BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Rozżarzona Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżowa Ścieżka x Rozżarzona Łapa. Pokaż wszystkie posty

30 września 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Rozżarzonej Łapy

Mokra Gwiazda zgodził się przyjąć Żar do Klanu Burzy. Teraz kotka nosiła zupełnie nowe imię - Rozżarzona Łapa. Została uczennicą Cętkowanego Kwiatu. Liczył, że obie kotki mimo różnych charakterów się dogadają i nie wybuchną między nimi niepotrzebne spory. Nie martwił się jednak, że Żar może nie zostać wojowniczką, bo wierzył w nią i wiedział, że dojdzie do mianowania. Kotka była ambitna, waleczna i odważna. Takie cechy czyniły kota wojownikiem. Oczywiście musiała się jeszcze sporo nauczyć.
Kłopot leżał w czymś innym. Kotka od pewnego czasu otwarcie pokazywała swoją wrogość wobec niego. Jeżowa Ścieżka nie rozumiał, co się mogło stać. Na początku była nieufna co do niego, ale sądził, że jak go już lepiej poznała i wiedziała, że ma co do niego dobre zamiary, to będą mogli zostać przyjaciółmi. Niepokoiła go nagła zmiana. Była w ciąży, że miała takie wahania? Ale przecież jej brzuch nie rósł, nie pokazywała też dużego apetytu. Wyrzucił szybko tą możliwość. Czyli była na niego zła. Musiał się z nią pogodzić. Nie chciał, by Rozżarzona Łapa przestała go lubić. Czuł się odpowiedzialny za kotkę i zdążył ją polubić.
Odnalazł ją na drzewie. Jeżowa Ścieżka lekko się uśmiechnął, wchodząc w ślad za nią, silnie wczepiając się pazurami w korę. Gdy znalazł się obok uczennicy, ta popchnęła go na tyle mocno, że zsunął się z gałęzi. Musiał zaczepić pazurami o korę, żeby nie spaść.
- Idź sobie - fuknęła węglowa i trzepnęła go ogonem w pysk. Kocur zeskoczył na ziemię i począł ponownie włazić na drzewo tym razem ułożył się jedną gałąź nad nią.
- Dalej się na mnie gniewasz, a ja nie wiem za co- miauknął.
- Wiesz za co i to dobrze szpiegu jeden- syknęła.
Jeżyk westchnął zasmucony. W jego oczach odbiła się troska, na co węglowa jedynie głośniej prychnęła, szykując się do odejścia, byle nie przebywać w jego towarzystwie. Musiał coś zrobić!
- Szpiegu?
- Nie będziesz właził z łapami w moje życie! - syknęła na niego, zeskakując z drzewa.
Czekoladowy prędko poszedł w ślad za nią. Zmierzała w stronę leża uczniów. Kierował się za nią, przyspieszając co jakiś czas, aż mógł ją wyprzedzić i zajść drogę. Spojrzał błagalnie na kocicę.
- Naprawdę cię nie szpiegowałem.
- Akurat! Suń się! - syknęła.
Pobratymcy zwrócili na nich uwagę. Jeżyk rzucił im przepraszające spojrzenie. Nie chciał by plotkowali. Wszedł za kotką do legowiska uczniów, gdzie czekało już na nią mchowe posłanie.
- Żar, ja naprawdę nie włażę łapami w twoje życie. Przysięgam! Nie.. nie chce żebyś przestała mnie lubić. Teraz gdy jesteś moją pobratymką i tak będziemy się często widywać. I no.. gratuluję mianowania, wiem, że będziesz świetną wojowniczką. - westchnął. - I jeśli chcesz, mogę cię pouczyć o ziołach coś więcej. Akurat chciałem wyjść po zapasy. Czy.. czy możesz mi wybaczyć cokolwiek zrobiłem? Proszę.


<Żar? On prosi, zlituj się> 

14 września 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Żaru

 W przeciągu uderzenia serca, Żar zniknęła z legowiska medyków. Jeżowa Ścieżka zajmował się akurat sprawdzaniem zapasów. Mieli ich całkiem sporo, ale i tak brakowało kilku ziół. W trójkę wybiorą się na odpowiednie poszukiwania. Przy okazji Stokrotkowa Łapa będzie mogła po zapachu i wyglądzie zapamiętać poszczególne, co w przyszłości bardzo jej się przyda. Konwaliowe Serce podzielała jego zdanie.
Czas w Klanie Burzy upływał w swoim spokojnym rytmie. Nikt już prawie nie przejmował się przebywającą u medyków samotniczką. Ucichły też szepty o tym, co może dziać się w Klanie Wilka. Wracała harmonia, tak bardzo ukochana przez czekoladowego. Jeżowa Ścieżka sam zaczął odczuwać nostalgię, która szybko go opuszczała, poganiana przez nawał obowiązków, które brał na siebie medyk. Radził sobie świetnie, medycyna była jego pasją i pracą, którą wykonywał z uśmiechem na pysku. I chociaż Rzeczny Nurt upomniała go, że ma odpoczywać, by się nie wyczerpać, on ze śmiechem zaprzeczał.
Żar, samotniczka, którą znalazł patrol, stała się jakaś... milsza. Przynajmniej dla niego. Odpowiadała już bardziej chętnie na jego pytania. Nie musiał od niej wyciągać z wysiłkiem ważnych informacji na temat jej zdrowia. Może zaufała Jeżykowi? Zrozumiała, że nie mają złych zamiarów i że może być szczęśliwa, pozostając w Klanie Burzy?
Wyjrzał z legowiska. Żar rozmawiała właśnie z Mokrą Gwiazdą, blisko wejścia do jego kawałka świata, gdzie miał posłanie. Nie słyszał o czym rozmawiali. Z daleka widział tylko zaskoczony pysk przywódcy, który potem stał się bardziej poważny. Zmrużył oczy w zamyśleniu. O co mogło chodzić? Długo jednak nie zgłębiał tematu, otóż Żar wróciła, a nie chciał drażnić jej swoją ciekawością.
Wróciła do legowiska medyków jak burza i ułożyła się na swoim posłaniu. Jeż podszedł do niej z uśmiechem na pysku. Nie odwzajemniła go, ale nie wydała się wrogo nastawiona. Pazury miała schowane, natomiast ślepia czujnie spoczywały na jego sylwetce.
- Wybacz, że pytam, ale widziałem, że rozmawiałaś z Mokrą Gwiazdą. - miauknął z nieśmiałością, poruszając po podłożu jedną z łap. - Pozwolił ci zostać w klanie?


<Żar?>

09 września 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Żaru

Mógł być już znacznie bardziej spokojny wiedząc, że jego pacjentka czuje się lepiej. Samotniczka co prawda dalej nie była chętna do brania odpowiednich ziół, mających pomóc jej zregenerować siły oraz uśmierzyć ból. Stokrotkowa Łapa skarżyła się, że nieznajoma jest dla niej nie miła. Jeżyk jedynie wytłumaczył małej, że koty mają różne charaktery i jeśli będzie grzeczna, samotniczka nie powinna być na nią zła. Potrzebowała jednak spokoju, więc Jeżowa Ścieżka jej go zapewniał, mając ją oczywiście cały czas na oku, tak na wszelki wypadek, gdyby go potrzebowała. 
Następnego ranka podszedł do niej bliżej, chcąc się dowiedzieć, czy są jakieś poprawy jej stanu zdrowia. Wyglądała na młodą, więc szybko powinna wrócić do pełnej kondycji.
- Cześć, jak się dziś czujesz? - zapytał.
- Czułabym się na pewno lepiej gdybym mogła wyjść w końcu na dwór - prychnęła.
- Może powiesz mi jak się nazywasz? - zapytał szybko zmieniając temat.
- Żar - miauknęła cicho i niechętnie. - Dobra skoro już wiesz to może pozwolisz mi wyjść na zewnątrz, a jeżeli to konieczne to możesz iść ze mną.
Zmrużył oczy w zastanowieniu, zanim powoli pokiwał głową. Teraz, gdy kocica miała więcej sił, nie powinna mieć problemu z dotarciem na zewnątrz. Świeże powietrze mogło jej też pomóc. Medyk odsunął się, pokazując tym samym kotce, że może wstać. Ta nie potrzebowała jednak jego zgody. I tak zrobiłaby co chciała. Wstała na łapy, na początku się chwiejąc, zanim ruszyła do wyjścia. Jeżowa Ścieżka śledził ją czujnym spojrzeniem, nim ruszył za samotniczką. Ciekawe jak to było być takim wędrującym kotem. Chciałby się więcej dowiedzieć, jednak nie chciał drażnić kotki pytaniami. Wystarczyło, że i tak nabrała do niego większego zaufania... albo czegoś mniejszego, ale pozwalającego na przebywanie w jej towarzystwie. Żar - dobrze, że znał jej imię. Powtórzył je kilka razy w myślach, żeby na pewno zapamiętać. 
Opuścili legowisko medyka. Już nie czuł zapachu intensywnym ziół. Żar również. Widział, że znacznie się uspokoiła. A przynajmniej do czasu, aż jej bystre ślepia natrafiły na sylwetki kotów. Wielu kotów. Pobratymców Jeżyka, przechodzących przez obóz do wyjścia, dzielących się językami, lub wylegujących się na jesiennym słońcu. Na widok samotniczki, niektórzy na nią spojrzeli, szepcząc coś między sobą. Żar się to nie spodobało, widział jak zjeżyła sierść. 
- To burzaki. Znaczy koty należące do klanu. Nic ci nie zrobią. - zapewnił kotkę Jeżyk. - Za dzień, dwa, będziesz miała dość dużo sił. Wtedy pewnie Mokra Gwiazda z tobą porozmawia i będziesz mogła odejść albo... albo zostać... znaczy jak będziesz wolała. - miauknął pośpiesznie czekoladowy. 


<Żar?>

07 września 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Żaru

Jeżyk spotkał się już ze znacznie gorszymi przypadkami wrednych pacjentów. Choćby Piaskowa Ścieżka, która dawała wszystkim w kość na początku (jak i obecnie), swoimi drwinami napędzając sobie wielu wrogów. Czekoladowy był jednak spokojnym, cierpliwym medykiem. Uśmiechnął się jedynie do nieznajomej, której imienia nie dane mu było poznać, zanim zostawił jej mech, samemu odchodząc na pewną odległość, by sprawdzić zioła. Na wszelki wypadek, gdyby się źle poczuła, wolał mieć blisko łap mak. Musiał mieć też pewność, że samotniczka nie ucieknie. Musiała czuć się okropnie w nieznanej sytuacji.
- Naprawdę ci nic złego nie zrobimy. Jestem medykiem, moim obowiązkiem jest zająć się twoim zdrowiem. Wolę mieć pewność, że nic ci się na pewno nie stało, bo jednak uderzenie głową o kamień, to nie jest trawa między pazurami.
- Nie boję się was. - warknęła kocica, jeżąc sierść. - I sama umiem się sobą zająć!
Jeżowa Ścieżka cicho westchnął. Liczył, że jakoś uda mu się przekonać kotkę, że nie ma złych zamiarów. Zmierzyła go groźnym spojrzeniem, pewnie chcąc się na niego rzucić, jeśli zbliży się zbyt blisko. Wolał, by nie wstawała. Niech odpocznie.
- Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie. - prychnęła.
- Ty na moje też. - zaśmiał się medyk, jednak szybko na nowo przybrał poważny wyraz pyska, z lekkim uśmiechem. Lepiej nie denerwować drażliwej kocicy. A może to były humorki ciążowe? Zerknął na jej brzuch. Będzie się musiał potem upewnić. - Mokra Gwiazda jest przywódcą Klanu Burzy, w którym się teraz znajdujesz. Wiesz czym są klany? Należałaś do jakiegoś?
To były podstawowe pytania. Domyślił się po zapachu, że była samotniczką, ale kto wie, czy kiedyś nie należała do jakiegoś z leśnych klanów? Dla Mokrej Gwiazdy na pewno będzie to bardzo cenna informacja, gdy wreszcie ze sobą porozmawiają. A kto wie, może nawet kocica zdecyduje się do nich dołączyć? Ta myśl sprawiła, że Jeżyk uśmiechnął się szerzej. Zyskanie kolejnej pobratymki byłoby super!


<Żar? Wybacz, że tak krótko> 

05 września 2020

Od Jeżowej Ścieżki CD. Żaru

- Już nie boli. 
Jeżowa Ścieżka uśmiechnął się lekko. Nie zaprzestał jednak swojej pracy, dalej zajmując się łapą uczennicy. Owinął ją w pajęczynę, wcześniej smarując papkę z ziół, mających uśmierzyć ból, nie doprowadzić do infekcji oraz szybciej zagoić uraz. 
- Oszczędzaj teraz łapę. Masz wolne od treningów, twój mentor zrozumie. Skręcenie łapy to nie taka prosta sprawa. - miauknął spokojnie medyk. 
Kozia Łapa otworzyła pyszczek, zamierzając coś powiedzieć, ale akurat w tej chwili do legowiska medyka, wszedł patrol,  a przynajmniej koty, które na nim być powinny. Jeden z nich ciągnął za luźną skórę na karku jakąś kotkę. Jeżowa Ścieżka od razu znalazł się przy nich, ogonem wskazując na mech, gdzie mieli położyć nieznajomą. 
- Znaleźliśmy ją na naszych terenach. Uciekała przed nami, musiała uderzyć o coś głową. - miauknął Hiacyntowa Cętka. Skrzywił się lekko. Czekoladowy wychwycił ten malutki szczegół. Przyjrzał mu się uważnie, dostrzegając jak nisko trzyma ogon. 
- Zajmę się nią. - zapewnił medyk. 
- Przed dostojnym Mokrą Gwiazdą stanąć musimy, gdyż o całej sprawie zacnie poinformować go jest potrzeba. - miauknął Śpiewający Wiesiołek, uśmiechając się delikatnie.
Krowia Łata skinęła głową i razem z kocurem opuścili legowisko pachnące ziołami. Towarzyszyła im Kozia Łapa. Jeżowa Ścieżka zatrzymał ogonem Hiacyntową Cętkę. 
- Ciebie muszę obejrzeć. - miauknął czekoladowy głosem nieznoszącym sprzeciwu. 
Konwaliowe Serce znalazła się już przy nieznajomej kotce, uważnie sprawdzając stan jej głowy. Na szczęście nie leciała krew, więc po uderzeniu pozostanie pewnie guz. Na szczęście, gdyż mogło być znacznie gorzej. Klan Gwiazdy czuwał nad kotką, która przeżyła ten niebezpieczny bieg. Po co znalazła się na ich terenach? Musiała być samotniczką, gdyż nie wychwycił żadnej znajomej mu woni.
- Masz zwichnięty ogon. - miauknął czekoladowy, podchodząc do wojownika. Od razu przystąpił do zajmowania się częścią ciała kocura, owijając go w pajęczynę, wcześniej uważnie smarując papką. Przy tym co jakiś czas zerkał na nieznajomą. Jej stan zdrowia lada chwila powinien się poprawić. Nie skończy się do dla niej zbyt poważnie. 

***

- Budzi się. - szepnął cicho, obserwując nieznajomą samotniczkę. Siedział kilka ogonów myszy od niej, wraz z Konwaliowym Sercem u boku. Obok ich dwójki, siedziała również Stokrotkowa Łapa. Koteczka wybrała ścieżkę medyka. Jeżyk cieszył się, że kolejny kot chce się od nich uczyć, postępując zgodnie z kodeksem medyka oraz ucząc się o ziołach, urazach i wszystkim, co składało się na wiedzę medyczną i mogło w przyszłości uratować życie. Potrzebowali medyków, żeby nigdy nie dopuścić do strat w szeregach Klanu Burzy, przez częste zbyt poważne zachorowania i niemożliwość pomocy. Szkoleniem Stokrotkowej Łapy zajmie się Konwaliowe Serce. Jeżowa Ścieżka wiedział, że dobrze ją wyszkoli, przekazując całą swoją wiedzę, którą przed wieloma księżycami, on jej przekazał. Zajęcza Stopa też byłaby zadowolona. Do tego Jeżyk czuł się również odpowiedzialny za Stokrotkę. W końcu była również pod jego opieką, w legowisku pachnącym ziołami. 
Samotniczka przeciągnęła się i ziewnęła po czym otworzyła oczy i zobaczyła o zgrozo dwa koty jednego czekoladowego kocura i drugą czarną kotkę z białymi plamami. Pomału zaczęła wstawać, by nie zwrócić ich uwagi i skierowała swoje kroki w stronę wyjścia.
- Hej, a ty gdzie się wybierasz?- zapytała Konwalia, podnosząc się na równe łapy. Podobnie zrobił syn Kucykowego Ogona. 
- Emmmm... Nigdzie - odpadała zrezygnowana uświadomiwszy sobie, że nie ma większych szans na ucieczkę. Wróciła na posłanie z mchu. Czekoladowy posłał jej lekki uśmiech, żeby czuła się pewniej w nowym otoczeniu.
- Nie martw się, nic ci nie zrobimy. Znalazłaś się na naszych terenach i podczas ucieczki przed patrolem, potknęłaś się i musiałaś uderzyć o coś głową. Na szczęście nic poważnego ci się nie stało, ale na razie musisz odpoczywać. Może ci się kręcić w głowie. - miauknął czekoladowy.
- Kim jesteście? - spytała kocica.
- Nazywam się Jeżowa Ścieżka. To jest Konwaliowe Serce. - chętnie odpowiedział na pytanie kocicy. Ogonem wskazał na asystentkę. - Jesteśmy medykami Klanu Burzy, w którym się znajdujesz. A ty, jak się nazywasz? Mokra Gwiazda wkrótce do ciebie zajrzy, gdy się lepiej poczujesz. Jeśli potrzebujesz wody, lub czegoś do jedzenia, to śmiało mów.


<Żar?>
Wyleczeni: Kozia Łapa, Hiacyntowa Cętka