BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokrzywowa Skóra x Bielicze Pióro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokrzywowa Skóra x Bielicze Pióro. Pokaż wszystkie posty

24 czerwca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Pokrzywowej Skóry

— Dziękuję za rozmowę, Bielicze Pióro. Będę już wracał do siebie. Zresztą pewnie chciałabyś się zająć swoimi kociętami, nie będę przeszkadzał. Cieszę się, że mogłem cię poznać — miauknął wojownik, a ona skinęła mu głową. 
Musiała przyznać, że kocur był naprawdę miłym staruszkiem i żal było słyszeć, że nie poszczęściło mu się z rodziną. Ona od zawsze wiedziała, że zostanie matką. Tego oczekiwała od niej jej matka oraz sama mentorka. Czy żałowała, że los tak się potoczył, a ona nie miała żadnego wyboru? Niezbyt. Kochała swoje dzieci całym sercem i była gotowa o nie walczyć, a nawet przeżyć po raz kolejny piekło straty, by obserwować jak te małe kuleczki rosły. Liczyła, że zostaną wspaniałymi wojownikami, tak jak mówił Pokrzywowa Skóra. 
— Nawzajem — pożegnała się ze starszym, który opuścił żłobek i zniknął wśród gwaru dnia. 
Przyciągnęła do siebie pociechy, tuląc je i mrucząc im do ucha, aby ostatecznie je puścić i obserwować, jak wznowiły swoją zabawę w gryzionego berka. Oczywiście interwencja była tu potrzebna, a upomnienia się sypały co nie miara, lecz Jad jakoś była tym dość narwanym dzieckiem. Mimo wszystko i tak ją mocno kochała.

***

Pokrzywowa Skóra zmarł. Praktycznie żył w klanie niczym cień, że mało kto zorientował się o jego śmierci. Jednak, gdy do tego doszło, wyprawiono mu pogrzeb i złożono do ziemi. Nie pamiętała czy miał jakiś bliskich, dlatego przyniosła mu kwiaty, które spoczęły na jego zimnej mogile. Znali się krótko, bo praktycznie dopiero u schyłku życia ich drogi się zeszły, lecz zasługiwał na godne pochowanie, tak jak każdy członek Klanu Wilka. Kiedyś w końcu był w jej wieku, miał masę przygód, które zostały zabrane z nim do grobu. Na każdego w końcu przychodził czas.

25 kwietnia 2023

Od Pokrzywowej Skóry CD. Bieliczego Pióra

    Życie potrafiło szybko przemijać. Pokrzywowa Skóra wracał pamięcią do kocięcych księżyców - to był beztroski czas. Później rozpoczął szkolenie i nadal był wdzięczny swojemu mentorowi za wiedzę i umiejętności, które mu przekazał. Został wojownikiem, wyszkolił własnego ucznia - Wróblowe Skrzydło, którego od wielu księżyców już z nimi nie było. Poznał wiele kotów na swojej drodze, docierając do tego miejsca, stając się najstarszym kotem w Klanie Wilka. 
    Bielicze Pióro również będzie świadkiem przemijającego czasu. Wszystkie koty muszą tego doświadczyć. Karmicielka odczuje to na własnych kociętach. Towarzysz im odkąd przyszły na świat, żeby wkrótce doczekać ich mianowania na uczniów. To zawsze wzruszająca ceremonia. Ile już razy w swoim życiu miał okazję oglądać mianowania? Wszystkie łączyło jedno - były niezapomniane dla kota, który stojąc przed przywódcą i klanem, składał obietnicę i przyjmował nowe imię, rangę oraz obowiązki. Uznał, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. 
    Wpatrywał się w swoją towarzyszkę, próbując odczytać jej myśli i emocje malujące się na pyszczku oraz w ślepiach. Mógł tylko przypuszczać, że chodziło o kocięta. Minie jednak jeszcze trochę czasu, zanim będą musieli się rozstać, ale przecież kociaki będą tuż obok, w legowisku uczniów. Rozłąka byłaby mniej bolesna w czasach, gdy nie trzeba było walczyć o przetrwanie. W czasach, gdy Klan Wilka był przyjaznym miejscem, a pobratymcy darzyli się szacunkiem. Wtedy nie musieli nic udowadniać i kocur cieszył się, że mógł być częścią tamtego okresu. Może kiedyś, za kilkanaście sezonów, znowu będzie jak dawniej. Westchnął. Obecnie mógł jedynie o tym śnić. Skupił swoją uwagę ponownie na Bieliczym Piórze. 
    — Oczywiście, że możesz pytać, Pokrzywowa Skóro. Od zawsze matka, a także ciocia opowiadały mi, że macierzyństwo to wspaniały skarb. Na początku, gdy byłam młoda, nie byłam do tego nastawiona entuzjastycznie. Chciałam zwiedzać świat, a nie opiekować się młodymi. Teraz jednak rozumiem co miały przez to na myśli. Musiałam dojrzeć i to przeżyć, by docenić sens bycia matką. I teraz szczerze? Ta rola jak najbardziej mi odpowiada. Wychowywanie młodych to prawdziwe wyzwanie oraz wspaniała przygoda. To jak obserwuje się jak powoli z malutkich kulek kształtuje się charakter, jak jesteś świadkiem ich pierwszych wzlotów i upadków. Nie zamieniłabym tego na nic innego — powiedziała, patrząc pełnym miłości wzrokiem na swoje córeczki, które otuliła ogonem.
    Pokrzywowa Skóra uśmiechnął się delikatnie na słowa Bieliczego Pióra. Widać było, że kotka prawdziwie kocha swoje kocięta, zresztą nawet w to nie wątpił.
    — A ty, Pokrzywowa Skóro? Dlaczego nigdy nie pomyślałeś o założeniu rodziny? Zawsze widywałam cię samotnego...
    Otworzył szerzej zdrowe oko ze zdziwienia. Pierwszy raz ktoś go o to zapytał i musiał się dłużej zastanowić nad odpowiedzią. Pytanie go zaskoczyło, ale wiedział, co powinien powiedzieć. Jednak powiedzenie całej prawdy mogłoby się skończyć dla niego źle. Nie mógł ufać całkowicie nowopoznanej pobratymce. Zdecydował się więc na powiedzenie półprawdy, zatajając jednak pewien szczególny fakt. Pokrzywowa Skóra wiedział, że jego serce należało do Deszczowej Chmury, medyka Klanu Wilka. Przyjaźnili się od kociaka i nawet teraz Pokrzywek czuł głębokie uczucie i szacunek do swojego towarzysza. Wspominając swojego przyjaciela, uniósł głowę ku górze. Czy Deszczowa Chmura przebywał teraz w Klanie Gwiazdy? Czy myślał czasami o Pokrzywku? Kiedyś do niego dołączy. Pokrzywowa Skóra chociaż próbował rozpocząć romans z kimś innym, to ostatecznie skończył samotnie. Może tak było lepiej. Czy mógł kochać kogoś bardziej od Deszczyka? I czy ktoś mógł pokochać jego - syna medyczki? Wolał pozostać wierny i pracowity dla Klanu Wilka, skupił się na obowiązkach i zawsze troszczył o swoich pobratymców. Teraz jako staruszek został bez tych wszystkich, których kochał, ale nadal optymistycznie spoglądał na życie i żadnej swojej decyzji nie żałował. Nawet jeśli stopniowo przestawał być częścią klanu, to dalej Klan Wilka był dla niego domem, miejscem najważniejszym. Nie każdemu kotu pisany jest związek. Nawet bez partnera i kociąt miał udane życie. Uśmiechnął się lekko do Bieliczego Pióra i odpowiedział na jej pytanie swoim spokojnym tonem głosu. 
    — Podobno kto nie ma szczęścia w miłości, ten ma szczęście w polowaniu. — zażartował. Chrząknął, zanim kontynuował. — Właściwie tak wyszło. Zawsze to klan był dla mnie najważniejszy i wolałem skupić się na swoich obowiązkach. Zanim się obejrzałem, byłem już staruszkiem. Może nie każdemu kotu jest pisane wejść w związek. — wzruszył ramionami. — Zakładanie rodziny... miałem już wspaniałą rodzinę i nie pragnąłem jej powiększać. Jakoś nigdy nie widziałem siebie w roli ojca. Własne kocięta to duża odpowiedzialność. Nawet na starość czuję, że nie jestem gotowy. Pozostaje mi kibicować kolejnym pokoleniom Klanu Wilka. To miło obserwować, jak klan zyskuje świetnych wojowników. — miauknął, każde zdanie szczerze. 
    Kocur zerknął za siebie na wyjście z kociarni. Minęła już większa połowa dnia i pomału szykował się wieczór. Pokrzywowa Skóra wiedział, że powinien już wracać do siebie i dać odpocząć Bieliczemu Pióru. Pewnie chciała nakarmić i ułożyć swoje kocięta do snu. Pokrzywowa Skóra podniósł się ostrożnie na równe łapy i skinął głową karmicielce. 
    — Dziękuję za rozmowę, Bielicze Pióro. Będę już wracał do siebie. Zresztą pewnie chciałabyś się zająć swoimi kociętami, nie będę przeszkadzał. Cieszę się, że mogłem cię poznać. — dla kocura było to miłe porozmawiać z kimś po tak długim czasie samotności w legowisku starszych. Poprawił mu się humor. 


<Bielicze Pióro? Kończymy?>

03 kwietnia 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Pokrzywowej Skóry

— Szybko dorastają, prawda? Zanim się obejrzysz, a zostaną wojownikami — miauknął przyjaźnie staruszek. — Na starość wspomnienia są cenniejsze. Miło cię poznać, Bielicze Pióro. Podoba ci się bycie karmicielką, czy jednak tęsknisz trochę do wojowniczych obowiązków? Jeśli oczywiście mogę zapytać — dodał uprzejmie. 
Tak prawda... Bardzo szybko dorastały. Powoli ogarniała ją myśl, że jak tylko mrugnie okiem, zobaczy je na ceremonii mianowania na ucznia. Wierzyła w siłę swoich maleństw. Chociaż wizja tego, że będą musiały spędzić noc w lesie, krajała jej serce. Miały wrócić do tego co niegdyś przeżyły. Do mroku, zimna i walki o przetrwanie. Wciąż w głowie miała to wspomnienie, gdy je odnalazła. Małe, niewinne, porzucone istotki. 
— Tak... Trochę to straszne, że czas tak mknie — przyznała kocurowi rację. 
Nie miała pojęcia jakie dostaną wojownicze imiona. Mogła jednak przypuszczać jaki czekał je los. Były w końcu wybrane przez Mroczną Puszczę. Miały na sobie ich błogosławieństwo. Wierzyła w to całym swoim sercem. To przypomniało jej o tym, że gdy jej rola karmicielki dobiegnie końca, wróci do swoich obowiązków jako kultystki. Obiecała sobie, że zrobi wszystko, aby pogrzebać pamięć o Klanie Gwiazdy w Klanie Wilka. Te zasrane gwiazdki z niebios nie zasługiwały na ich klan, nie po tym do czego doprowadzili. 
— Oczywiście, że możesz pytać, Pokrzywowa Skóro. Od zawsze matka, a także ciocia opowiadały mi, że macierzyństwo to wspaniały skarb. Na początku, gdy byłam młoda, nie byłam do tego nastawiona entuzjastycznie. Chciałam zwiedzać świat, a nie opiekować się młodymi. Teraz jednak rozumiem co miały przez to na myśli. Musiałam dojrzeć i to przeżyć, by docenić sens bycia matką. I teraz szczerze? Ta rola jak najbardziej mi odpowiada. Wychowywanie młodych to prawdziwe wyzwanie oraz wspaniała przygoda. To jak obserwuje się jak powoli z malutkich kulek kształtuje się charakter, jak jesteś świadkiem ich pierwszych wzlotów i upadków. Nie zamieniłabym tego na nic innego — powiedziała, patrząc pełnym miłości wzrokiem na swoje córeczki, które otuliła ogonem. — A ty, Pokrzywowa Skóro? Dlaczego nigdy nie pomyślałeś o założeniu rodziny? Zawsze widywałam cię samotnego...

<Pokrzywku?>

25 marca 2023

Od Pokrzywowej Skóry CD. Bieliczego Pióra

    - To miłe, dziękuję.... - uśmiechnęła się lekko. - Widzę, że.... całkiem dobrze się trzymasz. - miauknęła Bielicze Pióro i niemal od razu poczuł na sobie jej wzrok. Pokrzywowa Skóra napiął lekko mięśnie. Powinien się przyzwyczaić do tego, że klan ma go za słabego, jednak Pokrzywek wciąż wracał wspomnieniami do czasów, gdy był silnym wojownikiem. Nawet jego jedno ślepe oko wtedy nie stanowiło problemu. Była wadą, ale nie utrudniało mu treningu ani zostania wojownikiem. Właściwie było częścią jego, przyzwyczaił się i potrafił dobrze działać, kierując się tylko jednym zdrowym okiem. Polował, walczył, patrolować, jak każdy wojownik, nigdy nie odstawał od pobratymców. 
    A teraz? Był starszym kocurem, już długo zagrzewał miejsce w starszyźnie. Zazdrościł Bieliczemu Pióro młodości. Jednak wiedział, że ona również przeminie. Tak już było na tym świecie. Mógł porównać to do pór roku. Tak jak on teraz był staruszkiem, tak i ona kiedyś trafi do starszyzny. Teraz jak musiała odchować swoje kociaki. Go jakoś nigdy do ojcostwa nie ciągnęło. 
    - Mamo co to? - Jad podbiegła do nich, trącając kwiatek łapką. 
    - Bławatek. Pokrzywowa Skóra przyniósł - wytłumaczyła karmicielka i złapała koteczkę za kark, przybliżając do siebie, umieszczając pomiędzy swoimi łapami.
    Pokrzywowa Skóra zdziwił się trochę jej reakcją, ale może wynikała z matczynego instynktu. Fasolowa Łodyga pewnie zachowywała się podobnie. Niemniej wolał, żeby kociaki się go nie bały, był przecież przyjaźnie nastawiony. Posłał delikatny uśmiech Jad, po czym przeniósł wzrok z powrotem na Bielicze Pióro.
    - Szybko dorastają, prawda? Zanim się obejrzysz, a zostaną wojownikami. - miauknął przyjaźnie. - Na starość wspomnienia są cenniejsze. Miło cię poznać, Bielicze Pióro. Podoba ci się bycie karmicielką, czy jednak tęsknisz trochę do wojowniczych obowiązków? Jeśli oczywiście mogę zapytać. - dodał uprzejmie. Wolał żeby towarzyszka czuła się przy nim swobodnie. Niezbyt miał tematy do wspólnej rozmowy, więc liczył, że sama się potoczy, najwyżej opuści żłobek. Wiedział również, że była to ich pierwsza i ostatnia rozmowa. 


<Bielicze Pióro?>

04 marca 2023

Od Bieliczego Pióra CD. Pokrzywowej Skóry

  Przyglądała się swoim dzieciom, które bawiły się radośnie, ganiając kulkę mchu. Bycie matką było wspaniałe. Że też kiedyś wręcz tego potwornie się bała. Może i świat przez to zmusił ją do przebywania całe dnie w żłobku, lecz ukazał coś więcej... Piękno rodzicielstwa. Dziękowała Mrocznej Puszczy za te dwie niepozorne istotki, których życie uratowała. Dalej wierzyła w to, że dusze zmarłych kociąt, które straciła przez ingerencję Klanu Gwiazdy, odrodziły się w tej dwójce. 
— Dzień dobry, Bielicze Pióro — usłyszała głos, który od razu zwrócił jej uwagę. 
Nie znała dobrze starszego, więc jego widok w tym miejscu ją zdziwił. W zasadzie mało co interesowała się losem kocura. Była wręcz pewna, że nie żył... A tu proszę. Co za niespodzianka. Posłała mu delikatny uśmiech, chociaż wzrok nerwowo przeskoczył po córkach. Nie chciała, aby jej dzieci rozmawiały z kimś nieodpowiednim. Wojownik mógł zacząć tłuc im do główek jakieś bzdury o Klanie Gwiazdy... Nie mogła do tego dopuścić. 
— Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Nie zajmę wam dużo czasu. To dla ciebie. Wiem, że zwykle w prezencie przynosi się zwierzynę, ale pomyślałem, że taki kwiatek też może przynieść radość. To bławatek — miauknął przyjaźnie, przysuwając bliżej królowej niebieski kwiat. 
Spojrzała zdumiona na roślinę. Czyżby oszalał? Na starość już mu się w łbie poprzekręcało? Dlaczego akurat jej go przynosił? 
— To miłe, dziękuję... — Uśmiechnęła się lekko. — Widzę, że... całkiem dobrze się trzymasz. — Przeskoczyła wzrokiem po jego sylwetce, która zdawała jej się mizerna. Ale co się dziwić, skoro starszyzna nie miała praw jak każdy inny kot? No może z wyjątkiem jej matki. Dawna kultystka, która przeszła na odpoczynek mieszkała dalej w legowisku wojowników, ciesząc się z normalnego traktowania. Wiedziała, że to było niesprawiedliwe, ale rządy Mrocznej Gwiazdy właśnie takie były. 
— Mamo co to? — Jad podbiegła do nich, trącając kwiatek łapką. 
— Bławatek. Pokrzywowa Skóra przyniósł — wytłumaczyła małej, a widząc jak ta chciała podejść bliżej staruszka, złapała ją za kark, umieszczając pomiędzy swoimi łapami. 
Matczyny instynkt kazał jej chronić te maleństwa, nawet jeśli kot przed nią nie wykazywał żadnych niebezpiecznych zachowań. Była czujna, czujna i mimo wszystko gotowa. Nie chciała przeżywać kolejnej straty, nawet jeśli to był tylko wymysł jej wyobraźni.

<Pokrzywowa Skóro?>

25 lutego 2023

Od Pokrzywowej Skóry Do Bieliczego Pióra

    Sylwetka Pokrzywowej Skóry przestała być silna, dobrze odżywiona, stała się pozbawiona lśniącego futra. Jego sierść była zmierzwiona, chociaż dbał o nią i często mył. Starość miała swoje zasady, a surowe warunki panujące w Klanie Wilka dodatkowo wszystko utrudniały. Dawny wojownik a obecnie starszy klanu, wracał wspomnieniami do rządów Wróblowej Gwiazdy, swojego mentora i przyjaciela. Wtedy był bezpieczny, zdrowy, mógł dzielić posiłki z pobratymcami, chodzić na patrole. Pokrzywowa Skóra wiedział, że jest stary i pewnie wkrótce będzie musiał odejść. Jednak żal było mu zostawiać klan z takimi warunkami. Starszyzna przestała mieć prawa i być szanowaną rangą. Chociaż służyli wiernie i pracowicie klanowi przez wiele sezonów na starość musieli radzić sobie sami. Pokrzywek ze swojej młodości pamiętał, że lubił odwiedzać starszyznę i słuchać ich opowieści. Dziękował, że jego dziadkowie czy rodzice nie musieli żyć w takich czasach. Najgorzej było z polowaniami. O ile wyciągnięcie kleszcza czy wymiana posłania jeszcze była łatwa, to polowania wymagały mnóstwa energii. Wzrok Pokrzywowej Skóry pogorszył się na starość i to w połączeniu ze ślepym okiem często kończyło się ucieczką zwierzyny. Kocur nauczył się kierować węchem i słuchem, na wypadek gdyby w przyszłości całkowicie oślepł. To trochę pomogło, ale musiał działać szybko, był za stary na gonitwę za zwierzyną. Musiał być wdzięczny, że przynajmniej zdrowie mu dopisywało i rzadko chorował. Starał się być silny, nigdy słaby, wyspany i pokorny. Czasami chodził z pustym brzuchem. Życie było trudne i odkrywał to z każdym księżycem swojego życia. Postanowił pozwolić uśmiechowi pokrywać jego pyszczek. Może wtedy dzień stanie się bardziej kolorowy i zarazi tym optymizmem członków klanu. Wiedział, że oddalił się od pobratymców, znał ich coraz słabiej, więc postanowił zdobyć znajomości. Z jego bliskich wiele kotów odeszło, uczucie tęsknoty i samotności sprawiało mu ból w sercu. 
    Pokrzywowa Skóra przekroczył próg żłobka i rozejrzał się w poszukiwaniu królowej, jako jedynej zamieszkującej to miejsce. Widok kociąt poprawił mu humor i powitał je uśmiechem. Pokrzywowa Skóra nigdy własnych młodych się nie dorobił. Pewnie byłby dobrym ojcem, ale wchodzenie w związek na siłę zawsze kończyło się rozczarowaniem. W jego sercu było miejsce tylko dla jednego kocura, chociaż ich historia nie skończyła się szczęśliwie. Podszedł bliżej królowej i skinął jej głową na pierwsze powitanie, oczywiście z szacunkiem i grzecznością. Na starość zrobił się mniej energiczny i bardziej skromny. 
    - Dzień dobry, Bielicze Pióro. 
    Ponieważ kotka była córką Mrocznej Gwiazdy, którego Pokrzywowa Skóra nie lubił, nie szanował i unikał, musiał zachować czujność przy jego potomkini. Pokrzywek zawsze uważał na to, co mówi i co robi, przynajmniej odkąd wkroczył w wiek siwego pyszczka. O swojej niechęci do Mrocznej Gwiazdy powiedział tylko najlepszemu przyjacielowi i niech tak pozostanie. Legowiska miały uszy, a on wolał doczekać starości bez wygnania na karku. 
    - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Nie zajmę wam dużo czasu. To dla ciebie. Wiem, że zwykle w prezencie przynosi się zwierzynę, ale pomyślałem, że taki kwiatek też może przynieść radość. To bławatek. - miauknął przyjaźnie, przysuwając bliżej królowej niebieski kwiat. 


 <Bielicze Pióro?>