BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiołek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiołek. Pokaż wszystkie posty

30 czerwca 2022

Od Fiołkowej Łapy cd Krokus

 *po bitwie przez wyrzuceniem Krokus z klanu*

Niebieski kocurek machał poddenerwowany swoją kitą z grymasem na pyszczku. Jakaś ogromna karmicielka siedziała obok norki którą wykopał Fiołek by jego rodzeństwo a najbardziej on nie zostali zgnieceni przez te grube potwory z klanu, by mieli gdzie spać i by trzymać się z daleka od tych wnerwiających kici i karmicielki. Ugh jaką udręką było tu siedzenie! Okropieństwo! Skowronek i Deszczyk siedziały w rogu żłobka i śmiały się z własnych żartów, Kminek…. Co za nienormalna zdrajczyni! Gadała z kociakami i kotami z klanu. Ale czemu Fiołek tak denerwuje się na siostrę? A przez to że cała piątka rodzeństwa obiecała sobie nie gadać chociażby z własnej woli gadania z tymi rybojadami, a co robiła liliowa? Wszystko to czego nie mieli nawet za koszt swojego życia robić. 
- Nienawidzę jej…- głośno myślał do siebie kociak patrząc nerwowo na przybraną siostrę. Czemu to im robiła? 
- Czego nienawidzisz Fiołku?- miauknęła z zaciekawieniem leżąca na drugim końcu z nim bura kotka. No tak, kocur zapomniał o swojej siostrze.
- Nie twoja sprawa mysi móżdżku.- prychnął i odwrócił kotkę. Najpierw ta niedoedukowana KmInEk, potem ta złota ciągle paplająca japa, a teraz jeszcze wielka mi Krokus. Dobra, ta ostatnia jeszcze dobra jest, nie nawala tak papą jak te złote łajno ale też czasem denerwująca. I znowu z zewnątrz było można słychać gadanie z pyskoodbytu karmicielki “BLA BLA BLA BLA, BLA BLA BLA, BLA BLA BLA BLA BLA BLA BLA.” No na święte kamienie, kociak współczuł matce która urodziła taką poczwarę ale co on sam biedny jej zrobi, jeszcze mu jakąś wielką mu kArĘ da co? Fiołek zakrył pysk łapami a jego futro na barkach zjeżyło się. Chętnie teraz by wziął jakiegoś ptaka i wsadziłby jej do mordy, byleby cicho była. Ale zobaczenie kotki siedzącej cicho było tak niemożliwe jak spotkanie gadającej nornicy. Nagle Krokus zaczęła strzelać jakieś przewroty i nagle wcisnęła swój pysk w jego futro używając je jak poduszki i zaczęła się w nie wydzierać.
- O na kamienie, jak sądzisz, kiedy ona w końcu przestanie tak paplać? - spytała nerwowo bura z słyszalną irytacją w głosie. Spojrzał na nią jak na głupią.
- Serio, ty się mnie jeszcze pytasz? Ten rybi flak jest niewychowanym bachorem, matka jej nie wychowała albo była taka sama jak te dziwadło.- burknął kociak i podniósł się z nory. - Chodź, idziemy jej dowalić.- zdeterminowany kociak odwrócił się jeszcze do siostry i pogonił ją ogonem sam wychodząc z swojego prywatnego “żłobka”. Bura pognała za nim w celu dogonienia brata, który był już o 2 długości myszy dalej niż ona. Fiołek podszedł do Ptasiego Jazgota patrząc na nią morderczym wzrokiem. Krokus stanęła tuż obok niego. 
- C-co zamierzasz zrobić Fioł- nie dokończyła… 
- Możesz przestać nawalać tą japą rybi pysku?- warknął do złoto burej kotki która z szokiem w oczach popatrzyła na kocię. Krokus z niedowierzaniem wydała z siebie ciche “Łał….” a Fiołek nie zmieniając swojego ani nastawienia ani tonu głosu dalej mówił. Ptasi Jazgot otworzyła szeroko buzię a Fiołek już wiedział jak to wykorzystać
- O fuj ale jedzie ci rybą! Oblecha! Gorsze od padliny, uwierz. Chodź Krokus, idziemy.- Zakrył łapką nos i poganiając siostrę pobiegł do swojego prywatnego żłobka. ułożył się wygodnie i ściągnął łapkę z noska i z szyderczym uśmiechem czekał na siostrę. Zadowolona bura przybiegła i usiadła do brata. 
- Wow jak to zrobiłeś? Ona nigdy się nie zamyka!- miauknęła koteczka z niedowierzaniem w głosie.
- Normalne, obraziłem ją.- przewrócił oczami. - Nic wielkiego.-mruknął i zaczął myć swoje futro na piersi.
- Jeszcze ktoś ci przeszkadza i go uspokoić?- popatrzył na nią pytającym wzrokiem na burą.

<Krokus? Brat bawi się w narcyza i ci wszystkich uspokoi XD>

[przyznane 5%]

21 czerwca 2022

Od Fiołkowej Łapy (Fiołka)

Fiołek jak zwykle leżał na swoim posłaniu, myjąc swoje cudowne futro. Tak przyglądając się mu, przypomniał sobie coś. Jego samotna matka, pewnie rozpacza dalej nad utratą dzieci…
"Muszę wrócić do mamy".
W jego głowie zaczęły zbierać się różne myśli, lecz szybko je odpędził. Wyszedł z legowiska i rozejrzał się po obozie. Kotów nie było za dużo, ale były. Fiołkowa Łapa podreptał w stronę rzeki. Przez chwile w nią patrzył i próbował obmyślić plan jak się wydostać z tego potwornego miejsca. „Sam nie przepłynę, ze przeskoczenia nici… a gdyby tak ktoś mi pomógł?”
Zaczął rozglądać się dookoła. Wtem jego wzrok stanął na myjącej swe futro niebiesko cętkowanej oraz pokrytej bielą kotce.
„Świetnie”. Kocur otrząsnął się i powoli zaczął iść. Sztuczny uśmiech zawitał na jego pysku gdy wystarczająco blisko podszedł do kotki, a ta zerknęła na niego.
— Czeeeeść Tulipanowy Płatku — przywitał się m i usiadł obok niej, spoglądając na nią. Kocica tylko potwierdziła jego obecność cichym i niezadowolonym pomrukiem. Na oczy Fiołka zjechały brwi i już by się na nią zaczął wydzierać, ale plan by poszedł na marne. — Wieesz coo? Booo Przepiórcze Gniazdo mnie uczyła jak pływać, ale nie wiem, czy bym potrafił. Czy mogłabyś mi pokazać, jak ty pływasz? — Przechylił głowę, wciąż skupiając swoje złote oczy na naburmuszonym pysku Tulipan.
— Nie — mruknęła szybko, machając nerwowo ogonem.
— Znaczy jak nie umiesz, to spokojnie, już nie przeszkadzam. — Podniósł się i z chytrym uśmieszkiem lekko oddalił od kotki. Jej reakcja została przewidziana przez kocura.
— Umiem pływać! — Wstała i podbiegła do niebieskiego.
— Udowodnij to — mruknął Fiołek z wyzywającym wyrazem pyska.
Podirytowana kotka skierowała się do rzeki. Fiołek oczywiście poszedł za nią. „Wszystko idzie zgodnie z planem”. Tulipanowy Płatek wskoczyła do wody i już miała płynąć, lecz Fiołkowa Łapa przylepił się do jej grzbietu. Kotka chwilowo zanurzyła pysk w wodzie, lecz po chwili z powrotem go wynurzyła, rozzłoszczona patrząc na ucznia.
— Co ty wyprawiasz!? — ryknęła w stronę Fiołka.
— Oj ja? Tylko patrzę czy nie oszukujesz i czy dasz radę przepłynąć — mruknął z rozbawieniem w głosie.
Tulipanowy Płatek zaczęła machać nogami, a po chwili wycieczka na grzbiecie kotki zaczęła się. Droga nie była krótka, co uczeń wiedział doskonale. Po dłuższej chwili duża kocica zaczęła wdrapywać się na brzeg. Wykończona dyszała, jakby ją wilk pogonił, a Fiołkowa Łapa? Zadowolony uśmiechał się szyderczo prosto w pysk zmęczonej Tulipan.
— Wszystko poszło zgodnie z planem… — Patrzył przez chwilę na przemoczoną wojowniczkę, a po krótkim momencie zaczął iść w głąb nieznanego terenu.
— T-ty mały z-zgredzie! D-dopadnę ciebie, s-słyszysz!? — Tulipanowy Płatek z chęcią dogonienia kociaka wywaliła się z przemęczenia.
— Oj o tobie nie zapomnę moja droga! Pozdrów Klan, a teraz żegnam! — miauknął narcystycznie jej na pożegnanie, a po chwili zniknął z pola widzenia.
„Teraz tylko znaleźć Bylicę…”

[przyznano 5%]

15 czerwca 2022

Od Fiołkowej Łapy

Był ranek. Bardzo wczesny ranek. Większość klanu Nocy spała, ale były koty, które już normalnie funkcjonowały.
- F-fiołkowa Łapo? - Mentorka Fiołka wtargnęła do legowiska uczniów. Rozejrzała się po norze, lecz wszyscy spali. Kotka podeszła do Fiołka śpiącego w najlepsze na jednym z posłań. Przepiórcze Gniazdo zaczęła go szturchać łapą, by się obudził, co się powiodło.
Kocur ziewnął, przeciągając się.
- Czego chcesz? - burknął w stronę Przepiórki, na co dostał szybką odpowiedź.
- Cz-czas na trening... Obiecuję, ż-że będzie c-ciekawszy od ostatniego…- Bura uśmiechnęła się lekko i zaczęła kierować się do wyjścia. - C-czekam na zewnątrz…- dodała szybko i wyskoczyła z nory.
Fiołek jak to Fiołek zaczął starannie myć swoje futro, a po chwili stał już u boku mentorki.
- To co dzisiaj będziemy robić, taplać się w błocie czy siedzieć i lampić się na siebie? - mruknął niebieski, kończąc mycie klatki piersiowej, a po sekundzie spoglądając na Przepiórkę.
- D-dzisiaj nauczę cię p-pływać… Dobrze?- spytała niepewnie kotka, mimo iż to ona miała wybrać, czego ma nauczyć swojego ucznia. Jednak wolała się upewnić czy Fiołek nie będzie znowu marudził: "Bo to nudne", "Bo to okropne".
- Dobra.- Fiołek wstał i nie czekając na mentorkę, już zaczął się kierować w stronę rzeki.
- Z-z-zaczekaj! - Bura pobiegła za kociakiem. Nie powiem, kocur był nawet szybki, ale mimo tego kotka bez trudu go dogoniła, a po chwili szła przed nim. - Uczono cię już kiedyś pływać? - Przepiórcze Gniazdo popatrzyła na Fiołka, oczekując odpowiedzi.
- Nie. Jedynie bawiłem się w kałuży z rodzeństwem. Ale i tak to pestka dla mnie, wielkie mi pływanie - prychnął i już miał skoczyć do wody, gdy nagle mentorka chwyciła go za ogon. Wciągnęła go na brzeg i usiadła obok niego.
- T-tak tego nie zrobisz... P-patrz.- Kocica wlazła do wody. Szybko przebierała łapami, w ten sposób unosząc się na tafli wody. - Widzisz? M-musisz s-szybko poruszać łapami a wtedy b-będziesz się unosić na wodzie.- Wytłumaczyła starsza kocica, potem jeszcze dodając. - Wejdź i spróbuj.- Popatrzyła na kocura zachęcającym wzrokiem.
- Dobra.- Fiołkowa Łapa powoli wszedł za mentorką, a po chwili był tuż koło niej, wymachując jak szalony łapami. Jego oczy rozszerzyły się, a on sam zaczął wrzeszczeć. - POMOCY TOPIĘ SIĘ!!! AAAAAAAAA - Darł się wniebogłosy, chlapiąc wodą dookoła. Przepiórka popatrzyła na kociaka rozbawiona.
-Nie machaj tak łapami tylko tak. - Instruowała ucznia, pokazując, jak powinno się wymachiwać łapami pod wodą. - A jak chcesz p-płynąć to tak.- Kotka zaczęła mocniej machać łapami tak, że zaczęła się poruszać w wodzie. - Widzisz? Proste. - Jeszcze raz popatrzyła na swojego ucznia, przyglądając się mu z zaciekawieniem, co teraz zrobi. Spanikowany kocur ostatecznie posłuchał się kocicy i zaczął poprawnie machać łapami, przez co też zaczął unosić się na powierzchni. Po dłuższych próbach kocur już pływał, chociaż nie było to idealne.
- Umiem pływać! - zachwycony miauknął w stronę Przepiórki i wyszedł z wody. - Ale jestem mokry. Ugh! - zirytowany kociak wytrzepał się i zaczął myć swoje futro, lecz przerwała mu mentorka, która też wyszła z wody i otrzepała się nieopodal. Podeszła do ucznia, patrząc się na niego zadowolona.
-Umyjesz je w legowisku. Chodź. - Popchnęła kocura, a sama zaczęła już iść w stronę legowiska wojowników. Fiołkowa Łapa pędem wślizgnął się do nory, ułożył się elegancko na posłaniu i zaczął myć swoje nieskazitelne futro.

[przyznano 5%]

14 czerwca 2022

Od Fiołkowej Łapy

Minęło już kilka dni po mianowaniu na ucznia wojownika. Tak prawdę mówiąc nie było aż tak źle w tym klanie. Jedzenia pod dostatkiem, dach nad głową i spokój chociaż nie zawsze. Jedynym minusem było to, że każdy patrzy na ciebie złowrogo, co czasami przyprawia o dreszcze. Fiołek, teraz już Fiołkowa Łapa, dostał jako mentorkę Przepiórcze Gniazdo. Szarobura masywna i puchata kotka z brązowymi oczyma z zaniepokojonym wzrokiem, wyglądała na nawet całkiem fajną, chociaż… nic nigdy nie wiadomo. Bał się trochę, że coś mu zrobi. Chciał jak najszybciej wrócić do swojej rodzicielki w całości.
- F-Fiołkowa Łapo..? Jesteś tu może? – Szarobury łepek z białym pyszczkiem zajrzał do legowiska uczniów. Srebrny kocur podniósł główkę i spojrzał na kotkę swoimi złotymi oczami.
– Ta.. Jestem tu.- z niechęcią odpowiedział brązowookiej na jej jakże skomplikowane pytanie.
– Chcesz może… pójść na trening..? Znaczy.. zwiedzanie terytorium, wiesz…- miauknęła niepewnie. Syn Bylicy podniósł się z miejsca. Kiwnął na pożegnanie siostrom i wyszedł z nory. Młodziak podszedł do mentorki.
– To co. Gdzie idziemy? - Podniósł brew i zaczął przyglądać się kotce. Przepiórka od razu otworzyła pyszczek i zaczęła swój wykład.
- Yh.. przejdziemy się po wyspie. - Machnęła czekając na ucznia i ciągle obracając się i patrząc czy młody idzie za nią. Srebrny podążył za nią i tak dwójka zaczęła iść wzdłuż wyspy. Nie było nic ciekawego jak tylko gapienie się w ziemię lub w wodę otaczającą obóz. Tylko łażenie i łażenie, strata czasu.
- Ugh… Ile jeszcze będziemy tak łazić.- mruknął syn Sadu oburzony. – Chodzimy tak w kółko i w kółko bez celu. Co, chcesz mi coś wyczarować czy jak. - Przewrócił oczami a następnie wlepiając je w kocicę.
-…- cisza… - Możesz przestać marudzić czy będziesz tak ciągle paplał tym pyskiem..?- spytała trochę niskim tonem.
- Bo co? Wywalicie mnie z klanu? Chętnie. I jeśli chciałaś mnie wystraszyć czy cokolwiek to miało być to krótko mówiąc nie udało ci się.- Kocur cicho się zaśmiał. Chwilę potem usiadł na ziemi i zaczął myć swoje przecudowne i piękne futro najwyraźniej nie mając zamiaru iść dalej.
Bura odwróciła się zdenerwowana i popatrzyła na kociaka wielce zajmującym się swoim futrem na treningu. Świetnie, po prostu świetnie! Ale świetnego ucznia jej dano. Fiołkowa Łapa ignorując zachowanie kotki dalej układał swoje niebiesko srebrne pręgowane dziko z białym owłosienie.
- Chodź.- mruknęła stanowczo Przepiórcze Gniazdo. Młody kocur spojrzał na mentorkę z trochę rozbawionym wyrazem pyska.
– Czy ty serio myślisz, że pójdę dalej z tobą? Phi! W życiu! - parsknął śmiechem Fiołek. – Poza tym…. Wasz „obóz” ma straszny grunt. Wszystko mi się do futra przylepia! Okropieństwo! Na przykład patrz.- Podniósł brudną łapę w górę tak, by kotka widziała ją. – Widzisz? Przed chwilą ją myłem a teraz?! Cała brudna! Nie da się tu wytrzymać! Możemy wracać? Nie chcę tkwić w tym brudzie, serio.- burknął myjąc łapę. Był strasznie zdenerwowany. Przez tak długi czas mył futerko w legowisku, a teraz jego wybredna mentorka każe mu iść na jakąś przechadzkę po tym całym ich „Oboziku” przy tym narażając go na zepsucie jego całej czasochłonnej pracy! Cóż to za niewychowane koty!
- I-idziesz ze mną albo ciebie utopię, z-zrozumiano!?- miauknęła podirytowana patrząc na kocura z nienawiścią na pyszczku, następnie patrząc na wodę i z powrotem na ucznia. Młodziak od razu podniósł się z miejsca z oburzeniem na papie.
- Dobra. Szybciej, idź nie mam całego dnia na takie głupoty. - zmarszczył brwi i walnął lekko ogonem w plecy kocicę. – Słyszałaś czy ci powtórzyć? A może przeliterować?- zaczął obrzucać kotkę niemiłymi pytaniami z sarkastycznym uśmiechem. Nie miał zamiaru być miły dla tej nudziary skoro ma do niego ciągle jakieś problemy.
-… - bez słowa wyprzedziła ucznia przez co zza jej plecami usłyszała zdenerwowany syk. Zaczęła go oprowadzać dalej po wysepce. Nie ma co tu opisywać.. Przepiórcze Gniazdo głosiła swe wykłady na temat ich obozu czyli okropne nudy. Kociak tylko potakiwał głową gdy bura odwracała się do ucznia oczekując jego odpowiedzi.
- Fajnie fajnie tak tak.- szybko odpowiedział i spojrzał w niebo. – Robi się późno, możemy wreszcie wracać? - spytał się mentorki.
-Tak… wracajmy…- odpowiedziała Przepiórka i oba koty skierowały się do własnych legowisk.
Fiołkowa Łapa wślizgnął się do legowiska i ułożył na posłaniu zaczynając mycie swoich kłaków. Najpewniej z nudy Fiołek usnął podczas wykonywania czynności i tak oto jego dzień się zakończył.

[przyznano 5%]

13 czerwca 2022

Od Fiołka CD. Krokusu

 *trochę później po rozmowie z Niezapominajkową Gwiazdą, kiedy krokus dalej była z rodzeństwem*

Fiołek leżał w wykopanej przez niego norce. Zmęczone kocię miało już zasypiać, gdy nagle usłyszał wrzaski w żłobku.
– Mamo? Mamo! – Kotka zaczęła drzeć się do ucha malca, wtulając pysk w jego niemalże identyczne matczyne futro. Zaczęła gadać o tych potworach z Klanu Nocy jacy oni są źli. Oczywiście, Fiołek nie mógł zaprzeczyć, bo miała całkowitą rację na temat tego co mówiła.
– Hej siostro, moczysz mi sierść. – wyszeptał do koteczki patrząc na nią żółtymi oczyma z smutkiem.
Już przyzwyczaił się do mylenia jego futra z futrem swojej rodzicielką, ale że aż tak? Mimo tego nie miał za co obwiniać Krokus, biedaczka tęskniła za Bylicą tak samo jak reszta rodzeństwa. Nagle poczuł, że wąsy burej się poruszyły i odsunęła pysk od jego włosia.
– P-przepraszam… – miauknęła miodowooka, po czym przejechała własnym cętkowanym futerkiem po puchatym  poliku Fiołka. – Po prostu… po prostu tęsknię… z-z-za… za mam-mamą.. – kotka położyła uszy po sobie i położyła się na grzbiecie brata, patrząc w przestrzeń swoimi mokrymi od płaczu oczętami.
– U-uda nam się stąd w-wydostać p-p-prawda? – spytała wciąż ze smutkiem w swoim cudnym głosiku, tuląc się nieustannie w niebiesko srebrne dziko pręgowane futro braciszka.
Ten zaś odwrócił główkę i przepełnionym współczuciem popatrzył nimi na burą koteczkę.
– Oczywiście że nam się uda uciec stąd Krokus… m-mam nadzieję… – spuścił łebek i zaczął rozmyślać nad planem.
Niestety, żadnego nie wymyślił…
– Na pewno nam się uda…– mruknął pocieszająco by koteczka nie martwiła się tym faktem. Miał nadzieję że jednak mówi prawdę, i uda im się uciec oraz wrócić do Bylicy.
– A-a-a-ale.. Ale c-co jeśli nas z-zjedzą jak te ry-ryby..? –  na tą myśl pręgowanej aż futro się zjeżyło. 
– Na pewno tego nie zrobią.. spokojnie… – otulił swoją kitą kotkę lekko masując ją po plecach by ta się uspokoiła. Podziałało, jej futro znów wróciła do normy. Polizał ją po poliku i położył pysk na wcześniejsze miejsce. Kotka poprawiła się na miejscu cicho mrucząc i lekko się uśmiechając.                  – T-też mam taką nadzieję Fiołku… – mruknęła koteczka, otulając się również własnym burym ogonem.
– Mam nadzieję, że Bylica dalej nas kocha mimo tego że nas porwali i teraz jesteśmy w tym głupim klanie… Co jeśli nas odrzuci? Będziemy musieli… Będziemy musieli razem przeżyć… Przysięgasz, że.. że mnie nigdy nie opuścisz..? – spytał kotkę lekko przerażony tymi całymi myślami…

 <Krokus?>                                                         

15 maja 2022

Od Fiołka cd Krokus

Po niekończących się próbach dostania się poza wyjście z kłody, które grodziła mu wielka góra zwana też łapą jego mamy, duża szara kocica usiadła przy dziurze, a on odpuścił sobie. Zdenerwowany fuknął, usiadł i przejechał wzrokiem po całym legowisku i zatrzymało się na brązowej koteczce z ciemniejszymi cętkami oraz białymi łatkami. Patrzyła na niego swoimi dużymi, pięknymi, błyszczącymi bursztynowymi oczętami i nieśmiało uśmiechała się do niego. Fiołkowi trochę to poprawiło humor, lecz cały czas był zdenerwowany na Bylicę, że nie pozwoliła mu wyjść poza pseudo obóz. Podniósł się i otrzepał swoje futerko; brudne trochę od ziemi, na której siedział. Jego relacje z siostrą były nawet nawet. Dogadywali się i mieli jakieś wspólne zainteresowania jak gadanie do kamieni albo zabawa mchem lub ogonem matki. 
Nagle ziemia pod nim zabłysła. To był cud? Tak… tego potrzebował… teraz znajdywał się w centrum uwagi.. każdy podziwiał jego cudowne szaro białe futerko.. jego żółte niczym skąpane w słońcu oczy, niczym miód słodki. Dumnie wypiął pierś i pomachał swym długim ogonem, lecz gdy się odwrócił…. Okazało się, że Bylica na chwilę wstała, bo pewnie niewygodnie jej było i musiała się poprawić. Opuścił ogonek i usiadł. Chyba teraz stał się jakimś pajacem przed całym jego „klanem”… Czuł już jak go obgadują… Ale co mu tam, co go będzie martwić co te słabiaki o nim myślą? Tak czy siak będzie ich obrońcą i to on ich ochroni przed Borsilisem! Już przestając tak się chwalić swoją wyjątkowością i swoim cudem usiadł obok Krokus.
- Oh, Witaj Fiołku! - mruknęła przyjaźnie żółtooka koteczka.
- Hmpf! - odmruknął Kocurek. Nagle zobaczył że Krokus ma obok siebie kamyka.
Widząc, że szary Kocurek zainteresował się kamyczkiem podsunęła go pod jego pyszczek. Fiołek przeanalizował co się właśnie stało. Czy zauważyła, że się przygląda się jej przyjacielowi? Ojojoj… chyba wpadł w kłopoty.. Co teraz zrobić? Myślał i myślał aż w końcu się domyślił. Zmroził się. Nie poruszy nawet wąsem, nic.
-Podoba ci się? - spytała miło brązowa koteczka. O nie! Jednak zauważyła i to bardzo!!! Awaria, Awaria!!! Srebrny kociak nie ruszył się nawet o milimetr tylko oczami spoglądał na siostrę.
- Coś się stało? - znowu spytała. Teraz to Fiołek nie mógł siedzieć cicho… Dobra odezwie się…
- N-n-n-ie znaczy ta- nie nie nie!!!- szybko miauknął trochę się zacinając. Wyprostował się i zapytał.
- Jak się nazywa..?-


<Krokus??>