BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morelka x Nastroszone Futro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morelka x Nastroszone Futro. Pokaż wszystkie posty

30 kwietnia 2023

Od Nastroszonego Futra CD. Morelki (Morelowej Łapy)

Skrzywił się na wspomnienie kocicy. Paskuda była... Jakby to powiedzieć? Niespełna rozumu. Odwaliło jej po porodzie i ten stan wciąż trwał. Powoli zaczynał porzucać nadzieję, że jej się poprawi. Jego dzieci cierpiały z jej winy. To, że córka uważała go za lepszego rodzica od niej, ponieważ chciała się z nim nielegalnie spotykać, było wspaniałe. Chociaż... Tak naprawdę to wolał, aby to ona zajmowała się bachorami. Była w końcu kotką. A one do tego tylko się nadawały. 
— Twojej matce coś odwaliło —powiedział prosto z mostu. — Nigdy nie widziałem, aby zachowywała się tak agresywnie jak teraz. Rozumiem, że może obudziły się jej matczyne instynkty, ale także uważam, że przesadza. Mam prawo sprawdzić co dzieję się z wami, jako wasz ojciec. Jednak do twojej matki nigdy nic nie docierało, więc wątpię, aby to się zmieniło w najbliższej przyszłości. Może się ogarnie, gdy zostaniecie uczniami. Wtedy nie będzie mogła was wszystkich pilnować.
— No właśnie! Przesadza! Chciałabym trochę wolności, a nawet sobie poleżeć nie mogę w spokoju, bo zaraz mnie musi lizać. I jeszcze to rodzeństwo! Czasami bardziej wkurzające niż matka. Z tobą jest o wiele lepiej! Może mogłabym tu zostać? — zapytała.
Na chwilę go zatkało. Zostać? Tutaj? Już widział te spojrzenia i słyszał drwiny z pysków swoich wrogów, że zamienił się w mamusie. O nie, nie, nie, nie. Nie było mowy, aby córka kręciła mu się pod łapami, być może nawet spała przy jego boku! To byłby wstyd! Nigdy nie przełknąłby tej hańby. 
— Nie — rzekł stanowczo. — Nawet jeśli uważasz, że wolisz przesiadywać ze mną, klan nakazuję ci życie przy matce, aż nie ukończysz sześć księżyców. Jak będziesz się tu kręcić, to prędzej czy później ktoś cię odniesie... Albo zdepcze...
— Zdepczą, zdepczą! Tak... Oczywiście! Już to widzę — zaczęła pyskować — Ale właśnie! Chyba już muszę iść, bo matka się jeszcze obudzi i będzie się na mnie złościć. Przyjdziesz kiedyś do mnie?
Zastanowił się chwilę na odpowiedzią, ciesząc się, że jednak mała porzuciła swoje plany z zostaniem przy nim.
— Przyjdę o ile twojej matce nie odbije i mnie nie pogoni — prychnął pod nosem na samo wspomnienie jej agresji względem niego. Była żałosna. 
— Dobrze, w takim razie idę. Do zobaczenia  — powiedziała cicho i zrobiła krok w stronę, z której przyszła. Nie zatrzymywał jej, a gdy zniknęła mu z oczu, wrócił do swoich spraw.

***

Jego dzieci zostały uczniami i... Nie podobało mu się to, że Daliowa Gwiazda wybrała Sroczy Lot na mentorkę jego latorośli. Oczywiście do Mgiełki nic nie miał. Nawet cieszył się, że siostra pozna swoich bratanków. Ale... Ale ona?! Sroka?! Dalii coś pieprzło na mózg. Widać było, że kotki nie nadawały się na liderów. Właśnie po tej decyzji. Od razu jakikolwiek szacunek do tej idiotki został przez niego zadeptany. Nie żeby jakikolwiek kiedyś miał, ale i tak... Gardził nią teraz jeszcze bardziej. Jeżeli Sroczy Lot zepsuje mu córkę, to zabiję i ją, i swoją latorośl. Nie będzie przecież pozwalał na to, aby te dwie się ze sobą dogadały. Dlatego też Kawcza Łapa powoli kierowała się u niego w stronę usunięcia z rodziny, przez co całą swoją uwagę skupił na tej lepszej córce. 
— No. Zostałaś uczennicą, Morelowa Łapo. Jak poszedł pierwszy trening z ciocią? — zapytał, podchodząc do niej, gdy tylko dojrzał ją w pobliżu. 

<Morelko?>

23 kwietnia 2023

Od Morelki CD. Nastroszonego Futra

 Morelka była oburzona. Nie mogła tak po prostu odpuścić i wrócić do domu. Nie zależało jej jakoś specjalnie na relacji z ojcem, ale widziała w tym szansę wyrwania się ze szponów natrętnej matki i denerwującego rodzeństwa.
-Nie tato! Nie po to tu przyszłam żeby być zbywana, jak wszędzie indziej, a w dodatku nie po to, żebyś się na mnie obraził! Stój tu i porozmawiajmy teraz o czymś innym, a do tej rozmowy wrócimy kiedyś indziej, jak uznasz, że jestem ciebie godna- ostatnie zdanie  wypowiedziała wyzywającym tonem i uśmiechnęła się zjadliwie. Nie miała zamiaru bawić się w jakieś gierki ze swoją rodziną. Postawi na swoim i tyle, lub nie odezwie się do nich ani słowem.
- O czym niby chcesz rozmawiać? - odpowiedział Nastroszone Futro kąśliwie, nie siadając, ale również nie ruszając się z miejsca. 
-Możesz opowiedzieć mi, jakie to uczucie uczniem być. Jestem bardzo ciekawa, a skomplikowana to sprawa, więc proszę powiedz jak, wygląda wtedy świat- zarymowała liliowa słodziutko, jednak z uśmiechem, dającym do zrozumienia, że tylko chwilowo godzi się na takie ustępstwa w rozmowie, a potem wróci do przerwanej myśli.
Rozmówca westchnął głęboko, po czym usiadł. 
- Bycie uczniem jest... ciężkie. Zależy od mentora. Jak trafi ci się jakiś mysi móżdżek to będziesz stać w miejscu i się irytować na niego, jak ktoś kompetentny i zdolny, to na pewno wyrośniesz na koty. Nie ma w tym nic skomplikowanego. Wstajesz wcześnie rano, zwiedzasz granice i zapamiętujesz zapachy, później uczysz się polowania, a na koniec walki. Jeszcze w międzyczasie będziesz musiała nauczyć się pływać, ponieważ to wstyd, jeżeli nocniak boi się wody, która nas karmi. A świat jak wygląda? Cóż... z każdym mijającym księżycem zmniejsza się. Nie jest już wcale taki niebezpieczny czy też wspaniały, jak to każdy o tym myśli. Jest... zwykły. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego.
Rzadko coś zadziwiało Morelkę, jednak w tej chwili, gdy zrozumiała ogrom aktywności fizycznych, które ją czekają, stęknęła zrezygnowana. Ona nienawidziła przecież biegać, chodzić, zwiedzać. Chociaż... Z drugiej strony, może nowe aktywności będą ciekawe. 
-Ach! Dużo tego tato. Ja nie dam rady tyle chodzić. I jeszcze to wczesne wstawanie! Koszmar!- jęknęła.
- Przyzwyczaisz się. Mi też się to nie podobało. Dlatego też ja, gdy mam ucznia pod swoimi łapami, to daje mu nieco więcej pospać, ponieważ rozumiem, że sen jest ważny. Przemęczony uczeń przyswaja mniej niż taki, który jest wypoczęty. Gdybyś jednak miała problemy ze swoim mentorem... To nie bój się go wyjaśnić. Niektórzy to wronie strawy, które nie nadają się na przekazywanie wiedzy.
-No właśnie. Sen jest ważny. Bardzo dobrze robisz dając im więcej pospać. Mam nadzieję, że trafię na dobrego mentora, a jak nie, to zastosuję się do twojej rady. Ja umiem sobie poradzić z innym! -powiedziała z wyższością.
- Tak... Jestem pewien, że dasz każdemu w kość. I bardzo dobrze. Wszyscy w Klanie Nocy to lisie bobki. Nie obawiaj się stawiać na swoim. Jednak mnie nie próbuj podporządkowywać - ostrzegł ją ojciec w tej kwestii, nie chcąc, by kociak znów nadszarpnął mu nerwy.
-Oczywiście! - odpowiedziała Morelka nie wierząc własnym uszom- A tato... Kiedy mama pozwoli mi się z tobą spotykać? Widzę, że doskonale rozumiemy się w kwestii wkurzania innych, więc może z naszych spotkań byłby jakiś pożytek.

<Nastroszone Futro?>

27 marca 2023

Od Nastroszonego Futra CD. Morelki

Napuszył się, bo te słowa mile łechtały mu ego. Zawsze sądził, że dzieci to problem, a tu proszę. Mogą być kąsającą bronią na wrogów.
— To oznacza, że płynie w tobie moja krew. — Potarmosił ją po łbie zadowolony z tego co usłyszał. — Zapamiętaj mała, nie daj się zmanipulować tym dwóm. To są wrogowie naszej rodziny. Gdy je kiedykolwiek spotkasz, nie bój się gryźć czy zwyzywać. Nie zasługują na szacunek. My jesteśmy od nich lepsi. Powinny nam się kłaniać, larwy jedne.
Oczekiwał, że dzieciak przytaknie i być może użre Zając i Srokę tak, że te zaczną omijać całą jego krew szerokim łukiem. Zamiast tego Morelka najeżyła się, po czym rzekła: 
— A co jeśli one tak na prawdę są dobre? Jeśli bym spotkała którąś z nich, to może udałoby nam się dogadać.
Jego sierść od razu powtórzyła wyczyn córki. Co. Co takiego?! Tylko spokojnie, spokojnie. Musiał pamiętać co mówiła Strzyżykowy Promyk. Wdech i wydech... WCALE TO NIE DZIAŁAŁO! Wściekłość powoli próbowała wyrwać się na wolność, a pazury pragnęły zaorać ten szczeniacki pysk małej. Jak ona śmiała... jak śmiała coś takiego mówić?!
— Po moim trupie. Spotkaj się z jedną z nich, to wypiorą ci mózg. — zgrzytnął ze złości zębami. — A ja spiorę cię tak, że matka będzie miała już powód, by cię przede mną chronić.
Wcale nie żartował. Był o włos od zabicia swojego bąbelka, byle tylko nie wpadł w łapy tych wariatek. 
— D-dobrze — wyjąkała Morelka. — Będę grzeczna — a chcąc załagodzić sprawę dodała jeszcze — Zrobię to, bo nie chcę cię smucić.
Prychnął, patrząc na nią karcącym wzrokiem, a jego sierść powoli już wracała do pierwotnego stanu. 
— Nie jestem smutny. Tylko zirytowany i zły. Jeżeli nie będziesz  pokazywać mi, że jesteś godna bycia moją córką, to skończysz gorzej niż robak. Zapamiętaj to. Ja cenie sobie osoby, które są po mojej stronie. Dlatego najlepiej nie wypowiadaj przy mnie imion tych dwóch — dodał jeszcze, machając na boki ogonem.
Będzie musiał po tym wszystkim skonfrontować się z Paskudą, bo widział, że te jej wychowanie wcale nie było idealne. Była kotką do jasnej cholery! Potrafiła zajmować się gówniarzami! To było wręcz wpisane w jej krew! Zapomniała już co jej mówił?! Te dzieci miały być po jego stronie! Po jego! A teraz dowiadywał się, że Morelka mogła wiązać jakieś bliskie relację z jego najgorszym wrogiem! 
— A opowiesz mi czemu tak bardzo nie lubisz Zajęczej Troski i Sroczego Lotu? — zapytała. 
Powieka mu drgnęła, a z gardła wydobył się warkot. Naprawdę nie wiedziała? Chyba rzeczywiście matka nic im nie mówiła. Jak tak dalej pójdzie, to zaora nie tego gluta, a Błotnistą Plamę. 
— Zniszczyły mi życie. Nienawidzę ich tak bardzo, że gdyby wzrok umiał zabijać, to leżałyby martwe. Szczegóły nie są istotne. Jesteś za młoda na takie rzeczy — prychnął, ponieważ nie zamierzał rozwodzić się nad tą kwestią z kociakiem. Córka nie mogła go zapamiętać jako "nieudacznika", bo dał się pobić samicą. Przecież... To wstyd! Dlatego też nie zamierzał jej mówić nic konkretnego. Duma mu nie pozwalała. Już mu starczy, że połowa klanu wie jakim był zerem. 
— Jak to za mała? Jak to? Czemu wszyscy mi mówią, że jestem zbyt mała, żeby się czegoś dowiedzieć? Mam tego dosyć! Nienawidzę was wszystkich! — Morelka wybuchnęła gniewem, a on zmierzył ją zimnym wzrokiem. Tego było już za wiele. Dzieciak nie dość, że go denerwował, to rościł sobie prawo do jego spraw prywatnych, jakby jej się należały. O nie... Nawet jeśli była jego córką, nie zamierzał jej traktować ulgowo. 
— Może dlatego, że zachowujesz się jak bachor? — syknął, jeżąc się bardziej. — Skąd mam mieć pewność, że jeżeli ci o tym powiem, to nie zdradzisz mnie jak wszyscy inni? Jeżeli chcesz poznać taką wiedzę, musisz zasłużyć na nią w moich oczach, a nie jej żądać. Ale skoro nienawidzisz mnie, to proszę bardzo, wracaj do matki. — Wstał z miejsca. — Koniec rozmów.

<Morelko?>

19 marca 2023

Od Morelki do Nastroszonego Futra

Morelka ocknęła się. Przez chwilę próbowała przypomnieć sobie, gdzie się znajduje. Nagle dotarło do niej, że jest w legowisku, a koło niej leży śpiąca matka! Decyzję podjęła w mgnieniu oka. Idzie!
Od ostatniej wycieczki z matką, Kawką i Makrelkiem, która zakończyła się spotkaniem ojca, myśl, że znów mogłaby go zobaczyć, nie dawała jej spokoju. Tak bardzo chciała go poznać! No i oczywiście dowiedzieć się, dlaczego nie może się z nim widywać. Czekała, aż nadarzy się odpowiednia okazja, a tu proszę bardzo!
Powoli wstała i przeciągnęła się, uważając, by nie trącić śpiącej. Dopiero w tej chwili zobaczyła, że koło matki leży jej rodzeństwo. Och… Jak dobrze, że i oni śpią. Odeszła wolno na kilka kroków od drzemiącej rodziny i wtedy rzuciła się pędem, aby jak najszybciej wyjść z kociarni.
Gdy już to zrobiła, zwolniła tempo. Zaczęła rozglądać się naokoło i pochłaniać wzrokiem wszystko. Zobaczyła koty załatwiające codzienne obowiązki, całkiem nowe kolory oraz usłyszała niesłyszane dotąd dźwięki. Mimo tylu nowości jej natura przeważyła i szybko straciła zainteresowanie otoczeniem.
Powoli podążyła w stronę legowiska starszych, gdzie to ostatnio widziała tatę. Zobaczyła go! Stał odwrócony tyłem do niej, dokładnie w tym samym miejscu, co kilka dni temu! Stanęła w miejscu, nie mogąc się ruszyć z wrażenia. Szybko jednak odzyskała panowanie nad sobą i podeszła bliżej.
— Cz-cześć tato — powiedziała, jąkając się z nadmiaru emocji. — W końcu cię widzę.
Słysząc czyjś głosik, który najpewniej brzmiał na kocięcy, Nastroszone Futro zwrócił łeb w stronę swojej córki. Zdziwienie to mało powiedziane co pojawiło się na jego pysku.
— Uciekłaś matce? — prychnął, uśmiechając się lekko pod nosem.
Uciekinierka z wyrazem triumfu na twarzy popatrzyła się prosto w oczy rozmówcy. Była z siebie dumna! Pokazanie swoich zdolności nowo poznanemu tacie, to jest coś.
— Taak! - ochoczo odparła. — No to co? Może mnie oprowadzisz i przy okazji porozmawiamy?
— Możemy pójść na ubocze. — Zgodził się na takie rozwiązanie. — Jak będziesz się kręcić przy innych kotach, to matka się dowie i cię zleje.
Nie chcąc narażać się na gniew matki, z którą i tak jej się ostatnio nie układało, Morelka postanowiła zgodzić się na propozycję.
— Dobrze, chodźmy. A tato... Czemu nie możesz się z nami widywać? — zapytała, udając słodką, mimo że w środku wszystko jej się gotowało od nadmiaru słodyczy.
— Bo matka ma się wami zajmować. To jej obowiązek jako kotki. Do niczego innego się nie nadaje — mruknął ojciec, po czym zabrał kocię na ubocze obozu. — No i odwaliło jej, odkąd się urodziliście. Jej matczyne instynkty wyszły na jaw i głupia wronia strawa nie pozwala nikomu do was się zbliżyć — prychnął. — Ale to może i dobrze. Nie chcę by dopadła was Zajęcza Troska czy Sroczy Lot. Te dwie wariatki jeszcze by was zabiły z racji tego, że jesteście moimi dziećmi.
Po tym co usłyszała, podziw Morelki dla ojca wzrósł zdecydowanie. Nic tak nie wzbudzało jej szacunku, jak pogarda jednego kota dla drugiego. Mimo że nie zrozumiała wszystkiego dokładnie, to nie chciała tego pokazać.
— Ja to bym zabić się nie dała, tylko im wszystkim kopa w pysk dała — wykrzyknęła z satysfakcją. Rozmowa z tatą coraz bardziej jej się podobała. — A jakby się skopać nie dały, to pomógłby mi tatuś wspaniały.

<Nastroszone Futro?>