BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gąsiorek x Przebiśnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gąsiorek x Przebiśnieg. Pokaż wszystkie posty

09 sierpnia 2022

Od Gęsiej Łapy CD Przbiśniegowej Łapy

 Z radością otrzymywał gratulacje, nawet te płynące z ust fałszywych, zdradzieckich kotek, które latały koło śmierdzącej dupy Wielkiej Gwiazdy niczym natrętne muchy. Ucieszył się więc, kiedy dano mu spokój i mógł podreptać w stronę legowiska uczniów. Natychmiast wybrał sobie legowisko, które nie było aż zbyt daleko od innych, jednakże na tyle, że gdyby chciał się rozciągnąć to spokojnie miałby na to miejsce. Tuż obok było drugie, uwikłane w większości z mchu aniżeli z suchej trawy, legowisko, które miał zamiar pokazać jego bratu. Były blisko siebie, więc mogli czuć swoją obecność a jednak mieli prywatność w porównaniu do czasów ze żłobka, gdy dzielili wspólne leże.
— Przebiśniegu, tutaj! — miauknął donośnie, widząc sylwetkę brata pojawiającą się w mroku legowiska. — Zajęłam nam miejsca — dodał, pamiętając o swoich żeńskich zaimkach.
Gdy niebieski zajął miejsce tuż obok niego, oboje udali się na spoczynek.
* * *
Przebiśniegowa Łapa obraził się na niego wręcz śmiertelnie za to, co zrobił nie tak dawno z rozkazu lidera. Gąsior miał krew na łapach jednakże jakoś niespecjalnie mu to przeszkadzało. Czuł cholerną satysfakcję z władzy nad czyimś życiem. Nie śmiał też oponować względem rozkazów Mrocznej Gwiazdy, mimo iż szanował lidera nad życie, to jednak respektował go nie tylko przez uwielbienie ale też i strach.
W głowie miał rozmowę z liderem sprzed ostatnich kilkunastu dni, gdy przyszedł zamienić słówko czy dwa na temat starszego brata.
Nie chciał, by Przebiśniegowi stała się jakaś krzywda. Szczególnie z jego winy.
Nie zmieniało to faktu, że czuł gorycz w stosunku do brata, który potraktował go tak, jak najgorszego sortu mordercę a teraz jeszcze strzelił focha. Był zły, że Przebiśnieg nie rozumiał, wręcz miał ochotę go kopnąć w tą jego jaskrawą dupę przy pierwszej, lepszej okazji. 
Całe szczęście na brak towarzystwa nie mógł narzekać. Chłodna Łapa chętnie spędzał z nim czas i nawzajem; rudy uczeń szybko zyskał u Gęsi status przyjaciela. Uwadze kocura nie umknęły jednak drobne aspekty jak chęć wtulenia się w futro kolegi czy po prostu odpoczywanie obok siebie, stykając się grzbietami.
To wszystko powodowało u niego mrowienie w uszach oraz piekące poliki, jednak za każdym razem kocur ignorował to nieznane, nowe uczucie.
— Co, nie jesteś już na mnie zły? — miauknął lakonicznie, spoglądając z dołu na sylwetkę brata. Cóż, urosło mu się, nabrał też mięśni. Najwidoczniej treningi z Jadem czy jak tam ten baran się zwał, przynosiły pożądane efekty. — Nie trzeba mi kazania — bąknął pod nosem, układając łeb na swoich łapach i odwracając wzrok.

< Przebi? Drama między braćmi :< >

[przyznano 5%]

02 sierpnia 2022

Od Przebiśniegowej Łapy CD. Gęsiej Łapy

Oczekiwał na ten dzień naprawdę zestresowany. Spoglądał po wszystkich kotach nerwowo, chcąc pokazać po sobie, jak świetnie potrafi funkcjonować w klanie. Patrzcie na niego ani jednej pomyłki, wpadki, nie przewrócił się dzisiaj!
Cholernie długo bał się, że zostanie wywalony przez tę nową liderkę od siedmiu boleści na zbity pysk. Był połowicznie ślepy, na nic by się im nie przydał. Przy czym dopiero od pewnego momentu ogarnął, że jego matka przecież nadal jest wojowniczką w gorszym stanie. Chociaż ona jest kotką, a przy tych chorych rządach jest zdecydowanie na straconej pozycji.
Aktualnie próbował nie wyglądać jak trzęsąca się osika, ale czuł się źle w towarzystwie tylu kotów dookoła. Jego zmysły nie działały tak, jak powinny, wręcz czuł się wszystkim przytłoczony.
— Gąsiorku, Przebiśniegu, wystąpcie! — wręcz spiął się, po chwili idąc dumnie na tyle, na ile jego wzrok pozwalał mu widzieć. O dziwo, pomimo stresu nie zamazywał mu się obraz przed oczami.
Dopiero gdy znalazł się obok Gąsiorka, odetchnął z ulgą, wypinając dumnie pierś. Nie miał zamiaru wyglądać na takiego, na jakiego można spoglądać z góry. Do tego miał brata obok siebie, więc czuł się pewny siebie.
Wielka Gwiazda zaczęła mianowanie od liliowego, więc kocur tylko przysłuchiwał się jednym uchem. Gdy tylko usłyszał imię wojownika, który miałby go szkolić, spuścił nieco uszy, wyczuwając natychmiastową złość teraz już Gęsiej Łapy. Spojrzał na brata, chcąc spróbować go jakoś chociaż uspokoić.
Ten jednak miał inny szaleńczy pomysł w głowie. Na który Przebiśnieg wbił w niego zszokowane spojrzenie zamglonych oczu. Wręcz otworzył nieco pyszczek, słysząc słowa wypływające z pyska liliowego.
Zaraz, c- że kotką? Miał jednak dziwne wrażenie, że coś było nie tak. Przecież Gęsia Łapa nigdy w życiu sam z siebie by tak nie wyskoczył z krzaków. Co chciał tym osiągnąć?
Gdy Wielka ponownie się odzywała, oczy niebieskiego tylko kierowały się od niej, do brata i z powrotem. Dopiero na sam koniec, gdy wyczuł, jak Gąsiorka opuszcza spięcie, zamknął pysk.
— Gąsior, co ty- — wydał z siebie ledwo co głos, bardziej ciche stęknięcie, czując, jak ogon nerwowo szasta mu po ziemi. Ten tylko nabrał powietrza i wypuścił je ciężko, odwracając łeb w jego stronę.
— Sh... nie sprzedaj mnie braciak — szepnął do ucha Przebiśniega — Też udaj babę, wyjdzie nam to na dobre, zaufaj mi.
Niebieski point aż stracił na chwile dech. Ma udawać,,, ale że tak na już?! Przez chwilę tysiąc myśli przelatywało przez głowę kocura, aż odchylił się delikatnie. Jego oczy wędrowały po ziemi, nie podnosząc się przez chwilę. Czuł również wzrok liderki na sobie, sprawiając, że futro na grzbiecie zjeżyło mu się delikatnie.
Dlatego podniósł wzrok, przełykając niepewnie gule w gardle. Na co ona czekała? Na to, aż też zmieni płeć? Wbijała w niego swoje ślepia, jakby była jakaś najwyższa persona. Przyprawiało go to częściowo o dreszcze jakby z obrzydzenia. Dobre sobie, za żadne skarby.
— Przebiśniegu? Czy ty również doszedłeś do odpowiednich wniosków? — zapytała liderka, sprawiając, że kocurowi aż niedobrze się zrobiło.
Co, na nim też chciałaby coś wymusić? Nie miał zamiaru wydać Gęsiej Łapy, jednak sam zmieniać swojego jestestwa też nie zamierzał. Możliwe, że brat zrobił to tylko dlatego, by dostać innego mentora. Nie miał mu tego za złe, znał go, też wolałby wtedy zmienić mentora na kogoś mocniejszego w charakterze. Miał pewne cholerne obawy, że jeśli by jednak zaczął udawać, mógłby trafić na mentora, którego nie chciał. Na ten przykład taką budzącą od dłuższego czasu grozę Szalejowy Jad, lub – co gorsza – jego własną matkę.
Wziął więc głęboki oddech, patrząc się bez uciekania wzrokiem w ślepia liderki.
— Z całym szacunkiem Wielka Gwiazdo, ale tylko moja- siostra nie czuła się dobrze w dawnej skórze — odparł pewnie, na chwilę wahając się w swoich słowach. Na tyle jednak niezauważenie, że ta wariatka nie uzna to za żadne kłamstwo — Zostaje przy swoim.
Gęsia Łapa spojrzał na niego z podziękowaniem, jednak kocur widział powoli znikającą z jego oczu panikę.
Liderka tylko zmierzyła go oceniającym wzrokiem, unosząc wyżej brodę.
— Wielka szkoda, że nie potrafisz zauważyć swojego przeznaczenia — odparła sucho, marszcząc nos w niezadowoleniu — Przebiśniegu, od dzisiaj zostajesz Przebiśniegową Łapą, a twoim mentorem zostaje Jadowite Serce.
Niebieski odetchnął, spoglądając na rudego kocura z boku. Uniósł jedną brew, lekko spuszczając łeb w lekkim uśmiechu. Nie będzie źle, Jadowite Serce nie był w żadnym stopniu za tymi wariatkami, więc chociaż jakiś to plus.
— Motyli Trzepocie, mam nadzieję, że wyszkolisz naszą siostrę na wspaniałą wojowniczkę, która będzie kolejną błyszczącą gwiazdą w naszym klanie — odparła Wielka Gwiazda ciepłym głosem, na co zarówno Gęsia Łapa, jak i ta kradziejka rodzeństwa zetknęły się nosami.
Widać było, że liliowy był z tego powodu o wiele bardziej zadowolony. Pytanie tylko, jak Motyli Trzepot będzie chciała opuścić żłobek, by robić z nim szkolenie? W życiu nie opuści tych swoich latorośli.
— Jadowite Serce — tutaj głos liderki zmienił się już na suchy i niezbyt poważny, gdzie machnęła tylko łapą — liczę na to, że wyszkolisz swojego ucznia na tyle, by nie sprawił nam żadnego kłopotu w przyszłości.
Na te słowa Przebiśniegowa Łapa tylko stulił uszy razem z rudym, gdy podchodzili do siebie, by zetknąć się nosami. Spojrzeli na siebie w porozumieniu, zanim cały klan zaczął wykrzykiwać nowe imiona uczniów. Niebieski aż się z lekka skulił, zakrywając uszy łapami i przymykając oczy. Zdecydowanie bolało nieco bardziej, niż powinno, chociaż jego imię było skandowane o wiele ciszej niż Gąsiorka.
Po tym wszystkim Przebiśnieg podszedł do swojego nowego mentora, stając tuż przy nim. Rudy siedział przy wyjściu z legowiska wojowników, patrząc na niego od momentu, w którym odszedł od tłumu.
— Już wszyscy pogratulowali? Świetnie, dłużej się nie dało? — zapytał od razu, w którym Przebiśniegowa Łapa znalazł się w zasięgu jego głosu. Aż nieco się speszył, słysząc tą docinkę.
— Tak jakby było ich strasznie dużo — odburknął zirytowany, na co Jad uśmiechnął się lekko kącikiem pyska.
— Oh, masz szczęście, że nie jesteś kotką, bo wylazłbyś stamtąd dopiero na wieczór — dokończył rudy, po czym przeciągnął się — Jutro o świcie, idziesz ze mną ogarnąć tereny. Pasuje?
Niebieski point wziął głęboki oddech, wypuszczając go z cichym parsknięciem. Sprawdzał go? Nie zdziwiłby się, w końcu wyglądał na takiego, który czerpie z tego satysfakcję.
— Jasne jak słońce — odparł z lekka zmęczony, gdy cały stres zniknął niczym kamfora.
Rudy wojownik kiwnął głową, znikając za chwilę w legowisku. Przebiśnieg za to zaczął szukać wzrokiem Gęsiej Łapy, chociaż powoli obraz zaczynał mu się jak na złość zamazywać. Westchnął cicho, kierując się z powrotem do tej grupki pełnej jazgoczących kotek. Pewnie gdzieś go tam znajdzie.

<Gęsia Łapo?>

[przyznano 5%]

19 lipca 2022

Od Gąsiorka (Gęsiej Łapy) CD Przebiśniegu (Przebiśniegowej Łapy)

Obserwował uważnie Szczurzą Łapę, który fukał pod nosem, wyklinając jednego z wojowników, który zlecił mu jakieś zadanie. Gąsiorek poruszył końcówką ogona, wyczekując odpowiedniego momentu, gdy mogliby zaatakować swoją ofiarę.
— Ugh, ohyda, jak to śmierdzi — odparł cicho niebieski, wręcz cienkim głosem, zasłaniając sobie nos łapami.
Przebiśnieg przymykał oczy przez kilka uderzeń serca, by nagle otworzyć je szeroko. Spojrzał na brata, który zrobił dokładnie to samo w jego stronę, przy czym oboje uśmiechnęli się łobuzersko.
— Czy myślisz teraz o tym, o czym sam myślę?
Oboje machnęli ogonem, natychmiast rzucając się wprost pod łapy kocura, który przestraszony, wyrzucił w powietrze śmierdzące zawiniątko, wylewając na siebie całą tą cuchnącą maź. Rozbawieni Gąsior i Przebiśnieg spierdzielili z miejsca z brodni, jakimś cholernym cudem unikając zderzenia z wymiarem sprawiedliwości w postaci lidera.
* * *
 Uderzył ogonem o ziemię, obserwując całe te zebranie klanu z ubocza tak, jak podpatrzył to u Mrocznego Omenu. kocur był dla niego prawdziwym wzorem i praktycznie dzięki niemu, nie zszedł jeszcze na psy. Miał nadzieję, że Przebiśnieg przypadnie do gusty kocurowi, który z pewnością otworzy mu szerzej ślepia na cały ten świat i kłamstwa, których od maleńkości karmiła ich matka wraz z innymi kotkami.
Prychnął, widząc Wielką Gwiazdę. Mimo młodego wieku ziarenko nienawiści kiełkowało w nim już całkiem dobrze. Życzył kotce śmierci, ba, jeśli jeszcze bardziej zalezie mu za skórę, a to raczej oczywiste przez negatywny wpływ Mrocznego Omenu na jego młody umysł, to spróbuje lampucerę zwyczajnie zajebać. Wszak wojownik był dla niego niczym mędrzec, prawdziwy nieomylny bóg, stąpający pomiędzy plugawymi głupcami.
Wizja pobrudzenia sobie łap jej krwią nie wydawała się aż taka straszna, jak mógł się spodziewać. 
— Gąsiorku, Przebiśniegu, wystąpcie! — podniósł się ociężale, z gracją wychodząc na środek. Otoczony nawiedzonymi kotkami miał ochotę się zrzygać, szczególnie, gdy patrzył wprost na mordę ich fałszywej liderki.
Zmarszczył nos. Jedynie obecność brata koiła jego nerwy. Poruszył końcówką ogona zaniepokojony.
— Gąsiorku, od dzisiaj zostajesz Gęsią Łapą, uczyć cię będzie Mysikróliczy Ślad — liderka spoglądała na niego surowo, spod na wpół przymkniętych powiek. Liliowe futro pointa stanęło dęba. Ta... pizda miała go uczyć? Frajer, ciepła cipa i niedojeb głoszący miłość do świata? Coś dźgnęło go w klatkę piersiową; rozglądając się dookoła wyłapał lodowe spojrzenie Mrocznego Omenu. Kurwa cudownie, jeszcze jego idol pomyśli, że on też zostanie jakąś pipą, co życie wydupczy tak samo, jak Mysikrólik.
— Wielka Gwiazdo chciałam coś ogłosić — palnął, nim zdołał przeanalizować swój pomysł w głowie. Wielka otworzyła szerzej ślepia ze zdumieniem — Nie jestem kocurem. Chciałam... j-ja... — zająknął się, dziwnie było przenieść się na nowe zaimki z marszu. —  Ja nie miałam wcześniej okazji, aby powiedzieć o tym głośno. Uważam jednak, że teraz to odpowiedni moment.
Spuścił łeb, łypiąc jednak spode łba na przywódczynię.
Szeroki uśmiech pojawił się na mordzie Wielkiej Gwiazdy.
— Zatem od dzisiaj uczyć cię będzie Motyli Trzepot, Gęsia Łapo — arlekinka pogładziła swoje futro na klatce piersiowej — Miło wiedzieć, że w klanie wilka mamy kolejną siostrę, przyjaciółkę i najważniejsze, kotkę.
Gąsior skinął łbem, oddychając z ulgą. Udało się, ta debilka złapała kit, który wcisnął jej na poczekaniu. Niech no Mroczny Omen się dowie, pewnie będzie zadowolony, że ma łeb na karku! Najpierw zdobędzie jej zaufanie a potem wrzuci jakieś trujące gówno do jej żarcia, żeby zdechła.
— Gąsior co ty- — stęknął Przebiśnieg, ruszając poddenerwowany ogonem.
— Sh... nie sprzedaj mnie braciak. Też udaj babę, wyjdzie nam to na dobre, zaufaj mi — szepnął wprost do jego ucha tak, by nie wyglądało to zbyt podejrzanie.
 
< Przebiśnieg? >

[przyznano 5%]

29 czerwca 2022

Od Przebiśniega CD. Gąsiora

Obudził się chwile po bracie, otwierając zaspane oczy i ziewając cicho. Przymknął je na chwilę, mając wrażenie, jakby zaraz miały mu wypaść. Przetarł je łapkami, mrucząc cicho pod nosem. Paskudne poranki, nigdy nie były dla niego dobre. Musiał czekać kilkanaście uderzeń serca, by jego wzrok wreszcie przyzwyczaił się do otoczenia. Ciągle te same, rozmazane kształty w tle, które doprowadzały go często do bólu głowy. Jak na złość musiał dostać po matce tą jedna z najbardziej denerwujących rzeczy. Pewnie będzie się to za nim ciągnąc do końca tego paskudnego życia w tym zatęchłym lesie. Już na samym starcie musi mieć pod górkę!
Dopiero gdy skończył swoje ranne, monotonne tyrady we własnej głowie, jego uszy zeskanowały żłobek w poszukiwaniu dźwięków. Podniósł czujnie głowę, nie słysząc chrapania Cisowej Kołysanki. Nie zauważał też nigdzie jasnoniebieskiego futra, pomimo rozglądania się dookoła. Jego zaspany móżdżek zaczynał przyjmować do wiadomości jedno-
Matki nie ma w żłobku.
Wstał prędko, lekko się chwiejąc. Powinien się najpierw porządnie obudzić i rozruszać, ale nie było czasu do stracenia! Musi to przekazać bratu, póki reszta hałastry jeszcze spała. Rozejrzał się dookoła słabym wzrokiem, po czym dostrzegł swojego brata niedaleko wyjścia. Jak? Jasne futerko kocura sporo ułatwiało.
— Ej Gąsior — odparł cichym, zaspanym głosem, powoli człapiąc w jego stronę.
Gdy usłyszał niewyraźną odpowiedź kocurka, podszedł do niego prędko i uwalił na nim, chcąc zwrócić swoją uwagę na jeden ważny fakt.
— Mama wyszła.
Te dwa słowa sprawiły, że uderzenie serca potem oboje byli gotowi do opuszczenia żłobka bez niepotrzebnego balastu. Przebiśnieg czekał tylko na słowa brata, po czym aż stracił nagłą werwę, słysząc jego pytanie. Chyba pytanie, bo tylko po tonie mógł rozpoznać, co to było. Miał dobry słuch, zwłaszcza mocno to odczuł, gdy się urodził i usłyszał te wszystkie głośne dźwięki dookoła. Problem był z tym że nie potrafi zrozumieć kogoś, kto gada z patykiem w pysku. Pyszczek niebieskiego zamknął się, przy czym patrzył się na Gąsiora znacząco. Z czego liliowy nie zrobił sobie kompletnie nic, zaciskając ząbki mocniej na kawałku drewna.
Z czego praktycznie biały kocurek, aż wzdrygnął się, słysząc ten nieprzyjemny dźwięk.
— Jesteś pewien, że chcesz z nim- — zaczął Przebiśnieg niepewnie, nie chcąc urazić Gąsiora.
W końcu był jego bratem, jednym z kotów, którym mógł powiedzieć wszystko. Przy czym widząc wzrok brata, mimowolnie przestał mówić dalej.
„Oczywiście, że tak” westchnął, mówiąc do siebie w myślach. Dlatego spuścił uszy i zmarszczył brewki, próbując domyślić się, co chciał mu przekazać. Znając Gąsiora, chciał na pewno kogoś znaleźć i pomęczyć. Tamtych dzieciaków nie było już z nimi w żłobku, ale pamiętał takiego jednego denerwującego.
— Co powiesz na Szczurzą Łapę? — zapytał kocurek, uśmiechając się cwaniacko.
Gąsiorowi zaświeciły się oczy, a jego uśmieszek również się poszerzył. Oboje ruszyli równo ze żłobka, wręcz wybiegając z niego. Cis i tak by ich nie zauważyła, nawet gdyby przebiegli jej pomiędzy łapami.
Przebiśnieg jednak nieco niepewny swojego chodu położył lekko ogon na grzbiecie brata, chcąc poczuć się bezpieczniej. Szczerze, tylko po to, by czasem nie wejść na jakiś kamień albo drzewo, skoro Gąsior prowadził. Przeklęte geny matki, dlaczego jemu musiały się trafić!
— W dół — syknał liliowy niezrozumiale, na co niebieski wydał ciche „huh”, tylko po to, żeby zostać sprowadzony do parteru, gdy łapka Gąsiora skierowała jego głowę do ziemi. Dopiero wtedy zauważył, że stali obok sterty kamieni. Dotarł do niego bardzo ładny zapach, przy czym aż ślinka mu lekko pociekła. Byli przy stosie ze zwierzyną?
— Pff, kara — Przebiśnieg strzepnął uchem, słysząc nagle głos, którego właściciela aktualnie szukali — Sam niech polezie wyciągnąć temu staruchowi kleszcze,,,
Kocurek wyjrzał razem z bratem zza kamienia, mrużąc oczy. Widział Szczurzą Łapę, widział naprawdę dobrze! Na tyle, by móc zauważyć, że niesie coś w zębach nad wyraz ostrożnie. Przy czym, gdy zapach dotarł do jego nosa, skrzywił się niezmiernie.
— Ugh, ohyda, jak to śmierdzi — odparł cicho wręcz cienkim głosem, zasłaniając sobie nos łapami.
Przymykał oczy przez kilka uderzeń serca, by nagle otworzyć je szeroko. Spojrzał na brata, który zrobił dokładnie to samo w jego stronę, przy czym oboje uśmiechnęli się łobuzersko.
— Czy myślisz teraz o tym, o czym sam myślę?
<Gąsior?>

15 czerwca 2022

Od Gąsiorka DO Przebiśniegu

Pierwsze promienie słońca podrażniły pysk kocura, który obudził się z niezadowolonym pomrukiem, ściskając w łapach jeszcze mocniej Pszczółka, który, gdyby był żyjącą istotą, z pewnością zawyłby, próbując wyrwać się z uścisku. Nic takiego nie miało miejsca, nie było żadnego krzyku, kwilenia i cholera wie czego. Ot, po prostu mały gówniak ściskający kija, jakby od tego zależało jego calutkie życie.
Do tego obserwował wszystko jakby każdy z wilczaków zawinął mu sprzed nosa żarcie.
Nieopodal drzemał Przebiśnieg. Niebieskawy brat Gąsiorka, który przypominał bardziej płatek śniegu przez swoje niemalże, że białe futerko.
— Ej, Gąsior.
— Czego chcesz Przebiśnieg? — mruknął niewyraźnie, nawet nie zamierzając przerwać swojego wpatrywania się w klanowiczów. Brat malucha przycupnął tuż obok, wzdychając ciężko i praktycznie uwalając się na jego boku.
Przebiśnieg nachylił głowę tuż przy jego uchu, otwierając delikatnie pyszczek.
— Mama wyszła.
Wąsy młodszego zadrżały z ekscytacji. Odwrócił się zaraz, szukając turkusowymi ślepiami Sennego Pyska. Na szczęście - kocica chrapała w najlepsze, śpiąc jak zabita. Tylna łapa kotki drżała raz po raz, gdy ta przez sen drapała się po wielkim, spasionym brzuchu.
Gąsior uśmiechnął się rześko pod wąsem, mrucząc z radości, biorąc w pyszczek Pszczółka, poruszył niespokojnie łapami.
— Komu robimy psikusa? — zagadnął, będąc ledwie zrozumianym przez brata. Nie miał jednak zamiaru puszczać Pszczółka. Wręcz przeciwnie. Zacisnął szczęki jeszcze mocniej, wyczekując odpowiedzi.

< Przebiśnieg? >