Kotka nawet się nie ruszyła, kiedy jej mama, Brzoskwiniowa Gałązka polizała ją po głowie. Potem padło pytanie o jedzenie, owszem, zjadła. Ba! Została do tego jeszcze zmuszona! Jednakże... jakby się tak zastanowić, nie miała nawet na to ochoty, na ten moment krzyknęłaby po prostu, żeby ją zostawili w spokoju, chociażby na chwilę. Doceniała jednak troskliwość matek, które przechodziły zapewne nie małe katusze jednakże czasem jej zdaniem przesadzały. Fiołek westchnęła cicho, kładąc głowę na łapach, nawet nie patrząc na obie kotki. Czuła się okropnie, miała ochotę się schować gdzieś i nigdy więcej już stamtąd wyjść.
- Jak wyglądam? - spytała w końcu, spoglądając na swoje łapy. Na pytanie córki, obie członkinie klanu burzy drgnęły nieznacznie, Brzoskwiniowa Gałązka położyła po sobie uszy, wzdychając cicho. Czyli tak, jak myślała, wyglądała okropnie. W sumie... co się dziwić? Została podpalona i trochę czasu zajęło jej zanim to ugasiła, nic dziwnego więc, że jej rodzice nic nie chcieli powiedzieć - Tak myślałam - mruknęła zirytowana, zwijając się jeszcze bardziej w kulkę, po czym prychnęła zła, wbijając pazury w swoje posłanie.
- Skarbie... - zaczęła Cierń, podchodząc do swojego dziecka, po czym trąciła jej ucho - Dla nas zawsze będziesz śliczna - dodała spokojnie, na co Fiołek wydała z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, owijając się ogonem, który teraz przypominał kitę szczura, a nie puchatą część ciała, którą był ledwie dwa księżyce temu.
- Po prostu dajcie mi spokój, wyjdźcie stąd; chcę zostać sama - sarknęła, nawet na nie nie patrząc. Usłyszała jedynie westchnięcie kotek, a następnie szelest, co świadczyło tylko o tym, że wyszły. Nareszcie została sama i zamierzała jak najlepiej wykorzystać ten czas.
~*~
Kolejny księżyc minął, nim się obejrzała mogła już chodzić, a brak tak potwornego bólu jak wcześniej, pozwalał jej na robienie więcej rzeczy, a także na swobodne ruchy, co było dużym ułatwieniem w życiu młodej wojowniczki. Wciąż jednak takie czynności jak polowanie, bieganie a także patrole musiała sobie odpuścić, co swoją drogą działało jej potwornie na nerwy. Z resztą, nie tylko to, Zakręcona Łapa był doprawdy szalenie upierdliwym kocurem, który latał za nią gorzej, niż pszczoła do miodu. Już parę razy oberwał w łeb od calico, jednak najwidoczniej krętouchy był jeszcze bardziej uparty, niż to mogłoby się zdawać. Tak było i tym razem; szylkretka nawet nie zdołała wziąć chociaż najmniejszego kęsa, gdy na horyzoncie pojawił się długofutry, ta już przygotowała się na to, żeby opieprzyć go od góry do dołu i na czym to świat stoi.
- Idź sobie! - syknęła, jeżąc futro na grzbiecie, na co terminator podskoczył z lekka, ale to nie zniechęciło jego zamiarów. Podszedł do bicolorki, szczerząc się jak głupi, na co ta tylko skrzywiła mordkę, pokazując tym samym swoje niezadowolenie.
- Uważaj bo ci żarcie ucieknie! - kocur roześmiał się jak ostatni idiota, po czym podbiegł do królika, który leżał przed łapami córki lider, po czym capnął go w pysk i odbiegł kawałek, szczerząc się jak koza do sera.
- Jesteś jeszcze głupszy niż myślałam! - syknęła Fiołek, wstając po woli. Zakręcona Łapa podszedł do niej bliżej, dosłownie na wyciągnięcie łapy i wtedy... oberwał prosto w pysk - Jak chcesz sobie stroić żarty to idź gdzie indziej - miauknęła rozzłoszczona kotka. Przybłęda poruszył pyskiem, marszcząc nos.
- Nawet się bawić nie umiesz, twój brat mówił co innego - odparł starszy, jakby zawiedziony czynem swojej nowej "koleżanki", na co ta otworzyła szeroko pyszczek, nie wiedząc, co powiedzieć - Ej, buzię się zamyka, bo ci mucha wpadnie! - zawołał, klepiąc ją po głowie łapą, na co kocica syknęła wściekła.
- Wkurzasz mnie, nie lubię cię, idź sobie! Przyczepisz się jak cholerny rzep i nie dasz spokoju! A tak w ogóle to odsuń się ode mnie, bo jesteś za blisko i- O GWIEZDNI! Ale ci z pyska wali, weź, idź! Już! - krzyczała, czując się naprawdę nieswojo. Tak właściwie to pierwszy raz w życiu czuła się potwornie bezradna i jedyne co wpadło jej do głowy to walnięcie temu pustakowi jeszcze raz. Jednak... co jeśli faktycznie ona mu coś poprzestawia.
< Cierń? Aaaa, wybacz gniota >