BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot Samotników!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mleczny Płatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mleczny Płatek. Pokaż wszystkie posty

21 listopada 2021

Od Mlecznego Płatka

 Kręcił się w okolicach dwunożnych od jakiegoś czasu, wmawiając sobie, że dobrze robi, nie idąc tam, widział kilka razy dwunożnych jak podszedł za blisko i nie rozumiał jak oni chodzili. Przecież to nienaturalne jego zdaniem, zrozumiał też, czemu mówi się na nich „dwunożni”. Kojarzył, że na pewno coś z chodzeniem na dwóch łapach, jednak zobaczyć, a usłyszeć to inaczej. Widział, że jego stan nie poprawia się, bliżej mu było do ciągłego leżenia. Mało pił, kasłał dał, a jedzenie samo nie podchodziło. Chociaż nie. Raz dwunożni dali mu jakieś dziwne pożywienie, nie smakowało mu do końca. Nie smakowało myszą, jednak nie musiał polować, a był zbyt głodny. Ci sami dwunożni przychodzili kilka razy na wschód słońca by mu dać coś albo go zobaczyć. Nie byli głośni, więc ich akceptował, chociaż nie miał siły. Za pierwszym czy drugim razem syczał i chciał odejść jednak wtedy łapał go kaszel i nici. Wtedy słyszał tylko głosy ich, które dziwnie brzmiały. Obecnie leżał, tam gdzie zwykle i czekał, aż może znowu przyjdą? Dadzą mu jeść albo pić? Wodę nie zawsze przynosili jednak czasami brali z dziwnego czegoś. Zauważył dwunogich idących w ich kierunku, byli to ci sami co zwykle. Widział, tylko że mając coś dziwnego w ręku. Nie mieli tego nigdy ze sobą, ale nie byli źli prawda? Dawali mu jeść, wodę mu podawali. Dzięki nim nie zmarł z głodu i miał tego świadomość. Podniósł się do pozycji siedzącej, obserwując ich, denerwował się jak zwykle. A jak tym razem zrobią to, co opowiadali wojownicy starsi? Pozbawią go życia? Dwunożni otworzyli dziwne pudełko i włożyli do niego miejsca, z którego zazwyczaj jadł. Skrzywił się. Nie chciał tam wchodzić, chociaż głód robił swoje. Nie było ich rano przez coby zjadł to bardzo chętnie. Powiał zimny wiatr dość charakterystyczny dla pory opadających liści.
Czy ja przeżyję bez nich porę nagich drzew? – zadał sobie sam to pytanie w myślach. Odpowiedź dla niego była prosta – nie. Nie miał tyle siły, był chory, nie umiał sobie poradzić. Zauważył, że dwunogi oddaliły się od pudełka na niewielką odległość, teraz mógł. Podszedł do pudełka i niechętnie zauważył swoimi niebieskimi ślepiami, że jedzenie jest na końcu. Musiał wejść. Wszedł niepewnie, czując zapach karmy, zaczął jeść kawałki mięsa w dziwnym sosie, gdy usłyszał kroki, a zaraz po dziwny klik.
***
Nie pamiętał wiele potem, było mu ciepło i był nakarmiony. Uznał, że usnął, jednak nie kojarzył miejsca, było tutaj ciepło, a on siedział w czymś dziwnym. Poczuł dziwne uczucie, gdy pojemnik się bujał, a przestrzeń którą widział przez kraty zmieniała się. Weszli do dziwnego pomieszczenia, gdzie było jasno. Słyszał trzeciego dwunożnego, a po chwili pojemnik się otworzył, nie chciał wychodzić. Bał się, że coś się mu stanie. Nie wiedział, co dokładnie jednak nie czuł się przyjemnie. Dziwny zapach unosił się w powietrzu. Dwunożny wyciągnął go z klatki, gdy poczuł ból w klatce piersiowej. Po kilkunastu minutach badania kota dostał podejrzany zastrzyk, który uznał jako najgorsze uczucie do tej pory. Chciał się wyrwać jednak ręczę ludzi go trzymały. Czyli tak miało wyglądać jego życie? Miał żyć tak? Jako pieszczoch? 
Wyleczeni; Mleczny Płatek

02 listopada 2021

Od Mlecznego Płatka

Resztę opiszę jutro więc to jako wstęp można uznać
Czuł duszności w klatce piersiowej, nie umiał sobie pomóc przez co czuł się okropnie. Chorował znowu, i to przez wiele księżyców, a końca nie widział. Nie miał siły prawie na nic, polowanie szło mu fatalnie. Złapanie czegoś było dla niego coraz cięższe, jednak nie znał żadnego kota, który by umiał leczyć. Coraz częściej myślał, czy nie iść do mitycznych dwunożnych. Słyszał historię pojedyncze, że oni trzymali koty, słyszał też, że oni są bliżej terenów klanu nocy. Nie wydawało mu się to takie dalekie, bał się strasznie, że coś mu się stanie jednak duszności przekonywały go. Zauważył mysz jedzącą resztki jakiegoś jedzenia, wstał, obserwując gryzonia. Udało mu się wystarczająco szybko skoczyć by zabić gryzonia. Zadowolenie z jedzenia opanowało go, jednak po chwili poczuł nieprzyjemne uczucie z klatki piersiowej. Wziął kęsa. Rozmyślał czy nie chciał sprawdzić, sam fakt, że ledwo polował przez chorobę, na której się nie znał. Wziął kolejnego kęsa, przeżuwając mysz, niebyła za gruba bliżej jej do chudej. Tak jak on. Wyglądał marnie, bardzo marnie. Jego sierść niebyła taka ładna jak za czasów, gdy był w klanie, był słabszy, niż wtedy. Dokończył mysz i zaczął się rozglądać. Musiał ustalić, w którym kierunku mieszkają członkowie klanu nocy.
***
Szedł drugi wschód słońca, długo zajęło mu znaleźć dobrego kierunku. Chociaż też jakoś nie śpieszyło mu się, robił wszystko powoli jak na normalnego kota. Słyszał co jakiś czas bardzo głośne hałasy, którego go przerażały. Spinał się co chwilę, nie mógł zlokalizować co wydawało dźwięk. Jedyne, co słyszał i mógł przeanalizować, to kierunek dźwięku. Poczuł kolejną duszność w klatce.

04 października 2021

Od Mlecznego Płatka

 Point szedł zmęczony, pomimo że było niby dużo zwierzyny, bo była pora nowych liści to chodził czasami głodny i zmęczony. Nigdy nie był pewnym siebie kotem i był nieporadny. Ostatnie jego problemy z oddychaniem dobijały go, nie mógł iść do medyków po zioła. Musiał kogoś znaleźć by mu pomóc, nie chciał chorował dłużej. Szedł na około terenów, by nie wdepnąć na pewno na terytorium klanu nocy czy klifu. Jemu ci drudzy mogliby sprawić mu niemałą krzywdę, wygnali go i nie dali mu się wytłumacz. Do tej pory bił się z myślami, co by było, gdyby nie był miły, co, gdyby nie on dał karmicielką węża? Czy miałby może kogoś? Czy dalej, by Fałszywe Serce pomagał mu? Kochał brata, a rozłąka bolała go. Jeszcze Droździ Trel został w klanie Klifu, za drugim bratem równie tęsknił. Może nie tak samo, największą więź miał z pointem jednak dalej kochał rodzeństwo. Akceptowali go, nie oceniali, kochali bezgranicznie. Chciał iść do obozu i przytulić kocurów, powiedzieć im, że u niego na pewno dobrze jest, ale też dowiedzieć się, czy u nich dobrze. Czy nie mają problemów przez jego winy? I czy Klan Gwiazdy nie robi im problemów? W końcu przecież z przodkami nic nie wiadomo, byli nie do przewidzenia. Mieli widzę kilkanaście razy większą, niż on, więc przewidzenie ich było niemożliwe. Nie byli jak mysz, którą dało się przewidzieć. Usiadł na trawie pod drzewem, mógł odpocząć i pójść spać. Miał przemyślenia czy powinien znaleźć jakiegoś kota jak on? Wyrzuconego z klanu, jednak z wiedzą medyczną. Bez niej jego życie było narażone. Położył się na lekko mokrej od rosy trawie która dała nieprzyjemne uczucie. 

14 sierpnia 2021

Od Mlecznego Płatka

Point wylegiwał się spokojnie w legowisku, nie było jeszcze późno, chociaż wcześnie też nie było. Nie został wysłany na patrol poranny ani polowanie, tylko po wysokim słońcu miał iść tylko i wieczorem na polowanie. Wczoraj musiał rano wstać z powodu obowiązku, więc dzisiaj wolał wyspać się spokojniej. Po chwili dłuższej wstał i zaczął czyścić się. Jakiś mech lekko pobrudził mu futro, a chodzenie w brudnym futrze było okropne. Dziękował w takich chwilach klanu gwiazdy, że posiadał krótką sierść. Nie miał nawet szans na posiadania, on nie miał i bracia też. Gdy uznał, że jego sierść jest czysta mógł wyjść do obozu, może by zaniósł karmicielką jedzenie? Słyszał, że partnerka Miętowej Gwiazdy spodziewa się znowu kociaków. Uznał to za cudowne wieści, sam nie zamierzał mieć kociaków, jednak sama wieść wydawała się cudowna. Kociaki były ładne i miłe często, tylko wymagały dużo opieki. Chciał pomóc jakoś karmicielką, więc wyszedł z legowiska. Najpierw zaniesie karmicielką jakąś zwierzynę, a potem sam zje. Najpierw królowe mają jeść, więc poparł swój wybór tym. Podszedł spokojnie do sterty i rozejrzał się po niej, mała nie była, chociaż w porze nowych liści bywało więcej. Pojęcia nie posiadł co najbardziej lubi Jemioła, czy Zajęczy Omyk. Wziął w zęby wężom i poszedł powoli do żłobka. Sam nie przepadał za wężami to miał nadzieje, że, któraś z karmicielek będzie chciała go zjeść. Uważałby nie potknąć się o swoje łapy czy węża. Co to by był za wstyd! Na oczach niektórych klanowiczów. Wszedł spokojny do legowiska karmicielek i kociaków, rozglądając się, jedyne kociaki, które były bardzo młode potomki Miętowej Gwiazdy. Point położył pożywienie obok Jemioły.
– Mam nadzieję, że będzie ci smakować. – powiedział niepewnie, patrząc na kotkę.
– Podziękuję, dasz proszę Zajęczemu Omykowi. – odpowiedziała mu kotka. Nie marudził, przecież miała prawo nie chcieć. Wziął zwierzynę w pysk i położył bliżej szylkretowej vanki.
– Mhh to do widzenia. – Spojrzał po raz ostatni na karmicielki i wyszedł. Mógł teraz sobie spokojnie zjeść i przygotować się do reszty dnia w klanie. Po krótkim czasie usłyszał głośny wrzask, że żłobka. Nie wiedział, co się dokładnie działo, rozglądał się nerwowo. Przestraszył się, że cokolwiek mógł zrobić źle, i to z jego winy mogło się komuś coś stać.
Nie, Nie, Nie, to nie jest z tobą związane. Nigdy czarne scenariusze się nie sprawdzają. – myślał sobie rozglądając się. Patrzył w swoje łapy, analizując dźwięki, nie chciał patrzeć. Zestresował się, że to naprawdę mogła być jego wina. Słyszał coraz większe szepty związane z obecną sytuacją, nie chciał się tym interesował. Chciał wstać i odejść jednak jego ciało mu odmówiło posłuszeństwa. Próbował przekonać siebie samego, że nic się nie stało i może kociak zniknął karmicielce z pola widzenia i się przestraszyła. Na pewno. Nic wielkiego.
***
Ostatni raz spojrzał na tereny swojego byłego klanu.
Mogłem tłumaczyć im, że to nie ja! Tylko milczałem jak głupek, jestem ogromnym mysim móżdżkiem. – powtarzał sobie rozglądając się. Stracił dom, stracił rodzinę, stracił wszystko. Nie miał nikogo innego, niż rodzeństwa, teraz ich teraz nie miał. Gdy dowiedział się co się stało z jego winy czuł się podle, z jego winy zginęły dwa kociaki! Mógł sprawdzić, przemyśleć, wybrać inne zwierzę! On znowu zawiódł, on znowu skrzywdził kogoś. Jego mentor miał rację, był nikim. Lepiej może, że Fałszywy nie musiał go bronić ani jego dziwności znosić? Nie zauważył, kiedy zamiast iść stanął w miejscu, czując mokre ślady. Musiał sobie poradzić sam w porze opadających liści.

06 sierpnia 2021

Od Mlecznego Płatka

Point leżał zdenerwowany w legowisku, nie mógł spać tej nocy. Pomimo licznych próbuj zaśnięcia nie zdołał tego zrobić. Od dawna czuł niepokój szczególnie jak Miętowa Gwiazda brał do siebie niektóre koty i o coś je pytał. Kocur nie rozumiał, po co ich woła i podobno o coś wypytuje, sam nie wiedział, bo nie był pytany. Chociaż stresował się jak mało kto, że zostanie kiedyś tam zawołany i zapytany oraz coś poplącze. Bał się jak chyba niczego, że zostanie wyrzucony i wtedy nie da sobie rady. Słyszał wiele razy o samotnikach, którzy byli wychudzeni oraz umierali. Bywały historie, że samotników zabiło jakieś dzikie zwierzę czy dwunożny. Tych głównie się bał, podobno byli potworni! Do tego chodzili na jakiś dwóch łapach czego on sobie nie wyobrażał, no, że jak? Powinni tracić już dawno równowagę, i nie mieli ogonów! Poczuł, jak sierść na karku mu się jeży, ohydny widok wyobrażenia sobie jak mogli wyglądać przestraszył go. Usłyszał dziwny dźwięk, na co podniósł przerażony wzrok, co to było?! Zaniepokoiło go, że reszta śpi, przez myśl przeszło mu, by obudzić Drożdża lub Fałszywego jednak zrezygnował. Na pewno to nic i tylko drzewa, na pewno. Po chwili dłuższej ciszy wstał na chwiejących łapach, rozglądając się. Musiał wyjść i sprawdzić, srebrny wiedział, że bez tego nie zaśnie. Szedł niepewnie do wyjścia, rozglądając się po innych. Byli tacy spokojni, nie wiedzieli, co teraz przeżywa. Gdy był krok przed wyjściem jego czarne myśli przybrały siły. Chociaż powtarzał sobie, że jest silny i da radę strach przed dziwnym dźwiękiem go przytłaczał. Kilkanaście uderzeń serca minęło, zanim wyjrzał poza legowisko, gdy to zrobił uspokoił się. Nic się nie działo, to musiał być jakiś ptak czy wiatr. Odetchnąłby uwierzyć, że na pewno nic się nie dzieje.
***
Oglądał spokojnie wszystkie koty, jedni wychodzili do obozu drudzy wchodzili. Inni nie wychodzi do tej pory i rozmawiali albo czyścili futra, ewentualnie jedli. Sam Mleczny Płatek kończył czyścić swoje łapy. Nie wiedział, nawet kiedy w nocy mogło mu się aż tak po kołtunić. Jedyne jego szczęście było to, że miał krótką sierść, do której mało co się wplątywało, nie zazdrościł Rozżarzonemu Sercu długiej sierści, chociaż w zimie mieli lepiej. Wszystko miało swoje wady i zalety niestety. Po jakimś czasie rozmyślania wstał, będąc kolejnym, który miał wyjść z obozu. Czekał go patrol graniczny z kilkoma kotami, których imion nie spamiętał przez rozmyślenia.

23 maja 2021

Od Mlecznego Płatka

Srebrny point szedł przez las, rozglądając się. Podziwiał lekko brązowe liście na drzewach. Cieszył się, że nie widział jeszcze ciemnych liści. Zatrzymał się na chwilę, patrząc na niskie drzewko z brązowym liściem. Kochał porę nowych liści, mógł wtedy podziwiać piękne rośliny. Rośliny lubił, może nie aż tak, by chcieć kiedyś być medykiem ani by coś wiedzieć od nich. Z wyglądu mu się podobało, niektóre bywały fioletowe, niektóre białe jak śnieg, a jeszcze inne niebieskie jak wieczorne niebo.
– Idziesz Mleczny Płatku? – usłyszał głos Ciemnej Doliny. Opuścił wzrok na czarną, kiwając głową na znak zgody. Do tej pory podziwiał w pewnym sensie kotkę za przygarnięcie go wraz z braćmi, lubił ją i Piaskową Wydmę. Wychował się z nią, ona dbała o niego bardziej, niż Maślakowy Zagajnik.
– Idę. – odpowiedział robią krok. Szedł na patrol wraz z innymi kotami. Ktoś musiał to robić racja? Dogonił ostatnią członkinię patrolu. Po chwili można było usłyszeć tylko kroki łap o podłoże. – Mh-h co u-u ciebie-e? – powiedział niepewnie. Lubił ciszę, jednak nie, aż taką.
– Chyba dobrze. – odpowiedziała mu krótko. Mleczny Płatek był zadowolony, że dostał jakąś odpowiedź. Może krótka, jednak była. – A co u ciebie? Jak się czujesz jako wojownik?
Spojrzał przed siebie. Nie wiedział, co odpowiedzieć, za krótko nim był.
– U mnie-e dobrze-e chyba-a, czuje-e się wolniej-jszy. – powiedział niepewnie. – Będą-ąc wojowniki-iem czuj-je się lepi-iej.
– To bardzo dobrze. – odpowiedziała jej.
***
Skradał się powoli do myszy. Chciał już coś upolować, a między liśćmi miał problem. Jego sierść, a dokładnie jej kolor nie nadawał się do polowania w większości pór roku. Tylko chyba w porze nagich drzew. Wcześniejszy ptak uciekł jej przez hałas spowodowany spadkiem małej gałęzi niedaleko samego ptaka. Odetchnął cicho i spiął mięśnie. Podniósł lekko ogon, by nie szurać nim po ziemi na pewno. Skoczył na mysz, zabijając ją łatwo.
– Udało się. – powiedział dumny, podnosząc głowę.

Od Mlecznego Płatka

 Siedział świeżo po mianowaniu, rozglądając się po obozie. Wiedział, że musi przemilczeć całą noc. Podniósł wzrok na niebo, kilka chmur układało się w różne kształty. Pierwsza wyglądała jak kawka bez skrzydeł, druga jak patyk połamany, przy trzecim zastanowił się. W końcu przypomniało mu to kilka rzeczy, od trawy do węża albo ogona. Zdecydował się, że chmura wygląda jak ogon tylko taki zjeżony. Usłyszał nagle podejrzany dźwięk. Rozejrzał się od razu przerażony, sierść zjeżyła mu się na karku i ogonie. Wziął szybko oddech. Po chwili jego niebieskie ślepia zaobserwowały ptaka. Wypuścił powietrze z pyska. Teraz zostało mu tylko przeżyć do rana.
***
Kocur otworzył oczy padnięty. Nie mógł się przyzwyczaić dalej do bycia wojownikiem. Całą ostatnią noc pilnował obozu, by wszystko było dobrze po mianowaniu. Najbardziej się martwił, że zaśnie podczas czuwania, nie stało się to na szczęście. Chyba nie darowałby sobie, gdyby nie czuwał w pełni. Podniósł się z leżenia, oddychając spokojnie, nie musiał się już denerwować, że niezostanie mianowany. Teraz pojawił się kolejny strach, strach, że zostanie cofnięty do rangi ucznia. Cofnięty tak jak Śnieżna Łapa. Przecież taka rzecz mogła się każdemu wydarzyć. Poczuł ból w brzuchu. Głód. Ta myśl przeszła mu przez głowę. Wstał w pełni i wyszedł niepewnie. Zmrużył oczy, gdy promyki słońca padły mu na głowę. Musiał się zatrzymać, by przywyknąć do światła. Rozejrzał się niepewnie po dłuższej chwili, widział Zadymiony Pysk jedzącą ptaka, Pląsającego Wiesiołka, który czyścił swoją burą sierść. Popatrzył przypadkiem na Muchomorową Cętkę liżącego się ze Srebrną Grzywą, gdy tylko to zauważył odwrócił wzrok. Nie czuł się wygodnie jak patrzył na liżące się pary. Przeciągnął się szybko i zaczął iść niepewnie do sterty zwierzyny. Mógł wreszcie jeść bez pozwolenia, było to dla niego ogromne szczęście. Poczuł trochę większą wolność. Podszedł bardzo niepewnie do sterty. Chciał wziąć drozda nawet się oblizał lekko na myśl o nim. Wziął go, jednak poczuł, jak uderza w kogoś łeb. Zrobił bardzo szybko krok w tył, mrużąc oczy.
– Przepraszam-m. – mruknął przerażony. Bał się, że zrobił komuś krzywdę. Dopiero po chwili odważył się spojrzeć w kogo uderzył. Zobaczył przed sobą Bluszczową Łapę. – Napraw-dę-ę przepraszam-am, weź-ź tego-o ptaka-a. Wezmę-ę inne-ego ptaka-a czy-y zwi-erzyn-e. 
<Bluszczowa Łapa?> 

22 maja 2021

Od Aroniowej Łapy (Mlecznego Płatka)

Kocur siedział zmęczony. Czuł, że zawiódł wszystkich i wszystko. W końcu nie był mianowany, nie miał ucznia, jego mentor umarł szybciej, niż on zdążył się wyszkolić. Uznawał ostatnią rzecz jako jego największym zawodem. Bał się Omszonej Mordki, jednak miał nadzieję, że doczeka się mianowania i niebieski powie mu “Jestem zadowolony”. Chociaż to by się nie wydarzyło prawdopodobnie to point marzył o tym. Lubił marzyć o lepszym życiu czy mianowaniu. W końcu jego życie dawało mu w kość, a Aroniowa Łapa uznawał, że po prostu go nie lubi. Ciągle też był zdziwiony co zrobili jego rodzice złego, że klan gwiazdy daje mu takie życie albo i może on coś złego zrobił, ale nie pamięta. Nie wiedział. W końcu był młody i nie rozumiał dużej liczby rzeczy.
***
Nie wiedział, co go czeka tego dnia, jednak zapowiadało się to dość interesujący dla niego. Mógł oczywiście w rzeczy samej się nie spodziewać, jednak to, co się stało przebiło jego najśmielsze oczekiwania co do tego dnia. Gdy usłyszał o zebraniu klanu podniósł się niechętnie. Nie wiedział, po co idzie, był przekonany, że nie uda mu się na pewno być mianowany. Poszedł tak naprawdę po to by zobaczyć co się działo w klanie, do tego wolał uniknąć późniejszych kłopotów z brak obecności. Podniósł wzrok na rudego vana na miejscu lidera.
– Ja, Lwia Gwiazda, przywódca Klanu Klifu, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego, szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Aroniowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia? – Serce pointa zaczęło walić. Nie wiedział, co ma powiedzieć. Wiedział, że musi obiecać, słyszał podczas mianowania swojego rodzeństwa co ma robić. Tylko dalej się stresował.
– Przysi-ięga-mm. – powiedział, zamykając oczy. Zaczął się coraz bardziej stresować. Bał się, że dostanie głupie imię.
– Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Aroniowa Łapo, od tej pory będziesz znany jako Mleczny Płatek. Klan Gwiazdy cieni twoją siłę i lojalność, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Klifu. – Podszedł niepewnie do lidera i dotknął jego barku. Trząsł się i myślał, że jego łapy są strasznie miękkie. Usłyszał wśród tłumu wiwatującego, jego imię głos Fałszywego Serca za co poczuł się szczęśliwy, że wreszcie jest równy co bracia. Teraz czekała go tylko noc czuwania.
Mleczny Płatek. – powtórzył w myślach. Podobało mu się nowe imię, takie … ładne jego zdaniem. Nic więcej nie umiał dodać sobie. Westchnął cicho, postanowił, że całą noc będzie skupiony w pełni i niczego nie przegapi. Odszedł od lidera, patrząc w swoje łapy. W końcu jego marzenie się spełniło. 

16 maja 2021

Od Aronii (Aroniowej Łapy) Cd Szczawiowego Liścia

– Cześć, mała. Nazywam się Szczawiowy Liść. Jestem najlepszym, najprzystojniejszym, najmądrzejszym i najwaleczniejszym wojownikiem Klanu Klifu. Słuchaj, nie martw się tym, że masz opóźnione mianowanie. Na pewno dostaniesz super mentora i wszystkiego się szybko nauczysz. – mówił liliowy
– Pro-s-sz-e p-an-na, ja-ja j-est-tem-m kocu-rem. – odpowiedział bardzo cicho i niepewnie. Na twarzy syna Berberysowej Gwiazdy można było zauważyć zdziwienie. Dla kociaka fakt, że był kocurem był dość oczywisty, a słowa wszystkich wokół, że jest kotką go martwiły. Nie rozumiał, skąd brali taką informację.
– Kocurem? Pachniesz kotką i wyglądasz jak kotka. – liliowy popatrzył zdziwiony na pointa.
– Jestem-em kocu-rem ja-k Drozd-d czy Fał-szy-wy. We trójk-kę jesteś-śmy kocurami-i. – wydukał.
– Drozd? Fałszywy? Kim oni są?
– Moi-i su-uper-r braci-ia. – wydukał. Bał się kocura w końcu go nie znał. Nie wiedział, czy nie będzie jak Maślakowy Zagajnik, taki dziwny.
– Rozumiem. – odpowiedział.
– POW-iedział-ł pan-n że-e jest-t pan-n najlepszym-m wojowniki-kiem, to jeś-st pan Lidę-erem alb-o zastępcą? Podobn-o oni-i są-ą najlepsi-i. – mówiła niepewnie.
– Nie jestem ani zastępcą, ani liderem, jednak nie muszę być, by być najlepszy, ani najładniejszy. A jestem i nikt tego nie kwestionuje.
– Naj-jaładniejsz-y? Są-ą zawody-y b-y to spraw-dzi-ć? 
– Nie potrzeba żadnych zawodów bym wiedział to i by inni to wiedzieli. – Niebieskie oczy popatrzyły na pędzelki kocura zaciekawiony. W końcu on takich nie miał, więc uznał, że to jakieś oznaczenie mądrych kotów? Po chwili też poczuł wstyd, że się nie przedstawił kompletnie.
– Zap-pomnia-Lem-em, j-es-t-tem Arionia-a. – powiedział, mając nadzieję, że ten go zrozumie. 
***
(Przed wydaniem kto zabił Berberysową Gwiazdę)
Uczeń postanowił tego dnia zapytać się Szczawiowego Liścia co u niego, w końcu pamiętał go trochę, jak był kociakiem i głupio lekko mu było, że nie odzywał się do kocura. Jego zdaniem to było niekulturalne. Rozejrzał się, bo obozie, szukając liliowego futra, które z tego, co pamiętał było najpiękniejsze. Nie miał zbytnio problemu z zauważaniu kocura z powodu, że w klanie nie żyło zbytnio dużo kotów z liliowym futrem. Wziął wdech i wydech, po czym zaczął po chwili podchodzić. Stresował się bardzo.
– Dzie-eń dób-ry pr-oszę-ę pan-a kt-tóry-y jest-st najlepsz-y wojo-ojownikiem, jes-st najmądrzej-szy-y i-i najładnie-jszy? – powiedział do wojownika. Najbardziej się bał, że pomylił koty, tego strasznie.
<Szczawiowy Liść? Przepraszam że tak długo!> 

10 maja 2021

Od Aroniowej Łapy Cd Fałszywej Łapy

Aroniowa Łapa popatrzył na brata zdzwiony. Gdzie był to było świetne pytanie. Samo zgromadzenie źle kojarzył.
– Był-em, gdzie-ś-ś w tł-umie-e kotów. – odpowiedział niepewnie, wzdychając. – Bałe-em się. Jeszcze ten dziwny kocur obok ciebie stał, okropny był. Sam-o zgro-madzenie-e było-o dzi-iwne-e. Lide-erzy pa-trzy-li-na na-s, z-z tak-ą wyższością-ą chyba rozumies-sz co-o mam n-a myśli.
– Liderzy nie są tak silni jak się wydają, po prostu na nas patrzą z wyższością i tyle. – odparł kocur. Drugi z kocurów zdzwił się na jego słowa, jak liderzy mieli nie być tacy silni? W końcu byli liderami, więc musieli wszystko świetnie robić! Podejmować decyzje, nie bać się, patrzeć w przyszłość. Musiało to być męczące zdaniem srebrnego kocura.
– Seri-o-o? O-oni-i są-ą prz-ecież-ż ta-acy si-ilni. Klan-n Gwia-zdy-y ich-h lubi, dają-ą i-m życia-a.
– Taa. – przewrócił oczami Fałszywa Łapa. – Nie martw się, nic ci nie zrobią, bo się ze mną policzą.
– Dzi-ęku-je, nie-e wie-sz jak-k cię ko-cham. – zamruczał.
– Ja ciebie też. – odparł. – A jak ci idzie trening? – Uczeń Omszonej Mordki popatrzył się w bok, jak mu szło? Nie miał pojęcia kompletnie porównania jego zdaniem z rodzeństwem, jeśli chodzi o umiejętności.
– Chy-ba źle-e. – Popatrzył się w swoje łapy jakby były najciekawsze na świecie. – Oszona Mordka-a jest, wymagając-y ba-rdzo. Ja-k Ci-i idzie-e tre-ning? Ma-sz wymagaj-jącego mentora-a?
– Zimorodkowy Blask jest jakiś dziwny. Taki … no dziwny. – odparł. – Jednak nie martw się, na pewno nie idzie ci bardzo źle. Będziesz na pewno mianowana niedługo. 
– Zimor-rodkowy Bl-łask? Ma-a dziwn-ne imię-ę.
***
Point siedział zgarbiony przed legowiskiem uczniów. Po ostatnim zgromadzeniu denerwował się, nie spodziewał się, że mogą być takie zamieszania. W końcu on nie widział rozwiązania w sile, a koty kłóciły się na nim i biły. Aroniowa Łapa nie rozumiał dlaczego tak robili, skoro kodeks wojownika mówił jasno, że na zgromadzeniach ma być pokój. On sam nie chciał ostatnio iść, jednak poszedł i żałował. Do tego wiedział, że na pewno jest daleko do mianowania. Miał nadzieję, że chociaż jego brania zostaną mianowani niedługo, wiedział, że oni nie zasługują na niebycie mianowanym i powinni być wojownikami. W końcu Prędka Łapa była Prędkim Wichrem, Falowana Łapa była Rozżarzonym Sercem, a oni dalej byli uczniami. Nie miał złości do dzieci Miętowego Strumienia, że byli mianowani, tylko było mu szkoda Fałszywego i Drozda, że dalej byli “łapami”. Nawet byli najstarszymi uczniami!
– Aronia? Coś się stało, że siedzisz taka przygnębiona siostrzyczko? – Usłyszał głos Fałszywego.
– Myśl-ę nad-d tym-m czem-mu nie-e jeś-stę-śmy mi-anowan-i? M-oż-e to-o wina-a ż-e nasz-za ma-AMA-a nie ży-je? Mas-z POM-myśl dlaczego-o? Ja-a ni-e widz-ę zby-tnio-o pomysłów-w. – powiedział smutno. – I nie-e jestem-em siostrą-ą bracie-e.
– Zapominam czasami jednak dla mnie jesteś kochaną siostrzyczką. Do pierwszego pytania niestety nie znam odpowiedzi. Nie musisz się martwić pomimo tego, na pewno niedługo będziemy mianowani. Może byś chciała podzielić się ze mną myszą?– uśmiechnął się słabo liliowy.
– Z-z tobą-ą zawsze-e. – uśmiechnął się.
<Fałszywa Łapa?> 

27 kwietnia 2021

Od Aroniowej Łapy

 Kocur siedział przed legowiskiem uczniów. Patrzył co jakiś czas na mysz, którą wziął, chciał ją zjeść za chwilę, jednak nie szło mu. Wcześniej ugryzł mysz z raz i przełknął, wiedział, że musi ją dokończyć jeść, chociażby z powodu kodeksu wojownika, który nakazywał nie marnować jedzenia. Do tego był głodny, bardzo głodny. Trening go zmęczył jak zawsze. Wypominał sobie dalej, że był słabszy od rodzeństwa. Zawiódł się sam sobą, że w wieku 15 księżyców dalej był uczniem. Starał się na treningach pomimo wymagającego mentora. Omszona Mordka naprawdę była wymagający do tego miał swój “ostrzejszy” charakter. Był ostry, surowy i nie tolerujący. Aroniowa Łapa próbował sobie wytłumaczyć jego zachowanie tym, że kocur miał gorszy okres w życiu, tym, że może nie miał z kim porozmawiać, czy też miał ciężkie życie. W końcu jego zdaniem nikt się nie rodził z takich charakterem. Wziął kęsa myszy, chciał już iść spać. Podniósł łeb, słysząc głosy czyjeś. Obejrzał się szybko wokół siebie. Zauważył Szemrzącą Łapę, która rozmawiała z Falującą Łapą. Odetchnął cicho. Przestraszył się nagłych dźwięków które wydali wcześniej uczniowie. Po chwili zauważył też Kalinkową Łapę dzielącego się myszą z Prędką Łapą. Nie musiał zazdrościć dzieciom Miętowego Strumienia jedności jako rodzeństwo, bo sam był blisko z Droździą Łapą i Fałszywą Łapą. Obu kochał i spędzał z nimi jak najwięcej czasu. Z burym bratem dogadywał się bardzo dobrze, rozumiał jego strach, bo sam się bał często. Liliowego brata podziwiał i był jego wzorem do naśladowania. Nie mógł powiedzieć nigdy, że jego rodzice są jego wzorami do naśladowania, bo Maślakowy Zagajnik wolał nawet nie wspominać, bo się jej bał, a ojca nie znał. Nigdy kocur się nie przyzywał do kociaków. Uczeń, gdy był młodszy często myślał kim jest jego ojciec. Obecnie tego nie robił zbyt często. Zaczął jeść mysz do końca i postanowił, że pójdzie spać. Senny był, więc nie chciał się męczyć siedząc by udawać że nie śpi.

27 marca 2021

Od Aroniowej Łapy

To był jeden z dni, w których Aronia zastanawiał się czy nadaje się do bycia uczniem. Postanowił, że po treningu pomoże w sprzątaniu żłobka Droździej Łapie, oczywiście jak nie skończy przed jego przybyciem. Śnieżna Łapa nie mógł im pomagać z tym, stał się wojownikiem i jednym z kolejnych ideałów by stać się jak kocur. Do tego jego imię zdaniem syna Łabędziego Pluska dodawało mu siły. Wszedł zamyślony do kociarni i rozejrzał się, zobaczył Prędkiego i Falkę którzy się bawili w berka. Mimowolnie przypomniał sobie jak próbował naśladować w tej zabawie Słoneczko i Śnieżka. Gdy też prosił Fałszywego. Położył mysz obok Zajęczego Omyku.
– Dzie-ń-ń dobr-bry?- powiedział niepewnie i spojrzał na karmicielki.- Po-tr-zebuj-ujecie-e jeszcze-szczę cze-ego-ś?
Miał szczerą nadzieję, że żadna z królowych nie będzie chciała czegokolwiek i powiedzą, że ktoś im wszystko już przyniósł. Przyniósł jedzenie, tak jak zaobserwował u innych kotów. Tylko nie widziałby inne koty coś innego przynosiły, nie wpadł na pomysł czemu odwiedzający potrafili przynosić szyszki i patyki. Jak był kociakiem nikt nie przynosił mu takich rzeczy, odbiło się to na jego kreatywności co przynieść.
– Nie, Droździa Łapa przyniósł nam dzisiaj i wymienił mech - odpowiedziała na pytanie ucznia. Niebieskooki posmutniał na myśl, że nie zdążył pomóc bratu. Poczuł, że zaniedbuje go i zbyt dużo czasu spędza z drugim z braci. Kiwnął głową na znak zrozumienia słów szylkretowej. Obrócił się i wyszedł, ze żłobka.

*** 
(jeszcze przed zgromadzeniem)
 
Tego dnia Aroniowa Łapa postanowił, że pójdzie i poszuka niedaleko obozu zabawek dla kociaków. Udało mu się poprosić Droździą Łapę o pomóc w tym zajęciu. Umówili się po treningach. Na początku kocurek się bał zapytać jednak przęsło na końcu mu to przez gardło i ku jego zadowoleniu jego brat się zgodził. Uczeń Omszonej Mordki czekał przed legowiskiem uczniów wypatrując burasa. Gdy ujrzał wchodzące do obozu dwa koty podniósł wzrok na nie, Barwinkowy Podmuch oraz syn Łabędziego Plusku wchodzili razem. Na ich widok podniósł się i zaczął iść niepewnie. Na jego twarzy było widać strach przed kotami, bał się głównie czarnego wojownika. Dorosły kot odszedł po chwili po krótkiej wymianie zdań. Srebrny podszedł do brata i po chwili dzieliła ich długość ogona. Przełknął ślinę głośno i uśmiechnął się do brata.
– To-to Idzi-emy-y? Mus-imy-y poszuka-ć-ć szy-szek i-i patyków-ów dla-a kociaków-w - powiedział niepewnie.

<Drozd? Bracie wyprawa po zabawki dla kociaków>
5 pkt

23 marca 2021

Od Aronii (Aroniowej Łapy) Cd Fałszywego (Fałszywej Łapy)

Srebrny martwił się o brata. W jego głowie kłębiły się myśli czemu brata nie ma obok niej. Kochał się od niego się uczyć pewności siebie. By nie płakać tyle, jednak ta nauka źle mu ona szła. Bał się zapytać swojego drugiego brata co się dzieje, że Fałszywego nie ma, bo o niego się martwił. Przestał nawet myśleć, że znowu będzie myśleć, że jest jego siostrą, a nie bratem, po prostu chciał go zobaczyć. Do tego się stresował, że niedługo mieli być mianowani, a nadal nie czuł się pewnie. Myśl, że będzie Aroniową Łapą przerażała go z dnia na dzień coraz bardziej, chciałby, by jego brat go uczył. Wiedział jednak, że to niemożliwe i dostanie prawdopodobnie obcego kota, z którym będzie musiał codziennie spędzać czas.
– Fałszywy-y wróć-ć do nas-s.- powiedział szeptem opuszczając głowę.
***
Point siedział zmartwiony w żłobku, nie rozumiał czemu wszystko złego mu się przytrafiało. Widok śmierci Aroniowej Gwiazdy, pomimo że kocur nie wiedział, że to był lider klanu Nocy to jednak na wspomnienie o umierającym kocie na jego oczach pojawiał się u niego histeryczny płacz. Do tego, pomimo że wiedział, że ukończył sześć księżyców nie był dalej mianowany. Uznał, że Lwia Gwiazda nie uznawał go godnego bycia uczniem dalej. Pomyślał, że skoro rudy lider nie mianował go to wiedział, że nadaje się tylko do bycia w żłobku i sprzątać. Bał się, że jakby go uznał już za ucznia to nazwie go “Płacząca Łapą” czy innym płaczem.
***
Dość młody uczeń ziewnął cicho. Zmęczył się treningiem z Omszoną Mordką, bał się niebieskiego. Uważał go za przerażającego. Choć znalazł kilka podobieństw między nim a Fałszywą Łapą. Oboje byli pewnie siebie, umieli wyrazić się bez jąkania. Kocurek wpadł nawet do głowy pomysł, że jego mentor jest ojcem Fałszywej Łapy. Byli podobni jego zdaniem, tylko wygląd mu się nie zgadzał. Wziął zwierzę ze sterty w obozie w pysk i podszedł do swojego brata. Położył obok niego mysz i usiadł obok kocura.
– Fałszyw-wy? Two-oim-m ość-em jest-t Oms-żona-a Mord-rdka? Bo-bo podobni-bni troch-ę jeste-steście.- wydukał patrząc w łapy rodzeństwa.
<Fałszywy? Masz Mądro brato-siostrę.>

16 lutego 2021

Od Aronii Cd Fałszywego

Patrzę na brata. On się umie uśmiechać! Tak ładnie wygląda! Nawet pięknie!
– Nią-o diobzie-e tio gio-onie cięt-t.- mówię niepewnie i staram się biegną za bratem. Szybki jest. Nic dziwnego, w końcu brat musi być cudowny! Umie nie płakać, nie boi się nikogo pewnie. Ciekawe jak być kimś takim. Do tego pięknie wygląda. O wiele ładniej, niż ja! Czy mama? Drozd wygląda jak mamusia, więc też tak samo jak ona. Machał łapkami i biegnę dalej przed siebie. Nie dogonię go. Za szybki jest.- Szyb-bki jes-sities, n-ni zła-apię ci nigdy-i.
– Złapiesz. Dziasz riadię.- odpowiada z miarę miłym głosem? Jak na niego to strasznie miły jest.

***

Gdzie mama? Gdzie mamusia? Mamusia! Nie widziałem jej od wczoraj. Wczoraj też dostałem jakieś dziwne zioła. A dalej nic nie pamiętam. Rozglądam się panicznie na boki. Mamy nie ma dalej. Minęło kilkanaście uderzeń serca, a jej nie ma. Wczoraj zniknęła. Może znowu wyszła, ze żłobka? Czasami znikała tak. Wtedy Ciemna Dolina czy Piaskowa Wydma się nami opiekowali. Nawet jak chcą to nie zastąpią mi mamusi! Kochanej, która mną się “opiekowała”, czasami coś fuknęła, ale to jej sposób na okazywanie miłości! Tak jak Fałszywy, on nie płaczę by pokazać miłość. Dlatego wiem, że Drozd mnie kocha, bo płaczę. Tylko ja nie płaczę by pokazać miłość, cóż, ze mną jest nie tak. Nie dość, że podobno jestem kotką, choć jestem pewny, że jestem kocurem, tylko to słowa Fałszywego mnie zastanawiają “siostro”. Pewnie się myli po prostu. Tylko zwracałem mu uwagę, że wolałbym gdyby nazywał mnie “bratem”. On by nie mylił się ani zapominał! Jest zbyt cudowny. Chciałbym być kiedyś taki jak on, dzielny, odważny, umie nie płakać. Nie będę taki nigdy. Jestem gorszy od niego, od zawsze. Widząc obojętną minę pointa podchodzę do niego niepewnie. Niech się tylko nie gniewa, niech się tylko nie gniewa proszę. Może Braciak zły nie będzie?
– Bracie-e? Dlaczego-o mamy-y nie-e ma-a? Przecież-ż ona-a nas-s tak-k kochała-a, to-o czemu-u nie-e wraca-a od-d wczoraj-j?

<Fałszywy?> 

21 stycznia 2021

Od Aronii

*gdy kociaki otworzyły już oczy*

Obserwuję otaczający mnie świat. Dziwnie tutaj. Mama ciągle patrzyła na nas dziwnie, szczególnie na mnie i Fałszywego. Boje się trochę brata, jednak czuję do niego coś tak jak to mamy i Drozda. Podnoszę się i próbuję przejść trochę dalej od mamy. Dorosłe koty często tak robią tylko, że im to wychodzi. Po chwili jednak ląduję na ziemi. Dlaczego mi to nie wychodzi? Czując na sobie wkurzone spojrzenie mrużę oczy przerażony. Słoneczko i Śnieżek turlają między sobą mech. Może bym spróbował zrobić tego z Fałszywym? Nie. Zbyt się boję, przysuwam się niepewnie do brata. Czując, że sierść na karku jeży mi się kulę się mocniej. Dlaczego ciągle tak dziwnie się czuję?! I czy inni tak się czują? Piaskowa Wydma i Ciemna Dolina nie wydają się tacy. Bardziej … nie wiem jak określić. Mają “uśmiech” na twarzy, jak oni to robią? W nim miło wyglądają, Maślakowy Zagajnik chyba też nie umie tego robić. Pewnie dlatego. Muszę się tego nauczyć! Wtedy mnie pewnie pochwali! Bo opanowałem coś czego ona nie umie!

***

Siedzę obserwując zabawę kociaków. Szkoda, że moi bracia się nie chcą bawić tak jak oni. Wtedy bym mógł dołączyć. Jednak … mógłbym usiąść obok Fałszywego, może on zaproponuję? W końcu on dużo mówi! Podziwiam go za to. Podchodzę do pointa. Liliowy patrzy na mnie. Ładny jest. Siadam obok niego niepewnie. Czuję, że sierść mi się jeży na karku. Spokojniej, on jeszcze nic ci nie zrobił. Oddychaj. Biorę głębszy oddech.
– Cio tam siostro?- mówi Fałszywy. To do mnie? Odwracam głowę w tył, nikogo tam nie ma. Tylko ja … do mnie powiedział może? Tak jak mama często do mnie mówi jak do kotki, a nią nie jestem! Dlaczego oni się mylą? A do innych się nie mylą, dziwni są.
– Siostrio? Kicouriem jiak tii jistiem prziciż.- odpowiadam niepewnie.- Pio-o baiwmy siet?
Kulę lekko się, niech nie reaguje krzykiem. Proszę. Co się stanie gdy się zgodzi? Normalnie byśmy się bawili? Tak jak inne koty? To chyba niemożliwe. Nie mamy “taty” jak inni, ciekawego czy on też się boi wszystkiego jak ja? Może jest taki jak Fałszywy? I dlaczego nie przychodzi do nas jak Piaskowa Wydma? On odwiedza nas strasznie często! Miły jest. 

<Fałszywy? Przepraszam za gniota>