Mróz zaczął ustępować. Truskawka z wielkimi oczami obserwowała, jak wszystko za przezroczystymi drzwiami topnieje i zamiast białego puchu pokrywającego podłoże odkąd koteczka pamiętała, zaczynają pojawiać się kałuże, a następnie wyłania się zielona trawa.W jej gnieździe zaszła pewna zmiana. Wczoraj odwiedził ich obcy dwunożny. Spędził prawie cały dzień w największym pomieszczeniu, a Truskawka na ten czas została zamknięta w pokoju młodej wyprostowanej. Nie, żeby jej to przeszkadzało. Majka też tam była i cały czas bawiła się z kocięciem. Tymczasem z dołu dobiegały dziwne odgłosy, które nie były przyjemne dla koteczki.
Gdy obcy dwunożny sobie poszedł, jasnowłosa otworzyła drzwi i zaniosła Truskawkę do największego pomieszczenia. Od tamtej chwili w drzwiach w pokoju wejściowym była mała dziura zakryta drewienkiem. Biała szybko odkryła, że drewienko można przesuwać i w ten sposób wychodzić na zewnątrz, kiedy tylko miała na to ochotę. Taka klapka.
Nadal na dworze było trochę zimno, ale największe mrozy już minęły, a zamiast śniegu w ogrodzie była tylko brązowo żółta papka.
Dziś Truskawka postanowiła, że wyjdzie na zewnątrz. Była ciekawa, jak wygląda świat poza jej ogródkiem, którego zresztą też nie zbadała jeszcze dokładnie.
Tęsknie spojrzała na płot. Niestety nie siedział na nim ani Monarcha, ani Promyk, ani Kobczyk.
Drzwi zaskrzypiały i z ciemności gniazda wyłoniła się złotowłosa. Na sobie miała dużo grubych kolorowych ubranek. W ręku trzymała pudełko, jak zwykle przyłożone do ucha i mówiła coś do niego. Truskawka wiedziała, że przedmiot potrafi jej odpowiadać. Słyszała kilka razy głos wydobywający się z niego, kiedy była blisko. To pewnie dlatego dwunożni trzymają je przy uszach. Są bardzo ciche.
Wtedy furtka otworzyła się, a do środka wszedł pewien chłopiec. Zaraz… Malutka go poznawała! To on przyszedł do kociąt, gdy te były jeszcze z hodowli!
W ręku trzymał kontenerek. Serce Truskawki zabiło szybciej. Nie mogło być…
– Nala? – zapiszczała biała, a w środku transporterka coś się poruszyło.
Niestety młody dwunożny wcale się nie śpieszył. Zamknął furtkę, przytulił złotowłosą i koteczce wydawało się, że minęły wieki, zanim samiec położył kontener na ziemi i go otworzył.
Ze środka wyszła najpiękniejsza kotka, jaką Truskawka kiedykolwiek widziała. Jej białe futro falowało na wietrze. Jej łapy były smukłe i zakończone ostrymi pazurami. Ciało było giętkie i umięśnione, a oczy… Były znajome…
– Malutka? – zamruczała Nala miękko.
Koteczka zerwała się z miejsca i podbiegła do siostry.
– Myślałam, że już cię więcej nie zobaczę! – zapiszczała.
– Mieszkam tam – Nala wskazała ogonem gniazdo. Było oddalone od domu Truskawki o dwie, może trzy długości drzewa.
– Wystarczy, że wyjdę z ogrodu, skręcę w lewo, minę dwa gniazda i będę u ciebie! – zauważyła szczęśliwa – w ogóle, łał, jak się zmieniłaś!
– Ty też, Malutka – miauknęła Nala.
– Teraz właściwie mam już imię – powiedziała koteczka z dumą – nazywam się Truskawka.
– Oh, jak ten owoc?
– Owoc?
– Mój dwunożny często go je – Siostra wzruszyła barkami – próbowałam, nawet niezły. Może następnym razem ci go przyniosę – zaproponowała.
– Bardzo chętnie! – zamruczała biała – słuchaj, mam ci tyle do opowiedzenia…
Truskawka promieniała. Znalazła siostrę! A właściwie to jej dwunożny przyniósł ją do jej ogródka! I okazuje się, że cały księżyc były bardzo blisko siebie i nawet nie zdawały sobie z tego sprawy. Musiały nadrobić wszelkie zaległości, dlatego miauczały jak najęte przez dobre pół dnia, zanim Nala musiała sobie iść. Całe szczęście wszystko wskazywało na to, że znów niedługo się spotkają. Jasnowłosa i młody dwunożny wydawali się najlepszymi przyjaciółmi, co bardzo cieszyło Truskawkę. Jeśli oni będą się często spotykać, to ona będzie często widywała Nalę.
Wizyta siostry bardzo ucieszyła kocię i jednocześnie je uspokoiła. Zapamiętała nowy wygląd Nali i nie zapomni, jak ta wygląda. Będą się teraz spotykać prawie codziennie, skoro Truskawka ma zamontowaną klamkę w drzwiach.
Zrobiło się późno, więc jasnowłosa zabrała koteczkę do dużego pokoju i nałożyła jej miękką karmę do miseczki, którą Truskawka zjadła ze smakiem. Następnie ułożyła się w swoim miękkim głazie i zamknęła oczka. Nie zdążyła nawet położyć główki na kocu, bo ta sama jej opadła a koteczka zapadła w sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz