Zza okrytego szkłem okna dostrzec dało się słońce, którego jasne promienie wbijały się do wnętrza pokoju, rozlewając po jego ścianach ciepłe, złociste smugi. Światło zatrzymywało się na gładkich powierzchniach, połyskując na nich przy każdym najmniejszym ruchu, podczas gdy za szybą ogród powoli budził się do życia. Pomimo tego, że promienie były coraz silniejsze, w pomieszczeniu wciąż panowała przyjemna cisza, przerywana jedynie odległymi odgłosami dochodzącymi z pozostałych części budynku.
Dla Diane miał to być kolejny dzień spędzony w towarzystwie Sycylii, która od samego rana zdawała się być wyjątkowo skupiona na swoim zadaniu. Jej matka postanowiła bowiem poświęcić najbliższe godziny na zapoznanie kotki z kilkoma nowymi zasadami oraz umiejętnościami, które w świecie „pieszczochowej elity” uznawano za absolutnie niezbędne. Diane miała nauczyć się nie tylko tego, w jaki sposób należy zachowywać się w obecności innych kotów, lecz również tego, jak poruszać się z odpowiednią gracją, kiedy zabierać głos, a kiedy lepiej zachować milczenie, oraz jak rozpoznawać sytuacje, w których nawet najmniejszy gest mógł zostać odebrany jako oznaka braku wychowania.
Sycylia traktowała te nauki niezwykle poważnie, ponieważ doskonale wiedziała, że w ich świecie odpowiednia postawa zawsze musiała chodzić w parzę z sierścią oraz pochodzeniem. Każdy ruch mógł coś o kocie powiedzieć, podobnie jak sposób, w jaki unosił głowę, stawiał łapy czy spoglądał na rozmówcę, dlatego od najmłodszych księżycy uczono ich panowania nad własnym ciałem i emocjami.
Podczas gdy Onufry oraz Atena trafili pod opiekę Celestyna, Diane ruszyła więc tuż u boku matki, starając się dostosować długość swoich kroków do jej spokojnego, niemal dostojnego chodu. Sycylia poruszała się z charakterystyczną lekkością, a jej łapy niemal bezgłośnie dotykały podłoża, przez co kremowa koteczka musiała co chwilę kontrolować własne ruchy, aby nie przyspieszać ani nie stawiać łap zbyt ciężko. Matka zwracała jej uwagę na każdy drobiazg, czasami prosząc, aby uniosła głowę odrobinę wyżej, innym razem przypominając jej o tym, żeby nie opuszczała ogona zbyt nisko.
Między tymi drobnymi korektami Sycylia opowiadała jej również o zasadach kultury, których Diane powinna była przestrzegać podczas spotkań z innymi kotami. Tłumaczyła jej, kiedy należało się ukłonić, jak zwracać się do innych członków elity oraz swoją własną rolę oraz przyszłość. Wspominała również o tym, że nie każda rozmowa wymagała szczerej odpowiedzi, a niektóre pytania znacznie lepiej było pozostawić bez komentarza, ponieważ odpowiednio dobrane milczenie potrafiło być znacznie bardziej wymowne niż jakiekolwiek słowa.
Diane przysłuchiwała się tym słowom w milczeniu, co jakiś czas zerkając przy tym na matkę.
Starała się na głównie skupić na tym, by naśladować sposób poruszania się matki. Kiedy Sycylia odwracała wzrok, Diane ostrożnie poprawiała własny krok, tak aby tym razem nie usłyszeć kolejnej uwagi.
— Słyszałam, że ostatnio coraz częściej prosisz ojca o to, by pokazał ci świat zewnętrzny — zagadnęła Sycylia, a w jej głosie pojawiła się ledwie wyczuwalna nuta zainteresowania. — Zabieranie cię na parapet, opisywanie natury, opowiadanie o tym, co znajduje się za murami naszego domu… Zdaje się, że bardzo zaprząta ci to myśli.
Uszy Diane drgnęły lekko, gdy tylko doszły do niej słowa matki, a jej krok na krótką chwilę stał się mniej pewny. Nie spodziewała się tego pytania, choć z drugiej strony trudno było jej zaprzeczyć, że temat świata zewnętrznego coraz częściej pojawiał się w jej rozmowach z Celestynem. Przez moment zastanawiała się, jak powinna odpowiedzieć — przy rozmowie z matką zawsze starała się zachowywać szczególną uprzejmość oraz pokorę, których zresztą z czasem zaczynała używać również w kontaktach z innymi kotami.
Nie chciała, aby Sycylia pomyślała, że jej zainteresowanie tym, co znajdowało się poza domostwem, wynikało z niewdzięczności albo niezadowolenia z życia, które otrzymała. Wiedziała przecież, że miała znacznie więcej niż wiele innych kotów, a rodzice starali się zapewnić jej wszystko, czego mogła potrzebować. Mimo to istniała w niej ciekawość, której nie potrafiła całkowicie uciszyć, nawet jeśli wielokrotnie próbowała przekonać samą siebie, że powinna być cierpliwa.
— To prawda — przyznała w końcu, unosząc nieznacznie głowę, choć jej głos pozostał spokojny i pełen szacunku. — Dotychczas ciekawiło mnie to, co kryje się za ścianami naszego domostwa.
Sycylia przez chwilę milczała, przyglądając się córce spod lekko przymrużonych powiek, jakby próbowała zdecydować, czy odpowiedź ta rzeczywiście była tak prosta, jak mogłoby się wydawać.
— „Dotychczas”? — powtórzyła spokojnie, zwalniając nieco kroku. — Czyli teraz ciekawi cię coś więcej?
Diane poczuła, jak ogon lekko drga jej za plecami, choć szybko nad nim zapanowała. Nie chciała okazać zdenerwowania, szczególnie że matka nauczyła ją już, iż ciało potrafi zdradzić znacznie więcej niż słowa.
— Chciałabym po prostu wiedzieć, jak wygląda świat — odpowiedziała po chwili, dobierając słowa z większą ostrożnością. — Wiem, że jest tam więcej niż tylko ogrody, które możemy oglądać przez szyby, i chciałabym kiedyś zobaczyć to wszystko na własne oczy.
— Wszystko? — Sycylia uniosła lekko brew.
Diane skinęła głową.
— Wszystko, co będę mogła.
Matka przez moment nic nie mówiła, a jedynym dźwiękiem towarzyszącym ich spacerowi był cichy stuk pazurów o podłoże. Diane zaczęła zastanawiać się, czy powiedziała zbyt wiele, dlatego po chwili dodała:
— Nie oznacza to, że nie podoba mi się tutaj. Jestem wdzięczna za wszystko, co mam. Po prostu... chciałabym lepiej zrozumieć to, o czym ojciec opowiada.
Sycylia westchnęła cicho, a jej spojrzenie na moment złagodniało.
— Ciekawość nie jest niczym złym, Diane — powiedziała spokojnie. — Musisz jednak pamiętać, że świat poza tym domem nie jest taki, jakim przedstawiają go opowieści. To, co słyszysz od ojca, może być prawdą, ale zawsze będzie prawdą widzianą jego oczami.
Diane zmarszczyła lekko nos.
— Czyli nie powinnam mu wierzyć?
— Tego nie powiedziałam.
Sycylia zatrzymała się na chwilę, a Diane również przystanęła, spoglądając na nią z uwagą.
— Powiedziałam jedynie, że powinnaś nauczyć się odróżniać to, co chciałabyś zobaczyć, od tego, co rzeczywiście tam znajdziesz. To jedna z ważniejszych rzeczy, których możesz się nauczyć, zanim kiedykolwiek postawisz łapę poza naszym domem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz