powiedział Śniąca Kołysanka, na co biały kot prychnął cicho i chwycił mysz, która leżała pod jego łapami. Liliowy kocur i kotka chwycili swoje zdobycze i cała czwórka ruszyła w stronę obozu w ciszy. Nikt nie odważył się jej przerwać, a nawet zbytnio nie mieli jak przez zwierzynę, którą nieśli.
 Nie minęło długo, a Ci już wrócili do obozu i odłożyli zwierzynę do gniazda, po czym pożegnali się ze sobą. Oczywiście, jego brat pognał w stronę legowiska wojowników, gdzie pewnie znalazłby również swego drugiego brata. Za to Koperkowa Łapa, przeskanował obóz wzrokiem, szukając pewnego wojownika. I znalazł go. Siedział on wraz z Pluskającą Krewetką. Powoli poszedł w ich kierunku, powoli słysząc ich rozmowę. 
 - Niedźwiedzia Siło, ty już wyszkoliłeś jednego ucznia. Błagam Cię, daj mi kilka rad jak poprowadzić treningi z Klonową Łapą, bo nie chcę by ta w wieku 30 księżyców, dalej siedziała w legowisku uczniów. - Błagała burego wojownika czekoladowa kotka. Wojownik chciał już jej odpowiedzieć, gdyby nie uczeń.
 - Witaj Pluskająca Krewetko i Niedźwiedzia Siło. - Przywitał się z dwoma kotami. - Mam nadzieje, że nie przeszkadzam, ale mam sprawę do Niedźwiedziej Siły, która moim zdaniem nie powinna czekać. - Na te słowa czekoladowa wojowniczka tylko cicho westchnęła. 
 - No dobrze. Zostawię was samych, ale nie myśl, że nie wrócimy do tej rozmowy. - Mruknęła kocica, a swój wzrok przerzuciła na ucznia. - Mam nadzieje, że to naprawdę ważna sprawa i nie okłamujesz mnie. - Po tych słowach kotka odeszła, zostawiając dwóch kocurów samych.
 - Czego potrzebujesz Koperkowa Łapo? - Zapytał wojownik.
 - Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale. - Zaczął liliowy kocur. - Naucz mnie walczyć lepiej. Błagam! Aksamitna Chmurka z pewnością nie będzie zła, bo sama ma dużo rzeczy na głowie, a mi na tym bardzo zależy. 
 Uczeń wbił swój wzrok w burego kocura, czekając w niecierpliwości na jego odpowiedź.

< Niedźwiedziu? >

Npc: Pluskająca Krewetka, Prószący Śnieg, Śniąca Kołysanka, Gawronie Skrzydło, Czaszkowa Rozpadlina
[przyznano 5%]

03 stycznia 2023

Od Niedźwiedziej Siły CD. Koperka (Koperkowej Łapy)

Patrzył na kocię, które nie odrywało od niego wzroku. Nie mógł uwierzyć w to, że wziął go za swojego ojca! Przecież... To bezsensu! Nie znał przecież jego matki! Kotka chciała tylko spędzić chwilę czasu sama ze swoją partnerką, a że znalazła sobie jelenia to skorzystała. Już zaczął żałować, że w ogóle ugiął się pod naporem jej próśb. Miękł na starość. Nie podobało mu się to. Powinien ponownie otoczyć się ochronnym murem, który miał nie dopuszczać obcych w jego pobliże. Teraz jednak mógł sobie marzyć, bo został oficjalną niańką dla rozbrykanych malców. 
Ostrożnie zdjął ze swojego grzbietu rodzeństwo Koperka, mimo wszystko dziękując w duchu, że dwa kocięta poszły spać i nie zamierzały mu sprawiać problemów. 
— Twoja mama poprosiła mnie, abym was chwilę przypilnował. — odpowiedział w końcu maluchowi. — Jestem wojownikiem, z którym nie łączą was żadne więzy krwi — zapewnił. 
— Nie rozumiem! To po co tu jesteś? — brnął w to dalej dzieciak. 
Wydał z siebie głębokie westchnięcie. No właśnie. Po co tu był? Czemu doprowadził do takiej niekomfortowej sytuacji? Nawet Koperek pokazywał mu, że popełnił błąd. 
— Jak już wspomniałem, twa matka tego chciała. Zajmij się zabawą lub idź spać, jak twoje rodzeństwo — Wskazał na nie łapą. 
Maluch wykrzywił pyszczek, po czym pokręcił łebkiem. No tak... Mógł spodziewać się problemów z jego strony. Nie chcąc by się rozryczał lub kto wie co zrobił, dał mu swój ogon z wielkim bólem. 
— Pobaw się nim — zaproponował, mając nadzieję, że tak zdobędzie jego chwilową akceptację. 
Na szczęście lub też nieszczęście dzieciak zgodził się na taką wymianę. 
Gdy Wrzosowa Pogoń wróciła, zastała go zmarnowanego na ziemi, otoczonego przez rozwrzeszczane, obudzone maluchy, które ciągały go to za uszy, ogon, a nawet łapę. Znosił to jednak z godnością, obiecując sobie, że nigdy więcej nie da się wrobić w opiekę nad kociętami. 

***

Miał iść na patrol z Koperkową Łapą i jego... mentorką. O zgrozo była nią Aksamitna Chmurka. To brzmiało już źle w jego głowie, ponieważ wojowniczka na pewno zacznie mu miauczeć nad uchem, że chciałaby z nim mieć takie małe coś... Nie zamierzał jednak kłócić się z zastępcą w tej sprawie. Po prostu wziął i swoją uczennicę Czaszkową Łapę, mając nadzieję, że skupią się na treningu, a nie bujającej w obłokach pointce. 
— Gotów? — zwrócił się do Koperkowej Łapy, który czekał przed wyjściem. Nie widział jednak jego mentorki. Czyżby los się do niego uśmiechnął i kotka zapomniała o patrolu?

<Koperkowa Łapo?>

10 grudnia 2022

Od Koperka (Koperkowej Łapy) cd Niedźwiedziej Siły

  Gdyby tylko pominąć jedną podróż Koperka, to zwiedzanie obozu szło mu fenomenalnie. Już poznał go prawie w całości! Jeszcze kilka księżyców i będzie mógł go w spokoju zwiedzać obóz i nie tylko! Ciekawe kto będzie go nauczał, ale jeszcze nie na to czas.
  Teraz kociak próbował uniknąć kłów swej ciemnej siostry, które próbowały się wbić w jego ucho. Oczywiście, że musiał być “tym złym”, a jego siostra “tym dobrym”. Z księżyca na księżyc przestawała mu się podobać zabawa w walkę, jednak jego siostrze, nie. Wolał siedzieć przy braciach i bawić się samotnie jakimiś roślinami, które mama kiedyś przyniosła. Były one bardzo ciekawe, a ile ich było! Gdyby tylko mógł, to liliowy kocur poznałby je wszystkie i to bez wyjątku. Jednak teraz musiał bawić się w głupią walkę i próbować się bronić przed Kruszynką.
  - Ha! Mam Cię! - Powiedziała czarna kotka, przewracając liliowego kocura na ziemię, na co ten pisnął. Kocica przycisnęła swego brata do ziemi i gdy już miała rozpoczynać swój monolog odnośnie tego, że wygrała, to do żłobka weszła mama wraz z Niedźwiedzią Siłą. 
  Koperek kojarzył tego wojownika, jednak jego siostra już nie. Zdziwiło to go. Co on tu robił? Ostatnio, nawet nie wszedł do środka, gdy perfidnie przerwał mu zabawę w obronę klanu przed złym samotnikiem, a teraz był tu wraz z Wrzosową Pogonią. 
  - Dzieci, na chwilę wychodzę. Niedźwiedzia Siła się wami zajmie. Bądźcie grzeczni. - To były ostatnie słowa, jakie Wrzosowa Pogoń wypowiedziała przed opuszczeniem żłobka. Cztery pary ciekawych oczu wbiły się w burego kocura, który został wraz z nimi w żłobku. Dawało to dużo możliwości, chociaż Koperek nie wiedział, czy większość z nich się spełni. Kiedy ciemna kocica analizowała nowoprzybyłego w swej głowie, to kociak wykorzystał to, aby wydostać się spod łap siostry, po czym powędrował w stronę kocura, którego spotkał tylko raz w życiu.
  Trochę mu to zajęło, ale dotarł do celu. Stanął przed pyskiem kocura i przyjrzał mu się dokładnie. Takiemu komuś ich mama powierzyła opiekę nad nimi? Nie chciał mówić, że mama źle wybrała, ale mama wybrała złego kota. Jeden z jego braci już zdążył zaatakować futro kota, chociaż trudno by to nazwać atakiem, bo kremowa kula futra ułożyła się we futrze starszego kota.
  - Skąd znasz moją mamę? - Zapytał młodszy kot, wlepiając wzrok w starszego. Nim ten zdołał opowiedzieć, to padło następne pytanie. - Jesteś moim tatą? - W którymś momencie, w główce tego o to kota, ułożyła mu się myśl, że Niedźwiedzia Siła pilnuje ich tylko dlatego, że jest ich ojcem. Oczywiście, ta myśl była błędna i zaraz mógł się on sam o tym przekonać.
  - Co? Nie, nie jestem twoim ojcem. - Odpowiedział prawie natychmiastowo bury koleżka, a liliowy kocurek wykrzywił tylko mordkę niezadowolony. To w takim razie, co on tu robił?
  W czasie, gdy ten rozmyślał nad tym, co tu robi ten wojownik, to reszta jego rodzeństwa obeszła nieznanego im kota. Nawet jego drugi brat postanowił ułożyć się przy nim, aby ułożyć się do snu!

< Niedźwiedziu? >

22 listopada 2022

Od Niedźwiedziej Siły cd Koperka

 Nie rozumiał dlaczego kociak się tak do niego doczepił. Nie miał matki lub rodzeństwa, które idealnie nadałoby się na jego obiekt do ataków? Najwidoczniej nie. Jako, że czuł obowiązek odprowadzenia malucha do żłobka, musiał znieść te jego wyskoki. Dobrze, że był cierpliwy. W zasadzie powoli miał gdzieś fakt, że młody klifiak atakował jego ogon. Zmęczy się to może szybciej uśnie. 
— A ty jesteś… — Tu na chwilę kociak zawiesił się, próbując znaleźć idealne słowo. — Jesteś… Jesteś głupim kotem! — powiedział zachwycony. 
Na nim jednak nie zrobiło to większego wrażenia. Dalej szedł, stawiając kroki ku ciemnej wnęce w jaskini. Zatrzymał się na chwilę, zaglądając do żłobka, czując ponownie jak kocurek wbija się ząbkami w jego ogon. 
— Czy ktoś nie zgubił dziecka? — zawołał, nie chcąc za bardzo wchodzić do środka. To nie było miejsce dla niego. Karmicielki pewnie również nie byłyby zadowolone z faktu, że ktoś o takiej posturze zabiera im przestrzeń. 
— Koperek? Och, Koperek! —zawołała jedna z kotek, podbiegając do swojego syna, czule wylizując go za uchem. 
Wpatrywał się w to bez wyrazu. Nigdy nie potrafił zrozumieć tej matczynej miłości. Jego matka nigdy nie siliła się na czułostki. Gdy go odchowała oddała, a raczej sprzedała za pokarm. Dlatego też mentalność klanu go zadziwiała na każdym kroku. 
— Mamo przestań! Ja tu walcze z samotnikiem! — pisnął maluch, próbując wydostać się spod łap królowej.
— Już wystarczy skarbie — Wrzosowa Pogoń posłała wojownikowi przepraszające spojrzenie, pewnie sądząc, że jej dziecko jakoś go skrzywdziło słownie czy też fizycznie. 
— Spokojnie nie jestem o to zły — uspokoił ją, zerkając na malucha. — Lepiej, aby nie włóczył się samotnie po otoczeniu. Łatwa z niego zdobycz dla ptactwa. Pilnuj go następnym razem. — przestrzegł ją tylko, po czym odszedł, słysząc niezadowolone piski Koperka, który tracił swoją zabawkę.
Westchnął ciężko, udając się do legowiska wojowników. Nareszcie to był koniec zgrywania niańki dla kolejnego kota tego dnia. 

*** 

- Proszę, Niedźwiedzia Siło. Tylko na chwilę. Wiem, że jesteś bardzo zajęty, ale naprawdę sądzę, że przyda ci się taka odmienność. - Wrzosowa Pogoń próbowała przekonać go do zajęcia się przez chwilę swoimi dziećmi. Chciała ze swoją partnerką wybrać się na spacer, by nacieszyć się ładną pogodą. A czemu padło na niego? Bo leżał i nic nie robił, wedle słów kotki. Ale on i zajmowanie się dziećmi? Jakoś... Nie widział się w tej roli. Skrzywił pysk, posyłając jej wymowne spojrzenie, ale kocica nie była mu dłużna. Widział, że jej zależało. 
— Dobrze. Mogę spróbować. — rzucił w końcu, podnosząc się z ziemi. 
— Na pewno sobie poradzisz — pocieszyła go, od razu kierując ich w stronę żłobka. 
Dziwił się, że powierzała mu opiekę nad swoimi kociętami. Nie wyglądał zbyt przyjaźnie, wręcz sądził, że budził obawę. Czyżby już wszyscy tak do niego przywykli, że widzieli w nim tylko zaspanego, milusiego kocura? Patrząc na plotki jakie o nim krążyły, to przestał się temu dziwić. 
— Dzieci na chwilę wychodzę. Niedźwiedzia Siła się wami zajmię. Bądźcie grzeczni — powiadomiła swoje potomstwo i wyszła.
Gromadka szkrabów wbiła w niego zaciekawiony wzrok. Jeden z nich, znany mu już kocurek imieniem Koperek, wykrzywił się, ale i tak od razu zerknął w kierunku jego ogona. Nie zapomniał? Ułożył się na posłaniu z mchu, czując się... głupio. Naprawdę na tym się nie znał. Kotki powinny zajmować się dziećmi. A jak już, to Wrzosowa Pogoń mogła zagonić ojca tych maluchów do roboty, a nie zrzucać wszystko na jego barki. 
— Ale pan puchaty — miauknęła jakaś kremowa kluska, od razu podchodząc do jego sierści i zapadając się w niej, szykując się zapewne do snu. 
Zamarł i zesztywniał, bo nie sądził, że od razu go obejdą jak mrówki. Ale to się stało. Był w pułapce. 
Spojrzał na Koperka. Nie wiedział co mu siedziało w głowie, ale zapewne nic dobrego. Obawiał się, że nie przeżyje tej chwili, gdy dzieciarnia wejdzie mu na głowę. 

<Koperku?>

15 listopada 2022

Od Koperka cd Niedźwiedziej Siły

Wszyscy w klanie wydawali się zawsze mili dla tego kocura, oprócz tego burego kota. Jakby ten nie pasował w to miejsce. Zdecydowanie nie pasował! I to pewnie dlatego był taki nie skłonny do zabawy, a nawet przerywał ją. Lepszym wyborem byłoby zignorowanie jego istnienie, jednak ten wybrał coś innego. Nie zamierzał przestać póki nie złapie złego samotnika, który wplątał się na tereny Klanu Klifu, nawet jeśli to oznaczało podążanie cały dzień za tym dziwnym kotem. Skoczył ponownie na ogon, aby ten ponownie został mu zabrany. Pisnął z niezadowolenia myśląc, że ten wreszcie odpuści i da mu skończyć jego zabawę dla świętego spokoju, jednak stało się coś odwrotnego.
- Brzmisz jak torturowana mysz. - Powiedział wojownik. Przecież on tak nie brzmiał! Sam nie wiedział jak brzmi torturowana mysz, ale to niczego nie zmieniało! Nie brzmiał jak ona! - Nie robi to na mnie żadnego wrażenia. 
Mimo iż w jego stronę poleciały takie nie miłe słowa to ten nie postanowił przerwać próby zabawy. Jeśli ten tak na niego mówi to on w zamian zrobi mu za złość i nie odczepi się od niego! Nagle wojownik wstał i skierował się w stronę jaskini, a młody za nim podążył. Idąc za nim próbował złapać ogon nieznajomego, który teraz nie stał w miejscu. Spodobało mu się to, bo było tylko utrudnieniem jego zadania, które sam sobie wyznaczył. Gdyby ten znajdował się w jednym miejscu to po pewnym czasie znudziłby się to mu i poszedłby pewnie szukać czegoś innego do roboty. Jednak ta mała rzecz, która miała spowodować, że ten odczepi się od niego, spowodowała coś odwrotnego. Po kilku nieudanych próbach wreszcie udało mu się chwycić ogon burego i pociągnąć go za niego w dół. Skutkowało to zatrzymaniem się jego i przerzuceniem jego wzroku na kociaka.
- Mówiłem, że muszę pokonać samotnika! Aby pokonać samotnika muszę siłą nie dopuścić do jego ucieczki. - Powiedział kociak, jednak nie poprawiło to całej sytuacji. Nie minęła chwila, a ponownie został mu zabrany ogon, który robił mu tymczasowo za zabawkę.
- Jesteś upierdliwym bachorem, wiesz? - Spytał bury dalej wlepiając w niego swe ślepia.
- A ty jesteś… - Tu na chwilę zawiesił się kociak próbując znaleźć idealne słowo. - Jesteś… Jesteś głupim kotem! - Powiedział zachwycony z swych słów, jednak nie zrobiło to większego wrażenia na kocurze. Jednak mały kocur był zachwycony z swych słów. Jeszcze ten zobaczy, że on bez walki nie odpuści!

<Niedźwiedziu?>

06 listopada 2022

Od Niedźwiedziej Siły cd Koperka

 Czy los był okrutny? Był. Czemu jednak zawsze to on padał ofiarą jego niesprawiedliwości? Chciał sobie wypocząć, lecz zawsze ktoś go zaczepiał. Życie w tym społeczeństwie było dla niego ciężkie. W Siedlisku Wyprostowanych, mało kto zwracał na siebie uwagę. Współbracia wyciągali go zawsze wtedy, gdy była robota do wykonania. Nikt nie zacieśniał więzi, chyba że ktoś komuś coś ukradł, przez co dochodziło do sprzeczek i bójek. A tu? Jak nie uczniowie go zaczepiali, skacząc mu na grzbiet czy się klejąc do jego boku, to kociak atakował jego ogon. Nie był jego matką, by na coś takiego pozwalać. Zabrał swoją własność z łapek liliowego, na co od razu dostał słowną naganne. 
— Ej! Właśnie się bawiłem się nim! — powiedział zły. — Przez Ciebie zły samotnik ucieknie gdzieś daleko! Musisz psuć moją zabawę?! — Nagle przypomniał sobie o pytaniu zadanym przez burego wojownika. — Ja? Ja próbuje się bawić, jednak taki ktoś jak ty nie daje mi tego robić! 
Wspaniale było wiedzieć, że był obiektem, który miał zapewnić malcowi rozrywkę. Zastanawiało go gdzie podziali się jego rodzice. Wyszedł przecież z jaskini na śnieg. Jakaś głodna mewa na pewno by go porwała, gdyby nie to, że kociak skryty był przez jego wielką sylwetkę. Miał nadzieję, że nie odpowiadał teraz jako opiekun kocurka. Nie chciał nikogo niańczyć. 
— Wracaj do jaskini, bo zmarzniesz. Jeżeli chcesz polować na samotników, twa matka lepiej się do tego nada niż moja osoba — miauknął do niego, mając nadzieję, że się odczepi. 
Ah... Ale zapomniał przecież, że w tym miejscu, nie było mu dane zaznać spokoju. Nikt nie liczył się z jego zdaniem, a tym bardziej ten rozpuszczony gówniarz. 
— Nie zamierzam! — po czym jak gdyby nigdy nic, zadowolony, że wygarnął większemu od siebie, ponownie rzucił się na jego ogon. 
Westchnął ciężko. Może powinien odejść? Kociak jednak mógł podążyć jego śladem i wtedy na pewno wsiąkłby pod śniegiem. Dużo go napadało. Chociaż siedział na zewnątrz, nie było mu aż tak zimno. Zasługa gęstej sierści, która ocieplała go znacznie lepiej od niejednego mchu. Małe pazurki i ząbki malucha z tego powodu były niegroźne. Zatrzymywały się na jego ochronnej warstwie, krztusząc się nią, gdy napychał sobie tym pysk. 
Znów zabrał ogon, co spowodowało kolejny niezadowolony pisk w jego stronę. 
— Brzmisz jak torturowana mysz — rzucił do liliowego, co chyba nie polepszyło sytuacji. — Nie robi to na mnie żadnego wrażenia — dodał jeszcze, wstając i kierując kroki ku jaskini, wierząc że dzieciak tak czy siak za nim podąży, by dorwać swojego "złego samotnika".

<Koperku?>

03 listopada 2022

Od Koperka do Niedźwiedziej Siły

Cóż tu dużo powiedzieć. Pora nagich drzew nadeszła tak jak wszyscy się spodziewali. No może wszyscy oprócz Koperka. Już od samego początku nie podchodził do tej pory zbyt dobrze. Wrzosowa Pogoń już postanowiła ograniczyć wycieczki kociaka poza żłobek, jakby ten mógł sobie w obozie pełnym kotów zrobić krzywdę. Przecież biały puch, który spadł pewnego dnia z nieba nie zrobi małemu kociakowi krzywdy. Nie rozumiał o co jego mama tak się martwiła! Część jego podróży, które miały na celu zwiedzić obóz spełzło na niczym przez to właśnie ograniczenie. Jak on ma poznać cokolwiek jeśli mama będzie ciągle się o niego martwić? Znaczy, dobrze, że się martwiła, jednak nie musiała aż tak bardzo się martwić. On nie miał zamiaru przecież wpakowywać się w żadne kłopoty. Nikogo nie miał zamiaru zaczepiać niepotrzebnie, bądź bić się z kimś tylko dla zabawy. To nie miało dla niego sensu! 
Wyszedł on z żłobka i stanął nagle. Musiał przemyśleć gdzie chciał iść i co robić. Musiał stworzyć plan! Plan idealny, aby mamy nie martwiły jego wybrykami i by jednocześnie spełnił jego potrzeby. Jednak jak ma on ułożyć plan, gdy nie wie co spotka na swej drodzę?! Było to po prostu nie możliwe, więc szybko odrzucił pomysł planu i wrócił do improwizacji i daniu się ponieść swym łapą.
Z każdym wydechem z buzi kocura wychodziła biała para. Czemu tak się działo? Jego duch wychodził powoli z jego ciała? Zasłonił łapami swój pysk. Nie mógł pozwolić mu na wyjście! A co jak wyjdzie całkowicie? Koperek nie będzie miał ducha i tym samym nie będzie szczęśliwy w Klanie Gwiazdy, bo tam nigdy nie pójdzie, a to wszystko przez ten mały błąd. Czym było to spowodowane? Nudą? Zimnem? Nie wiedział! Jego zasłonięcie pyska przednimi łapami skutkowało tym, że maluch upadł na ziemię pokrytą białym puchem. Ugh! Gdyby tylko nie ta dusza i dalej by stał!
 Musiał teraz podjąć ważny wybór. Wolał, może, dopuścić do ucieczki jego duszy, ale za to móc chodzić czy nie dopuścić do możliwości ucieknięcia duszy, ale za to nie móc przemieszczać się przez pewien czas? Trudny wybór, a nawet można powiedzieć, że bardzo trudny. Po chwili przemyśleń stwierdził, że woli się poruszać bardziej niż stracić duszę, dlatego też ściągnął swe łapy z pyska i postawił je na ziemi pokrytej śniegiem. Gdy wstał śnieg wydał specyficzny dźwięk, który zaskoczył kociaka. Rozglądnął się, aby po chwili zobaczyć między białym puchem czyjejś ciemne futro. Jak później się okazało, był to Niedźwiedzia Siła, jeden z samotników, który wstąpił do Klanu Klifu. Tego, jednak Koperek nie wiedział. Zniżył się jak tylko potrafił i powoli zaczął skradać w stronę kocura. Oczywiście, nie wychodziło mu to zbytnio, a sam pewnie był widoczny ze końca obozu oraz dźwięk śniegu pod jego łapami był słyszalny na cały teren klanu, ale on się tym nie przejmował. Ważne, że powoli zmierzał do wyznaczonego celu. Po chwili skoczył na ogon wojownika z cichym krzykiem.
- Mam Cię samotniku! Teraz nie uciekniesz! - Po tych słowach wgryzł się w ogon swoimi małymi kłami tym samym sprowadzając na siebie wzrok Niedźwiedziej Siły. Sam na chwilę zaprzestał “pokonywania samotnika”, który był częścią ogona kocura, i wbił w niego swój wzrok. Dało się zauważyć, że nieznany Koperkowi kot nie jest zadowolony z tej sytuacji. 
- Co ty tu robisz? - Zapytał bury kocur, aby po chwili zabrać kociakowi swój ogon, który robił za jego zabawkę. Oczywiście kociak nie był tym obrotem spraw zadowolony.
- Ej! Właśnie się bawiłem się nim! - Powiedział zły Koperek. - Przez Ciebie zły samotnik ucieknie gdzieś daleko! Musisz psuć moją zabawę?! - Nagle przypomniał sobie o pytaniu zadanym przez burego wojownika. - Ja? Ja próbuje się bawić, jednak taki ktoś jak ty nie daje mi tego robić! 

<Niedźwiedzia Siło?>