BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmyty Pył. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmyty Pył. Pokaż wszystkie posty

23 kwietnia 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Kiedy Blady Świt wyszła od razu poczułem się senny. W jej towarzystwie nigdy mi się nie nudziło. Kiedy była przy mnie byłem jakiś taki... bardziej... weselszy? Nie wiem czy to określenie tu pasuje.
Nim się obejrzałem zasnąłem.

*Rozmyty wyzdrowiał, uczniowie przydzieleni, ogólnie czas teraźniejszy ble, ble*

Słońce zbudziło mnie rano. Obejrzałem się. Większość wojowników jeszcze spało. Jednak nikt kto się już obudził nie wyszedł z legowiska. Przeciągnąłem się leniwie. Nie ma co zrywać się z samego rana, dzień nie zając, nie ucieknie.
 Niebo było szare. Kiedy pierwszy promień słońca wychylił się zza horyzontu, jakby chciał sprawdzić czy jest bezpiecznie wyszedłem. Blady Świt miała swoją uczennicę - Słoneczną Łapę, a ja swoją - Korową Łapę.  Moglibyśmy razem w czwórkę wybrać się kiedyś na trening.
Życie w obozie wciąż trwało tak samo, ale czułem, że coś się zmieniło. Odkąd pojawili się nowi uczniowie spędzam mniej czasu z Bladym Świtem. Szkoda, tylko jej towarzystwo dawało mi te dziwne poczucie spokoju.
Pierwszy patrol już wyszedł. No, dość już tego dobrego. Pora na trening z Korową Łapą. Podszedłem do legowiska terminatorów.
- Korowa Łapo, czas na trening. - powiedziałem. Po chwili z legowiska wyskoczyła pręgowana.
- Co dzisiaj robimy? - zapytała.
- Ćwiczymy walkę. - odparłem i ruszyłem do wyjścia. Zobaczyłem jeszcze, że jej oczy zabłysnęły. Lubiła ćwiczyć walkę. Częściej polowała, ponieważ zdobywanie jedzenia szło jej trochę oporniej niż obrona i atak.

*po treningu*

Wrócałem do obozu. Kazałem jeszcze Korowej Łapie zapolować. Trochę świeżej zwierzyny nie zaszkodzi. Może i ja z Bladym Świtem wyszlibyśmy na polowanie? Jeżeli będzie w obozie napewno ją o to zapytam.

<Blada?> Mioteu budzi się do życia

21 lutego 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Kiedy Blady Świt wychodziła kiwnąłem głową i miauknąłem nieznacznie "do zobaczenia". Blady Świt bardzo wyraźnie nie za bardzo lubiła kontakt z medyczką.
Kwiecisty Wiatr dokończyła wcieranie mazi w moje rany i odeszła. Co by teraz zrobić? Rany wciąż były świeże, odrobinę bolały kiedy próbowałem wstać. A każdy podobny ruch Kwiecisty Wiatr przerywała mówiąc, że muszę odpoczywać. Jak ona może siedzieć tak cały dzień? Co na co dzień robią królowe, liderzy i starszyzna w obozie? Jakie to wszystko jest nudne. Co jakiś czas widziałem któregoś z wojowników wracającego z patrolu lub z kilkoma zdobyczami.
Było coraz zimniej Pora Opadających Liści już prawie całkowicie ustąpiła Porze Nagich Drzew. Na drzewach już prawie zabrakło brązowych liści do pokrycia pozostałych drobnych plamek gołej ziemi i trawy. Liście spowiły obóz niczym sierść skórę. Jakby chciały ochronić ziemię przed zwiększającym się ziąbem z każdym dniem.
Nie mogę się już doczekać następnego nudnego dnia. Każdy następny wschód słońca przybliża mnie do odzyskania sprawności. Nareszcie wrócę do polowania, znowu będę chodził na patrole i znowu będę mógł spotykać się z Bladym Świtem poza legowiskiem chorych. Wojowniczka ta to bardzo bliska mi przyjaciółka. Były koty, które znałem znacznie dłużej, ale to ją darzyłem największym zaufaniem.
- Nie martw się, za kilka dni będziesz zdrów. - powiedziała Kwiecisty Wiatr wyrywając mnie z zadumy. Spojrzałem na nią lekko zdezorientowany, z pytającym wzrokiem. - Przecież widzę z jaką tęsknotą patrzysz na wyjście. - zaśmiała się łagodnie.
Resztę dnia spędziłem podobnie jak początek - rozmyślając. Nie były to raczej przemyślenia o mojej przyszłości, ale o przyszłości klanu i jego członkach. W końcu kiedy przyszła pora na dzielenie języków przyszła do mnie Blady Świt. Jak sądzę cały dzień polowała. Przyniosła mi mysz i położyła przed moim pyszczkiem.
- I jak się czujesz? - zapytała niby od niechcenia.
- Nie najgorzej... - odparłem. - Ale strasznie tu nudno. Nie mogę sobie nawet wyobrazić co będę robił w przyszłości kiedy odejdę do starszyzny. - oznajmiłem lekko ożywiony. Nareszcie z kimś porozmawiałem... to znaczy z kimś innym niż z medyczką. Poza tym z nią rozmawiałem tylko o tym, że niedługo koty zaczną chorować, bo Pora Nagich Drzew zbliża się ogromnymi krokami.
- Pewnie będziesz spał cały dzień. - zaśmiała się cicho. Tak, racja. Przecież Waleczne Serce należał do starszyzny. Zaobserwowałem wtedy, że mój ojciec zaczął więcej sypiać.

<Blada?>

13 lutego 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Kiedy zobaczyłem, że Blady Świt wchodzi do mojego tymczasowego legowiska ulżyło mi. Polubiłem ją i na swój sposób to okazywałem. Podeszła do mnie i zadała oczywiste pytania.
- Chciałem jeszcze coś złapać przed zmierzchem i nagle pojawiło się pięciu młodych Dwunożnych z psami. Rzucali we mnie kamieniami i jeden pies im się wyrwał. - opowiedziałem. W oczach kotki widziałem współczucie. W głębi duszy cieszyłem się, że ktoś naprawdę się o mnie martwi w inny sposób niż utratę wojownika klanu.
- A mocno cię boli? - zapytała po chwili, bo jeszcze na to pytanie jej nie odpowiedziałem.
- Nie, Kwiecisty Wiatr dała mi trochę nasion maku. Prawie nie czuję bólu. - odparłem. - Kwiecisty Wiatr powiedziała też, że to nic poważnego i niedługo wrócę do zdrowia. - dodałem po chwili. Wojowniczka delikatnie się uśmiechnęła, widocznie też zależy jej na moim zdrowiu. Pewnie podobnie zachowałbym się jakby ona była na moim miejscu.
- Gdzie to było? Trzeba powiedzieć o tym Srebrnej Gwieździe. - oznajmiła poważnym tonem Blady Świt.
- Było to dość daleko od obozu, ale mało brakowało, bo szli prosto na niego. A Srebrna Gwiazda już o wszystkim wie, przyszła do mnie jak tylko Kwiecisty Wiatr opatrzyła moje rany. - powiadomiłem kotkę. - Cieszę się, że tu jesteś. - miauknąłem cicho, a kąciki moich ust zrobiły zapomniany przeze mnie już dawno delikatny ruch. Nie wiem czy kocica to zauważyła. To trwało ułamek uderzenia serca, a w dodatku prawie nie zauwarzalny. Zadziwiłem sam siebie - uśmiechnąłem się.

<Blada?>

12 lutego 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Ech... Moi potomkowie... Nie myślałem jeszcze o tym. Oczywiście, chciałbym znaleźć tą jedyną i założyć z nią rodzinę, ale... która zechciałaby mnie? Wiecznie smutnego, małomównego kocura, który sam nie pamięta kiedy ostatnio się uśmiechał. Więc... małe są na to szanse.
- Jeżeli takowych kiedykolwiek będę posiadał. - powiedziałem posępnie.
- Hej, jestem starsza od ciebie o ponad dziesięć księżyców i też nikogo nie mam, ale wiem, że gdzieś tam w lesie czeka na mnie ten jedyny. - próbowała mnie pocieszyć, ale... jak mnie można pocieszyć? Z resztą po słowach "nikogo nie mam" do nuty wesołości dodana została kropelka smutku. Właśnie - jest ode mnie starsza i jest w tej samej sytuacji co ja. Jaki ten świat jest dziwny...
- Niedługo wrócę. - powiedziałem i ruszyłem ku wyjścia z obozu. Może znajdę jeszcze coś zanim słońce zajdzie. Oddaliłem się trochę od obozu. Wyczułem mysz. Szybko ruszyłem jej tropem. Kiedy do niej dotarłem do moich uszu dotarł głośny szelest i łamanie drobnych gałązek. Mysz uciekła, a ja spojrzałem w tamtą stronę. To Dwunożni, jednak zanim zdążyłem coś zrobić otoczyło mnie dwóch z psami na sznurkach. Do nich doszło jeszcze trzech. Nastroszyłem sierść i zacząłem głośno syczeć. Nagle coś trafiło mnie w bark z takim impetem, że się zakołysałem ledwo utrzymując równowagę. Poczułem ciepło. Spojrzałem w tamtą stronę, ten młody Dwunożny rzucił we mnie kamieniem. Wszyscy zaczęli się głośno śmiać. Ktoś z tyłu rzucił kolejny kamień, tym razem chybił. Psy szczekały próbując się wyrwać. Byłem w sytuacji bez wyjścia. Dwunożni stali ciasno nie dając mi szansy do ucieczki. Po dłuższej chwili jeden z psów się wyrwał i skoczył ku mnie. Zamachnąłem się i rozerwałem mu nos pazurami. Brudas zaskomlał, a Bezwłosi zaczęli krzyczeć i kilku naraz rzuciło kamieniami. Nie miałem szans na unik. Każdy z nich trafił robiąc nową ranę - na boku. Pies zamachnął się i jednym pacnięciem łapy przygwoździł mnie do ziemi i odskoczył.
Zachowywał się jakbym był jego zabawką, podobnie jak reszta. Kiedy już tylko połowa słońca była widoczna odeszli. Pewnie przybiegli tu na swoim potworze z dorosłymi osobnikami, ale się odłączyli od nich.
Kiedy łamanie gałązek ucichło odetchnąłem z ulgą. Ruszyłem ku obozu na tyle szybko na ile pozwalały mi otwarte rany. Co prawda były ich trzy, ale także potrafiły spowolnić. Jedna na boku, na prawym przednim barku i jedna na czole. Kiedy wróciłem słońce już prawie zaszło. Przed swoimi legowiskami było kilkoro wojowników, w tym Blady Świt, Srebrna Gwiazda, oraz Kwiecisty Wiatr. Liderka była wyraźnie zaniepokojona. W końcu nie codziennie zdarza się, że wojownik znika i nie pojawia się do późna.

<Blada?>

04 lutego 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Delikatnie musnąłem bok Bladego Świtu w pocieszeniu. Straciła całą rodzinę w tak młodym wieku. Współczułem jej, nie życzę nikomu podobnego losu.
Dobra, chyba pora żebym to ja opowiedział o swojej przeszłości.
- Urodziłem się w tym klanie, miałem trójkę rodzeństwa - Beżową Łapę i Króliczą Skórkę. Moja matka - Beżowa Dusza umarła w noc w której zostaliśmy uczniami, Beżowa Łapa niedługo potem. Moim mentorem był Smutny Śpiew. Po ataku Klanu Nocy uciekł do Klanu Wilka. Moją mentorką została Biała Mgła. Wtedy pojawił się Klan Prawdy - zagrożene dla wszystkich klanów. Chęć zgładzenia pozostałych zaślepiała ich liderkę. Okazało się, że byłem Wybrańcem... jako jedyny z Czterech nie byłem jeszcze wojownikiem. Wspólnie wszystkie klany pokonały zagrożenie. Mój ojciec - Waleczne Serce, był zastępcą. Musiał odejść do starszyzny, wiekiem był prawie równy Srebrnej Gwieździe. Umarł. Nie tak dawno straciłem także Króliczą Skórkę... - opowiedziałem. To wszystko... Te wszystkie straty znów zaczęły boleć. Dusiłem to w sobie, poczułem wilgoś na oczach. Odwróciłem się, żeby wojowniczka tego nie zauwarzyła. Zamknąłem oczy i po niedoszłych łzach znówi nie było śladu. Teraz  wszystko było mi obojętne, nie miałem już nic o co chciałbym walczyć. Mam tylko klan, który za obronę daje mi schronienie i wyżywienie.
- Więc... obudwoje nie mamy nikogo. - miauknęła cicho Blady Świt. Spojrzałem na nią, na jej pyszczku zauwarzyłem blady, smutny uśmiech.

<Blada?>

02 lutego 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Blady Świt

Hm.. dobre pytanie. Nie znałem, aż tak dobrze przyszłej liderki, żebym podejrzewał kogo wybierze na swojego zastępcę. To także zależy pod jakim względem będzie go wybierała - czy pod względem wieku czy zaufania jakim kogoś darzy. Jeżeli pod względem wieku myślę, że będzie to Lamparci Krok, albo Mysi Nos. Pod względem zaufania... Dość często widziałem ją z Lamparcim Krokiem, może jakąś szansę ma jeszcze Kwiecisty Wiatr.
- Myślę, że może wybrać Lamparciego Kroka. Jest młody i silny, i jak sądzę ufa mu. Często spędzają ze sobą czas. - odpowiedziałem po chwili zastanowienia.
Jednak nie byłem pewien czy chcę, aby Lamparci Krok został liderem. On bardzo interesuje się Klanem Nocy, często chodzi na obrzeża z Nocnikami. Raz będąc na patrolu spatkaliśmy jakiegoś kocura z Nocy. Wiedział jak się nazywa i syczał na niego. Nie byłem pewien czy nie udawał, ale w jego oczach nie widziałem kłamstwa, tylko... tylko chęć odpędzenia wroga.
Nie lubiłem tego tematu. Odkąd się urodziłem byłem w tym klanie - rządziła tu Srebrna Gwiazda. Beżowa Łapa i Królicza Skórka także urodziły się za jej panowania, i.... i też umarły za jej panowania. Najzwyczajniej w świecie bałem się utraty przywódczyni klanu, bałem się, że jak odejdzie wszystko się zmieni... że Klan Burzy nie będzie już taki sam.
- A ty co myślisz? - zapytałem w małtm odstępie od mojej odpowiedzi.

<Blada?>

31 stycznia 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Zauwarzyłem Blady Świt wbiegającą na drzewo z kociakiem samotników. Kiedy matka tylko się spostrzegła ruszyła w kierunku drzewa, ale byłem szybszy - zignirowałem kocura i odepchnąłem ją przewracając, a następnie wskoczyłem między nich, a drzewo. Zacząłem syczeć. Wojowniczka Klanj Burzy odłorzyła kociaka obok siebie.
- Jeżeli odejdziecie oddamy wam kociaka. - oznajmiła pewnie.
- Nie sądzę, żebyś go zabiła. - syknął kocur. Zaczął uderzać ogonem w ziemię zdenerwowany.
- Ona może nie, ale napewno znalazłby się jakiś chętny. - powiedziałem i polizałem się po prawej przedniej łapie. Miałem wysunięte pazury, raczej zrozumieli przekaz. W oczach kotki wyraźnie widać było niepokój. Chciała jak najszybciej odzyskać swoje dziecko. Widać było także zacięcie na jej pyszczku - nie chciała pokazać, że są gorsi od klanowiczów. Spojrzałem w kierunku Bladego Świtu wyczekująco. Ta po krótkim namyśle delikatnie przesunęła kociaka w stronę boku gałęzi, jeszcze pół długości ogona myszy, a spadnie. Pozornie nie zrobiło to na nich większego wrażenia, ale widziałem, że kotka pragnie rzucić się na pomoc potomkowi. Wojowniczka znów popchnęła kociaka w kierunku przepaści. Został już tylko niecały ogon kociaka.
- Stój! - syknęła zdesperowana. - Przestań! - nieprzestawała syczeć. Rzuciła się na mnie by dotrzeć na gałąź i wyrwać kociaka. Szybko kopnąłem ją w brzuch i wylądowała niedaleko pobliskiego drzewa. Kociak próbował wejść na środek gałęzi, ale Blada nie pozwalała mu na to. Widząc poczynania samotniczki położyła łapę na maluchu. Nieznajomy zaczął syczeć. Chyba podejrzewał, że tak naprawdę nic nie zrobimy młodemu. Przeskoczył nade mną i zaczął się wspinać. Szybko skoczyłem za nim i dosięgłem jego stopy. Najpierw wbiłem pazury i pociągnąłem w swoim kierunku, a następnie wbiłem zęby i cisnąłem nim w kierunku ziemi. Mało brakowało, a byłby już na gałęzi. Zeskoczyłem do niego i uderzyłem go w głowę, dopadła do niego jego towarzyszka. Kociak zaczął głośno miauczeć, bo Blasy Świt kazała zrobić mu następny krok w stronę śmierci.
- Stój! Odejdziemy! - zawołał kocur. Blady Świt chwyciła kociaka za kark i zniosła do opiekunów. Położyła kulkę przed nimi.
- I żebyśmy was tu więcej nie widzieli. - syknęła. Zaczęli odchodzić w pośpiechu, kiedy zniknęli w paprociach wygładziłem sierść na karku.
- Wracajmy już, trzeba powiedzieć o tym Srebrnej Gwieździe. - powiedziałem. Kotka pokiwała głową.

<Blady Świcie?>

26 stycznia 2017

Od Rozmytego Pyłu

Srebrna Gwiazda powiedziała, że mam pójść z Bladym Świtem na polowanie. Jej obecność mi nie przeszkadzała, tak jak każdego innego członka.
Moją głowę zaprzątała pewna okropna myśl... Srebrna Gwiazda niedługo umrze. Lata jej świetności już dawno minęły, a teraz powoli chyli się ku końcowi. Co będzie kiedy umrze? Co poczyni jej zastępczyni? W klanie panował cichy niepokój i napięcie, każdy wiedział, że liderka może umrzeć w każdej chwili.
Czekałem na Blady Świt przy wyjściu. Zdążyłem tylko usiąść, a już do mnie podeszła. Pierwsza przeszła przez wyjście, a ja zaraz za nią. Poszliśmy w kierunku terenów niczyich.
Byliśmy w średniawej odleglości od granicy. Poczułem króliki, Blady Świt też więc ruszyliśmy w ich kierunku. Zauwarzyłem je, było to stadko. Było ich cztery, może pięć. Nagle zachaczyłem moim futrem o krzew i pociągnąlem jego gałąź za sobą. Kiedy wróciła na swoje stałe miejsce zwierzęta zwróciły łebki w naszą stronę i zaczęły uciekać. Ruszyłem obok mnie biegła wojowniczka... Byłem już tak blisko, skoczyłem i złapałem jednego. Musiał być osłabiony. Spojrzałem na niego, no jasne miał słabo zabliźnioną ranę na jednej z nóg. Podobno dwunożni przy Drodze Grzmotu zaczęli ustawiać pułapki polujące. Może on wpadł w jedną z takich?
Nagle usłyszałem syk. Rozejrzalem się, przede mną stała Blady Świt i wpatrywała się w jakiś punkt przed nią. Wyjrzałem zza niej. Przed nami stanął kocur, samotnik. Obok niego stała samotniczka do której boku przytulał się kociak. Zapewne zechcą byśmy oddali im tego królika, ale to tereny niczyje, nawet jeśli przywłaszczyli sobie jakąś część nie mają do niej żadnych praw wobec klanowiczów. Bo nie są aż tak głupi, żeby zadzierać z klanem... prawda?

<Blada?>

08 stycznia 2017

Od Rozmytego Pyłu CD Kucyka

Wyszedłem na polowanie. Po złapaniu pierwszej myszy jakiś kot wylądował przede mną. Pachniał Dwunożnymi, ale jednocześnie jakoś znajomo. Wyglądał także znajomo. Po chwili przyglądania się mu już wiedziałem - to Burzowe Gardło. Zaginął jakiś czas temu.
- Gdzie byłeś do tej pory? - zapytałem obojętnie. Kocur wstał i po kilku głębszych wdechach odpowiedział:
- Porwali mnie Dwunożni. Próbowałem im uciec, ale oni zawsze mnie znajdywali i łapali. - Hm... Ciekawe, jeszcze nie słyszałem o przypadku, żeby Dwunożni kogoś porwali. Zazwyczaj to tchórze do nich szli. W sumie, nie wiedziałem czy mu wierzyć. Równie dobrze sam mógł pójść do Dwunożnych i zdradzić klan. Może poznał tam jakąś kotkę? Kto wie? A może będą mieli kociaki i stanie się podobnym zdrajcą jak Błękitna Burza w Klanie Nocy.
- Pierwszy raz słyszę, żeby Dwunożni kogoś porwali. - powiedziałem. - Myślę, że sam do nich poszedłeś. - dodałem po chwili.
- Naprawdę mnie porwali! Kiedyś musi być ten pierwszy raz! - kocur powiedział te słowa głośniej. Nastała chwila ciszy.
- A jak dali ci na imię? - zapytałem.
- Mhm... Kucyk. - wymamrotał niezadowolony. Pewnie wstydził się tego imienia, a ja, gdybym był taki jak reszta kotów pewnie bym się zaśmiał. No cusz, trzeba się jakoś odróżniać od reszty szarych stworzeń.
- Co teraz zamierzasz zrobić? - zapytałem.

<Kucule?>

30 grudnia 2016

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Rozdzieliłem się z kotką. Ona poszła w jedną stronę, a ja w przeciwną. Było mnóstwo nor mysz. Wziąłem głęboki wdech. Myszy po lewej. Ruszyłem szybko w tamtą stronę. Przez chwilę szedłem, aż zobaczyłem dziurę w ziemi. To norka myszy. Zajrzałem tam najpierw i wziąłem wzdech. Tak, to stąd dobiega ten cudowny zapach zwierzątka. Włożyłem łapę do środka. Rozdwojenie, skierowałem łapę w prawą stronę i wyczułem puch. Zbyt późno wysunąłem pazury i dziabnęła mnie skubana. Natychmiast wycofałem łapę trochę, a następnie znów ją włożyłem i tym razem to małe stworzonko mnie nie zaatakowało. Wyjąłem łapę z puchatą kulką wbitą w pazury. Położyłem ją obok i spojrzałem na lapę. Było na niej kilka kropli krwi, mojej krwi. Zlizałem je szybko i poczułem delikatne pieczenie. Nie zwarzając na to wykopałem dołek brudząc rankę i wrzuciłem do niego mysz, a następnie zasypałem.
Miałem już trzy myszy oprócz piewszej. Minęło już trochę czasu, złapałem wszystkie zdobycze i ruszylem w kierunku gdzie miała być Blady Świt. Wyczułem ją i ruszyłem w tamtą stronę. Po chwili dotarłem do niej. Spoirzała na mnie.
- Wracajmy już, Klanowi raczej wystarczy tyle jedzenia. - oznajmiłem. Kotka kiwnęła głową. Zebrałem z nią jej wszystkie zdobycze i ruszyliśmy w drogę powrotną.

<Pani B?>

12 grudnia 2016

Od Rozmytego Pyłu CD Bladego Świtu

Czy mi się wydawaje, czy Smutny Śpiew się uśmiecha? Nie, jednak nie, bo po niecałym uderzeniu serca znów był tym ponurasem. Już się bałem, że coś z nim nie tak.
- Nie powinno cię to obchodzić. - odpowiedział. To spotkanie napewno nie należy do miłych. Biała Mgła zdecydowanie nie była zadowolona z tej odpowiedzi. Poddenerwowana zaczęła machać końcówką ogona. Nie mogłem znieść uczucia, że mój były mentor wciąż posyłał mi spojrzenia. Pewnie oczekiwał, że coś powiem, a może chciał coś do mnie powiedzieć.
- Wracaj wgłąb swojego terytorium. Chyba nie musimy ci przypominać gdzie twoje miejsce,... zdrajco. - w końcu wydusiłem obojętnie. Ostatnie słowo powiedziałem ciszej, tak, że on nie mógł tego usłyszeć.
- Dobrze, dobrze Rozmyta... Łapo. - odpowiedział i zawrócił. Moje stare imię powiedział niepewnie. Wiedział, źe jestem wojownikiem, jednak nie wiedział jakie imię dała mi Srebrna Gwiazda. Zdenerwowało mnie to, mógł już sobie podarować i powiedzieć tylko 'Rozmyty'. Rozmytej Łapy już nie ma, przepadł w ciemność smutku i innych takich. Teraz byłem podobny do niego... Przynajmniej do niego jakiego go znałem. Skończyliśny obchód i wróciliśmy do obozu. Na szczęście było wystarczająco dużo czasu, żeby pójść jeszcze na polowanie. Podszedłem do Bladego Świtu.
- Pójdziemy na polowanie?

<Blasy Świcie?>

11 grudnia 2016

Od Rozmytego Pyłu

Kolejny zwykły dzień spędzony w osamotnieniu. Nie mam przyjaciół, bo kto chciałby się przyjaźnić ze mną? No właśnie, nikt.
Podeszła do mnie Biała Mgła. Spojrzałem na nią tak jak zwykle - obojętnie.
- Idziemy na patrol. - powiedziała krótko. Kiwnąłem głową i udałem się do wyjścia. Pewnie weźmie jeszcze ucznia bądź wojownika więc usiadłem i czekałem. Po chwili wyszła z inną kotką. Blady Świt o ile się nie mylę. Wyszliśmy wszyscy bez słowa i ruszyliśmy w kierunku Klanu Wilka.
Patrol przebiegał sprawnie, dopóki nie poczułem znajomej mi woni, zmieszanej z inną. To był jakiś kot z Klanu Wilka. Zwolniliśmy kroku, a ja postawiłem uszy. Po  chwili zauwarzyłem kota oddalonego od nas o pare długości lisa od nas. Ciemnoszara pręgowana  sierść i szare oczy... Nie wierzę własnym oczom! To... to Smutny Śpiew. Nie wiem co zrobić, przecież to był mój mentor, nasz zdrajaca. To on nauczył mnie większości umiejętności potrzebnych do przetrwania. Stanąłem, nie wiedziałem co zrobić. Wryło mnie w ziemię. Wiedziałem, że jest w Klanie Wilka, widziałem go na tych terenach, ale pierwszy raz tak blisko granicy. Mogliśmy go teraz zaatakować, gdyby nie to, że jesteśmy z Klanu Burzy już rozpoczęłaby się walka. Doszedłem do reszty, która kilka kroków dalej mówiła o tym, że jest zbyt blisko granicy.

<Blady Świcie?>

30 października 2016

Od Rozmytego Pyłu CD Mysiej Łapy

Jaki entuzjazm! Ja też taki byłem? Eh... już wiem jak czuł się Smutny Śpiew.
- Yhym... - powiedziałem obojętnie. Uczennica wciąż mówiła, była pełna energi. Chciałaby robić wszystko naraz. Przestałem ją słuchać.
- Rozmyty Pyle, słyszysz? - zapytała.
- Tak, super co było dalej? - zapytałem udając, że słucham.
- Ale... Roznyty Pyle, zapytałam się kiedy pójdziemy na patrol. - odpowiedziała. Zorientowała się, że jej nie słucham. Zacząłem się zastanawiać.
- Może za kilka dni. - odpowiedziałem i po chwili zatrzymałem się. - Spróbuj wspiąć się na drzewo. - dodałem po chwili. Mysia Łapa szybko wskoczyła na pień i usiadła na jednej z niższych gałęzi tego małego drzewa.

<Mysia?> sry, że tak późno

Od Rozmytego Pyłu CD Zajączka

Kotka chyba zawsze była samotniczką. Ciekawe czy wie na czym polegają klany.
- Rozmyty Pyle, zaprowadź ją do obozu. - Srebrna Gwiazda zwróciła się do mnie. Kiwnąłem głową i liderka odeszła.
- Wiesz coś o klanach? - zapytałem i zacząłem powoli iść, aby ta nadążyła.
- Jest lider... i wojownicy... i chyba medyk też. - powiedziała niepewnie. Wymieniła dwie najważniejsze i jedną najbardziej pospolitą rangę. Nie jest tak źle jak myślałem.
- Jeszcze są kociaki, uczniowie, zastępca lidera, uczeń medyka, królowe i starszyzna. - poprawiłem. Nastała cisza. - Ile masz księżyców? - zapytałem po dłuższej chwili.
- Dziewiętnaście. - odparła. Jeżeli urodziłaby się w klanie już by była wojownikiem, albo zaraz by nim została.
- Więc Srebrna Gwiazda napewno mianuje cię uczniem. - oznajmiłem.

<Zajączek?>

29 października 2016

Od Rozmytego Pyłu CD Zajączka

Byłem właśnie na polowaniu ze Srebrną Gwiazdą. Wtedy zauwarzyłem kociaka. Liderka też zauwarzyła tą kulkę i zaczęliśmy do niej podchodzić. Widziałem, że zaczyna się cofać, jednak nadal nie uciekała.
- Co tu robisz? - zapytała łagodnie srebrna kocica. Mała kotka wydała się trochę pewniejsza i mniej skłonna do ucieczki.
- Jestem samotniczką. - odparła cicho i niepewnie. Była zakłopotana i wystraszona. Dziwne... taka młoda samotniczka... i sama, bez żadnego towarzysza...
- Nie chciałabyś dołączyć do klanu? Jestem Srebrna Gwiazda, liderka Klanu Burzy. - zaczęła. Nie miałem ochoty tego słuchać. Nigdy nie przepadałem za kimś kto był z poza klanu. Eh...

<Zajączek?>

08 października 2016

Od Rozmytej Łapy

Smutny Śpiew po walce z Klanem Nocy od jakiegoś czasu nie wracał do obozu. Mój trening stanął w miejscu i martwiłem się o mojego mentora. Zastanawiałem się, kto teraz nim zostanie. Byłem uczniem... nie wojownikiem i nie mogłem sam wychodzić na polowania... Cało czas mi to przeszkadzało. Nic nie robię i mógłbym przysłóżyć się klanowi.
Siedziałem w swoim legowisku zwinięty rozmyślając nad tym wszystkim. Postanowiłem pójść do Srebrnej Gwiazdy, zapytam go o nowego mentora. Wstałem i udałem się do jej legowiska. Właśnie na nim siedziała i się myła.
- Srebrna Gwiazdo, jak wiesz Smutnego Śpiewu nie ma od dłuższego czasu... Co z moim treningiem? - zapytałem.

<Srebrna?>

05 września 2016

Od Rozmytej Łapy [ZE]

Tematy na zebraniu szybko się zmieniały. Właśnie lider Klanu Nocy zaczął mówić o Błękitnej Burzy. Srebrna Gwiazda próbowała bronić Klanu Burzy, ale średnio jej to wychodziło.
- A co z kociakami, w których płynie nasza krew? - zapytał. Jego oczy rozbłysły jak błysk pioruna, lecz błysk ten nie przestawał płonąć.
- Są członkami Klanu Burzy. - odpowiedziała spokojnie liderka.
- Powinny należeć do Klanu Nocy, w końcu ich ojciec od nas pochodzi... - ton lidera do tej pory sojuszniczego klanu zaczął się podnosić, ale w fragmencie o wojowniku wyczuć dało się nutkę smutku i żalu. Czyżby jedyny sojusz w lesie właśnie się rozpadł?
- Spokojnie... - wtrąciła się cicho Jelenia Gwiazda. Lider Klanu Klifu chyba nie chciał się mieszać do tej rozmowy. Czarna Gwiazda spojrzał na nią ze zmróżonymi oczami, ale zachował milczenie. Wtedy nastała cisza, atmosfera stała się napięta.

31 sierpnia 2016

Od Rozmytej Łapy CD Błękitnej Burzy

Usiadłem niedaleko i wyłączyłem się na chwilę. Co jeśli wszyscy wybrańcy będą wojownikami, tylko ja nie? Będę się czuł dziwnie, ciekawe czy któryś nie będzie śmiał się ze mnie z tego powodu. Do tej pory byłem dość pozytywnie nastawiony do tego, ale te myśli zmieniły moje nastawienie. Teraz obawiałem się, że będziemy musieli spędzać ze sobą dużo czasu, a któryś będzie się wyśmiewał ze mnie, bo jestem uczniem... Może to być nawet Błękitna Burza, ale może jeśli będę pomagał mu przy kociakach to będzie miły?
- Rozmyta Łapo, czy to prawda? - z zamyślenia wyrwał mnie głos Srebrnej Gwiazdy. Spojrzałem pytająco.
- Przepraszam, nie słuchałem o czym rozmawiacie. Srebrna Gwiazdo, czy możesz powtórzyć? - zapytałem po chwili. Bałem się, że teraz wojownik. Ten wojownik będzie się ze mnie śmiał, jednak tylko milczał.
- Czy to prawda, że jesteś wybrańcem? - zapytała.
- Tak... Często śniła mi się Beżowa Dusza, ale nigdy nie powiedziała, że jestem jednym z nich. Mówiła, że cztery koty będą miały bardzo ważną misję i będę musiał pomóc. Dopiero dzisiaj w nocy powiedziała mi, że jestem jednym z nich, pokazała mi Błękitną Burzę i kazała po niego iść. - odpowiedziałem.
- Wiesz może co macie zrobić? - zapytała.
- Nie, ale jeszcze jest Klan Klifu i Klan Wilka, może oni wiedzą o co chodzi. - powiedziałem.
- Możliwe. - rzekł wojownik Klanu Nocy.

<Błękit/Srebrna?>

30 sierpnia 2016

Od Rozmytej Łapy CD Błękitnej Burzy

Po udanym treningu wróciłem do obozu i położyłem się spać. Jednak nie mogłem zasnąć. Zawsze śniła mi się Beżowa Dusza, patrzyła na mnie ciepło, ale była zmartwiona. Czasami tylko dawała mi jakieś wskazówki, ale do czego? I po co? Mówiła o wielkiej misji, o czterech klanach, o czterech kotach i nic więcej. Cały czas zastanawiałem się co to znaczy, ale niczego nie mówiłem Srebrnej Gwieździe. Bałem się, że uzna mnie za wariata... Po pewnym czasie zasnąłem.

~*~

Cztery Drzewa, a w oddali widać jedno samotne, suche drzewo - Sowie Drzewo. Krople deszczu opadały na trawę, a pomiędzy Sowim Drzewem, a Czterema Drzewami kot. Ciemny kocur z białym brzuchem z dwoma kociakami.
- Musisz go znaleźć... - powiedział głos. Obejrzałem się, to Beżowa Dusza.
- Musisz mu pomóc... Jest taki jak ty, jest Wybrańcem. Ocalicie klany, to o tym cały czas ci mówiłam. To Błękitma Burza. - dodała po chwili.
- Ale... - zacząłem.
- Idź już, śpiesz się! Nie możesz się spóźnić! - powiedziała pośpiesznie, a sen nagle się przerwał.

~*~

Obudziłem się w środku nocy. Miałem wiele myśli. Postanowiłem posłuchać się matki i pośpieszyć się. Deszcz opadał na roślinność. To prawda... To musi być teraz, ale wciąż miałem wątpliwości. Przecież to sen... Szybko wybiegłem uważając by nie zbudzić siostry. Pognałem w kierunku Czterech Drzew, a deszcz delikatnie moczył moje futro.
Po chwili zobaczyłem go... kota ze snu. Czarnego z białym brzuchem i dwoma kociakami. Podbiegłem do niego, nastroszył sierść.

*opo Błękita*

Szybko zaprowadzić do Srebrnej Gwiazdy.... Dobra.
- Chodźmy. - powiedziałem, ale wtedy przypomniałem sobie o kociakach. Wojownik Klanu Nocy wziął jednego, a ja chwyciłem delikatnie drugiego. Ruszyłem na początku ostrożnie, żeby nie machać za bardzo maluchem, ale kiedy oswoiłem się już z tym biegłem jak najszybciej.
Kiedy dotarliśmy do obozu położyłem kociaka i ruszyłem do legowiska liderki. Kotka smacznie spała.
- Srebrna Gwiazdo. - powiedziałem cicho. Widząc, że nie dało to efektu powtórzyłem głośniej i delikatnie szturchnąłem przywódczynię. Otworzyła leniwie oczy.
- Co jest Rozmyta Łapo? - rozejrzała się. - Czemu budzisz mnie w środku nocy?
- Zaraz ci o wszystkim opowiemy, ale najpierw chodź. Tylko szybko! - powiedziałem i skoczyłem do wyjścia. Kotka leniwie wstała i zaczęła się przeciągać.
- Szybko! - powtórzyłem.

<Błękitna Burzo?>

22 sierpnia 2016

Od Rozmytej Łapy

Przed chwilą skończyłem czuwanie nad śpiącym klanem. Jestem już tak blisko zostania wojownikiem! Nadal nie mogę w to uwierzyć! Srebrna Gwiazda, powiedziała, żebym poszedł spać. Bez większych sprzeczności ruszyłem do legowiska uczniów. Byłem pierwszym kotem urodzonym w Klanie Burzy, tak bardzo się cieszyłem, że Beżowa Dusza mogła dać nas temu klanowi. Jedyne o czym teraz marzyłem to o śnie, a zostanie wojownikiem było drugorzędne.

~*~

Zobaczyłem moją mamę - Beżową Duszę. Tak bardzo za nią tęskniłem. W jej futrze były białe gwiazdki. Przytuliłem się do niej.
- Och Rozmyta Łapo... Będziesz takim wielkim kotem. Będziesz ważniejszy niż sama Srebrna Gwiazda... Każdy w klanie będzie Cię podziwiał. - powiedziała dziwnym tonem. Jakby jednocześnie była dumna, ale martwiła się o coś.
- Jak to? - zapytałem.
- Już wkrótce się dowiesz... - odpowiedziała, a obraz i dźwięk zdawały się oddalać.


~*~

Obudził mnie głos Smutnego Śpiewu, mojego mentora.
- Hej śpiochu, czas na trening. - powiedział z uśmiechem. Od razu z impetem na słowo trening wyminąłem go i ruszyłem do wyjścia. Czekałem biegając w miejscu. Tak okazywałem swoją niecierpliwość. Mentor uśmiechnął się i dołączył do mnie.

<Smutny Śpiewie?>