Spojrzała na liliową kotkę.
— Co będziemy dzisiaj robić? — spytała z entuzjazmem w głosie, podskakując u boku mentorki. Miała nadzieję na walkę, jednak wiedziała, że ze wszystkiego się ucieszy.
— Poćwiczymy polowanie — odparła z uśmiechem Ćmie Mżenie — Ale najpierw musisz sobie znaleźć zwierzynę. Powiedz, co czujesz i słyszysz.
Uczennica otworzyła pyszczek, aby posmakować powietrza.
***
Zagłębiła pazury w śniegu zirytowana. Nie udało jej się. Wytropiła mysz, ale kiedy skradała się do niej, nastąpiła na suchą gałązkę, która głośno pękła pod ciężarem jej łapy. Machnęła gniewnie ogonem i podążyła za Ćmim Mżeniem do obozu.
***
— I jak poszło? — spytała Jasna Łapa, na co szylkretka się nastroszyła. Już była w złym nastroju, a dodatkowo jej siostra musiała o wszystkim wiedzieć. Poza tym wciąż miała Jasności za złe to, że dostała Łabędzi Tan jako swoją mentorkę. To było takie niesprawiedliwe! Fiołkowa Łapa, chociaż zawsze starała się, jak mogła, nie została w ten sposób nagrodzona przez Mandarynkową Gwiazdę. I jeszcze to nieudane polowanie…
— A co, chcesz się ze mnie pośmiać? Mysz mi uciekła, proszę bardzo, śmiej się — syknęła ostro i odwróciła się, posyłając przedtem siostrze chłodne spojrzenie.
— Czemu miałabym się śmiać? Przecież to normalne! Mi też kompletnie nie idzie polowanie — odpowiedziała siostra zdziwionym i lekko zmartwionym tonem głosu.
Fiołkowa Łapa znowu na nią spojrzała. Kiedy usłyszała o porażkach Jasności, jej humor trochę się poprawił.
— Ale mi wcale nie idzie tak beznadziejnie. Ostatnio złapałam ryjówkę. Po prostu tym razem mi nie wyszło — mruknęła.
— No właśnie! Jutro na pewno lepiej ci pójdzie.
— No tak, masz rację. Bez sensu byłoby się tym przejmować.
Chciała przeprosić siostrę, że tak na nią naskoczyła bez powodu, ale jakoś to słowo nie przeszło jej przez gardło. Zamiast tego położyła się bliżej i wtuliła nosek w jej czarne futro. Przez chwilę zastanawiała się, czemu tak właściwie gniewała się na Jasną Łapę za to, że dostała wyżej położoną w hierarchii klanu mentorkę. Przecież to nie jej wina.
Poza tym, czemu tak bardzo się przejmowała wszystkim i próbowała się ciągle do każdego porównywać? Przecież Jasna Łapa była jej siostrą, a nie rywalką. Powinny się wspierać i sobie nawzajem pomagać. I Jasność tak robiła, ale Fiołkowa Łapa miała wrażenie, że nie potrafi. Zazdrość i obrażanie się nawet o drobiazgi same jej przychodziły i nie wiedziała, jak to powstrzymać, jak stłumić te nieprzyjemne uczucia. Przecież to nie było dobre ani dla niej, ani dla innych.
Westchnęła cicho. Była już zmęczona, nie wiedziała nawet, czy fizycznie, czy psychicznie. Uznała, że zastanowi się nad sobą kiedy indziej, a na razie pozwoliła sobie odpłynąć do krainy snów.
[505 słów]
[10%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz