BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Miot w Klanie Nocy!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 26 lipca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechowy Zmierzch x Niezapominajkowy Sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechowy Zmierzch x Niezapominajkowy Sen. Pokaż wszystkie posty

09 stycznia 2022

Od Niezapominajkowego Snu CD. Orzechowego Zmierzchu

Kocur podszedł do siostry, lustrując Wronią Strawę. Więźniarka była ciężarem dla klanu. Musieli ciągle zapewniać jej wyżywienie oraz pomoc medyczną, przez którą trzeba było przyprowadzać kotkę do klanu. Nikt nie cieszył się nigdy z jej odwiedzin. Podobnie jak teraz. Para żółtych ślipi podobnych tak bardzo do Borsuczej Gwiazdy mierzyła go ostrym spojrzeniem.
— Rodzinka morderców. A to ja tkwię zamknięta w dziurze, wronie strawy. — syknęła ostro, jeżąc sierść na grzbiecie.
Grzmiące Niebo popchnął kotkę w stronę legowiska medyków. Zdecydowanie i dymny wojownik miał jej już dość. Niezapominajek westchnął. Nie miał pojęcia co uczynić z kotką, jak i jej towarzyszem. Nie mogli ich przyjąć z powrotem do klanu - byli zbyt niebezpieczni. Wygnanie też nie było dobrym pomysłem. A do morderstwa nikt nie chciał się zniżać. Zmarszczył brwi. Nie miał pojęcia co zrobić.
Dosiadł się do siostry. Szylkretka wyglądała na zmartwioną. Nie dziwił się. Nikt nie czuł się ostatnio dobrze. Na pewno wciąż nosiła w sercu ból po stracie kocięcia.
— Nie przejmuj się nią.
Orzechowy Zmierzch trzepnęła ogonem.
— Nie przejmuję się. Kto dba o zdanie tej lisiej wywłoki. — burknęła, lecz widział, że w głębi zabolały ją słowa kotki. — Chciałabym, żeby było jak kiedyś. Przed tym wszystkim. — wyznała cicho.
Niezapominajek dobrze ją rozumiał. Przejechał ogonem po boku kotki.
— Wszystko się jakoś ułoży. Musi.
Szylkretka zmarszczyła brwi.
— Łatwo mówić.

* * *

Trącił lekko siostrę. 
— Zanikająca Łapa dziś ma ceremonię imienia. — miauknął, licząc, że to podniesie kotkę na duchu. 
Orzech uśmiechnęła się lekko.
— Zasłużyła. Ciężko na to pracowała. Sam wiesz co przeszła. — stwierdziła szylkretka, otulając się ogonem. — Cieszę się, że trafiła na wyrozumiałego mentora. 
Zastępca westchnął. Siostrzenica była naprawdę trudnym przypadkiem. Czasem porzucał myśl, że kotka naprawdę skończy szkolenie. Lecz na szczęście Klan Gwiazd był z nimi. Chociaż w tym przypadku. 
Zerknął na siostrę niepewnie. Martwił się o nią. Chciał jakoś wesprzeć kotkę, lecz nie wiedział jak. Długo rozmyślał, lecz nic dobrego nie mogło wpaść mu do łba. 
— Coś się stało, Niezapominajku? — padło pytanie z jej pyska. 
Pokręcił łbem. Nie powinna się nim przejmować. Nie ona nim. 
— Myślałem, że może... — urwał. — Może powinniśmy razem uczcić mianowanie Zanikającej Łapy. Tak rodzinnie. Ostatnio wszyscy się od siebie oddaliliśmy. — miauknął pierwsze co przyszło mu do łba. 
Spojrzał niepewnie na kotkę. 

<Orzech?>

12 listopada 2021

Od Orzechowego Zmierzchu CD. Niezapominajkowego Snu

 - On był za mały! Nie został nawet wojownikiem! - wyjęczała przez łzy, wtulona w futro brata.
 Zamknęła oczy. Nie wiedziała co robić - jakaś jej część mówiła, że ma zostać i nacieszyć się jego widokiem nim zostanie pochowany, a druga wręcz przeciwnie, chciała uciekać i zapomnieć o istnieniu kogoś takiego jak Rzeczna Łapa; z chęcią zrobiła by te obie rzeczy.
Ale, gdyby to było takie proste...
 Poczuła dotyk na swoim lewym boku, była to Zanikająca Łapa. 
- M-m-amo? - zaczęła niepewnie uczennica - O-on nie w-w-róc-ci, tak?! P-p-posz-ee-dł tam, g-gdzi-ee dzi-a-adek? - pisnęła, zanosząc się szlochem. 
 Orzechowy Zmierzch z powątpiewaniem spojrzała na Niezapominajka.
- Wróci... Kiedyś na pewno go spotkasz. - miauknęła cicho, ocierając swoje łzy ogonem - Jest teraz szczęśliwy tam w górze, wraz z dziadkiem i waszą babcią.
 Uczennica tylko nieśmiało pochyliła głowę, spiętym krokiem odchodząc w stronę Rudzikowego Śpiewu.

*skip time*

 Wyszła z legowiska wojowników, obudzona gwarem o poranku. Polizała na pożegnanie Jabłkową Bryzę, po czym podążyła w kierunku stosu ze zwierzyną.
Sięgnęła po chudą srokę.
- Hej! - rozległ się pogardliwy okrzyk - To nie dla ciebie!
 Szylkretowa odwróciła głowę, by ujrzeć wychylającą się z legowiska starszyzny Wronią Strawę.
- Nie będziesz mi rozkazywać, wywłoko! - prychnęła, marszcząc brwi.
 Czarno-biała zmrużyła oczy.
- Oh, nasza morderczyni się odezwała! Niech no zgadnę, zaraz twój kochaś przyjdzie, aby wybawić cię z opresji? A jednak nie, wyszedł na patrol. - zachichotała, szczerząc się głupio.
- Zamknij się Wrona - odcięła się Orzechowy Zmierzch.
 Po czym ponownie wzięła w zęby srokę, lecz przystanęła pod wzrokiem Niezapominajkowego Snu.
- Ha! A nie mówiłam?! - wrzasnęła więźniarka.
- Stul pysk powiedziałam!
 I usiadła ze swoim posiłkiem z dala od Wroniej Strawy.

<Niezapominajkowy Śnie?>

29 października 2021

Od Niezapominajkowego Snu CD. Orzechowego Zmierzchu

Uśmiechnął się lekko do siostry. 
— Dziękuję. I tak, świetnie pływa. — spojrzał dumnie na siostrzeńca. — I zaraz będzie lepszy ode mnie. 
Rudzik położył uszy. 
— P-przesadzasz, wujku. — odparł cicho uczeń. 
Zastępca spojrzał na rudego. 
— Uwierz mi, w twoim wieku pływałem jak kulawa kaczka. 
Orzech zaśmiała się cicho.
— To prawda. Tyłek unosił się na wodzie, a łbem szurał po piachu. — dodała.
— Teraz to ty przesadzasz. — mruknął Niezapominajek, udając obrażenie. — Pamiętaj, Rudziku, jeśli będziesz mieć z czymkolwiek problem możesz śmiało do mnie podbijać. Albo do mamy. Pewnie jest silniejsza ode mnie. 
Szylkretka zmrużyła ślipia. 
— Nigdy nie mieliśmy okazji sprawdzić. — wyznała. — W przeciwieństwie do Kurkowej Pieśni za bardzo nie mieliśmy konfliktów. 
Niezapominajek położył uszy, słysząc imię brata. Byli rodziną, a czuł się jakby kompletnie go nie znał. Po śmierci Żabiego Plusku kocur jeszcze bardziej zamknął się w sobie, nie dopuszczając do siebie nikogo. Nieważne jak bardzo van próbował do niego dotrzeć ten spoglądał jedynie na swoje łapy smutno. W końcu odpuścił. Nie umiał mu pomóc. Kurka ewidentnie tolerował jedynie towarzystwo Jabłkowej Bryzy. Zastępca westchnął cicho. 
— A jak Rzecznej Łapie idzie z nauką? Trochę głupio mi do nich podejść, ale jakby mieli problemy możesz im miauknąć, że zawsze mogą na mnie polegać. 
Orzechowy Zmierzch uśmiechnęła się słabo. 
— Dzięki, przekażę. 

* * * 
*kij dawno temu*

Nikt się tego nie spodziewał. Patrzył na powyginane ciało Rzecznej Łapy. Zimne i pełne cierpienia. Łzy napłynęły mu do ślip. Nikt nie wiedział, jak doszło do zatrucia. Nikt nie wiedział, czyja to była wina, lecz każdy po trochu ją odczuwał. Niezapominajek siedział obok płaczącej Orzechowego Zmierzcha. Nie wiedział co powiedzieć. Nie znał bólu straty kocięcia. Nie potrafił sobie wyobrazić bólu jaki teraz odczuwała siostra.

<Orzech?> 


30 sierpnia 2021

Od Orzecha (Orzechowego Zmierzchu) CD. Niezapominajkowego Snu

 *Kiedy to było... W sensie, podczas kary*

- Odpocznij uderzenie serca.
Orzech strzepnęła uszami, spoglądając na brata.
- Jeśli chcesz. - mruknęła, wzruszając ramionami. 
Obwąchała przyniesionego przez vana ptaka. Obok niego leżały stokrotki, pomięte i przemarznięte. Przed oczami na chwilę stanął jej obraz takich samych przynoszonych jej niemal codziennie. Teraz nie było na to czasu.
- Dzięki. - miauknęła cicho, wgryzając się we wróbla. 
Chwilę siedzieli w ciszy, zagapieni w niebo.
- Słuchaj... Przepraszam.
- Za co? - zapytał zaskoczony.
- Za wszystko, co poszło źle.

*Skip o jakiś księżyc, powiedzmy, że kociaki mają po 4 ks*

Przemykała cicho przez obóz. Nie miała ochoty budzić innych, po prostu chciała coś zjeść. Uszy zwisały jej z tyłu głowy, a cała kotka drżała. Nie chciała zostać przyłapana. 
Porwała ze stosu srokę, i szybkim krokiem skierowała się z powrotem do żłobka. W ciemności mignęło jej znajome spojrzenie zielonych oczu. Szylkretka jednak zignorowała Niezapominajka, spoglądając na niego z pod przymrużonych powiek. Nie miała ochoty na jakiekolwiek kontakty.

*Skip do teraz*

 Niezapominajkowy Sen został zastępcą. Szylkretowa chciała się cieszyć z sukcesu brata, ale nie dawała rady. Miała wrażenie, że teraz dzieli ich wielka przepaść; van zyskał w oczach wielu członków klanu, a ona nadal była postrzegana jako morderczyni. A wcale nie miała ochoty dalej grać w te gierki, doświadczyła już konsekwencji tego wszystkiego i nie chciała przeżywać tego ponownie.
Wróciła ze spaceru z Rudzikową Łapą. Byli nad rzeką, a rudy pochwalił się jej, czego nauczył go wujek. Orzechowy Zmierzch z ulga stwierdziła, że nie ma nic przeciwko kontaktom obu kocurów, w końcu wychodziło im to na dobre.
- Słyszałam, że nauczyłem Rudzika pływać. - zagadnęła brata przy wejściu do obozu - Tak ogólnie, to gratulacje!
Polizała oboje po czołach, mrucząc cicho.

<Niezapominajek? Siostra się stara>

31 maja 2021

Od Niezapominajkowej Łapy (Niezapominajkowego Snu) CD. Orzechowego Zmierzchu (Orzecha)

Niezapominajka wcięło. 
Dosłownie. 
Upadł na ziemie. Zadem zarył o ziemię. Spoglądał z niedowierzeniem na siostrę. 
— Orzechowy Zmierzchu, takie żarty nie są śmieszne... — miauknął, nadal wpatrując się w kotkę. 
Kotka odwróciła wzrok. 
— Ja... nie żartuję. 
Niezapominajek pokręcił łbem. Nie. To nie mogła być prawda. Jego siostra... Jego ukochana siostra. Cicha, dbająca o bliskich, nietracąca mimo wszystko nadziei... To nie mogła być prawda. Van w to nie wierzył. Nie potrafił. Nie umiał wyobrazić sobie kotki poplamionej krwią. Zabijającej bez zawahania kogoś. 
— ...Czemu...? — wydusił w końcu.
Kotka okryła się ogonem. Szczelnie. Wzrokiem uciekła gdzieś daleko. Siedziała cała spięta. Jej ślipia rozbiegane chciały uciec gdzieś. Z daleka od niego i wszystkich. 
— O-on zabił m-mamę. — miauknęła żałośnie z łzami w ślipiach. 
Niezapominajek skamieniał. 
— To nie powód! — krzyknął. — P-przecież... p-przecież... on też miał rodzinę. 
Orzechowy Zmierzch nie odpowiedziała. Siedziała jedynie, wpatrując się w jakiś punkt. Van spuścił wzrok. 
— Jesionowa Gwiazda... wie? — zapytał nagle., zerkając na siostrę. 
Kotka przełknęła ciężko ślinę. 
— Nie.
Niezapominajek już otworzył pysk, ale Orzechowy Zmierzch go wyprzedziła. 
— W-wygnałby m-mnie. A-albo z-zabił. — miauknęła przerażona. 
Uczeń zrobił krok w tył. 
— Nie. To niemożliwe. 
Siostra uśmiechnęła się smutno. Przez łzy. 
— M-myślisz, że p-pozwoliłby o-od t-tak żyć m-m-morderczyni w k-k-klanie? Jakby nic się nie s-s-stało? — załkała. — J-jedyne co m-mogę zrobić t-to to ukrywać. 
— Nie. Nie. Na pewno jest inne wyjście. — miauknął Niezapominajkowa Łapa. — Musi być. Jak mu powiesz na pewno potraktuje cię lepiej. Na pewno w końcu ci wybaczy. Na pewno to będzie lepsze rozwiązanie. — powtarzał siostrze. 
Kotka jedynie kręciła łbem. 
— Niezapominajku, proszę. Z-zapomnij o t-tej r-rozmowie. — miauknęła lichym głosem kotka. — Proszę. 

* * *

Niezapominajkowy Sen nie spodziewał się, że tak wszystko się potoczy. Ciąża kotki z Jabłkową Bryzą wydawała się kiedyś nadejść, ale teraz? Tak szybko. Nie sądził, że zostanie wujkiem w tak młodym wieku. Sytuacja w klanie nadal była napięta. Niektóre koty spoglądały na Orzech z pogardą. Inne potrafiły zepsuć "niechcący" jakiś wał. 
Szylkretka pracowała ciężko. Nawet nie zauważyła jak do niej podszedł. Usiadł za grzbietem kotki. W pysku miał wróbla i parę stokrotek, które ledwo przeżyły panującą pogodę. 
— Orzechu...?
Kotka zapracowana nawet się nie odwróciła. Lekko dotknął ją łapą. 
— Orzechu...? — spotkawszy się z zaskoczonym spojrzeniem siostry, uśmiechnął się lekko do niej. Odpocznij uderzenie serca. 
Przesunął w jej stronę wróbla.


<Orzech? jak coś to pisz jeśli coś do poprawy>

26 kwietnia 2021

Od Orzechowego Zmierzchu CD Niezapominajkowej Łapy (Niezapominajkowego Snu)

- Yhm... - mruknęła niewyraźnie, gapiąc się w ziemię. Dopiero teraz dotarła do niej słodka woń kwiatów, a słońce rzuciło ciepły promień na białe futro.
- To idziemy? - zapytał czarno-biały.
- Co? - wbiła w niego zdezorientowane spojrzenie - Aaaaa. Tak.
Niedbale zerwała kilka kwitnących łodyg, biorąc je w pysk. Od pyłku aż zachciało jej się kichać.
Po dłuższej chwili dotarli do tej części terenów, na której pochowane leżały ciała zmarłych. Rodzeństwo przeszło między kopczykami, przystając przy grobie Wrzosowej Polany. Położyła tam rośliny, wlepiając w nie wzrok. Obije usiedli, nie wydając z siebie żadnego dźwięku.
- Myślisz... Myślisz, że mama jest tam teraz szczęśliwa? - zapytał nieśmiało Niezapominajkowa Łapa.
Kotka przeniosła na niego nerwowe spojrzenie.
- Nie wiem - przyznała - Ja już niczego nie wiem! - buchnęła niespodziewanie, a jej oczy się zaszkliły.
Van spojrzał na nią z lekkim przestrachem. Wysuwała i wsuwała pazury, próbując się uspokoić.
- Przepraszam. - mruknęła cicho.
Uczeń przybliżył się do niej, zaczynając lizać czekoladową w bok. Krótkie, urywane ruchy kocurka uspokoiły ją, choć zanosiło się na dość osobista rozmowę.
- Co się dzieje? - zapytał, spoglądając wojowniczce prosto w oczy. Przeszył ją dreszcz; jego wzrok był troskliwy, a mordka zaciekawiona. - Cały czas chodzisz zdenerwowana... - I tu przerwał, jakby namyślając się - C-czy to coś między tobą a... J-jabłkową Bryzą?
Westchnęła cicho. Właśnie tego się spodziewała.
- Nie. Albo tak. - nie umiała się zdecydować - J-ja już nie wiem.
Spuściła głowę, szykując się na najgorsze. Ale to nie nastąpiło. Chociaż... I tak chciała mu to powiedzieć...
- Musisz o czymś wiedzieć. - zaczęła stanowczo - Ale... Nie powiesz nikomu?
Gdy czarny pokręcił głową, wzięła głęboki oddech. Nie mogła się już wycofać.
- Ja... Z-zabiłam wojownika z K-klanu Klifu...  
<Braciszku?>

23 kwietnia 2021

Od Niezapominajkowej Łapy CD. Orzechowego Zmierzchu

Zamrugał zdezorientowany. Łzy wypełniły jego ślipia. Pomimo że jego pamięć zawodziła, czuł jak bardzo przywiązany był do zmarłej kocicy. Kłucie w klatce piersiowej sprawiło, że niewyraźne wspomnienia wypełniły jego głowę. 
— M-mogłabyś... mogłabyś zostawić mnie s-samego? — poprosił cicho, zakrywając pysk. 
Głupio było mu płakać przed domniemaną siostrą. Szylkretka spojrzała na niego smutno. Jej też było ciężko. Może nie powinien się od niej teraz odcinać, ale musiał pierw ułożyć wszystko w swojej głowie. A potem rozmawiać. 
— Dobrze. — miauknęła ciężko kotka. — Jak coś to wiesz gdzie mnie szukać, Niezapominajku.
Kocur uśmiechnął się przez łzy. Niezapominajek, co za ironiczne imię. 

* * *

Wystarczyło parę godzin i przespanie się, a kocurek już kojarzył większość rzeczy ze swojego życia. Mglisty Sen powiedziała mu, że czasem przy mocnym upadku traci się pamięć. Niezapominajek dobrze pamiętał, jak spojrzał na nią przerażony. Nie rozumiał czemu nikt na treningach o tym ich nie ostrzegał. Cieszył się, że chociaż nie stracił pamięci na zawsze. Nie wiedział czy odnalazłby się z powrotem w klanie. 
— Niezapominajkowa Łapo! — usłyszał głos siostry. 
Odwrócił się w stronę kotki. Pamiętał jak do niedawna chodziła cały czas smutna, wydawało mu się, że na trochę się to u niej poprawiło. Lecz ostatnio znów zdawała się jakaś nieswoja. Nerwowa. Może coś z Jabłkową Bryzą? Kocurek zastanawiał się czy kotka w ogóle wie o tym jak się robi kociaki. Nie żeby on wiedział. Może powinien poprosić tatę o lekcje dla nich? Albo wujka? Choć tata był chyba lepszym wyborem, Orzechowy Zmierzch czasem była dziwnie niemiła dla ich wujka. 
— Coś się stało? 
Kotka na początku zrobiła wielkie oczy, jakby nie wiadomo co się stało. 
— N-nie? A czemu pytasz? 
Niezapominajek przekręcił łebek. Coś tu mu nie grało. Może coś pomiędzy Jabłkową Bryzą a nią się stało? Obydwoje byli jacyś dziwni. 
— Bo mnie wołałaś. 
—  Aa... — odetchnęła. —  Chciałbyś się ze mną przejść po kwiaty? No wiesz na grób mamy. —  zaproponowała cicho. 
Van kiwnął. Zaczął dreptać w stronę wyjścia z obozu. 
— Myślisz, że kwitną już jakieś wrzosy?
Kotka wzruszyła ramionami. 
— Nie znam się aż na kwiatach. —  przyznała.
Szybko znaleźli się na łące. Drobne polne kwiaty wyrastały z wszelakich zakamarków. Niezapominajek cieszył się z pory nowych liści. Świat od razu wydawał się pozytywniejszy. Ciepło zachęcało do wyjścia z legowiska i zrobienia ze sobą czegoś pożytecznego.
— Te spodobałyby się Jabłkowej Bryzie. — stwierdził, pokazując niebieskie kwiatki.
— Co? — mruknęła zdezorientowana Orzechowy Zmierzch.
Niezapominajkowa Łapa uśmiechnął się lekko. 
— Kiedyś widziałem jak na nie patrzy. Chyba je lubi. — mruknął. — Przynamniej ja bym się z nich ucieszył. — wyszczerzył się do siostry. 
Wojowniczka nadal spoglądała na niego z nieodgadnionym spojrzeniem. 
— Nie rozumiem do czego dążysz. 
— Do niczego. Niczego. — miauknął Niezapominajek z uśmiechem. 
Orzechowy Zmierzch była taka urocze ze swoją skrytością w tej sprawie. 
— Po prostu weźmy i je. Najwyżej ja wręczę je Jabłkowej Bryzie. 
— Okay...? Mglisty Sen nie powinna cię obejrzeć? Chyba znów ci gorzej. 
Kocurek zaśmiał się sztucznie. 
— Ale tyś śmieszna. 
— A ty przygłupi. — odgryzła się siostra z lekkim zmartwieniem w ślipiach. 
Niezapominajek westchnął. Po tym jak wyszedł od medyka obiecał sobie, że już nie będzie robił takich niebezpiecznych rzeczy. Niepotrzebnie naraził siostrę na stres. Już i tak miała go za wiele. Chciał, żeby kotka bardziej podzieliła się z nim swoimi problemami. Widział dobrze jak chodzi. Cała spięta. W nerwach. Futro na karku niemal zawsze zjeżone. 
— Kocham cię. — miauknął do kotki, ocierając się o nią polikiem. — Pamiętaj o tym, dobrze? I jakby coś się działo mów. Od razu. 

<Orzech?>


14 kwietnia 2021

Od Orzechowego Zmierzchu CD Niezapominajkowej Łapy

Scena lewitującego brata utkwiła jej w głowie, a odgłos upadku dudnił w uszach. Potrząsnęła głową i dopiero teraz do niego podeszła.
- Żyjesz? - spytała głucho, trącając łapą jego bok. Nie było tego po niej widać, ale była przerażona. Co, jeśli Niezapominajek powtórzył historię Zdołowanej Łapy? Z ulgą stwierdziła, że bok vana się unosi. Czyli oddycha.
- Pomóż mi go zanieść do medyków. - westchnęła Malinowy Pląs, a szylkretka skinęła głową. Nie chciała go stracić.
 
***
 
Udało im się dotaszczyć Niezapominajkową Łapę do obozu. Od razu zbiegło się kilka kotów, aby zobaczyć co się stało. Ignorując tłum weszły do medycznego leża, kładąc ucznia na mchu. Mglisty Sen od razu się nim zajęła, a wojowniczki usiadły z boku, aby jej nie przeszkadzać.
- Przepraszam, ale kim wy jesteście? - te słowa zostaną na długo w pamięci Orzechowego Zmierzchu. Z niedowierzaniem spojrzała na brata, a w jej oczach zebrały się łzy. Medyczka wymownie spojrzała na Malinowy Pląs, po czym obie wycofały się na zewnątrz.
- Nie poznajesz mnie? - zapytała zszokowana - To ja, Orzechowy Zmierzch! Twoja siostra...
Przez chwilę siedzieli w ciszy, a czarny wodził wzrokiem po legowisku.
- Nic nie pamiętam - westchnął - Czy... mogłabyś mi coś opowiedzieć?
Czekoladowa skinęła wolno łbem, biorąc głęboki oddech. Żył, i będzie żyć. Tylko czy cokolwiek sobie przypomni?
- No więc jak już mówiłam, jestem twoją siostrą. - zaczęła powoli – Ty masz na imię Niezapominajkowa Łapa. Ta brązowa kotka to była Malinowy Pląs, twoja mentorka. Masz też wkurzającego brata Kurkową Łapę, i ojca, imieniem Śnieżna Chmura. No i matkę, Wrzosową Polanę - tu głos jej się załamał, a oczy zaszkliły - B-była najlepszą mamą na ś-świecie...
- Dlaczego była, a nie jest?
- B-bo... Ona nie żyje.

<Brat? Bolesna rzeczywistość chlip>

28 marca 2021

Od Niezapominajkowej Łapy CD. Orzechowej Łapy (Orzechowego Zmierzchu)

Niezapominajek chłonął widoki. Prócz niego Jesionowa Gwiazda wybrał jego rodzeństwo i Jabłkową Łapę. Harem pointa mierzył się od czasu do czasu spojrzeniami. Van wolał nie myśleć, co by było gdyby jeszcze był z nimi Zbożowe Pole. Syn zastępczyni też dziwnie kręcił się przy liliowym. Kocurek westchnął cicho. Ciekawiło go co takiego miał Jabłkowa Łapa czego nie mieli inni w klanie. Czyżby niecodzienny kolor futra tak zadecydował o jego powodzeniu? 
— Poczekajcie tutaj — mruknął lider, zatrzymując się przed wejściem do groty. 
Niezapominajkowa Łapa grzecznie usiadł, rozglądając się dookoła. Reszta uczniów postąpiła podobnie. Łapy lekko świerzbiły vana do pozwiedzania okolic. Byli bez niczyjej opieki. Mogli zrobić wszystko. Nawet odwiedzić Wilczeki i Klifiaki. Westchnął cicho. Chciałby już być wojownikiem, żeby móc chodzić gdzie chce. 
— Co ci? — zapytała Orzechowa Łapa, lustrując brata. — Nie możesz doczekać się bitwy? 
Właśnie. Bitwa. Niezapominajek kompletnie zapomniał o nadchodzącym wydarzeniu. Liczył, że będzie mógł wziąć udział. W końcu tak bardzo starał się na treningach zaimponować Malinowemu Pląsu. 
— Może... — miauknął. — A ty? 
— Jasne, że tak. — odparła prędko kotka. — To by była nasza pierwsza bitwa... — rozmarzyła się. 
Kocurek uśmiechnął się lekko.
Już niedługo czekał ich wielki dzień. 

* * *

Mokra breja kleiła się nieprzyjemnie do futra. Niezapominajek siedział w lekkiej mżawce wpatrzony w wejście do obozowiska. Orzechowy Zmierzch, jego siostra, z którą miał o wiele lepszy kontakt niż z bratem, od czasu bitwy była jakaś... nieswoja. Niegdyś, choć też nie za często, na jej pysk wkradał się delikatny uśmiech. Teraz zmęczone ślipia wpatrywały się w niego niechętnie. Martwił się o nią, jednocześnie nie mając pojęcia co zrobić. Czuł się taki bezradny ze smutkiem siostry. Ona na pewno umiałaby jakoś zaradzić jego zmartwieniom. Na szczęście kotka miała Jabłkową Bryzę. Wydawali się być blisko ze sobą. Niezapominajek miał nadzieję, że ten radzi sobie z tym lepiej niż on. 
— Niezapominajkowa Łapo! — zawołała jego mentorka.  
Odwrócił się w jej stronę. Kotka posłała mu uśmiech i podbiegła do niego. 
— Chodź, idziemy na patrol łowiecki. 
Kocurek skinął łbem. Ukradkiem zerknął w stronę wejścia do obozowiska. Biało-brązowo-rude futro śmignęło mu przed ślipiami. Na widok jej spuszczonego łba poczuł jak coś kłuje go w sercu. 
— Orzechowy Zmierzchu! — krzyknął w stronę siostry. 
Kotka uniosła łeb. 
— Pójdziesz z nami na polowanie? — zaproponował. — Proszę! Tak dawno razem nie byliśmy. Obiecuję, że będzie fajnie — miauknął, wpatrując się w zielone ślipia kotki. 
Szylkretka zastanawiała. Jej oczy powędrowały ku niebu. Zerknęła na uderzenie serca na legowisko wojowników. Niezapominajek podbiegł do siostry i złapał ją za łapę. 
— Proszę.
— Niech będzie. — westchnęła wojowniczka. 
Kocurek uśmiechnął się wesoło. 
— Nie pożałujesz! Obiecuję! — ogłosił, wesoło skacząc w stronę wyjścia z obozowiska. 
W trójkę skierowali się w stronę lasu. Ziemia tam nie była tak nasiąknięta wodą jak na polanie, a gałęzie drzew chroniły przed deszczem. Van maszerował szybkim krokiem, zerkając co rusz na siostrę. Niezręczna cisza panowała pomiędzy nimi. Chciał ją przerwać, ale nie wiedział jak. Rozglądał się szukając inspiracji. 
— Drzewo — miauknął cicho do siebie. 
Wojowniczki spojrzały na niego zdziwione. 
— Orzechowy Zmierzchu, pościgamy się? — zaproponował. 
Szylkretka nie zdawała się chętna do przyjęcia wyzwania. 
— No weź. — mruknął, wbijając pazury w korę. — Cykasz się? 
Zaczął wgramalać się na drzewo. Łapa za łapą wspinał się coraz wyżej. 
— Niezapominajkowa Łapo, złaź — warknęła jego mentorka. — To nie jest bezpieczne. 
Kocurek wziął głęboki wdech. Jego siostra od zawsze kochała rywalizację. Coś w głębi mówiło mu, że tak uda mu się sprawić, że na pysku kotki znów pojawi się uśmiech. 
— Wszystko jest w porządku. — oznajmił.
Usiadł na jednej z gałęzi. 
— No chodź, Orzechowy Zmierzchu. Dasz mi tak łatwo wygrać? — zawołał z góry. 
— Niezapominajkowa Łapo!!! — wrzasnęła Malinowy Pląs. — Jeszcze uderzenie serca i sprawię, że nie zostaniesz wojownikiem do dwudziestego księżyca życia! 
Niezapominajek przewrócił ślipiami. 
— Już, już — mruknął niechętnie. 
Był zły na siebie, że jego plan nie zadział. Tylko narobił sobie kłopotów. Zaczął iść w stronę pnia. Jak na złość jedna łapa poślizgnęła mu się na mokrej korze. Nim się zorientował zaczął spadać. Ziemia zbliżała się niebezpiecznie do niego. Malinowy Pląs coś krzyczała, ale nie potrafił się na tym skupić. Nim zdążył zareagować uderzył twardo o ziemię. 

* * * 

Otworzył niechętnie ślipia. Zapach ziół nieprzyjemnie szczypał w nos. Kocurek kichnął.
— Obudził się! — usłyszał czyjś głos.
— Niezapominajkowa Łapo? Ej, wstawaj. Masz przerąbane.
Van niechętnie otworzył ślipia. Pospałby jeszcze trochę. Jego ciało było takie ciężkie i ospałe. Przed nim stały dwie kotki o podobnym wyrazie pyska. Obydwie złe i zmartwione jedocześnie. Mimowolne ciarki przebiegły przez jego ciało. 
— Coś ty miał w głowie? — zapytała jedna z nich. 
Kocurek nie miał pojęcia o co chodzi. 
— No właśnie. Mogłeś skończyć jak Zdołowana Łapa. — miauknęła z żalem druga. 
Uczeń złapał się za łebek. Nie miał pojęcia o czym kotki mówią. Nieprzyjemny ból kuł go w głowę. Rozejrzał się, ignorując pouczenie jednej z nich. Nie miał pojęcia gdzie był i co się stało, że tak bolała go głowa. Jedna kotka pacnęła go. Przeniósł ponownie na nie wzrok. 
— Przepraszam, ale kim wy jesteście? — zapytał. 

<orzeszko?>

6 pkt

13 marca 2021

Od Orzechowej Łapy CD Niezapominajkowej Łapy

- Może umoczymy się w jeziorze? - zaproponował. - Chyba ta ryba nas nie porwie... no chyba, że się boisz?  
- Oczywiście że nie! - krzyknęła, trochę oburzona pytaniem. Jak mogłaby się bać? Jednak uśmiechnęła się do niego i ruszyli w stronę rzeki. Po chwili weszli do niej, a woda wokół nich zmąciła się. Szylkretka zanurkowała, myjąc pyszczek. Niespodziewanie, ale delikatnie chwyciła brata za nogę, wciągając go pod powierzchnię. Pisnął, a ona poczuła nieprzyjemne ukłucie w płucach. Wynurzyła się i wyszła na brzeg. Po chwili Niezapominajkowa Łapa też się wynurzył, kaszląc.
- Czemu mi to zrobiłaś? - zawołał, płynąc do brzegu.
- Nie wiem, bo... tak? - odpowiedziała, niezbyt pewna swojej wypowiedzi. W sumie nie wiedziała czemu to zrobiła. Skierowała się w stronę obozu, a van za nią. Podeszli do stosu ze zwierzyną i wzięli posiłek. Orzechowa łapa wzięła też coś dla Wrzosowej Polany.
- Zaniosę to mamie! - zawołała do niego i podeszła do starszej. Wojowniczka leżała na uboczu, wygrzewając się w słońcu.
- Proszę mamo! - zawołała, a rodzicielka zamruczała. Uczennica ponownie podeszła do brata.
- Jak myślisz, kiedy nasz wujek zostanie liderem? - zapytała, nie wiedząc że to już niedługo.

***

Stało się. Aroniowa Gwiazda odszedł. Właśnie rankiem czekali na Jesionowego Wichra, gdyż mieli wybrać do Księżycowej Groty, aby wujek mógł odebrać swoje 9 żyć. Cieszyła się, bo nie każdy uczeń mógł dostąpić tego zaszczytu. Czekoladowy wyszedł z legowiska medyków i podszedł do nich. Wyruszyli w długą podróż. Przechodzili między terenami klanu Klifu i Klanu Wilka, i Jabłkowa Łapa strasznie się stresował. Więc do dodawała mu otuchy, trzymając się przy nim. Kurkowa Łapa był z tego powodu wściekły, ale nie rozpoczął kłótni. Wtedy na pewno dostali by karę, czego żadne z nich nie chciało.

<Brat?>

26 lutego 2021

Od Niezapominajkowej Łapy CD. Orzechowej Łapy

Kocurek wskoczył do błotnej kałuży. Jego białe futerko, niegdyś tak pieszczotliwie czyszczone przez mamę, stało się buro-szare. Nagły rozplusk błota zwiastował jedno. Jego rywalka dołączyła do bitwy. Niezapominajek nie zamierzał się poddać. Szybko przewrócił się na grzbiet, wcierając lepką substancję w plecy. Orzechowa Łapa skakała niczym zając po kałuży, brudząc przy okazji pobliskich wojowników, którzy niezadowoleni uciekali od nich. Niezapominajek zerkną na przeciwniczkę. Szło jej nieźle. Jedynie pyszczek kotki był jeszcze nieumorusany. 
— A masz! — miauknął i rzucił błotem w kotkę. 
Ta pisnęła i zjeżyła futerko. 
— Osz ty! — skoczyła na brata i zaczęła nacierać go błotem. 
Kocurek na początku się śmiał, ale gdy maź wpadła mu do ślip już nie było tak wesoło. 
— P-podaje się! — krzyknął do siostry. — Przepraszam! No! 
Kotka uśmiechnęła się zadowolona. Van szybko przetarł oczy. Spojrzał a to na siebie, a to na kotkę. 
— Chyba wygrałem. — stwierdził dumnie. 
Orzechowa Łapa machnęła ogonem. 
— Tylko dzięki mojej pomocy. Poza tym, ciesz się zwycięstwem póki możesz. Jutro ja wygram. — ogłosiła. 
Niezapominajek już otworzył pysk, by odpowiedzieć siostrze, gdy wyczuł za sobą złowrogą energię. Nie musiał się odwracać, by wiedzieć kto to. 
— Co. Wam. Się. Stało?! — miauknęła ich rodzicielka. 
Uczniowie położyli uszy zupełnie jakby byli znów kociakami. 
— Mieliśmy zawody. — odpowiedziała Orzechowa Łapa. 
— W zostaniu najbrudniejszym kotem w klanie? Nawet wasz ojciec nigdy nie był taki umorusany. Już. Idźcie się myć. — pogoniła ich z błotnej kałuży. 
Niezapominajek wyskoczył niechętnie. Orzeszka podążyła za nim. 
— Ale marudzi. — mruknęła kotka. — Przecież jesteśmy już uczniami. Możemy robić co chcemy. 
Kocurek zabrał się za czyszczenie futra. Nie było to łatwe przy takiej ilości błota. Skrzywił się pod gorzkim smakiem.
— Ale powinniśmy być godnym wzorem do naśladowania. — zacytował słowa mamy. — A wyglądamy jak błotne potwory. 
Kotka wywróciła oczami. 
— Po prostu mama nie wie na czym polega zabawa. — stwierdziła Orzeszka, strzepując błoto z łapek. — Nie chce mi się myć...
Van wzruszył ramionami. Mu też się nie chciało. Tyle błota... 
— Może umoczymy się w jeziorze? — zaproponował. — Chyba ta ryba nas nie porwie... no chyba, że się boisz? 

<Orzeszka?>

Od Orzechowej Łapy CD Niezapominajkowej Łapy

- Co jest pomiędzy tobą a Jabłkową Łapą? - spytał Niezapominajkowa Łapa. Czekoladowa popatrzyła na niego zaskoczona. Po co on chciał dowiedzieć się tego?
- Nie twoja sprawa! - odburknęła. Czarny skulił się i położył po sobie uszy.
- Dobra, chodź się bawić! - zawołała. - Berek!
Uczennica ruszyła biegiem z miejsca, a kocur za nią. Zaskoczeni wojownicy zeszli im z drogi, a niektórzy narzekali na harmider w obozie. Wbiegli w las. Calico odrazu zaczęła rozglądać się za drzewem do wejścia. Po chwili zauważyła lekko pochyloną, rozłożysta brzozę. Skierowała się w jej kierunku i skoczyła. Wczepiła się pazurami w korę i weszła na gałąź. Jej brat wpatrywał się w to z otwartym pyszczkiem.
- Popatrz, umiem latać! - krzyknęła i odbiła się od gałęzi. Rozpostarła łapy, machając nimi. Jednak wbrew jej oczekiwaniom zaczęła spadać w dół, a nie uniosła się nad korony drzew. Uderzyła w ziemię, wydając z siebie cichy jęk.
-Nic mi nie jest...
Niezapominajek podbiegł do niej, udając że się martwi. Ale zamiast pomóc wstać, klepnął ją łapą mówiąc:
- Berek!
Szylkretka uśmiechnęła się i pobiegła za nim.
***
Leżała w legowisku uczniów, rozmawiając z Niezapominajkową Łapą. Niedaleko siedział też Kurka, zajęty flirtowaniem z Sarnią Łapą. Minęło trochę czasu od mianowania ich uczniami. Coraz bardziej przekonywała się do relacji ze swoim bratem. A więc zaproponowała mu zabawę:
- Hej, zrobiły zawody w tarzaniu się w błocie? - spytała ze śmiechem w głosie. Van pokiwał głową, po czym wybiegli z legowiska zanosząc się śmiechem.
<Brat? Wytarzaj się bardziej!>

19 lutego 2021

Od Niezapominajka (Niezapominajkowej Łapy) CD. Orzeszki (Orzechowej Łapy)

Przeciągnął się leniwie, ziewając. To była przyjemna drzemka. Rozejrzał się po kociarni i ujrzawszy mokrego Kurkę poczuł kucie zazdrości. On także chciał wybrać się nad rzekę.
Czemu nikt go nie obudził?
Napotkawszy wzrok siostry, uniósł ogon pytająco. 
— Jak myślisz. Czy ja jestem... wredna? — zapytała. 
Niezapominajka trochę wcięło to pytanie. Podrapał się zdezorientowany po łebku. 
— Eee... — zaczął. 
— No? — ponagliła go kotka. 
— Nie bardziej niż Kruk...? — miauknął niepewnie.
Ta odpowiedź niezadowoliła szylkretki. Zmarszczyła brwi. 
— To nie odpowiedź na moje pytanie. — burknęła.
Westchnęła cicho. 
— No odpowiedz. Szczerze. 
Niezapominajek spojrzał na swoje łapy. Nie chciał urazić kotki, więc próbował dobrać odpowiednie słowa. 
— Trochę tak. 
— Hmhm... — mruknęła kotka.
Nie zdawała się być zaskoczona. Lecz nim zdążył coś dodać, odwróciła się do niego zadem. Kocurek westchnął. Uderzenie serca zastanawiał się, czy powinien przeprosić siostrę, lecz po namyśle uznał, że nie ma co przepraszać za prawdę. Tym bardziej, że kotka sama go o to poprosiła. Wstał i zeskoczył z legowiska. Podbiegł do taty, który skulony siedział koło swojej partnerki. 
— Tato! Tato! A następnym razem weźmiesz też mnie? — poprosił ojca. — I Orzeszkę? Ona chyba też by chciała. 
Kocur nachylił się nad nim. 
— Jasne, ale będziecie musieli unieszkodliwić mamę. — szepnął do niego. 
Niezapominajek kiwnął radośnie łebkiem. Rozejrzał się uważnie po kociarni. Igła siedział sam w kącie przyglądając się kulce mchu jaką dostał od jego mamy, a Kruk i Sowa znów się o coś sprzeczały. Do łebka wpadł mu pomysł. Idealny na odegranie się na Kruku. 
— Mamooo! Kruk znowu mówi brzydkie słowa. "Mysia... mysia strawa"? — powtórzył. — Dobrze to mówię?
Wrzosowa Polana zerwała się na cztery łapy. 
— Nawet ich nie powtarzaj. — poprosiła syna. — Kruk! Mamy do pogadania! — wrzasnęła w kierunku kotki. 
Niezapominajek spojrzał oczekująco na ojca. Ten uśmiechnął się i zaczął kierować się w stronę wyjścia z kociarni. Kocurek pobiegł za nim. 
— Orzeszko, chodź z nami! — zawołał do siostry. 
Kotka spojrzała na niego obrażonym spojrzeniem, ale zrozumiawszy co się dzieje wstała pospiesznie i dołączyła do nich. 

* * *

Czasy beztroskich zabaw wydawały się takie odległe. Niezapominajkowa Łapa z utęsknieniem spoglądał na żłobek. Chciał znów powrócić do czasów spędzania całych wschodów słońca z mamą i rodzeństwem. Widząc wracającą z treningu Orzechową Łapę, uniósł ogon. 
— Hej. — mruknął do siostry. 
— Cześć. 
Kotka zaczęła się kierować w stronę stosu ze zwierzyną. Niezapominajek podążył za nią, szykując w łebku jakiś tematów do rozmów. Teraz gdy byli uczniami coraz mniej czasu spędzał z rodzeństwem. Mimo wszystko brakowało mu tych wspólnych chwil. 
— Orzeszko... — zaczął niepewnie. 
Kotka spojrzała na niego pytająco. 
— Co jest pomiędzy tobą i Jabłkową Łapą? — zapytał wprost. 

<orzech?>

12 lutego 2021

Od Orzeszki

(czasy przed mianowaniem kociąt)

- Kim chciałabyś zostać jak będziesz starsza? - spytał Niezapominajek.
Wyrwało to Orzeszkę z rozmyślań.
- Chcę zostać najlepszym wojownikiem na świecie! -  odpowiedziała bez namysłu.
Szylkretowa bardzo chciała zostać już uczniem. W końcu mogłaby nauczyć się polować i walczyć. A co najważniejsze, częściej spotykała by się z Jabłkową Łapą. 
- Ja też wojownikiem...
Po chwili do kociarni weszła Borówkowy Liść, przynosząc obiad.
- Proszę, oto wasze ryby! - zawołała, kładąc jedzenie na ziemi.
- Dziękuję ci. - odpowiedziała Wrzosowa Polana.
Koty zajęły się posiłkiem. 
- Opowiesz nam jakąś historię mamo? - spytał Niezapominajek, gdy wojowniczka już poszła.
- No dobrze, opowiem wam coś. Pewnego dnia siedziałam na drzewie, a obok mnie nie przysiadł wasz tatuś. Patrzyliśmy na zachód słońca...

***

Orzeszka zasnęła. Nie poczuła nawet, gdy rodzicielka chwyciła ją za kark i przeniosła na posłanie. Nie pospała jednak długo, gdyż po chwili do żłobka weszli Kurka wraz ze Śnieżną Chmurą, wracając ze spaceru z nad rzeki. Otworzyła oczy. Zobaczyła ich całych  ociekających wodą, chodź na zewnątrz nie padało.
- Taplaliśmy się w wodzie... - przyznał się ojciec kociąt. Wrzosowa Polana westchnęła. Ruchem łapy poprosiła syna do siebie. Na przemian zaczęła wylizywać Kurkę i prawić kazanie białemu. Kotce przypomniała się chwila, gdy Igła wyzwał ją wredną. Gdy zauważyła, że Niezapominajek się obudził zadała mu niecodzienne pytanie.
- Jak myślisz. Czy ja jestem... wredna?

<bracie?>