BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szczawiowy Liść x Tańcząca Pieśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szczawiowy Liść x Tańcząca Pieśń. Pokaż wszystkie posty

27 sierpnia 2022

Od Szczawiowego Liścia CD. Tańczącej Pieśni

dawno temu

    Obserwacja obozu była jedną z ulubionych codzienności dnia. Mógł to robić wyłącznie wtedy, gdy nie był pochłonięty chodzeniem na patrole, sparingami, czy polowaniem. Szczawiowy Liść siedział wyprostowany, zawsze w tym samym miejscu przy paprociach, z łapami owiniętymi ogonem. Liliową sierść muskał lekko wiatr. Westchnął, przeciągnął się i powrócił do obserwacji. Nazywał te zwyczaje rutyną, ale nie były nieprzyjemne. Lubił mieć wrażenie, że klan go obserwuje i podziwia za godną wojownika postawę. Może nawet nieśmiało pragną się przyłączyć, ale nie chcą go rozproszyć. 
    Kiedy przestał obserwował i mijał legowisko wojowników, jego uszy wychwyciły jęknięcie. Wsunął głowę do środka. Ciekawość zwyciężyła. Nie musiał się długo rozglądać. Tańcząca Pieśń leżała z łebkiem przykrytym łapami. Zmrużył ślepia. Zmartwiło go zachowanie wojowniczki. Może coś się stało i potrzebowała o tym porozmawiać? Po tym jak podszedł do niej bliżej, uniosła na niego niewidzący wzrok. Postanowił od razu zapytać, o co chodzi, omijając powitanie.
    - Co cię trapi? - jego sylwetka delikatnie pochyliła się nad Tańczącą Pieśnią. Ta wstała do siadu natychmiast, przybierając znowu kamienny wyraz twarzy.
    - Nic.
    Szczawik uniósł wyżej pyszczek, ale nie z wyższością. Zaczął się zastanawiać. Wojowniczka należała do kotek, które niechętnie dzielą się informacjami na temat swojego samopoczucia. Warto było jednak spróbować ją przekonać.
    - Gniewasz się na mnie za tamto? Już dawno ci wybaczyłem, że mnie spławiłaś. Byłem z resztą niesprawiedliwy wobec siebie. Kocham kogoś innego i to tak bardzo, że aż przechodzą mnie ciarki w jego pobliżu. Więc czy chodzi o to, że kochasz inną kotkę i nie możesz jej mieć? - zrobił krótką przerwę zanim kontynuował. - Jestem pewny, że jeśli powiesz o co chodzi, to poczujesz się lepiej. Możesz również mnie olać i dalej siedzieć z łapami na głowie. 
    Pamiętał dzień gdy zaczął podrywać Tańczącą Pieśń. Kotka go wtedy poinformowała, że woli kotki, a on musiał się usunąć, wabiony wstydem i urażą. Musiał pogodzić się z tym, że kocha kocura. Zrozumiał, że zawsze wolał. 
    - Nie gniewam się. - mruknęła chłodno. - I nie o to chodzi. Nie chcę o tym rozmawiać, wolę zostać sama. - zbyła go machnięciem ogona.
    Szczawiowy Liść wywrócił oczami. Czego innego mógł się spodziewać. Chrząknął niezadowolony, zanim opuścił legowisko wojowników.

*

    Jego relację z Tańczącą Pieśnią można było nazwać kumpelską. Nie przyjaźnili się, ale nie pałali do siebie niechęcią. Szczawiowy Liść dobrze wspominał tą ślepą, niezależną wojowniczkę. Czasami za nią tęsknił. Ciekawe czy w Klanie Gwiazdy znalazła to, czego szukała. 

08 grudnia 2020

Od Szczawiowego Liścia CD. Tańczącej Pieśni

 Zaprowadził wojowniczkę do jednego z najpiękniejszych miejsc w Klanie Klifu. Może i była ślepa, ale pewnie doceni jego wysiłek. W końcu nie tak łatwo było znaleźć miły zakątek. No dobra, chyba, że było się Szczawikiem! Liliowy usiadł obok kotki. Wydawała się być zamyślona. Pewnie w duchu zachwyca się tym cudownym spotkaniu. Szczawiowy Liść cicho westchnął. Musiał się postarać ją poderwać, nawet jeśli nic nie czuł i jedynie robił to, żeby jego myśli odepchnęły pewnego czarnego kocura. 
- Ostatnio byłem na patrolu blisko granicy z Klanem Nocy. Możemy kiedyś przejść się do rzeki, rybojady są takie głupie, że zdążysz dwa razy krzyknąć "mysz" zanim nas zauważą. - miauknął Szczawik. Może teraz czas na jakiś komplement? Przyjrzał się Tańczącej. - Masz śliczne futro. Co prawda nie tak boskie jak to moje, ale zapewne twoje również jest miękkie w dotyku. Używasz jakiś specjalnych metod wylizywania czy....
- Ej, Szczaw - przerwała mu nagle, w połowie jakiegoś zdania.
Liliowy zamknął pyszczek i wydał z siebie pytające "hm?". Pewnie się udało i teraz go pochwali! A może rzuci się mu na szyję dziękując za te wspaniałe przeżycia? Tylko czy na to nie było za wcześnie, jeśli dopiero randkę zaczęli? Zaszurał łapą po ziemi.
- Ja…. Ja to chyba jednak wolę kotki.
Myślał, że się przesłyszał. Wybałuszył oczy ze zdziwieniem. Zesztywniał w miejscu wpatrzony w kocicę z nieodgadnionym wyrazem mordki. Ona natomiast zdawała się być zaskakująco spokojna. 
- Jak to kotki? 
- No normalnie. 
Jęknął. No pięknie. Druga jego próba podrywu i kaszana. Jeśli nie trafi na geja, to musiał na lesbijkę. Już myślał, że serio mu się udało, ale przeczucie okazało się błędne. Spuścił głowę. Musiał pomyśleć. Czy był sens dalej próbować i na siłę szukać uczuć tam, gdzie ich nie było? Może najwyższy czas pogodzić się ze świadomością, że serce skradł mu pewien wojownik?  Nie zależało mu na zakładaniu rodziny, a opinię w klanie miał już wyrobiona solidnie. A jednak dalej miał wątpliwości, czy podejmuje słuszną decyzję. Dopóki się w pełni nie zdecyduje, musiał to pozostawić w tajemnicy. Zajmie się swoimi obowiązkami, biorąc nawet dodatkowe na swoje barki, byle jak najlepiej służyć klanowi i przy okazji znaleźć ucieczkę od "problemu".
- To co się wydarzyło ma zostać między nami. - mruknął stanowczo. - I powodzenia, Tańcząca Pieśni, jestem pewien, że znajdziesz odpowiednią kotkę. A ja.... a ja już pójdę. 
Szczawiowy Liść podniósł się z ziemi. Ruszył głębiej w tereny Klanu Klifu. Uważnie rozglądał się po okolicy, coraz dalej się oddalając. Dotarł do drzewa do którego zaprowadził pewnego razu Łabędzi Plusk. Wspiął się na samą górę. Położył się na gałęzi, zerkając z niej na widoczne podłożę. 


<Tańcząca? Możemy skip>

29 września 2020

Od Szczawiowego Liścia CD. Tańczącej Pieśni

Szczawiowy Liść zmrużył oczy, dalej przyglądając się kocicy. Tańcząca Pieśń była dla niego zagadką, ale na dzisiaj przesłuchanie dobiegło końca. Jakoś nie chciało mu się wysilać dalej języka, chociaż jakiś smaczków z chęcią się dowie.
– Gdzie Lew i Piasek? – miauknęła, kręcąc łbem dookoła, jakby się rozglądając.
– Po ich tropie poznaje, że trasy nie zmienili. Zatem chodźmy. – miauknął liliowy, kierując swoje kroki dalej przed siebie, prosto za wonią wojownika i swojego ucznia. Tańcząca Pieśń znudzona podążyła za nim, lecz później wyrównała z nim krok i znowu szli ramię w ramię, tym razem w ciszy.

***

Przez ten czas wydarzyło się naprawdę wiele. Piaskowa Łapa został Piaskową Wydmą, natomiast Szczawiowy Liść otrzymał drugiego ucznia. Kasztanowa Łapa zakończył szkolenie, zostając Kasztanowym Pniem, jednak w noc swojego czuwania, było zbyt zimno i kocurek odszedł polować z Klanem Gwiazdy. Tańcząca Pieśń też doczekała ucznia po tragicznej śmierci Jarzębinowej Łapy. Został nim brat Szczawika, Zimorodkowa Łapa. Klifiaki radziły sobie w Porze Nagich Drzew, a przynajmniej nie mogli narzekać. Szczawiowy Liść czuł jednak nadchodzące kłopoty.
Jego relacja z Barwinkowym Podmuchem wciąż była napięta. Po pamiętnym pocałunku, jeszcze częściej pojawiał się w myślach syna Żywicznej Mordki. Chcąc raz na zawsze pozbyć się czarnego z łba i znowu widzieć w nim tylko rywala, chciał go znienawidzić. Ale nie mógł. Barwinek nie zasłużył na nienawiść, był zbyt dobry. Zatem wojownik poza unikaniem starszego kocura, postanowił odnaleźć dla siebie nowy obiekt zainteresowania. O ile z Łabędzim Pluskiem coś nie pykło, tak może wyjdzie z Tańczącą Pieśnią? Co prawda znowu nic nie czuł specjalnego, poza sympatią i szacunkiem, ale Tańcząca była samotna i także potrzebowała miłości. Więc może coś pyknie? I była samicą, a to już coś, prawda? Westchnął.
Zabrał się za podryw trochę inaczej. Znalazł jakiegoś ładnego badyla, złapał dwie myszy i zamierzał zaprosić kotkę na spędzenie miło czasu nad strumieniem, który akurat przymarzł, tworząc świetne oraz spokojne miejsce. 
Szczawiowy Liść rozejrzał się w poszukiwaniu kotki. Dojrzał ją przy legowisku wojowników. W kilku susach znalazł się przy niej z kwiatkiem w pysku. Tak się podrywało kocice, co nie? Chyba lubiły badyle. Rumiankowa Pręga, Daliowy Pąk, Zroszona Łapa i Berberysowa Bryza lubiły dostawać kwiatki, zatem Tańcząca Pieśń niewiele się musiała różnić? Dumnie się napuszył, pokazując swoje piękno.
– Chcesz się przejść? No wiesz, rozprostujesz łapy. – miauknął.
Córka Cyprysowej Szyszki wypadła ze żłobka akurat w momencie, gdy Tańcząca Pieśń zwróciła na niego uwagę. Koteczka pośpiesznie została z powrotem zagoniona do środka przez matkę. Szczawiowy Liść obserwował krótko tą scenę, zanim znowu spojrzał na wojowniczkę.
– I masz kwiatka. – podsunął go bliżej.


<Tańcząca? masz adoratora xD> 

20 sierpnia 2020

Od Szczawiowego Liścia CD. Tańczącej Pieśni

Ciekawość była czymś, co Szczawik posiadał i czymś, co właśnie teraz bardzo go nakręcało. Szedł cały czas obok Tańczącej Pieśni. Zmrużył oczy w zastanowieniu. Jej odpowiedz nie była dla niego zadowalająca. Kocur się nie poddawał i wiedział, że uparcie będzie o wszystko wypytywać kocicy, dopóki ta nie zdradzi mu jak najwięcej pikantnych szczegółów.
— Jak to nie wiesz? Musisz wiedzieć! Przecież no wiesz... mama mówiła, że jak dwójka kotów się bardzo kocha, to o tym wie. Czuje to. Takie motylku w brzuchu, czy inne ckliwe brednie. Z resztą nie ważne, skoro się zawahałaś przed odpowiedzią, to ktoś musi być. Prawda? Mam racje? No pewnie, że ją mam! Zawsze mam. No więc powiesz? — miauknął liliowy kocur.
Gadulstwo i narcyzm były złym połączeniem, zwłaszcza, gdy w grę wchodziła również ciekawość. Tańcząca Pieśń położyła uszy, natomiast jej ogon poruszył się w nerwowym geście. Ha! Na pewno coś ukrywała! Syn Żywicznej Mordki jeszcze pewniej podążał obok niej, przyspieszając, gdy ta próbowała go wyprzedzić.
— Nie. Nie mam co ci mówić, szczylu.
— Masz, masz. No, kim jest ten szczęściarzzz? Mmm? Albo szczęściara? — kontynuował dalej.
Biedna Tańcząca nawet nie mogła się wyrwać, bo wojownik cały czas tuptał zaraz obok. Szeroki uśmiech malował się na jego pysku. W końcu nie codziennie ma się okazję, by zrobić małe przesłuchanie.
— Ja..
— Tak, ty! Powiedz!
Oh, z każdym jej wykręcaniem od prostej odpowiedzi na to pytanie, tylko bardziej liliowy kocur się nakręcał. A to nie było nic pozytywnego.
— To nie twoja sprawa. — syknęła wojowniczka.
Musiała być już naprawdę zirytowana. Wyczuł to w tonie jej głosu. Wywrócił oczami. Skoro miał dobrze prowadzić przesłuchanie, to oczywistym było, że tak po prostu nie zostawi sprawy. Był już blisko rozwiązania tego pytania!
— Czy to Świszcząca Wichura? Miętowy Strumień? A może Ciemna Dolina? — podał pierwsze propozycje, które weszły mu na język. — Kto ci się podoba, Tańcząca Pieśni? A może to Łabędzi Plusk? Cyprysowa Szyszka? No, Tańczącaaaa, umrę z ciekawości! Lisy ci język przegryzły?


<Tańcząca? przesłuchanieeee>

05 sierpnia 2020

Od Szczawiowego Liścia CD. Tańczącej Pieśni

Należało się wysypiać, by być pięknym i młodym. Szczawiowy Liść trzymał się uparcie tej zasady. Nie był więc zadowolony z porannego wstania, ale gdy tylko przypomniał sobie dlaczego musiał, od razu humor mu się poprawił. Poranny patrol. Idealnie. Mógł kolejny raz zrobić coś dla Klanu Klifu. Liliowy zadowolony opuścił legowisko wojowników. Zajrzał na chwilę do uczniów, budząc Piaskową Łapę. Zamierzał poczekać na swojego ucznia przy wyjściu. Jak się okazało, nie on jeden tak zdecydował.
— Hej młody — zagadała Tańcząca Pieśń.
Znał kotkę od czasów żłobka. Przyjaciółka mamy ich raz odwiedziła, zgodziła się wtedy pobawić ze Szczawikiem. Nie pamiętał zbyt dużo z tej zabawy, po pewnym czasie otóż się znudził, a ogon Dalii wręcz prosił o zaatakowanie. Mimo wszystko miał pozytywne wspomnienia związane z wojowniczką i odczuwał do niej sympatię. Może z wzajemnością? Na pewno! Kto by nie lubił Szczawika? Tylko lisi bobek!
— Witaj, Tańcząca Pieśni. — miauknął liliowy. — Wspólny patrol brzmi ciekawie.
— Mogło być lepiej. — mruknęła kotka.
Liliowy wesoło się uśmiechnął. Może nie podzielała jego entuzjazmu otwarcie, ale coś mu mówiło, że cieszy się z patrolu porannego. Szczawiowy Liść należący do gadatliwych kotów, od razu zaczął opowiadać o swoim ciekawym śnie. Pewnie Tańcząca oberwałaby mu uszy, jeśli by nie przestał, ale akurat zjawił się Piaskowa Łapa, wraz z Lwią Grzywą. Całą czwórką opuścili obóz.
Kierując się wgłąb znajomych terenów, Szczawik rozglądał się z czujnością. Wysunął pazury gotowy na potencjalne zagrożenie, mogące czyhać na każdym kroku. Jego uczeń zrobił podobnie, ale bardziej by zaimponować mentorowi. Pochwalił go skinieniem głowy.
— Pierwszy uczeń, co?
— Nie ostatni. Piaskowa Łapa zostanie wielkim wojownikiem. — pochwalił Szczawiowy Liść, przyspieszając kroku, by zrównać się z tymi Tańczącej Pieśni.
Kotka miała wyczulone wszystkie zmysły. Oprócz słuchu, skupiła się również na wychwytywaniu najróżniejszych woni. Odebrany jeden zmysł zapewniał lepsze funkcjonowanie pozostałych. Szczawik nie chciałby znaleźć się w jej sytuacji. Oby tylko Klan Gwiazdy nie odebrał mu wzroku. Nie będzie wtedy mógł patrzeć na zachwyty innych jego osobą.
— Jak idzie trening Jarzębinowej Łapy? — teraz on zaczął temat. Z Jarzębiną miał mały kontakt, ale jednak byli rodziną i chciał czego się o niej dowiedzieć. — Ej, Tańcząca Pieśni, a czemu nie masz jeszcze partnera? W końcu jesteś już dorosła, nie?
Wrodzona ciekawość znowu w nim  zwyciężyła.


<Tańcząca?> 

18 czerwca 2020

Od Szczawika (Szczawiowej Łapy) CD. Tańczącej Pieśni

Szczawik z trudem powstrzymywał śmiech. Ukryty w krzaku, obserwował poczynania Tańczącej Pieśni. Kociak był przekonany, że ślepa wojowniczka go nie znajdzie. Wtedy będzie mógł przechwalać się wiele księżyców, że w chowanego był lepszy. Kotka dalej go szukała. Liliowy skulił się, chcąc się bardziej zmieszać się z otoczeniem, przy okazji kolejny raz cicho chichocząc. Niespodziewanie głowa kotka zajrzała między gałęzie.
— Mam cię
Kocurek pisnął z zaskoczeniem, odrobinę przestraszony jak i zaskoczony, nie spodziewał się otóż, że kocica tak łatwo go znajdzie. Z grymasem malującym się na pyszczku, opuścił swoją kryjówkę, wlokąc ogonek po ziemi. Niech to! On jej jeszcze pokaże, że nie tak łatwo z nim wygrać.
— Jak to zrobiłaś? — miauknął syn Berberysowej Bryzy, zatrzymując się naprzeciwko wojowniczki, wlepiając wielkie, pomarańczowe ślepia, w te jej. — Przecież dobrze się schowałem. To była moja najlepsza kryjówka. Nawet Rumianek nie mogła mnie nigdy znaleźć
— Słabo się chowasz — zaczęła, widocznie już mając ochotę opuścić żłobek i zająć się czymś innym, niż narcystycznym kociakiem. Na jej nieszczęście, Szczawik nie miał zamiaru tak po prostu jej puścić. Polubił kotkę, mogła się jeszcze z nim pobawić. Machnął ogonkiem. — Coś jeszcze?
— Tak. — energicznie pokiwał łebkiem maluch. — Jestem pewny, że ciebie też znajdę z łatwością. To teraz ty się chowasz, a ja będę szukał. Chyba, że się boisz, w końcu nie każdy  jest taki odważny jak ja.
Dumnie się wyprostował. Tylko czekał na odpowiedź wojowniczki. Mogła albo się wycofać, albo przyjąć tą zamianę ról. Szczawik dobrze znał żłobek, wiedział, że będzie miał spore szanse na znalezienie kocicy, nawet bez większego wysiłku.

<Tańcząca? trochę krótko> 

01 czerwca 2020

Od Szczawika (Szczawiowej Łapy) CD. Tańczącej Pieśni

Ślepka kocurka stały się większe. Z każdym kolejnym uderzeniem serca, czuł coraz większe podekscytowanie nową towarzyszką. Dalej liczył, że Tańcząca Pieśń się z nim pobawi. Skoro nie widziała nic, to mógł mieć większe szanse. Przekrzywił głowę. W główce już układał całą masę pytań, którymi zamierzał ją uraczyć. Pewnie będzie z przyjemnością na wszystkie odpowiadać.
- Ale dlaczego nic nie widzisz? Zrobiłaś coś złego? - miauknął synek Berberysowej Bryzy, bez żadnych oporów. Spoglądał na pyszczek wojowniczki.
- Taka się urodziłam.
- Nie przeszkadza ci to? Musi być strasznie nic nie widzieeeeć. - westchnął kocurek. Prędko wpadł mu jednak do głowy super - jego zdaniem - pomysł, by wojowniczce nie było smutno. - Opiszę ci jak wyglądam! Słuchaj uważnie. Mam śliczną krótką, liliową sierść. Moje oczka są pomarańczowe, jak zachodzące słońce. Poza tym mam idealny ogonek, uszka, nawet wąsy!
Dumnie się wyprostował, czekając na pochwałę ze strony wojowniczki. Pewnie teraz z tego zachwytu jego osobą, zabrakło jej słów.
- To... fajnie. - mruknęła, cofając się o krok. - Muszę już iść, ale...
- Nie idź jeszcze, proszę! - pisnął Szczawik.
Zaczął wymachiwać przednimi łapkami, co skończyło się tym, że cały się potknął, upadając prosto na nosek. Chwilę trwał w takim stanie, zastanawiając się co się właśnie stało, zanim podniósł się do siadu. Zamrugał kilkukrotnie odpędzając łzy. Bolało. Otrząsnął się. Przy wojowniczce sam musiał pokazać się z jak najlepszej strony.
- Czy to, że nie widzisz boli?
- Nie.
Machnął wesoło ogonkiem.
- A czy ja też mogę być ślepy? Wtedy mnie polubisz? - spytał Szczawik z zainteresowaniem. Odwrócił jeszcze pyszczek, upewniając się, że Berberysowa Bryza śpi. Kotka mruknęła coś pod nosem. Zapowiadało się na to, że wkrótce się obudzi. Westchnął, znów wracając uwagą do vanki.


<Tańcząca? trochę krótki. Nie zniszczyłam charakteru?> 

12 maja 2020

Od Szczawika

Kociak przekrzywił łebek. Nie rozumiał, co się właśnie działo. Dlaczego ta dziwna pani, która była partnerką wujka, przeniosła się do kociarni i wyglądała jak grubas? Przyglądał jej się z zainteresowaniem, gdy leżała w mchowym posłaniu. Zjadła kogoś? Spojrzał na mamusię. Berberysowa Bryza spała. Jego jedyne źródło informacji. Liliowy westchnął. Musiał. Po prostu musiał się dowiedzieć, dlaczego Makowy Kielich tak dziwnie wygląda. Może powinien jej się pochwalić, że on sam jest cudowny?
Wstał na równe łapki, z zamiarem podejścia do kotki, kiedy ktoś nowy wszedł do żłobka. Syn Żywicy, skierował zainteresowane spojrzenie na osobniczkę. Miała śliczne, gładkie futerko, przyciągającego jego wzrok. W pysku niosła wróbla, więc zapewne przyszła odwiedzić albo mamusię, albo tą dziwną wojowniczkę. Szczawik postanowił, że da jej odłożyć zwierzynę, zanim zada wszystkie pytania, na które musiał poznać odpowiedzi. Przywykł już do tego, że kociarnię często odwiedzają różni pobratymcy. Nie miał nic przeciwko. Zawsze się nim i jego rodzeństwem zachwycali, przynosili prezenty i opowiadali trochę im więcej o świecie. Przybyła wojowniczka była jednak nieco inna. Odłożyła wróbla dla partnerki Bluszczowego Poranka, zanim skierowała się w stronę wyjścia ze żłobka. Szczawik zmrużył oczka. Niemal od razu pognał za kocicą.
— Ciociu! — zawołał za kocicą, chociaż nie byli zapewne spokrewnieni. Mamusia go nauczyła, że trzeba być uprzejmym, a to było jedynie milusie słówko, które mu pasowało.
Kocica zastrzygła uszami, co go utwierdziło w tym, że go usłyszała. Przystanęła, więc mógł ją dogonić i zanim zdążyła się odezwać, zalał ją lawiną pytań.
— Ta gruba pani jest niemiła. Dlaczego ona jest gruba? Skąd masz tego wróbla? Czemu ja nie mam piór? Jak masz na imię? Jesteś wojowniczką? A wiesz, że ja jestem piękny? Widzisz jaki jesteś cudowny, najlepszy? No bo jestem! Opowiesz mi coś? Pobawimy się? — miauczał. — Jestem Szczawik.


<Tańcząca Pieśń?>