BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot Samotników!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 8 listopada, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onyksowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onyksowa Gwiazda. Pokaż wszystkie posty

18 września 2016

Od Onyksowej Gwiazdy

Można by rzec, że mój czas każdego dnia się skraca... Już nie jestem aż tak sprawny jak kiedyś. Mam nadzieję, że jak umrę, Piaszczysta Mgła będzie dobrą wojowniczką. Kto wie? Może nawet zostanie zastępcą.
Leżałem wtedy w swoim legowisku. W obozie było spokojnie, większość się już przyzwyczaiła.
- Jestem najbardziej ciekaw, co słychać u Ametyst, Rudej Łapy i Promienistej Łapy. Strasznie mi ich brakuje, przynajmniej została ze mną córka. - Szepnąłem do siebie. Akurat przed moim legowiskiem szła Piaszczysta Mgła.
- Piaszczysta Mgło, idziesz na polowanie? - Zapytałem.
Kotka skinęła głową, odwzajemniłem gest i kotka zaczęła kierować się w stronę wyjścia z obozu.
- Niech klan Gwiazd będzie z tobą córeczko. - Powiedziałem zanim kotka wyszła. Piaszczysta Mgła uśmiechnęła się i zniknęła za jeżynami.
Pora rozprostować stare kończyny. - Pomyślałem, a po chwili wstałem i zacząłem przechadzać się po obozie. Było spokojnie, idealnie. Uczniów nie było w legowiskach, jak ich mentorów. Wyruszyli na polowanie. Zakrzywione Oko układał zioła. Z jednej strony mi go żal, nie miał oka i  w dodatku chorą łapę, ale i tak czułem, że nie przepada za mną, a ja za nim. Zwróciłem się w stronę legowiska wojowników. Była tam tylko Deszczowa Jaskółka.
- Deszczowa Jaskółko, może popilnujesz wejścia do obozu razem z Wieczorną Pieśnią? - Kotka skinęła głową i poszła.
<Ktoś z Klifu?>

04 września 2016

Od Onyksowej Gwiazdy [ZE]

Wskoczyłem na kamień i powiedziałem:
- Dzisiejszej nocy jest kolejne zebranie, chciałbym ogłosić kogo zabieram. - Oznajmiłem w stronę kotów. Wojownicy zaczęli się wpatrywać, a Piaszczysta Mgła się uśmiechała.
- Zakrzywione Oko, Piaszczysta Mgła, Jelenia Łapa i Cicha Łapa, oczywiście nie muszę wymawiać imienia zastępcy, ponieważ to raczej jasne, że zastępca idzie. - Mruknąłem. - Reszta pilnuje obozu. A teraz za mną.

***

Wszyscy ruszyli za mną, poza Spopielonym Kwiatem, ona szła obok mnie. Przeszliśmy przez drogę kierując się w stronę Matczynego Pyszczka. Było dość chłodno, ale nie aż tak. Po dużej ilości bicia serca doszliśmy. Wszyscy się usadowili. Żaden z liderów się jeszcze nie odezwał. Jedyne co było słychać to szepty między wojownikami różnych klanów.


28 lipca 2016

Od Onyksowej Gwiazdy

Atmosfera w obozie była napięta. Nie było tak, jak za czasów Niespodziewanej Gwiazdy. Musiałem wybrać zastępcę, a mój najlepszy przyjaciel odszedł. Jedyny kot, a raczej kotka do, której miałem zaufanie była to moja córka. Po części, też Spopielony Kwiat. Wydaje mi się, że są dobre. A właściwie to czemu nie wybrać Spopielonego Kwiatu jako zastępcy? To była dobra myśl. Wskoczyłem na kamień i zwołałem klan. Wszyscy podeszli, nawet Zakrzywione Oko był gdzieś z tyłu.
- Dziś wybiorę swego zastępcę! - Oznajmiłem. liczne ślepia spoczęły na moim pyszczku. Czekały na kota który miał zostać zastępcą. Jednak nie ukrywały tego, że sami by chcieli.
- Spopielony Kwiecie! Od dziś jesteś zastępczynią lidera klanu Klifu! Mam nadzieję, że będziesz dawać dobry przykład innym. - Zeskoczyłem z kamienia i podszedłem do Spopielonej.
- Mam nadzieję, że gdy zostaniesz liderem. Będziesz lepszym ode mnie. - Szepnąłem do jej ucha. Kotka kiwnęła z szacunkiem głową. Nie ukrywała swojego zadowolenia. Z tłumu kotów wybiegła Piaszczysta Mgła.
- Będziesz najlepszym zastępcą! - Gratulowała Spopielonemu Kwiatu. Byłem wzruszony tym, że mój wybór spodobał się osobie dla mnie najważniejszej.

<Spopielony Kwiecie? Będziesz soł hepi xD>

18 czerwca 2016

Od Onyksowej Gwiazdy CD Ducha

Popatrzyłem na małego chudego kociaka. Bał się, każdego.
- Po co go tu przywlekliście? - Zapytałem lekko zdenerwowany.
- Sądziliśmy, że mu pomożemy. - Odpowiedziała Spopielony Kwiat. Kociak mamrotał coś sam do siebie.
- Eh, w końcu to kocię. - Mruknąłem i przyjrzałem się małej pokrace. Wyglądał tak biednie, że po prostu kruszył serce. Nawet moje. Po chwili podeszła do nas  Piaskowa Łapa.
- Kto to? - Zapytała uśmiechając się do kociaka.
- To Duch. - Oznajmił Błyskający Wąs uśmiechający się do kociaka. Nie rozumiałem skąd się wziął. Wygląda jakby nic nie pamiętał. Przynajmniej można uda się go wyszkolić na wojownika od nowa. Oczywiście jak podrośnie.
- Nie chcemy ci zrobić krzywdy. - Uśmiechnęła się Piaskowa Łapa do Ducha. Mały kocurek uśmiechnął się, lecz prawie uśmiech ten był niedostrzegalny. Moja córka była tak łagodna jak Ametystowa Chmura. Odziedziczyła urodę po swojej matce. Znów spojrzałem na malucha, był troszkę nieufny. Ponownie zaczął się trząść. Spopielony Kwiat i Piaskowa Łapa próbowały go uspokoić. Błyskający Wąs siedział obok mnie czekając na reakcję Ducha.

<Błyskający Wąsie, Spopielony Kwiecie, Duchu? Piaskowa Łapo xD>

14 czerwca 2016

Od Onyksowej Gwiazdy

Przez to, że Dzika Burza odeszła moja córka nie miała mentora. Musiałem mianować kogoś innego jej mentorem więc zwołałem zebranie. Wskoczyłem na najwyższy kamień i powiedziałem.
- Piaskowa Łapa otrzyma dziś nowego mentora. - Oznajmiłem. Wzrok mój padł na Błyskającego Wąsa.
- Błyskający Wąsie, będziesz nowym mentorem Piaskowej Łapy. Rudy kocur kiwnął głową i podszedł do uczennicy. Dotknęli się powoli nosami.
- Po pierwsze: Musimy wznowić trening Piaskowej Łapy, niedługo powinna zostać wojownikiem ale ucierpiały  by na tym jej zdolności. - Syknąłem do Błyskającego Wąsa.
- Ponadto, powinienem wybrać mojego zastępcę. Nie jestem do końca pewny kogo wybrać, ale tego dowiecie się niedługo. - Powiedziałem i zeszedłem z kamienia kończąc zebranie. Było dość krótkie, ale to dlatego, że nie było dużo do mówienia. Podszedłem do rudego wojownika.
- Błyskający Wąsie. Zaraz wyruszysz trenować moją córkę. - Parsknąłem. Kocur nie był przekonany do mojego zachowania. - Właściwie to jesteś chyba jedynym członkiem klanu któremu mogę zaufać. Błyskający Wąs uśmiechnął się i podszedł do Piaskowej Łapy.
- Już nie mogę się doczekać treningu z tobą! - Ucieszyła się uczennica. Błyskający Wąs też wydawał się być szczęśliwy.

<Błyskający Wąsie? twoje opowiadanie będzie dokańczać Piaskowa :P>

04 czerwca 2016

Od Onyksowej Gwiazdy CD Srebrnej Gwiazdy

Liczne ślepia wpatrywały się we mnie z goryczą, poza kotami z mojego klanu. Czyżby nie wiedziały, że klan Nocy zaczął pierwszy?
- Na co się patrzycie? Przecież to klan Nocy rozpoczął wojnę. - Warknąłem w stronę zebranych.
Po tych słowach Czarna Gwiazda rzucił mi chłodne spojrzenie. Wzdrygnąłem się na ten gest.
- To po co zaatakowaliście klan Wilka? - Zapytała Wojenna Gwiazda uważnie się we mnie wpatrując.
- Musieliśmy przenieść obóz. Gdybyśmy pozostali w starym Czarna Gwiazda i jego wojownicy mogli by nas ponownie zaatakować. - Parsknąłem patrząc na lidera klanu Nocy.
Wojenna Pręga zamilkła.
- A medyk klanu Burzy? - Zapytała Srebrna Gwiazda.
- Co masz na myśli? - Spojrzałem na srebrną kotkę.
- Czemu ją zabiłeś? - Ponownie spytała liderka klanu Burzy. Popatrzyłem na nią poważnie.
- Skąd pomysł że to ja? - Syknąłem. Kotka już zamilkła, widać było że nie chciała już rozmawiać.
Koty ponownie popatrzyły na mnie.
- Nadal nie wierzycie? Zapytajcie Czarną Gwiazdę. - Uśmiechnąłem się chytrze do czarno białego kocura. Popatrzył na mnie z złością.
- Nie o tym jest nasze zebranie. - Przypomniał czarno biały lider.

<Ponownie jakiś lider? :3>

02 czerwca 2016

Od Onyksowej Gwiazdy

Siedziałem obok ciała mojego syna.
- Teraz jest z Ametystową i Rudą Łapą... - Wyszeptałem. Po moich policzkach spływały łzy. Byłem naiwny jak domowy kociak. Po co w ogóle dołączyłem do klanu? Mogłem zostać tam na ulicy...
Liznąłem Promienistą Łapę po policzku. Okazał się słaby, nie przeżył tej bitwy. Nie widział nowego obozu... To wszystko była moja wina. Mogłem nie być tym liderem... Ten głupi pomysł był mój. I to ja poniosłem konsekwencje. Podeszła do mnie córeczka. Była tak samo zapłakana.
- Opiekuj się nim mamo i  cały Gwiezdny klanie... - Wymamrotała piaskowa kotka. Została mi już tylko ona, dlaczego tak musiało się stać... Chciałbym teraz skoczyć z klifu, ale nie zostawię swojego ostatniego kociaka. W tej chwili podeszli do mnie Dzika Burza, Błyskający Wąs, Jelenia Łapa, Szary Płomień i Zakrzywione Oko.
- Wiedziałem, że to się źle skończy. - Syknął medyk. Skarciłem go spojrzeniem i od razu podkulił ogon. Czy on wiedział coś o straceniu bliskiego? Pewnie nie... Miałem nadzieję, iż z Promyka wyrośnie wspaniały wojownik. Klan Klifu zmalał. To była moja wina... Koty wpatrywały się ze smutkiem w ciało ucznia.Bycie liderem naprawdę nie jest łatwe, na pewno to nie bajka. To walka o przetrwanie. A klan Wilka na niczym nie ucierpiał! Przecież nie można zabić wojownika. A myślałem, że sojusznicy Niespodziewanej Gwiazdy są bardziej przy Kodeksie Wojownika. Ale chyba nie ma już kota który byłby wierny klanu na całe życie.

<Ktoś>

19 maja 2016

Od Onyksowej Gwiazdy

Dzień był chłodny lecz idealny. Chociaż dręczyła mnie pewna myśl. Szary Płomień i Zakrzywione Oko ciągle gdzieś chodzili. Medyk niby zbierał zioła... Przecież na zioła nie chodzi się cały dzień i noc. Szary Płomień niby chodził na polowanie, był czasem roztrzepany i nie przynosił zdobyczy. Czemu? Nie miałem pojęcia. W każdym razie po ataku klanu Nocy byliśmy bardzo osłabieni. Do głowy przyszła mi pewna myśl...

***

Wskoczyłem na największy kamień i zwołałem cały klan.
- Musimy przenieść obóz! - Powiedziałem stanowczo. Koty po patrzyły na mnie zdziwione.
- Jak to? Ale gdzie? - Zdziwiła się Dzika Burza.
- Klan Nocy szybko znalazł nasz obecny obóz. To niebezpieczne zostawać tu dłużej. - Spróbowałem wyjaśnić. - Raz na patrolu znalazłem  polanę otoczoną jeżynami. Byłaby idealna na nowy obóz.
- Onyksowa Gwiazdo, chyba wiem jakie miejsce masz na myśli. - Odezwał się Szary Płomień. - To zbyt blisko  terytorium klanu Wilka.
- Zatem przepędzimy ich z tamtej okolicy. - Mruknąłem. - Zamieszkają po drugiej stronie Drogi Grzmotu.
- Atak na klan Wilka zerwie nasz sojusz! - Ten argument zyskał poparcie członków klanu.
- Nie możemy tu zostać. Tutaj umarli Ametyst i Ruda Łapa... - Bąknęłam cicho.
- Niespodziewana Gwiazda sprzymierzyła się z klanem Wilka, kiedy klan Klifu był mały i słaby. Teraz nie potrzebujemy ich pomocy.
Dzika Burza kiwnęła z powagą głową. Mam jej poparcie. Błyskający Wąs, Szary Płomień i Zakrzywione Oko nie byli jednak aż tak chętni.
- Wojna z klanem Wilka to głupota. - Syknął Szary Płomień. - Ich klan jest większy!
- Wątpisz w siłę klanu Klifu? - Warknąłem. - Mówisz jak domowy kociak!
Szary Płomień zamilkł. Wygrałem tę rundę.
- Stracimy sojusznika i co wygramy? - Zapytał Zakrzywione Oko.
- Nowy obóz, nowe tereny... Ty, Zakrzywione Oko zdobędziesz  zapasy ich medyka. - Powiedziałem z uśmiechem.
- A co z starym obozem? - Zapytał Błyskający Wąs.
- To oczywiste, że go porzucimy. Więc przenosimy się?
- Nie. - Powiedział stanowczo Szary Płomień.
- Też się nie zgadzam. - Dodał Zakrzywione Oko.
- Macie ku temu powody?! - Warknąłem ostro. Dwa kocury zamilkły. - Tak też myślałem.
- Niech uczniowie zdecydują. - Zaproponował Błyskający Wąs.
Przytaknąłem i spojrzałem na uczniów.

<Promienista Łapo?>

14 maja 2016

Od Onyksowej Gwiazdy CD Dzikiej Burzy

Zdawałem sobie sprawę z tego co zrobiłem.  W końcu ta medyczka nic nie zrobiła.  Ale na pewno pomagała klanu Nocy. Bałem się że będzie tylko gorzej,  nie ma przy mnie Ametyst a ja już się zachowuję jak Czarna Gwiazda! Nigdy nie byłem takim brutalem...
- Onyksowy Łowco? - Wyrwała mnie z zamyślenia Dzika Burza.
- Onyksowa Gwiazdo. - Poprawiłem kotkę. - Już odbyłem podróż do Księżycowego Kamienia. Obawiam się że to nie koniec naszych problemów.
- Gwiezdny Klanie... Co we mnie takiego widzisz? - Wyszeptałem do nieba.
Poszedłem w stronę wielkiego kamienia. Wskoczyłem na niego i zwołałem koty. Musiałem powiedzieć że ja jestem teraz liderem. Nie powiedziałem tego wszystkim.
- Chciałbym wam coś ogłosić! - Krzyknąłem, koty wlepiły we mnie wzrok. - Miałem wizję, byłem nawet przy Księżycowym Kamieniu by podzielić sny z klanem Gwiazd. Nie wiem co będzie dalej, ale musimy być gotowi na wszystko. - Powiedziałem i zeskoczyłam z kamienia. Po głowie plątały mi się różne myśli.

<ktoś z klanu?>


Od Onyksowej Gwiazdy CD Srebrnej Gwiazdy

Potraktowałem kotkę chłodnym spojrzeniem. Ona jednak nie drgnęła i stała spokojnie.
- Och... Doprawdy? Gdybyś nie miała sojuszu z klanem Nocy już by cię tu nie było kochaniutka. - Zaśmiałem się szyderczo. Srebrna Gwiazda popatrzyła na mnie z oburzeniem.
- Nie jesteśmy aż tak słabi! - Parsknęła wyrywając się ze swojego spokoju.
- Pozwól, że ci coś powiem... Kiedyś byłem marnym kociakiem, nic nie znaczącym. W tym lesie są pewne zasady. Wiem o tym, lecz nie zawsze da się ich przestrzegać. Nie myślisz że jestem jakimś kocurem z czarnym jak mrok sercem? Wiem dobrze, że byliście w sojuszu... Nie próbuj mnie oszukiwać. Zresztą od dzisiaj ja mam na głowie cały klan. - Dokończyłem długą wypowiedź.
Kotka przymrużyła oczy z obrzydzeniem do mnie.
- Hah... Ty masz być nowym liderem klanu Klifu? - Zaśmiała się spokojnie.
Odwróciłem się do kotki plecami i poszedłem w stronę wejścia do Ust Matki, ponieważ miałem wizję.
Kiedy byłem już w ciemnym środku jaskini przeszył mnie dreszcz. Ułożyłem się obok Księżycowego Kamienia, ciężko mi było zasnąć. Lecz kiedy w końcu zasnąłem, przyśniło mi się że dostaję 9 żywotów. Właśnie tak się stało. Po długim śnie poczułem w sobie coś innego.

***

Byłem już prawie w obozie, naszedł na mnie Zakrzywione Oko.
- Onyksowy Łowco! Miałem wizję, prawdopodobnie tak jak ty. - Mruknął. - Jesteś liderem.
Przytaknąłem na jego słowa. Zakrzywione Oko zdziwił się że tak szybko to zaakceptowałem.
- Myślisz, że dlaczego mnie nie było? - Zapytałem medyka.
Kocur przytaknął i oddalił się ze spokojem. Było mi trochę głupio, że od dziś moim posłaniem jest legowisko Niespodziewanej Gwiazdy.

<Ktoś?>

Od Onyksowego Łowcy CD Czarnej Gwiazdy

Byłem strasznie wściekły za to co zrobił Czarna Gwiazda, przecież zabiłem Poranną Rosę dlatego, że musiałem, a nie jak on za "zemstę". Podszedłem do ciała Ametystowej Chmury. Ostatni raz podzieliłem z nią języki. Znów do oczu napłynęły mi łzy.
- JAK ON MÓGŁ!!! - Wykrzyczałem na cały obóz. Nagle zobaczyłem że za Ametystową leżało coś rudego. To był Ruda Łapa! W pierwszej chwili pomyślałem, że niby dlaczego zabił Rudą Łapę? Rozumiem, zabiłem mu partnerkę, ale nie syna!
- Onyksowy Łowco! Ametystowa Chmuro! - Zabrzmiał czyiś głos. Był to Szary Płomień i Błyskający Wąs, za nimi jak najszybciej mogła biegła Dzika Burza.
- Co się tu stało? - Zapytała cętkowana kotka.
- Co z Ametystową Chmurą i Rudą Łapą?! - Zawołali równocześnie Szary Płomień i Błyskający Wąs. Nie nadążałem za ich pytaniami.
- Ametystowa Chmura i Ruda Łapa nie żyją... - Bąknąłem.
- Nawet zastępca się nie ostał... - Miauknęła spokojnie Czarna Dusza która przed chwilą wbiegła do obozu.
- Idę tam! - Zawołałem. Koty popatrzyły po sobie a potem zwróciły głowy w moją stronę.
- Nie dasz rady ty sam! - Warknęła Czarna Dusza. Nie zważałem na ich słowa i poszedłem w kierunku klanu nocy.

***

Byłem już na terenach klanu Burzy, na szczęście o tyle daleko od obozu by nie spotkać żadnego wojownika. Moje ucho drgnęło gdy usłyszałem czyjeś łapy. Dreptały nieświadomie w moją stronę.
- Może i nie dam rady pomścić mojej rodziny, ale mogę zabić jedynego medyka w sojuszu klanu Nocy i klanu Burzy. - Pomyślałem i zacząłem się skradać. Naskoczyłem na kotkę, poczułem lekko odrazę, nie miała oka ani połowy ucha, a także ogona. W każdym razie naskoczyłem na nią i drapnąłem wielką łapą. Kotka od razu padła na ziemie. Byłem zadowolony ze swojego sukcesu. W końcu klan Nocy i klan Burzy nie mieli medyka.

***

Wróciłem do obozu klanu Klifu dumnym krokiem. Koty wpatrywały się we mnie ze zdziwieniem.
- Co ty taki wesoły? - Zapytał rudy Błyskający Wąs.
- Zabiłem jedynego medyka w ich sojuszu, nie zdołałbym zabić kogoś z klanu Nocy. - Oznajmiłem i dumnie spojrzałem na koty.

<Ktoś z Klifu???>

11 maja 2016

Od Onyksowgo Łowcy

Obudziłem się wczesnym rankiem. Pogoda nie zbyt była ładna. Zwykły podmuch wiatru między moją sierścią powodował dość chłodne uczucie. Przechodziłem przez obóz szukając Ametyst. W końcu rozpoznałem jej blado żółte futerko. Podszedłem, lecz owa kotka nie była zbyt zadowolona.
- Dlaczego wczoraj ze mną nie rozmawiałeś? - oburzyła się kotka.
- przepraszam, po prostu byłem zajęty. -Wymruczałem cicho.
- Chyba cały dzień rozmawiałeś z Błyskającym Wąsem. - Kontynuowała.
- Sam za mną chodził! - Odpowiedziałem. Ametystowa Chmura wyglądała na rozbawiną moim nagłym zmienieniem zachowania. Odwróciła się i poszła w swoją stronę. Ja postanowiłem zrobić tak samo tylko w innym celu. Pognałem w stronę moich dzieci.
- Cześć tato! - Zawołał Promienista Łapa.
- Hej, mam dla was zadanie. - Uśmiechnąłem się do moich kociąt. Uczniowie usiedli i zaczęli mnie wysłuchiwać.
- Uda wam się zagonić mamę na łączkę? - Zapytałem. Dobrze wiedziałem że Ametyst się tam zjawi.
- Możesz na nas liczyć! - Zawołały kociaki. - Mamy już 8 księżyców, to będzie proste!
Pokłusowałem w stronę łąki by poszukać pięknego kwiatu. Przez zielone trawy zauważyłem pięknego czerwonego kwiatka. Zerwałam i Pokłusowałem w stronę miejsca w którym miała zjawić się Ametyst. Po drodze złapałem dość dużą mysz. Na miejscu rozsiadłem się i czekałem na Ametyst. W końcu dostrzegłem Ametyst którą prowadziły dzieci.
- Onyks? Co ty tu robisz? - Zapytała nieco zdezorientowana.
- Chciałem Cię przeprosić.
Kotka uśmiechnęła się do mnie i wtuliła się w moje futro.
- Nie musiałeś. - Zaśmiała się.
- Ale chciałem. - Mruknąłem i polizałem kotkę po policzku.

<Ametystowa Chmuro? Pokuta wypełniona xD>


02 maja 2016

Od Onyksowego Łowcy CD Błyskającego Wąsa

Błyskający Wąs popatrzył na mnie z uśmiechem
- Cóż... Jak dotąd mają się całkiem dobrze. - Powiedziałem dość poważnym tonem i wziąłem mysz by ją zjeść. Wojownik znów wyrwał mnie z posiłku.
- Trudno się tak zajmować kociętami i partnerką? - Zapytał z ciekawskim spojrzeniem.
- Tfu!! - Wyplułem mysz kiedy zadał to pytanie. - Kociętami zajmuje się Ametyst a ja bardziej nią. Nie wiedziałeś że wojownicy praktycznie nie zajmują się kociętami? - Ciągnąłem dalej rozmowę, kiedy kocur nic nie mówił ponownie wziąłem mysz w pysk
- To prawda! - Wcisnęła się Ametyst. Popatrzyłem na kotkę z uśmiechem i odwróciłem głowę w stronę przywódczyni gdy skończyłem jeść mysz.
- Dobrze, skoro wszyscy już zjedli... - Niespodziewana Gwiazda zamilkła by wskoczyć na wyższy głaz. - Chcę by Błyskający Wąs, Onyksowy Łowca i Szary Płomień wybrali się na patrol granic. - Rozkazała po czym zeskoczyła z kamienia. Kiedy Ametystowa Chmura kierowała się do legowiska królowych pokłusowałem w jej stronę.
- Nie życzysz mi szczęścia? - Mruknąłem do kotki. Wtuliła się w moje grube futro i ruszyła do kociąt. Ja także poszedłem w swoim kierunku.
Kiwnąłem głową do Szarego Płomienia i Błyskającego Wąsa by dać znak że jestem gotowy. Nikt nie miał spraw do załatwienia więc szybko wyszliśmy z obozu przeciskając się przez liczne skały. Przyglądałem się uważnie granicom terytorium by spostrzec jakieś koty, na szczęście żadnego nie wypatrzyłem.
- Będziemy z kimś walczyć? - wyrwał się Błyskający Wąs.
- Przecież to tylko patrol. - parsknął Szary Płomień.
Rudy wojownik wlepił we mnie wzrok. Odwróciłem się w innym kierunku i poczułem smród Drogi Grzmotu a za nią sylwetkę jakichś kotów. Był wśród nich dość spory czarno biały kocur, brązowa kotka i szylkretowy kocur.
- Stójcie! - Machnąłem cicho ogonem do Szarego i Flachy.
- Tam jest patrol klanu Burzy. - syknąłem i ruszyłem dalej.
- Najwyraźniej patrolowali granice tak jak my. - Pomyślałem. Szliśmy prawie obok Drogi Grzmotu lecz w bezpiecznej odległości.
- Masz niezłego nosa! - Pochwalił mnie Błyskający Wąs.
- Dzięki. - Uśmiechnąłem się do niego, w sumie był z niego niezły przyjaciel.
- Chyba już patrolowaliśmy wszystkie granice. Może już chodźmy. - Wtrącił się Szary Płomień.
- Tak, chyba już zrobiliśmy to co mieliśmy. - Uśmiechnąłem się do drużyny.

Po powrocie do obozu położyliśmy się w legowisku na kilka chwil by odpocząć, koło mnie leżeli wszyscy wojownicy. Grzbiet tuż przy grzbiecie innego wojownika. Po odpoczynku ponownie zajrzałem do Ametyst. Królowa ucieszyła się na mój widok i natychmiastowo wstała. Podszedłem do niej i polizałem po policzku.
- Jak sobie dajesz radę z tymi puszystymi kulkami? - Zapytałem z uśmiechem.
- Są aniołkami. - Mruknęła kotka.
Ponownie się uśmiechnąłem i wyszedłem. Przede mną stał Błyskający Wąs.
- Pomógłbyś mi? - Zapytał.
- W czym? - przekręciłem łeb patrząc ukośnie na przyjaciela.

<Błyskający Wąsie ty jeden? xD>

16 kwietnia 2016

Od Onyxhunter'a

Obudziłem się pięknego ranka. Postanowiłem przejść się do Amethyst która karmiła swoje kocięta. Popatrzyłem na te małe kulki, były takie urocze. Polizałem czule Amethyst za uchem, kotka się obudziła i uśmiechnęła.
- Mamy piękne maleństwa. - Uśmiechałem się do partnerki i kociaków.
Sandkit podpełzła do mnie i przytuliła moje łapy. Położyłem się by być co najmniej jej rozmiarów i polizałem po główce. Amethystcloud wylizywała resztę maluszków. Byłem bardzo szczęśliwy z powodu bycia ojcem ale i zarazem bardziej się niepokoiłem i mniej spałem. Nie wiedziałem czemu.
- Pójdę na polowanie, trzeba wyżywić klan i moją ukochaną Amethyst. - Uśmiechnąłem się do kotki która odwzajemniła mój uśmiech i zaczęła się opiekować maleństwami. Popchnąłem ostrożnie noskiem Sandkit w kierunku jej mamy.
Wyszedłem z jaskini królowych po czym także z obozu.
Dostrzegłem moją pierwszą ofiarę czyli mysz, podkradłem się do niej i złapałem. Kilka chwil później złapałem kilka innych myszy i wróciłem z łupem do obozu klanu Klifu. Położyłem na kamień z jedzeniem. Powoli przychodziła Amethyst i inne koty. Kiedy inni zaczęli jeść ja także zacząłem. Szturchnęła mnie czyjaś łapa. Była to łapa Flashwhisker'a który uśmiechał się przyjacielsko.

<Flacha?>

26 marca 2016

Od Onyxhunter'a

Dzień był spokojny i w miarę słoneczny nawet jak na porę nowych liści. Słońce grzało w moje grube futro, po tym jak zrobiło mi się dość duszno, podszedłem do najbliższego drzewa by schronić się w cieniu. Kilka minut później usiadłem pod drzewem, kiedy nagle usłyszałem lekkie miauknięcia, tak ciche, że ledwo je można było dosłyszeć. Liderka klanu Klifu siedziała u siebie.
- Unexpectedstar? Gdzie jest Amethystcloud? - Zapytałem lekko zniecierpliwiony.
- Wydaje mi się że w jaskini królowych. Chciałbyś ją zobaczyć? - Kotka się uśmiechnęła.
Skinąłem głową i ruszyłem do jaskini królowych.
Kiedy byłem na miejscu obok Amethyst dostrzegłem trzy kociątka. Dwa rudziutkie i jednego biszkoptowego.
Jak je nazwiemy? - Zapytałem.
- Może ten mały rudzielec będzie Redkit? - Zaproponowała Amethyst z uśmiechem.
- Ja mam pomysł na imię dla tej malutkiej żółtej kuleczki. Co ty na Sandkit? - Uśmiechnąłem się.
- Jest ładne.
- To ten tutaj będzie Radialkit.
Byłem bardzo szczęśliwy, prawdopodobnie najszczęśliwszy w klanie Klifu.

18 marca 2016

Od Onyxhunter'a

Dzień nie był chłodny i zimowy, a raczej dość słoneczny. Postanowiłem przejść się z Amethyst wzdłuż granic klanu klifu. Kiedy wszedłem do jej legowiska zobaczyć czy tam jest, jej nie było, legowisko było puste, ale nadal czułem jej ciepło. Nagle zza mnie wyskoczyła Amethyst z uśmiechem na pyszczku. Położyła się łagodnie obok mnie.
- To idziemy? - Zapytałem.
- Pewnie. - Uśmiechnęła się wojowniczka.
Razem wyszliśmy z obozu. W końcu szturchnąłem ją łapą, kotka natychmiast odwróciła łepek w moją stronę. Biegaliśmy tak w kółko aż zmęczony usiadłem i uśmiechnąłem się do kotki. Amethystcloud odwzajemniła uśmiech, po chwili otuliłem ją swoim puszystym ogonem. Spędziliśmy ze sobą cały ranek.

~*~

Po około tygodniu Amethyst nie czuła się najlepiej, podszedłem do niej i otuliłem ogonem, ta jednak się odsunęła.
- Amethyst? - Wypowiedziałem imię kotki z niepokojem.
- Co? - Zapytała lekko zdenerwowana.
- Może pójdziemy do medyka? - Zaproponowałem, kotka kiwnęła głową.
- Przecież my nie mamy medyka. - Wysyczała.
- Ale klan Wilka ma, o ile się nie mylę mamy z nimi sojusz. - Oznajmiłem z powagą.
Wybraliśmy się więc do medyczki Dryfern która znudzona wylizywała swoje futro i spoglądała na nas ciekawie.
- Mamy pozwolenie liderki? - Zapytała zaniepokojona Amethyst.
Tia, macie. - Dryfern obróciła oczami.
Kiedy medyczka zaprowadziła Amethystcloud do swojej jaskini, ja wszedłem cicho za nimi i z daleka przyglądałem się sprawie.
Medyczka zaczęła dusić łapą kotkę, nie wiedząc czemu poczułem się jakoś dziwnie, i to nie dlatego że jesteśmy poza terenem klanu Klifu.
- Oho... I co my tu mamy? - Powiedziała ironicznie.
Amethyst dziwnie przyglądała się medyczce.
- O co chodzi? Co się stało? - Parsknąłem.
- Twoja partnerka jest w ciąży. - Oznajmiła z wrednym uśmiechem.
Czekaj co?! - Pomyślałem nie wiedząc że wykrzyknąłem te słowa.
Dwie kotki szybko odwróciły łby w moją stronę i dziwnie mi się przyglądały. Po wizycie u Dryfern wróciliśmy do obozu Klanu Klifu, ja i Amethyst byliśmy tym całym zdarzeniem lekko zakłopotani.

<Amethystcloud?>

09 marca 2016

Od Onyxhunter'a CD. Amethystcloud

Kotka wpatrywała się we mnie ze zdziwieniem.
Ja... ee.. - Nie umiałem nic wykrztusić. W końcu powiedziałem.
- Zauważyłem tę chustę na twojej szyi no i wiedziałem od razu że pochodzisz od dwunożnych.
Kotka zawstydziła się bo wiedziała że koty nie traktują jej poważnie przez jej pochodzenie.
- W takim razie muszę ci coś powiedzieć. - Ciągnąłem dalej...
- Też kiedyś byłem kociakiem dwunożnych, niestety miałem o tyle gorzej, że mnie porzucili. - Oznajmiłem.
Amethyst uśmiechnęła się, ja także odwzajemniłem uśmiech.


                                                                              ~*~


Po południu miałem zamiar wybrać się na polowanie z Amethyst więc spokojnie wszedłem do legowiska wojowników i zapytałem.
- Chciałabyś pójść ze mną na polowanie? - Uśmiechnąłem się do wojowniczki.

<Amethyst? Ja też dostałam braku weny, gdzieś mi uciekła, jak dokończysz to opo to mi ją poszukasz? xD>

26 lutego 2016

Od Onyxhunter'a CD. Grayblaze'a

Kocur wstał i uniósł łeb w moją stronę czekając na odpowiedź.
- W sumie... to mogę iść. - Odpowiedziałem. To ruszajmy w takim razie.
Wyszliśmy z obozu klanu klifu na polowanie, nasłuchiwaliśmy gryzoni schowanych przed drapieżnikami, trudno było cokolwiek złapać. Zaczęliśmy węszyć, aż w końcu mój nos wyczuł ptaka na niskiej gałęzi. Wdrapałem się na drzewo i naskoczyłem na ptaka, prawie bym spadł ale udało mi się, zeskoczyłem z drzewa z zdobyczą w pyszczku, Grayblaze nagle gdzieś zniknął. Byłem zdziwiony, nagle zza krzaka wyskoczył kocur z dwiema myszami, byłem pod wrażeniem. po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej i po kilku godzinach udało nam się upolować wspaniałe zdobycze.
Wracając do obozu potknąłem się o kamień a Gray zachichotał,. 
- Auć... - Pisknąłem po cichu i ruszyłem dalej, tym razem nie dumnym krokiem za to z grymasem na twarzy.
Upolowaliśmy sporo pożywienia, jak zwykle. Poszedłem jeszcze nad strumyczek napić się wody, była czysta i smaczna. Pobiegłem do obozu, i usiadłem w swoim legowisku zmęczony po polowaniu.
<Grayblaze?>
Onyx, dodawaj etykiety klanu i pisz na końcu opowiadania kto ma opowiadanie dokończyć.

13 lutego 2016

Od Onyxhunter'a

Było już popołudnie, za długa spałam pomyślałem, lepiej pójdę do liderki, pewnie ma dla mnie misję. Kiedy podszedłem do kotki była wyraźnie czymś zmartwiona, więc ją zapytałem.
- Co się stało? - Mruknąłem pod nosem.
- Coś nie dobrego. - syknęła spokojnie.
- hmm...? - Pomyślałem.
Kotka patrzyła na mnie z żalem, w jej oczach zagościł strach.
- Wolfstar nie żyje, to może znaczyć że nasz klan jest zagrożony. - oznajmiła liderka.
Wolfstar to lider sojuszniczego klanu... pomyślałem.
- Nie wiem kto to zrobił, ale słyszałem że ktoś z jego rodzeństwa.
- Czyli Stoneclaw, tylko on żyje. - odpowiedziałem.
- a skoro wolfstar nie żyje może okazać się że będziemy zagrożeni. - rzuciła kotka.
- idź odpocznij, ja muszę to przemyśleć - postanowiła Unex.
Ja poszedłem w stronę lesu na patrol granic, z myślą co się stanie? czy klan przetrwa?

<Ktoś może być, jeśli chce> brak weny

Onyx, wiem, że chcesz dobić 10 opowiadań (co Ci się właśnie udało), ale tworzysz sobie wiele wątków. Teraz wyobraź sobie, że nagle wszyscy Ci odpowiadają: masz wtedy 5 opowiadań do odpisania. :C

12 lutego 2016

Od Onyxhunter'a

Ten dzień zapowiadał się pięknie, wstałem i wyszedłem z legowiska by ruszyć na łowy, upolowałem 3 myszy i zaniosłem je do obozu by się posilić z innym kotami. Obok mnie usiadła Amethyst po moim drugim boku Grayblaze,
Unex jadłą przy własnym legowisku, Vindictiveeye gdzieś jadła mysz z boku.
Pomyślałem sobię że na patrolu mogę powiedzieć Amethyst co do niej czuje,
tak się stało. Unex poprosiła byśmy patrolowali granice, Amethyst szedła obok mnie zdecydowanym krokiem wpatrują się w zieleń drzew...
- Amethyst? - Zapytałem przełykając ślinę.
- Tak? - Odpowiedziała zdziwiona kotka, oczy jej zalśniły.
- Mam do ciebie pytanie, bo widzisz... - nie dała dokończyć.
- Co się tak boisz, ja cię ni zjem! - Uśmiechnęła się szeroko do mnie.
- Czy chciałabyś... no wiesz... - Zawahałem się.
- Chciałabym co? - zapytała zdziwiona kotka powiększając źrenice.
- Chciałabyś być moją partnerką?! - Wykrzyknąłem i szybko zamknąłem pyszczek, byłem w stresie, co ona odpowie?
<Amethystcloud? >n< >