BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowicza Łapa x Kunia Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowicza Łapa x Kunia Łapa. Pokaż wszystkie posty

13 czerwca 2022

Od Słowiczki (Słowiczej Łapy) cd Paplającej Łapy

Kociak starał się zachowywać tak najciszej jak to tylko potrafiła. Przy noworodkach trzeba tak robić. Jeden był jasnoszarym kocurkiem o trochę podpuchniętych oczach. Drugi, jego braciszek był nieco chuderlawym liliowym kotem. Sierść ich obydwojga zdobił pręgowany point. Maluchy wydawały się być całkiem zdrowe.
- Paplo, czy oni są zdrowi? - zapytała Słowiczka.
- Oczywiście, wszystko z nimi jak najbardziej w porządku. - odparła uczennica medyka.
Nagle Cisowa Kołysanka powiedziała dosyć słabym głosem jakie imiona chce im nadać.
- Nie zobaczę moich kociąt, ale chciałabym im nadać imiona. - Po tym ślepa karmicielka dotknęła nosem liliowego kociaka i lekko liznęła go językiem.
- Chudy jak gęś... Nazwę go Gąsiorek. A-a ten, jakie ma miękkie futro. Nazwę go Przebiśnieg. - skończyła mówić Cis.
Dzik miała mnóstwo iskierek w paciorkowatych oczach. Jej bura siostrzyczka kochała malutkie kocięta, a widok noworodków wręcz ją ekscytował. Z podziwu aż pisnęła.
- To piękne imiona i przystojne kocurki. - powiedziała Dzik.
Przy wejściu do żłobka czekał na nich Szczurek. Wyglądał on na bardzo znudzonego i chyba nawet trochę przysypiał. Z grymaśnym tonem trochę pomrukiwał rzeczy w stylu “ja nigdy nie zrozumiem kotek”, “po co się tak interesować małymi kociakami” i “jak będę wojownikiem, to przyrzekam, że nie będę niczyim tatą”.

****** 

Słońce górowało na błękitnym niebie. Delikatny wiaterek muskał jej liliowe futro. Obok niej siedziała dwójka innych równie zadowolonych i podekscytowanych mianowaniem. Ona sama starała się nie okazywać emocji, ale jej oczy mówiły o jej szczęściu. Zauważyła, że ich przywódca opuszcza swoje legowisko. Jego pomarańczowe oczy spojrzały na trójkę młodych kotów. Najpierw skierował spojrzenie na liliową kotkę.
- Słowiczko, ukończyłaś sześć księżyców i nadszedł czas abyś została uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Słowicza Łapa. Twoim mentorem będzie Rozkwitający Pąk. Rozkwitający Pąku, jesteś gotowa do szkolenia własnego ucznia. Otrzymałaś od swojego mentora, Cisowej Kołysanki doskonałe szkolenie i pokazałaś swoją inteligencję i chęć do niesienia pomocy, mam nadzieję, że przekażesz jej całą swoją wiedzę.
Następnie z tłumu wyszła szara pręgowana kotka z bielą. Z tego co Słowicza Łapa słyszała, to jej nowa mentorka jest w porządku. Obydwie kotki dotknęły się nosami.
Potem Dzik i Szczurek, a może raczej Dzikowa Łapa i Szczurza Łapa również otrzymali swoich mentorów. Szczurza Łapa aż nie mógł powstrzymać zadowolenia i podekscytowania.
- Wierzycie w to? Nareszcie możemy wyrwać się z tych trzech ścian gdzie się tylko kisiliśmy. Nareszcie trochę zabawy, trochę ryzyka!
Słowik tylko przewróciła oczami. W takim razie codziennie za karę będzie sprzątał legowiska. Pasowanie na uczniów się zakończyło. Jedni patrzyli na mianowaną trójkę z gratulującą miną, zaś inne koty miały w swoich oczach wrogie spojrzenia. Najpewniej to dlatego, że świeżo upieczeni uczniowie byli znajdami. Może ich nie powinno tu być? Słowicza Łapa jednak szybko odsunęła od siebie tą myśl. Ona będzie lojalna Klanowi Wilka do ostatniej kropli krwi, nie ważne, że nie jest jego członkinią o czystej klanowej krwi. 

******* 

Słowicza Łapa spała w legowisku uczniów. Jak przystało na nią, nie trzeba było długo czekać aby się obudziła. Przy wejściu stała Rozkwitający Pąk, we własnej osobie. Miała łagodną postawę, więc liliowa kotka raczej się cieszyła z treningu z nią.
- Widzę, że jesteś wyspana. Chodź, to czas na trening. - Szara wojowniczka machnęła ogonem aby zasygnalizować, że już wychodzą. 
Uczennica posłusznie podążyła za swoją mentorką, aby wyjść z obozu. Tuż przy wyjściu liliowa kotka zapytała Rozkwit, co dziś będą robić.
- To twój pierwszy trening. Dzisiaj cię oprowadzą po naszym terenie i przy okazji opowiem o kodeksie wojownika.
Słowik skinęła mentorce głową. Coś już słyszała od wojowników przynoszących zwierzynę do żłobka, że Klan Wilka i Klan Burzy w chlubnej bitwie pokonały Klan Nocy. Ale nigdy nie postawiła łapy na zdobytych terytoriach, więc mogłaby zobaczyć co nowego jest w granicach jej klanu.
- Dokąd idziemy najpierw? - Zapytała uczennica.
- Na polanę, którą zdobyliśmy od Klanu Nocy. To łatwiejsza trasa, na zboczu można upaść i zrobić sobie krzywdę. Ale najpierw idziemy zobaczyć Wąską Ścieżkę. Za nią jest nasza granica z Klanem Klifu. Skoro o innych klanach mowa, to pamiętaj, że nie wolno mieć związków z kotami, które nie są Wilczakami. Nie wolno także bez powodu przekraczać granic i polować na nie swoich terenach łowieckich. Rozumiesz?
- Tak rozumiem.
- Świetnie. W takim razie możemy iść do ścieżki.
Obydwie kotki dalej szły w stronę wspomnianego wcześniej miejsca. Gdy już dotarły, liliowa kotka nie mogła się nadziwić jak to wysoko.
- Ta ścieżka prowadzi od Księżycowej Groty do Polany. W Księżycowej Grocie spotykają się medycy na specjalnych zgromadzeniach. We wnętrzu tej groty jest Księżycowy Kamień, polizanie go sprawia, że jesteśmy na terenach Klanu Gwiazdy. A na Polanie, co księżyc odbywają się normalne Zgromadzenia. Tam przychodzą przywódcy ze swoimi klanami aby opowiedzieć co się u nich dzieje.
- Czy ja i Dzikowa Łapa i Szczurza Łapa zostaliśmy wybrani na udział w nim? - Zapytała Słowicza Łapa.
- Nie, jesteście jeszcze za młodzi. Ale myślę, że za księżyc tam pójdziecie. No dobrze, możemy iść zobaczyć stare terytoria Klanu Nocy.
Mentorka i jej uczennica znów wybrały się na spacer w inne miejsce. Nie było to oddalone od Wysokiej Ścieżki nie wiadomo ile, ale i tak to był spacerek. Rozkwit również opowiedziała swojej uczennicy; że karmicielki, kociaki i starsi jedzą pierwsi, że słowo przywódcy jest prawem, że uczniowie nie mogą być w związku i inne rzeczy związane z kodeksem wojownika. W końcu dotarły na miejsce. Polana zabierała dech w piersiach, a prawdopodobnie za dnia roiło się tu od świeżej zwierzyny.
- Ta polana jest ogromna... Wydaje się jakby należała do potężnego klanu. Dziwię się, że Nocniaki tak po prostu ją oddały w łapy innych wojowników. - Powiedziała młodsza kotka.
- Klan Nocy taki jest. Po terytorium kiedyś się sądziło, że to potęga, ale tak naprawdę więcej niż jeden przeciwnik ich zniszczył. W sumie to dwa do jednego nie jest fair.
- Tak właściwie, to od czego zaczęła się ta cała wojna? - Zapytała coraz bardziej zaciekawiona uczennica.
Jej mentorka wszystko jej opowiedziała ze szczegółami. Z jej słów wynikało, że to wszystko przez Paplającą Łapę. Podobno wyjawiła na Zgromadzeniu tajemnicę Klanu Wilka członkowi Klanu Nocy. Na całe szczęście to jej klan i Klan Burzy zwyciężyły nad ich wrogami.  

***** 

Słowicza Łapa wróciła do obozu po dosyć męczącym treningu. Nadal nie mogła uwierzyć, że kotka o której zaczynała myśleć jak o starszej siostrze zrobiła taką głupotę. Ale jej emocją było bardziej niedowierzania niż złość. W końcu nikt nie jest nieomylny; a liliowa kotka myślała, że obraźliwe imię i samo życie z tym, że wywołało się wojnę i śmierć niewinnych kotów wystarczą. Uczennica sama do końca nie wiedziała, czemu nie chce zerwać z nią kontaktu. Może to współczucie i sympatia? Nigdy nie czuła czegoś takiego w tak wielkim stopniu, z wyjątkiem Dzikowej Łapy. Mimo to i tak chciałaby porozmawiać z Paplającą Łapą. Choćby po to aby dowiedzieć się cokolwiek o swojej biologicznej matce. Może widziała jej ciało? Może mama była podobna od mnie? Może miała zapach jakiegoś innego klanu? Może prócz jej rodzeństwa były tam inne kocięta? 


<Paplo?> 

[przyznano 5%]

09 czerwca 2022

Od Paplającej Łapy CD Słowiczki

Bura kotka leżała na własnym legowisku, przesiąkniętym zapachem choroby. Wzrokiem odprowadzała Mleczowego Pyła, który otrzymał od niej nasiona maku. Szedł na drzemkę. Widziała, że był wyczerpany. Ugniotła stare łóżko. Już dawno powinna je wymienić, ale tym razem to ona była tą poszkodowaną. Bolał ją nos, szczypały palce. Odmroziła się nieprzyjemnie i powoli dochodziła do siebie. Starała się jednak pomagać najlepiej jak tylko mogła. Na przykład właśnie Mleczowi. Nie lubiła siedzieć i nic nie robić.
Zobaczyła kątem oka nieduże, jasne kocię, które zawitało do medyków. Biedaczka. Słowiczka, znajda, której matka zmarła przy porodzie. Miała ochotę ją przytulić. Nie miała nawet sześciu księżycy, a tyle przykrości.
– Coś się stało? – spytała troskliwie liliową kotkę. Na tle swojego rodzeństwa wyglądała, jakby była z nimi zupełnie niespokrewniona. Szczurek był burym, pulchnym kocurkiem. Dzik także bura, ale niesamowicie masywna. A Słowiczka? Ani jedno, ani drugie. Słyszała od Ośnieżonej Łąki, że czasami się zdarza, że kotka jest w ciąży z dwoma kocurami. Może to to? Albo była podrzucona matce?
Poczuła wstyd myśląc o tym. Przecież to nic nie zmienia. To tylko Klany mają swoje durne przesądy. Czy tata samotnik czy pozaklanowiec to coś złego? Wiele kotek nie zdradzało, kim byli ojcowie ich dzieci. Na przykład Irga, a ona była słodka i miła. Jej dzieci także. Przecież sama Papla nie znała tożsamości swojego ojca. A na pytanie matki było już za późno.
– Dlaczego masz na imię Paplająca Łapa? – usiadła na podłodze, rozglądając się po ścianach legowiska medyków. Uczennica natomiast speszyła się.
– To karne imię. Ale spokojnie, – zapewniła – nic mi nie jest. Głupie, dziecięce występki. – uśmiechnęła się sztucznie.
– Brzmi ekscentrycznie.
– Przyzwyczaiłam się.
– A co zrobiłaś?
– Kiedyś byłam troszkę głupkowatym kotem. Nie myślałam za dużo. – omijała temat, nie lubiła go. Nie chciała, by inni patrzyli na nią w ten sposób. Zwłaszcza kociak.
– Najlepiej jest najpierw myśleć, potem działać.
– To prawda. – zniżyła łeb, by być na wysokości Słowiczki. – Jesteś całkiem mądrym dzieciakiem.
Zanim ta zdążyła odpowiedzieć, do leża medyków z hukiem zawitała Dzik, niosąc w pysku tyle mchu ile tylko mogła. Położyła ośliniony materiał obok wejścia. Z czarną było coś nie tak. Gdy zawsze na nią patrzyła wiedziała, że kotka ma jakiś problem ze swoją szczęką. Wraz z medykami nie wiedzieli jednak jak jej pomóc. Na szczęście, dziwna budowa pyska nie przeszkadzała jej w życiu codziennym, a to było najważniejsze.
– Ooo, dziękuję ci. – miauknęła Paplająca Łapa. – Ale nie musiałaś.
– Chciałam pomóc. – bura podeszła do swojej siostry i usiadła, zaborczo owijając ją swoim ogonem. Miłość rodzeństwa była piękna. Pomyślała o niej i o jej braciach - Czarnym Strumieniu oraz Mysikróliczym Śladzie. Wciąż byli dla niej ważni. Mysikrólik był jej przyjacielem, jednym z nielicznych, który się od niej nie odwrócił. Czarny po prostu miał swój samotniczy charakter. Była jednak świadoma, że on ją kocha. Po prostu nie umie tego wyrazić. Ona czasami też nie potrafiła.
– I pomogłaś. Coś was tu sprowadza?
– Chciałyśmy zobaczyć, co u ciebie słychać. – miauknęła pogodnie Dzik.
– Rozumiem, to bardzo miłe.
– To bardzo miłe, jednak twoja choroba nie jest na tyle poważna, żeby nie pracować. – Wyłonił się Deszczowa Chmura z głębi leża. – Jeśli nie masz jednak siły, chętnie poduczę cię teorii.
– Poprosiłabym. – uśmiechnęła się w kierunku Słowiczki i Dzika. – Niestety, muszę was wyprosić. Bywajcie, maluchy.
– Lubisz kocięta, co? – miauknął Deszczowa Chmura, patrząc jak kotki wychodzą.
– Są urocze.
– Mam nadzieję, że nie będziesz chciała dla takich łamać kodeksu.
– Nie będę. Nie potrzebuję ich.
– Wiesz, jeszcze nie tak bardzo dawno była medyczka, która zlekceważyła tą zasadę. – mruknął do niej. Kotka zwróciła w jego stronę łeb, zaciekawiona. Owszem, słyszała plotki na ten temat, ale nigdy ich nie lubiła. Wszystko może się okazać niemiłymi kłamstwami, byle kogoś zniesławić.
– Kto?
– Fasolowa Łodyga.
– Słyszałam co nieco o niej.
– Była medyczką przede mną. Uczył ją Potrójny Krok, tak jak mnie. Wiesz kto to, prawda?
– Tak, pamiętam go. – kotka położyła się na legowisku wygodniej.
– Znalazła sobie partnera i miała z nim dwójkę kociąt. Przeklętych kociąt.
– Czy one zmarły?
– Żyją wciąż wśród nas. To Cisowa Kołysanka i Pokrzywowa Skóra.
Paplająca Łapa nigdy by się nie spodziewała że... To oni? Prawda prawdą, byli nazywani przeklętymi, ale myślała że to przez ich charaktery!
– ...Czy to dlatego są ślepi?
– Niewidomi. – poprawił ją rudy, a Papla z lekką irytacją ugryzła się w język. – Klan Gwiazd ich ukarał za występki matki. W tych czasach nie chcemy denerwować naszych przodków. Żadne kocięta nie zasługują na taką karę. Czasami jednak Klan Gwiazd potrafi wymierzyć sprawiedliwość w okropny sposób. – westchnął. – Dobrze, bo już się rozkręciłem. Wracajmy do ziół.
Cętkowana zmrużyła oczy. Klan Gwiazd był naprawdę dziwny.

***

Liście malin, patyki, nasiąknięty wodą mech. Stresowała się. Nigdy wcześniej nie odbierała niczyjego porodu! Na szczęście Bogowie okazali się być łaskawi. Jaka to była ulga dla Paplającej Łapy, że żadne przeraźliwe komplikacje o których słyszała nie nastąpiły. Jak na razie wszystkim zajmowała się Ośnieżona Łąka. Papla jedynie podawała jej potrzebne zioła, albo szybko po nie skakała. No cóż, do czasu.
– Chodź bliżej. Patrz, jest pierwszy. – szepnęła do niej płowa. Najpierw była główka jasnobrązowego kociaka. Widząc, jaki ból sprawia to srebrnej chciała pomóc, ale mentorka ją zatrzymała. Jak na razie wszystko szło zgodnie z planem.

I leżała tu dwójka kociąt. Oba nieprzypominające matki, jednak nie wnikała w to. Wygląd to wygląd.
– Dobra robota, Cis. – miauknęła Papla, przyglądając się noworodkom. – Kociaki, możecie wejść spowrotem. – ruchem ogona zaprosiła znajdy do środka. Mogły poznać swoich nowych lokatorów.
– Cześć. – powiedziała Słowiczka, ostrożnie stawiając kroki.
– Odrobinę ciszej. – szepnęła. – Ale witaj, malcu.

<Słowiczko?>

Wyleczeni: Mleczowy Pył

[przyznano 25%]

24 maja 2022

Od Słowiczki do Paplającej Łapy

Słowik ze zdziwieniem na kocięcym pyszczku obserwowała dziwne zjawisko, jakie działo się na jej oczach. To coś przypominało biały piasek zmieszany z wodą, ale kiedy wystawiła łapkę z legowiska i dotknęła nią „białego piasku”, okazywał się zimny. To był według kotki ciekawy wybryk natury.
— Mamo? –— Zwróciła się do Sennego Pysku. — Cio to jeśt?
— Śnieg z deszczem, głuptasie — odpowiedziała drwiącym tonem Sen.
Słowik po prostu odeszła od matki z trochę poirytowaną miną. Obok płowej kotki było legowisko Cisowej Kołysanki, która chyba odpoczywała. „Ciekawe czy ja też będę mieć kociaki” pomyślała koteczka.

***

— Patrzcie! — Pisnął Szczurek. — Technika walki. Widziałem jak Trójoka Łapa to robi.
Po wypowiedzeniu tych słów skoczył na liliową kotkę i walnął łapą jej pysk.
— Psestań. — Słowik pomimo to nie straciła opanowania. Powiedziała to spokojnie.
— Gdzie masz śmiech? — Zadrwił Szczurek.
— Szczurek! — Krzyknęła Sen. Chociaż poza tym to nic większego nie zrobiła, aby pomóc córce.
Jedynym kotem, który w tej sytuacji pomógł Słowiczce była Dzik. Ciemna kotka pomogła wstać siostrze i spytała z troską w głosie:
— Czy wszystko w porządku?
— Tak.

***

Słowik zauważyła współczującą minę na pysku siostry. Zorientowała się, że Dzik patrzy na legowisko medyka. Liliowa pręgowana nawet nie zdążyła zapytać, o co chodzi, kiedy ciemna kotka wypaliła:
— Biedna Paplająca Łapa. Odmroziła się, a i tak pomaga. Odwiedźmy ją.
Kotka chciała odmówić czekoladowej, ale po prostu nie mogła tego zrobić.
— Tak, odwieźmy, ale…
— Mama się ze mną zgodziła. Wiem, bo zapytałam!

***

Łapy dwóch młodych kotek skierowały się w stronę legowiska medyków. Droga do miejsca, gdzie miały pocieszać Paplę, nie była zbytnio długa. „Co trzeba mieć w głowie, aby nazwać kogoś Papla?” zastanawiała się Słowik. (kiedy była afera z Kunią Łapą, Słowiczka była za mała, aby coś z tego wiedzieć)
- Idę po trochę mchu ze żłobka – odezwała się Dzik.
Czyli liliowej przyjdzie samej pocieszać smutną Paplę.
Słowik wsunęła łebek do legowiska medyka, gdzie zobaczyła zmartwioną starszą kotkę, leżącą na posłaniu.

<Paplo?>