Na “groźbę” swojego mentora tylko skinął głową. Niepewnie usiadł koło niego. Patrzył, jak jego siostra dostaje zwykłe życie. Kurzą Łapę jednak nie za bardzo obchodziła różnica między tym a tym. Raczej zamartwiał się, gdzie będzie spał.
Nie zdawał sobie wtedy sprawy, co teraz na niego czekało.
***
Podczas ostatniego zgromadzenia…
Odchodząc od Firmamentowej Łapy, srebrzysty rudzielec natknął się na własnego mentora. W szacunku skinął mu łbem na powitanie i przybliżył.
— Dobry wieczór, Biały Strumieniu! — miauknął, a lekki uśmiech wkradł się na jego wiecznie chłodny pyszczek.
Przewodnik wiele dla niego znaczył.
Obrzucił ucznia spojrzeniem czerwonych oczu. Poruszył wąsami, pusząc nieco sierść.
— Dobry wieczór — odpowiedział łagodnie. — Jak Ci się podoba zgromadzenie klanów?
Zamyślił się.
— Nooo... dobrze. Chociaż nasi sojusznicy są trochę niekompetentni. Ostatnio jedna z Klifiaczek chciała mnie nabrać na przyniesienie jej zwierzyny. Powinni zainwestować w lepszych mentorów, takich jak ty!
Przewodnik westchnął, gdy słuchał, jak uczeń obgadywał z nim mieszkańców Klanu Klifu.
Słysząc komplement, poruszył ogonem i uniósł brew.
— Nie przymilaj mi się tak, nie ominie Cię sprzątanie wejść do tuneli — odpowiedział. — Może nie masz szczęścia do poznawania nowych kotów?
Prychnął na słowa Białego Strumienia.
— Albo to koty są pechowe.
Przewrócił oczyma na słowa mentora.
— No i... seeerio znowu muszę? — wymamrotał, patrząc na niego swoją tajną techniką, którą wypracował na przestrzeni księżyców; zwana też "słodkimi oczkami". — Za każdym razem jak sprzątam te wejścia... mam wrażenie, że coś mnie obserwuje…
— Być może. Mało rozmawiam z Klifiakami.
Przewrócił oczami na wypowiedź rudego.
— A Ty znowu o tym... — westchnął. — Sprawdzaliśmy je tyle razy... na nic nie wpadliśmy, pamiętasz?
Młodszy zmarszczył brwi.
— Naprawdę tam coś jest. Niby jakim sposobem Lotosowy Pąk mógł zostać ugryziony przez szczura? — ściszył głos. — Przecież był śnieg... pożar…
Starszy uniósł brwi.
— Może kilka skryło się w tunelach. Jeśli chcesz, spróbuj je wyłapać. Przewodnicy nie trenują polowań, ale życzę powodzenia — odparł. — Akurat skontrolujesz wejścia.
Zmroziło go na wypowiedź mentora.
— Ale…!
— Im więcej ich sprzątniesz, tym sprawniej będzie Ci to szło — odpowiedział. — Po mianowaniu jeszcze mi podziękujesz.
Gapił się na niego pustym okiem. Czy on nie zdawał sobie sprawy, ile ich tam mogło być? Zwłaszcza że do tej pory tak głęboko nie wchodził do tuneli. Ostatnim razem dalej zapuścił się, biorąc ze sobą nieświadomego zagrożenia Milknącą Łapę... Co on sobie właściwie wyobrażał? Nic tam nie było, a mimo to...
— Dobra. Jeszcze ci przyniosę ich zęby jako trofeum! — powiedział odważnie, przyjmując to wyzwanie.
Albinos się skrzywił.
— Zęby? — powtórzył sceptycznie. — Nie lepsze będą ogony?
— Ogony szybko się zepsują.
Biały Strumień zrobił chwilę przerwy, patrząc na ucznia.
Kurza Łapa wiedział, iż jego mentor nie był wcale taki głupi. Po prostu nie mieli jasnych dowodów wskazujących na faktyczne istnienie populacji szczurów w tunelach.
— Aha — zaczął biały kocur ponownie. — Tylko nie daj się ugryźć jak Lotos. Ponoć piekielnie boli i lubi wdać się zakażenie.
Po odpowiedzeniu uczniowi, wstał, by powoli odejść ku reszcie Klanu Burzy.
Srebrny rudzielec niczym cień podążył wiernie za albinosem. Nie, żeby to było zadziwiające. Od ich pierwszego spotkania tak się złożyło, że Kurza Łapa został wyciągnięciem łap nocnych tego, który nie mógł wyjść za dnia.
***
Ranek; kilka godzin po zgromadzeniu…
Postanowił zrobić sobie przerwę. Usiadł w spalonym obozie i obserwował pływające po niebie i nurkujące w chmurach ptaki. Po bezczynnym leżakowaniu postanowił wspomóc niestabilną emocjonalnie krewną w dalszych poszukiwaniach.
Podczas dalszego szukania, Kurza Łapa pod stertą przypalonego mchu znalazł dwa... Gładkie, szare z charakterystycznymi, jasnymi paseczkami, płaskie kamyczki! Ciekawe do kogo należały? Po zapytaniu Ostatniego Pożaru ciotka odpowiedziała, że być może znalazł przedmioty bliskie sercu Dryfującego Fluorytu.
Postanowił zatrzymać te piękne drobiazgi. Kto wie, może się jeszcze przydadzą w niedalekiej przyszłości? Skoro Fluoryt tu nie zaglądała, być może jej nie zależało na nich aż tak bardzo. Może później jej odda. Wziął je w zawiniątko niezbyt elegancko, po czym ruszył w stronę Groty Pamięci.
Wchodząc do piwnicy, zobaczył stojącego w centrum albinosa. Uczeń najpierw schował kamyczki pod swoim posłaniem, po czym ruszył do przewodnika. Czy oczekiwał rudzielca?
— Dzień dobry, Biały Strumieniu — przywitał się kulturalnie i skinął mu głową. — Czy jest coś ważnego do zrobienia? — zapytał młodzieniec.
Nagle coś mu wpadło do głowy.
— Czy za niedługo będę mianowany? — zadał kolejne pytanie, a jego ciemne oczy zalśniły. Naprawdę chciałby już przestać spać w tym syfie, jak to się określało inaczej “legowiskiem uczniów”.
Miał nadzieję, że Białemu Strumieniowi nie chodziło o polowanie na szczury.
<Mentorze?>
[Event w Klanie Burzy: przeszukiwanie starego obozu]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz