Skrzywiła pysk w wyniku ogarniającego ją obrzydzenia. Rozejrzała się, czekając, aż zza pobliskiego krzewu nie wyskoczy Dalia i nie powie, że to wszystko to żart i nie wychowała wcale aż tak źle dzieciaka.
— Jak dorośniesz, to może zmądrzejesz przede wszystkim — charknęła. — Nie mów tak do kotek. Nie mów tak do nikogo. Zajmij się zabawą.
Uśmiechnął się uradowany. Zmrużyła oczy, na co ten wystawił jej język.
— Będę mówić! — parsknął i zaczął ją okrążać. — Pójdziesz z Nastroszonym w krzaki... Bo to rola kotek... Każda tak skończy... — mówił, chichocząc pod nosem.
Dawno nie usłyszała niczego bardziej gorszącego. I to jeszcze z pyska kogoś tak młodego. Głupie kocię miało pojęcie o rzeczach, o których usłyszeć powinno co najwyżej za kilkanaście księżyców.
— Prędzej Klan Nocy przestałby istnieć, nim pozwoliłabym mu kiedykolwiek się do siebie zbliżyć — warknęła, krzywiąc się z niesmakiem. — Nie wyrośniesz na nikogo mądrego, to ci gwarantuję.
Widziała, jak szczerzy te swoje małe zębiska. Już zbyt wiele razy dała mu się użreć, więc gdy tylko dostrzegła jego ruch, mocniejszym — ale nie zabójczo mocnym — uderzeniem, przewróciła go na bok. Niewielka pomarańczowa plama na ziemi wyglądała wręcz żałośnie, ale wyjątkowo nie czuła satysfakcji ze znęcenia się nad dzieckiem. Było jak irytujący komar, na którym niepotrzebnie skupiała swoją uwagę. Nie zamierzała zniżać się do poziomu Nastroszonego, by jej jedynym towarzystwem było nieporadne kocię. Skoro gnojka nie dało się naprostować, to nie będzie tracić na niego ani sił, ani czasu.
— Ty! — wykrztusił, patrząc na nią wrogo. — Powiem mamie! Utopią cię za to! — zagroził.
— Wymarzona śmierć dla Nocniaka, nie będę się sprzeciwiać — westchnęła. Dlaczego w ogóle zdecydowała się drążyć tę rozmowę? To wina Dalii, że nie pilnuje swoich pociech. Przez chwilę rozważała odstawienie go siłą do żłóbka, ale jeśli go tu zostawi, to może szczęście mu dopisze i zeżre go jakiś przerośnięty pstrąg.
Turkuć fuknął.
— To to zrób! Teraz! Utop się!
Westchnęła przeciągle.
— Innym razem, póki co mam ciekawsze zajęcia do zrobienia — odparła spokojnie. — Biegnij do mamusi, bo zejdzie na zawał, jak zauważy, że cię nie ma. Wtedy to jej trupa będziemy musieli wrzucać do rzeki.
<Turkuć?>