- Szybciej!
Ryjówcza Łapa warknęła pod nosem, na kolejną wskazówkę od mentora. Machnęła zirytowana ogonem, chociaż powinna teraz skupić się na wykonaniu ataku. Burzowy Mróz czujnie ją obserwował. Po jego napiętej sylwetce łatwo odgadła, że jest przygotowany. Kotka powstrzymała się przed wysunięciem pazurów. Już prawie skończyli trening. Spędzili pół dnia na ćwiczeniu ruchów walki.
- Robisz postępy! - pochwalił ją kocurów.
Faktycznie robiła. Zauważyła, że jej ruchy z każdym kolejnym dniem, stawały się szybsze, zwinniejsze i silniejsze, chociaż dalej brakowało jej wprawy. Ryjówcza Łapa wybiła się z tylnych łapek, skacząc prosto na mentora. W ostatniej chwili zrobiła unik, zanim zdążył trafić ją łapą. Obiegła go od boku, atakując, na co kocur uskoczył w bok. Miała zamiar wskoczyć mu na kark, wbić się w niego i przycisnąć do ziemi, kierując się ruchem, który jej pokazał. Niestety nie zdążyła ponownie się wybić, kiedy Burzowy Mróz zaatakował. Przeturlała się w trawie. Wylądowała na plecach, tylnymi łapami kopiąc w brzuch kocura. Mentor skrzywił się, jednak jej nie puścił, przyciskając do ziemi.
- Postaraj się zachować na przyszłość więcej czujności. W takiej sytuacji byłabyś już martwa, chociaż dalej możesz użyć ząbków.
Wywróciła oczami. Przemądrzały lisi bobek! Zawsze musiał mieć ostatnie słowo. Spiorunowała go spojrzeniem. Burzowy Mróz zszedł z niej. Ogonem dał znać o powrocie do obozu. Kotka potruchtała za nim. Im bardziej się zbliżali do obozu Klanu Burzy, tym zwalniała. Niechętnie przekroczyła próg obozowiska. Odwróciła się za siebie. Jutro kolejny raz opuści obóz. Westchnęła. Źle czuła się w obecności tylu kotów. W zamknięciu. Jakby była skazanym na niewolę ptakiem, który nie może polecieć.
Coś ją podkusiło, żeby zajrzeć do legowiska medyka. Przebywał tam Drżąca Ścieżka, któremu wybiła bark. Nie żeby zrobiło jej się przykro, wręcz przeciwnie! Czuła satysfakcję z powodu uprzykrzenia życia boidupie! Uśmiechnęła się szyderczo na myśl, jak wyskoczy mu serce na jej widok. Uniosła dumnie ogon do góry, truchtając do miejsca, gdzie od teraz sypiał kremowy.
Zajrzała do środka. Wokół unosił się zapach wielu ziół, bardzo mocny i nieprzyjemny. Skrzywiła się na chwilę, zanim na nowo przybrała obojętny wyraz pyszczka. Weszła do wnętrza, niemal od razu dostrzegając skulonego na posłaniu wojownika.
- R-ry-ryjówcza Ła-łapo. Przy-przyszłaś do J-jeżowej Ści-ścieżki? - pisnął kocur, najwyraźniej próbując poznać cel jej wizyty, albo odwrócić od siebie uwagę.
Szylkretowa kotka pewnym krokiem podeszła do niego, siadając naprzeciwko kremowego. Widziała w jego szeroko otwartych oczach strach. Rozbiegał nimi po bokach, próbując znaleźć jakąś drogę ucieczki od niej. Tak właśnie zachowywała się ofiara, świadoma obecności swojego drapieżcy.
- Twój bark ma się lepiej. - mruknęła nieoczekiwanie, po długim milczeniu. Przekrzywiła łebek. - Niepokoi mnie, że niczego się twój mały móżdżek nie nauczył.
- O co ci cho-chodzi?
- Koniec jeszcze nie nadszedł, Drżąca Ścieżko. Nastąpi wtedy, gdy będziesz zdychał w bólu. - wymruczała.
Wrogiem wojownika był strach. To on napędzał jego drżenie, poczucie braku bezpieczeństwa. Dopóki go nie opuści, jej cień będzie za nim podążał, żeby w ostatniej chwili jego życia, ujrzał nad sobą jej pysk. Łowca nigdy nie odpuszcza zwierzynie.
- Unikaj samotnych spacerów. Nigdy nie wiesz, co może kryć się w mroku.
Urwała, gdy usłyszała za sobą kroki. Odwróciła pyszczek, a jej brązowe ślepia spotkały się z niebieskimi czekoladowego medyka.
- Mogę ci jakoś pomóc, Ryjówcza Łapo? - spytał Jeżowa Ścieżka.
Pokręciła głową. Właściwie już wychodziła. Wstała na równe łapy, zmierzając niemal od razu do wyjścia. Zanim przekroczyła próg, odwróciła jeszcze pyszczek, żeby spojrzeć na skulonego wojownika. On również się w nią wpatrywał.
- Boidupa na zawsze boidupą pozostanie.
To nie było ich ostatnie spotkanie.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
02 listopada 2020
Od Ryjówczej Łapy CD. Drżącej Ścieżki
26 października 2020
Od Ryjówczej Łapy CD. Drżącej Ścieżki
Dobry łowca nigdy nie spuszcza swej zwierzyny z oczu. Przyglądała mu się z cienia, kryjąc się w trawie, poruszanej z lekkim wiatrem. Chociaż częściej skupiała się na sobie. Domyślała się, że boidupa unika jej, a na najmniejszy szelest reaguje zjeżeniem futra. Bał się i to sprawiało jej nieukrywaną satysfakcję. Był myszą, na którą się czaiła, żeby w odpowiednim momencie wykonać skok. Ta chwila nadeszła szybko, podczas wspólnego patrolu. Skręciła wraz z nim, wchodząc w drugie krzewy, żeby szybciej dotrzeć za kremowym. Nie była znowu taka mała, miała wiek i rozmiar odpowiedniej wojowniczki, jej ciało także przybrało na masie, przez częste posiłki. Jadła z przyzwyczajenia wtedy, kiedy potrzebowała, ale większe, bardziej obfite w mięso porcje, nie żałując sobie choćby kęsa.
Niczym łowca przyczaiła się. "Mysz" była jej.
- No... Nie sądziłam, że tak szybko zostaniemy sami.
Wśród ciszy rozległ się jej głos. Drżąca Ścieżka natknął się na jej wrogi wzrok. Zlustrowała go od góry do dołu, nie ukrywając pogardy jego istnieniem. Kalekie myszy długo nie przeżyją z drapieżnikiem.
Nadepnęła mu na ogon, zanim ten zdążył rzucić się do biegu, unieruchamiając go w miejscu. Przełknął ślinę. Czekała na jego krzyk, ten się jednak nie rozległ. Zamiast tego z jego pyszczka wydobyło się przerażone miauknięcie.
- J-j-ja... J-j-ja n-nie n-nie chci-a-ałem ci-cię wk-k-k-kurzyć...
- Więc było trzymać pysk zamknięty i nie podskakiwać, boidupo. - wycharczała głosem tak zimnym, że Drżącą Ścieżkę przeszedł ledwo dostrzegalny dreszcz.
W jej chłodnych ślepiach koloru błota, odbiła się rządza drapieżnika, która skłaniała do doprowadzenia ofiary do ostateczności. Owinęła swój pazur wokół koniuszka jego ogona. Grymas pojawił się na mordce kremowego na moment, zanim ten znowu spojrzał na nią z przerażeniem. Wiedział, że była do wszystkiego zdolna. Nie bała się konsekwencji, czy też przelewu krwi.
- Ostrzegałam... - przybliżyła się do jego ucha, racząc go ciepłym oddechem. -...żebyś nie chodził samotnie. A ja zawsze dotrzymuje słowa.
Chwyciła za jego paliczek nagłym ruchem, wbijając w niego ostre pazury. Drżąca Ścieżka pisnął z przestrachu, jednak było za późno na okazanie litości. Ba, nawet by tego nie zrobiła. Prychnęła. Przybliżyła jego pysk bliżej tego jej, żeby mógł spojrzeć w jej oczy.
- I co teraz zrobisz, myszko? Nigdy nie wygrasz z prawdziwym drapieżnikiem. Możesz próbować udawać, że tak nie jest, ale jesteś zbyt słaby żeby przetrwać. - pogładziła jego policzek. - Dowiedziałam się, że od kociaka masz paranoje. Może i ja jestem tylko twoim wyobrażeniem? Największym lękiem?
- N-n-nie r-rób m-mi k-k-krz-krzywdy. - pisnął kremowy.
Machnął łapą, odrzucając od siebie uczennicę. Szylkretka poleciała dalej, lądując na czterech łapach. Wojownik był doświadczony w walce, musiała zajść go sprytem. Drżąca Ścieżka ruszył do biegu, chcąc ją zgubić. Od razu rzuciła się w jego kierunku, przemierzając szybko dystanse. W jej żyłach płynęła krew najszybszych kotów w lesie, ale również napędzało ją pragnienie zemsty.
Dorwać.
Dorwać.
Powtarzała sobie biegnąć po wrzosowiskach. Pustą polanę bez żadnych drzew, mogących stanowić potencjalne ukrycie. Była coraz bliżej, aż wreszcie wybiła się z tylnych łap, wskakując prosto na Drżącą Ścieżkę. Przeturlali się kawałek dalej i to ona ostatecznie wylądowała na wojowniku. Coś skrzyknęło. Chwilę później wydobył się pełen bólu wrzask wojownika. Zrobiła mu krzywdę.
Zrobiła mu krzywdę!
Poczuła niemal chorą satysfakcję. Coś było nie tak z jego barkiem. Widziała jak krzywi się z bólu, podczas gdy ona wciąż go trzymała przy ziemi, nie dając mu okazji do ucieczki. Pewnie mógłby łatwo ją zrzucić, korzystała więc z tych uderzeń serca.
- Pamiętasz co drapieżnik robi ze zwierzyną? Niech ten ból będzie dla ciebie przypomnieniem, że nigdy nie powinno się zadzierać z Ryjówką. - syknęła.
Zeszła z niego, dumnie unosząc ogon ku górze. Odbiegła z powrotem do patrolu, po drodze łapiąc wiewiórkę. Nie przejmowała się wojownikiem. Jej cel na ten moment został zakończony.
<Dreszcz?>
12 października 2020
Od Ryjówczej Łapy CD. Drżącej Ścieżki
Kotka pociągnęła językiem po swojej łapce. Czystość nie była może najważniejsza, ale wypadało mieć chociaż staranne futro. Zajęta swoją czynnością, z początku nie wyczuła obecności Drżącej Ścieżki. Dopiero, gdy wojownik podszedł bliżej, zastrzygła uszami i zwróciła na niego wzrok.
- Co znowu boidupo?
- Nie jestem boidupą, ty zasrany smrodzie! Jestem wielkim wojownikiem, a ty? Samotniczką, znajdką i na dodatek uczennicą! W walce nie miałabyś ze mną szans! - syknął.
Uniosła jedną brew. Oh, boidupa wreszcie odzyskał język? Roześmiała się złośliwie.
Oburzony kremowy postanowił pokazać, że wcale nie żartuje. Sypnął jej śniegiem w pysk, na co ta syknęła. Zjeżył sierść. Czuł, że zanosiło się na walkę.
Ryjówcza Łapa zaskoczona cofnęła się o krok do tyłu. Co. Ten. Dupek. Sobie. Wyobrażał?! Spiorunowała go wzrokiem. Koniuszek jej ogona poruszył się, zradzając napięcie. Nie minęło nawet uderzenie serca, nim kotka rzuciła się na wojownika, z bojowym okrzykiem. Powaliła Drżącą Ścieżkę na grzbiet, wbijając od razu kły w jego łapę. Nie umiała jednak walczyć, co od razu zostało dostrzeżone przez doświadczonego syna Oślego Ucha. Wojownik bez trudu kopnął ją z tylnych łap. Poleciała trochę dalej. Drżąca Ścieżka szybkim ruchem przygwoździł ją do ziemi. Przynajmniej miał schowane pazury.
Próbowała się wyrwać, ugryźć, zadrapać. Trzymał ją jednak zbyt mocno. Szarpała się. Nie mogła przegrać! To było jak skaza na honorze wiecznie dumnej kotki! Warknęła wściekła, mrużąc ślepia w szparki.
- Ty kretynie!
- I kto jest teraz boidupą? - odparował kremowy.
Złość zebrała się w Ryjówczej Łapie, chociaż na zewnątrz wyraz jej pyszczka pozostał obojętny. Potrafiła tak dobrze maskować emocje. Uścisk wojownika zrobił się wkrótce lżejszy i mogła spod niego się wydostać. Zauważyła Chabrową Bryzę, spoglądającą surowo na kremowego. Stała bardzo blisko nich.
- Co wy wyprawiacie? Bójki w obozie? Nie macie lepszych zajęć?! - syknęła zirytowana zastępczyni.
Ryjówcza Łapa ostrzegawczo położyła uszy na łbie.
- Nie interesuj się, krowi rowie.
Chabrowej Bryziej nie spodobało się jej słownictwo. Zmroziła wzrokiem uczennicę, która odpowiedziała tym samym. Zastępczyni trzepnęła koniuszkiem ogona.
- Drżąca Ścieżko, wybierzesz się na dodatkowy patrol. Zgłoś się do Tańczącej Zorzy. Natomiast ty, Ryjówcza Łapo, będziesz przez trzy dni sprzątać legowisko starszych i żłobek. Może to nauczy cię szacunku do innych kotów. Przez te dni nie wyściubisz nosa z obozu. - mruknęła zastępczyni.
Ryjówka wbiła pazury w biały puch. Miała ochotę wbić je w pysk kocicy, ale się powstrzymała. Obserwowała jak Chabrowa Bryza odchodzi, najwyraźniej uznając sprawę za zakończoną. Ryjówka nigdy jej jednak tego nie zapomni. Odwróciła się w stronę Drżącej Ścieżki, stojącego dalej o ogon lisa od niej. Zbliżyła się do wojownika. Przybliżyła swój pysk blisko jego pyska, tak, że mógł wyczuć jej ciepły oddech.
- Pożałujesz, że ze mną zadarłeś. Dopóki nie wyzionę ostatniego oddechu, nie zapomnę ci tej zniewagi. Radzę ci unikać chodzenia samotnie, jeszcze przez przypadek coś może spotkać twój śliczny pyszczek, boidupo. - mruknęła szeptem.
Po tych słowach oddaliła się od wojownika, od razu udając się do legowiska uczniów.
<Dreszcz?>
04 października 2020
Od Ryjówczej Łapy CD. Drżącej Ścieżki
- Jak widzicie, nikt z nas po waszej stronie nie został i nie mamy przy sobie żaden zwierzyny. Proponuje rozejść się w spokoju. - mruknął Burzowy Mróz, najstarszy z nich wszystkich.
Czy nie mógł po prostu przylać patrolowi Klanu Wilka?
- Żebyście znowu przeszli przez naszą granicę? - burknęła jakaś kocica.
- Możecie się zamknąć z łaski swojej? - Ryjówka nie wytrzymała. Uczennica wyszła zza swojego mentora, piorunując spojrzeniem patrol. Jej ogon poruszał się ze zirytowaniem, a w ślepiach można było dojrzeć pewność siebie. Nigdy przed nikim nie ulegała. - Ten dureń jest taki ślepy, że nie zauważył tej waszej niewidzialnej linii granicznej. A wy nie lepsi, tylko krzyk wam w łepetynach. Żałosne.
Wróciwszy do obozu, rozejrzała się za jakimś zajęciem. Ostatecznie zdecydowała się na rozmowę z Muszą Łapą. Nie spodziewała się, że jeszcze zobaczy mentora i kremowego kocura, jednak ci podeszli do niej zaraz po powrocie. Burzowy Mróz wyglądał na zdenerwowanego.
- Co to miało być, Ryjówcza Łapo?
Podniosła na niego wzrok, spod przymrużonych powiek.
- Miękkie faje daleko nie dojdą. Jakbyśmy im przyłożyli, granica byłaby nasza.
Burzowy Mróz ze świstem wypuścił powietrze.
- To tak nie działa.
- Jak to? Przemoc jest przecież rozwiązaniem zawsze. - mruknęła koteczka, bijąc ogonem po bokach. Była pewna swojej racji. Zauważyła, że kremowy otwiera pysk. Wbiła w niego oczekujące spojrzenie. - Ani się waż boidupo.