BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pustynna Dusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pustynna Dusza. Pokaż wszystkie posty

21 sierpnia 2016

Od Pustynnej Duszy

Szary Kieł nie żyje więc po co ja mam żyć? Nie mam dzieci, nic co mogłam po sobie pozostawić. Postanowiłam, że pójdę, ale tym razem nie wrócę. Poszłam do Czarnej Gwiazdy.
- Czarna Gwiazdo, idę na polowanie. - Powiedziałam.
- Dobrze. - Mruknął i się odwrócił. Wyszłam z obozu i poszłam nad rzekę, najpierw rozejrzałam się kilka razy, czy ktoś mnie nie obserwuje i popatrzyłam na wodę.
- Jeśli to zrobię, nie cofnę już czasu. - Prychnęłam cicho. - Ale i tak nie mam po co żyć... Osoba, dla mnie najważniejsza została zabita. Zmarszczyłam brwi i znów popatrzyłam. Po moim policzku spłynęła łza.
- Żegnaj klanie Nocy... Żegnaj Szary Kle... - Mruknęłam i wskoczyłam do rzeki. Nurt był potężny, co prawda mogłam go przepłynąć tylko po co? Po kilka chwilach bycia pod wodą obraz zrobił się czarny. A po chwili wyszłam z Rzeki, moje ciało popłynęło z prądem...
- Witaj w Miejscu Bez Gwiazd. - Powiedział ciemny kocur. To już koniec...

28 lipca 2016

Od Pustynnej Duszy CD. Błękitnej Burzy

Wyznaczeni wojownicy wyszli z obozu. Ruszyłam za nimi, w końcu też byłam wybrana. Kilka chwil później dotarliśmy na miejsce. Zauważyłam, że Błękitna Burza gdzieś zniknął, ale ważniejsze było wygonić pieszczochy z siedliska koni. Jedynym problemem, było to, że nigdzie nie było widać tych kotów. Zrezygnowały? Stchórzyła? Może same się wyniosły?
- Szary Kle, gdzie oni są? - Zapytałam zastępcę.
- Nie wiem, ale zwykle tu polują. - Mruknął zdziwiony zastępca. Podeszli do nas Wodny Ogon i Wieczorny Blask.
- Gdzie te tchórzliwe mysie bobki? - Warknął Wodny Ogon.
- Stchórzyły. - Wieczorny Blask był tego pewien. - Ale gdzie Błękitna Burza? - Zapytał.
- Nie wiemy, gdzieś zniknął. - Powiedziałam.
- Eh on to zawsze coś wymyśli. - Burknął Wodny Ogon. Była cisza, cały czas unosił się zapach pieszczochów. Przyszła do nas Tajemniczy Kwiat.
- Jak tam idzie? - Zapytała lekko roześmiana.
- Nijak. - Mruknął Wieczorny Blask. Gdzie oni byli? Widać, jak zwykle stchórzyły.

<Wieczorny, Wodny, Szary Kieł, Tajemniczy Kwiat?>

13 czerwca 2016

Od Pustynnej Duszy CD Szarego Kła

Szary Kieł wyglądał okropnie, strasznie się o niego bałam. Nie chciałam by odszedł... Nie w tak młodym wieku...
- Idę po Tajemniczy Kwiat! - Wykrzyknęłam i popędziłam w stronę naszego obozu. Przedzierałam się przez drzewa. Musiałam przejść przez Drogę Grzmotu, ale wybrałam przejście tunelem prowadzącym do Czterech Drzew. Dreptałam przez tunel, widząc światło przyspieszyłam kroku. Teraz droga była już prawie prosta. Biegłam w stronę obozu. Wchodząc do niego szybko spostrzegłam medyczkę.
- Jak walka? - Zapytała beżowa kotka.
- Nie ma czasu! Szary Kieł jest ranny. - Syknęłam i zwróciłam łeb ku wejściu do obozu. Szedł tam Czarna Gwiazda z moim partnerem a za nimi reszta wojowników i uczniów.
Lider podszedł do medyczki z zakrwawionym zastępcą.
- Z oczu leci mu krew. Co się stało? - Zapytała zaciekawiona kotka.
- Nie ma czasu! - Parsknęłam. Medyczka przestała się pytać i przyjrzała się ranom Szarego Kła.
- Wyliże się z tego. - Stwierdziła Tajemniczy Kwiat.
- Dzięki Gwiezdny Klanie... - Szepnęłam z ulgą. Czarna Gwiazda odszedł.
Zabrałyśmy Szarego Kła w głąb jaskini. Teraz leżał na miękkim posłaniu dla chorych kotów.
- Niestety teraz musisz już iść Pustynna Duszo. Szary Kieł potrzebuje ciszy i spokoju. Skinęłam łbem w stronę medyczki i polizałam partnera po policzku.
- Będzie dobrze. - Uśmiechnęłam się do niego lecz po chwili zaczęłam płakać.
- Nie płacz. Przecież będzie dobrze. - Uśmiechnął się szaro biały kocurek. Znów się popłakałam, tym razem ze szczęścia. Przytuliłam się do Szarego Kła i wyszłam z jaskini. Czarna Gwiazda właśnie zwołał zebranie. Jak się domyślam chodzi pewnie o bitwę. Miałam rację. Usiadłam obok reszty wojowników.
- Ta bitwa ukończyła się zwycięstwem. - Powiedział spokojnie. - Onyksowy Łowca dostał za swoje i stracił partnerkę tak jak ja straciłem swoją. - Dodał przechwalając się. Nie do końca wiedziałam o co chodziło z tą zemstą. Jako jedyna nie wiwatowałam. Chociaż zabijanie jest chyba wbrew Kodeksu Wojownika zastanawiałam się, ale nie będę przeciwko słowu Czarnej Gwiazdy. W końcu dzięki temu że się zgodził jestem teraz tu i mam Szarego Kła.
- Teraz klan Klifu zmalał, to i lepiej dla nas. - Powiedział dumnie.

***

kilka dni później

Cały klan wyglądał na zadowolony z tej bitwy. Ja jednak nie cieszyłam się tak bardzo. Nadal martwiłam się o Szarego Kła. Tajemniczy Kwiat mówiła, że jeszcze kilka parę dni i wyzdrowieje. Od czasu walki często go odwiedzałam i przynosiłam mu myszy, częściej ryby. Tak jak po dzisiejszym polowaniu odłożyłam część ryb na kamień przy którym każdy kot jadł, a część powędrowała do Szarego Kła. Właśnie wchodziłam do jaskini medyczki. Otarłam się o nią dziękując za zajmowanie się kocurkiem. Na posłaniu leżał chory zastępca klanu Nocy.
- Masz. - Podałam mu dwie małe ryby.
- Dziękuję. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił. - Uśmiechnął się szeroko Szary Kieł i polizał mnie po policzku. Coraz lepiej wyglądał i coraz lepiej dawał sobie radę. Już niedługo będzie mógł znów zajmować się swoimi obowiązkami. Właśnie mi się przypomniało że ostatnio troszkę przytyłam. Nie dużo, ale czułam że coś tam mam. Byłam ciekawa z tego powodu, lecz nie chciałam się pytać na razie medyczki.

<Szary Kle? Dostałam trochę weny xD>

01 czerwca 2016

Od Pustynnej Duszy CD Szarego Płomienia

To pytanie mnie odbiło. Szary spoglądał czekając na odpowiedź. Nie wiedziałam co powiedzieć. To była ważna decyzja, możliwe że może być ostatnia... Nigdy nic nie wiadomo...
- No... - Wykrztusiłam nie dokańczając zdania.
- Hmm.?
Na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Byłam troszku speszona... Nie wiedziałam czy to właściwy moment. Chociaż sama chciałabym doświadczyć jak to jest być królową. A Szary Kieł byłby pierwszy raz ojcem.
Cały czas myślałam o skutkach... Chociaż dzięki temu klan byłby większy.
- No dobrze. - Mruknęłam do partnera. Usiadłam obok i polizałam po policzku. Wpatrywaliśmy się w siebie przez parę dobrych chwil. W końcu położyłam się obok kocurka.
- To co? Uśmiechnęłam się.

<Szary Kle? *Lenny face*>

10 maja 2016

Od Pustynnej Duszy CD Czarnej Gwiazdy

Serce załomotało mi z podekscytowania tak jakbym miało wyskoczyć. Mam ucznia! - Zawołałam w myślach mrużąc błękitne oczy. Czarna Gwiazda skinął do mnie głową z szacunkiem, kiedy się zorientowałam zrobiła to samo. Pokłusowałam w stronę swojego ucznia który niepewnie podchodził. Nasze nosy zetknęły się i pomyślałam o naszej pierwszej lekcji.
- Klan gratuluje ci ucznia. - Zawołałam czarno biały kocur schodząc powoli z kamienia.
Znów popatrzyłam na nowego ucznia. Podszedł do mnie Czarna Gwiazda.
- Pustynna Dusza i Szary Kieł pójdą z swoimi uczniami Cichą Łapą i Wieczorną Łapą  na polowanie. - Oznajmił stanowczo i oddalił się w kierunku swojego legowiska.
Byłam szczęśliwa ponieważ mogłam porozmawiać z Szarym Kłem.

***
Ruszyliśmy trochę później niż myślałam, podeszłam do Cichej Łapy.
- Ruszamy! - Zawołałam, poczułam się trochę niepewnie. Szybko pomyślałam o obowiązkach i niepewność zniknęła. Szary Kieł przechodził obok by pójść po swojego ucznia, czekałam kilka bić serca i szaro biały kocurek pojawił się z czarno białym uczniem.
- Od czego zaczniemy? - Zapytałam z powagą mojego partnera.
Kocur zastanawiał się przez chwilę, lecz szybko udzielił odpowiedzi.
- Myślę że powinniśmy zacząć od podstawy polowania czyli pozy. - Stwierdził i machnął ogonem by dać znak że pora ruszać. Mój szary uczeń pobiegł za mną gdy tylko ruszyłam z Szarym Kłem i jego uczniem.
- Tu będziemy polować. - Oznajmił i zwrócił oczy w kierunku Wieczornej Łapy. - Pozwolimy dziś wam polować razem. - Mruknął i usiadł ze spokojem.
Popatrzyłam na Cichą Łapę i wydałam polecenie.
- Widzisz tą mysz? O tam? - Szepnęłam. Uczeń popatrzył niepewnie i niezgrabnie ułożył pozę.
- Nie, nie, i jeszcze raz NIE. Cały ciężar powinieneś przenieść na tylne łapy. - Warknęłam ostro. Uczeń posłusznie wykonał swoje polecenie i  z łatwością złapał mysz. Zaskoczyło mnie jego *odżycie* bo ostatnio był ciapowaty.

***

Wróciliśmy do obozu trochę później niż zwykle. Cicha Łapa z radością pokłusował w stronę kamienia przy którym leżał jego ojciec. Gdy zaczął pędzić ja pobiegłam z nim. Minęło parę bić serca kiedy byliśmy tuż obok lidera.
- Tato! Udało mi się! - Ucieszył się Cicha Łapa.

<Czarna Gwiazdo?>

27 kwietnia 2016

Od Pustynnej Duszy CD Szarego Kła

Słowa kocura sprawiły, że po moim ciele przeszedł łagodny dreszcz. Poczułam się lekko zdezorientowana.
- O... T-to miło z twojej strony. - Popatrzyłam na błyskotkę, którą podsuwał do mnie Szary Kieł.
Kocurek zamruczał łagodnie. Otarł się o moje futro. Spojrzałam w jego piękne błękitne oczy i natychmiastowo się zluzowałam. Wiedziałam o co chodziły Szaremu. Moje policzki się zarumieniły i znów spojrzałam w jego oczy. Miały w sobie coś uspokajającego. Znów zetknęliśmy się noskami.
- Tak. - Odpowiedziałam na ten gest. Nie wiedziałam czy byłam wtedy szczęśliwa czy speszona.
Robiło się coraz później, po woli nad niebem zawisł księżyc i gwiazdy które się tak pięknie komponowały. Oczy Szarego kła powiększyły się by lepiej widzieć w ciemności. W nocy lśniły tak pięknie jak żadne inne.
- Chyba będę musiał zdobyć się na odwagę. - Oznajmił wypinając pierś do przodu.
- Co masz na myśli? - Szepnęłam mu do ucha.
- Chciałbym żebyś dołączyła do klanu Nocy. - Uśmiechnął się szaro-biały wojownik.
Zaskoczyły mnie jego słowa. Czy jego lider pozwoliłby mi dołączyć? Mógłby skazać Szarego Kła za to że jestem jego partnerką. - Pomyślałam sobie.
- Czy to dobry pomysł? - Zapytałam niepewnie.
- Trochę szalony, ale nie zaszkodzi spróbować. Czarna Gwiazda jest wyrozumiałym liderem. - Dodał po krótkiej chwili. Na te słowa mogłam odetchnąć, lecz nie była tego pewna. Szary Kieł prowadził mnie powoli do obozu.

<Szary Kle? Nawet spoko te nazwy :3>

16 kwietnia 2016

Od Desertsoul CD. Grayfang'a

Poszliśmy nad wrzosowiska, było tam przepięknie, zresztą jak zwykle. Rozglądaliśmy się po pięknym terenie, chociaż o dziwo Grayfang nie patrzył na łono natury tylko na mnie.
- Grayfang? - Zapytałam przekrzywiając łepek w pytającym geście.
- E... Co? - Popatrzył na mnie potrząsając głową.
- Już nic. Chyba muszę już iść. - Oznajmiłam z powagą.
Kocurek przytaknął i uśmiechnął się do mnie. Wstałam i poszłam w stronę sowiego drzewa gdzie znajdowało się plemię Krwawego Księżyca.
- Teren czysty? - Zapytała wielki czarny z białołapy kocur, przywódca plemienia.
- T... Tak, czysty... - Obróciłam łepek w stronę ziemi by nie patrzyć mu w oczy.
Kocur uśmiechnął się podejrzliwie i odszedł.
Postanowiłam że pójdę spać a z wczesnego rana pójdę do Grayfang'a.

*następny piękny dzień*

Słońce grzało moje futerko, było to bardzo miłe, lecz wolałabym usiąść w cieniu drzewa pod którym siedziałam z Grayfang'iem.
Pokłusowałam w stronę rzeki która dzieliła terytorium plemienia i klanu Nocy.
Wypatrywałam znajomego kocurka, nie przychodził, więc poczekałam parę chwil i zza krzaków wyłonił się uroczy szary pyszczek.
- Hej! - Zawołałam do niego.
- Kocur się uśmiechnął lecz po chwili znów miał normalny wyraz pyszczka.
- Coś nie tak? - Zapytałam lekko zdenerwowana.

<Grayfang?>

11 kwietnia 2016

Od Desertsoul CD. Grayfang'a

Zabrałam się do jedzenia. Królik faktycznie był smaczny.
- I jak? - Zapytał Grayfang oblizując swój pyszczek.
- Jest bardzo smaczny! - Uśmiechnęłam się szeroko. Kocurek popatrzył na mnie z uśmiechem.
Po posiłku usiedliśmy na granicy i patrzyliśmy w niebo a dokładniej w chmury.
Wskazałam łapą chmurę która wyglądała jak ryba.
- Zobacz! Jaka śmieszna chmura! - Wykrzyknęłam.
- A spójrz na tą! Wygląda jak kocię. - Grayfang wskazał łapą chmurę przypominającą małego kociaka.
Uśmiechnęłam się do niego i wpatrywałam się w następne chmury. Grayfang wstał i polizał swoją łapę.
- Faktycznie, fajnie się tak razem patrzy w chmury. - Uśmiechnął się ponownie.
- Szkoda, że nie jestem w klanie Nocy... - Mruknęłam pod nosem. Kocurek popatrzył na mnie z lekkim zdziwieniem. Wiedział, że oboje tego chcemy.

<Grayfang? Wybacz, brak weny ;c>

05 kwietnia 2016

Od Desertsoul CD. Grayfang'a

Wpadłam do wody, zrobiło mi się zimno ale szybko przestałam o tym myśleć, zaczęła się zacięta walka na wodę. Machałam łapami w stronę Gray'a. Woda kapała z jego pyszczka. On także się zrewanżował. Wstrzymałam oddech i zanurkowałam do wody, zaczęłam ciągnąć szare łapki do dna.
- Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni! - Zaśmiałam się.
Po chwili się wyrwały i wypłynęły. Ja także wypłynęłam na powierzchnie. Grayfang był przede mną i uśmiechał się chytrze.
- Teraz moja kolej! - Zawołał i machnął ogonem dzięki czemu zrobił wielką falę wody w moją stronę. Cały mój pyszczek był mokry.
- Już ci dość?! - Krzyknęłam do kocurka.
- Mogę tak do rana! - Zakpił sobie Grayfang.
- Ale mi się nie chce! - Zaśmiałam się, wyszłam z wody i otrzepałam futro. Trochę się napuszyłam ale w końcu futerko ułożyło się jak powinno.  Kocur wyszedł za mną i również się otrzepał.
- Chyba mi starczy. - Uśmiechnął się do mnie. Ja także się uśmiechnęłam i usiadłam, zaczęłam wylizywać łapę i ocierać o uszy.
- To.. Się przyjaźnimy? - Zapytał nie śmiało kocurek.
- Oczywiście! - Wykrzyknęłam z wielkim uśmiechem.
Nie wiem czemu, ale miałam takie uczucie, że to nie przyjaźń tylko coś więcej. Szybko przestałam o tym myśleć bo nie sądziłam iż może to być prawda. W każdym razie się przyjaźniliśmy.

<Grayfang? ( ͡° ͜ʖ ͡°)>

04 kwietnia 2016

Od Desertsoul CD. Grayfang'a

Pobiegliśmy trochę dalej od granicy, ale nadal wzdłuż strumienia. Popatrzyłam na kocura leniwie.
- I gdzie to niby widziałaś?! - Zaśmiałam się głośno lecz przyjaźnie.
- Było dosłownie za drzewem na którym siedzieliśmy. - Odparł biało-szary kocur.
- Chyba ci się coś przyśniło! - Powtórnie zawołałam. Grayfang wpatrywał się we mnie z zdziwieniem.
Machnęłam parę razy ogonem i wstałam.
- Szczerze mówiąc to nie lubię długo siedzieć, łapy mi wprost więdną. - Oznajmiłam z nutką spokoju w głosie.
- Może wspólne polowanie? - Zaproponował kocurek.
Popatrzyłam na niego lekko niepewnie, ale od razy kiwnęłam głową i pobiegłam w najbliższe krzaki. Wypatrzyłam królika i szybko go złapałam i udusiłam. Po chwili zza krzaków wyłonił się także Grayfang który trzymał w pyszczku dwie myszki ale po chwili rzucił je na ziemie.
- Nieźle polujesz! - Pochwalił.
- Heh, dzięki. - Uśmiechnęłam się do kocura. - Masz, spróbuj, jest bardzo dobry. - Podsunęłam kawałek królika do łap Gray'a.
- To dla mnie? - Kot również się uśmiechnął.
- A widzisz tu jeszcze kogoś?! - Znów podniosłam głos. Kocur zaczął podsuwać do moich łap mysz.
- Nie muszę. - Uśmiechnęłam się. - Należysz do klanu więc lepiej zostaw je dla niego. - Dodałam po chwili z uśmiechem. Grayfang także się do mnie uśmiechnął.
- To ja muszę wracać. Jutro o tej samej porze? - Zapytałam kocurka.
- Pewnie! - Zawołał i natychmiast się oddalił.

*dzień później*

Znów przyszłam w to samo miejsce gdzie pierwszy raz poznałam to biało szarawe futerko. Wypatrywałam go i moim oczom ukazała się sylwetka właśnie tego samego miłego kocurka.
- Cześć! - Zawołałam z oddali. Kot podbiegł i wskoczył do wody by dostać się na drugą stronę.

<Grayfang?>

03 kwietnia 2016

Od Desertsoul

Przechadzałam się lasem gdy trafiłam na Sowie Drzewo, było spokojnie i cicho, ale czułam zapachy kotów. Wielki kocur wyłonił się z krzaków czarny z białą prawą łapą i z grubym futrem. Popatrzył w spokoju i przyglądał mi się tak przez chwile. Podszedł bliżej, ja od razu się cofnęłam i nastroszyłam sierść.
- Nic ci nie zrobię. - Powiedział z lekkim uśmiechem.
- Naprawdę? - Zapytałam i od razu zaczęłam się uśmiechać. Jak masz na imię?! - Zapytałam krzykliwie.
- Jestem Thunder Heart Shadow. - Oznajmił Czarny kot. Mów mi Thunder Heart. - Dodał z spokojem.
Poszliśmy wgłąb lasu, nieco dalej od Sowiego Drzewa.
Wpatrywały się we mnie dwie członkinie klanu - Winter of Diamond Heart i Eyes of the Lynx.
Po zapoznaniu granic a były one małe, przeszłam się na polowanie. Moją pierwszą ofiarą była mała myszka, ustawiłam się do pozycji skradającej i naskoczyłam na stworzonko, lecz wyrwała mi się z łap gdy poczułam dziwny zapach, był to zapach kota z klanu, podeszłam do rzeki która graniczyła z klanem Nocy i dostrzegłam tam biało szarego kocura. Ukryłam się w zaroślach i przyglądałam się mu przez chwilkę. Kot mnie wyczuł i obrócił łepek w moją stronę.
- Widzę cię! - Krzyknął. Tak łatwo mi nie uciekniesz! - Dodał po dłuższej chwili i wskoczył do rzeki. Ja wdrapałam się na najbliższe drzewo a on za mną. Po chwili pacnął mnie łapą w przyjacielskim geście.
- Nie zrobiłbym krzywdy kotce! - Zawołał i uśmiechnął się. Odwzajemniłam jego uśmiech i usiadłam w spokoju.

<Grayfang?>