BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zajęcza Łapa x Turkuć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zajęcza Łapa x Turkuć. Pokaż wszystkie posty

15 września 2023

Od Zajęczej Troski CD. Turkucia (Turkuciowego Skrzydła)

Skrzywiła pysk w wyniku ogarniającego ją obrzydzenia. Rozejrzała się, czekając, aż zza pobliskiego krzewu nie wyskoczy Dalia i nie powie, że to wszystko to żart i nie wychowała wcale aż tak źle dzieciaka.
— Jak dorośniesz, to może zmądrzejesz przede wszystkim — charknęła. — Nie mów tak do kotek. Nie mów tak do nikogo. Zajmij się zabawą.
Uśmiechnął się uradowany. Zmrużyła oczy, na co ten wystawił jej język.
— Będę mówić! — parsknął i zaczął ją okrążać. — Pójdziesz z Nastroszonym w krzaki... Bo to rola kotek... Każda tak skończy... — mówił, chichocząc pod nosem.
Dawno nie usłyszała niczego bardziej gorszącego. I to jeszcze z pyska kogoś tak młodego. Głupie kocię miało pojęcie o rzeczach, o których usłyszeć powinno co najwyżej za kilkanaście księżyców.
— Prędzej Klan Nocy przestałby istnieć, nim pozwoliłabym mu kiedykolwiek się do siebie zbliżyć — warknęła, krzywiąc się z niesmakiem. — Nie wyrośniesz na nikogo mądrego, to ci gwarantuję.
Widziała, jak szczerzy te swoje małe zębiska. Już zbyt wiele razy dała mu się użreć, więc gdy tylko dostrzegła jego ruch, mocniejszym — ale nie zabójczo mocnym — uderzeniem, przewróciła go na bok. Niewielka pomarańczowa plama na ziemi wyglądała wręcz żałośnie, ale wyjątkowo nie czuła satysfakcji ze znęcenia się nad dzieckiem. Było jak irytujący komar, na którym niepotrzebnie skupiała swoją uwagę. Nie zamierzała zniżać się do poziomu Nastroszonego, by jej jedynym towarzystwem było nieporadne kocię. Skoro gnojka nie dało się naprostować, to nie będzie tracić na niego ani sił, ani czasu.
— Ty! — wykrztusił, patrząc na nią wrogo. — Powiem mamie! Utopią cię za to! — zagroził.
— Wymarzona śmierć dla Nocniaka, nie będę się sprzeciwiać — westchnęła. Dlaczego w ogóle zdecydowała się drążyć tę rozmowę? To wina Dalii, że nie pilnuje swoich pociech. Przez chwilę rozważała odstawienie go siłą do żłóbka, ale jeśli go tu zostawi, to może szczęście mu dopisze i zeżre go jakiś przerośnięty pstrąg.
Turkuć fuknął.
— To to zrób! Teraz! Utop się!
Westchnęła przeciągle.
— Innym razem, póki co mam ciekawsze zajęcia do zrobienia — odparła spokojnie. — Biegnij do mamusi, bo zejdzie na zawał, jak zauważy, że cię nie ma. Wtedy to jej trupa będziemy musieli wrzucać do rzeki.

<Turkuć?>

02 sierpnia 2023

Od Turkucia (Turkuciowego Skrzydła) CD. Zajęczej Łapy (Zajęczej Troski)

 Zajęcza Troska była głupia! Głupia! Po prostu głupia! Odzywała się tak brzydko do jego mamy i jeszcze sądziła, że jest taka mądra! Chciałby być większy i mieć większe pazury, by móc jej przeorać ten brzydki pysk! Jak będzie duży, to na pewno da jej popalić! Ona będzie nikim, a on będzie na pewno super, bo Nastroszony go nauczył wielu rzeczy! Poddenerwowany zauważył, jak jego mama się do niego doczepia. Mogła już sobie odpuścić, był już za duży na to, by Daliowy Pąk się nim tak przejmowała!
- Na pewno nic ci nie jest? Nic cię nie boli? - pytała. Zamilkł i jedynie poszedł na mech, chcąc odpocząć. Wszyscy byli głupi… Wszyscy… Tylko nie Nastroszony.

***

Rozejrzał się, czy na pewno ma dobre warunki do ucieczki. Żłobek był nudny! Nie chciał tam być! Wolał przeżywać przygody, czuć adrenalinę i się jakoś fajnie pobawić! Wymknął się do obozu, próbując ukryć się gdzieś na obrzeżach, do momentu kiedy nie nadepnął na liliowy ogon. No niech to… Kotka podskoczyła, zaskoczona jego ruchem. 
- Oh, to znowu ty - powiedziała. - Niechciany numer dwa.
Zawarczał wściekły. Co?! Co ona znowu wygadywała?! Nawet nie zaczął, to ona od razu go obrażała! To było bardzo niemiłe i musiał później o tym powiedzieć mamie! Ta kotka była bardzo nieprzyjazna, dlatego mógł ją wyzywać do woli i jedynie zrzucić na nią winę. To mu odpowiadało.
- Jaki znowu niechciany?!?!? Każdy mnie chciał! To ty jesteś jakąś pomyłką!
- Każdy? - parsknęła. - To czemu twój kochany tatuś się do ciebie nie przyznaje? - spytała. Czemu musiała dotykać tak drażliwego tematu… Wolał nie rozmawiać o tym skurwibąku, bo był żałosny! Zresztą tak samo jak większość kotów w tym miejscu.
- Bo to gej. Wstydzi się tego, że poszedł w krzaki z kotką!
- Niesamowite, czyli jednak ciebie nie chciał - uznała, uśmiechając się. - No proszę, Niechciany Turkuć, masz już imię wojownicze na przyszłość.
- Zamknij się!- wrzasnął na nią wściekły. Jak śmiała w ogóle tak na niego mówić?!- Moja mama mnie chciała, a ciebie nikt!
- Oh, kto by mnie nie chciał. - przewróciła oczami. - Przecież nawet twój idol próbuje się nieudolnie do mnie dobrać.
Zawarczał. Kotka nie była nikomu potrzebna, a i tak sobie wmawiała, że każdy ją uwielbia! To  było niefajne i głupie! Bardzo głupie! Nastroszony zachowywał się tak tylko z jednego powodu i to nie wcale dlatego, bo ją lubił.
- Musi się do ciebie dobrać. Trzeba cię postawić do pionu!
- Nic nie trzeba ze mną robić. Jestem we właściwym miejscu - mruknęła ze spokojem. - Jeśli nadarzy się okazja, to ja "ustawie go do pionu" - rzekła, przedźeźniając go. On przecież tak nie piszczał, coś jej się w głowie pomieszało!
- To ciebie trzeba postawić! Bo jesteś głupia! Kotki się nadają tylko po to, by urodziły kociaki a nie podskakiwały kocurom!
- Oczywiście, wierz w to sobie, jak dorośniesz pojmiesz, jakie są realia świata - zapewniła, uderzając ogonem o ziemię blisko niego. - Dzieciństwo to najspokojniejszy okres w życiu, wykorzystuj go dobrze, a nie zajmujesz się głoszeniem obrzydliwych głupot.
- To nie są głupoty żadne obrzydliwe! To prawda, ale próbujesz udawać, że nie! Jeszcze zobaczysz, Nastroszony pójdzie z tobą w krzaki i zobaczysz jak to jest być prawdziwą kotką! A jeśli on tego nie zrobi, to ja się osobiście za to zajmę jak podrosnę!

<Zając?>

11 kwietnia 2023

Od Zajęczej Łapy(Zajęczej Troski) CD. Turkucia (Turkuciowej Łapy)

bardzo dawno temu
Skrzywiła się i spojrzała cierpko na Daliowy Pąk. Na ten moment jej szacunek do kotki był niemalże zerowy. Żenowała ją sama myśl, że ta przeszła się w krzaki z liderem, a co gorsze — powołała na świat tak irytujące stworzenie, jakim była ta ruda pirania.
— Kuzynko, twój synalek znowu mnie gryzie — westchnęła, choć przyznawanie się do tego, że w jakiejś dalekiej części są rodziną, kosztowało ją wiele nerwów. Jakby jej ojciec nie był już wystarczającym powodem do wstydu.
Szylkretka, z lekka skrzywiona, podeszła do niej i oderwała swojego potomka. Z najwyższą czułością odstawiła kocię na bok, przejeżdżając językiem po czubku głowy.
— Turkuciu przestań gryźć Zajęczą Łapę — pouczyła. — Jeszcze się czymś zarazisz... — dodała ciszej, czego zapewne liliowa miała nie słyszeć.
Słowa te jednak dotarły do jej uszu, a sierść na jej karku zjeżyła się.
— Aha? — prychnęła, mrużąc oczy. — Przynajmniej widzę, po kim odziedziczył głupotę — fuknęła, a Dalia strzepnęła ogonem w odpowiedzi.
— Bez powodu by cię nie gryzł!
— Zdziwisz się, ale właśnie to robi — rzuciła.
Karmicielka nie wyglądała na przekonaną. Jednak, zamiast jakkolwiek zareagować na ten problem, przeprowadzić dyskusję na temat niepoprawnego zachowania czy też po prostu posłać do kąta — umknęła na swoje posłanie. Na ten moment sprawiała wrażenie zainteresowanej resztą pociech, grzecznie bawiących się u jej boku.
Zając położyła nisko uszy. Przynajmniej miała potwierdzenie, że nie warto bawić się kiedykolwiek w matkowanie.
Głośne zaczerpnięcie oddechu ze strony rudego wywołało u niej spięcie wszystkich mięśni. Widziała już ten rozrastający się, pełen zadowolenia uśmiech.
— Bo ona jest dla mnie niemiła i mnie obraża! Dlatego gryzę, nie jestem taki głupi jak ona! — wytłumaczył w pośpiechu matce, po czym zwrócił się do Zając. — Powinienem cię nie gryźć, bo jeszcze zarażę się idiotyzmem.
Kąciki jej pyska uniosły się do góry. Te rzucane bez namysłu wyzwiska przypominały jej tylko jednego kota.
— Gwarantuję ci, że od Niechcianego nie tylko debilizm na ciebie przejdzie. Skończysz poniżej dna, tak samo jak on — mruknęła znużona.
Fuknął, podskakując w miejscu. Było to całkiem zabawne, choć wiedząc, że zaraz zaatakuje ją niezwykle „inteligentną” odpowiedzią.
— To ty jesteś poniżej dna, matole! Jesteś nikim! Jakimś tylko gównem! — zaczął się na nią wydzierać.
Przekrzywiła łeb. Były to dosyć ostre słowa, których tolerować dłużej nie zamierzała. Jeśli Daliowy Pąk ma problemy z wychowaniem dzieciaka, pomoże jej zaraz naprowadzić go na właściwy tor.
— Powtarzasz się grzdylu. Ciągle jedno i to samo, na więcej cię nie stać? — parsknęła. — Jesteś już tak samo ograniczony umysłowo jak on. Daleko nie zajdziesz.
— Zajdę dalej niż ty! Jestem od ciebie lepszy nędzny śmieciu! — warknął i nim się spostrzegła, poczuła ból na ogonie.
— Turkuciu nie gryź jej! — pisnęła Dalia, zrywając się.
Zając zacisnęła zęby, dusząc w sobie krzyk. Nie zamierzała już znosić cierpliwie tych szczeniackich zachowań. Uniosła tylną łapę i z całych sił odepchnęła nią kocię z własnego ogona.
Z wrzaskiem wylądował na ziemi, co było całkiem satysfakcjonujące. Zaczął płakać, jakby nie wiadomo co mu się działo, a przecież tylko pokazała mu, na czym polega życie. Następnym razem za takie wyskoki wrzuci go do wody i będzie z fascynacją obserwować, jak się topi.
— Turkuciu?! Co się stało? — Daliowy Pąk z przejęciem dopadła do syna. Spojrzała z wyrzutami na Zajęczą Łapę. — Czemu to zrobiłaś? To kocię! Jest niegroźne! — syknęła.
Przewróciła oczami. Jeśli on był niegroźny, to ona była hetero.
— Skoro ty nie potrafisz się nim sam zająć, to nie zdziw się, że nie wszyscy będą głusi na te obraźliwe odzywki. Dzieciak, czy też nie, ja się nie zgadzam na takie traktowanie. Nic dziwnego, że jego ojciec się do niego nie przyznaje — odparła beztrosko, wzruszając ramionami.
Dalia skrzywiła się i uderzyła ogonem o ziemię.
— Zazdrościsz mi idealnej rodziny, bo twoja została wybita — syknęła.
— Jesteśmy kuzynkami, czyżbyś zapomniała? A jeśli masz na myśli założenie własnej, to mnie takie rzeczy nie kręcą. Wychowaj go przynajmniej na kogoś porządnego, bo takiego pasożyta nikt w klanie nie będzie chciał trzymać — zauważyła.
— On nie jest pasożytem! — syknęła z bulwersem, gładząc kocie łapą po głowie. — Nie słuchaj jej kochanie, bzdury gada, zazdrości ci po prostu.
— Tak. Nie mam czego zazdrości, jak stukniętej matki i braku mózgu — syknęła, odwracając się. — Zjedz, chociaż tę nornicę, kuzyneczko. Oby była smaczna i dała ci sił oraz cierpliwości do tego dzieciaka. Ja nie zamierzam się dłużej bawić w bycie gryzakiem — stwierdziła na odchodne, wychodząc z dumnie uniesioną głową.
Za prędko tu nie wróci, tego była pewna.

<Turkuciu?>

05 grudnia 2022

Od Turkucia Cd Zajęczej Łapy (Zajęczej Troski)

 Ta kotka działała mu na nerwy! Obrażała Nastroszonego i do tego myślała, że jest jakaś mądra! Od razu jak weszła zaczęło śmierdzieć tą pewnością siebie… Kotki takie nie powinny być! Powinna być słaba i płakać! Jakaś odstająca od reszty… Ale zresztą, jego siostra też nie płakała… Coś tu było nie tak!
- Nie! Nie wykozysta! On mnie baldzo lubi i pokazuje jak pluć na gejów!
- Pluć na gejów? - prychnęła, przewracając oczami. - On sam jest gejem, tylko się do tego nie przyznaje.
Zawarczał. Głupia jędza, robiła z niego głuptasa! Nastroszony nie mógł być gejem, bo byłby wtedy obrzydliwy, idiotyczny i w ogóle… Inny. 
- Nie jest, ty sama jesteś gejem!
- Możliwe - odparła ze spokojem. - Ojej, twój idol nie mówi ci wszystkiego?
Czy ją to tak bawiło?! On był z każdą chwilą coraz bardziej zdenerwowany! 
- Ale on nie jest gejem, mówi mi wszystko! Powiedział mi nawet jak dominować nad kotkami!
- Tak? Co dokładnie? - spytała z zainteresowaniem. Nie powinien jej mówić, ale… Jeszcze posądzi go o kłamstwo! Wtedy byłby strasznie upokorzony.
- Trzeba bić! Tak, żeby płakały! Jak się będzie przeciwstawiać... A jeżeli jest grzeczna, to można być bardziej delikatny... Ale po co ci to mówię, głupia kotko!
- Jesteś kociakiem, a on ci mówi o takich rzeczach? - prychnęła. - Szkoda, że nie pochwalił się tym, że kotka wlała mu w pysk.
Otworzył szeroko oczy. Co ona gadała?! To było… Nierealne! Nastroszony nie był taki słaby! Gdyby jakaś kotka go uderzyła, to on by ją tak pobił, że padłaby z wycieńczenia! Albo… Może się mylił?
- Ja-jak to kotka go zlała?! 
- Normalnie - odparła spokojnie. - Podeszła i strzeliła mu z łapy w pysk. Będzie się tego wypierał, bo to dla niego wstyd - przyznała. Zdumiony nawet nie potrafił w to uwierzyć. Nie, ona na pewno sobie robiła z niego jaja! Była słabą płcią, więc byłoby to w jej stylu. Takie chowanie swoich braku na mózgu za jakimiś podłymi oszczerstwami!
- Nie! Ty na pewno kłamiesz, głąbie! Jesteś kotka i próbujesz mnie przekonać, że jesteś lepsza tylko a jesteś gorsza!
Już myślał, że przyzna się do porażki, ale nie! Była cholernie pewna siebie i go uderzyła! Jak ona mogła! Jeżeli będzie starszy, z pewnością jej się odpłaci za ten karygodny czyn!
- Nie muszę tego udowadniać. Tak już jest, to twój idol jest na tyle zdesperowany, że ciągle gada o swojej wyższości. A wiesz co to oznacza? - uśmiechnęła się. - Że to nieprawda. Bo jeśli ktoś wie, że jest lepszy, to nie musi tego nikomu udowadniać, bo prawda to prawda i jej nie zmienisz. A skoro jest na tyle zdesperowany, że ciągle o tym gada, to znaczy, że sam w siebie nie wierzy i próbuje sobie to udowodnić, choć w głębi duszy wie, że oszukuje sam siebie.
Zawarczał ze złością. Aż się w nim gotowało! Gadała same bezsensowne rzeczy, już miał dość! Rzuci się na nią i tak podrapie, że się nie pozna!
- Nie masz racji, próbujesz robić z siebie kogoś lepszego a tak nie jest! Oczerniasz go!
- Głuchy jesteś czy tępy? - burknęła. - Ja nie muszę nic próbować. Mówię po prostu fakty - stwierdziła.
- Nie stwieldzasz faktów! Jesteś głupią kotką i zachowujesz się jak idiotka!- pisnął bardzo już wkurzony na uczennicę. Jeżeli nie przestanie… To… To… Będzie bardzo zły!
- Tylko tyle masz do powiedzenia? Nie zauważyłeś, że się ciągle powtarzasz? - mruknęła. - Niechciany zrobił ci paćkę z mózgu. Oj biedaku, nie umiesz samodzielnie myśleć.
- Umiem myśleć samodzielnie! To ty gadasz ciągle gadkę, że kotki są mądle ale nie są! A ty w szczególności!
- Wiem, bo ja jestem ponadprzeciętnie inteligentna. Dobrze, że to zauważyłeś. Chociaż ślepy nie jesteś - mruknęła, klepiąc go w główkę.- Grzeczne dziecko.
Zasyczał na nią i użarł w łapę. Nie mógł na to dalej patrzeć! Traktowała go jak bachora którym był, ale irytowało go to niezmiernie! Nie miała racji! Nastroszony mówił prawdę, a ona próbowała go nabierać. 
- Nie jestem dzieckiem! A ty nie jesteś mądla! GRRR!


<Zając?>

02 listopada 2022

Od Zajęczej Łapy Do Turkucia

Pulchna nornica omal nie wypadła jej z pyska. Ciężko było jej ją dostarczyć do żłóbka, ale skoro Daliowy Pąk powołała na świat aż czwórkę potomków tej pokraki, zwanej ich liderem, to musiała się porządnie najeść, aby mieć czym karmić swe dzieciaki.
Zając zgrabnie wyminęła całą zgraję demonów, wręczając kuzynce posiłek. Potem próbowała się wycofać, ale ostatecznie omal nie zadeptała rudej kulki futra. Jego widok z lekka ją obrzydził, ewidentnie przypominał swojego ojca.
 — Uh... — wyrwało się z jej pyska. To był kocur, co w jakiś sposób budowało w niej jeszcze większą niechęć. Może nie darzyła ich jakąś ogromną nienawiścią, ale zdecydowanie wolała unikać ich towarzystwa. — Uważaj, gdzie stajesz — palnęła jedynie, nie chcąc przy karmicielce obrażać jej syna.
Przeliczyła się, oczekując ze strony młodszego pokory. Zamiast się wycofać pod ogon rodzicielki, warknął na kotkę, wysuwając ostrzegawczo pazury.
— Uważaj, do kogo tak mówisz matole! — pisnął, gryząc ją niespodziewanie w łapę.
— Matole? — syknęła, delikatnie trzepiąc kończyną w kierunku kupki mchu, by dzieciak zbyt mocno nie uderzył o ziemię. Chciała go zrzucić, ale piekielnie mocno się jej uczepił. Daliowy Pąk wręcz sama zerwała się i podeszła do niej, odciągając od niej kocie i odstawiając je delikatnie na ziemię.
Zając żałowała, że jednak nie przywalił łbem w jakąś skałę.
— Uspokój się, mały agresatorze  — poleciła, patrząc nieszczęśliwe na ślady po tych małych ząbkach. —  Ja cię skrzywdzić nie chcę — rzekła, czekając, aż szylkretka cofnie się. No tak, żadnego przepraszam dla niej.
Kocurek za to fuknął na matkę, pokazując jej język. Dla liliowej był to kolejny dowód na brak wychowania. Po co kotka decydowała się na dzieci, skoro sobie z nimi nie radzi?
— Tak, na pewno! Ty brzydki pomiocie! Grrr! — zaczął na nią intensywniej warczeć. W każdym swym ruchu i słowie przypominał jej tego głupca, Niechcianego.
— Na pewno nie to ma na myśli — zapewniła Dalia, wracając ostatecznie na swoje miejsce i skupiając się na reszcie dzieci. Najwyraźniej do tego konkretnego sama nie miała sił.
Zając uderzyła gniewnie ogonem o ziemię. Czemu ją zostawiła z tym szatanem? Nie będzie robiła za niańkę, przynajmniej nie jego. 
— Brzydki to jesteś ty — wyszeptała, wysuwając kły. — Fukaj, póki możesz. Jak zostaniesz uczniem, to za takie teksty ktoś ci wleje w pysk — burknęła. Co z tego, że mniejszy i słabszy? Zasługiwał za bycie smarkaczem.
— Nie, bo to ja będę innym dawał po moldzie, a w szczególności takim głupim idiotkom jak ty! Kotki powinny psede mną klękać! — pisnął, co totalnie wmurowało ją w ziemie. Dlaczego ten dzieciak mówił takie dziwactwa? Ona w jego wieku była znacznie bardziej kulturlana. 
— O czym ty gderasz? — prychnęła. — Swojej matce też tak mówisz?
— Nie, bo to mama. Mam do niej sacunek, bo się postalała i ma dzieci! Wsystkie kotki się tylko do tego nadają! Ty będzies jesce lezeć i kwiceć, błagając o litość! Tak mi Nastlosony powiedział... On jesce cię zdominuje!
Potwierdziło się jej przypuszczenie. Niebieski mieszał w tym łapom i teraz miala przed sobą jego mini kopię. 
— On? Mnie? — parsknęła śmiechem. — Jedyne, gdzie ma na to szanse, to we własnych snach.
— Nie! On jest mądly, nie to, co ty głupia idiotko! Nie mas ojca! — palnął głupio. — Nikt cię nie kocha!
— Mam za to przyjaciół. Czyli coś, czego ty nigdy nie będziesz miał, bo Niechciany jedyne co, to wykorzysta cię jako swojego sługusa, a nie będzie traktował cię z szacunkiem — odparła.

<Turkuć?>

[przyznano 5%]