Centuria nadal płakała i oddychała strasznie szybko, wyglądając przez to nieco bardziej jak pieszczoszka, niż jak kot klanowy, podczas gdy w głowie Fiołka kotłowały się myśli. Z jednej strony była strasznie wściekła i oburzona, no bo przyszła się pobawić ze swoją współlokatorką ze żłobka, a ta nagle zaczęła płakać i ją ugryzła! Tak mocno i gwałtownie! A Fiołek przecież nic złego nie zrobiła! I była miła od samego początku! Co jest nie tak z tymi niemowami? Wszystkie jakieś agresywne!
Z drugiej strony Centuria praktycznie topiąc się we własnych łzach, wyglądała, jakby dostała jakiegoś ataku. Czy na pewno wszystko z nią w porządku? Czy ona się dobrze czuła? Może szylkretka powinna pobiec po medyków…
W każdym razie gniew zwyciężył i Fiołek, cała zjeżona, przykucnęła przy ziemi, gotowa do ataku.
— Chcesz się bić? To proszę bardzo, lisi bobku! Zaraz zobaczysz, kto wygra! — syknęła i wysunęła pazury.
Już prawie wyskoczyła, kiedy Centuria szybko pokręciła głową. To mocno zbiło szylkretkę z tropu. Jak to nie chciala się bić?!
— Hę? To po co mnie ugryzłaś!
Tak jak mogła się tego spodziewać, nie dostała żadnej odpowiedzi. Dymna po prostu płakała dalej.
Fiołek wiedziała, że nie powinna, ale część jej nakazywała zaatakować Centurię, chociażby tylko dla zasady, żeby jej oddać. W końcu nie wytrzymała pokusie i skoczyła na koteczkę. Przetoczyły się po ziemi i szylkretka zacisnęła zęby na uchu przeciwniczki, która wyglądała na spanikowaną. W końcu odepchnęła Fiołkę tylnymi łapami, kiedy się pod nią znalazła i po chwili dwie koteczki znowu stały naprzeciwko siebie.
Centuria wyglądała na strasznie przestraszoną, a łzy nie przestawały jej spływać po policzkach. Mimo tego chyba nic poważnego jej się nie stało, była tylko poobijana, straciła parę kępek futra i miała kilka lekkich zadrapań na grzbiecie.
Fiołek nagle otrząsnęła się ze swojego szału bitewnego i spojrzała ze zdziwieniem na dymną. Przez chwilę nie mogła uwierzyć, że ją zaatakowała. Przecież zrobiła jej krzywdę! Tylko dlatego, że Centuria ją ugryzła?
Cofnęła się o parę kroków, wytrzeszczając zielone oczy. Po wcześniejszej furii nie było już ani śladu.
— Na Klan Gwiazdy… Przepraszam, przepraszam! — pisnęła. — Nic ci nie jest? Jejku… Nie chciałam cię zaatakować, po prostu się zezłościłam, przepraszam!
Po chwili uświadomiła sobie, że rany Centurii nie były głębokie i odetchnęła z ulgą, wciąż jednak była zła na siebie. Nie powinna jej tak brutalnie atakować! Czemu nigdy nie mogła choć trochę pomyśleć, zanim zrobi coś głupiego?
<Centurio?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz