‘’Mam wrażenie, czy pod mchem są jakieś kamienie!’’ — pomyślał Tojadowa Łapa.
Kocur postanowił jeszcze raz spróbować zmienić pozycję leżenia. Ustawił swoje przednie łapy pod pyskiem i zawinął swój ogon wokół tylnych łap. Nie było mu wygodnie na tyle, by szybko mógł pogrążyć się snem, lecz zdatnie. Tojad wsłuchując się w otoczenie, starając się przy tym wyłączyć myślenie, znowu usłyszał, jak ktoś się śmieje, tym mysio-móżdżkowym tonem, za ścianą. Kocur myślał, że zaraz wyjdzie ze swojej skóry i stanie obok!
Z połyskiem wściekłości, kocur otworzył w jednej sekundzie z wytrzeszczem swoje zielone oczy i najeżył ciemnorude futro na plecach. Był gotowy już zaraz kogoś zbesztać i zwyzywać od najgorszych.
Burzak wstał, przeciągnął się i postanowił resztkami swojej jeszcze zdatnej do funkcjonowania świadomości, iż zachowa spokój. Tojad wyszedł na zewnątrz, gdy chłodny wiatr owiał jego rude pędzelki na uszach. Można było rzec, iż było wcześnie, dużo wojowników lub uczniów jeszcze spało.
Tojadowa Łapa, pomijając aspekt nieudanego ranka, był poddenerwowany tym, iż znowu był łapą. Jego zdaniem już dość upokarzającym faktem było to, że został mianowany najpóźniej ze swojego rodzeństwa w Klanie Nocy. W jednej chwili kocur wyobraził sobie swoją siostrę i brata, Wężynowy Splot ze Żmijowcową Wicią, kpiących z niego. Tojad pokręcił głową, gdyż nie chciał tego widzieć oczami swojej wyobraźni i postanowił zrobić wszystko, by jak najkrócej być uczniem. W jego mniemaniu musiał tylko udowodnić swoją pożyteczność klanowi i jak najszybciej przejść przez naukę jego mentorki, Dryfującego Fluorytu.
Jakiś czas później
Zielonooki starał się trochę podpytać, ile zajmie jeszcze jego szkolenie. Dowiedział się, że problem nie leżał tylko w tych wojowniczych sprawach lub jak polować na inną zwierzynę. Kocur kompletnie nie rozumiał tradycji i rytuałów klanu.
Kocur z łatwością opanowałby to wszystko, w swoim czasie. Podczas ceremonii, by widział, co się dzieje, dzięki czemu by się uczył, ale Tojad chciał szybciej to wszystko pojąć. Nie chciał się pytać mentorki lub wychodzić na nieogarniętego, przed jakimś wojownikiem. Najlepiej byłoby podpytać się też jakiejś łapy. Tojad zwrócił się w stronę legowisk uczniów, gdy ujrzał z oddali w żłobku jakiegoś ucznia, którego zapamiętał z widoku.
‘’ Może lepiej byłoby, na poboczu kogoś podpytać, niż tak oficjalnie ‘’ — Pomyślał kocur.
Tojadowa Łapa stał chwilę przed żłobkiem, chciał w myślach poukładać, o co się zapyta i czekał na odpowiedni moment. Kocur poczuł, jak narasta w nim lekki stres i niepokój.
W jednej sekundzie rudowłosy pomyślał:
‘’Zaraz… przecież jestem dorosłym kotem, rozmowy z małolatami nie powinny powodować u mnie takich uczuć! Heh…’’
Tojad postanowił, że uda, iż akurat wchodzi do żłobka i zwrócił wzrok na jakiś kamyczek przy wejściu. Nie sądził, że uczeń akurat w tym samym czasie, będzie wychodzić ze żłobka i kocur na niego wpadł.
— Wybacz — mruknął uczeń.
— Nic się nie stało, sam nie patrzyłem, gdzie idę — odparł Tojad. — W zasadzie może mi pomożesz, gdyż wciąż nieco nie rozumiem waszych zwyczajów. Na przykład tej Ceremonii Dorosłości i tych odcisków łap na jednej ze ścian. — Tojadowa Łapa postanowił nie owijać w bawełnę i od razu z góry zapytać.
Uczeń zaczął kierować się w stronę groty pamięci i zaczął opowiadać:
— Och, cóż… Ceremonia Dorosłości to po prostu mianowanie z ucznia na wojownika, przewodnika, kronikarza, medyka lub też na lidera. Każdy ma swój własny kolor barwnika, w którym macha się łapę i odciska na ścianie. Czasem zdarzy się, że ktoś więcej niż raz odbije swój ślad, na przykład przez awans społeczny. — Masz jeszcze jakieś pytania? Chętnie na nie odpowiem, o ile znam odpowiedź — dodał uczeń z lekkim uśmiechem na pysku.
Tojadowa Łapa był zdziwiony tym, że za pierwszym razem udało mu się dostać od kogoś informacje i to w tak miły sposób. Jakoś polepszyło mu to samopoczucie, po nieudanej pierwszej części dnia. Chcąc zadać drugie pytanie, rudowłosemu przypomniało się, iż mimo że pamięta z wyglądu kocura stojącego przed nim, to kompletnie nie pamięta jego imienia.
‘’ Co za wstyd, chociaż tyle tu nowych imion w tym klanie, że czuje się, jakbym zdawał jakiś egzamin ustny na medyka czy ogrodnika… Tyle do zapamiętania! ’’ — Pomyślał Tojad.
— Wiesz… chciałem się jeszcze zapytać, o te dziwne szczątki pawia przechowywane w Grocie Pamięci. O co z nimi chodzi, pobratańcu?!
<Milknąca Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz