BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pietruszkowa Łapa x Strzępka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pietruszkowa Łapa x Strzępka. Pokaż wszystkie posty

03 maja 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Postrzępionej Łapy

[Przed ceremonią Postrzępionej Łapy]

Kotki szły ramię w ramię, przedzierając się przez gęste łodygi Złotych Kłosów. Dwunożni jeszcze nie zniszczyli tego miejsca — morza kołyszącego się zboża, pachnącego latem i spokojem. Każdy krok szeleszczący pod łapami przypominał o zbliżającej się zmianie pór roku. Pietruszkowa Błyskawica rzuciła ukradkowe spojrzenie na młodszą towarzyszkę. Z każdym dniem Postrzępiona Łapa coraz bardziej przypominała swoją matkę. Jej futro było głównie białe, usiane nieregularnymi plamkami — liliowymi i kremowymi. Musiała mieć coś po ojcu, bez dwóch zdań. Ale spojrzenie... spojrzenie i krótkie łapki były niepodważalnym dowodem, że to Melodyjny Trel dała jej życie.
— Dobrze nam się trenuje z Gąsienicową Łapą — odezwała się Pietruszka, przerywając ciszę. — Zaraz będzie gotowy na test i ceremonię. Ale... jeszcze odwlekam to w czasie — dodała, patrząc przed siebie.
— Dlaczego? — zapytała Strzępka, z lekko kąśliwym tonem. — Czyżby mojemu bratu nie szło najlepiej?
Pietruszka westchnęła cicho, nieco rozbawiona, ale i ostrożna w słowach.
— Nie, nie o to chodzi. Po prostu chcę mieć pewność, że wszystko opanował perfekcyjnie. Sama długo byłam uczennicą, i wiem, że więcej czasu oznacza tylko więcej umiejętności — odpowiedziała szybko, by nie zostawić miejsca na nieporozumienia. Nie chciała, by ktokolwiek myślał, że Gąsienicowa Łapa sobie nie radzi.
— Aaa... rozumiem — mruknęła Postrzępiona Łapa. Chwilę milczała, po czym dodała z lekkim wahaniem w głosie: — A myślisz... że ja jestem gotowa?
Pietruszka spojrzała na nią, uśmiechając się z ciepłem.
— Wiesz, nie jestem twoją mentorką, więc nie mam pełnego wglądu w twoje treningi — powiedziała z łagodnością. — Ale z tego co widzę... moim zdaniem jesteś gotowa. A jeśli masz wątpliwości, zawsze można to sprawdzić.
Zatrzymała się, unosząc pysk ku niebu. Chłonęła powietrze nozdrzami, które zaraz wychwyciły zapach – łagodny aromat zwierzyny... i bardziej przykry, niepokojący odór Drogi Grzmotów w oddali. Nieprzyjemny, ciężki, ale jeszcze zbyt daleki, by niepokoić.
Postrzępiona Łapa zrobiła to samo, po czym nagle skierowała się w prawo. Płynnie przeszła do pozycji myśliwego, sunąc nisko przy ziemi. Poruszała się z determinacją, ale ostrożnie, śledząc ślad myszy polnej. Gdy tylko ją wypatrzyła, zatrzymała się. Czekała. Dwie sekundy... trzy... i skoczyła. Jednym szybkim ruchem rzuciła się z ukrycia i chwyciła ofiarę w łapy. Pietruszka patrzyła na nią w milczeniu. Na początku myślała, że Postrzępiona Łapa porusza się zbyt nisko, że podchodzi zbyt blisko. Ale po chwili zrozumiała. To nie był błąd – to była adaptacja. Jej krótkie łapki wymuszały inne podejście, inne techniki. Kotka musiała sama się nauczyć, jak polować skutecznie – i jak widać, opanowała to znakomicie.
— Dobrze ci poszło! — pochwaliła ją Pietruszka, siadając na ziemi i owijając ogon wokół łap. Spojrzała na uczennicę z dumą i cichym podziwem. Wiedziała, że niełatwo było być inną wśród innych. Ale Postrzępiona Łapa radziła sobie doskonale – po swojemu.

<Strzępko?>

01 maja 2025

Od Postrzępionej Łapy Do Pietruszkowej Błyskawicy

Przed sprawdzeniem na wojownika

Kotka zauważyła, jak Pietruszkowa Błyskawica wraca z treningu z Gąsienicową Łapą. Uczeń zdecydował się odpocząć, wybrał sobie kosa ze sterty i podszedł do jednego z uczniów, siadając obok, zaczynając rozmowę. Postrzępiona Łapa natomiast podeszła do czekoladowej.

— Hej, może chciałabyś się przejść? — spytała z nadzieją. Dawno nie urządziły sobie żadnego spaceru. Na jej pytanie Pietruszkowa Błyskawica uśmiechnęła się czule.

— Oczywiście! Przyda mi się chwila odpoczynku. W powrotnej drodze można zapolować, bo nie zrobiłam tego na treningu. — Czekoladowa wskazała w stronę wyjścia z obozu. Młodsza podążyła za nią, podskakując trochę z radości, że będą mogły razem spędzić czas. Obie ruszyły w stronę złotych kłosów, aby się zrelaksować. Najwidoczniej wojowniczka wiedziała, że Postrzępiona Łapa uwielbia to miejsce. Była tam niewidoczna, łatwo mogła się schować, inne koty również dobrze się tam maskowały, jednak ona miała przewagę wzrostu, ten jeden raz! Przechadzały się wzdłuż kłosów, szylkretka rozglądała się trochę speszona, nie wiedząc, co powiedzieć. Wszystko nagle wydawało się ciekawe. Gniazdo ptaków, do którego podleciał jego właściciel, poprawiając w nim jajka tak, aby nie wypadły, morze, którego szum było słychać aż tu, szum liści... Szły tak w ciszy, aż Postrzępiona Łapa zdecydowała się odezwać.

— A więc jak idzie trening tobie i Gąsienicowej Łapie? Od naszej ostatniej rozmowy nadal stresuję się przed sprawdzianem wojownika... — przyznała szczerze czekoladowej, czekając na odpowiedź.

<Pietruszkowa Błyskawico?>

Od Postrzępionej Łapy CD. Pietruszkowej Błyskawicy

No właśnie, czemu? Czemu czuje się niewystarczająca? To pytanie samo krąży jej po głowie już od jakiegoś czasu. Westchnęła i spojrzała na swoje łapy.
— Po prostu... Nie wiem, szczerze mówiąc. Może boję się wspinaczki przez swój wzrost? Albo tego, że po prostu nie zdam? Nie mam zielonego pojęcia, chyba tylko Klan Gwiazdy zna na to pytanie odpowiedź. — zaśmiała się gorzko. Pewnie gwiezdni faktycznie znają odpowiedź, a ona sama też w głębi serca. Nie czuje się gotowa, bo nie pogodziła się z bratem. Nadal są skłóceni, nadal się nie dogadują..
— Cóż... Mam nadzieję, że odpowiedź nadejdzie jak najprędzej. Tymczasem wiedz, że ja w ciebie wierzę. Reszta twojej rodziny zapewne też. — Wojowniczka próbowała ją pocieszyć, jednak Postrzępiona Łapa znała prawdę. Na pewno są nią zawiedzeni i tym, że prawie z nimi nie rozmawia..
— Tak.. Pewnie tak... — odpowiedziała cicho. Kątem oka zobaczyła ptaka wlatującego do gniazda. Jak ona by chciała być jak on.. Wolna od wszystkich zmartwień. Choć może i była jak ten ptak? Musi uciekać przed drapieżnikami, tak samo jak kotka przed swoimi myślami. Obserwowała jak układa jajka najstaranniej jak potrafi tak, aby nie wypadły z gniazda. W końcu otrząsnęła się.
— Może powinnyśmy wracać? Już robi się późno, słońce powoli zachodzi... — stwierdziła kotka. Wojowniczka skinęła do niej głową.
— Masz rację. Choć, jak wrócimy wcześnie to zdążymy jeszcze razem coś zjeść. — wskazała ogonem w stronę obozu i ruszyła. Szylkretka ostatni raz spojrzała na teraz już odlatującego ptaka i podążyła za Pietruszkową Błyskawicą.

31 marca 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Postrzępionej Łapy

Z dumą w oczach spoglądała na Postrzępioną Łapę. Uczennica szybko pojęła, jak wykorzystywać teren dookoła siebie. Mimo niewielkiego wzrostu radziła sobie doskonale, a jednak Pietruszkowa Błyskawica już teraz wiedziała, jak unikać jej ataków.
— Jasne — mruknęła, podnosząc się ciężko na łapy. Machnęła wyzywająco ogonem, zachęcając młodszą do ataku. Szylkretowa nie czekała ani chwili dłużej! Wyskoczyła w stronę nauczycielki, licząc, że ta spróbuje uniknąć jej ruchu w lewo lub w prawo. Jednak Pietruszka również skoczyła do przodu. Złapała Postrzępioną Łapę w locie i z impetem powaliła ją na ziemię, uderzając bokiem o trawę. Następnie, mocnym kopnięciem, wypchnęła młodszą z objęć. Uczennica nie spodziewała się tego — zaryła pyskiem o ziemię, ale niemal od razu podniosła się do dalszej walki. Pietruszkowa Błyskawica okrążała ją, machając groźnie nastroszonym ogonem. Wróble i wrony siedzące na pobliskich gałęziach przyglądały się całemu zdarzeniu. Postrzępiona Łapa znowu zaatakowała jako pierwsza. Tuż przed starszą zrobiła szybki zwrot w lewo — ale właśnie tego spodziewała się Pietruszka. Zgrabnym ruchem odskoczyła do tyłu, po czym błyskawicznie obróciła się i pomknęła w stronę drzew. Uczennica gnała za nią, starając się dotrzymać jej kroku. Czekoladowa wojowniczka wbiegła po pniu drzewa, a potem zwinnie odwróciła się w powietrzu, lądując prosto na Postrzępionej Łapie.
— Dobrze ci szło. Myślę, że jesteś gotowa na wszystkie testy — zamruczała Pietruszkowa Błyskawica, siadając na ziemi i zaczynając myć łapę. Przejechała nią po uszach, spoglądając na młodszą. Postrzępiona Łapa wciąż leżała na plecach, wpatrując się w niebo. Pietruszka ułożyła się obok niej.
— Nadal czuję, że nie jestem wystarczająca — wydukała nagle uczennica, zakrywając łapkami oczy. Po chwili przekręciła się na bok, odwracając plecami do przyjaciółki, i ciężko westchnęła. Pietruszka podniosła się do siadu i delikatnie przejechała łapą po jej boku.
— Dlaczego tak uważasz? — zapytała cicho, troska brzmiała w jej głosie. Spojrzała w niebo, zastanawiając się, co kieruje tymi myślami młodszej. Przecież radziła sobie świetnie. Wręcz wyśmienicie!

<Postrzępiona Łapo?>

30 marca 2025

Od Postrzępionej Łapy CD. Pietruszkowej Błyskawicy

Gdy Pietruszkowa Błyskawica zdecydowała się zmienić miejsce ćwiczeń, kotka delikatnie się zasmuciła, jednak zaakceptowała jej wybór. Podążyła za nią do miejsca, które wybrała. Gdy wojowniczka ruszyła na uczennicę, ta nadal rozmyślała o kocurze z Klanu Wilka. Ciekawe jak się miewa? Czy wszystko u niego w porządku? Nagle Postrzępiona Łapa poczuła uderzenie i znalazła się na ziemi. Wpatrywała się zdziwiona w wojowniczkę, która zaskoczyła ją tak szybkim atakiem. Młodsza wstała i postanowiła się tym razem skupić. Wbiła pazury w ziemię i oceniła ruchy wojowniczki. Gdy ta ruszyła na nią, zauważyła kątem oka kamień. Wyskoczyła na niego, unikając ataku, a z tego kamienia wybiła się w górę, lądując na plecach Pietruszkowej Błyskawicy. Przytrzymała się mocniej, starając się nie wbić w nią pazurów, i zbliżyła zęby do karku, oczywiście nie wbijając ich w niego. Pietruszkowa Błyskawica z uznaniem skinęła głową.
— No, i to był atak! Wiedziałam, że umiesz dobrze walczyć. — Kotka pochwaliła uczennicę, która zeskoczyła z niej i wypięła pierś dumnie.
Czekoladowa wskazała ogonem na drugą stronę polany. Znowu przybrały swoje pozycje, tym razem jednak Postrzępiona Łapa miała inny pomysł. Użycie jej niskiego wzrostu mogło być dobrym pomysłem! Gdy starsza znowu pobiegła w jej stronę, uczennica schyliła się, wbiegając między jej nogi, jedną z nich chwytając tak, aby starsza przewróciła się. Gdy to jej się udało, wyskoczyła na jej plecy. Przypomniała sobie, jak tego ruchu użyła na Kosaćcowej Łapie. Jego też udało się jej powalić! A był o wiele większy, choć młodszy. Stąd wiedziała, że może się jej udać i tym razem.
— Świetnie! Ale już możesz ze mnie zejść, wiesz? — zaśmiała się czekoladowa, a uczennica speszona zeszła z niej.
— Przepraszam, chyba się zamyśliłam... To co, kontynuujemy? — Postrzępiona Łapa spojrzała na starszą.

<Pietruszkowa Błyskawico?>
[278 słów]

[przyznano 6%]

29 marca 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Postrzępionej Łapy

Wojowniczka machnęła ogonem i radośnie ruszyła w stronę sowiego strażnika. Nagle jednak zatrzymała się, a Postrzępiona Łapa uderzyła o jej bok, zaskoczona. Pietruszkowa Błyskawica wyglądała na zamyśloną, a dopiero po chwili na głos wyraziła swoje myśli.
— Skoro mamy trening walki, najlepiej iść do lasu. Lepiej walczy mi się wśród drzew niż na otwartej przestrzeni. Myślę, że tobie też pójdzie lepiej — zamruczała, przeciągając ogonem po barkach towarzyszki.
Obie kotki zawróciły i ruszyły w stronę lasu. Ptaki głośno śpiewały nad ich głowami, a zwierzyna była doskonale słyszalna wśród krzewów. W końcu zatrzymały się w środku lasu, gdzie było stosunkowo mało drzew, ale za to dookoła leżały kamienie i jeden zwalony pień.
— Dobrze, zacznijmy więc — Pietruszkowa Błyskawica odwróciła się do uczennicy. — Najpierw to ja będę cię atakować, a twoim zadaniem jest unikać moich ciosów. Umiejętność unikania ataków jest mimo wszystko ważniejsza niż samo atakowanie — wyjaśniła wojowniczka i przyjęła pozycję, gotowa do skoku.
Postrzępiona Łapa przełknęła głośno ślinę, ale mocno oparła ciężar ciała na łapach, wbijając je w ziemię. Plusem jej krótkich łap było to, że trudno byłoby ją podciąć bez uderzenia w tułów. Na znak młodszej wojowniczka rzuciła się do przodu. Zgniłe liście wzbiły się w powietrze, a zwierzyna na nagły hałas natychmiast się pochowała. Postrzępiona Łapa wpatrywała się w nadciągającą przeciwniczkę, usilnie starając się wytrzymać i nie dać się przewrócić. Niestety, jej plan nie był najlepszy. Pietruszkowa Błyskawica z łatwością ją powaliła, ale szybko pozwoliła jej wstać.
— Nie stój tak bez ruchu, zrób cokolwiek! Jestem od ciebie większa i silniejsza, więc jeśli będziesz tylko stać, przewrócę cię bez trudu — wyjaśniła wojowniczka.
Młodsza kotka kiwnęła krótko głową. Pietruszkowa Błyskawica ponownie wybiła się z ziemi, atakując w ten sam sposób, by na razie nie zaskakiwać uczennicy nowymi ruchami.

<Strzępko?>

27 marca 2025

Od Postrzępionej Łapy CD. Pietruszkowej Błyskawicy

Postrzępiona Łapa szukała kogoś, z kim może pogadać. Czuła się, jakby z nudów zaraz miały jej odpaść wąsy! Spojrzała w bok i zauważyła Gąsienicową Łapę. Wybierał sobie ze stosu zwierzyny coś do zjedzenia. Kotka zastanowiła się chwilę. Dawno z nim nie rozmawiała... Westchnęła i zauważyła Mysi Postrach. Może widział Pietruszkową Błyskawicę? Podreptała do kocura z uśmiechem.
— Hej Mysi Postrachu! Widziałeś gdzieś Pietruszkową Błyskawicę? — spytała uczennica młodego kocura. Ten odwzajemnił uśmiech i wskazał ogonem na półkę skalną.
— Jest o tam! Pewnie wróciła z patrolu, więc raczej masz chwilę na porozmawianie z nią. — odpowiedział starszy. Uczennica spojrzała we wskazany kierunek. Faktycznie, Pietruszkowa Błyskawica wygrzewała się tam w słońcu. Aż dziwne, że Postrzępiona Łapa nie zauważyła jej wcześniej. Wojowniczka patrzyła w jej stronę, więc wybrała się tam. Przywitały się ze sobą i uczennica zaproponowała spacer, na który starsza się zgodziła. Wyruszyły z obozu, a gdy starsza spytała o kierunek wyprawy, zastanowiła się chwilę.
— Może przejdziemy się w stronę Sowiego Strażnika? — spytała z nadzieją. Na myśl o miejscu przypomniało się jej spotkanie z białym kocurem. Ciekawe, co teraz robi. Potrząsnęła głową. Nikt w klanie nie wiedział o tym spotkaniu. Spojrzała na wojowniczkę jeszcze raz, a ta skinęła głową.
— Świetny wybór! — odpowiedziała i wyruszyła, a młodsza podążyła za nią. Idąc uczennica, czuła wiatr w sierści, który sprawiał, że czuła determinację. Gdy dotarły do Sowiego Strażnika uczennica, rozejrzała się. Niestety Kosaćcowej Łapy nie było przy granicy. Miała nadzieję, że chociaż się z nim przywita... Pietruszkowa Błyskawica szturchnęła ją lekko.
— Co powiesz na trening walki? Za niedługo masz ostateczny sprawdzian na wojowniczkę. Powinnaś być gotowa! — powiedziała starsza.
— Czemu nie! Przyda mi się dziś trochę ruchu. Może dasz mi przydatne wskazówki na sprawdzian? — odpowiedziała Postrzępiona Łapa.

<Pietruszkowa Błyskawico?>
[278 słów]

[przyznano 6%]

26 marca 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Postrzępionej Łapy

Południe malowało się na niebie złotym blaskiem słońca, które górowało nad kocimi głowami. Jego ciepłe promienie przyjemnie ogrzewały futra, a delikatny wietrzyk sprawiał, że upał nie był dokuczliwy. Ptaki wesoło ćwierkały wśród koron drzew, a gryzonie buszowały w ściółce, szukając pożywienia. Cisza była niemal nierzeczywista – aż nierealna. Nagle jednak przerwał ją przenikliwy wrzask kosa. Cała okolica zamarła, a drobne stworzenia błyskawicznie skryły się w swoich norkach, nie mając zamiaru wychodzić przez dłuższą chwilę.— Przepraszam was — mruknęła pręgowana kotka, rzucając upolowanego kosa na ziemię.
W tej samej chwili mały czarno-biały wojownik uderzył w jej bok.
— Och, Pietruszkowa Błyskawico, chyba starość daje o sobie znać! — zachichotał psotnie.
Czekoladowa kotka natychmiast się otrząsnęła i rzuciła na młodziaka, przygniatając go do ziemi. Mocno poczochrała jego futro na głowie, na co kocur zaśmiał się, próbując się wyrwać.
— Dobrze, dobrze, przepraszam! — miauknął wesoło i szybko wywinął się z delikatnego uścisku wojowniczki.
— Żadna starość! Każdemu zdarzają się błędy, Myszku — zamruczała Pietruszkowa Błyskawica, udając oburzenie.
— Czyli z polowania raczej już nic nie wyjdzie — mruknął nagle kremowy kocur, podchodząc bliżej. — Ale przynajmniej każdy z nas coś upolował. Możemy wrócić do obozu, odpocząć i potem znów wyruszyć.
— Masz rację, zawróćmy — zgodziła się Pietruszkowa Błyskawica, a cała trójka zwinnie ruszyła w stronę ciemnej, chłodnej jaskini należącej do Klanu Klifu.
Po dotarciu do obozu koty zostawiły zdobycz na stosie i rozeszły się, zajmując się swoimi sprawami. Pietruszkowa Błyskawica wskoczyła na półkę skalną, gdzie zwykle odpoczywała, i przez chwilę po prostu cieszyła się chwilą wytchnienia. Niedługo potem jej uwagę przykuł znajomy widok jasnego, szylkretowego futerka. Po obozie krążyła Postrzępiona Łapa, zagadując napotkane koty. W końcu Mysi Postrach wskazał ogonem w stronę czekoladowej wojowniczki, a młoda uczennica uśmiechnęła się i od razu pobiegła w jej stronę. Zręcznie wspięła się na półkę i usiadła podekscytowana.
— Pietruszkowa Błyskawico! Właśnie cię szukałam! — zamruczała, machając ogonem na boki.
— Postrzępiona Łapo! — Wojowniczka zeskoczyła do niej i z czułością otarła się policzkiem o jej futro. Uczennica odwzajemniła gest.
— A więc o co chodzi? — zapytała Pietruszka, siadając wygodnie na skale.
— Pójdziesz ze mną na spacer? Może przy okazji zapolujemy? Obiecałaś, że będziemy wychodzić co trzy wschody słońca, pamiętasz? — Kotka zmrużyła podejrzliwie oczy, sprawdzając, czy starsza nie próbuje jej oszukać.
— Oczywiście, że pamiętam! Miałam zabrać cię wieczorem, ale skoro chcesz teraz, to z przyjemnością pójdę! Zwierzyna pewnie już zaczęła wychodzić z norek — zamruczała Pietruszkowa Błyskawica i delikatnie musnęła ogonem pysk młodszej. Zeskoczyła z półki, a Postrzępiona Łapa szybko do niej dołączyła.
— Złapiemy mnóstwo zdobyczy! A jeśli nie, to przynajmniej spędzimy razem miło czas! — zamruczała młodsza, kicając obok swojej towarzyszki.
— Dokładnie! Dobrze spędzony czas to najważniejsze — odparła wojowniczka, a obie kotki opuściły jaskinię.
Wspięły się po zboczu i zatrzymały na chwilę, zastanawiając się, dokąd pójść.
— Wybieraj miejsce — mruknęła Pietruszkowa Błyskawica, zachęcająco skinieniem głowy wskazując na otaczające je tereny.

<Postrzępiona Łapa?>

20 lutego 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Strzępki (Postrzępionej Łapy)

Wojowniczka patrzyła z ogromnym uczuciem na kociaka. Strzępka i Gąsieniczek byli dla niej jak rodzeństwo. Kochała ich ponad własne życie i, gdyby mogła, podporządkowałaby im cały świat. Niestety wiedziała, że nie będzie to możliwe. Z jednej strony marzyła, by zostać mentorką jednego z nich, a z drugiej nie była pewna, czy tego pragnie.
— Mam nadzieję! Niezależnie od tego, kogo dostanę, ty musisz skupić się na treningach! Na pewno otrzymasz dobrego mentora — wymruczała, po czym liznęła kotkę po głowie, wyrównując jej futerko.
— Może dostanę ciebie! To byłoby najlepsze! — zamruczała młodsza i podskoczyła w górę. Widać było, jak bardzo liczyła na to, że Pietruszkowa Błyskawica zostanie jej mentorką. Wręcz niezdrowo się na to nakręciła.
— Nie liczyłabym na to, kwiatuszku. Jesteś dla mnie jak rodzina, wątpię, by Liścista Gwiazda przydzieliła mi ciebie lub twojego brata na ucznia — mruknęła wojowniczka, po czym spojrzała na swoje łapy. W sumie sama nie była pewna swoich słów. Liderka wybrała własnego syna na zastępcę! Zdaniem Pietruszkowej Błyskawicy było to niemoralne.
— Oh, rozumiem… ale i tak coś mi pokażesz, gdy zostanę uczennicą? — zapytała Strzępka z nadzieją w głosie.
— Oczywiście! Będę zabierać cię tak często, jak tylko twój mentor mi pozwoli — zapewniła ją, ocierając się policzkiem o jej. Liznęła ją jeszcze raz po głowie, a potem nastawiła uszy. Zastępca klanu zwoływał wojowników na patrole.
— Chodź, wrócimy do obozu. Muszę iść na patrol, ale przyjdę do ciebie jutro — wymruczała, trącając kociaka nosem. Strzępka zaśmiała się i pognała do obozu, a potem prosto do żłobka, wpadając w łapy Melodyjnego Trelu. Wojowniczka natomiast przystanęła przy zastępcy i, zgodnie ze swoimi przewidywaniami, szybko została wybrana do patrolu.

05 lutego 2025

Od Strzępki CD. Pietruszkowej Błyskawicy

Strzępka zaśmiała się, gdy Pietruszkowa Błyskawica ochlapała ją wodą. Otrzepała się i uśmiechnęła. Na pytanie czy cieszy się, że zostanie uczennicą podskoczyła radośnie.
— Oczywiście, że tak! Tak długo na to czekałam. — Popatrzyła w strumień wody z zamyśleniem. — Ciekawe, kto będzie moim mentorem. A może to będziesz ty?
Od razu się rozpromieniła i podskoczyła do wojowniczki, opierając swoje łapki o jej ramię. Czekoladowa zaśmiała się.
— A kto wie. Może akurat Liściasta Gwiazda będzie miała dobry dzień! — Trąciła młodszą łapą.
Strzępka spojrzała na ziemię.
— Byłoby tak fajnie. Chodziłybyśmy razem na patrole, nauczyłabyś mnie jak polować..
— Nadal możemy to robić. Cóż, przynajmniej patrolować. Na pewno nadarzy się jakaś okazja do wspólnego patrolu. A jak znajdziemy czas, możemy pójść na spacer od czasu do czasu, lub dzielić się językami. Będziesz mogła opowiadać mi o tym, czego się nauczyłaś.
Gdy Pietruszkowa Błyskawica skończyła mówić, młodsza kiwnęła głową.
— Tak, pewnie tak. Choć to nie będzie to samo.. Ale hej! Jak już dostaniesz ucznia, na pewno się z nim zaprzyjaźnię! — Podskoczyła, rzucając się na ogon starszej. Wojowniczka zrzuciła ją delikatnie z ogona, przez co młodsza poturlała się. Pietruszkowa Błyskawica podniosła ją łapą i zmierzwiła futerko na głowie.

<Pietruszkowa Błyskawico?>

02 lutego 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Strzępki (Postrzępionej Łapy)

Spojrzała w milczeniu na wodospad. Już dawno by się do niego zbliżyła, ale wiedziała, że w obecności kociaka musi zachować ostrożność. Lubiła wodę i zapewne, gdyby ktoś ją nauczył, chętnie by pływała! Łowienie i jedzenie ryb pewnie też nie stanowiłoby dla niej problemu. W końcu koty Klanu Nocy mają takie śliczne futra!
Wojowniczka ponownie zatraciła się w myślach, całkowicie ignorując otoczenie. Strzępka przyglądała jej się z pytaniem wymalowanym na pyszczku, a gdy nie otrzymała odpowiedzi, w końcu szturchnęła ją łapką. Pietruszkowa Błyskawica poruszyła uszami i spojrzała na młodszą kotkę.
— Przyprowadziłam cię tu bez konkretnego powodu, ale jeśli chcesz, możemy się przejść — odparła, uśmiechając się ciepło.
Strzępka zrobiła wielkie oczy i podskoczyła.
— Naprawdę? A jak daleko pójdziemy? — dopytywała, rozglądając się we wszystkie strony.
Nie zauważyła nawet, że Pietruszkowa Błyskawica już ruszyła do przodu. Gdy tylko to dostrzegła, bez wahania pognała za nią. Czekoladowa wojowniczka zatrzymała się tuż przy wodospadzie i usiadła, blokując Strzępce drogę ogonem, by ta przypadkiem nie wpadła do wody.
— Lubię ten wodospad. Całe moje życie szumi mi przy uszach, ale bez tego dźwięku byłoby zbyt cicho — wyjaśniła, wpatrując się w wodę jak w zwierciadło, które zaraz miało zdradzić jej całą prawdę o świecie.
Po chwili zanurzyła łapę w strumieniu i delikatnie ochlapała Strzępkę. Młodsza zaśmiała się i otrzepała z wody.
— Widzę go pierwszy raz. Słyszę go codziennie, ale już go ignoruję — przyznała Strzępka, również zanurzając łapkę w wodzie. Chichotała pod nosem, czując, jak prąd spycha jej kończynę w dół.
— Niedługo zostaniesz uczennicą. Cieszysz się? — zapytała wojowniczka, choć odpowiedź wydawała się oczywista. Chyba każdy kociak reagował tak samo.

<Strzępko?>

Od Strzępki CD. Pietruszkowej Błyskawicy

Gdy tylko czekoladowa wstała, Strzępka zachwiała się, wydając z siebie cienki pisk. Trzymała się mocno futra Pietruszkowej Błyskawicy. Kotka wyszła ze żłobka razem z nią na grzbiecie. Strzępka uwielbiała obserwować życie swojego klanu. Sam obóz był niczego sobie, jaskinie i wodospad, który znajdował się niedaleko legowiska uczniów, fascynowały ją. Spojrzała w dół, widząc jedynie futro na głowie oraz uszy wojowniczki. Wydawała się być skupiona i ostrożna, aby nie upuścić młodszej. Gdy już zatrzymała się, powoli i delikatnie zniżyła się, aby Strzępka mogła zeskoczyć na dół. Gdy to jednak zrobiła, przeturlała się delikatnie, mierzwiąc sobie futerko. Gdy już podniosła się, zdenerwowana na swoją nieuwagę i niezdarność, otrzepała się, jednak nie pomogło to zbyt wiele. Była sfrustrowana na siebie. Jak mogła do tego dopuścić? Choć w sumie kociaki nadal miały problem z utrzymaniem równowagi, pomyślała.
Choć prawda była inna. Niestety, z powodu jej karłowatości było jej ciężko utrzymać równowagę z powodu krótkich łapek. Strzępka jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego, że ją ma. Swój wzrost tłumaczyła sobie i innym późnym dorastaniem. Jej matka natomiast odkąd zobaczyła swoją małą pociechę gdy się urodziła wiedziała, że ta będzie posiadać tą cechę. Trudno było nie zauważyć jej niecodziennej budowy ciała. Z wiekiem jedynie coraz bardziej było to widać.
Pietruszkowa Błyskawica spojrzała na młodą troskliwie.
— Wszystko dobrze? Chyba nic sobie nie zrobiłaś, prawda?
Zanim zdążyła podejść lub cokolwiek zrobić, Strzępka już podskoczyła do góry, choć lekko się chwiała.
— Wszystko okej! Po prostu nie spodziewałam się, że to tak wysoko.
Czekoladowa zaśmiała się. Nadal niepewnie zerkała na Strzępkę dla pewności, gdyby jednak coś było nie tak, ale faktycznie sprawiała wrażenie nienaruszonej.
— Już się bałam! Melodyjny Trel wyrwie mi wąsy.. Dopiero co cię wyczyściła! — Zaśmiała się i schyliła do młodszej aby polizać jej futerko, na co ta zaczęła się wiercić.
— Hej! Przestań! To łaskocze! — Położyła się, podczas gdy starsza trącała ją nosem w brzuch.
— Tak kończą brudne kociaki! — Powiedziała dramatycznym tonem Pietruszkowa Błyskawica.
Strzępka śmiała się nadal, po czym wyskoczyła delikatnie trącając Pietruszkową Błyskawicę w nos swoją łapką. Jej futro było już całkowicie zmierzwione i brudne od kurzu, a to oznaczało, że Melodyjny Trel będzie miała dużo pracy.
Strzępka nienawidziła momentu, w którym musiała mieć rozplątywane futerko. Jej matka musiała nie jeden raz delikatnie pomagać sobie w tym zębami, co skutecznie straszyło młodszą. Bała się, że może zostać zraniona przypadkiem, chociaż Melodyjny Trel była bardzo ostrożna. Niestety często musiała przechodzić ten proces, ze względu na futro, które plątało się jej szczególnie na brzuszku, bo ciągneła je po ziemi przez swój wzrost. Za każdym razem Gąsienniczek śmiał się z niej, że musi być o wiele dłużej czyszczona. To nie pierwszy raz gdy głupio ją komentował, czy też dokuczał jej. Jednak choć był dla niej czasami wredny, to naprawdę ją kochał i wspierał. Nadal była jego siostrą. Oboje wiedzieli, że to niewinne żarty, ale gdyby przyszło co do czego broniliby się nawzajem.
W końcu podniosła się i rozejrzała. Były przy wodospadzie. Strzępka zdezorientowana spojrzała na Pietruszkową Błyskawicę.
— W sumie to czemu tu jesteśmy? Chcesz mi coś pokazać? — Podskoczyła podekscytowana na samą myśl.


<Pietruszkowa Błyskawico?>

31 stycznia 2025

Od Strzępki CD. Pietruszkowej Błyskawicy

Gdy Pietruszkowej Błyskawicy skończyły się historie do opowiedzenia, Strzępka spochmurniała lekko. Jednak od razu się rozpromieniła na propozycję przećwiczenia pozycji łowieckiej. Podskoczyła i patrzyła z zaciekawieniem i skupieniem na każdy ruch wojowniczki. Nie wydawało się być takie trudne, pomyślała kotka i po chwili analizy sama zniżyła się delikatnie, aby spróbować swoich sił. Samo patrzenie było łatwe, jednak okazało się, że przybranie pozycji jest trudniejsze, niż jej się wydawało. Jej krótkie łapki zaczęły się wykręcać w próbie utrzymania równowagi, jednak po chwili kotka runęła na ziemię. Kurz wzniósł się wokół Strzępki, która otrzepała się momentalnie. Jednak była zadowolona, że Pietruszkowa Błyskawica stwierdziła, że jej pozycja choć przez chwilę była dobra. Cóż, do czasu, gdy spadła. Spochmurniała delikatnie. Co, jeśli przez swoje krótsze łapy nie będzie w stanie być wojowniczką? Choć wiedziała, że jej mamie się udało, to zdawała sobie też sprawę z tego, że nie będzie jej łatwo. Najwidoczniej czekoladowa wojowniczka zauważyła zmartwienie kotki, bo od razu trącnęła jej nosek swoją łapą.
— Hej, rozchmurz się. Wszystkiego się nauczysz. Jestem pewna, że twój mentor będzie wspaniałym i silnym wojownikiem i pokaże ci jeszcze wiele ruchów. Masz na to czas, do twojego mianowania zostały jeszcze dwa księżyce. — Uśmiechnęła się do nadal nieprzekonanej kulki.
— Skoro tak twierdzisz... — Strzępka po chwili wstała i popatrzyła na Pietruszkową Błyskawicę.
Chciałaby już być uczennicą. Chodzić na patrole, uczyć się tylu fajnych rzeczy... jednak była zmuszona czekać jeszcze tak długo, a czuła się przecież gotowa! Jej łapki same niosły ją w stronę wyjścia ze żłobka już nie jeden raz! Strach pomyśleć, co by się stało gdyby nie Melodyjny Trel, która ją pilnuje.
— Czego się nauczę jak już zostanę uczennicą? Oprócz polowania oczywiście.. Słyszałam, że często wędruje się po tunelach, żeby się w nich potem nie zgubić, prawda? — Kotka strzepnęła swoim małym ogonkiem, patrząc zaciekawiona na wojowniczkę.


<Pietruszkowa Błyskawico?>

30 stycznia 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Strzępki

Zerknęła na młodszą, a wspomnienia z tuneli natychmiast do niej wróciły. Mokra ziemia pod łapami, korzenie ocierające się o sierść, mała przestrzeń i ciężkie powietrze. Futro na karku zjeżyło się mimowolnie. Przypomniała sobie wszystkie myśli, które wtedy jej towarzyszyły. A co, jeśli tunel się zawali? A co, jeśli spotka tam kogoś niepożądanego? Strach przed uduszeniem pod ziemią... To musiała być okrutna śmierć! Dreszcz przeszedł ją od czubka ogona aż po same uszy.
— Wszystko dobrze? — zapytała nagle Strzępka, przywracając wojowniczkę do rzeczywistości. Czekoladowa zerknęła na nią i uśmiechnęła się niezręcznie.
— Tak, tak! Zamyśliłam się na chwilkę — zamruczała szybko, chcąc uspokoić kociaka. Nie chciała, by Strzępka martwiła się, że powiedziała coś nie tak.
— Poza polowaniem i walką nasz klan musi także opanować trzy inne umiejętności — zaczęła, robiąc krótką pauzę. — Wspinaczkę po drzewach, nawigację w tunelach oraz... otwieranie krabów — dokończyła po chwili.
— O! Chcę wspinać się na drzewa i biegać po tunelach! O, i otwierać kraby, chociaż nawet nie wiem, jak wyglądają — przyznała mała, potrząsając ogonkiem z ekscytacją.
— Złapię jednego i ci przyniosę! — zamruczała wojowniczka, celowo pomijając temat drzew. Wiedziała, że przez krótkie łapki Strzępki wspinanie się będzie dla niej trudniejsze. Sama Melodyjny Trel nigdy nie zdołała wspiąć się na drzewo w obecności Pietruszkowej Błyskawicy.
— Patrz, jak się wspinam! — miauknęła nagle szylkretowa i stanęła na łapki. Pręgowana spojrzała na nią z lekkim zaskoczeniem, zastanawiając się, co ma na myśli. Nie zdążyła jednak zapytać, bo Strzępka nagle wskoczyła na jej plecy i wspięła się aż na barki!
— Jak wysoko! — wykrzyknęła, tak że niemal cały obóz spojrzał w ich stronę. Większość kotów uśmiechnęła się na widok jej zapału, choć kilku zmrużyło oczy z dezaprobatą. Cóż, niektórzy mieli kija w... no, chyba każdy wie gdzie!
— Tak, jesteś bardzo wysoko! A teraz trzymaj się mocno — oznajmiła pręgowana, powoli podnosząc się z ziemi. Strzępka, zaskoczona, chwyciła pazurkami jej futro i niemal nie spadła! Wojowniczka poczekała chwilę, aż młodsza poprawi chwyt, po czym ostrożnie ruszyła w głąb jaskini, niosąc małą na grzbiecie.

<Strzępko?>

28 stycznia 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Strzępki

Zamyśliła się na chwilę. Sama nie była pewna, czy miała jeszcze jakieś ciekawe historie do opowiedzenia. Może i miała, ale nie były to opowieści, którymi chciałaby się dzielić.
— Niestety, nie mam już żadnych ciekawych historii — oznajmiła z lekkim smutkiem, że nie może już niczego więcej opowiedzieć młodszej. Strzępka spojrzała na swoje łapy, lecz po chwili szybko przeniosła wzrok z powrotem na wojowniczkę.
— Nic nie szkodzi! Możemy teraz się w coś pobawić! — zaproponowała, podnosząc się na łapy. Jej oczy rozbłysły entuzjazmem, gdy zaczęła zastanawiać się, w co można by się pobawić.
— A może pokażę ci parę pozycji, które przydadzą ci się, gdy zostaniesz uczennicą? — zaproponowała Pietruszkowa Błyskawica, spoglądając uważnie na koteczkę.
Strzępka wlepiła w nią swoje błyszczące oczy, niemal kipiące podekscytowaniem.
— Tak, tak! To nawet lepsze niż jakaś nudna zabawa! — zawołała, podskakując radośnie i wzniecając dookoła siebie i wojowniczki małe tumany pyłu.
— A więc patrz uważnie! Jesteś już duża, więc powinno ci pójść łatwiej — powiedziała Pietruszkowa Błyskawica, stając przed młodszą. Przykucnęła nisko, przybierając pozycję łowiecką. W oczach Strzępki błyszczał entuzjazm. Kotka z uwagą analizowała każdy ruch wojowniczki, starając się zapamiętać wszystkie detale. W końcu czekoladowa wojowniczka podniosła się powoli do góry.
— Teraz ja! — zawołała Strzępka, nie dając starszej dojść do słowa. Rzuciła się na ziemię, zaczynając wyginać się w różne strony. W końcu jednak udało jej się ustawić w pozycji bardzo zbliżonej do tej, jaką wcześniej pokazała Pietruszkowa Błyskawica.
— Super! — pochwaliła ją wojowniczka. — Jednak musisz niemal dotykać ziemi, ale nie wolno ci po niej szurać. Ogon trzymaj nisko, ale nie za nisko — tłumaczyła spokojnie, obserwując, jak młodsza kotka próbuje się poprawić. Strzępka wierciła się i wyginała, starając się znaleźć idealną pozycję.
W końcu jednak tak się zawinęła, że straciła równowagę i upadła na ziemię.

<Strzępko?>

22 stycznia 2025

Od Strzępki CD. Pietruszkowej Błyskawicy

Kotka słuchała z zainteresowaniem historii wojowniczki. Na prawdę to tak niebezpieczne miejsce? Bała się dwunożnych, nie chciałaby znaleźć blisko nich. Jej futerko delikatnie się zjeżyło na opowieść Pietruszkowej Błyskawicy. Ale przecież nie mogła pokazać, że się bała. Była silna, a już niedługo zostanie uczennicą! Polizała swój bark i podskoczyła do góry, wymachując delikatnie ogonkiem.
— Nie boję się ich! Ale.. nie będę się do nich zbliżać. Tak dla bezpieczeństwa.. klanu oczywiście! — Strzępka powiedziała z pewnością, choć jej futerko nadal było lekko zjeżone.
Pietruszkowa Błyskawica zaśmiała się delikatnie. Chyba nie chciała mówić jej jak zabawnie wygląda. Trąciła młodszą swoim nosem.
— Cóż, nie wątpię że jesteś bardzo odważna. Oraz szybka. Ale masz rację, dla bezpieczeństwa klanu lepiej się nie zbliżać do takich miejsc. — Oraz własnego, dodała sobie w myślach.
Strzępka kiwnęła główką.
— Tak jest! Jak już będę uczennicą, będę bronić swojego klanu. Być może nawet będziemy chodziły razem na patrole! — Kotka od dawna śniła o wspólnym patrolu czy polowaniu, gdy jej szkolenie już się zacznie i będzie w tym dobra. Chciałaby się wtedy pochwalić starszej jak sobie dobrze radzi. W końcu chciałaby być jak ona.
Pietruszkowa Błyskawica uśmiechnęła się delikatnie.
— Cóż, zobaczymy. Na pewno się nam uda być razem na patrolu pewnego dnia. A do tego czasu, mam nadzieję że będziesz się pilnie uczyła gdy już zostaniesz mianowana. Już ja się dowiem, czy nie brykasz swojemu mentorowi! — Powiedziała z psotnym uśmiechem. Strzępka kiwnęła główką.
— Tak jest! Będę pilnie się uczyła, zobaczysz! — Stała z dumą na twarzy, wypinając pierś przed siebie. Po chwili usiadła znowu i popatrzyła na wojowniczkę z ciekawością.
— Może opowiesz mi coś jeszcze?

<Pietruszkowa Błyskawico?>

20 stycznia 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Strzępki

Zanim odpowiedziała na pytanie Strzępki, zawiesiła wzrok na legowisku uczniów. Jej spojrzenie zatrzymało się na Mysiej Łapie, który siedział samotnie przed wejściem. Był dla niej jak brat — znała go od małego i zawsze darzyła go szczególną sympatią. Teraz jednak patrzyła na niego z lekkim smutkiem. Był sam w szczelinie, a w obozie brakowało innych kotów w jego wieku. To musiało być dla niego trudne. Wiedziała, jak samotność potrafi ciążyć, zwłaszcza w młodym wieku. Westchnęła cicho, czując delikatny ucisk w sercu, po czym przeniosła wzrok z powrotem na Strzępkę.
Na jej pyszczku od razu pojawił się ciepły uśmiech. Nawet gdy miała gorszy dzień, wystarczyło jedno spojrzenie na tę małą, rozbrykaną kulkę futra, by wszystko wydawało się łatwiejsze. Strzępka miała w sobie coś, co zawsze poprawiało jej humor — jej energia była zaraźliwa, a zapał nie do powstrzymania.
— Nie, nigdy się tam nie zgubiłam! I chyba nikt nigdy się nie zgubił w Złotych Kłosach! — zaśmiała się Pietruszkowa Błyskawica, wyobrażając sobie, jak ktoś błądzi wśród wysokich złocistych traw. — Jednak raz spotkała mnie tam niebezpieczna sytuacja! — dodała tajemniczo, zwężając oczy i pozostawiając niedopowiedzenie w powietrzu.
Młodsza kotka podskoczyła z ekscytacją, aż prawie runęła na ramię Pietruszkowej Błyskawicy. Zaczęła pchać ją łapkami, wyraźnie chcąc usłyszeć dalszą część historii.
— Powiedz mi! Co to było? — miauknęła błagalnie, ale jej głos aż drżał z ciekawości.
Czekoladowa kotka zaśmiała się na widok entuzjazmu Strzępki i owinęła ogon wokół łap, przyjmując wygodniejszą pozycję. Przez chwilę zbierała myśli, próbując sobie przypomnieć szczegóły sprzed wielu księżyców.
— Raz, kiedy byłam młodą uczennicą, wybrałam się tam z Melodyjnym Trelem, Gasnącym Promykiem i Delikatną Bryzą... — zaczęła opowiadać z dramatyzmem w głosie, ale nagle przerwała i zmrużyła oczy, jakby coś ją niepokoiło. — Tak mi się wydaje... Mogę źle pamiętać — mruknęła do siebie, po czym wzruszyła ramionami, szybko kontynuując, by nie stracić zainteresowania Strzępki. — Wyczułam wtedy dziwny, obcy zapach. I jak to młoda uczennica — musiałam sprawdzić, co to było!
Strzępka wpatrywała się w nią z otwartym pyszczkiem, niemal nie mrugając. Pietruszkowa Błyskawica kontynuowała opowieść, teraz już tonem pełnym napięcia:
— Wtedy to się stało! Nagle zaatakowały mnie dwa duże psy! Były z dwunożnymi, ale ci nie trzymali ich na tych dziwnych, miękkich gałęziach! Byłam pewna, że umrę... Psy były szybkie, głośne, a ich zęby wyglądały jak ostre skały! Ale udało mi się wyślizgnąć z ich uścisku i uciec daleko w stronę lasu. Na szczęście nie goniły nas, choć myślałam, że serce wyskoczy mi z piersi! — zakończyła, a jej głos wyraźnie drżał, jakby na nowo przeżywała tamten moment.
Strzępka aż zjeżyła futerko ze strachu i otworzyła szeroko oczy.
— To straszne! Nigdy nie widziałam psa, ale chyba nie chcę ich zobaczyć! — miauknęła, a jej głos był teraz cichszy, jakby bała się, że coś może ją usłyszeć. — Ale do Złotych Kłosów na pewno pójdę! — dodała nagle z entuzjazmem, jakby ignorując własne obawy.
Pietruszkowa Błyskawica spojrzała na swoje łapy, a jej pyszczek przybrał smutny wyraz.
— Nie wiem, czy to będzie możliwe... Teraz są tam dwunożni. Coś tam robią, jakieś dziwne rzeczy. Byłam tam niedawno z Promienistym Słońcem, i prawie nas zauważyli! Nie jest tam bezpiecznie — mruknęła, starając się ostrzec młodszą kotkę. Jej głos był poważny, niemal surowy, choć kryła się w nim także troska.

<Strzępko?>

Od Strzępki CD. Pietruszkowej Błyskawicy

Gdy Pietruszkowa Błyskawica dotarła do legowiska i opowiedziała jej o udanym polowaniu była zachwycona. Chciałaby kiedyś tak jak ona łapać kaczki. Z tego co opowiadała jej matka, to nie jest to łatwe zadanie. Kotka wskoczyła na piórko które z niej spadło. Uwielbiała ćwiczyć na mchu polowanie, rzucając sobie z bratem kulkę, ale pióro wydawało się być jeszcze ciekawszym wyzwaniem, biorąc pod uwagę to, że spada o wiele wolniej, wykonując dodatkowo obroty w powietrzu, co znacznie utrudni zadanie. Strzępka uwielbiała dawać sobie wyzwania jeśli chodzi o umiejętności przydatne do zostania wojownikiem. Gdy już Pietruszkowa Błyskawica weszła za nią w głąb jaskini, ułożyła się wygodnie na ziemi. Gdy zadała pytanie o to, jakie miejsca chciałaby zobaczyć poza obozem, rozpromieniła się. Nie mogła się doczekać wyjścia z obozu. Chciałaby już dziś zobaczyć terytorium.
— Mama opowiadała mi o tym, jak bawiła się w złotych kłosach gdy była młodsza! Podobno to świetne miejsce na treningi i zabawę w chowanego! — Kotka podskoczyła radośnie wymachując ogonkiem. — Jest tam też podobno straaasznie dużo myszy! Ale ty pewnie już to wszystko wiesz.. — Kotka usiadła zawstydzona, wiedząc, że Pietruszkowa Błyskawica była tam już pewnie wiele razy. Kotka jednak jedynie się zaśmiała.
— Tak, to bardzo ciekawe miejsce. Choć łatwo się tam zgubić. — Trąciła łapą Strzępkę. — Ale przecież uwielbiasz zabawę w chowanego, więc dla ciebie to żaden problem. Na pewno znalazłabyś zagubionych uczniów, co?
— Tak! Żaden by się przede mną nie ukrył!
Kotka przez chwilę patrzyła na wojowniczkę zaciekawiona.
— A czy ty kiedyś się tam zgubiłaś? Lub któryś z uczniów, których znałaś?


<Pietruszkowa Błyskawico?>

14 stycznia 2025

Od Pietruszkowej Błyskawicy CD. Strzępki

Kotka wracała właśnie z intensywnego polowania. Wraz z dwójką towarzyszących jej kotów udało im się upolować dwie kaczki! Był to spory sukces, który pochłonął cały czas przeznaczony na patrol. Cała trójka była pokryta piórami i przemoczona po drobnym wypadku. W pogoni za jedną z kaczek Pietruszkowa Błyskawica wpadła do wody i zaplątała się w gęste, zaczepne rośliny. Na szczęście reszta zespołu zdołała jej pomóc, a mimo trudności, wspólnie spędzony czas był dla niej bardzo udany.
Po powrocie do obozu koty odłożyły zdobycze na stos świeżej zwierzyny, gdzie Pietruszka odebrała pochwały od starszych kotów. Zadowolona, skierowała się w stronę żłobka, mając nadzieję na chwilę wytchnienia. Nie zdążyła jednak nawet przekroczyć progu, gdy nagle została zaatakowana przez małą, puchatą kulkę!
— Pietruszkowa Błyskawico! — wykrzyknęła mała, pocieszna kotka, uśmiechając się promiennie do starszej. Wojowniczka pochyliła się, by liznąć ją między uszami, wygładzając futerko na jej głowie, które jednak natychmiast wróciło do swojego postrzępionego stanu.
— Strzępko! Czyżbyś na mnie czekała? — zapytała z uśmiechem, siadając przed żłobkiem i owijając łapy ogonem. Przejechała wzrokiem po kotach na polanie, po czym znów spojrzała na młodszą.
— Tak! Nie mogłam się doczekać, aż znów cię zobaczę — zamruczała radośnie szylkretowa kotka, skacząc na ogon czekoladowej. Pietruszkowa Błyskawica delikatnie uniosła ją łapą do pozycji stojącej, cicho śmiejąc się pod nosem.
— Rozumiem. A więc masz jakieś pytania? — zapytała, liznąwszy się kilka razy po piersi, strząsając przy tym pióra, które nadal do niej przywierały. Dwa z nich opadły na głowę Strzępki, która natychmiast się otrzepała.
— Widziałam, że złapałaś dzisiaj kaczki! Na pewno udało ci się to zupełnie samodzielnie! — stwierdziła z przekonaniem młodsza, siadając na ziemi w śmiesznej pozycji.
— Chciałabym! Fakt, raz mi się to udało, ale dzisiaj polowałam wspólnie z innymi kotami — wyjaśniła, rozglądając się po jaskini, chcąc wskazać towarzyszy. Niestety, koty zdążyły już schować się w legowisku. Strzępka skinęła głową ze zrozumieniem.
— Ja też będę łapać tak dużo zdobyczy jak ty! — odparła z pewnością w głosie, zaczynając machać łapkami dookoła i rozrzucając pióra, które spadły z Pietruszkowej Błyskawicy jeszcze dalej w głąb jaskini.
— Jestem tego pewna! Już niewiele czasu zostało, a zostaniesz uczennicą! Co chciałabyś najbardziej zobaczyć poza obozem? — zapytała, zmieniając pozycję na tak zwany chlebek. Wsadziła łapki pod brzuszek i owinęła ciało ogonem.

<Strzępko?>

13 stycznia 2025

Od Strzępki Do Pietruszkowej Błyskawicy

Dzień po mianowaniu Pietruszkowej Łapy na wojowniczkę.

Kotka ziewnęła, przeciągając się na posłaniu. Była pewna, że zasnęła w innym miejscu. Najwidoczniej jej matka znalazła ją przed żłobkiem i zaniosła do środka. Obudziła się w cieple, skulona obok brata. Wstała z legowiska i zaczęła wylizywać futro z kurzu. Zasnęła na ziemi, więc nie należała dzisiaj do najczystszych kotów. Zastrzygła uchem, słysząc, jak jej Gąsienniczek porusza się w posłaniu i w końcu również budzi się powoli.
— Już nie śpisz? Z tego, co słyszałem, Półślepy Świstak zaniosła cię z rana do legowiska. Marudziła coś o tym, że się przeziębisz i że jesteś nieprzewidywalna...
Strzępka zaśmiała się.
— Cóż, byłoby jej tu nudno bez nas. Nie ma na co narzekać. — Wylizywała właśnie swój bark, próbując się doprowadzić do porządku. Myślała o Pietruszkowej Błyskawicy. Czy kotka ich dzisiaj odwiedzi?
— Mama mówiła, że Pietruszkowa Błyskawica poszła dzisiaj na swój pierwszy patrol jako wojowniczka! — Podskoczył podekscytowany. Czuła się, jakby brat czytał jej w myślach. Cóż, na pewno przykuł jej uwagę. — Mówiła też coś o tym, że nas odwiedzi po patrolu.
Strzępka podskoczyła podekscytowana na słowa Gąsienniczka. Czyli jednak! Pietruszkowa Błyskawica o nich nie zapomniała!
— Na prawdę? Już nie mogę się doczekać! Chce jej pogratulować!
Właśnie wtedy zauważyła patrol wracający do obozu. Jej łapki tuptały z niecierpliwością, wypatrując kotki. Gdy już ją zobaczyła, ta zmierzała już w stronę żłobka.
— Pietruszkowa Błyskawico!

<Pietruszkowa Błyskawico?>