Obserwował uważnie Szczurzą Łapę, który fukał pod nosem, wyklinając jednego z wojowników, który zlecił mu jakieś zadanie. Gąsiorek poruszył końcówką ogona, wyczekując odpowiedniego momentu, gdy mogliby zaatakować swoją ofiarę.
— Ugh, ohyda, jak to śmierdzi — odparł cicho niebieski, wręcz cienkim głosem, zasłaniając sobie nos łapami.
Przebiśnieg przymykał oczy przez kilka uderzeń serca, by nagle otworzyć je szeroko. Spojrzał na brata, który zrobił dokładnie to samo w jego stronę, przy czym oboje uśmiechnęli się łobuzersko.
— Czy myślisz teraz o tym, o czym sam myślę?
Przebiśnieg przymykał oczy przez kilka uderzeń serca, by nagle otworzyć je szeroko. Spojrzał na brata, który zrobił dokładnie to samo w jego stronę, przy czym oboje uśmiechnęli się łobuzersko.
— Czy myślisz teraz o tym, o czym sam myślę?
Oboje machnęli ogonem, natychmiast rzucając się wprost pod łapy kocura, który przestraszony, wyrzucił w powietrze śmierdzące zawiniątko, wylewając na siebie całą tą cuchnącą maź. Rozbawieni Gąsior i Przebiśnieg spierdzielili z miejsca z brodni, jakimś cholernym cudem unikając zderzenia z wymiarem sprawiedliwości w postaci lidera.
* * *
Uderzył ogonem o ziemię, obserwując całe te zebranie klanu z ubocza tak, jak podpatrzył to u Mrocznego Omenu. kocur był dla niego prawdziwym wzorem i praktycznie dzięki niemu, nie zszedł jeszcze na psy. Miał nadzieję, że Przebiśnieg przypadnie do gusty kocurowi, który z pewnością otworzy mu szerzej ślepia na cały ten świat i kłamstwa, których od maleńkości karmiła ich matka wraz z innymi kotkami.
Prychnął, widząc Wielką Gwiazdę. Mimo młodego wieku ziarenko nienawiści kiełkowało w nim już całkiem dobrze. Życzył kotce śmierci, ba, jeśli jeszcze bardziej zalezie mu za skórę, a to raczej oczywiste przez negatywny wpływ Mrocznego Omenu na jego młody umysł, to spróbuje lampucerę zwyczajnie zajebać. Wszak wojownik był dla niego niczym mędrzec, prawdziwy nieomylny bóg, stąpający pomiędzy plugawymi głupcami.
Wizja pobrudzenia sobie łap jej krwią nie wydawała się aż taka straszna, jak mógł się spodziewać.
— Gąsiorku, Przebiśniegu, wystąpcie! — podniósł się ociężale, z gracją wychodząc na środek. Otoczony nawiedzonymi kotkami miał ochotę się zrzygać, szczególnie, gdy patrzył wprost na mordę ich fałszywej liderki.
Zmarszczył nos. Jedynie obecność brata koiła jego nerwy. Poruszył końcówką ogona zaniepokojony.
— Gąsiorku, od dzisiaj zostajesz Gęsią Łapą, uczyć cię będzie Mysikróliczy Ślad — liderka spoglądała na niego surowo, spod na wpół przymkniętych powiek. Liliowe futro pointa stanęło dęba. Ta... pizda miała go uczyć? Frajer, ciepła cipa i niedojeb głoszący miłość do świata? Coś dźgnęło go w klatkę piersiową; rozglądając się dookoła wyłapał lodowe spojrzenie Mrocznego Omenu. Kurwa cudownie, jeszcze jego idol pomyśli, że on też zostanie jakąś pipą, co życie wydupczy tak samo, jak Mysikrólik.
— Wielka Gwiazdo chciałam coś ogłosić — palnął, nim zdołał przeanalizować swój pomysł w głowie. Wielka otworzyła szerzej ślepia ze zdumieniem — Nie jestem kocurem. Chciałam... j-ja... — zająknął się, dziwnie było przenieść się na nowe zaimki z marszu. — Ja nie miałam wcześniej okazji, aby powiedzieć o tym głośno. Uważam jednak, że teraz to odpowiedni moment.
Spuścił łeb, łypiąc jednak spode łba na przywódczynię.
Szeroki uśmiech pojawił się na mordzie Wielkiej Gwiazdy.
— Zatem od dzisiaj uczyć cię będzie Motyli Trzepot, Gęsia Łapo — arlekinka pogładziła swoje futro na klatce piersiowej — Miło wiedzieć, że w klanie wilka mamy kolejną siostrę, przyjaciółkę i najważniejsze, kotkę.
Gąsior skinął łbem, oddychając z ulgą. Udało się, ta debilka złapała kit, który wcisnął jej na poczekaniu. Niech no Mroczny Omen się dowie, pewnie będzie zadowolony, że ma łeb na karku! Najpierw zdobędzie jej zaufanie a potem wrzuci jakieś trujące gówno do jej żarcia, żeby zdechła.
— Gąsior co ty- — stęknął Przebiśnieg, ruszając poddenerwowany ogonem.
— Sh... nie sprzedaj mnie braciak. Też udaj babę, wyjdzie nam to na dobre, zaufaj mi — szepnął wprost do jego ucha tak, by nie wyglądało to zbyt podejrzanie.
< Przebiśnieg? >
[przyznano 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz