BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pędzący Wiatr x Brokułowa Łodyga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pędzący Wiatr x Brokułowa Łodyga. Pokaż wszystkie posty

08 grudnia 2021

Od Pędzącej Łapy cd Brokułowej Łapy

 - Mamy świętować dla ciebie, więc nie! Przyjęłabym pomoc od kogoś INNEGO, ale ty nie zawracaj sobie tym głowy, naprawdę! - odparła mając nadzieję że któryś z reszty uczniów uzna że wypada jej towarzyszyć jeśli to podkreśli, nic takiego się jednak nie stało.
No dobrze... Skoro jego siostra nie chciała jego pomocy, to drogę miała wolną. Wszystkie oczy skierowane były w jej stronę. Ta jednak nadal stała jak kołek, nie kłopocząc się, by podejść do stosu ze zwierzyną i przynieść im piszczki. 
Popielatej Łapie chyba się zrobiło żal kotki i w końcu wystąpiła przed szereg, nieco nerwowo zerkając dookoła. 
- To może ja ci pomogę? - zaoferowała. 
- Ty? - zdziwił się Bażancia Łapa. - Przecież ty się boisz takich akcji! Co było z Ognistym Językiem? Pamiętasz? 
Kotka skuliła się tylko i podeszła do jego siostry. Nie miał pojęcia o czym kocur mówił. Czyżby ominęły go jakieś tajne zabawy? Musiał go przepytać i to już! Nie mógł w końcu zostać w tyle z nowinkami o życiu ich paczki! 
- To idźcie, a my zajmiemy miejsce nad rzeką! - miauknął, kierując swoje kroki ku krawędzi wyspy. 
Reszta ruszyła za nim, najszybciej jednak Ptasia Łapa, która postanowiła mu pomóc. Stokrotkowa Łapa również wyrwała się do przodu, miaucząc coś o tym, że kto pierwszy ten będzie miał ten zaszczyt. Od razu spowodowało to lawinę, w której wziął oczywiście udział. To on chciał być tym, co decyduje o swoim święcie, a nie one! 
- Hej! Zaczekajcie! - zawołał za nimi, przyspieszając. 
W tyle usłyszał tylko westchnienie Bażanta i słowa pokrzepienia Przepiórki, która życzyła kotkom powodzenia. 
- Znajdziecie nas na pewno. Kierujcie się wrzaskami - dodał jeszcze Bażancia Łapa, znikając im z oczu.
W sumie też chciał życzyć powodzenia siostrze, lecz rywalizacja nie dała mu takiej szansy. Już i tak sam fakt, że dotarł na metę jako trzeci, nie sprawił, że był zadowolony. Otóż odwrotnie! Jednak jak miał być zły na te dwie energiczne kotki, gdy ta uczta miała być na jego cześć? I tak uda mu się dostać atencję, której pragnie, więc szybko zamienił skrzywiony pysk na bardziej neutralny wyraz. 
- Oby im się udało - Przepiórcza Łapa wypowiedziała słowa, które wszystkim chodziły po głowie. Były ich jedyną nadzieją... 

<Brokułowa Łapo?>

15 listopada 2021

Od Brokułowej Łapy cd. Pędzącej Łapy

Brokułowa Łapa była optymistycznie nastawiona co do swojego mianowania i wcale się nie zawiodła. Nie mogła jeszcze nic powiedzieć (gdyż, najzwyczajniej w świecie go nie znała) o swoim nowym nauczycielu, nie zazdrościła więc zbytnio Pędzącej Łapie, dokładniej mówiąc jego mentorki mając nadzieję że Zachmurzone Niebo będzie równie dobrym mentorem jak Zbożowa Gwiazda. 
Wiedziała jednak że bycie szkolonym przez samą przywódczynię to wielki zaszczyt, nie widziała więc również powodu by nie świętować czegoś tak ważnego! 
Na niechęć swojego brata zareagowała pocieszającym otarciem się o jego bok, po czym przeskoczyła do grupy młodych uczniów, czekających na ich przyjście.
- Co chcecie zrobić? - zapytała Brokuł, mając nadzieję na ciekawe propozycje.
W odpowiedzi usłyszała cztery, zagłuszające siebie nawzajem głosy, zdawało się jej jednak że słyszała coś o tym żeby zrobić ucztę, wymknąć się z obozu i jeszcze kilka nie do końca zrozumiałych rzeczy.
- Ja jestem za ucztą! Jeśli uda nam się wykraść trochę zwierzyny. - oznajmiła, podkreślając słowo "nam". 
Tak! Powinno się udać! Tylko kto byłby chętny na próbę zdobycia pożywienia i nie zostania przyłapanym przez wojowników? Na propozycje Brokuła zgodzili się wszyscy, a przynajmniej nikt nie zgłosił sprzeciwu. Dla Pędzącej Łapy! 
Brokuł wolała jednak by kotem który pójdzie po ich przyszłą ucztę nie był nią, broń klanie gwiazdy, jej bratem. Jakże okropnie byłoby gdyby któryś z dopiero co mianowanych uczniów już zrobił coś nie do końca właściwego jak jedzenie bez zgody oraz nie po treningu, szczególnie jeśli jest to to uczeń przywódczyni. 
- Ja pójdę. - nie wiedząc do końca dlaczego, być może by pokazać że ją na to stać, zdecydowała się zgłosić na ochotniczkę. 
- Mogę pójść z tobą, razem mamy większe szansę! - Pędząca Łapa niezbyt przekonanym tonem zaoferował pomocną łapę, szylkretka jednak tylko się uśmiechnęła. 
- Mamy świętować dla ciebie, więc nie! Przyjęłabym pomoc od kogoś INNEGO, ale ty nie zawracaj sobie tym głowy, naprawdę! - odparła mając nadzieję że któryś z reszty uczniów uzna że wypada jej towarzyszyć jeśli to podkreśli, nic takiego się jednak nie stało. 
Już w tym momencie żałując że się w to wpakowała odskoczyła w bok, czekając na mniej beznadziejny moment, jeśli taki w tej sytuacji miał szansę na istnienie. 
Wypadało bowiem wiedzieć że po obozie kręciło się aktualnie sporo wojowników, nie przemyśleli również tego gdzie tak właściwie powinni zjeść to co zdobędą nie zwracając na siebie uwagi, a świadomość tego że jeśli chce ratować swój honor mimo niezbyt dobrego położenia MUSI chociaż spróbować uderzyła ją niczym piorun z czystego nieba. 
Czasem lepiej zostać cicho! Skarciła samą siebie, wzięła głęboki wdech i wysiliła mózg w poszukiwaniu rozwiązania. 
 
<Pędząca Łapo?>

23 października 2021

Od Biegu (Pędzącej Łapy) cd Brokuł (Brokułowej Łapy)

 - Może zróbmy fajniejszego? Coś... ciekawego! Najlepiej na zewnątrz!
Na zewnątrz? W sumie... czemu nie. Od razu pokiwał głową i zaczął operację "wymknąć się przed mamą". Było to dzisiaj ułatwione, bo rozmawiała akurat z jakąś karmicielką. Ha! Dwa jeden dla kociąt!
Dość szybko udało im się dotrzeć do wyjścia i rozejrzeć się po świecie. Ziemia była jakaś rozmokła... Nigdy czegoś takiego nie widział. Wskazał to siostrze, ogłaszając z uśmiechem.
- Bitwa! Kto będzie bardziej brudny przegrywa! - zawołał, nabierając błoto na lapkę i celując w siostre. Ta jednak była szybsza, a siła jej uderzenia sprawiła, że wpadł do kałuży, mając oblepiony pysk ziemią. Słysząc jej śmiech, od razu się poderwał, rewanżując się.
Po tej akcji mama nie była zadowolona. Czekała ich kąpiel i mnóstwo kazań na temat opuszczania żłobka po kryjomu.

***

Był bardzo niepocieszony tym, że nadal grzali tyłek w żłobku. Wszyscy jego przyjaciele już byli uczniami. Musieli mieć naprawdę fajne przygody. Wyobrażał sobie jak tropią, polują i walczą z przeciwnikami, stając się powoli prawdziwymi wojownikami. A on? Nadal był kociakiem, który obserwował pojawienie się kolejnych kociąt. Brokuł jak zawsze była tą miłą, z checią rozmawiała z nowymi kolegami i koleżankami. On zamknął się w sobie, obrażony na cały świat. Mama nawet miała dość, widział to po niej. Gdy tata przychodził, mówiła mu jak bardzo chciałaby już stąd wyjść. Oznaczało to, że świat na zewnątrz musiał być ciekawszy niż ich żłobek!
- Nie chcesz się z nami pobawić? - głos siostry wyrwał go z mordowania wzrokiem świetlistego wyjścia.
- Nie. Czekam.
- To do ciebie nie podobne - zauważyła.
Racja. Nigdy aż tak długo nie skupiał się na jednej rzeczy. Zawsze było go pełno, ponieważ rządził w żłobku. Jednak teraz... teraz nie miał swoich przyjaciół. Bez nich było nudno i dopadała go zazdrość i smutek.
- Mamy już sześć księżyców! - Nagle zwrócił pysk w jej stronę. - To czas na nas! Co ta Zbożowa Gwiazda wyprawa...
- Nie jęcz - odezwała się matka, mieżąc go wzrokiem. - Będziecie mianowani dzisiaj.
Co takiego? Rozszerzył oczy, nie wierząc w jej słowa. Mama o tym wiedziała i dopiero teraz mówiła? Chciał nią potrząsnąć i wykrzyczeć dlaczego to ukrywała. Nie siedziałby tak przecież cały dzień!
- AAAAA - Chęć do życia wróciła mu natychmiast, poderwał się na równe łapy, skacząc dookoła Brokuł. - To dziś! To dziś!
Siostra wyglądała na zaskoczoną, zaczęła wypytywać mame o to jak to będzie wyglądać. On nie miał na to czasu! Już wyrywał się do wyjścia, aby zdążyć na mianowanie. W porę Malinowy Pląs złapała go za kark, unieruchamiając w miejscu. Przygniotła go łapą, jak to w zwyczaju robiła i puściła jego sierść.
- Zbożowa Gwiazda was zawoła.
Niech woła teraz! On chciał już, natychmiast! Zaczął jęczeć mamie, aby ta go puściła, ale bez odezwu. Musiał więc czekać na wołanie liderki, co przyjął niezbyt zadowolony.

***

Stał wśród klanowiczów z dumą. Widział swoich przyjaciół, którzy uśmiechali się do niego zadowoleni, że w końcu znów będą razem szaleć, tyle tylko, że na treningach. Nie mógł się doczekać. Słowa liderki były dla niego zbyt wolne. Powinny pędzić, docierając do jego główki znacznie szybciej.
Na pierwszy rzut poszła jego siostra. Przyjął to z westchnięciem. Dowiedział się jednak, że jej mentorem został Bezchmurne Niebo. Kotka podeszła do mentora i zetknęła się z nim nosem. Teraz była jego kolej!
- Bieg, ukończyłeś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś został uczniem. Od tego dnia, aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Pędząca Łapa. Twoim mentorem będę ja. Mam nadzieję, że uda mi się przekazać ci całą swoją wiedzę.
Wybauszył oczy. Co. Liderka osobiście będzie go szkolić? Nie mógł w to uwierzyć! Zamrugał, zderzając się z jej nosem. I na tym wszystko się zakończyło. Będzie trenować ze Zbożową Gwiazdą... Jego przyjaciele od razu go otoczyli. Bażancia Łapa wyglądał na zazdrosnego, Ptasia Łapa chyba również. Stokrotkowa Łapa gratulowała mu, a Przepiórcza Łapa miauknęła nieśmiało, że jest pod wrażeniem. Popielata Łapa zaprosiła go nawet na wspólne świętowanie! Wolał odmówić, bo to nie brzmiało zbyt dobrze... Nie chciał modlić się do Klanu Gwiazdy, dziękując mu wszystkiego co ma...
Brokuł pacnęła go łapą, zachęcająco kiwając głową.
- W takim razie ty też idziesz - miauknął do niej. Jak miał cierpieć, to ona razem z nim.

<Brokuł?>

15 października 2021

Od Brokułu CD. Biegu

 Brokuł została powalona na ziemię po raz kolejny, czując że całkowicie kończy się jej siła. Gdy przy każdym machnięciu łapą czuła, że zaraz wyzionie ducha pokręciła głową, starając się odbiec od rywala by zakończyć walkę z honorem.
- Nie... nie mam już siły! - wydyszała kładąc się na boku. 
Nie lubiła poddawać się tak łatwo, jednak była pewna, że nie wytrzyma ani sekundy więcej w potyczce. Miała zdecydowanie gorszą kondycję od brata, co jak miała wrażenie irytowało ich obojga. Dla Biegu znaczyło to tyle, że muszą skończyć zabawę wcześniej, dla jego siostry była to natomiast jedna z niewielu rzeczy, na które mogła naprawdę narzekać. Nie lubiła być gorsza, szczególnie od swojego czekoladowego kamrata. Miała tylko nadzieję że pręgowany nie uzna tego za rzecz godną wyśmiania.
- No chodź, jak zostaniesz uczennicą też będziesz tak piszczeć? - zawołał Bieg gwałtownie zatrzymując się nad cielskiem liliowej kotki, widocznie zmęczonej.
- Masz lisie serce! Jesteśmy rodzeństwem, prawda? Jakbym nie radziła sobie w prawdziwej walce to byś mnie chyba obronił! Dajże więc wytchnąć, litości! 
Starała się brzmieć wiarygodnie i przekonać towarzysza, co zaskutkowało tylko jego niewyraźnym grymasem. 
- Na osty i ciernie, daje ci kilka oddechów. - mruknął nieszczęśliwy. 
Brokuł wiedziała, że jeśli zaraz nie wróci do zabawy, Bieg znajdzie sobie kogoś innego do współzawodnictwa, czego tym razem liliowa nie chciała.
Wstała i zachwiała się, biorąc głęboki wdech. 
- Jestem gotowa, widzisz! Doprawdy, nie masz litości dla biednej siostrzyczki. 
Rzuciła nieco ironicznym tonem, zaraz otrzepując się (a przynajmniej próbując) ze zmęczenia. Lekko uśmiechnęła się do brata, który miał jednak zamyśloną minę.
Brokuł spojrzała niego wymownie i odezwała się;
- Może zróbmy fajniejszego? Coś.. ciekawego! Najlepiej na zewnątrz!

<Bieg? Możesz już kończyć jeśli chcesz>

25 września 2021

Od Biegu cd Brokułu

 - Hej, oszukujesz! - zawołała i gdy tylko udało się jej wyślizgnąć na drugi kraniec żłobka, zrobiła skwaszoną minę i popatrzyła na Biega .
- Czemu mam się z tobą bawić, skoro nie jesteś uczciwy? - wygarnęła, po czym usiadła, machnęła ogonem i wbiła spojrzenie spod przymrużonych oczu w brata.
Zdziwił się słowami siostry. On oszukiwał? Przecież to była walka! Od dziadka słyszał, że nie należały one do uczciwych. Trzeba było naprawdę się namęczyć, aby pokonać przeciwnika. Najwidoczniej jego siostra zajęta była... czymś innym, skoro ją ta opowieść ominęła. Albo nie przykładała wagi do słów jakie padały. A mogła się wiele nauczyć!
Podszedł do niej powoli, pusząc się. 
- Oj nie bądź zła! - miauknął. - Jakbyś słuchała opowieści, to byś wiedziała, że walcząc nie można liczyć na uczciwość! Każde chwyty są dozwolone i jeżeli będziesz myśleć o uczciwej rywalizacji, to na pewno przegrasz. Musisz być sprytna! A ja jestem i dlatego wygrałem! 
Siostra nie wyglądała na przekonaną. Najwidoczniej nie potrafiła przegrywać, albo nie chciała przyznać mu racji. Musiał ją nauczyć jak to się robiło. 
- Dobra, to pobawimy się w coś innego - zaproponował. - Nauczę cię walczyć bez zasad - i nie czekając na zgodę czy też odmowę Brokułu, dopadł do niej w kilku susach. - Musisz być jak wiewiórka! Skoczna, szybka i nieuchwytna! Jak ktoś cię położy na ziemię, nie ma że wygrałaś! Walczysz do końca! Aż przeciwnik nie będzie krzyczał dość! No dalej, dalej, pokaż mi na co cię stać! - zagrzewał ją do walki, ustawiając się na przeciwko niej w pozycji bojowej. Było to niezgrabne ułożenie łapek, lecz on widział siebie niczym prawdziwego wojownika. 
- Jeden, dwa... - i nim zdołał wypowiedzieć trzy, siostra już rzuciła się na niego. 
- Mówiłeś, że nie ma zasad! - przypomniała.
Uh! Prawda! Nie sądził, że ta zaatakuje tak szybko! Zaczęli się ze sobą siłować, przez co wyglądali jak mała, futrzasta kulka. Inne kociaki uciekały im z drogi, kiedy przesuwali się po ziemi. Dopiero, kiedy uderzyli w mamę, ta skupiła na nich uwagę, ale widząc, że tylko się bawili, wróciła do swoich spraw; czyli leżenia i czekania na tatę. 

<Brokuł?>

15 września 2021

Od Brokułu CD. Biegu

̵̶ Zgoda.
Skinęła głową po czym rzuciła krótkie spojrzenie na brata a następnie ojca, dopiero zauważając ich podobieństwo.
̵̶ Dzięki za piórka, tato! ̵̶ uśmiechnęła się w stronę wysokiego kocura, po czym zwróciła się znowu, do Biegu. ̵̶ Jak się w to bawi? ̵̶ zapytała, na co pręgus skrzywił pysk.
̵̶ No, ptaki! ̵̶ odparł z rezygnacją, widocznie załamując się nad pytaniem siostry.
Brokuł zmieszała się tym nieco, złapała w pysk pióra i podskokami wybiegła przed kompana.
̵̶ Wieec zlap mne! ̵̶ przy wypowiadaniu tych niewyraźnych słów pióro wpadło jej do gardła i zmusiło do wypluwania wszystkiego z pyska, dając Biegowi czas na znalezienie się przed nią.
̵̶ Czemu ja mam cię gonić? - pretensjonalnie zapytał czekoladowy ̵̶ Ja będę ptakiem, ty mnie goń! ̵̶ szylkretowa zmarszczyła czoło na jego słowa i pokręciła głową.
̵̶ Przecież będziemy się zamieniać! Ty najpierw goń mni.. ̵̶ Nie skończyła, bo poczuła że ciężar brata przygniata ją do ziemi, i jedynym co zobaczyła przed przewróceniem się na grzbiet były rozsypujące się wokół nich brązowe pióra.
̵̶ Kto wygra, ten jest pierwszy! ̵̶ Bieg miauknął, chociaż liliowa wiedziała że nawet jak ona wygra, kocur będzie próbował postawić na swoim. Kopnęła go w brzuch i gdy ten lekko się odsunął, wyślizgnęła się spod jego łap i chciała ugryźć w ogon, ten jednak gwałtownie uskoczył więc kotka przejechała szczęką po ziemi, kiedy straciła grunt pod łapami pręgus skoczył jej na grzbiet, sprawiając że oboje poturlali się po ziemi, lądując długość lisa od siebie. Brokuł odskoczyła w bok i tym razem stanęła na ogon przeciwnika, zaburzając mu równowagę po czym przygwoździła go do ziemi.
̵̶ Wygrałam! ̵̶ Zawołała, po czym chciała pozbierać pióra z ziemi, przeszkodziły jej jednak ponownie, łapy czekoladowego.
̵̶ Hej, oszukujesz! ̵̶ zawołała i gdy tylko udało się jej wyślizgnąć na drugi kraniec żłobka zrobiła skwaszoną minę i popatrzyła na Biega .
̵̶ Czemu mam się z tobą bawić skoro nie jesteś uczciwy? ̵̶ wygarnęła po czym usiadła, machnęła ogonem i wbiła spojrzenie spod przymrużonych oczu w brata.

<Bieg?>

12 września 2021

Od Biegu cd Brokuł

 Wszyscy obserwowali z zapartym tchem, jak jego siostra ruszyła do Czarnej Łapy. Była... naprawdę odważna! Był z niej dumny! Obroniła honor Przepiórki, która aż z wrażenia otworzyła pyszczek.
‒ Widzieliście? ‒ Z dumą zapytała wspólników zbrodni, kiedy tylko do nich wróciła. 
- Wow! Byłaś niesamowita! To teraz ja! - Stokrotka wyrwała się do przodu, krocząc ku biało-czarnemu.
Trącił Brokuł ramieniem, uśmiechając się do niej szeroko. 
- Ale mu nagadałaś! Ciekawe, kiedy pseplosi Psepiólkę. 
Na to musieli zaczekać, bo medyk po usłyszeniu kolejnej wiązanki słów w jego stronę, wybuchnął. O nie! Trzeba było ratować Stokrotkę! Wyrwał się do przodu i widząc, jak ten chcę podnieść łapę na jego przyjaciółkę, wgryzł mu się w ogon. Ptaszka jego przykładem, uderzyła go w brzuch. 
Popiołka i Bażant, zostali jednak z tyłu, rozglądając się po karmicielkach, które zwróciły uwagę  na poczynania szkrabów. 
Czarna Łapa był jednak silnym przeciwnikiem, bo klnąc, zrzucił z siebie kociaki i wyszedł ze żłobka. 
- Sam jesteś lisie łajno! - zawołał za nim Bieg, nie zauważając jak nad nim wyrosła mama. 
- Co to za słownictwo! Koniec tych zabaw! - to powiedziawszy chwyciła go za kark i ruszyła po Brokuł. 
Kiedy za karę znosił mycie swojej sierści, dość nieprzyjemne zresztą, opowiadał siostrze, jak było super. Musieli to kiedyś powtórzyć. Byle tylko mamy nie było wtedy w pobliżu...

***

- Brokuł! Patrz! Jestem większy! - zaprezentował przed siostrą swój wzrost. - Kiedyś przerosnę mamę, zobaczysz! - zapewniał. Miał już jeden księżyc. Jeszcze tylko pięć i zostanie uczniem! Odkąd dowiedział się o tym, nie mógł usiedzieć na miejscu. Chciał już wybiec na zewnątrz i odnaleźć swojego mentora, poznać tereny i zakosztować tego smaku bycia wojownikiem. 
Siostra spojrzała na swoje łapki, a on się do niej uśmiechnął. Nie każdy może mieć to co chcę. Na razie kocurek jednak to miał i się z tego cieszył, bo w tym przerastał, dosłownie Brokuł. 
- O tata! - Jego wzrok przesunął się na czekoladową sylwetkę, która niosła w pysku prezenty. 
Wojownik wszedł, kładąc piórka przed swoimi dziećmi. 
- Cześć maluchy, jak tam? 
- Nie jestem mały! - poprawił go, łapiąc w pyszczek prezent. - Bfffokuł fffofff bafffiff w pfffaki - powiedział z pełnym pyskiem. 
- Co? - Siostra go chyba nie zrozumiała, przez co wypluł piórka, powtarzając. 
- Chodź bawić się w ptaki. Będzie fajnie.

<Brokuł?>

08 września 2021

Od Brokułu CD. Biegu

Zmarszczyła nos po czym przesunęła się nieco bliżej do Biegu.‒ Co macje na myślj pszez bzydkie słowa? ‒ podeszła kilka kroków do przodu, wbijając spojrzenie w Czarną Łapę siedzącego kilka długości lisa od nich.
‒ Powiedz do niego lisi bobek! ‒ ktoś z tyłu miauknął. Wzięła więc głęboki wdech i z postawionym ogonem oddaliła się w stronę łaciatego kocura. Wcześniej dowiedziała się że ma to być zemsta, za obrażanie Przepiórki czy coś w tym stylu, jednak zadaniem było jak powiedziała Ptaszka “uniknięcie jego pazurów” co postawiło Brokuł przed niełatwym wyborem, bycia jak najbardziej złośliwą by kocur przemyślał swoje winy czy skupienie się na wygraniu zabawy.
Nim stanęła obok asystenta medyka, zdecydowała się na opcję numer dwa, stawiając bycie najlepszą z ich grupy jako aktualny priorytet. Na poczekaniu wymyśliła jak może wyjść z sytuacji w którą zaraz zamierza wpaść, niezgrabnie podbiegła do przodu na grubych łapkach i znalazła się obok swojego celu.
‒ Hej! lisji bobku! ‒ zbliżyła się do kocura jeszcze bardziej, czując przepływającą przez całe ciało adrenalinę, zupełnie jakby zaraz miała stoczyć wielką bitwę o swoje życie.
Czarno-biały kot natychmiast nastroszył sierść i podniósł się do pozycji stojącej, wbijając bardzo zirytowane spojrzenie w kociaka.
‒ Mogłabyś powtórzyć? ‒ odpowiedział najbardziej siarczystym tonem jaki Brokuł kiedykolwiek słyszała, przyprawiając kotkę o dreszcze.
‒ Lisji bobek? Powjedzialam coś zle? Bylam pewna ze tak sje nazywasz! Slyszałam jak Puszyste Futlo i jesce kilka kotów tak o tobie mowilo. Wiec oczywiste ze tak sje nazywasz, plawda? ‒ skłamała tylko połowicznie. ‒ Uwazam ze to baldzo ladne imie. Lisji bobek!
Na te słowa różnooki kocur nastroszył się jeszcze bardziej, a liliowa szylkretka miała wrażenie że wbił pazury w mech pod łapami. Zanim jednak zdążył otworzyć pysk, młoda kotka odeszła na bezpieczną odległość, po chwili przyspieszając w stronę swoich przyjaciół nie mając odwagi na chociażby odwrócenie głowy.
‒ Widzieliście? ‒ Z dumą zapytała wspólników zbrodni.

<Bieg?>

05 września 2021

Od Biegu

Rozglądał się w poszukiwaniu konkretnej osoby. Jego siostra - Brokuł, była mu potrzebna już w tym momencie! Siedział ze swoją paczką przyjaciół - Ptaszką, Bażantem, Stokrotką i Przepiórką, którzy dyskutowali na poważny temat. A Brokuł to nie mogło ominąć! Jego siostra uwielbiała wyzwania! On zresztą również. Krew rozrabiaki buzowała w nim nieustannie. 
Ostatnio ukradł z przed pyska Puszystego Futra mysz. Kotka nie zareagowała na to, co go tylko rozbawiło. Bawił się jej posiłkiem tak długo, dopóki matka nie zorientowała się co zrobił. Musiał więc oddać jej zabawkę i obserwować jak ta pochłania ją dość szybko. Normalnie marnotrawstwo dobrej zabawy! 
Innym razem męczył dziadka, skacząc mu po grzbiecie i dopominając się o kolejną historię. Kłębek energii jaki sobą reprezentował, był porównywalny do tych Ptaszki i Stokrotki. We trójkę, ujarzmienie ich szaleństwa, było wręcz niemożliwe. Wszyscy już ich znali, tak głośno było w żłobku, a imiona tej trójki były na językach wszystkich w kociarni. 
No... ale wracając do poszukiwań Brokuł... Kotka rozmawiała o czymś z Popiołką. Drgnął na ten widok. Kotka była... dziwna... Musiał uratować siostrę przed jej zgubnym zwodzeniem. 
- Pocekajcie chwilę - zażądał od swoich przyjaciół i podbiegł do liliowej szylkretki. - Ej, Blokół! Chodź się z nami pobawić. Będziemy lobić coś supel! - zachęcał, zerkając z mieszanymi uczuciami na Popiołke. Nie wiedział, czy ją zapraszać... Miała wszakże dobre relację z Przepiórką, ale... była dziwna...
- Mogę pomóc - zaproponowała niebieska, jak zawsze grzecznie. 
Ale w czym miała niby im pomóc? Nie widział, aby ciągnęło ją do niebezpiecznych zachowań. A to co mieli zamiar zrobić, było bardzo ryzykowne! 
- No dobra... - w końcu niechętnie się zgodził. Przynajmniej sprawdzi swoje przypuszczenia co do niej. - Chodźmy. - Popchnął siostrę, zachęcając ją do szybszego przebierania łapkami. 
- Idę już, idę... - miauknęła. 
Całą trójką dotarli do reszty, która żarliwie dyskutowała o ich kolejnej przygodzie. Przepiórka widząc Popiołke, uśmiechnęła się do niej nieśmiało, dodając jej pewności siebie. 
- No dobla. To co ustaliliśmy? - zapytał zebranych.
- Ekhm... Każdy z nas zrobi to samo i komu się powiedzie uniknąć jego pazurów, będzie najlepszy - wyjaśniła Ptaszka. 
- O ja chcę pierwsza! - Stokrotka wyrwała się do przodu. Widział jak łapy palą ją do biegania. 
- Nie! Niech zrobi to Brokuł! Podobno lubi taką adrenalinę! - Bażant spojrzał na jego siostrę. 
- Tak! Dalej Blokół! - Bieg zaczął kibicować siostrze. - Dla ciebie to pestka! 
- Ale co mam zlobić? 
- Musis powiedzieć bzydkie słowo do niego. - Wskazał na Czarną Łapę, który przyszedł niedawno do żłobka. 
Uczeń medyka nie był zachwycony tym, że w ogóle musiał tu przyjść. Ślęczał nad Mglistym Snem, która od rana się na coś skarżyła. Pewnie chciał jak najszybciej odbębnić swój obowiązek i zniknąć stąd jak najszybciej. Nie spodziewał się jednak, ataku ze strony małych kulek, które już knuły jak się zemścić. A dlaczego? Ostatnio potraktował okropnie Przepiórkę, która mocno wzięła do siebie jego brzydkie słowa. Dlatego też, odpłacą mu się tym samym! A na pierwszy ogień miał pójść właśnie Brokuł. 

<Brokuł?>