Drgnęła ze zdziwienia, nie spodziewała się tego. Długie futro nieco uchroniło ją przed zadrapaniem, więc chociaż poczuła lekki ból, nie leciała jej krew.
Jej zielone oczka zamigotały z zadowolenia, a końcówka ogona zaczęła drgać. Milczek dołączył do zabawy! W tej całej swojej gonitwie myśli, która zawsze plątała jej się po głowie, nie zauważyła nawet, że kociak wyciągnął pazury.
— Jej! Zabawa! — miauknęła wesoło, podbiegając jeszcze raz do kremowego i szczypiąc go w ogon.
Ten obnażył zęby mocniej, a jego białe kły zalśniły w blasku słońca Pory Zielonych Liści. Fiołek zamruczała zadowolona i uszczypnęła go jeszcze raz, odskakując na tyle szybko, by kremowy nie zdążył nawet zareagować.
— Presań! — wycharczał kocurek, a szylkretka po chwili namysłu zorientowała się, o co mu chodzi.
Nie miała jednak najmniejszego zamiaru kończyć dokuczania przybranemu braciszkowi, przecież świetnie się bawiła. Poza tym uznała, że Milczek tylko wcielał się w swoją rolę i tak naprawdę podobała mu się zabawa.
Uszczypnęła jeszcze raz, jednak tym razem nie zdążyła odskoczyć wystarczająco szybko. Biała łapa z wysuniętymi pazurami przeorała kończynę Fiołki, która pisnęła z zaskoczenia i cofnęła się.
— Presań! — powtórzył gniewnie kremowy, a wtedy szylkretka zorientowała się, że ten mówił na poważnie. I tak samo na poważnie chciał ją zaatakować.
Poczuła, jak gniew w niej wzbierał i wysunęła pazury, gotowa się bronić. Zjeżyła się i przypadła do ziemi, a jej ogon gwałtownie poruszał się na boki.
Chciała się tylko pobawić, zwrócić na siebie uwagę przybranego braciszka, po prostu strasznie jej się nudziło, nikt na nią nie patrzył i nie wiedziała, co ze sobą zrobić… A ten lisi bobek ją zaatakował. Jak on śmiał?! Nie zasługiwał na to, aby być przybranym synem Sennej Łzy, powinni go razem z rodzeństwem wysłać do Klanu Wilka!
— Ty… Ty mysia strawo, ja tylko się chciałam pobawić! A ty mnie atakujesz!? Co z ciebie za kot! — prychnęła z oburzeniem. — Zachowujesz się jak lis z cierniem w łapie, co cię gryzie?!
Ledwo powstrzymywała się przed zaatakowaniem Milczka. Chciała się bowiem najpierw dowiedzieć, jaki był jego problem.
Jej gniewne okrzyki szybko sprawiły, że Senna Łza podeszła do dwójki kociąt i spojrzała na Fiołka ze zmartwieniem w oczach.
— Co się dzieje?
— On mnie podrapał! Z wysuniętymi pazurkami! — poskarżyła się mamie, decydując się na nową strategię i przybierając jak najbardziej zraniony wyraz pyska. — Krew mi leci, chciał mnie zabić! Gdybym nie była taką świetną wojowniczką, już bym się witała z Klanem Gwiazdy!
Miała nadzieję, że Senna Łza srogo ukarze tego zapchlonego kociaka i pokaże mu, kto tu był lepszy!
<Milczku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz