BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeleni Puch x Narcyzowy Splot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeleni Puch x Narcyzowy Splot. Pokaż wszystkie posty

25 listopada 2022

Od Jeleniego Puchu cd Narcyzowego Splotu

Narcyzowa Łapa została wojowniczką o dość ciekawym imieniu. Kojarzyło mu się ze Splątanym Futrem, ponieważ obie kotki nosiły podobny człon. Od razu podszedł do rudej, by jej pogratulować. To była duma. Długo w końcu zajmowała pozycję ucznia. Teraz mogła zaszaleć. Miał nadzieję, że będzie mógł dołączyć do jej paczki. Rudzi w końcu powinni trzymać się razem. 
— Głatulacje Nałcyzowy Splocie! Zasłużyłaś — miauknął do nowomianowanej, która musiała być z tego faktu bardzo zadowolona. Tak długo w końcu czekała na tą chwilę. 
On również był wojownikiem. Teraz mogli wspólnie spędzić czas! Był pozytywnie nastawiony do tej relacji, ponieważ kotka była ruda i pomimo jej szorstkiego obycia, miał nadzieję, że uda im się nawiązać nić porozumienia. Mama pewnie byłaby z niego zadowolona, bo wtedy nie wytykałaby mu faktu, że zadaję się tylko i wyłącznie z synem Rozżarzonego Płomienia. 
— Mhm, dzięki. — Wojowniczka uśmiechnęła się nieco krzywo, ale niezbyt się tym przejął. 
— Jak będziesz kiedyś chciała coś połobić, popolować to z chęcią się z tobą wybiołę. — powiedział. 
Narcyzowy Splot po raz kolejny skinęła łbem i odeszła, by zacząć swoje nocne czuwanie. Nie chcąc jej przeszkadzać, wrócił do legowiska wojowników. Musiał przemyśleć wiele spraw. Też niedawno był mianowany, ale wierzył, że poradzi sobie, tak samo jak kocica. 

***

Dowiedział się od mamy, że miał ciocie. Był to dla niego taki szok, że przez kolejne dni nie mógł się go pozbyć. Na dodatek miała podobny człon co on! Czyżby to był zbieg okoliczności? A może jednak nie? Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Na dodatek czuł się przez kogoś obserwowany. Co jednak zerkał za siebie, nie widział nic podejrzanego. Miał jakieś zwidy? Może to przez ten ostatni stres jaki przeżył, miał dziwne wrażenie, że Kamienna Gwiazda mogła nagle za nim wyrosnąć i zacząć oskarżać go o rasizm? Starał się jednak nie okazywać tego publicznie. Obiecał to w końcu Leśnemu Pożarowi. 
Dostrzegając Narcyzowy Splot, szybko skierował do niej kroki. Musiał wypocząć i o tym wszystkim zapomnieć. Zaproponuje kotce wspólne polowanie czy coś. Miał nadzieję, że się zgodzi, bo jak na razie nie mógł pokazywać się w towarzystwie przyjaciela. Nie, gdy ktoś go obserwował. 
— Hej! — przywitał się z kotką, tarasując jej drogę i nieśmiało się uśmiechając. — Chciałabyś pójść ze mną na polowanie? Przydałoby się nakałmić klan.  

<Narcyz?>

15 października 2022

Od Narcyzowej Łapy (Narcyzowego Splotu) CD Jeleniej Łapy (Jeleniego Puchu)

— J-ja... T-tak... — przyznał młody uczeń. — To wielki zaszczyt, że mnie wybłała. Mam nadzieję, że uda mi się wyłosnąć na silnego wojownika! A... A jak twój tłening Nałcyzowa Łapo? Pewnie niedługo będziesz już wojownikiem!
Nie mógł wiedzieć, że odbezpieczył ładunek wybuchowy. Zacisnęła zęby, a na jej pysku pojawił się jednoznaczny grymas. Wydawało jej się, że nawet sierść Sójczego Szczytu staje dęba. Oczywiście, że każdy musiał jej przypominać na każdym kroku jak bardzo Kamienna Gwiazda jej nienawidzi. Nawet Jelenia Łapa, jej własny uczeń. Uważa to za zaszczyt. Ciekawe tylko czy ten maluch wie, jakie szkody jego "cudowna" mentorka wyrządziła.
— Krew nagła zaleje... — szepnęła sama do siebie, opanowując złość — oczywiście, że będę, słoneczko. Z pewnością, wielkim wyróżnieniem jest wybranie na ucznia przez przywódcę swojego Klanu. — momentalnie jej ton zaszumiał ciepłem, a twarz okryła się szerokim uśmiechem. 
— Wytrenuje cię... dobrze. — mruknęła dość niepewnie Sójka, posyłając znaczące spojrzenie Narcyzowej Łapie. Znała przecież mało pozytywne zdanie Narcyzu o Kamiennej Gwieździe. Terminatorka jednak tylko zamrugała.
— Ta, pewnie że ta. W końcu mentorka najlepsza ze wszystkich, nieprawdaż? — mruknęła z niewyobrażalnie dużą ilością sarkazmu w głosie.
— Właściciwie to... nie wiem. Ona taka troszkę dziwna jest. — wymruczał nieśmiale Jelenia Łapa, patrząc raz na Sójkę, raz na Narcyz. Ta druga uśmiechnęła się lekko pod nosem. 
— Tak, może tak troszkę dziwna... Sójczy Szczyt na pewno wiele o tym wie. — jej wzrok powędrował na szylkretową wojowniczkę, która zagubiła się w toku rozmowy. Narcyzowa Łapa lekko szturchnęła ją w bok, dając również po sobie porozumiewawczym spojrzeniem.
— Ta... no, mamą była kiepską..? — spojrzała się niepewnie na Narcyz, która skinęła jej głową. — Tak, kiepską. Nie byłabym specjalnie przeciwna zmianom jej zachowania, gdy byłam dzieckiem. Większość czasu po prostu mnie olewa.
— Naprawdę? 
— Tak, — wcięła się Narcyz — miała niejednego ucznia, ale nie widzę, aby najlepiej skończyli. Spójrz tylko na Zwęglonego jako przykład. Kto to teraz? Upokorzony, wykastrowany pedał.
Przez chwilę mały uczeń analizował właśnie usłyszane informacje, zanim w końcu ponownie jego pysk się otworzył.
— Nie wiedziałem. — przyznał nieśmiało, skacząc spojrzeniem z jednej kotki na drugą.
— To dobrze, że teraz już wiesz. A jeśli poszperasz wśród innych członków Klanu Burzy, znajdziesz na jej temat więcej plotek. A teraz, myślę, że czas na mnie... nas. Pa! — pożegnała się ruchem ogona i wstała, a Sójka za nią. Wyszły w tereny Klanu Burzy, jednak między nimi nie wirowały żadne słowa. Wręcz przeciwnie, atmosfera była gęsta i nieprzyjemna.
— Nie wiem, czy nastawianie Jeleniej Łapy przeciwko Kamiennej Gwieździe to najlepszy pomysł. 
— Czemu nie? Nic nie skłamałyśmy. Mówimy tylko czystą prawdę. — zatrzymała się na moment, by polizać się po swędzącym miejscu na plecach.
— Tak czy siak. Co jak jej powie? 
— Jak się chłoptaś wygada to trudno. Co najwyżej może później tego pożałować. 
— ...i naprawdę nazwałaś Zwęglonego Kamienia 'pedałem'? — głos Sójki zwiastował jej niezadowolenie, wręcz rozczarowanie. 
— Ta, a co?
— Myślałam, że nie jesteś jakąś homofobką. 
— Bo nie jestem. — uśmiechnęła się lekko, widząc w tej rozmowie jeden kierunek. — Tak całkiem właściwie... — umilkła, nie kończąc zdania.
— Czy mam to jakoś zinterpretować..? — zmieszała się Sójka.
— Jak tylko chcesz. I mam wrażenie, że nie tylko ja. 
Głos Sójczego Szczytu zastygł, po tym jak próbowała coś wyjąkać z siebie. Wyszedł z tego tylko niezrozumiały, splątany bełkot.
— Masz na myśli że... wolisz kotki? — skleiła to nareszcie. 
— Moooże. — uśmiechneła się ponownie ukradkiem, mrużąc oczy. 
— Oh. To całkiem ciekawe. Znaczy, wiesz. Że się o tym dowiaduję. I to bardzo dobrze, że jakby, no. Masz do tego wszystkiego odwagę i... — Sójczy Szczyt plątała się w słowach, jak gdyby ktoś związał jej ciasno język.
— Czuję, że to dobra chwila. 
— To jest dobra chwila.
— Dokładnie. Wiesz, taki piękny bezkres jednej łąki. Na którym głosy biegną wiatrem, a dookoła jest nic tylko natura. I tylko my, we dwoje... — położyła się na ziemi, wśród zimnych źdźbeł trawy. Sójczy Szczyt prędko zrobiła to samo.
— Ta... To faktycznie jest dobre miejsce.
— Wszystko jest w tej chwili dobre, nieprawdaż?
— Tak... Tak! Dokładnie. Wszystko jest takie wspaniałe. Nawet słońce na niebie wyszło... — w końcu się rozluźniła, a jej oczy poszybowały za niebem i biegnącymi po nim chmurami. Narcyzowa Łapa również źrenice jak strzały wystrzeliła w stronę sklepienia. 
— Oprócz tego pięknego, niebieskiego nieba, chyba nic mi dzisiaj nie potrzeba. — rozmarzyła się ruda.
— Naprawdę? A ja?
— Może ciebie też. Ale troszkę. — zachichotała.
— Tylko troszkę?! — Sójka oderwała wzrok od nieboskłonu i skierowała pyskiem w stronę rudej.
— Taką szczyptę. — Narcyzowa Łapa zrobiła to samo, przysuwając swoją mordkę nawet bliżej, tak że mogła poczuć jej chłodne oddechy, wąsy zaczynające delikatnie łaskotać jej lica. Sójczy Szczyt już przymknęła delikatnie oczy, jednak gwałtownie Narcyzowa Łapa zerwała się z ziemi. Otrzepała się z błota i piasku tak szybko, jak tylko potrafiła.
— C-coś się stało? — spytała zdezorientowana Sójczy Szczyt, wciąż leżąc spięta na ziemi.
— Nie, nic. Po prostu... muszę wrócić do obozu.
— Po prostu?
— Tak. Tak po prostu. — podrapała się jeszcze tylną nogą za uchem, zanim rozpoczęła spacer w kierunku obozowiska burzaków.
— Pójść z tobą?
— Tak właściwie to... nie. — odwróciła wzrok, jak gdyby już nie chciała choćby patrzeć na swoją przyjaciółkę. 
— Zrobiłam coś złego? 
Na to już jej nie odpowiedziała, natomiast znacznie przyspieszyła kroku, by lada chwila zostawić kocicę samą ze sobą z myślami. Zależało jej tylko na tym, by jak najszybciej stracić ją z pola widzenia. Dlaczego? Jedynie Klan Gwiazd sam pewnie wie.

***

— Ja, Kamienna Gwiazda, liderka Klanu Burzy wzywam naszych przodków by spojrzeli na tę uczennicę. 
Czuła wszystkie spojrzenia, powoli lądujące wprost na niej. Każdy włosek sierści powoli stający dęba na myśl o upragnionej nowej pozycji. Tyle dla tego poświęciła, tyle zrobiła. 
— Trenowała ona długo, by w końcu dostąpić tego zaszczytu. Narcyzowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i bronić swojego Klanu, nawet za cenę własnego życia?
— Przysięgam — miauknęła, patrząc liderce głęboko w oczy.
— W takim razie mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Narcyzowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Narcyzowy Splot. Klan Gwiazdy ceni twoją wytrwałość i cierpliwość, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Burzy. 
A wszyscy odpowiedzieli jednym, wspólnym wiwatem.

<Jeleni Puchu?>

[przyznano 5%]

29 września 2022

Od Jeleniej Łapy cd Narcyzowej Łapy

Mama chciała by znalazł nowych przyjaciół, a nie chcąc jej zawieść, skierował się w stronę dwóch kotek, gdzie jedną z nich była Narcyzowa Łapa. Ona była gwiazdką, zresztą bardzo ładną, a jej koleżanka wyglądała po części podobnie do jego siostry. Ale, ale! Też miała w sobie coś z rudości, więc jeżeli Leśna Łapa dowie się o jego kontaktach z tymi dwiema, to na pewno nie będzie na niego zły! Pokaże mamie, że potrafi mieć innych znajomych, nie denerwując tym sposobem najlepszego kumpla! 
— Co lobicie? — zapytał, bo nie wyglądały mu na takie, które w coś się bawiły. 
— Plotkujemy tak sobie. — wzruszyła ramionami ruda, co zmusiło jego głowę do myślenia. 
Czyżby obgadywały Kamienną Gwiazdę? Nie miał pojęcia, czy te dwie były podobne do dzieci Rozżarzonej Łapy. Na dodatek nikt nie mógł wiedzieć, że czynił takie okropieństwa w stronę własnej mentorki! Obiecał to Leśnemu. Nie mógł go zawieść. Trzeba było jednak wbić się w temat, by nie wyjść na leszcza. 
— Też lubię plotkować — powiedział, mając nadzieję, że kotki wpuszczą go do swojej tajemniczej grupki. 
— Naprawdę? — rzuciła powątpiewająco Narcyz. — Niby o czym?
— No... No na przykład o życiu — Widząc zdziwione i pytające spojrzenia, zaraz wytłumaczył. — Płóbowałem ostatnio coś złapać, ale nic nie mogłem wyczuć! — pożalił się. — Te tełeny są ubogie w zwierzynę. 
— Szkoli cię Kamienna Gwiazda, prawda? — zagadała Sójczy Szczyt. 
Spiął się nieznacznie. Czy właśnie zostanie wyśmiany, bo szkoliła go nieruda liderka? Obawiał się tego od dnia, gdy usłyszał jej orędzie. Miał nadzieję, że będzie go trenował ktoś, kto będzie na poziomie. A tu... Został wybrany przez czarną. Czuł, że to był jakiś spisek. Że jak tylko popełni gdzieś błąd, kotka go oberwie z futra. Nadal miał dziwne wrażenie, że go obserwowała. Była jak nic uprzedzona co do jego koloru sierści! Dziwił się czemu w takim razie, wybrała jego mamę na swoją zastępczynię. To nie miało sensu! 
— J-ja... T-tak... — przyznał się do tego, siedząc niczym na szkle. — To wielki zaszczyt, że mnie wybłała. Mam nadzieję, że uda mi się wyłosnąć na silnego wojownika! A... A jak twój tłening Nałcyzowa Łapo? Pewnie niedługo będziesz już wojownikiem! 

<Narcyz?>

[przyznano 5%]

24 września 2022

Od Narcyzowej Łapy CD Jelonka (Jeleniej Łapy)

— Jak ci idzie tlening? Musi być ciężko, ale jest supel, plawda? — z malca aż płynęła czysta słodycz i szczęście. — Moja mama jest zastępczynią, to musisz być baldzo silna! Pokażesz mi coś? O, o! Pobawmy się! Chcę być też taki jak ty! Zostaniemy przyjaciółmi?
— Chcesz być taki jak ja? Oww, to słodkie. — zamruczała, wpatrując się głęboko w niebieskie oczy Jelonka. Marzyła, by ten się odpierdolił. — Oczywiście, że możemy być przyjaciółmi! W co chcesz się pobawić? — Narcyz spojrzała ukradkiem na uśmiechającą się szeroko Tygrysią Smugę. Jeśli walcząc na niby z jakimś gówniarzem mogła się podlizać mentorce na wysokiej pozycji, nie zamierzała narzekać. Ba, może nawet faktycznie by poudawała przyjaciółkę dla tego dzieciaczka. Może w końcu przemówiłaby Kamiennej Gwieździe do rozumu.
— Lubię się bawić w bolsuczą przejażdżkę!
No nie, na walony Klan Gwiazdy! Akurat musiał wybrać najbardziej denerwującą zabawę pod słońcem? Zniosłaby pacanie go łapą, czy jakiekolwiek odgrywanie polowania, ale wożenie takiego czegoś na grzbiecie? Ugh, ewidentnie mianowanie miało swoją cenę.
— Pewnie. Wskakuj. — ukucnęła przy nim. Chwilę później małe pazurki wbiły się jej w skórę, a sam kociak zasiadł przy jej barkach. Na osty i ciernie, co za grubas! Nigdy w życiu nie myślała że tak małe stworzenie może być tak ciężkie.
— Tylko ostrożnie, Narcyzowa Łapo! — zignorowała ostrzeżenie Tygrysiej Smugi i wstała. Miała nadzieję, że z dwa okrążenia malcowi wystarczą, ale ten bawił się w najlepsze, kiedy ona łaziła po obozie, brykając jak jakiś bezmózg. Upokarzające.
— Supel! — śmiał się rudy swoim dziecięcym głosikiem, od którego robiło jej się aż niedobrze. Miała dość.
— Nie zimno ci jeszcze? — miauknęła, starając się brzmieć jak najmilej.
— Nie, jeszcze! Jeszcze!
— Dobrze...
— Jelonku, bo się przeziębisz jeszcze! — usłyszała, dzięki bogu, wołanie Tygrysiej Smugi, i powróciła do żłobka, mimo niespecjalnej chęci kociaka. Odstawiła go na ziemię.
— Nic mi nie będzie!
— Lepiej dmuchać na zimne. — polizała syna po głowie, przywołując u Narcyzowej Łapy wspomnienia z dzieciństwa, a właściwie ich brak. Jakby tylko mogła cofnąć się w czasie, przeżyć jeszcze raz kocięce miesiące... nic by nie przypominało tego, co inne karmicielki dawały swoim dzieciom. Już dawno zdała sobie sprawę, że Obłoczna Myśl i Falująca Tafla nie zrobili sobie dzieciaka planując to od dawna. Musiała ich ponieść chwila. Może wtedy by ją bardziej kochali.
Opuściła żłobek szybciej niż ktokolwiek inny.

***

Wiosna
Nie miała dobrego humoru. Nie miała go od dawna. Każdy dzień wyglądał tak samo przygnębiająco i okropnie. Powinna być wojowniczką już dawno. A wszystko mijało, jak woda w rzece. Zmieniało się. 
Szalał głód, wszyscy odczuwali tego skutki. Oprócz Narcyzowej Łapy, która wciąż była tą samą, potulną owieczką. Seniorom podawała piszczki, karmicielkom czyściła legowiska, polowała dla dobra wszystkich burzaków. 
Była zmęczona. Wypalona. Treningi nie przynosiły jej żadnej satysfakcji, nawet wyjścia z Sójczym Szczytem zmarniały. Widziała ból przyjaciółki w jej żółtych, lśniących oczach. To, co kiedyś sprawiało, że mogłaby góry przenosić, nagle gdzieś zduszone zniknęło na dnie. Wszystko wydawało się być dziwnie proste, oschłe i suche. Zupełnie inne niż jej wyobrażenie życia. Jedno wielkie rozczarowanie, które frustrowało ją coraz bardziej.
Narcyzowej Łapie znudziło się granie grzecznej dziewczynki.
— Jak się masz? — niepewnie spytała Sójka, która cały ten czas siedziała obok niej. Narcyzowa Łapa odwróciła łeb, ignorując pytanie. — Hej?
— Źle — burknęła. 
— Chcesz o tym pogadać? 
— O czym? Każdy wie o co mi chodzi. 
— Jestem pewna, że Kamienna Gwiazda niedługo cię mianuje. Będziesz wojowniczką, ze ślicznym imieniem.
— Będzie mnie tu trzymać tak długo jak Pasikonikowy Nów, bym sprzątała zapchlonym dupkom ze starszyzny sierść. — zawarczała, po czym westchnęła głęboko. — Mam już tego dość. 
— Dość?
— Po co mi to wszystko? Czy ktokolwiek mnie tu w ogóle lubi? — przewróciła wzrokiem, wiedząc co odpowie przyjaciółka.
— Oczywiście że tak! Masz przecież mnóstwo znajomych. 
— Ta, i zaraz zostanę sama. Tylu ich mam, a żaden się nie zjawia jak go potrzebuję. Mówią że mnie tak kochają, a potem co?
Sójka wydawała się być spłoszona, niepewnie przyglądając się Narcyzowej Łapie.
— Ugh, wybacz. Znowu narzekam. 
— Nie no, spoko. Masz do tego prawo. — zapewniła ją szylkretka.
Zapadła nieprzyjemna grobowa cisza.  Kiedyś zdecydowanie były ze sobą bliżej. Mogła jej powiedzieć o praktycznie wszystkim. Teraz dzieliła je ogromna bariera. Niewidoczna dla innych. Zgrywały idealną przyjaźń, ale sama Narcyzowa Łapa nie sądziła, że to pociągnie jeszcze długo. Zależało jej na Sójczym Szczycie, były w końcu dobrymi przyjaciółkami, od żłobka. A jednak coś nie pozwalało czuć się Narcyzowej Łapie swobodnie.
— Hej, wszystko dobrze? — odezwała się niepewnie Sójczy Szczyt.
— Myślę. 
— Filozofujesz? — miauknęła żartobliwym tonem.
— Może. 
— Heh...
— Co lobicie? — podszedł do nich mały zgred. Jakby wybawienie z tej drętwej rozmowy. Jelenia Łapa, mianowany niedawno. 
— Plotkujemy tak sobie. — wzruszyła ramionami. Że też obiecała, że będzie przyjaciółką kota, co nawet "r" nie potrafi wymówić...

<Jelonek?>

[przyznano 5%]

28 lipca 2022

Od Jelonka do Narcyzowej Łapy

Jadł ze smakiem pyszne mleczko mamy, gdy ktoś zjawił się w odwiedziny. Na chwilę oderwał się od posiłku, zadzierając łepek wyżej, by móc zobaczyć kto do nich przyszedł. Była to jakaś ruda kotka, której nie znał. Mama jednak uśmiechnęła się do niej, więc musiała ją znać. Zrobił kilka nieporadnych kroczków w stronę nieznajomej, posyłając jej uśmiech.
- To Jelonku moja uczennica, Narcyzowa Łapa - przedstawiła ją kociakowi. 
- Cześć! - przywitał się z nią, otwierając pyszczek w zdumieniu. 
Mama ją szkoliła! To musiała być naprawdę świetna! Czy starała się zostać najlepszym wojownikiem, tak jak on? Musiał ją o to wszystko wypytać! Już zamierzał to zrobić, gdy Tygrysia Smuga chwyciła go za kark i położyła przy swoim brzuchu.
- Kochanie nie skończyłeś obiadku - miauknęła z troską. 
- Zjem później - obiecał. 
Teraz nie był głodny. Nie gdy mieli gości! A zresztą to wydawało się bardzo niegrzeczne, by tak zbywać Narcyzową Łapę przez posiłek! 
- No dobrze - Mama polizała go po łebku, a on z radością podreptał do starszej. 
Zbliżył się bardzo, bardzo blisko, by móc skupić na sobie jej uwagę. Miał tyle pytań do zadania! 
- Jak ci idzie tlening? Musi być ciężko, ale jest supel, plawda? - tryskał radością zadając te pytania. - Moja mama jest zastępczynią, to musisz być baldzo silna! Pokażesz mi coś? O, o! - Uniósł wyżej pyszczek. - Pobawmy się! Chcę być też taki jak ty! Zostaniemy plzyjaciółmi? - wykrzywił pyszczek, próbując poprawnie wypowiedzieć to słowo, po czym wbił intensywnie niebieskie oczy w rudą. Miał nadzieję, że się zgodzi! Każdy przecież nie mógł się im oprzeć! To była jego tajna broń na mamusie. Może i zadziała na uczennice?

<Narcyzowa Łapo?>