Buro-biała kotka przymknęła swe dwukolorowe oczy, a następnie wysunęła
pyszczek do góry, w stronę słońca, aby wygrzać się w porannych
promieniach światła. Uwielbiała ten moment, w którym cała przyroda
budziła się do życia wraz z nią samą, bowiem uczennica czuła się jeszcze
lekko senna. Chwilę później opuściła głowę i zwróciła ją w stronę
Zabluszczonego Futerka.
- Nigdy nie byłam na zgromadzeniu klanów... - oznajmiła smętnie Kacza Łapa, wbijając wzrok w wydeptaną ziemię.
- Oh, nie przejmuj się! Na pewno na jakieś pójdziesz, lecz ostrzegam cię
od razu; było inaczej, niż sobie wyobrażałam. - odpowiedziała
wojowniczka.
- Hm? Co masz na myśli mówiąc "inaczej"? - zapytała Kaczuszka, przechylając lekko głowę na bok.
- Noo... myślałam, że wywrze na mnie większe wrażenie, a tymczasem
zostałam tam bójkę pewnej członkini Klanu Wilka i jakiegoś ucznia
należącego do Klanu Nocy. - rzekła szylkretka, nieco się krzywiąc.
- W takim razie mam nadzieję, że na tym zgromadzeniu, na którym będę,
będzie panował spokój. Nie lubię kłótni... Porozmawiajmy o czymś innym,
bo ten temat jest dość przygnębiający. - zażądała uczennica.
- Doskonale cię rozumiem. - odparła Zabluszczone Futerko, ocierając się o Kaczą Łapę.
- A co powiesz na polowanie? Albo spacer na klify? Może dołączymy do jakiegoś patrolu? - Kaczuszka zaczęła się nakręcać.
Wojowniczka zachichotała w reakcji na zachowanie przyjaciółki. Cóż, dla
uczennicy był to właściwie widok sprawiający ulgę, ponieważ miała
pewność, że jej towarzyszka jest w dobrym humorze. Kotka nienawidziła
towarzystwa gburowatych i ciągle znudzonych kotów, gdyż otaczały się złą
aurą, która w tedy udzielała się młodej, a tego nikomu nie życzyła.
<Zabluszczone Futerko?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczy Lot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczy Lot. Pokaż wszystkie posty
28 maja 2017
21 maja 2017
Od Kaczej Łapy C.D Zabluszczonego Futerka
Kotka przebudziła się późnym porankiem. Wczorajszego dnia Lisia Dusza oznajmiła swej uczennicy, że dzisiaj nie będzie treningu, bowiem Fenkułowe Serce poprosiła ją i Wilcze Futerko o pomoc w wyprawie po zioła. Skutkiem tego była późna pobudka Kaczej Łapy. Aktualnie legowisko dzieliła tylko ze Śnieżną Łapą, dlatego każdej było wygodnie. Inaczej było, kiedy znajdowali się tutaj jeszcze Borsuczy Cień oraz Zabluszczone Futerko... W tym momencie uczennica wpadła na pomysł odwiedzenia szylkretowej wojowniczki. Z powodu obowiązków dawno ze sobą nie rozmawiały, lecz rankiem większość kotów była w obozie, więc i córka Kolorowego Liścia powinna tu być. Kacza Łapa - oczywiście po uprzednim wylizaniu całego futerka do czysta - zgrabnie opuściła legowisko uczniów, po czym eleganckim krokiem dotarła do stosu ze świeżą zdobyczą. Aktualnie był on ubogi, bowiem znajdowały się na nim tylko dwie wiewiórki oraz jeden szpak, dlatego buro-biała kotka zrezygnowała z posiłku. Energiczne zamachała łebkiem, rozglądając się po całym obozie Klanu Klifu. Niemalże natychmiast w jej dwukolorowe oczy rzuciło się rudo-czarne futerko młodej wojowniczki, przy której stał Borsuczy Cień. Obydwoje się zaśmiali, po czym czarny kocur odszedł, uprzednio zapewne żegnając się z przyjaciółką. Chwilę później Kacza Łapa paroma wesołymi susami znalazła się przy Zabluszczonym Futerku. Polizała wojowniczkę po czole na znak przywitania, a następnie ulokowała się obok niej. Na jej pyszczku widniał szeroki uśmiech zadowolenia. Ona wprost uwielbiała towarzystwo!
- Hej, hej, Zabluszczone Futerko! Co tam? Jak tam? Jak się czujesz będąc wojownikiem? Fajnie? A co słychać u Borsuczego Cienia? Aaa! Mamy tyle tematów do omówienia! - zapiszczała, mówiąc wszystko bardzo szybko i lekko niezrozumiale.
(Zabluszczone Futerko?)
- Hej, hej, Zabluszczone Futerko! Co tam? Jak tam? Jak się czujesz będąc wojownikiem? Fajnie? A co słychać u Borsuczego Cienia? Aaa! Mamy tyle tematów do omówienia! - zapiszczała, mówiąc wszystko bardzo szybko i lekko niezrozumiale.
(Zabluszczone Futerko?)
19 maja 2017
Od Kaczej Łapy do Lisiej Duszy
Kacza Łapa leżała właśnie w legowisku. Myjąc swe buro-białe futerko myślała o tym, co dzisiaj mogłaby zrobić. Lisia Dusza zaprezentowała jej sztukę polowania... Może sama spróbowałaby swych sił tego dnia? Oczywiście uprzednio spytałaby o pozwolenie swojej mentorki, aby nie doszło do jakichś nieporozumień. Kaczuszka wolała nie mieć problemów, tym bardziej, że nie urodziła się w Klanie Klifu, co z góry utrudniało jej zaaklimatyzowanie się tutaj. Na szczęście większość kotów ciepło przyjęła koteczkę, co było dla niej niejakim zbawieniem. W pewnym momencie terminatorkę z zamyśleń wyrwał głos rudej wojowniczki. Przez pierwsze kilka uderzeń serca uczennica była zdziwiona, lecz uświadomiwszy sobie kto przed nią stoi, uśmiechnęła się szeroko. Skinęła lekko głową, aby przywitać Lisią Duszę. Pomimo tego, że nie znały się za długo, Kacza Łapa darzyła tą wojowniczkę wielkim szacunkiem.
- Miło mi z tego powodu. - zamruczała w odpowiedzi rozbawiona kotka.
- Proponuję spacer po klifach. Zgadasz się? - zaproponowała mentorka, na co jej uczennica miauknęła z aprobatą.
~ ~ ~
Lisia Dusza wraz z Kaczą Łapą bardzo szybko dotarły do miejsca, które obrały sobie za cel. Ich podróż przebiegła bardzo przyjemnie, ponieważ kotki nieustannie toczyły konwersację o rangach, kodeksie i ogólnych informacjach o klanach. Niebiesko-brązowe oczy terminatorki zaiskrzyły podekscytowaniem oraz ciekawością, kiedy doszły do klifów, albowiem nigdy jeszcze tutaj nie była, a widok z wzniesienia był po prostu niesamowity! Rozciągająca się połyskująca woda aż po horyzont... Istny miód na oczy! Kacza Łapa delikatnie uchyliła pyszczek, ponieważ widok ten bardzo ją zachwycił. Uznała, że mogłaby tutaj przesiedzieć cały dzień, lecz jej mentorka miała inne plany. Ruda wojowniczka usiadła obok swej podopiecznej, po czym spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- Tak jak już mówiłam, chciałabym cię lepiej poznać. Nie urodziłaś się w naszym klanie, więc może opowiesz mi o tym, jak tu trafiłaś? - zapytała, zachęcając młodą do mówienia.
Temat dołączenia do Klanu Klifu był dosyć nieprzyjemnym dla Kaczej Łapy, lecz nie chciała ukrywać nic przed swoją mistrzynią, dlatego postanowiła jej wszystko opowiedzieć.
- Urodziłam się u dwunożnych... - zaczęła spokojnie, biorąc głęboki wdech. - Pewnego dnia razem z siostrą, Perełką, poszłyśmy na spacer do lasu i w tedy ona gdzieś zniknęła, a ja zostałam sama, lecz nie na długo, ponieważ zjawił się Niedźwiedzi Pazur, który mnie stamtąd zabrał i przyniósł do obozu. - wypowiedziała to wszystko bardzo szybko na jednym wdechu, dlatego niektóre słowa mogły być niezrozumiałe dla Lisiej Duszy.
(Lisia Duszo?)
- Miło mi z tego powodu. - zamruczała w odpowiedzi rozbawiona kotka.
- Proponuję spacer po klifach. Zgadasz się? - zaproponowała mentorka, na co jej uczennica miauknęła z aprobatą.
~ ~ ~
Lisia Dusza wraz z Kaczą Łapą bardzo szybko dotarły do miejsca, które obrały sobie za cel. Ich podróż przebiegła bardzo przyjemnie, ponieważ kotki nieustannie toczyły konwersację o rangach, kodeksie i ogólnych informacjach o klanach. Niebiesko-brązowe oczy terminatorki zaiskrzyły podekscytowaniem oraz ciekawością, kiedy doszły do klifów, albowiem nigdy jeszcze tutaj nie była, a widok z wzniesienia był po prostu niesamowity! Rozciągająca się połyskująca woda aż po horyzont... Istny miód na oczy! Kacza Łapa delikatnie uchyliła pyszczek, ponieważ widok ten bardzo ją zachwycił. Uznała, że mogłaby tutaj przesiedzieć cały dzień, lecz jej mentorka miała inne plany. Ruda wojowniczka usiadła obok swej podopiecznej, po czym spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- Tak jak już mówiłam, chciałabym cię lepiej poznać. Nie urodziłaś się w naszym klanie, więc może opowiesz mi o tym, jak tu trafiłaś? - zapytała, zachęcając młodą do mówienia.
Temat dołączenia do Klanu Klifu był dosyć nieprzyjemnym dla Kaczej Łapy, lecz nie chciała ukrywać nic przed swoją mistrzynią, dlatego postanowiła jej wszystko opowiedzieć.
- Urodziłam się u dwunożnych... - zaczęła spokojnie, biorąc głęboki wdech. - Pewnego dnia razem z siostrą, Perełką, poszłyśmy na spacer do lasu i w tedy ona gdzieś zniknęła, a ja zostałam sama, lecz nie na długo, ponieważ zjawił się Niedźwiedzi Pazur, który mnie stamtąd zabrał i przyniósł do obozu. - wypowiedziała to wszystko bardzo szybko na jednym wdechu, dlatego niektóre słowa mogły być niezrozumiałe dla Lisiej Duszy.
(Lisia Duszo?)
27 kwietnia 2017
Od Kaczej Łapy CD Lisiej Duszy
Zapach, który wyczuły obydwie kotki, był dosyć świeży, bardzo uderzający w nos. W pewnym momencie buro-biała kotka aż się skrzywiła, bowiem koty należące do Klanu Wilka gęsto oznaczyły terytorium. Stuliła uszy, nerwowo się rozglądając
- Czy... Czy jesteśmy tu bezpieczne? - zapytała niepewnie, zwalniając kroku.
Obawy młodej terminatorki były zrozumiane. Nie umiała jeszcze walczyć, a konfrontacja z agresywnie nastawionym kotem skończyłaby się zapewne śmiercią Kaczej Łapy. Lisia Dusza również przystanęła. Ona także odczuwała pewien lęk, choć nie był on tak silny jak ten u uczennicy.
- Wolałabym nie ryzykować. Odejdźmy wgłąb naszych terenów, innego dnia zwiedzimy granicę. - oznajmiła wojowniczka, a jej głos lekko drżał.
Kacza Łapa kiwnęła głową i podążyła za mentorką, która ostro skręciła w bok, jakby chcąc się jak najszybciej stąd oddalić. Młoda podzielała jej zdanie, dlatego równie szybko odeszła.
Obydwie kotki dotarły na małą polankę, na której znajdowała się grupka drozdów. Gwiezdni najwyraźniej mieli dzisiaj dobry dzień, skutkiem czego byli pobłażliwi. Lisia Dusza zatrzymała siebie jak i swą uczennicę.
- Popatrz, jak ja poluję. - rozkazała, zniżając się do ziemi.
Ruda wojowniczka stawiała ciche kroki, które były w miarę szybkie. Poruszała się sprawnie, lecz praktycznie bez żadnego szelestu. Znajdując się długość lisa od stadka, Lisia Dusza wystrzeliła jak torpeda, łapiąc w kły za skrzydło jednego z drozdów. Kocica dobiła ptaka, podczas gdy pozostałe odleciały.
<Lisia Dusza?>
- Czy... Czy jesteśmy tu bezpieczne? - zapytała niepewnie, zwalniając kroku.
Obawy młodej terminatorki były zrozumiane. Nie umiała jeszcze walczyć, a konfrontacja z agresywnie nastawionym kotem skończyłaby się zapewne śmiercią Kaczej Łapy. Lisia Dusza również przystanęła. Ona także odczuwała pewien lęk, choć nie był on tak silny jak ten u uczennicy.
- Wolałabym nie ryzykować. Odejdźmy wgłąb naszych terenów, innego dnia zwiedzimy granicę. - oznajmiła wojowniczka, a jej głos lekko drżał.
Kacza Łapa kiwnęła głową i podążyła za mentorką, która ostro skręciła w bok, jakby chcąc się jak najszybciej stąd oddalić. Młoda podzielała jej zdanie, dlatego równie szybko odeszła.
Obydwie kotki dotarły na małą polankę, na której znajdowała się grupka drozdów. Gwiezdni najwyraźniej mieli dzisiaj dobry dzień, skutkiem czego byli pobłażliwi. Lisia Dusza zatrzymała siebie jak i swą uczennicę.
- Popatrz, jak ja poluję. - rozkazała, zniżając się do ziemi.
Ruda wojowniczka stawiała ciche kroki, które były w miarę szybkie. Poruszała się sprawnie, lecz praktycznie bez żadnego szelestu. Znajdując się długość lisa od stadka, Lisia Dusza wystrzeliła jak torpeda, łapiąc w kły za skrzydło jednego z drozdów. Kocica dobiła ptaka, podczas gdy pozostałe odleciały.
<Lisia Dusza?>
16 kwietnia 2017
Od Kaczej Łapy
Kacza Łapa wygrzebała się z legowiska uczniów tuż o wschodzie słońca. Zależało jej na tym, aby zaimponować swej nowej mentorce, dlatego od razu po pobudce starannie wyczyściła swe buro-białe futerko. Następnie skierowała się do stosu upolowanej zwierzyny, żeby nie być głodną. Niestety zostały tam tylko chuderlawe myszki z dnia wczorajszego, lecz kotka uznała, że lepsze to niż nic. Chwyciła truchło, po czym zaczęła je jeść. Od czasu przybycia do obozu Klanu Klifu udało jej się przyzwyczaić do mięsa. Trwało to dosyć długo, lecz nie było się czemu dziwić - przez pierwszych pięć księżyców swego życia spożywała tylko brązowe kuleczki, zwane przez piechurów karmą dla kotów.
Po kilkudziesięciu uderzeniach serca uczennica spostrzegła rudą kotkę wychodzącą z legowiska wojowników. Krok Lisiej Duszy był zgrabny i elegancki, tak samo jak jasne futro. Na pyszczek Kaczej Łapy wcisnął się szeroki uśmiech, bowiem dzisiaj miał odbyć się jej pierwszy trening. Wstała, a chwilę potem podreptała wesoło w stronę mentorki.
- Dzień dobry, Lisia Duszo. - miauknęła przyjaźnie.
Kotka o dwukolorowych oczach otarła się o bark wojowniczki, głośno przy tym mrucząc. Tym samym dała jej znak, że bardzo cieszy się z tego spotkania.
- Czy dzisiaj rozpoczniemy trening? - zapytała entuzjastycznie, nie mogąc doczekać się odpowiedzi.
Lisia Dusza?
Po kilkudziesięciu uderzeniach serca uczennica spostrzegła rudą kotkę wychodzącą z legowiska wojowników. Krok Lisiej Duszy był zgrabny i elegancki, tak samo jak jasne futro. Na pyszczek Kaczej Łapy wcisnął się szeroki uśmiech, bowiem dzisiaj miał odbyć się jej pierwszy trening. Wstała, a chwilę potem podreptała wesoło w stronę mentorki.
- Dzień dobry, Lisia Duszo. - miauknęła przyjaźnie.
Kotka o dwukolorowych oczach otarła się o bark wojowniczki, głośno przy tym mrucząc. Tym samym dała jej znak, że bardzo cieszy się z tego spotkania.
- Czy dzisiaj rozpoczniemy trening? - zapytała entuzjastycznie, nie mogąc doczekać się odpowiedzi.
Lisia Dusza?
20 marca 2017
Od Kaczuszki C.D Borsuczej Łapy
Tak jak przypuszczała Kaczuszka, Borsucza Łapa przystał na jej propozycję... Znaczy jego pytanie bynajmniej tak brzmiało. Nie pojmowała tego, czemu nie mógł po prostu kiwnąć głową czy odpowiedzieć krótkie "tak", no ale co kto woli. Uśmiechnęła się szeroko, po czym mu przytaknęła. Szybko rozejrzała się, a następnie stwierdziła, że nabrała ochoty na zabawę w ganianego. Jej wzrok spoczął na bladozielonych oczach czarnego kocura.
- Może w ganianego? Uwielbiam tą zabawę! Ja uciekam! - powiedziała, nawet nie czekając na odpowiedź Borsuczej Łapy.
Kotka szybko odwróciła się tak, że jej ogon skierowany był w stronę ucznia. Następnie pognała przed siebie, próbując zostać niezłapaną przez towarzysza. Nieraz bawiła się w coś takiego z siostrą, Perełką, dlatego była już obeznana w tej grze. Znała podstawowe sztuczki na to, aby zmylić goniącego, bynajmniej takie jak ostre zwroty czy rozpędzenie go tak, aby podczas nagłego kucnięcia on przebiegł nad tobą. Oczywiście to drugie było dosyć trudne, aczkolwiek czasami działało na Perełkę, z czego Kaczuszka czuła się dumna.
Kotka wybrała trasę wzdłuż roślin otaczających obóz. Starała się biec jak najszybciej potrafiła, a szanse były wyrównane, ponieważ ją oraz Borsuczą Łapę różniły tylko około dwa księżyce. Młoda w pewnym momencie pomyślała, że używając śniegu może na chwilę oślepić terminatora. Wysunęła białe pazurki u tylnych łap, po czym starała się tworzyć za sobą małe chmurki opadłych śnieżynek. Nie wiedziała jednak, czy to poskutkowało, gdyż nie odwracała się do tyłu.
Borsucza Łapa?
- Może w ganianego? Uwielbiam tą zabawę! Ja uciekam! - powiedziała, nawet nie czekając na odpowiedź Borsuczej Łapy.
Kotka szybko odwróciła się tak, że jej ogon skierowany był w stronę ucznia. Następnie pognała przed siebie, próbując zostać niezłapaną przez towarzysza. Nieraz bawiła się w coś takiego z siostrą, Perełką, dlatego była już obeznana w tej grze. Znała podstawowe sztuczki na to, aby zmylić goniącego, bynajmniej takie jak ostre zwroty czy rozpędzenie go tak, aby podczas nagłego kucnięcia on przebiegł nad tobą. Oczywiście to drugie było dosyć trudne, aczkolwiek czasami działało na Perełkę, z czego Kaczuszka czuła się dumna.
Kotka wybrała trasę wzdłuż roślin otaczających obóz. Starała się biec jak najszybciej potrafiła, a szanse były wyrównane, ponieważ ją oraz Borsuczą Łapę różniły tylko około dwa księżyce. Młoda w pewnym momencie pomyślała, że używając śniegu może na chwilę oślepić terminatora. Wysunęła białe pazurki u tylnych łap, po czym starała się tworzyć za sobą małe chmurki opadłych śnieżynek. Nie wiedziała jednak, czy to poskutkowało, gdyż nie odwracała się do tyłu.
Borsucza Łapa?
17 marca 2017
Od Kaczuszki
Mała kotka przebudziła się, przy okazji ziewając. Następnie rozciągnęła kości, rozglądając się. Przebudziła się wyjątkowo wcześnie, gdyż Śnieżynka oraz Bluszczyk nadal spały. Tylko Kolorowy Liść nie była pogrążona w śnie, a dostrzegłszy bure kocię, uśmiechnęła się łagodnie. Kaczuszka odwzajemniła gest, po czym wstała. Jej oczka były jeszcze lekko zlepione, więc zamrugała kilka razy, co poskutkowało. Podniosła łapę, polizała ją, żeby później uporządkować swe futerko na pyszczku. Zajęło jej to krótką chwilkę, ponieważ wprawiła się już w tej czynności, wykonując ją praktycznie codziennie. Następnie przeszła do grzbietu, również dokładnie go oczyszczając. Przejechała językiem jeszcze po paru miejscach, a uznawszy, że już skończyła pielęgnację, żwawym krokiem wyszła z kociarni. Powoli zbliżała się pora nowych liści, a warstwa śniegu w obozie z dnia na dzień malała, więc raczej szanse były małe na to, iż kotka zachoruje na jakiś kaszel, dlatego pewnie Kolorowy Liść puściła ją wolno. Uważnie rozglądała się, poszukując ciekawego zajęcia. Po krótkim spacerze natrafiła na małą gałązkę. Kaczuszka zatrzymała się, lekko przekrzywiając łebek. Nieraz bawiła się takimi u dwunogów, więc czemu tym razem miałaby zrezygnować z tak miłej rozrywki? Złapała patyk w ząbki, po czym przewróciła się na grzbiet i majtała go łapkami. Nim się obejrzała, ktoś do niej podszedł, lekko chichocząc. Kocię spojrzało w tamtą stronę, a dostrzegłszy czarnego ucznia rozpromieniła się.
- Wreszcie ktoś do zabawy! - krzyknęła wesoło, odrzucając jej dotychczasowy przedmiot zainteresowania.
Kotka zaczęła wesoło skakać wokół Borsuczej Łapy licząc na to, że on pobawi się z nią.
Borsucza Łapa?
- Wreszcie ktoś do zabawy! - krzyknęła wesoło, odrzucając jej dotychczasowy przedmiot zainteresowania.
Kotka zaczęła wesoło skakać wokół Borsuczej Łapy licząc na to, że on pobawi się z nią.
Borsucza Łapa?
10 marca 2017
Od Kaczuszki C.D Bluszczyka
Malutka koteczka przedstawiła się jako Bluszcz. Kaczuszce zajęło dłuższą chwilę rozszyfrowanie tego, co powiedziała jej nowa znajoma. Czarno-rude kocię stwierdziło, że przeżycia Kaczuszki były bardzo fascynujące. Niestety owa posiadaczka ich nie uważała tak, ponieważ tęskniła za rodziną. Wolała jednak nie narzucać swojej woli innym, żeby ją odnieśli do dwunożnych. Postanowiła zostać tutaj, gdyż klanowe życie zaciekawiło ją. Były tu również dwie kotki w podobnym do niej wieku, więc mogła szybko nawiązać przyjaźń z nimi. Innych kotów nie znała, lecz gdy tylko ociepli się na dworze to z pewnością zwiedzi cały obóz. Kaczuszka uśmiechnęła się delikatnie, aby nie sprawiać pozorów zmartwionej.
- Kocham swoją siostrę, choć spłatała mi mnóstwo psikusów. To przez nią znalazłam się tutaj... Ale cieszę się! Będąc u dwunożnych nie miewałam dużej ilości przygód, a las zawsze wydawał mi się ciekawy. - odpowiedziała z entuzjazmem.
Wtem, gdy Bluszczyk chciała odpowiedzieć, ktoś wszedł do żłobka. Buro-biała kotka skierowała swój wzrok na tajemniczego jegomościa. Był to wysoki czarny kocurek o zielonych oczach. Nie wyglądał na kociaka. Kaczuszka zaciekawiła się nim, a że Bluszczyk od razu podbiegła do tego kota to ona również to zrobiła. Mała wydawała się być pogniewana na samca, lecz Kaczuszka nie miała pojęcia o co.
- Hej! Jestem Kaczuszka! A jak ty masz na imię? - zapytała wesoło.
Bluszczyk? Borsucza Łapa?
- Kocham swoją siostrę, choć spłatała mi mnóstwo psikusów. To przez nią znalazłam się tutaj... Ale cieszę się! Będąc u dwunożnych nie miewałam dużej ilości przygód, a las zawsze wydawał mi się ciekawy. - odpowiedziała z entuzjazmem.
Wtem, gdy Bluszczyk chciała odpowiedzieć, ktoś wszedł do żłobka. Buro-biała kotka skierowała swój wzrok na tajemniczego jegomościa. Był to wysoki czarny kocurek o zielonych oczach. Nie wyglądał na kociaka. Kaczuszka zaciekawiła się nim, a że Bluszczyk od razu podbiegła do tego kota to ona również to zrobiła. Mała wydawała się być pogniewana na samca, lecz Kaczuszka nie miała pojęcia o co.
- Hej! Jestem Kaczuszka! A jak ty masz na imię? - zapytała wesoło.
Bluszczyk? Borsucza Łapa?
06 marca 2017
Od Kaczuszki
Niedźwiedzi Pazur zaprowadził kotkę do tzw. kociarni. Kaczuszka nadal miała ślady na polikach po łzach rozpaczy. W głowie kłębiły jej się tylko myśli o rodzinie. Nie miała pojęcia, czy jeszcze wróci do Perły, Mirabelki oraz Batona, choć tego ostatniego nie darzyła szczególną sympatią. Gdy kocur położył ją na kępce roślin i odszedł, kocię rozejrzało się. Kaczuszka zamrugała kilka razy, aby pozbyć się mgły spowodowanej przez łzy. Zauważyła, że piękna kotka o rudo-białym futrze siedzi obok niej. Spojrzała wprost w jej błękitne oczy, które zdawały się kryć mnóstwo uczuć. Królowa owinęła ją swym bursztynowym ogonem, mrucząc cichutko. Kaczuszka wtuliła się w futro kocicy. Jej małe serduszko nie biło już jak szalone. Zwolniło do normalnego tempa. Bure kocię położyło się, a następnie zasnęło.
Obudziwszy się, Kaczuszka rozprostowała młode kości. Zauważyła, że przed sobą ma kawałek mięsa. Powąchała je ostrożnie. Nie pachniało jak to, co dostawała u dwunożnych. Śmierdziało jak martwe myszy, które czasami przynosiła Mirabelka. Kotka pacnęła to coś łapą, po czym skrzywiła się. Wtem dostrzegła zbliżającą się do niej szylkretową kupkę futra. To pewnie inne kocię - pomyślała. Poprzedniego dnia Kaczuszka nie zwracała uwagi na otoczenie oraz na koty, które mijała. Stwierdziła jednak, że zawieranie nowych znajomości jest bardzo fajne, więc chciała to teraz zrobić.
- Cześć! - przywitała się przyjaźnie. - Mam na imię Kaczuszka.
Bluszczyk?
Obudziwszy się, Kaczuszka rozprostowała młode kości. Zauważyła, że przed sobą ma kawałek mięsa. Powąchała je ostrożnie. Nie pachniało jak to, co dostawała u dwunożnych. Śmierdziało jak martwe myszy, które czasami przynosiła Mirabelka. Kotka pacnęła to coś łapą, po czym skrzywiła się. Wtem dostrzegła zbliżającą się do niej szylkretową kupkę futra. To pewnie inne kocię - pomyślała. Poprzedniego dnia Kaczuszka nie zwracała uwagi na otoczenie oraz na koty, które mijała. Stwierdziła jednak, że zawieranie nowych znajomości jest bardzo fajne, więc chciała to teraz zrobić.
- Cześć! - przywitała się przyjaźnie. - Mam na imię Kaczuszka.
Bluszczyk?
Subskrybuj:
Posty (Atom)